Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 13 sierpnia 2013 - 17:48
    Każda kobieta , która walczy o małżeństwo, już przegrała wszystko...To On powinien walczyć o Ciebie...Dowiedziałaś sie o zdradzie..romansie..wyrzuć Go z domu natychmiast...jeśli zawalczy o Ciebie i dom, dokona realnego wyboru, jeśli nie...i tak nic z tego by nie było!!!! dlaczego wystarcza Wam tylko żeby był...dlaczego zadawalacie sie tym, że nie kocha was ale tkwi w małżeństwie? gdybym była facetem i zdadzała, nie miałabym sama szacunku do kogoś kto mi wybacza...oni was nie kochają, im jest was żal, dlatego zostają...dzieci to wymówka...kiedyś dorosna i odejdą, a Wy zostaniecie z niczym, żalem, frustracją i zmarnowanym życiem, w każdym wieku można się zakochać, kochać i być kochanym...dajcie sobie szanse...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 13 sierpnia 2013 - 18:06
    APEL DO MĘŻCZYZN !!! zdradziłes raz- nie mów..zdradziłeś drugi i trzeci-nie mów! masz romans od roku...musisz powiedzieć...jeżeli tego nie robisz, nie zmierzysz się z tym, nie poniesiesz konsekwencji, masz swoja kobiete za nic....myslisz tylko o sobie, pod płaszczykiem że nie chcesz jej skrzywdzic i zrobic przykrości, tak naprawdę to Ty nie chcesz stracić nic ...to moja definicja TCHÓRZA...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 14 sierpnia 2013 - 18:01
    alutka czy ty wiesz co to znaczy szacunek ? ........ dając przyzwolenie facetom na jak to nazywasz trzy zdrady , chyba jesteś ostatnią osobą która powinna radzić kobietom czy mężczyznom ( tak też bywa) w ich ciężkich chwilach .Każda(y) z nich dojdzie sam(a) do wniosku czy było warto czy nie i decyzje podejmą same(i) bez uszczerbku na własnej godności , bo walka o rodzinę to znaczy coś więcej niż tylko gierka!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 14 sierpnia 2013 - 22:14
    Ależ ja nigdy i nikomu nie dawałam przyzwolenia na 3 zdrady...na zdradę nawet jedna nie daję przyzwolenia...ale czasy i ludzie są teraz tacy, ze tak naprawde każdemu może się to zdarzyć....z róznych powodów i w różnych okolicznościach....uważam też , że wtedy nie powinno mowić sie o tym partnerowi, bo z tą wiedzą coś trzeba bedzie zrobić, gdybym myślała, że mam udany związek, a mój facet mnie zdradził, nigdy nie chcialabym o tym się dowiedzieć...natomiast gdyby mial romans...długi romans...nie wyobrażam sobie żeby ktos taki mógł zyc ze mną pod jednym dachem...kłamstwa, oszustwa, udawanie i gra...tego nie wybaczyłabym nigdy a już napewno nie dla dzieci, a tym bardziej dla ratowania rodziny, której już nie ma....nie jestem po niczyjej stronie....nie rozumiem Twojeg pytania...czy wiem co to szacunek???? wiem, i tego wymagam od swojego partnera.....bardzo chętnie posłucham zdradzonych żon, które wybaczyły romans i leża obok obcego już człowiekai....o ktorym nic nie wiedzą, nigdy już nie będą mogły mu zaufać, obok człowieka, który innej kobiecie opowiadał o swoich uczuciach, o Tobie, o waszym życiu, który przy innej kobiecie odbieral telefony od Ciebie i kłamał jak z nut...jak to jest?????

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 15 sierpnia 2013 - 08:55
    Przepraszam, jeżeli kogokolwiek uraziłam....nie to było moim zamaiarem...zajrzałam na ten portal, bo chcialam dowiedzieć sie czegoś od mężczyzn, od facetów po 40-ce....ale ich tu nie ma...i jak tytuł brzmi "walczyć o malżeństwo czy nie" to dylemat, który tylko ich powinien dotyczyć....ale takie czasy!!! to kmobiety ustalają terytorium, to kobiety przeganiają rywalki, to kobiety walczą o małżeństwo!!! walczą same ze sobą, walczą z kochanką, o trofeum jakim jest mężczyzna...czym jest dla was RODZINA???? jak chcecie wychowywać potem dzieci? gdy syn czy córka zaczna kiedyś kłamać, a zaczną, co im powiecie, że nie można, że i tak ujdzie im to płazem? że będzie jak dawniej? prawdziwą rodziną mozna być nadal wcale nie mieszkając juz razem...jestem jak najbardziej za próba ratowania malżeństwa, ale nie w taki sposób jak robi to większość kobiet, to On prosił Was o rękę, teraz Wy prosicie Jego....znam pary gdzie wydał sie jego romans, On nawet nie przeprosił, wycedzil tylko ,że nie odchodzi , bo rodzina jest dla Niego najważniejsza...i spotyka się z tą 2-gą dalej...a żona walczy o małżenstwo...Panowie, dlaczego ? dlaczego nie umiecie wybrać? i nie między rodzina a kochanka a między dwiema kobietami!!! ojcem będziecie zawsze!!!! RADA dla wszystkich, mimo, że Roma uważa że nie mam prawa radzić nikomu....odsuńce od tego wszystkiego dzieci...to sprawa między żoną i mężem... przegadajcie noc, może kilka i ustalcie razem czy jeszcze chcecie i możecie być związkiem....jeśli tak, wracacie do poczatku, gdzie On zabiegał o Twoje względy...jeśli nie...rozstajecie sie i oboje robicie wszystko żeby dzieci nie doświadczyły rozwodu, rowniez kobieta, to często one wciagaja w to piekło dzieci, płacząc i krzycząc "tatuś NAS zostawił" to niewybaczalne!!! wyjedz na tydzień, z koleżanką, wyrycz się, zostaw ojca z dziećmi...wróć i zamieszkajcie osobno.....wtedy macie szansę...również na pogodzenie się!!!! i wiem co mówię....pozdrawiam wszystkich zakochanych !!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~też40latek
    ~też40latek
    Napisane 15 sierpnia 2013 - 20:36
    kobiety potrafią robic dokładnie tak jak faceci....zdradzają oszukuja i tkwią w tym chorym związku, więc nie uogólniajcie drogie panie, ze to tylko my zdradzamy....wy robicie dokładnie tak samo

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jack
    ~Jack
    Napisane 15 sierpnia 2013 - 21:29
    Szanuję zdanie wszystkich tu wypowiadających się. Jedno co już niejednokrotnie zauważyłem to straszny brak obiektywizmu. Wypowiedzi są ściśle uzależnione od aktualnego stanu emocjonalnego forumowiczu. Zrozumienia wypowiadających się, całkowicie brakuje. Każdy uważa że ma monopol na prawdę życiową. Oczywiście większość schematów życiowych się powtarza, i na tym chyba bazują psychologowie. Nikt nie próbuje jednak wczuć się w skórę wypowiadających się tutaj ludzi, zwłaszcza facetów. Gania się ich za brak zdecydowania i odsądza od czci i wiary.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~byl
    ~byl
    Napisane 16 sierpnia 2013 - 22:02
    co racja to racja - obie płcie są takie same - coś już o tym wiem - przeżyłem to ..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~już nie żona
    ~już nie żona
    Napisane 17 sierpnia 2013 - 10:08
    Jack...wybacz, ale wczuwać się w skórę..... zdrajcy, oszusta, tchórza... ??
    Bez znaczenia czy kobiety, czy mężczyzny, wybacz....
    To oni zdradzający dokonali wyboru - zdradzili. Taką wersje od mojego byłego też usłyszałam " ja biedny niewinny, ja nie chciałem, ja nie podejmowałem decyzji, mnie się to "przydarzało". Jakie to wygodne, tchórzliwe. podłe wobec swojej partnerki i wobec tej drugiej..Wybacz, ale mam się wczuwać w skórę kogoś, kto nie panuje nad swoim..... zdarza mu się użyć to tu, to tam..?? 15, 20 latek OK, ale 40, 50 latek, któremu zdarza się...sorry. jak taki ktoś może panować nad życiem swoim i swojej rodziny, jak można liczyć na kogoś takiego, skoro On sam nie wie co zrobi, zdarzy mu się...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 17 sierpnia 2013 - 11:51
    To portał dla tych którzy już zdradzili i nie wiedzą co robić? odejść czy zostać...ja w przeciwieństwie do, już nie żony, próbuję wczuć się w to co czuje zdradzający, i uważam , że zdrada może się przytrafić i nie jest żadnym wyborem...długi romans to co innego...i nie jest też wyborem samym w sobie, ale jednak świadomie już oszukujemy swojego partnera...nie naskakuję na mężczyzn, poprostu znam tylko takie przypadki, dwie koleżanki, które zdradzały, odeszły od mężów, rzuciły wszystko i poszły za głosem serca, właśnie to staram się zrozumieć, dlaczego tak rzadko robia to mężczyżni...małżeństwo jest pewnym zobowiązaniem i to dżwiga druga strona ale niekt nie jest czyjąś własnością....i zakochać można się w każdym wieku, i ja to rozumiem...to jest proces, to się zdarza, przed tym naprawdę trudno sie obronić....pytanie natomiast co dalej? jedno jest pewne!! nie kłamać !! wierzę, że osobom, które zdradzają jest bardzo ciężko....naprawdę nie wiedzą czym się kierować, nie chcą skrzywdzić rodzin ale nie chcą też zrezygnować z bycia szczęśliwym....i nikt nie ma na to recepty a wystarczy tylko przestać udawać a sami dowiecie się co czujecie tak naprawdę...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~już nie żona
    ~już nie żona
    Napisane 17 sierpnia 2013 - 22:32
    Zdrada, 1 zdrada może się zdarzyć, ale zdrady 5, 10 to też "zdarzenia" czy już świadomy wybór sposobu na życie ? Ja nie pisze o jednej sporadycznej zdradzie. Zgadzam się, że każdy ma prawo do szczęścia, każdy w każdym wieku może się zakochać i to rozumiem. Rozumiem, że ludzie mogą się rozstać, nawet powinni się rozstać bo przystało im/jej/jemu być razem dobrze, ale nie rozumiem dorabiania ideologii do wielokrotnej zdrady, romansu. To zawsze jest oszustwo, brak szacunku do dotychczasowego partnera, a bardzo często zwykła podłość.
    Też znam kobiety które zdradziły, znam takie które za punkt honoru przyjmują "wyrwanie" żonatego, dla sportu..., ale nie znam nikogo ani kobiety, ani mężczyzny, który byłby szczęśliwy, w dłuższej czy krótszej perspektywie, z powodu bycia zdradzanym, z życia z kimś kto pozostaje z łaski, litości, wygody, egoizmu, na pewno nie z miłości, szacunku, przyjaźni. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia..., jeszcze kilka lat temu mogłam dywagować na temat, dzisiaj stoję z drugiej strony. Dzisiaj wiem ile bólu i łez mnie kosztowały te "próby wejścia w skórę", próby tłumaczenia, jak bardzo poniżyło mnie, kobietę, mnie wieloletnia partnerkę. Dzisiaj wiem, mówię o sobie, że żadne, nawet największe uczucie nie jest warte ceny jaką płaci osoba zdradzana.
    Pomijam fakt, że żeby zrozumieć-usprawiedliwić to co się zdarzało, musiałabym przyjąć, że żyłam z kimś kto nie jest odpowiedzialny za swoje zachowanie, kto przez te wszystkie wspólne lata nie zauważył nawet jakie wartości są dla mnie ważne, czyli liczy się tylko i wyłącznie chwilowa przyjemność, jedna, druga, trzecia, piata, dziesiąta.
    Nie zrozumiem i nawet nie chce już próbować, ja muszę zrozumieć siebie dlaczego tak długo trwałam w chorym związku, że pozwoliłam... Muszę, chcę żyć, zakochać się, oby :-) A zdradzający no cóż to jednak jego/jej wybór z konsekwencjami którego niech żyją i nie mam zamiaru użalać się nad ich egoistycznymi rozterkami duchowymi.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~już nie żona
    ~już nie żona
    Napisane 17 sierpnia 2013 - 23:09
    alutka chcesz wiedzieć jak to jest, leżeć obok już obcego człowieka, co czuje zdradzana żona? Uwierz mi nie chcesz wiedzieć co czuje, jeżeli tego nie przeżyłaś nie jesteś w stanie tego zrozumieć. Nie jesteś w stanie zrozumieć co czuje kobieta, kiedy najbliższy jej człowiek odwraca się do niej plecami, w ich łóżku i sms-uje z tą drugą. Kiedy przyłapany w hotelu wypowiada klasyczne "to nie jest tak jak myślisz", to tylko w filmach jest śmieszne. Uwierz mi nie chcesz wiedzieć. Nigdy, żadna kobieta nie powinna tego czuć. To jest sadomaso w innym wydaniu. Jak myślisz co czuje zdradzana żona, kiedy jej najbliższy człowiek mówi, że jesteś tą jedyną, najwspanialszą, a ta reszta, od jednorazówek po wieloletnie, to się zdarzyło..... na pewno chcesz wiedzieć jak podle czuje się zdradzana kobieta. Co czuje jak nie rozumie dlaczego to ją spotyka, jak już przestaje myśleć sercem, a zaczyna mózgiem. Jak czuje się poniżona, zbrukana. Chcesz wiedzieć ile czasu spędziłam pod prysznicem, kiedy zrozumiałam/dotarło do mnie, że kilka godzin temu był z inną...jak bardzo chciałam zmyć z siebie tą podłość. poniżenie, obrzydzenie do Niego i do siebie. Tak jak wcześniej napisałam, żadne, nawet największe uczcie nie jest warte tej ceny.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 18 sierpnia 2013 - 08:50
    Skoro wiedzialas już, że Cię zdradza, kłamie i oszukuje, dlaczego byłas z nim jeszcze??? musiało to trwać jakiś czas zanim sie rozwiedliście...o to właśnie pytałam? dlaczego próbowałaś ułożyć coś z kimś już obcym!!!! rozumiem , że padnie odpowiedź, bo go kochalam...ale skoro ktoś nas tak traktuje to jakiekolwiek próby odzyskania go to jużjest tylko żebranie....tego wlaśnie nie rozumiem...sama kochałam i kocham, ale nigdy nie żebrałam o miłość, kiedy ktoś mnie nie chce, ja też już go nie chcę...mam tylko jeszcze jedno pytanie...jak wg Ciebie powinien zachować się facet, który jednak zakochal sie poza małżeństwem? oni też potrzebuja czasu żeby przekonać się co tak naprawdę czują i do kogo...nikt nie odejdzie od żony po jednej zdradzie...kiedy i jak mialby Ci to powiedzieć, że odchodzi, zebyś uznała, że nie jest kłamcą i oszustem? kiedy i jak, żebyś nie czuła się upokorzona? kiedy i jak, żeby móc rozstać się jak cywilizowani ludzie??? czytalam wiele postów kobiet porzuconych...i cokolwiek by mężczyźni nie zrobili, zawsze było źle....jak powiedział na poczatku, źle....jak miał długi romans, źle....jak został, źle,...jak odszedł, źle....gdybyś miala dorosłego syna juz żonatego,i powiedziałby ci, że sie zakochał....co byś mu powiedziała???? że jak powinien sie zachować??? tylko nie mów mi, że mająć żonę nie ma prawa się zakochać....że odpowiedzialny człowiek nie może pozwolic sobie na takie uczucie....większość ludzi nie jest szczęsliwa w zwiazkach..pisałaś,że żadne uczucie nie jest warte placzu żony, a czy jakiekolwiek małżenstwo jest warte samotności? kiedy komuś wydaje sie, że małżeństwo jest wieczne, przestaje zauważać drugą osobę, powinno być czasowe, np na 10 lat i odnawiane...ciekawe ile byłoby przedłużonych???? co sama byś zrobiła gdybyś się zakochała? jak byś się zachowała, żeby nie skrzywdzić własnego męża? ja też jestem po rozwodzie....i wszystkie święta spędzamy razem z dzieckiem, widujemy się i znamy swoich nowych partnerów...rozmawiamy i śmiejemy sie razem, również wspominamy, bo spędziliśmy razem polowę życia....nam sie udało, bo nie ma żadnych zgliszczy...i tego życzę wszystkim, rozmawiajcie...i rozstawajcie sie jak ludzie...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mike33
    ~mike33
    Napisane 19 sierpnia 2013 - 09:41
    Alutka, szacun. Lubię czytać Twoje posty. Mnie właśnie świat się wali. Mea culpa i nie szukam rozgrzeszenia, bo przyjdzie wypić, co nawarzyłem... Na rady też już chyba za późno, ale można przynajmniej poczytać i przekonać się, że nie jest się wyjątkiem. Pozdrawiam.
    ~alutka napisał:
    Skoro wiedzialas już, że Cię zdradza, kłamie i oszukuje, dlaczego byłas z nim jeszcze??? musiało to trwać jakiś czas zanim sie rozwiedliście...o to właśnie pytałam? dlaczego próbowałaś ułożyć coś z kimś już obcym!!!! rozumiem , że padnie odpowiedź, bo go kochalam...ale skoro ktoś nas tak traktuje to jakiekolwiek próby odzyskania go to jużjest tylko żebranie....tego wlaśnie nie rozumiem...sama kochałam i kocham, ale nigdy nie żebrałam o miłość, kiedy ktoś mnie nie chce, ja też już go nie chcę...mam tylko jeszcze jedno pytanie...jak wg Ciebie powinien zachować się facet, który jednak zakochal sie poza małżeństwem? oni też potrzebuja czasu żeby przekonać się co tak naprawdę czują i do kogo...nikt nie odejdzie od żony po jednej zdradzie...kiedy i jak mialby Ci to powiedzieć, że odchodzi, zebyś uznała, że nie jest kłamcą i oszustem? kiedy i jak, żebyś nie czuła się upokorzona? kiedy i jak, żeby móc rozstać się jak cywilizowani ludzie??? czytalam wiele postów kobiet porzuconych...i cokolwiek by mężczyźni nie zrobili, zawsze było źle....jak powiedział na poczatku, źle....jak miał długi romans, źle....jak został, źle,...jak odszedł, źle....gdybyś miala dorosłego syna juz żonatego,i powiedziałby ci, że sie zakochał....co byś mu powiedziała???? że jak powinien sie zachować??? tylko nie mów mi, że mająć żonę nie ma prawa się zakochać....że odpowiedzialny człowiek nie może pozwolic sobie na takie uczucie....większość ludzi nie jest szczęsliwa w zwiazkach..pisałaś,że żadne uczucie nie jest warte placzu żony, a czy jakiekolwiek małżenstwo jest warte samotności? kiedy komuś wydaje sie, że małżeństwo jest wieczne, przestaje zauważać drugą osobę, powinno być czasowe, np na 10 lat i odnawiane...ciekawe ile byłoby przedłużonych???? co sama byś zrobiła gdybyś się zakochała? jak byś się zachowała, żeby nie skrzywdzić własnego męża? ja też jestem po rozwodzie....i wszystkie święta spędzamy razem z dzieckiem, widujemy się i znamy swoich nowych partnerów...rozmawiamy i śmiejemy sie razem, również wspominamy, bo spędziliśmy razem polowę życia....nam sie udało, bo nie ma żadnych zgliszczy...i tego życzę wszystkim, rozmawiajcie...i rozstawajcie sie jak ludzie...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 19 sierpnia 2013 - 12:49
    @mike33, zawsze kiedy związek się kończy, wali się cały świat...ale jeszcze nigdy od tego się nie zawalił...im wcześniej porozmawiasz ze swoja partnerką, tym lepiej....zawsze pierwsze pytanie jakie pada to, "od kiedy????" a to oznacza, że jest to bardzo ważne...bo pytający chce wiedzieć tak naprawdę, od kiedy mnie OSZUKUJESZ? czy już wtedy, gdy byliśmy razem na wakacjach, czy już wtedy gdy spędziliśmy razem weekend, czy już wtedy gdy ....i te obrazy powracają, ale my już wiemy, że chcemy wymazać je z pamięci, że to była fatamorgana, bo było nas już troje....to jest chyba najgorsze, odarcie człowieka ze wspomnień, cudownych wspomnień dla nas...i im bardziej byliście dla nas mili, to tym gorzej...nie wspomnę już o wspólnym sypianiu...nie mówię o ludziach, którzy zawsze chcą mieć kogoś na boku jako równoległy związek, bo też tacy są....ale o tych, którzy naprawdę się zakochali...można nie wiedzieć co się czuje i do kogo..ale można chyba przez jakiś czas sypiać tylko z jedna osobą...i to by było uczciwsze....może nawet sprowokowałoby rozmowę, a tym samym, skróciło romans do minimum....Panowie, co o tym sądzicie??? jak się czujecie sypiając z żoną, kiedy macie kochankę? ja naprawdę nie wiem, jak kobiety to wybaczają.....ja bym nie potrafiła.....i nie dlatego, że jestem jakaś zaciekła czy moralnym betonem...ja po prostu jestem wesołą osobą, bardzo spontaniczną, lubię się śmiać, kochać, uwielbiam sex z moim partnerem, kiedy się wygłupiamy i żartujemy...i tylko z tego powodu, nie mogłabym już z nim być...bo nie umiałabym już się śmiać jak dawniej....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kacha
    ~Kacha
    Napisane 19 sierpnia 2013 - 15:37
    Nareszcie mądre pytanie alutka ! Panowie jak się czujecie sypiając z żoną , kiedy macie kochankę ? albo kochanki jak się czujecie z oszustem , kochacie się z nim a potem on udaje się do swojego domu i kocha się z własną żoną ? Co to za różnica zdradzić raz , dwa , trzy a dłuższy romans ?, tak wiele facetów zalicza kobiety na tzw.jeden numerek z dłuuuugim początkiem (polowaniem) i jak oni się czują kochając się z żoną ? Już nie chcę wspomnieć jak czują się kobiety , które dowiadują się po latach , że ich wspaniały mąż skakał z kwiatka na kwiatek a zestarzeć chciał się z żonką . Myślę , że kobiety które kochały , które dbały o dom i rodzinę przeżywają ciężkie chwile gdy dowiadują się o zdradzie i potrafią z tego wszystkiego robić wiele (nawet żebrać o miłość) chyba , że małżeństwo się nie układało i tak naprawdę jedna i druga strona miała już kogoś na boku - odchodzą łatwo .Pamiętajmy , że to zdradzający ma czas na przygotowanie się i na podjęcie właściwej decyzji w jednej chwili. I tak powinno być zdradziłeś tzn. podjąłeś decyzje o zamknięciu pewnego rozdziału . Facetom wali się się cały świat jak zostają na lodzie tzn. ani kochanka ani żona już go nie chce. Zdradzony po zdradzie zazwyczaj dochodzi do wniosku , że ratowanie małżeństwa nie ma sensu ( chodzi mi o bliskość o której pisała alutka ) a jak przez przypadek( lub nie) pozna mężczyznę , który otworzy jej oczy na ŚWIAT to tylko się w tym utwierdzi . Nadmieniam ,że traktuję jednakowo kobiety i mężczyzn a płeć osoby zdradzającej i zdradzanej nie ma dla mnie znaczenia i pewnie wszystkie kobiety tak myślą ale pisząc odnoszą się do płci przeciwnej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~zdradzona
    ~zdradzona
    Napisane 19 sierpnia 2013 - 21:02
    Czytam sobie to co piszecie i robi mi się słabo,wręcz niedobrze.Czuję ogromny paraliżujący strach przed odejściem od męża,ktory mnie zdradził.Boję się utracić wiarę w to że nasza miłość była wyjątkowa i aż do śmierci.On twierdzi że zdradził przeze mnie,a kocha cały czas nieprzerwanie.Ja wmawiam sobie że to prawda.Nie mam siły odejść.Nie zależy mi na szczęściu bez niego.Ból,upokożenie,odrazę schowałam gdzieś na dono mego serca.Upadły wszystkie moje ideały.Zawsze czułam się silną i zaradną kobietą,wiele w życiu osiagnęłam,a teraz jestem jak bezradna dziewczynka.ZDRADA mnie pokonała.I to nieprawda co mówi mój mąż ,że wszystko przyjełam na klatę,że jestem zuch.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 19 sierpnia 2013 - 21:33
    Bardzo Ci współczuję....naprawdę...teraz nie widzisz sensu życia, ale wierz mi, że to kiedyś minie...wasza miłość musiała być wspaniała skoro tak się czułaś, zrób to, co będzie teraz najlepsze dla Ciebie...i później też tylko tym się kieruj...nie znam Twojego męża, ale nie chciałabym Go poznać....zdradził przez Ciebie i nadal Cie kocha? mogłabyś coś więcej powiedzieć na ten temat? sytuacja jednorazowa czy romans? i jak się dowiedziałaś?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kris
    ~kris
    Napisane 20 sierpnia 2013 - 09:35
    alutka podaj namiary do ciebie chciałbym cię bliżej poznać

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 20 sierpnia 2013 - 13:02
    Nie będę opisywała swojej historii, bo jest ona zbyt charakterystyczna i pogmatwana, żebym została nadal osoba anonimową, nie żebym miała coś do ukrycia, ale musiałabym opisać inne osoby, a na to nie mam chyba przyzwolenia...przez przypadek weszłam na portal mężczyzn, ale jest on niestety zdominowany przez kobiety, które o dziwo są wrogo nastawione między sobą...ten podział na żony i kochanki też jest dla mnie niezrozumiały, to tak jakby dwie strony wyrywały sobie jakąś WYCIERACZKĘ...żony krzyczą "to moja, wara od niej" suchej nitki nie zostawiają na kochankach...a już dobija mnie powiedzonko "żeby s-ka nie dała to by pies nie wziął" nie wiem jak te panie, ale ja wolałabym mieć "psa", który nie chce brać...i nie ważne czy mu dają czy sam sobie bierze...nigdy nie zarzuciłabym nic żadnej kochance... nawet jeżeli ktoś usiadł mu na kolanach i uwiódł, bo to sugerują żony, że ta "wywłoka" Go omotała....to jest nadal tylko i wyłącznie sprawa między mną a moim partnerem... co On zrobi później....w stosunku do mnie rzecz jasna....pytałam może o rzeczy banalne i naiwne, ale ja nigdy nie byłam przez nikogo porzucona...bo reguły w moich związkach są jasne...nie okłamujemy się....i o dziwo Panowie się tego trzymali...kiedy rozpadło się moje małżeństwo też myślałam, że umieram, ale zanim wcisnęłam się w fotel na m=ce całe, złożyłam pozew rozwodowy...tu nie ma czego ratować, chcecie sklejać WAZON ulubiony ale nigdy już nie nalać do niego wody, bo przecieka??? to ATRAPA już tylko...KONIEC, i to trzeba sobie uświadomić....kiedy to przeżyłam, a przeżyje każdy, byłam jeszcze tak szczęśliwa, że nic lepszego nie mogło mnie spotkać jak rozwód własnie...i nie bójcie się zostawać same....odnajdziecie w sobie siły, o których nie macie teraz pojęcia, często panowie wracają, ale wtedy na waszych warunkach....i o to warto walczyć, o własną tożsamość....kim będę bez niego??? WRESZCIE SOBĄ !!!!.....przerwę na moment...niestety .mam tendencję do rozpisywania się nadmiernie...sorry :)....a co do postu @krisa....KRIS- sztylet malajski, stanowi obiekt czci niemal religijnej...mam nadzieję, że nie szukasz wyznawców :):) Twój status???? WYCIERACZKA wolna czy zajęta? :):) masz wszystkie namiary na mnie na tym forum, tu naprawdę można dobrze się poznać !!!! pozdrawiam...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook