Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~facet
    ~facet
    Napisane 23 września 2013 - 21:04
    pozwolę sobie !!
    Ale akurat zrozumiałem to zupełnie inaczej . Reguły gry są jasne od początku . I jeżeli im się akurat nudzi i zasady łamią to sami rezygnują ze związku .
    Nie rozumiem dlaczego przez cały czas odwracasz sytuację ? On zdradził a Ciebie przestał podniecać . On zdradził ale Tobie się znudził ?
    Naprawdę nie rozumiem

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 23 września 2013 - 21:51
    Witam Wszystkich
    nie mogę dłużnej tak podczytywać w milczeniu więc wybaczcie ale....
    miłość/kaczka czy jak Ci tam mam kilka pytań do Ciebie jako moralizatora, który przeszedł na "wyższy stopień wtajemniczenia" i takie prozaiczne uczucia jak "duma, honor, szacunek" są mu obce :
    1. dlaczego zakładasz że to ta trzecia osoba jest winna - w jednym z wcześniejszych postów podałaś /przytoczę w skrócie/ że taka "ona" namiesza w małżeństwie żeby mąż odsunął się od żony a potem usunie ostatnia przeszkodę jaką są dzieci, skąd taka teoria
    2. czy trudniej przyznać Ci ze on Ci ślubował wierność i uczciwość a nie cała reszta świata???
    3. skąd wiesz czy i jak długo to on uganiał się za nią??? i w końcu
    4. dlaczego grasz dziećmi i używasz takiego argumentu w dyskusji o zdradzie??? one są najmniej winne temu że mają takich rodziców /a tak rodziców bo tata zdradza ale mama je wplątuje i używa jako argumentu - bo tata chyba nie wie że ma dzieci/
    Twoje emotki z uśmiechami są raczej nienaturalnie wykrzywione w grymasie tak jak cała niespójność wypowiedzi jaką tu usiłujesz przedłożyć.
    Wierzę iż są osoby które kochają bez względu na rozwój wypadków, bo ślubowały,
    taką mają filozofię, liczą na opamiętanie, ale Ty czerpiesz radość z oglądania cierpienia męża - lubisz patrzeć jak się mota?, lubisz jak śle sms-y bo mu przypominasz że go kochasz bezgranicznie???, lubisz bazować na jego poczuciu odpowiedzialności i poczuciu winy??? Wiem że jak chce może iść, ale może nie może.... i to nie dlatego że kocha a dlatego bo jesteś taka wielkoduszna.
    Jest jeszcze jedna alternatywa która przychodzi mi do głowy - traktujesz go jak co najmniej niepełnosprawnego intelektualnie, a on Ciebie jak pokaraną przez los której sumienie nie pozwala mu opuścić...
    a teraz po Twojemu: Nie gniewaj sie to wszystko, to tylko moje przypuszczenia - nie znam Ciebie ani jego, nie wiem nic o Was ponad to co sama napisałaś i chciałaś tu zaprezentować (ach i koniecznie emotka żeby było miło) ;-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~facet
    ~facet
    Napisane 23 września 2013 - 22:38
    @ohydko ..... witaj
    Zmroziłaś chyba wszystkich i cisza na sali zapanowała . Ale lepiej bym tego wszystkiego nie ujął na pewno

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~:)
    ~:)
    Napisane 23 września 2013 - 23:14
    facet ogarnij się... przecież ohydka to alter ego alutki

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~zuza
    ~zuza
    Napisane 23 września 2013 - 23:44
    Roma, co masz na myśli pisząc, że Kaczka dziwaczka byłaby dobrym przykładem dla mnie?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~facet
    ~facet
    Napisane 23 września 2013 - 23:58
    Próbuje ale cos mi słabo idzie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~:)
    ~:)
    Napisane 24 września 2013 - 00:01
    To trzymam kciuki, żeby Ci lepiej poszło

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~zuza
    ~zuza
    Napisane 24 września 2013 - 00:05
    Alutka, pytasz czy trochę lepiej u mnie? Sama nie wiem...Moje myśli błądzą bardzo...raz myślę tak, raz myślę inaczej. Potrzebuję jeszcze trochę czasu żeby poukładać to wszystko. Próbuję czasami po prostu nie myśleć, ale tak się nie da. Nie ma dnia żebym nie myślała nad cała moją sytuacją. W dalszym ciągu nie wiem jak postąpić.
    Mam jednak bardzo dużo negatywnych myśli i negatywne nastawienie co do mojego związku z mężem. I zawsze bałam się właśnie tego, że mój mąż doprowadzi do ostateczności. Znam siebie i jest mi, i będzie ciężko na nowo przekonać się do niego.

    Jak czytam Twoje wpisy, to myślę sobie, że ja pewnie też mogę być jeszcze tak szczęśliwa jak TY. I dlatego mam dylematy odnośnie bycia razem z moim mężem. Namieszał mi w życiu okropnie. Pogubiłam się przez niego strasznie!!!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 24 września 2013 - 08:15
    @Zuza, nie rób tego co ja bym zrobiła.....pisałam Ci o tym już kiedyś....Ty nie jesteś gotowa chyba, żeby zostać sama z dziećmi....zresztą nikt nie jest na to gotowy do końca.....@Olka nawet po jednej małej wpadce, zareagowała impulsywnie....a skoro Ty tak nie zrobiłaś, po 2 romansie, to trudno będzie Ci zrobić to teraz.... możesz nauczyć się kochać męża, jak zachęca @miłość a możesz też nauczyć się kochać samą siebie......w 1 przypadku będziesz mogła być z nim dalej...a w drugim , już nie będziesz mogła patrzeć się na Niego,.....zawsze zachęcałam ludzi, żeby rozstawali się na jakiś czas chociaż, żeby moc realnie ocenić sytuację.....@facet często bywa sam i to pozwoliło mu być może szybciej uświadomić sobie w czym tkwi.....Ty masz ciągle obok siebie męża, który twierdzi, że wszystko się ułoży....... czytasz różne skrajne stanowiska, i sama nie wiesz czego chcesz..... chcesz, żeby było jak kiedyś, ale tak nigdy już nie będzie.....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kaczka dziwaczka
    ~kaczka dziwaczka
    Napisane 24 września 2013 - 09:27
    Ustanawiacie zasady i kurczowo się ich trzymacie .Niektórzy do tego wciąż kurczowo trzymają się przeszłości. I co z tego macie ? Same dylematy moralne, nie wiecie co zrobić ,nie wiecie czego chcecie w życiu. Niby chcecie być szczęśliwi ,ale jakoś to nikomu nie wychodzi. Przynajmniej alutka dobrze wie ,czego chce i dąży do tego z całych swoich sił. Nie ceregieli się z facetami i z samą sobą Taka jest i jest jej z tym dobrze i jest szczęśliwa.
    Ja jestem inna ,ale też nie ceregielę się z samą sobą i z facetami,nie użalam się ,nie zamartwiam się, nie zastanawiam się,nie przejmuję. Nie żyję przeszłością i nie stawiam zasad na pierwszym miejscu. I też jest mi z tym dobrze i jestem szczęśliwa. Ale ja też dobrze wiem czego chcę w życiu i dążę do tego z całych sił. Mój sposób jest inny ,alutki jest inny. Ona robi zdecydowane cięcie a ja pozwalam być facetowi sobą i Nie narzucam nikomu sztywnych zasad i nie zdzierżyłabym,gdyby ktoś mnie ograniczał swoimi zasadami .Jedno jest pewne - każdy chce kochać ,być kochany i szczęśliwy. To jest niepodważalne ,prawda?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 24 września 2013 - 09:34
    Bo kaczka dziwaczka uległa procesowi habituacji, dlatego nasze poglądy na te sprawy są zgoła odmienne.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 24 września 2013 - 09:56
    Witaj @Aga40....musiałam sprawdzić, bo nie znam tego terminu... HABITULACJA, «stopniowy zanik lub słabnięcie reakcji organizmu na wielokrotnie powtarzający się bodziec»
    być może....każdy z nas radzi sobie jak umie, żeby coś przetrwać.... ja, potrzebuję izolacji, w sytuacjach kryzysowych, odcinam się od wszystkiego, zawijam w kokon, żeby na nowo się wykluć....moja przyjaciółka twierdzi, że jestem jak FENIKS, nie ma takich popiołów, żebym nie podniosła się z nich z jeszcze większym entuzjazmem....a ona sama cały tydzień czeka tylko na piątek, cały rok na lato i całe życie na szczęście... jesteśmy obie tak różne.....
    A zasady w życiu, są z pewnością pewnymi ograniczeniami...ale .nawet zwierzęta je posiadają, a w zasadzie tylko one, bo gdy chodzi o ludzi, to maja z tym problem......

    Dla mnie zasady w życiu nie są klatką, są jedynym językiem, którym mogę porozumiewać się z innymi......

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 24 września 2013 - 10:16
    ~alutka napisał:
    Witaj @Aga40....musiałam sprawdzić, bo nie znam tego terminu... HABITULACJA, «stopniowy zanik lub słabnięcie reakcji organizmu na wielokrotnie powtarzający się bodziec»
    być może....każdy z nas radzi sobie jak umie, żeby coś przetrwać.... ja, potrzebuję izolacji, w sytuacjach kryzysowych, odcinam się od wszystkiego, zawijam w kokon, żeby na nowo się wykluć....moja przyjaciółka twierdzi, że jestem jak FENIKS, nie ma takich popiołów, żebym nie podniosła się z nich z jeszcze większym entuzjazmem....a ona sama cały tydzień czeka tylko na piątek, cały rok na lato i całe życie na szczęście... jesteśmy obie tak różne.....
    A zasady w życiu, są z pewnością pewnymi ograniczeniami...ale .nawet zwierzęta je posiadają, a w zasadzie tylko one, bo gdy chodzi o ludzi, to maja z tym problem......

    Dla mnie zasady w życiu nie są klatką, są jedynym językiem, którym mogę porozumiewać się z innymi......

    A dla innych zasadą będzie brak zasad,tak jak u mikka,brawo charlie czy mojego ulubieńca delta echo.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kaczka dziwaczka
    ~kaczka dziwaczka
    Napisane 24 września 2013 - 10:40
    Habitujacja............może być dla Ciebie Aga 40 to habitulajcą. Tak mnie widzisz i tak mnie postrzegasz ,masz prawo do swojego zdania. Ja się tym nie przejmuję. Ja zwyczajnie żyję dniem dzisiejszym ,staram się odcinać od przeszłości i nią nie żyć ,bo co mi to da? Było minęło ,teraz jest teraz ,nowy dzień. I staram się witać ten dzień z nową energią ,taką pozytywną ,radosną.

    Większość z Was na tym forum to osoby nieszczęśliwe ,z problemami ,dylematami, Cóż.......... chyba tylko ja i alutka jesteśmy na prawdę szczęśliwe ,każda na swój oryginalny sposób. Obie siedzimy na szczytach gór : ona na swojej i jest to Mount Everest ,a ja ..........na Rysach :-) I jest mi tam zajebiście dobrze ,nie zależy mi wcale wchodzić na Mount Everest. Uwielbiam Alutki uszczypliwości i złośliwości , są takie rozbrajające . I piszę to absolutnie teraz szczerze ! Robię to na co mam akurat ochotę i kto wie ,może kiedyś przyniosę w zębach mężowi kapcie,jak będę miała na to chęć .I wiem,że będziemy mieli wtedy z tego niesamowity ubaw! Bo nie traktuję tego ,jako obowiązku.

    Życzę na prawdę wszystkim więcej optymizmu ,radości i uśmiechu na co dzień.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kaczka dziwaczka
    ~kaczka dziwaczka
    Napisane 24 września 2013 - 10:45
    @ohydka - nigdy nikogo nie naśladuj ,bądź sobą !!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 24 września 2013 - 10:56
    cytat : #ja pozwalam być facetowi sobą i Nie narzucam nikomu sztywnych zasad#.... chętnie posłucham jak wychowujesz swoje dziecko....bez zasad i pozwalając mu być sobą !!! pamiętam jak mój syn poszedł do Gimnazjum, uważając, że jest już dorosły... miałam z nim mnóstwo problemow, bo uważał, że wszyscy nauczyciele, łącznie z Dyrektorką to #debile# i nikt mu niczego nie powinien narzucać.....miał nawet pomysł,żeby przestać chodzić do #tej durnej szkoły# i od razu iść do liceum..... a w Liceum niewiele się też zmieniło, bo twierdził, że nie będzie marnował 3 lat na bzdury i chciał iść od razu na studia....:) ale to nie o to chodzi....jakkolwiek sama nie szanuję indywidualności i osobowości, nie mogłam mu pozwolić oczywiście, żeby w wieku 13 lat żył jak sobie chciał.....a skoro stosuję zasady jakieś w życiu mojego dziecka, to muszę je stosować w stosunku do mojego partnera a siebie w szczególności......
    życzę Tobie oprócz radości i optymizmu, który niewątpliwie posiadasz, spotkać na swojej drodze, kogoś, kto zaakceptuję Ciebie taka jaką jesteś i pokocha....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kaczka dziwaczka
    ~kaczka dziwaczka
    Napisane 24 września 2013 - 11:12
    ależ ja już mam taką osobę ,która kocha mnie,tylko wy tego nie widzicie. Bo chcecie widzieć coś innego. I powiem Ci ,że dałaś mi świetny pomysł ,może kiedyś wyjdę na przeciw mojemu mężowi ,jak będzie wracał ,stanę na drodze ,zatrzymam go i razem zabawimy się w samochodzie. Dziękuję Ci za ten pomysł.

    Co do mojego dziecka - chodzi do gimnazjum i uwielbia tę szkołę .Nie mam z nią najmniejszych problemów wychowawczych i z jej nauką :-) Może dlatego ,że to dziewczynka ,a może właśnie dlatego ,że mam do życia takie podejście a nie inne.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 24 września 2013 - 11:24
    Ale uprzedź Go wcześniej, bo może nie będzie jechał SAM !!! :) miłego dnia

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Tobia
    ~Tobia
    Napisane 24 września 2013 - 11:25
    Dzien dobry Wszystkim. Zwracm sie do@ Kaczki.
    Kaczuszko, Twoj punkt widzenia rzeczywistosci rozni sie bardzo od innch. Dla Ciebie co innego znaczy byc szczesliwa. Masz szerokie horyzonty i ogromne serce a Twoja milosc pozbawiona ego jest bezwarunkowa. Rozumiem Cie intuicyjnie, bo tego lewa polkula mozgu tgo nie ogarnia. Jesli jestes autentyczna, to zyj tak dalej.
    Jednakze twoj sposob widzenia tematu jest nie do przyjecia przez innych...bo sa inni.
    Nie gniewaj sie Kaczuszko, ale bardzo mi Cie zal. Uwazam , ze Twoj maz na Ciebie nie zasluguje i moze jeszcze Cie skrzywdzic w zyciu. Czy Twoj usmiech ,z ktorym podalas mezowi sluchawke tel. od tamtej byl szczery czy udawany, nie jestes aktoreczka?i nie walczysz w ten sposob o przetrwanie? bo przeciez najsilniejszy w zyciu jest instynkt samozachowawczy.... bo sama w zyciu nie dasz rady.? Stad racjonalizujesz, kombinujesz i jestes taka cwaniutka, by siebie ratowac. To tez rozumiem. Tak robily nasze babki i pra... zyjace w rzeczywistosci patrarchalnej. Powtorze, tu nie chodzi o brak godnosci tylko wyzbycie sie ego. Sprawiasz na mnie wrazenie osoby sie wycofujacej i przepraszajacej, wzmocnij swoje ego w relacjach miedzyludzkich, bo ludzie moga Cie nie szanowac. A twoje spostrzezenia by zmieniac siebie, byc wyrozumialym, uwaznym ....przyjac pkt widzenia parnera ...i rady ktore dalabys ludziom majacym problemy inne niz dzrada sa bardzo madre. Moim zdaniem zdrada jest niewybaczalna i po takim doswiadczeniu pozostaje jedynie uklad malzenski. Podzrawiam Cie Dzika Kaczuszko.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kaczka dziwaczka
    ~kaczka dziwaczka
    Napisane 24 września 2013 - 12:33
    @ Tobia - kto ma mnie szanować ten będzie ! Nie mam zamiaru niczego robić tylko dlatego ,żeby zyskać czyjś szacunek. I wyobraź sobie ,że mój mąż dopiero teraz zaczyna na prawdę się liczyć ze mną i moim zdaniem.Wcześniej różnie to bywało..Im bardziej na coś nalegałam ,chciałam,żeby coś zrobił ,bo ja tak chciałam,żeby było ,tym bardziej on to robił ,dlatego bo musiał,zeby mnie zadowolić,żebym przestała mu gderać. Moja postawa nie jest postawą przepraszającą i wycofująca. Pozornie to tak wygląda. Od czasu ,jak zmieniłam własnie moje myślenie i nastawienie do wielu kwestii,mój mąż autentycznie zaczął liczyć się z moją osobą. Ale nie przyszło to od razu.Zaznaczam ,trwało to kilka lat. Dzisiaj , już nie raz było tak ,że on sam od siebie do mnie przychodzi i przeprasza mnie i pyta się mnie ,dlaczego nie nalegałam,żeby on coś zrobił ,tak jak ja to widziałam i chciałam. A ja mu odpowiadam to co wam odpowiem : bo nie miałby możliwości doświadczenia swojego wyboru i przekonania się ,że jednak ten jego wybór okazał się nie specjalnie dobry. Cóz............ mówię mu wtedy ,że będziemy musieli razem znowu przez to przejść,ale już inaczej i jak się okazuje na moich zasadach,tak jak ja tego chcę. Przestałam walczyć ,prosić ,nalegać ,narzucać ,błagać..........itp..........To ja robię swoje i idę do przodu ,a on........zawsze musi się jednak cofnąć.

    Córce też mówię ,masz wybór ,ale to co wybierzesz szanuj ! Ja wybrałam tego człowieka na męża i szanuję mój wybór Skończyłam z uwagami ,krytyką ,walką,jakimiś dziwnymi zasadami,bo tak musi być ,bo tak wypada ,bo tak trzeba ,bo..............Sama nie lubię ,jak ktoś mi mówi 'musisz' , 'wypada'. Ja nic nie muszę ,ja chcę ! A ja chcę kochać i na prawdę widzę ,że mój mąż zaczyna inaczej mnie traktować i zaczyna liczyć się z moim zdaniem i moją osobą.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook