Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 29 października 2013 - 08:49
    ~ZiZ napisał:
    . Powiem wam, że podobał mię cytat z pewnej książki: małżeństwo 50 lat po ślubie; pytanie do męża: czy przez te 50 lat myślał pan kiedyś aby zostawić żonę i wziąć rozwód?; jego odpowiedź: o rozwodzie nigdy, ale żeby zabić to chyba z pięć razy. Fajne to było.
    pzdr

    No, i nie wiem, czy to takie fajne, bo już by właśnie wychodził z więzienia.. :):):)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 29 października 2013 - 18:47
    Mamy z żoną pewien plan. Umówiliśmy się na rozmowę we dwoje. Chciałem we troje z negocjatorem, ale nie wyraziła zgody, no to OK. Będzie to pod koniec przyszłego tygodnia. Obecnie jestem na etapie przygotowań to tego wydarzenia. Zastanawiam się jak to przeprowadzić? Czy mamy sobie wygarnąć / wyrzygać to co nas boli, to co nam się nie podoba po drugiej stronie? Czy mamy sobie przedstawić listę oczekiwań i warunków dla drugiej strony? Sam nie wiem, nie znam się na tym. Staram się stworzyć listy do pytań jak powyżej. Może macie swoje doświadczenia z takich rozmów i możecie się podzielić. Myślę jeszcze, że całkowicie należy pominąć jakiekolwiek listy obietnic i deklaracji. Czy też jesteście tego zdania? Stanowicie to na forum tzw. inteligencję zbiorową i na pewno pomożecie.
    Do Alutki: tak, chciałbym sprowadzić żonę na ziemię; nikt z jej rodziny nie chce rozmawiać o duchowości czy opętaniach. Teść uznał to za sposób na zarabianie pieniędzy i tyle. Alutka, dobrze wiesz jak to wpływa na psychikę i co może z tego wyniknąć.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 29 października 2013 - 19:19
    (...) "Staram się stworzyć listy do pytań jak powyżej"

    Czlowieku, daj spokój, Twoje malzenstwo juz nie istnieje. Ona byla z nim w lózku, my sie tym chwalimy ale ONE nigdy. Przeciez to koszmar, co Ty chcesz tam ratowac, jakie "ustawienia", czlowiek zyje normalnie albo odstawia teatr. Tylko, ze przedstawienia nie trwaja latami...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 30 października 2013 - 05:58
    Z tero co wiem Delta, to w łóżku nie byli. Nic takiego niby nie maiło miejsca. Tak mi odpowiedziała żona i to samo wyciągnęła od amanta jego żona, z którą współpracuję. Wiem może to być kłamstwo z obu stron. Nie ma możliwości poparcia tego faktami. Z tego co zaobserwowaliśmy z żoną amanta, to było to bardziej duchowe uniesienie i zauroczenie. Problem tylko w tym, że on nigdy nie był romantykiem, a to jego uniesienie bardzo opadło. Będę się starał być twardy w tej rozmowie i o to też zapytam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 30 października 2013 - 11:18
    A bo kobieta prawdę Ci powie w tym temacie. Chcesz łudzić się? Może to i lepiej jeśli chcesz zejść się z żoną. Aha i smacznego cunnilingusa.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ONA
    ~ONA
    Napisane 30 października 2013 - 12:46
    ~Yrkoon napisał:
    A bo kobieta prawdę Ci powie w tym temacie. Chcesz łudzić się? Może to i lepiej jeśli chcesz zejść się z żoną. Aha i smacznego cunnilingusa.

    Kobieta ( nie każda) prawdę powiem :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 30 października 2013 - 16:25
    Rozmowę chcę zacząć od wysłuchania tego co ona ma do powiedzenia. Zobaczymy co powie i czy będzie w ogóle o czym dalej rozmawiać. Jeśli dla kogoś wszystko jest schematem, który go ogranicza wliczając w to życie rodzinne, to po prostu nie ma o czym dyskutować. Moja żona dzięki Theta Healing uwalnia się od wszystkiego. Czy ktoś sprawdził w Google cokolwiek na temat TH? np. mariannabartkecom poczytajcie, polecam. Jak to czytam to uważam, że głupota powinna boleć bardziej niż zęby.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 30 października 2013 - 19:12
    Tak, spędziłem nad tym całą minutę. Taka nowa wersja pigułki Hallowaya (wiki prawdę ci powie). Tylko droższa. Problem zresztą nie leży w tym, że żonę Ci opętał jakiś demon theta healingu tylko w tym, że jest ona oportunistyczną pozbawioną sumienia... khme, khem... samicą psa wykorzystującą naiwnych. Tymi swoimi terapiami nikomu nie pomoże, a zaszkodzić może wiele. Szukasz kota w ciemnym pokoju, w ktorym to żadnego kota nie ma. Sporo osób o awansowanym koledze mowi: "awans go zmienił". A g...o prawda. Zawsze był dupkiem, teraz tylko to dopiero z niego wylazło.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 30 października 2013 - 21:26
    Yrkoon. Czy to demon czy to sekta jeden ..uj. Dostała takiego pomieszania pojęć, stała się tak uwolniona od schematów bo wszystko jest schematem, potrafi przekształcać DNA,wysyłać bezwarunkową miłość itd tylko pękniętej szyby sobie w samochodzie nie potrafiła naprawić. Stwierdziła, że można, tylko szkoda na to energii. Takich przykładów mogę ci podać na pęczki. Powiem ci, że stara zasada głosi: aby z wrogiem walczyć, trzeba go poznać. Wybrałem się wiec na darmowe spotkanie zapoznawcze z TH. Po tym spotkani zastanawiałem się, czy nie zainwestować 3000zł w szkolenia z tego zakresu i nie otworzyć warsztatu blacharskiego. Już wyjaśniam. Twórczyni TH miała wypadek, uszkodziła samochód. Dzięki tej metodzie, wniknęła w strukturę atomową blachy i sama go naprawiła. Pomyślałem więc sobie REWELACJA. Będę klepał auta po wypadkach, bez szpachli. Oryginał blacha, oryginał lakier, auto bezwypadkowe, no po prostu rewela! Innych pierdoletów nie będę opisywał. Tych głupot było tam aż nadto na mój racjonalny umysł. Dlatego uważam, że głupota powinna boleć jak trzy zęby naraz. Może wtedy ludzie by się opamiętali.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~malutka
    ~malutka
    Napisane 31 października 2013 - 07:59
    ~ZiZ napisał:
    Rozmowę chcę zacząć od wysłuchania tego co ona ma do powiedzenia. Zobaczymy co powie i czy będzie w ogóle o czym dalej rozmawiać. Jeśli dla kogoś wszystko jest schematem, który go ogranicza wliczając w to życie rodzinne, to po prostu nie ma o czym dyskutować. Moja żona dzięki Theta Healing uwalnia się od wszystkiego. Czy ktoś sprawdził w Google cokolwiek na temat TH? np. mariannabartkecom poczytajcie, polecam. Jak to czytam to uważam, że głupota powinna boleć bardziej niż zęby.

    Odpuść ...:) zacznij żyć własnym życiem.Masz tylko jedną szansę-jak każdy zresztą, wykorzystaj ją.(życie)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 31 października 2013 - 10:22
    Sam się zastanawiam co robić, czy warto itd?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Czeladnik
    ~Czeladnik
    Napisane 31 października 2013 - 10:50
    ~ZiZ napisał:
    uważam, że głupota powinna boleć jak trzy zęby naraz.

    Jak długo jesteście razem? Jeżeli 20 lat lub dłużej, to masz dużą szansę by taki ból odczuć. Z Twoich wypowiedzi wynika, iż jesteś racjonalnym i odpowiedzialnym mężczyzną, a Twoja żona niestety "kosmitką". Możesz spróbować rozmawiać, ale jak?? Na Twoje racjonalne argumenty w odpowiedzi otrzymasz "stek" bzdur usmażonych na kosmicznej ideologii. Spróbować możesz, ale nie musisz. Pamiętaj o sobie i o swoim JA. Nikt o Ciebie lepiej nie zadba, jak Ty sam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~malutka
    ~malutka
    Napisane 31 października 2013 - 11:38
    ~Czeladnik napisał:
    ~ZiZ napisał:
    uważam, że głupota powinna boleć jak trzy zęby naraz.

    Jak długo jesteście razem? Jeżeli 20 lat lub dłużej, to masz dużą szansę by taki ból odczuć. Z Twoich wypowiedzi wynika, iż jesteś racjonalnym i odpowiedzialnym mężczyzną, a Twoja żona niestety "kosmitką". Możesz spróbować rozmawiać, ale jak?? Na Twoje racjonalne argumenty w odpowiedzi otrzymasz "stek" bzdur usmażonych na kosmicznej ideologii. Spróbować możesz, ale nie musisz. Pamiętaj o sobie i o swoim JA. Nikt o Ciebie lepiej nie zadba, jak Ty sam.

    raczej to samo wyżej powiedziałam tylko w krótszym przekazie :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 31 października 2013 - 11:58
    17 lat

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~malutka
    ~malutka
    Napisane 31 października 2013 - 12:17
    przepraszam,że się wcinałam w dyskusję-NIEWIDZIALNA,

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Czeladnik
    ~Czeladnik
    Napisane 31 października 2013 - 13:33
    ~malutka napisał:
    przepraszam,że się wcinałam w dyskusję-NIEWIDZIALNA,

    No co Ty? Każdy "głos rozsądku" jest ważny!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~malutka
    ~malutka
    Napisane 31 października 2013 - 13:37
    ~Czeladnik napisał:
    ~malutka napisał:
    przepraszam,że się wcinałam w dyskusję-NIEWIDZIALNA,

    No co Ty? Każdy "głos rozsądku" jest ważny!

    Miło...:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 31 października 2013 - 15:09
    Każdy głos jest ważny. Ja muszę to gruntownie przemyśleć. Chciałem zaprosić negocjatora / obserwatora, ale żona sobie nie życzy. Muszę to pokonać sam. Wiem, że stanę przed ścianą kosmicznych wartości i stwierdzeń i chyba pozostanie mi tylko wysłuchać. Czy będzie o czym dyskutować zobaczymy w trakcie rozmowy. Wiem, że muszę się przygotować na najgorsze rozwiązania. Grunt to spokój i opanowanie. Sądzę, że nie uda się wiele ustalić podczas pierwszego spotkania. Ja przynajmniej muszę mieć czas na przemyślenie tego co usłyszę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 31 października 2013 - 16:23
    Oczywiście, że sobie nie życzy zapoznawać osób trzecich z waszą sytuacją. Mogłyby świadczyć przeciwko niej w sądzie. A tak jest tylko słowo Twoje przeciwko jej i jej kochanka. 1: 2. Lepiej się zabezpiecz. Podsłuchy, prowokacje, nagrania wideo etc. Bo Twoja ślubna może i jest jebnięta, ale na pewno sprytniejsza od Ciebie (bez obrazy - to tylko stwierdzenie faktu).

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~malutka
    ~malutka
    Napisane 31 października 2013 - 19:48
    ~ZiZ napisał:
    Każdy głos jest ważny. Ja muszę to gruntownie przemyśleć. Chciałem zaprosić negocjatora / obserwatora, ale żona sobie nie życzy. Muszę to pokonać sam. Wiem, że stanę przed ścianą kosmicznych wartości i stwierdzeń i chyba pozostanie mi tylko wysłuchać. Czy będzie o czym dyskutować zobaczymy w trakcie rozmowy. Wiem, że muszę się przygotować na najgorsze rozwiązania. Grunt to spokój i opanowanie. Sądzę, że nie uda się wiele ustalić podczas pierwszego spotkania. Ja przynajmniej muszę mieć czas na przemyślenie tego co usłyszę.

    Nie rozumiem...polać mi proszę!:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook