Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~~Bravo Charlie
    ~~Bravo Charlie
    Napisane 13 maja 2013 - 10:12
    Delta-Echo-Sierra zdaję sobie sprawę przez co przechodzisz. Jedna zasadnicza i sprawdzona rada. Staraj się o niej mniej myśleć. Z początku tylko na bardzo króciutki czas. Dosłownie parę sekund, no może z minutkę. To jest cholernie trudne na początku. Z czasem postaraj się myśleć o czymś innym na dłużej. Gwarantuję, że poczujesz się odrobinę lepiej. Jednak nie myśl, że tak szybko o niej zapomnisz. Czy to wogóle nastąpi? I nie przerywaj tego treningu z odwracaniem od niej uwagi. Powodzenia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 13 maja 2013 - 11:12
    Mięczaki.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~tez40latek
    ~tez40latek
    Napisane 13 maja 2013 - 20:03
    ~jeszcze napisał:
    Nie ustało pożycie gospodarcze, wciąż mieszkamy razem. W innych pokojach ale pod jednym dachem i tak jak już pisałam to on ponosi koszty utrzymania tzn opłaca kredyt, rachunki. Jak mi też brakuje na zakupy to "wspiera " finansowo. Czy jest to "pożycie małżeńskie"?


    Zmień adwokata....i staraj sie o rozwód z winy mężą.

    A dla panów tkwiących w podwójnych związkach...czytam i czytam i mam wrażenie , że jesteście facetami o rozumach nastolatków. Weźcie się w końcu w garść i zacznijcie myśleć głowami a nie, wiecie czym. W waszych małżeństwach nie ma już czego ratować, ICH PO PROSTU NIE MA , dajcie tym kobietom żyć im też sie należy coś od życia

    pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 14 maja 2013 - 12:58
    Wreszcie jeden mądry mężczyzna się odezwał, BRAWO,a mnie za takie wyrażenie swojego zdania na ten temat kilka postów wcześniej dostało się po głowie od Bravo Charlie i Delta Echo, naprawdę "prawdziwych mężczyzn".których serdecznie pozdrawiam,

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megusta
    ~megusta
    Napisane 16 maja 2013 - 10:07
    Panowie a dziwicie się, że kobiety stają się mniej kobiece - to przez Wasz brak odwagi w wielu kwestiach my musimy podejmować trudne decyzję, z jajami. Życzę aby wasze partnerki przejrzały na oczy i same zawalczyły o swoje szczęście zamiast tkwić przy Was, skoro im tak źle.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~renia
    ~renia
    Napisane 16 maja 2013 - 20:43
    ja też czytam i czytam i dziwię sie coraz bardziej, bo to rzeczywiście brzmi jak wypowiedzi nastolatków, a nie dorosłych facetów. A jak dotarłam do zwierzenia - powiedziałem żonie, to sie zaczełąm zastanawiać, czy ty ją pomyliłeś z przyjacielem, czy z mamusią, a moze chciałeś, by to ona podjęła decyzję? Idź do terapeuty lub mądrego kumpla albo spróbuj sie sam dowiedzieć o co właściwie ci chodzi.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~milena
    ~milena
    Napisane 24 maja 2013 - 16:09
    Dobra rada,popieram.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~wiedzminska
    ~wiedzminska
    Napisane 26 maja 2013 - 11:10
    Jestem ciekawa, czy takl samo bezproblemowo rozgrzeszyłbyś woja żonę, gdybyś dowiedział się,że ma niezobowiązujący romansik na boku. Zupełny banał.
    Nie umiałeś docenić żony, rodziny, stabilności...to masz konsekwencje.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ewaja
    ~Ewaja
    Napisane 26 maja 2013 - 16:03
    ...jakby nie patrzeć, kazdy związek, w którym nie ma jednomyślności, w którym dorosły przecież czlowiek nie umie podjąć jednoznacznej decyzji (czy to będzie kobieta czy mężczyzna), jest niedojrzały. Ludzie tkwią w nim ze strachu czy tchórzostwa przed konsekwencjami, z ktorymi wiąże się rozwiązanie niefunkcjonalnej relacji. Bo dom, samochod, dzieci...bo przeszłość, bo przyszłość :)
    Gdyby nawet związek był nie dobrany, ale tworzący go ludzie dojrzali i umiejący myśleć samodzielnie, działać samodzielnie...to bylby to latwy do rozwiązania problem...
    Lub chociaz jedna strona dojrzała i przedsiębiorcza...

    Nie pisze, tego, żeby kogokolwiek oceniać czy krytykować...ot pragmatyczne fakty. W końcu i tak kazdy ma to na co godzi się, z takich czy innych względów.
    Z autopsji wiem jedno, im dłużej czlowiekiem kieruje lęk, obawa, strach przed zdecydowanym działaniem, tym dłużej tkwi, czy się meczy w relacji, której można zarzucić więcej niż tylko trochę :P

    Doświadczyłam niepewności przyszłości i teraźniejszości, doświadczyłam tęsknoty za trochę udaną przeszłością (tu chyba powinnam wstawić emotke pt.o czym ja w ogóle mówię ;) )
    ...i doświadczyłam tego co było dla mnie najtrudniejsze... rozczarowania dzieci, że to koniec, a potem rozczarowania dzieci, że "tata bez mamy" nie jest nimi w ogóle zainteresowany, choć wcześniej wszyscy się dali nabrać na pozory, że jest inaczej.
    Widać trafiłam wyjątkowo paskudnie ...

    Było minęło...

    .....
    Najwazniejsze to sobie wiernym byc, stanąć twarzą w twarz z wlasnymi obawami, i ocenić bilans zysków i strat.
    uczciwie i szczerze wobec samego siebie.
    Bez racjonalizacji, bez poświęcania sie, bez kozaczenia...po prostu z pełną odwagą do bycia prawdziwym w tym co się robi, oraz co się ceni w życiu.

    To zawsze jest proces, nikt z nas nie rodzi sie alfą i omegą :D
    A najtrudniej jest na rozdrożu...gdy plany czy stare cele, nagle wypadają z obiegu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Atos
    ~Atos
    Napisane 27 maja 2013 - 13:24
    @Ewaja, z jednej strony piszesz, że ludzie nie podejmują tych trudnych decyzji z tchórzostwa i w obawie przed konsekwencjami, a z drugiej strony sam radzisz, że należy dokonać i ocenić bilans zysków i strat.,,,Jak się ma ten relatywizm to "bycia szczerym i stanięcia z problemem twarzą w twarz?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ewaja
    ~Ewaja
    Napisane 27 maja 2013 - 15:11
    Tak niejednoznacznie napisalam?
    Przepraszam :)



    zrobienie balansu zysku i strat, to wlasnie staniecie z problemem twarzą w twarz, bez strachu.
    Bilans również oznacza swiadomosc niedogodności, które się pojawią po zmianach, i gotowość stawienia im czoła. To jest szczerość na każdym poziomie pojawiających sie wątpliwości i lęków. Bardzo ludzkich zresztą.
    Osoba wyposażona w empatię oraz świadoma emocji własnych i cudzych, nie podejmie takiej decyzji na pniu. Przezywa to na różne sposoby, może byc w opozycji do siebie, innych lub do sytuacji

    ...jednak, jeśli pojawiła się już wątpliwość co do sensu dalszego utrzymywania malzenstwa, to jak obserwuję w 99 na 100 przypadków...dalsza wspólnota oznacza utrzymywanie sp. z o.o. z mniej lub bardziej chwalebnymi osiągami ;)
    Jednak bez głębi uczuć a jak wiadomo nie kazdemu na tym zależy, i nie kazdy potrzebuje tego rodzaju więzi w zwiazku.
    :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Timur
    ~Timur
    Napisane 04 czerwca 2013 - 08:56
    ~megusta napisał:
    Panowie a dziwicie się, że kobiety stają się mniej kobiece - to przez Wasz brak odwagi w wielu kwestiach my musimy podejmować trudne decyzję, z jajami. Życzę aby wasze partnerki przejrzały na oczy i same zawalczyły o swoje szczęście zamiast tkwić przy Was, skoro im tak źle.


    Megusta, nie opowiadaj, że przez brak odwagi u mężczyzn kobiety stają się mniej kobiece. Kobiety stały się w ciągu ostatnich kilkunastu lat (a może zawsze były?) totalnie merkantylne i oceniają facetów nie poprzez pryzmat odwagi, lecz po bilansie sukcesów i porażek, a tak naprawdę po samych sukcesach. Afrodyzjakiem zawsze dla was była władza i pieniądze, więc my, faceci też w końcu przejrzeliśmy na oczy i wcale nie chcemy się wiązać tylko z tą jedną. Wykorzystujemy sytuację, po prostu. Niech każdy zatroszczy się sam o swoje szczęście.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Tamburyn
    ~Tamburyn
    Napisane 04 czerwca 2013 - 09:04
    ~tez40latek napisał:
    ~jeszcze napisał:
    Nie ustało pożycie gospodarcze, wciąż mieszkamy razem. W innych pokojach ale pod jednym dachem i tak jak już pisałam to on ponosi koszty utrzymania tzn opłaca kredyt, rachunki. Jak mi też brakuje na zakupy to "wspiera " finansowo. Czy jest to "pożycie małżeńskie"?


    Zmień adwokata....i staraj sie o rozwód z winy mężą.

    A dla panów tkwiących w podwójnych związkach...czytam i czytam i mam wrażenie , że jesteście facetami o rozumach nastolatków. Weźcie się w końcu w garść i zacznijcie myśleć głowami a nie, wiecie czym. W waszych małżeństwach nie ma już czego ratować, ICH PO PROSTU NIE MA , dajcie tym kobietom żyć im też sie należy coś od życia

    pozdrawiam


    @tez40latek - nie podjudzaj...wina zawsze leży po obu stronach, więc agitowanie kobiet, by starały się o rozwód "z winy męża" jest lizusostwem i głęboko unfair. Niech każdy zajmie się swoimi sprawami, a jesli ktoryś z facetów zamierza myśleć nie tylko głową., lecz również tym czymś, to jego sprawa, jego fun i jego konsekwencje. Znam takich, którzy przez całe życie myśleli głową i po prostu zwiędli przy żonie, która dopuszczała go z łaski raz na miesiąc do łóżka, wiecznie warczała i traktował go jak bankomat. Dlatego też daleki jestem od udzielania porad dla innych w tych obszarach.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ewaja
    ~ewaja
    Napisane 04 czerwca 2013 - 11:34
    ~Timur napisał:
    ~megusta napisał:
    Panowie a dziwicie się, że kobiety stają się mniej kobiece - to przez Wasz brak odwagi w wielu kwestiach my musimy podejmować trudne decyzję, z jajami. Życzę aby wasze partnerki przejrzały na oczy i same zawalczyły o swoje szczęście zamiast tkwić przy Was, skoro im tak źle.


    Megusta, nie opowiadaj, że przez brak odwagi u mężczyzn kobiety stają się mniej kobiece. Kobiety stały się w ciągu ostatnich kilkunastu lat (a może zawsze były?) totalnie merkantylne i oceniają facetów nie poprzez pryzmat odwagi, lecz po bilansie sukcesów i porażek, a tak naprawdę po samych sukcesach. Afrodyzjakiem zawsze dla was była władza i pieniądze, więc my, faceci też w końcu przejrzeliśmy na oczy i wcale nie chcemy się wiązać tylko z tą jedną. Wykorzystujemy sytuację, po prostu. Niech każdy zatroszczy się sam o swoje szczęście.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~tez40latek
    ~tez40latek
    Napisane 04 czerwca 2013 - 20:02


    @tez40latek - nie podjudzaj...wina zawsze leży po obu stronach, więc agitowanie kobiet, by starały się o rozwód "z winy męża" jest lizusostwem i głęboko unfair. Niech każdy zajmie się swoimi sprawami, a jesli ktoryś z facetów zamierza myśleć nie tylko głową., lecz również tym czymś, to jego sprawa, jego fun i jego konsekwencje. Znam takich, którzy przez całe życie myśleli głową i po prostu zwiędli przy żonie, która dopuszczała go z łaski raz na miesiąc do łóżka, wiecznie warczała i traktował go jak bankomat. Dlatego też daleki jestem od udzielania porad dla innych w tych obszarach.

    Nie podjudzam tylko stwierdzam fakt, jak juz powiedziało się A to trzeba powiedzieć B i nie tkwić w chorym związku jakim jest małżeństwo ( w tych konkretnych przypadkach) tylko zakończyć tą farse.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~wiedzminska
    ~wiedzminska
    Napisane 04 czerwca 2013 - 21:23
    ~tez40latek napisał:


    @tez40latek - nie podjudzaj...wina zawsze leży po obu stronach, więc agitowanie kobiet, by starały się o rozwód "z winy męża" jest lizusostwem i głęboko unfair. Niech każdy zajmie się swoimi sprawami, a jesli ktoryś z facetów zamierza myśleć nie tylko głową., lecz również tym czymś, to jego sprawa, jego fun i jego konsekwencje. Znam takich, którzy przez całe życie myśleli głową i po prostu zwiędli przy żonie, która dopuszczała go z łaski raz na miesiąc do łóżka, wiecznie warczała i traktował go jak bankomat. Dlatego też daleki jestem od udzielania porad dla innych w tych obszarach.


    Nie podjudzam tylko stwierdzam fakt, jak juz powiedziało się A to trzeba powiedzieć B i nie tkwić w chorym związku jakim jest małżeństwo ( w tych konkretnych przypadkach) tylko zakończyć tą farse.


    Zakończenie wymaga odwagi, a nie wszystkich na to stać. Nie tylko finansowo, psychicznie też. Najbardziej cierpia na tym dzieci, ale one nie zawsze rozumieją problemy rodziców. Prawda jest taka,ze ktokolwiek decyduje sie na zdradę, uderza przede wszystkim w rodzinę. Dzieci czuja,że nie jest tak jak dawniej, ale nie wiedzą dlaczego tak jest.dlatego ja jestem zwolenniczka rozwiązań, żeby jedno skończyć, a dopiero PÓŹNIEJ zaczynac nową relację. Z wszystkim konsekwencjami.Działanie na pół gwizdka, czyli zdrada, to jakby budowanie sobie drogi odwrotu. Bo może zona/mąż się nie dowie, a wrażenia i doświadczenia zostaną. a prawda jest taka,ze tratuje sie to, co najcenniejsze w związku - zaufanie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ewaja
    ~Ewaja
    Napisane 05 czerwca 2013 - 11:33
    Cytuję
    "Kobiety stały się w ciągu ostatnich kilkunastu lat (a może zawsze były?) totalnie merkantylne i oceniają facetów nie poprzez pryzmat odwagi, lecz po bilansie sukcesów i porażek, a tak naprawdę po samych sukcesach. Afrodyzjakiem zawsze dla was była władza i pieniądze, więc my, faceci też w końcu przejrzeliśmy na oczy i wcale nie chcemy się wiązać tylko z tą jedną. Wykorzystujemy sytuację, po prostu. Niech każdy zatroszczy się sam o swoje szczęście. "....................
    Timur, daleka jestem od generalizowania czy bawienia się w solidarność jajników....
    Jednak pewnym jest, ze gdybym zastosowala ocenę bylego męża poprzez pryzmat porażek i sukcesow, nim za niego wyszlam...to nie skazałabym dzieci na ojca nieudacznika, kompletnego.


    Jakiś idealizm mnie wtedy dotknął, że każdy moze osiągnąć wyżyny...
    Idealizm nie jest zly :D tylko trzeba jednak krytycznym okiem ocenić partnera (płci obojga) na życie, nim bezkrytycznie zawierzy mu sie wlasne życie i przyszłość swojej rodziny).
    A tym samym ostatecznie musialam wziąć całą odpowiedzialność na siebie, to etapami narastało...
    Potem trudno sie dziwic, ze taki pseudopartner traci na jakiejkolwiek wartości.
    Zostaje tylko współczucie dla niego. A uzywanie argumentu, że naraża sie dobro dzieci, pragnąc zaprzestać takiego zwiazku...to zwykly szantaż emocjonalny.
    Przypuszczam, ze to samo sie dzieje, jeśli kobieta z malzenstwa robi sobie azyl...i poszukuje posady kontrolera i namiestnika :D a ciało daje z laski na pociechę, w zamian chcąc duszę mężczyzny :D
    Cóż, oczy trzeba mieć dookola glowy przed wstąpieniem w związek.

    ............
    Tak sukces mezczyzny to afrodyzjak, a raczej potwierdzenie, że polowanie na mamuty mu nie straszne :P i pewność, że będzie umiał zapewnić bezpieczeństwo, przynajmniej do czasu gdy najmłodsze dziecko pozwoli kobiecie włączyć się do życia zawodowego. Bez poczucia, ze musi, tylko z poczuciem, ze juz może i chce.


    .........
    A co jest takim afrodyzjakiem dla mezczyzny?
    Pragnącego utworzyć rodzinę... bo tych, którzy pragną niezobowiązujących związków, to zupełnie co innego pociąga w mężczyźnie czy kobiecie. I innych typów poszukują.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Agnieszka
    ~Agnieszka
    Napisane 06 czerwca 2013 - 14:44
    Przeczytałam uważnie wasze wpisy i z mojej perspektywy osoby, która za wszelką cenę ratowała związek po 20 latach (bo może sie ułoży) - mówię Wam nie warto !
    Minęło już 5 lat od tamtych wydarzeń i szkoda było zachodu...
    Ja juz po 40 ce ( czas ucieka) , jestem z nim, którego już nie kocham, któremu nie ufam, nawet go już nie lubię... wkurza mnie tylko !
    ciągle pamiętam to co robił, jak kłamał, oszukiwał, jak później się zachował , nie potrafił ani odejśc ani zostac w sensie przeprosin nawet... i to ciągle boli ... jedynie to dzieci sa już dorosłe ... i nie było już konieczności całej tej przepychanki w sądzie ws dzieci...
    A teraz sama nie wiem, czy odejść z powodu wydarzeń sprzed 5lat ?
    Związek nie istnieje, zero uczuć .... taki straszny stan , wypalenie, odrętwienie- prawie depresja.
    także miejcie odwagę zacząć nowe życie, Bierzcie byka za rogi i do przodu.
    Bardzo żałuję, że nie miałam odwagi i głupio wierzyłam, ze niemożliwe będzie możliwe :(

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Charlie Delata
    ~Charlie Delata
    Napisane 06 czerwca 2013 - 17:57
    Bardzo ci współczuję Agnieszko.Najgorsze co może spotkać człowieka to ciągłe przebywanie z kimś do kogo nic się nie czuje. Ty ciągle rozpamiętujesz te najgorsze chwile z Twojego związku. A co mogło by się stać dobrego, za jakiś czas, gdybyś zaczęła przypominać sobie tylko te dobre chwile. Pomyśl? Może warto spróbować. Szkoda życia na umartwianie się :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~jeszcze żona
    ~jeszcze żona
    Napisane 06 czerwca 2013 - 18:47
    Widzę że pojawiły się nowe wypowiedzi więc uznałam iż napiszę jak się u mnie sprawy mają. Wyprowadziłam się z dziećmi i psem od męża miesiąc temu, na początek do rodziców a od 1 czerwca wynajmuję małe mieszkanko. Ciężko finansowo ale daję radę. Oczywiście zmieniłam adwokata, pozew jest już w sądzie i wiem że przy tym co mam orzeczenie o winie nie będzie problemem. Dzieci mogą się z ojcem widywać gdy tylko mają ochotę, ale spotyka się tylko nastoletni syn, dorosła córka nie chce z nim rozmawiać. A "jeszcze mąż"? Ja odżyłam, a on "marnieje" w oczach.Dopiero teraz gdy został SAM zrozumiał i przewartościował życie. Wiem że romans zakończył, odwiedza nas praktycznie codziennie pod pretekstem spotkań z dziećmi, ale wypytuje syna o mnie, bo raz widział mnie w kawiarni z detektywem (bardzo przystoinym mężczyzną) a nie wie jeszcze że to mój detektyw więc chyba odezwała się zazdrość, przejrzał że jego "stara"" żona jest dla innych atrakcyjną kobietą. Prosi o kolejną szansę, twierdzi że wciąż kocha i tęskni, propomuje terapię małżeńską ...ale teraz jest już za późno.
    Nie wiem czy ktoś doczyta do końca, bo napisałam dużo. Ale niech moja historia da do myślenia Panom którzy prowadzą nazwijmy to podwójne życie tak jak wcześniej prowadził mój za kilka tygodni juz były mąż.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook