Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 17 lipca 2015 - 11:04
    @naiwna
    Życie jest jak echo.
    Co siejesz,to wraca. Tego możesz być pewna.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Naiwna
    ~Naiwna
    Napisane 17 lipca 2015 - 11:07
    ~Pogubiona napisał:

    Ja prezenty(mam ich naprawdę niewiele) zostawiłam w imię mojej miłości do niego. Dla mnie wyrzucenie czegoś od niego do śmieci byłoby brakiem szacunku do tej osoby.
    A mogę zapytać ile masz lat?Jakiś przedział podałabyś?Bo chyba jesteś młodziutka-tak mi się wydaje.
    A Twój mąż?-może zabaw sie tak jak Twój kochanek, bądź teraz dla niego najlepszą żoną na Ziemi:)


    A ja tych prezentow mam chyba zbyt wiele. Cala tablice obok biurka w pracy mam w kartkach pocztowych, ktore mi przywozil/wysylal z roznych podrozy, w ktorych ja nie uczestniczylam. A szpilki, ktore mi kupowal czy dawal w prezencie i inne rzeczy tylko beda mi przypominac tamte chwile. Za jednymi szpilkami, ktore zobaczylam w witrynie sklepu to lecial specjalnie w czasie gdy bralam prysznic, aby mnie zaskoczyc milym prezentem. I jak ja mam je teraz nosic? A tak to spakuje i mu wysle i to on otworzy pudelko i bycmoze zakluje go serce bolesniej. Nie wiem sama co robic :( to takie trudne...

    Co do meza, no to faktycznie mam tutaj ogromny orzech do zgryzienia. Maz kocha mnie calym sercem, dba o mnie, jest dobry, czuly, opiekunczy, bardzo przystojny, wysportowany, ideal meza, wiele kobiet mi go zazdrosci. Ale to ja nie potrafilam go docenic i sie zeszmacilam, zdradzalam 4 lata choc on sie niczego nie domyslal. Bylam bardzo dobra zona, maz mnie kocha nad zycie, chociaz moje serce nalezalo do innego...
    Musze sie powaznie zastanowic co mam dalej z tym zrobic. Wkoncu skoro go zdradzalam, to cos bylo nie tak, czegos mi brakowalo. I nie moge tak nagle teraz zaczac byc ta kochana zona, tzn moge jasne ze moge ale nie chce, nie czuje sie wporzadku. Mysle ze potrzebuje czasu na te "zalobe" i sie zastanowic co poszlo nie tak, skoro zdradzalam. Musze odkryc te malzenstwo na nowo, i przeanalizowac co dawal mi kochanek czego maz nie daje, jak to teraz naprawic. Czy ja w ogole bede umiala kochac szczerze? czy ja w ogole zasluguje na to aby ze mna byl?
    Maz marzy o dziecku a ja 4 lata unikalam go w "te dni" aby nie zajsc w ciaze. Raz zaszlam przypadkowo, 2 lata temu. Powiedzialam o tym kochankowi jak tylko sie dowiedzialam, bardzo sie zdenerwowal ale po uspokojneiu i ochlonieciu powiedzial, ze zajmie sie i mna i dzieckiem jesli tylko zdecyduje sie odejsc od meza i bedzie kochal jak swoje. Chwile pozniej poronilam naturalnie :((
    Teraz wiem ze aby uszczesliwic meza, wystarczy ze zajde w ciaze. Bedzie wniebowziety. Ale ja nie chce, aby dziecko teraz bylo lekiem na zlamane serce i naprawe malzenstwa. Nie czulabym sie wporzadku robiac mu to.
    Targaja mna uczucia, ze skoro chcialam odejsc od meza dla innego, to powinnam dac mezowi wolnosc wyboru czy chce w ogole miec do czynienia z kim stakim jak ja. Napewno nie. I brzydze sie ze moglabym byc teraz taka egoistka i po prostu zostac z mezem, bo ktos inny mnie odrzucil. Moj maz jest za dobrym czlowiekiem, nie zasluguje na mnie. Powinnam okazac mu nalezny mu szacunek.
    Ile mam lat? 31.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Naiwna
    ~Naiwna
    Napisane 17 lipca 2015 - 11:15
    ~Kobieta napisał:
    Życie jest jak echo. Co siejesz,to wraca. Tego możesz być pewna.


    Wiem, karma wraca. I wiem, ze mnie pewnie tez kara spotka. Chociaz szczerze powiedziawszy, mimo w miare mlodego wieku, bardzo wiele juz przezylam i zycie dalo mi ostro popalic. A teraz upadlam po raz kolejny, tyle ze na innym froncie.

    Sun - do kogo pisalas o swojej ciekawosci? Domyslam sie ze do Pogubionej? Bo moja historia jest kilka stron wczesniej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 17 lipca 2015 - 11:18
    @Sun, znajdziesz ja tylko tutaj, i tylko w jednej mojej wypowiedzi.
    Ja nawet nie wiem gdzie to było, na której stronie. A nie chce pisać o tym jeszcze raz.
    Napiszę tylko : w moim przypadku zadecydował los, Gdyby nie to być może bylibyśmy razem.Nie wiem.

    Dla mnie dziś jest wazne, że zawsze gdy potrzebowałam pogadać miał dla mnie czas -nawet juz po tym jak sie dowiedziała jego zona). To naprawdę przyjaciel od serca, a przyjaciół poznaje się w biedzie. Dlatego jest wartościowym cżłowiekiem. Mógł zerwać ze mna kontakt,nadskakiwac żonie,pokasować ze mną wszelkie kontakty a tak?to ja powiedziałam dość. Póki tego nie zrobiłam miałam z nim kontakt, rozmawialiśmy, czasem sie spotkaliśmy. To tyle:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 17 lipca 2015 - 12:10
    nie ma karmy
    ani odgórnej kary
    w życiu są konsekwencje
    i skutki naszych działań
    tego powinniśmy być świadomi, po każdej ze stron

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobeta
    ~Kobeta
    Napisane 17 lipca 2015 - 12:18
    ~Naiwna napisał:
    ~Kobieta napisał:
    Życie jest jak echo. Co siejesz,to wraca. Tego możesz być pewna.


    Wiem, karma wraca. I wiem, ze mnie pewnie tez kara spotka. Chociaz szczerze powiedziawszy, mimo w miare mlodego wieku, bardzo wiele juz przezylam i zycie dalo mi ostro popalic. A teraz upadlam po raz kolejny, tyle ze na innym froncie.

    Sun - do kogo pisalas o swojej ciekawosci? Domyslam sie ze do Pogubionej? Bo moja historia jest kilka stron wczesniej.


    Nie ma karmy -są skutki - jak pisała Olena. Skutki naszych wyborów, decyzji, zaniechań ...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 17 lipca 2015 - 12:41
    Dori
    z tego co piszesz wynika
    że nie masz odwagi
    zobaczyć rzeczy
    takimi jakimi są

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 17 lipca 2015 - 12:50
    "Leciał do sklepu po szpilki, gdy ja brałam prysznic "
    Czy wy naprawdę dałyście się wkręcić w tą historię?
    To nie dziwię się że i w romans też.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Naiwna
    ~Naiwna
    Napisane 17 lipca 2015 - 13:30
    ~gość napisał:
    "Leciał do sklepu po szpilki, gdy ja brałam prysznic "
    Czy wy naprawdę dałyście się wkręcić w tą historię?
    To nie dziwię się że i w romans też.


    Nie bardzo rozumiem komentarz? Czy mozesz jasniej?
    Bylismy na wyjezdzie sluzbowym, spacerowalismy w okolicach hotelu, idac obok sklepu zobaczylam ladne szpilki na wystawie, ktore mi sie podobaly. Gdy wrocilismy poszlismy na kolacje, po czym juz szykujac sie do snu poszlam sie kapac, zmyc makijarz itd w tym czasie nie wiedzialam ze ON wylecial z hotelu szybko do tego centrum handlowego (otwartego w weekend do poznych godzin nocnych) i kupil mi te szpilki, ktore dostalam tego samego wieczoru.
    Nie rozumiem o jakie "wkrecanie" tu chodzi? Po prostu chcial mi zrobic mily prezent i to zrobil. Takich sytuacji bylo wiecej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 17 lipca 2015 - 13:32
    ~Sun napisał:
    A to że uważamy swoich/nieswoich (że sie tak posłużę nomenklaturą od Pogubionej;) )za wartościowych mimo wszystko facetów ...hmmm....w tej chwili mam etap w głowie, że to tylko moja własna obrona bo przecież cholera nie mogłam aż tak się pomylić i zakochać w takim "dupku" - tylko czy to nie kolejna forma tłumaczenia go? hm? ;)

    Sun- ja myślę, że czasem człowiek poznaje swoją drugą połówkę zbyt późno. Są ludzie owszem, którzy zaryzykują, zostawią wszystk i spróbują jeszcze raz ułożyc sobie życie ale z nową żoną/partnerką.
    i
    ludzie, którzy z wielbionej prze z nich osoby zrobią kochankę przed strachem i wizja rozwodu.Ale to nie oznacza że im nie zależy na kochance.
    i również tacy,
    którzy po prostu chcieli się zabawić raz/drugi/trzeci, spdobało im się i jakoś wszystko się potoczyło-do momentu gdy prawda nie wyszła na jaw- wtedy trzeba było sie ewakuować.

    Najpewniejsze jest jedno:
    Zarówno Ty i ja(jak również większość byłych kochanek) dziś/jutro/za miesiąc/pięć/kilka lat- nigdy nie zgodzi się na jakieś dziwne układy, nie pozwoli sobą manipulować, nie popełni tego samego błędu - ta nauczka jest na całe życie:))

    Ech...uciekam popływać:)
    Trzymajcie się wszyscy serdecznie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 17 lipca 2015 - 13:32
    Pogubiona jak będziesz miała ochotę to napisz: sunforum40@gmail.com :)
    ja już się dziś odmeldowuję bo nie zawsze rozmowa o tym wszystkim pomaga
    a dziś mam dobry dzień-nie chcę tego stracić:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 17 lipca 2015 - 13:39
    ~Sun napisał:
    Pogubiona jak będziesz miała ochotę to napisz: sunforum40@gmail.com :)
    ja już się dziś odmeldowuję bo nie zawsze rozmowa o tym wszystkim pomaga
    a dziś mam dobry dzień-nie chcę tego stracić:)


    Nie wiem czy dobrze zrobiłaś podając tak publicznie wszystkim swojego maila.
    Być może sie odezwę. Zanim to jednak zrobię to poinformuję Ciebie.Ja też nie chce juz wracać do wielu spraw. Czytam to forum jeszcze, czasem się do Ciebie odezwe i jest mi tak dobrze. Dziś się za dużo już uaktywniłam.

    Podejrzewam że dostaniesz wiele listów teraz od innych:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 17 lipca 2015 - 13:50
    "Najpewniejsze jest jedno:
    Zarówno Ty i ja(jak również większość byłych kochanek) dziś/jutro/za miesiąc/pięć/kilka lat- nigdy nie zgodzi się na jakieś dziwne układy, nie pozwoli sobą manipulować, nie popełni tego samego błędu - ta nauczka jest na całe życie:))
    "
    oj tak!

    mail jest mailem fikcyjnym - założonym przed momentem na potrzeby kontaktu z Tobą.
    a gmail ma dość pojemną skrzynkę i również proste opcje "usuń" ;)))
    Miłego dnia :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Hahaha
    ~Hahaha
    Napisane 17 lipca 2015 - 16:39
    ~Naiwna napisał:
    ~niedostepna napisał:
    Naiwna
    Zakładam,że facet powiedział Ci prawdę, bo z takich rzeczy nie wolno żartować. Ludzie maja prawo do wchodzenia w nowe związki, ale jeśli w grę wchodzi choroba, trzeba odpuścić. Ktoś, kto porzuca męża/żonę w takim stanie nie posiada chyba, żadnych wartości, chcesz takiego faceta?????
    Uszanuj to,że chce Ją wspierać i w żadnym razie nie informuj, to nie ma sensu, bo Ona na bank jest nieświadoma Jego romansu i chęci odejścia, bo faceci tak żyją. Spotykają się z nami, planują, ale prowadzą normalne życie z żoną, sex, wspólne wyjścia, sprawy, wyjazdy itp, zdjęcie na fb normalna sprawa.
    Mówiąc, Jej o Was dobijesz ja niepotrzebnie, i tak pewnie przez chorobę nie ma chęci do życia. W takich przypadkach trzeba patrzeć z perspektywy człowieka, a nie zakochanej kobiety.Zona mojego kochanka wydzwaniała do mnie, a ja nigdy nie odebrałam :-), nawet drażnić mi się jej nie chciało :-), bo i po co, i tak miała swój armagedon zgotowany przez Niego . To nie miało sensu, bo On wybrał ją, a ja przyjęłam do wiadomości, ale nigdy się nie pogodziłam z tym....... ale odpuściłam
    I nie wierz w te bajki o tęsknocie i powracaniu. Proszę Cię :-)
    Walcz o siebie, odpuść. Masz w sumie dwa wyjścia dać sobie spokój albo być przyjacielem dla Niego, tylko czy to wytrzymasz?????


    no raczej nie wytrzymam, no bo jak mozna na cos takiego patrzec? wiedziec ze on tam bedzie ja zapewnial o swojej milosci, trzymal za reke i patrzyl gleboko w oczy wspierajac, a ja jak idiotka bede sobie siedziec i liczyc ze moze dzisiaj napisze jak znajdzie 5 min?
    jeszcze przed urlopem pare bralam srodki uspokajajace bo nie moglam zniesc stresu gdy wyjechal do rodziny i kilka dni sie nie odzywal. wiedzial o tym. martwil sie, wyjasnil wszystko i sprawdzal potem ciagle czy juz sie czuje lepiej.

    gdyby ze mna porozmawial w poniedzialek, powiedzial jaka straszna jest sytuacja i ze nie chce mnie stracic ale musi tez wesprzec zone to pewnie temat wygladalby nieco inaczej. moze razem bysmy pomysleli jak sobie poradzic w tej sytuacji.
    ale on zaczal od tego ze nie mozemy byc razem, ze nam sie nie uda, ze jego zona ma raka itd gdy zapytalam sie czy ja kocha, to po dluzszej chwili ciszy i gdy wykrzyczalam zeby odpowiedzial, wteyd powiedzial ze tak.
    we wtorek powiedzial mi, ze niewlascieiwe zaczal rozmowe ze mna w poniedzialek. a w srode przyznal ze sam jest zagubiony, ze sam nie wie co czuje. ze nie umie sie na niczym skupic, siedzi od paru godzin i gapi sie w monitor.
    powiedzialam mu ze to normalne ze kocha, bo ja tez zawsze meza bede miala w sercu i kochala do konca zycia, wkoncu to maz, wkoncu za niego wyszlam, wkoncu tyle razem przezylismy. ale kochac a byc zakochanym to dwie rozne rzeczy. inna miloscia kocha sie siostre, inna psa, inna dziecko a inna partnera. wiec on musi wiedziec dla kogo bije jego serce, czy jest w zonie zakochany i chce odbudowac ich malzenstwo, czy mowi ze kocha bo w obliczu choroby nie umie jej zostawic i musi sie nia zajac i ma dla niej duzo wspolczucia i targaja nim emocje bo to swieza wiadomosc.

    napisalam mu maila we wtorek, wie o tym ze w skrzynce czeka na niego mail. mimo wszytsko nie sprawdzil go jeszcze. gdy wczoraj wyslalam mu krotki komenatrz na chatcie. po 1,5h odkad zaczal prace, zapytalam czy juz ze soba nie rozmawiamy? bo maila tez nie sprawdzil. i ppowiedzialam, ze jesli chce zebym na zawsze zniknela z jego zycia to niech to powie. (chce go zmusic zeby byl brutalnie szczery i mial odwage mi to powiedziec wyraznie i dobitnie ze to koniec i kropka)
    w odpowiedzi przeprosil ze mial bardzo duzo pracy i telefon sie urywal, a po poludniu spotkania z lekarzami. szlam juz do domu wiec mu napisalam ze zycze mu milego dnia i ze go kocham, odpisal ze on tez mnie kocha.
    liczylam, ze pozniej przeczyta maila i odpisze, ale nic nie zrobil. dziwne bo widzialam ze w ciagu dnia pracy byl aktywny na FB.. wiec jednak 5 min mial na s Dobrze Ci tak.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 17 lipca 2015 - 16:48
    ~Naiwna napisał:
    ~gość napisał:
    "Leciał do sklepu po szpilki, gdy ja brałam prysznic "
    Czy wy naprawdę dałyście się wkręcić w tą historię?
    To nie dziwię się że i w romans też.


    Nie bardzo rozumiem komentarz? Czy mozesz jasniej?
    Bylismy na wyjezdzie sluzbowym, spacerowalismy w okolicach hotelu, idac obok sklepu zobaczylam ladne szpilki na wystawie, ktore mi sie podobaly. Gdy wrocilismy poszlismy na kolacje, po czym juz szykujac sie do snu poszlam sie kapac, zmyc makijarz itd w tym czasie nie wiedzialam ze ON wylecial z hotelu szybko do tego centrum handlowego (otwartego w weekend do poznych godzin nocnych) i kupil mi te szpilki, ktore dostalam tego samego wieczoru.
    Nie rozumiem o jakie "wkrecanie" tu chodzi? Po prostu chcial mi zrobic mily prezent i to zrobil. Takich sytuacji bylo wiecej.


    I bez przymierzania ... centrum handlowe - kolo hotelu ;-)) umarłam ze śmiechu ;-))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 17 lipca 2015 - 17:00
    Bo gdyby kobiety szanowaly się nawzajem nie byłoby takich smutków. Oczywiście, że poinformuj jego żonę kogo ma pod dachem. Oni są bezkarni bo wiedzą jak bardzo sobie was podporzadkowali. Pisz do żony. Nawet anonim. Ale pisz. Niech wie z jakim lowelasem ma do czynienia.
    A i tobie ulzy napewno.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Naiwna
    ~Naiwna
    Napisane 17 lipca 2015 - 17:15
    ~Dori napisał:
    I bez przymierzania ... centrum handlowe - kolo hotelu ;-)) umarłam ze śmiechu ;-))


    oczywiscie ze tak. jak juz mowilam, nie jeden raz dostawalam od niego prezenty, zna moj rozmiar buta bo juz kupowal mi szpilki wczesniej i nawet przywozil ze soba w prezencie gdy jechalismy na wyjazdy sluzbowe.
    i tak, w Manili na Filipinach hotel Hilton jest zaraz obok centrum handlowego, w ktorym jest kasyno i tam sklepy sa otwarte to poznych godzin. Sprawdz w Google jak nie wierzysz :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 17 lipca 2015 - 17:26
    Naiwna dlaczego nie napiszesz jego żonie na fb o was? Co Cię powstrzymuje?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 17 lipca 2015 - 18:14
    ~Naiwna napisał:
    ~Dori napisał:
    I bez przymierzania ... centrum handlowe - kolo hotelu ;-)) umarłam ze śmiechu ;-))


    oczywiscie ze tak. jak juz mowilam, nie jeden raz dostawalam od niego prezenty, zna moj rozmiar buta bo juz kupowal mi szpilki wczesniej i nawet przywozil ze soba w prezencie gdy jechalismy na wyjazdy sluzbowe.
    i tak, w Manili na Filipinach hotel Hilton jest zaraz obok centrum handlowego, w ktorym jest kasyno i tam sklepy sa otwarte to poznych godzin. Sprawdz w Google jak nie wierzysz :)

    No popłynęłaś naiwna, popłynęłaś.
    Żyjesz w swoim świecie iluzji.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 17 lipca 2015 - 18:31
    Dori
    ty zdaje się też... ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook