Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 03 kwietnia 2013 - 14:19
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    Zakochalem sie w mlodej kobiecie nie majac prawa do tego a ci mysla, ze uczuciem da sie sterowac, co za kretynizm!..

    Może trudno sterować uczuciem, ale na pewno na takie uczucie trzeba sobie ..."dać pozwolenie".. w pewnym wieku i zanim się ono rozwinie. Nie masz 16 lat tylko jak sądzę przynajmniej 40 - a to powinno zobowiązywać.. chociażby do myślenia..
    Co do 'prawa do zakochania' każdy je ma.. ale może nie kosztem krzywdzenia innych.. A najgorsze jest to, że Ty i inni Tobie podobni robicie z siebie wręcz męczenników... No biedactwa.. bo się nieopatrznie zakochali i teraz udają bohaterów bo zostaną łaskawie przy żonie i dzieciach, a po kątach rozpaczają za cudowną kochanka... ech... Przestańcie się nad sobą użalać "mężczyźni"

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~igo_7
    ~igo_7
    Napisane 03 kwietnia 2013 - 14:24
    Delta-Echo-Sierra - ok, ja cię też rozumiem. Nie ty jeden jesteś w takiej sytuacji, a rzeczywiście, po postach na tym forum ja również mam wrażenie, że tu sami katecheci. Rób, co uważasz... Zauroczenie i fascynacja mogą istotnie zrewidować twoje plany życiowe, ale być może lepiej znaleźć się "na zakręcie" niż nigdy nie wyruszyć w drogę. Sorry, za tą metaforę...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 03 kwietnia 2013 - 22:12
    Ale za zakrętem też jest droga a w jego przypadku 2 drogi,facet stanał w rozkroku,pozwolił odejśc kochance za która placze po nocach i jeszcze zdązył uświadomić żonę o tym że jest z nią z obowiązku i dla dobra dziecka ,a w dodatku udaje męczennika jak słusznie dodała Alicja,ja nie chcę być w jego sytuacji ale jestem po tej drugiej stronie ,czyli ta której mąż też sie zakochał po 40-stce,i jak juz wcześniej napisałam pomimo że został ,nie wiem dlaczego ale na pewno nie z miłości do mnie ani z obowiązku bo dzieci mamy dorosłe, to ja odejdę od niego,bo tak dalej zyc się nie da,w nocy szczególnie wraca wszystko a nie zamierzam skończyć na oddziale psychiatrycznym.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 04 kwietnia 2013 - 20:59
    " (...) A najgorsze jest to, że Ty i inni Tobie podobni robicie z siebie wręcz męczenników... No biedactwa.. bo się nieopatrznie zakochali i teraz udają bohaterów bo zostaną łaskawie przy żonie i dzieciach, a po kątach rozpaczają za cudowną kochanka..."
    @Alicja - przepraszam, jak kobieta sie zakocha to rzuca meza, wszystko w cholere ALE BIERZE NATURALNIE DZIECKO i zmyka do nowego Lovera, nie badz wiec hipokrytka, kobiety sa jeszcze gorsze. To jest wlasnie bohaterstwo gdy poswieca sie milosc (odwzajemniona!!) i szanse na nowe zycie (nie wygladam na te czterdziesci pare tylko na o dziesiec lat mniej, zadnych brzuchów, lysin etc.) by sie poswiecic dla dziecka. Ludzie, którzy twierdza, ze uczuciem mozna kierowac, nigdy tak naprawde nie kochali bo nie sa w stanie tego poczuc.
    Najgorsze jest to, ze moja "Kochanka" tez sie szarpie i co sie okazuje, wcale nie odeszla! Ale ja tego nie wykorzystuje. PS. Pomyje i sarkazm wylewajcie prosze na Wasze skrzywione zycia. Damn!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 05 kwietnia 2013 - 12:29
    To nie jest bohaterstwo,to jest tchórzostwo pomyśl co czuje Twoja żona ,pozwól jej tez na miłość i na to by była szczęśliwa,bo przy Tobie to na pewno szczęścia już nie zazna,będzie patrzyła na Ciebie i widziała jak się miotasz ,najgorsza jest świadomość że kochasz inną a skrzywione życie to masz Ty GOŚCIU nie wyglądający na czterdziesci parę lat bez brzucha i bez łysiny .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Waldo
    ~Waldo
    Napisane 05 kwietnia 2013 - 12:43
    nie ma reguł- zawsze jest łatwo oceniać z boku, ale fakt jest taki, że więzi międzyludzkie się poluzowują i jest większa skłonność do poszukiwania nowych obiektów pożądania...Chcielibyśmy, by przy tym nikogo nie krzywdzić, ale,jak widać, nie zawsze jest to możliwe. Igo-7 ma rację. Dla młodych duchem, z poczuciem własnej wartości osób (wszystko jedno, czy to kobieta, czy mężczyzna) trudno pogodzić się z rutyną w związku, seksem raz na jakiś czas, brakiem adorowania, nudą i powtarzalnością. Może jak ludzie zauważą wokół siebie, że coraz częśściej dochodzi do rozwodów - zaczną zwracać uwagę na te wszystkie aspekty. Ktoś kiedyś powiedział, że grób miłości /małżeństwa kopie się małymi łopatkami....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 05 kwietnia 2013 - 18:55
    Właśnie jeśli się nie ma poczucia własnej wartości to sie szuka potwierdzenia w oczach kochanka/kochanki lub tzw.wielkiej miłości, a ja w dalszym ciągu uparcie będe twierdziła że lepiej odejść niz pozostać razem bez miłości,na razie Delta ma dziecko w wieku szkolnym,no i chyba" dobry układ z żoną"jak to któryś z was określił ale zobaczymy jak żona postanowi ten układ zmienić.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 10 kwietnia 2013 - 11:35
    @aga40 - ktos Cie bardzo musial skrzywdzic, u mnie grób miłosci/małzenstwa, whatever, jak napisał jeden z forumowiczów, był kopany bardzo długo małymi łopatkami i przez wiele lat ostrzegałem moja zone, ze jesli pewne zachowania sie nie zmienia, skonczy sie to tak, jak sie w efekcie skonczylo. Nie bede wchodził tu w szczegóły bo to nie miejsce na nie. ALE: Nie ma skutku bez przyczyny, najgorsze, ze kobiety czesto widza tylko skutek. Stało sie to, co sie stało i zawiniłem ale nie mogłem juz inaczej, to była naturalna konsekwencja rozwoju sytuacji w mym zwiazku i nie bede sie kajac jesli druga strona postrzega siebie jako absolutny ideał, nie widzac koszmaru, który przez lata z jej winy narastał. Aga40, mysle, ze u Ciebie bylo podobnie, maz by Cie nie skrzywdzil, gdybys byla obiektywnie super. To wprawdzie domysly ale zgrane i dobrane pary sie po prostu nie zdradzaja. Musi byc gleboki, moze nawet ukryty konflikt jesli do tego dochodzi, bo zdrada to swiadoma decyzja. A jesli jest sie w dlugoletnim małzenstwie to sie "po prostu ad hoc nie odchodzi", to nie jest zmiana operatora telefonii, chyba, ze ma sie 20pare lat i jest durnowatym konsumentem fejsbuka i innych kretynstw młodej generacji. W tym przedziale wiekowym "odchodzi" sie przy najmniejszym problemie zyciowym, pal licho czy sa dzieci. A i jeszcze jedno - to, co sie stalo ze mna nie ma Bóg wie zadnego zwiazku z "poczuciem niskiej wartosci", to klisze i stereotypy powtarzane przez Zrozpaczone Porzucone. Bo argumenty im sie koncza. PS. Wiesz, ze najczesciej zdradzane sa tzw. "zołzy"? A taka moze sie zrobic przez lata z najfajniejszej dziewczyny, gdy gruchnie czterdziestka.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 10 kwietnia 2013 - 20:43
    Nie jestem zrozpaczoną porzuconą i wbrew temu co piszesz nie jestem tez i nie bylam nigdy zołza,nie znasz mnie więc nie wmawiaj mi ze obiektywnie nie bylam super, nigdy nie uwarzalam siebie za absolutny ideał, to są argumenty wysuwane bardzo czesto przez męską populację,pewnie mój mąz sadzi jednak inaczej i dlatego nie chciał odejść, nie trzymam go na siłę,to ja postanowiłam ze juz więcej nikt nigdy mnie nie oszuka, a zdradzane są prawie wszystkie kobiety bo wy oczywiście nie umiecie odmówić gdy w pobliżu kręci sie chetna na to samo,to byłoby dla was upokarzające i takie niemęskie powiedzieć nie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 10 kwietnia 2013 - 20:51
    Zwlaszcza ze można was tak łatwo złowić kilkoma pikantnymi smsami, wypłakiwaniem sie w rekaw albo niewinnym zaproszeniem do domu zeby "wymienić uszczelkę".

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bravo Charlie
    ~Bravo Charlie
    Napisane 13 kwietnia 2013 - 10:55
    Aga40, daj już spokuj. Delta-Echo-Sierra zrobił tylko jeden błąd. Powiedział o tym żonie. I tyl. To że się zakochał, czy to było świadome i z premedytacją? Nie wierzę w to. Delta -... to nie ten typ człowieka. A gdybyś Ty spotykała przez dłuższy czas jakiegoś mężczyznę i czuła się świetnie w jego towarzystwie, to co? Myślisz że nic byś do niego nie poczuła? Nic by nie zaiskrzyło? A gdyby w Twoim życiu osobistym coś się psuło. Czy to by cię w jakiś sposób bardziej nie pchęło w ramiona tamtego? Zastanów się. Popatrz na to obiektywnie. Jesteś do tego zdolna? Tak prosto wydajesz osądy. Świat nie jest czarno biały. A z drugiej strony w swoich postach dajesz jednoznacznie odczuć że to kobiety sa sprawcami tych naszych "nieszczęść" - Twój ostatni post. Nie mierz innych swoją miarą. Każdy ma inne doświadczenia życiowe. W inny sposób przeżywa te same sytuacje życiowe. Podejmuje inne decyzje.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 13 kwietnia 2013 - 13:55
    Jak wy nic nie rozumiecie,nie mam nic do niego że się zakochał i zwisa mi to bardzo niskim kalafiorem co zrobił,mówie tylko o tym że jak już tak się stało to dlaczego nie odszedł tylko został z osoba której nie kocha i jak twierdzi jego związek wygasł już wczesniej to po co się męczyć, niech on sobie ułoży życie i da zrobić to swojej żonie chyba wyrażam się jasno,został podobno dla dobra dziecka ,nie wydaje mi się by dziecko w takim układzie było szczęśliwe. A jeśli chodzi o mnie to ja bym własnie tak zrobiła ,nie kochamy się,rozchodzimy się ,ale to każdy sam sobie skrzywia własne życie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mela
    ~mela
    Napisane 19 kwietnia 2013 - 21:03
    drodzy panowie, kobiety są uwarunkowane emocjonalnie, najpierw czują potem myślą, jeśli więc postanowiłeś zostać w związku to daj ODCZUĆ żonie że na niej ci zależy (to że zostałeś wcale o tym nie świadczy) jeśli zaś nie zależy c,i to odejdz tak będzie lepiej dla was obojga i dziecka również jeśli takowe posiadacie, bo ono też odczuwa brak miłości między rodzicami. Delta-Echo-Sierra, jeśli coś się skończyło to koniec, nic tego nie zmienni a żona naprawdę nie "doceni" Twojego poświęcenia, to że powiedziałeś żonie było okrucieństwem, pomyśl Twoja kochanka mówi do Ciebie "kochanie przespałam się z listonoszem jest taki młody i przystojny, nie mogłam się mu oprzeć tak pięknie przynosi listy, ale zostanę z Tobą bo jednak tyle nas łączy" może i wybaczysz ale czy zapomnisz? Odejdz i pozostaw po sobie dobre wspomnienie. Pozdrawiam, rozwodniczka

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 20 kwietnia 2013 - 09:23
    @mela - rzecz jest troche bardziej skomplikowana, niz to tu przedstawiasz. A ja mam pytanie do Ciebie i innych PT Forumowiczek (aga40 et consortes) po rozwodzie: czy Wy pochodzicie z rozbitych rodzin, wychowywalyscie sie bez ojca? Bo moje (Nie)szczescie (kochanka) owszem i wiele przez poznanie jej z kobiecej psychiki zrozumialem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 20 kwietnia 2013 - 10:33
    Ja nie pochodzę z rodziny rozbitej pod względem legalizacji ale pod względem wzajemnych relacji jak najbardziej,każde z rodziców miało własne zycie ,ojciec oczywiście prace,matka pracę ,koleżanki no i swoje własne życie podlewane nierzadko alkoholem, a potem wystarczyły wspólne" imieniny cioci " żeby regularnie 2-3 razy w miesiącu był w domu dym,pierwszy raz wtraciłam się do awantury gdy miałam może ze 14lat,powiedziałam ze skoro się tak nienawidzą i zgotowali swoim dziecim taką sielankę to niech się rozejdą ,niestety się nie rozeszli,bo dzieci ,co powie rodzina ,bo inne pierdoły które okazały się tak mało ważne więc ja się zabrałam z domu gdy miałam 18 lat,dlatego uważam,jezeli w domu nie ma miłości ,twoje dziecko to odczuje nawet wtedy gdy będziesz tylko udawał,że jest dobrze,tak jak teraż udaje moj mąż ,że jest dobrze,niestety ja czuję ze jest nie tak jak choćby ten rok temu,jest coś co nas dzieli ,jakaś bariera ,ta bariera to miłość do tamtej kobiety albo żal że nie umiał odejść.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 20 kwietnia 2013 - 10:46
    "(...) wtedy gdy będziesz tylko udawał,że jest dobrze,tak jak teraż udaje moj mąż ,że jest dobrze,niestety ja czuję ze jest (...) jest coś co nas dzieli ,jakaś bariera ,ta bariera to miłość do tamtej kobiety albo żal że nie umiał odejść." Aga40 - po raz pierwszy musze Ci przyznac racje... Niestety. To cholerne uczucie, mimo odleglosci i niewidywania sie wcale nie chce przejsc, psiakrew, chyba to zauroczenie jakims fantomem, wyobrazeniem.. Z drugiej strony mam tego swiadomosc, ze to, co robie (czy juz raczej robilem) jest chore, mam rodzine i dziecko, które chyba powoli zaczyna rozumiec niektóre sprawy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 20 kwietnia 2013 - 11:34
    Cieszę się że pomogłam Ci zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi,a najlepiej potrafi to opisac osoba która to przeszła ,ja jako dziecko i jako żona ,i jeszcze jedno,jak minie jeszcze trochę czasu spojrzysz na to inaczej albo już zacząłeś patrzeć na to z innej perspektywy i życzę Ci abyś dokonał właściwego wyboru.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 20 kwietnia 2013 - 12:07
    Aga40, to nie calkiem tak, powiem Ci to z pozycji mezczyzny w mojej sytuacji - tu NIE MA WYBORU, bo co to za alternatywa, pójde do kobiety, w której sie zakochalem i z która bylem przez ten czas bardzo blisko, ZA blisko, wtedy strace moje dziecko (odejscie od rodziny to utrata dziecka/dzieci i wszystkie inne argumenty sa z pozycji mezczyzny bzdura bo dzieci zostaja z matka, ona ich nie traci, nawet jesli to ona odchodzi!). Zostane z zona, z która przezylem piekny czas ale tez cholerne pieklo, które w efekcie doprowadzilo do tego, co jest - bede robil sobie wyrzuty, ze byc moze ominelo mnie cos innego, nowe szczescie i nowe zycie, ze nie zaryzykowalem, cokolwiek. Bo zaangazowalem sie strasznie. I mam nadzieje, ze to tylko chemia w mózgu i przejdzie sama. Ale to uczucie doprowadzilo mnie na skraj przepasci, spowodowalo, ze przestalem myslec i dzialas racjonalnie tylko jak szalony, nieodpowiedzialny gówniarz. Jakis czas temu byl w "Polityce" ciekawy artykul o zakochaniu, napisany z pozycji obserwatora-biochemika. Moze wiec przejdzie, czas i brak kontaktu zrobia swoje. No i dziewcze wkrótce bedzie mialo kogos nowego, natura nie znosi prózni. Czasem mysle, ze przegralem ale ja mam rodzine a ona znów zostala sama a dzisiejsze pokolenie dwudziestoparolatków to w wiekszosci glupawi, niedojrzali hedonisci. i dziewczyny to widza..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 20 kwietnia 2013 - 12:55
    Zrobisz zapewne tak jak będziesz uważał,może Ci przejdzie może nie w każdym razie Ci współczuje choć chyba nie powinnam,a z drugiej strony nic o Twoim związku małżeńskim nie wiem więc nie oceniam,wiem tylko tyle że gdyby mąż odszedł albo ja ,co mam na uwadze to rany by się chyba szybciej zagoiły, a tak patrzę na niego i wszystko wraca,jak się zamyśli choć nie wiem o czym to mnie zapala sie czerwona lampka,puszcza muzykę to wiem że myśli wtedy o niej ,bo to taki rodzaj muzyki że głupi by sie kapnął o co chodzi,kiedy budzę sie w nocy i patrzę jak śpi to jak myślisz o co wtedy czuję?
    Ja mam już dorosłe dzieci ,ale ci co mają młodsze mówią że od dzieci się nie odchodzi,nie wiem nie dane mi było sprawdzić.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mela
    ~mela
    Napisane 21 kwietnia 2013 - 21:43
    D-E-Sierra już wybrałeś, czas pokaże czy słusznie, oby tak.Bycie w związku to ciężka praca i tylko 50%szansy na sukces, moim rodzicom się udało, ja rozwiodłam się chociaż to nie zdrada była czynnikiem decydującym, a dzieci mam dwoje, i to ich ojcu nie zależy na utrzymaniu kontaktu, przykre bo młodsza córka bardzo tęskniła, teraz mniej...czas robi swoje. Powodzenia

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy