Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~kaczka dziwaczka
    ~kaczka dziwaczka
    Napisane 20 września 2013 - 22:16
    @facet - tak ,zdaję sobie sprawę ,że mój punkt widzenia i to o czym piszę jest skomplikowane i z pewnością wiele osób mnie nie rozumie. Nikt nie każe się Panu wyrzekać swoich uczuć,ani tym bardziej siebie samego i nie o to chodzi. Kiedyś myślałam dokładnie tak samo,jak Pan, o swoich potrzebach ,o bliskości ,czułości . Tęsknota............była tak ogromna ,że aż bolesna. Znam to doskonale. Czy warto się rozstać ? Nie wiem ,ja zostałam. I nie żałuję tego. Ale też faktycznie bardzo zmieniłam podejście do wielu kwestii związanych z tzw. miłością :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~zdecydowana
    ~zdecydowana
    Napisane 20 września 2013 - 22:27
    Dziękuję Ci Alutko,
    co prawda już podjęłam decyzję i podjęłam odpowiednie kroki aby zakończyć swój toksyczny i chory związek, ale cały czas się zastanawiam, analizuję. Niepotrzebnie, już wiem że muszę walczyć tylko o siebie i o dzieci. Życie jest jedno i nie warto poświecać go komuś kto nie jest w stanie tego docenić i po każdym "przepraszam" znów oszukkuje i zdradza. I wie, że zawsze będzie mógl spokojnie wrócić i trwiać w farsie zwanej małżeństwem. Już nie, nie ma odwrotu. Wywaliłam na zbity pysk, wyrzuciłam z domu. Bolało jak diabli, czułam jak serce i dusza rozrywają mi sie na kawałeczki. Dzisiaj już nie boli, dzisiaj już potrafimy rozmawiać normalnie bez emocji, z szacunkiem do siebie ( o ironio). Trzeba było coś zakończyć aby coś rozpocząć. Żyjemy osobno, ale spotykamy się czasem rozmawiamy o dzieciach, kłopotach w pracy - jak dobrzy znajomi. Oczywiście miewam wątpliwości ( dlatego zaglądam na fora w temacie związków:) ) które szybko się rozwiewają :). Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 21 września 2013 - 08:50
    Witam , każdy z nas piszący na ten właśnie temat przeżył jakiś zakręt, jedni bardziej ostry drudzy mniej ale nie będziemy się licytować nie o to chodzi .Wymieniamy się opiniami i o to właśnie chodzi , płyną one nie od teoretyków ale od praktyków i to jest cenne.
    Wczoraj może trochę przesadziłam , ale cholera przestraszyłam się , że @miłość zniknie nam z forum i ominiemy to co ona świetnie ukazała - jej punkt widzenia zmusza do prania mózgu i postrzegania pewnych spraw z różnych stron .
    @alutka ja nikomu nie każę przepraszać ............piszesz bardzo fajnie , mądrze ,dużo można z Twoich opinii wyciągnąć ale czasami pokazujesz siebie jako egoistkę ośmieszającą i nie liczącą się ze zdaniem innych .... do @kaczka dziwaczka dlaczego myślisz , że jestem ofiarą ? ja siebie tak nie postrzegam może kiedyś ale nie teraz ! przemaglowałam to wszystko we wszystkie możliwe strony .Zakręt na którym się kiedyś znalazłam dał mi tyle pozytywów . Oczywiście popełniałam błędy ale kto ich nie popełnia ? najważniejsze jest by nie popełniać tych samych błędów dwa razy .Pewnie.... najpierw byłam na dnie ale od czegoś się trzeba odbić :) i tak tez zrobiłam .Nie zmieniałam świata nie zmieniałam ludzi ale zmieniłam siebie , zaczęłam częściej używać prawej półkuli niż lewej .Zawsze myślałam o innych ja byłam na samym końcu , dziś już jest inaczej , najpierw liczę się ja i moje potrzeby ( i żebyście nie zrozumieli mnie zle tu nie chodzi o egoistyczne podejście do życia ) już nie gonię za pracą już nie gonie za kasą , dojrzałam do tego , żyję pełnią życia i robię to co lubię ! i choć rodzinie trudno było to zaakceptować dziś już nie ma pytań , wszyscy to zrozumieli. ........ @facet za Ciebie trzymam kciuki bo u mnie zaczęło się podobnie ...... ale nie postrzegaj się jako ofiara .......do przodu .....jeszcze nam tu kaczka namiesza ; ) .....pozdrawiam wszystkich

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 21 września 2013 - 08:55
    " Dopiero dzisiaj stawiam pierwsze kroki tam, gdzie powinienem był je postawić przed dziesięciu laty. Ale jestem szczęśliwy, że nie czekałem kolejnych dwudziestu.... "

    [ Paulo Coelho ALCHEMIK ]

    @zdecydowana.....cieszę się, jeżeli mogłam w czymkolwiek pomóc..... przykro mi, że Twój związek się rozpadł......Twój świat nie stanie się z pewnością cudowny z dnia na dzień, jak za machnięciem zaczarowanej różdżki......zostałaś sama.....i jeszcze nie raz poczujesz samotność i tęsknotę za kimś bliskim....ale to są absolutnie naturalne uczucia, kiedy jest się samemu........naturalnym natomiast nie są, w przypadku, gdy w tym samym czasie, siedzi ktoś obok Ciebie na kanapie, a Ty tak się własnie czujesz.......Odnajdź w sobie wspaniałą kobietę, dla siebie samej, a to tylko kwestia czasu, kiedy ktoś inny w Tobie Ja dostrzeże..... powodzenia....:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 21 września 2013 - 09:10
    @Roma.....zawsze byłam egoistką a nawet podobno despotką!!!! postaram się jednak bardziej liczyć ze zdaniem innych.....ale nie obiecuję !! :):) nie myl jednak czyjegoś zdania czy opinii od absurdów i nielogicznego rozumowania....czasami ktoś w jednym zdaniu zaprzecza sam sobie....używa słów kompletnie ich nie rozumiejąc...
    wtedy reaguję....ale generalnie, to ja bardzo lubię ludzi....a nawet bardziej innych, ode mnie, bo jaki byłby sens dyskutowania przed lustrem?? :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kaczka dziwaczka
    ~kaczka dziwaczka
    Napisane 21 września 2013 - 10:21
    alutka właśnie dała mi kolejny temat do przemyślenia. Chodzi o tzw. opinie drugiej osoby ,o rzekome absurdy i nielogiczne myślenie. Wg.jednej osoby ktoś może wygłaszać stek bzdur ,tylko dlatego ,że sam się z tym nie zgadza ,tylko dlatego ,że sam ma inne zdanie ,prawda? OK. ale uszanujmy to co ma do powiedzenia druga osoba,nawet gdyby to kłóciło się z naszym światopoglądem. Nie wyśmiewajmy tego,nie ironizujmy. Każdy ma prawo do swojego zdania. Co się dzieje w związkach między kobietą a mężczyzną w takich przypadkach ? Często chodzi o drobiazgi w naszych rozmowach ,ale od tego się zaczyna,że nie słuchamy uważnie tego co do nas mówi partner, zaczynamy tzw. jak ja to nazywam 'przepychanki 'słowne. Każdy chce udowodnić swoje racje .Pytanie w jakim celu to robimy i dlaczego ?
    Ja się cały czas tego uczę i jeszcze pewnie nie raz popełnię podobne błędy ,ale dobrze ,że alutka zwróciła na to uwagę,bo to jest ważna kwestią ,która pojawia się podczas kłotni i wszelkiego rodzaju nie porozumieniach. A to powoduje ,że dwoje ludzi zaczyna się oddalać od siebie. To trwa powoli ,bardzo powoli i w sposób prawie niezauważalny sprawia ,że nagle tych dwoje ludzi ,którzy się kiedyś kochali stają się dla siebie obcy. Zauważyłam ,że prawie wszyscy jesteśmy niesamowicie przewrażliwieni na swoim punkcie. Pytanie dlaczego? Czyżbyśmy nie znali swojej wartości ? Nie wierzyli w siebie samych ? Nie wiem ,ale tak mi się wydaje. Tu powraca temat uzależnienia od drugiego człowieka ,od jego akceptacji,od jego zrozumienia nas. Jeżeli czujemy się akceptowani i rozumiani - to wszystko OK ,prawda.Ale co ,jeżeli tak się nie czujemy? i kolejne pytanie ,dlaczego czujemy się nieakceptowani i nierozumiani?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~facet
    ~facet
    Napisane 21 września 2013 - 10:34
    Jako ofiara sytuacji życiowej absolutnie się nie czuję . Nie użalam się nad sobą tylko czasami miewam słabsze chwile jak każdy . Wręcz przeciwnie . Kopa dostałem do życia takiego codziennego . Pomyślałem sobie kiedyś, że mam możliwość zmierzenia się z życiem w pojedynkę tak naprawdę zanim jeszcze to tak naprawdę być może kiedyś nastąpi . Jestem z tym sam i czuję się z tym sam . Mam na myśli nie tylko poradzenie sobie ze sobą ale ze wszystkimi niekoniecznie prozaicznymi rzeczami z którymi zazwyczaj to panie sobie muszą radzić . Bałem się na początku czy dam rade ( czasami oczywiście mam wrażenie że nie daje :) ) ale wystarczyła samodyscyplina, przeorganizowanie życia z planem godzinowym ręku, przyzwyczajenie do pośpiechu i wydaje mi się ze jest dobrze . Nie myślcie że się chwalę ale jak wszystko idzie z planem to jestem pełen dobrych myśli . Niestety nawet drobne zawalenie planu rzutujące na życie młodego potrafi mnie totalnie zdołować . I w takim momencie tutaj trafiłem . I bardzo się z tego cieszę .
    Dziękuję Wam za wszystko co piszecie . Może różni nas w większości różnica płci ale bardzo się w tym znajduję co przekazujecie .
    Tak mnie coś dzisiaj z rana naszło na temat dowolny . Może dlatego że zaplanowałem ciężki czysto domowy dzień i potrzebowałem energii pozytywnej ?
    Czasami sam siebie potrafię naładować
    Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kaczka dziwaczka
    ~kaczka dziwaczka
    Napisane 21 września 2013 - 10:50
    @facet - BRAWO !!! Moje gratulacje !!!

    Tak ,oczywiście ,że każdy z nas ma słabsze dni i wtedy często potrzebujemy tzw.'wsparcia' od kogoś z zewnątrz,prawda? ale co ,jeżeli tego wsparcia nie możemy dostać? To wsparcie musi wyjść od na samych ,od naszego pozytywnego podejścia ogólnie do życia ,do siebie samego. Cieszę się ,że nie uważa się Pan za ofiarę. Może we wcześniejszej wypowiedzi trochę tę kwestię przejaskrawiłam,ale tak niestety często ludzie się czują i nie chcą się nawet przed samymi sobą do tego przyznać,bo to przecież......takie.........dziecinne..........takie .........nie wiem ,jak to określić w tej chwili.W każdym razie chodzi mi to ,że stawia to nas w fatalnym świetle,prawda? Ja ofiara ??? NIE !!! Bo nikt nie chce być ofiarą,prawda ? Każdy z nas chce się czuć wyjątkowo ! Więc zaczynimy tak o sobie myśleć ,że jesteśmy wyjątkowymi osobami i nie oczekujmy ,że druga osoba to zauważy. Jeżeli ma zauważyć to zauważy ,ale tylko dlatego ,że sama wie,że jest wyjątkowa osobą. Ktoś inny może nam tego zazdrościć ,ktoś inny może chcieć z nami w tym momencie rywalizować i nie zauważy,że jesteśmy wyjątkowi ,cudowni,bo sam tak o sobie nie myśli. Stąd pojawia się rywalizacja między partnerami ,ta chęć udowodnienia ,że ja jestem lepszy.
    Nie wiem ,ale tak to widzę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~facet
    ~facet
    Napisane 21 września 2013 - 11:09
    Tylko właśnie tego wsparcia najbardziej oczekujemy od osób najbliższych, prawda ? A tego nie mam, brakuje mi tego i myślę ze nie jest zbyt wygórowane oczekiwanie w stosunku do partnera ?
    I stąd te moje wątpliwości . Wole czuć się pewnie sam niż niepewnie w związku .
    Całe życie ustępowałem, poświęcałem się i starałem się być oparciem w każdej dziedzinie życia dla mojej kochanej . Nawet w jej pracy zawodowej . Ale doszliśmy chyba do momentu na który mojej zgody nie ma . Powiesz, że to egoistyczne z mojej strony, że mi odbija z racji wieku, że czuję się swoją sytuacją stłamszony i chcę się z niej wyrwać . Może chcę się wyrwać ale tylko po to żeby spokojnie móc prowadzić obecne życie . I czekać spokojnie na to co mnie jeszcze może spotkać .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kaczka dziwaczka
    ~kaczka dziwaczka
    Napisane 21 września 2013 - 11:23
    Zacznijmy od początków znajomości.
    Wybieramy partnera ,bo widzimy w nim niesamowity potencjał ,kogoś wyjątkowego.Dlaczego? Bo w tym momencie my sami czujemy się wyjątkowo. To miłość ,albo inaczej nasz stan zakochania sprawia ,że tak się czujemy,uskrzydleni,pełni energii,wiary . Dlaczego nie mielibyśmy czuć się tak cały czas?
    Z biegiem czasu ,rozwoju sytuacji przestajemy widzieć w partnerze tego wyjątkowego człowieka.Zaczynamy skupiać się na jego brakach ,wadach. Dlaczego ?
    Zaczynamy ze sobą 'walczyć' ,rywalizować. Do tanga trzeba dwojga ,jak wiecie. Do kłotni są potrzebne dwie osoby ,ale do kochania wystarczy jedna. Wystarczy jedna osoba ,która odpuści ,wyluzuje,przestanie się skupiać na wadach ,a zacznie na nowo dostrzegać wyjątkowość partnera. Ale sama musi w tym momencie tak się czuć.Tego nikt jej nie może dać. Nikt nie może dać nam gwarancji ,że partner będzie nas kochał tak jak tego chcemy ,że ta miłość będzie odwzajemniona w taki sposób ,jaki oczekujemy. Nikt. Zawsze będzie nam czegoś brakowało,zawsze będzie nam mało i stąd też między innymi rodzą się rozczarowania drugim człowiekiem. Bo skupiamy się na brakach,a nie na tym co już mamy. A mamy tylko siebie ! Żaden człowiek nie należy do nas w 100%. Dlatego skupmy się na swojej miłości ,na sobie,dbajmy o siebie samych ,o nasze dobre samopoczucie ,nie oczekujmy ,że partner to nam da.
    No i pytanie - dlaczego nie mielibyśmy czuć tej miłości cały czas w sobie,którą czulismy na początku znajomości ? O tę miłość nalezy dbać ! Kto o nią zadba? Nasz partner ? Który jest tak samo ,jak my nieudolny i nie wie ,jak to zrobić.Robi to najczęściej po swojemu i pewnie często nie tak ,jakbyś tego chcieli. Pomóżmy mu w tym,zaczynając od siebie samych.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kaczka dziwaczka
    ~kaczka dziwaczka
    Napisane 21 września 2013 - 11:40
    @facet - hm......no tak........ Nie ,absolutnie nie uważam Pana za egoistę. Cóż.........myślałam trochę nad Pana sytuacją i....przychodzą mi dwie możliwości :
    - pierwsza to,to ,że żona czegoś się boi i nie jest szczera z Panam w swoich uczuciach.Sama chyba nie wie co czuje. Nie wiem ,czego ona może się bać. Może widzi ,że jest Pan cudownym i wspaniałym człowiekiem ,ale z racji tego ,że ona sama ma mnóstwo kompleksów ( zakładam oczywiście) nie czuje się godna być z takim partnerem,czegoś się wstydzi ,może własnej.......nieporadności życiwej. Dlatego szuka odreagowania na spotkaniach po pracy. Oczywiście to moje założenia - te kompleksy ,a niestety większość z nas je ma.
    - druga to ,taka,że ona nigdy Pana nie kochała ,czego nie życzę Panu.

    Trudno tu cokolwiek przypuszczać ,bo nie znam żony. Ale staram się jej nie odzierać z czci i godności. Lepiej zobaczyć w niej małe dziecko ,które czegoś się bardzo boi ,ale udaje,że jest inaczej rekompensując to ucieczką w pracę i spotkania ze znajomymi

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~facet
    ~facet
    Napisane 21 września 2013 - 11:44
    Mnóstwo myślałem o początku znajomości . Po 6 latach ślub, po kolejnych 6 dziecko po kolejnych 8 latach dowiaduję się że życie sprzed 17 lat było najszczęśliwsze i do niego wracamy . Powiem tylko że jak większości chyba był to czas, wiecznych imprez ( naprawdę dużo alkoholu ), wyjazdów, beztroski, nie myślenia o przyszłości, luzu i swobody . Ja powiedziałem że dla mnie to już niemożliwe . Zona plan zaczęła wdrażać w życie . Sama stwierdziła że pod tym względem do siebie nie pasujemy chociaż przez x lat wydawało mi się ze idziemy w tym samym kierunku . Nagle się okazało że trzeba zrobić w tył zwrot .
    Po co mi taki związek w którym mam kochać partnera, mam siebie kochać za partnera i dziecko za siebie i za partnera ????????

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kaczka dziwaczka
    ~kaczka dziwaczka
    Napisane 21 września 2013 - 12:06
    @facet - z tego co tu Pan pisze wnioskuję ,że pańską żonę przerosła rola bycia matką i żoną. A to świadczy o jej głębokim wewnętrznym strachu i kompleksach. Taka osoba bardziej niż Pan potrzebuje mnóstwa miłości ,ale obawiam się ,że jej będzie wiecznie tego mało! Cóż............niech Pan pozwoli jej żyć tak ,jak ona chce .Trudno. To jej wybór. Trzeba to umieć zaakceptować i przestać z tym walczyć.Bo to pogarsza sytuację i wprowadza ją w dalsze kompleksy.
    Ale wydaje mi się ,że Pan sam doszedł już do takich wniosków po tylu latach.
    Tu w tej chwili chodzi o Pana,żeby nie czuł się pan niekochany,olewany . Myślę,że żona kocha Pana ,ale .....cóż........przerosła ją rola matki i żony. Większy jest w niej strach,ale ona się do tego nie przyzna ,bo nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.
    Życzę Panu na prawdę mnóstwa cierpliwości ,wytrwałości i miłości. A jeżeli jest Pan coraz bliżej podjęcia decyzji o rozstaniu ,to widocznie tak musi być. Rozumiem ,że kazdy z nas ma swoje granice wytrzymałości. U każdego są one inne. Warto mimo wszystko próbować ,bo to są kolejne doświadczenia ,które nas tylko wzbogacają.Nie traktujmy tego jako porażki.

    Powodzenia !!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kaczka dziwaczka
    ~kaczka dziwaczka
    Napisane 21 września 2013 - 16:22
    z życia wzięte ,mojego życia. Sytuacja miała miejsce przed chwilą. Dawno już nie rozmawiałam z moim mężem,ja za bardzo nawet nie miałam czasu ,on pewnie też zapracowany. Nie czekam aż on zrobi pierwszy krok. Sama robię ,chcę od niego w tej chwili np.usłyszeć coś miłego ,pokrzepiającego,coś co mnie uskrzydli. I........dostaję to ! Natychmiast ! Bo tak faktycznie chcę ,ale mam przy tym całkowiecie pozytywne i radosne nastawienie.WY nawet nie macie pojęcia ile daje mi to forum tutaj ,bo też się cały czas tu czegoś uczę i poznaję . Jesteśmy wszyscy dla siebie nauczycielami i uczniami. Na prawdę cieszę się ,że odważyłam się tu pisać ,a też miałam opory ,jak zostanę przyjęta . Ale powiedziałam sobie ,w nosie mam ich zdanie ,ich opinie ,to o nich będzie tylko tak a nie inaczej świadczyło. Byłam przygotowana na nie specjalnie miłe powitanie,bo wiem,że to o czym piszę wydawać się może wielu osobom niedorzeczne ,nielogiczne.A jednak..............to działa

    No wracając do dzisiejszej sytuacji u mnie:
    napisałam do niego,tak jakbyśmy się przed chwilą poznali ,jakby nie istniały wszystkie poprzednie zgrzyty między nami ,bez pretensji ,bez żalu ,bez cienia negatywnego nastawienia.
    Napisałam tak : co porabia moje cudowne ,wspaniałe kochanie :-)
    Momentalnie się odezwał !!!! Jak za dotknięciem różdżki. Usłyszałam od niego same wspaniałe rzeczy. I nie zastanawiam się czy on mówi prawdę ,czy kłamie. Nie poddaje tego w wątpliwość ,bo w takim układzie nie miałaby to kompletnie sensu dalej trwać razem. Rozumiecie o czym piszę?

    Ale gdyby teraz - tak znowu hipotetycznie - siedzę w domu i zamartwiam się ,zastanawiam się co on tam robi ,dlaczego się nie odzywa.? Zaczyna we mnie pojawiać się lęk ,mówię o głęboko wewnętrznym lęku,a chciałabym ,żebyście zrozumieli ,że strach ,lęk to też są formy agresji,czyli negatywnego nastawienia.
    No i z takim moim nastawieniem piszę do niego- kochanie czemu się do mnie nie odzywasz ? Kochanie ,co porabiasz ,dawno się nie odzywałeś? Pozornie wygląda to na fajne ,pozytywne zdania ,prawda? Ale tylko pozornie. Nie sądzę ,żebym dostała momentalnie odpowiedź od niego. Zwyczajnie 'olał' by mnie. Odezwałby się za jakiś czas. Miałbym mnie szczerze gdzieś..........bo wyczułby mój strach ,obawy i brak pewności siebie, brak wiary w siebie .

    Nie od dzisiaj tak łatwo mi to przychodzi. Długo nad sobą pracowałam ,bardzo długo ,kilka lat. Ale to jest jak z prowadzeniem samochodu ,jak z umiejętnością parkowania. Za setnym razem wciąż powtarzanej tej samej czynności stajemy się mistrzami w parkowaniu i nabieramy pewności ,przestajemy się bać . A strach to przeciwieństwo miłości ,niestety. Dlatego zaczęłam tu pisać o tym,żeby zacząć się kochać a nie walczyć. Ale zacząć należy od samego siebie !

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 21 września 2013 - 18:21
    W tym temacie byłabym ostrożna co do zastosowania tylko pozytywnego myślenia
    ale jako dodatek - tak jak najbardziej .Kobiecie , którą zdradził mąż ( i jest to świeża sprawa) nie powiesz kochaj a będzie ci dane - pomyśli , że zwariowałaś .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kaczka dziwaczka
    ~kaczka dziwaczka
    Napisane 21 września 2013 - 18:25
    Walka ..........kiedy ludzie ze sobą walczą? Jak się boją,prawda.
    Dlaczego alutka będąc po rozwodzie świetnie się dogaduje z ex-mężem i jest między nimi jakaś taka sympatia? Jest wiele par ,które własnie dopiero po rozstaniu zaczynają normalnie , w przyjaznej atmosferze ze sobą rozmawiać. Dlaczego ? Dlatego ,że stają się wolni !!! Przestają się BAĆ.

    Zdrada - są dwie możliwości jak zareagujemy. Albo potraktujemy to ,jako coś okropnego ,dramat, ranę . Mówi się ,że on mnie tak bardo tym zranił ,prawda.
    Albo................potraktujemy to ,jak akt wyzwolenia ,wyleczenia !!! Tak ,tak ,dobrze czytacie - WYLECZENIE ,a nie zranienie. I znowu - to od nas zależy ,którą drogą pójdziemy i jak zareagujemy. Zawsze są dwie drogi ,tak jak kij ma dwa końce. Miłość i strach. Pozytywny aspekt i negatywny. TAK lub NIE ,co jest w środku - 'nie wiem' ,bezradność ..............pustka............jeden wielki znak zapytania. Wtedy mamy czas na dokonanie wyboru ,zastanawiamy się,wiele osób trafia np.na takie forum


    Ciekawa jestem ,czy ktoś będzie wiedział o czym myślę pisząc ,że zdrada może być formą 'wyleczenia' ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 21 września 2013 - 20:23
    musiałabym chyba przywiązać się do kaloryfera, żeby nie odpisać po przeczytaniu czegoś takiego !!!!
    a Alutka, po rozwodzie dogaduje się z ex mężem, ponieważ świetnie dogadywała się z nim przed rozwodem.....kiedy minęły wszystkie złe emocje z nim związane, nie było powodów, żeby nie wrócić do poprawnych relacji..... I nie przestaliśmy się niczego bać, bo wcześniej też niczego się nie baliśmy.....
    Teraz jestem szczęśliwa z kimś innym......I ja nie muszę pytać : #co porabia moje cudowne, wspaniałe kochanie#, bo moje kochanie leży obok mnie.....I nie pytam też dlaczego do mnie się nie odzywa.....bo gdyby długo tego nie robił, nie byłby już moim kochaniem.........i ktoś kto, by mnie # olewał i nie oddzwaniał, bo wyczułby mój lęk czy obawy i brak pewności siebie # to byłby pierwszym, który dowiedziałby się co to znaczy faktycznie STRACH !!!! a co do usłyszenia miłych słów, bo zatańczyłam dla kogoś na rzęsach, merdając ogonem, to wolałabym zadzwonić pod jakiś nr 800- i tam też można usłyszeć # same wspaniałe rzeczy #.........
    Sorry, ale muszę kończyć...mój facet zaraz będzie....wyjechał na 2 tyg. i jedzie 800 km, żeby spędzić ze mną weekend......z taką walczącą i nie kochającą kobietą....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~facet
    ~facet
    Napisane 21 września 2013 - 21:20
    Oj Alutka :). A jeszcze niedawno mi mówiłaś żebym się nie denerwował !!!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kaczka dziwaczka
    ~kaczka dziwaczka
    Napisane 21 września 2013 - 21:51
    @alutka - życzę ci udanego weekendu ,pełnego miłosci,ciepła i namiętności :-)))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olka
    ~Olka
    Napisane 21 września 2013 - 23:38
    ~`kaczka, nie wiem co myślałaś pisząc i pewnie nie jestem jedyna. W ogóle nie potrafię Cię zrozumieć mimo tego że też jestem żoną zdradzoną. Sorry, ale w pełni podpisuję się pod tym co napisała ~`alutka

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook