Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 16 lipca 2015 - 23:16
    Naiwna - rozumiem, że Ty marzysz o tym, by ktoś doniósł na Cibie Twojemu mężowi, że masz romans na boku??
    Kto Ciebie upoważnił do kontaktowania się z żoną?
    Sama sobie nawarzyłaś - to sama teraz to wypij. Żona ma prawo do spokojnego życia. Takie bajdy o wspólnym życiu, domu, dzieciach, psach - z żonatym facetem. On wszystko rzuca - przeprowadza się do PRL-lu i żyjecie dłuuuuuuuugo i szczęśliwie. On idzie do pracy, tu w Polsce i jest szczęśliwy, bo ma polską pensję ...
    Tak, pisz harlekiny, zarobisz na dom i te wszystkie luksusy dla Was i Waszych dzieci.
    Kolorowych snów ;-))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 17 lipca 2015 - 00:07
    Dori
    ona jest samodzielną dorosłą osobą
    może zrobić co uważa
    skontaktować się z kim chce
    nikt jej nie musi upoważniać

    a jak ktoś zdradza, to musi liczyć się z konsekwencjami

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Arthur
    ~Arthur
    Napisane 17 lipca 2015 - 00:39
    ~Naiwna napisał:
    Wiecie, targają mną tez inne myśli - czy nie powiedziec jego zonie?
    Skoro jest takim draniem co mi zniszczył zycie, to dlaczego ma sam byc szczesliwy? Nie zasługuje na szczęście."


    Nastepna, która "czuje sie wykorzystana" i teraz bedzie latać do żony i niszczyć. Niech naiwną spalą na stosie jesli to zrobi. Żaden facet nie poszedłby do męża i wypaplał romans, to domena kobiet, mściwe cholery, wiedźmy.

    Na stos z nią!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 17 lipca 2015 - 00:59
    Arthur
    żaden facet by nie wypaplał mężowi
    ale tylko dlatego
    że wstyd by mu było, że kobieta wybrała męża ;)
    a nie jego

    ale byli tacy co z zazdrości zabili...
    nie wiem co gorsze ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 17 lipca 2015 - 06:06
    ~Olena napisał:
    Dori
    ona jest samodzielną dorosłą osobą
    może zrobić co uważa
    skontaktować się z kim chce
    nikt jej nie musi upoważniać

    a jak ktoś zdradza, to musi liczyć się z konsekwencjami


    No tak, jasne. Może robić co uważa - np. włazić do łóżka komu chce, a później dzwonić do żony. Na tym polega jej dorosłość?
    Twoja również na tym polegała ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Naiwna
    ~Naiwna
    Napisane 17 lipca 2015 - 07:47
    Rozmawiamy po angielsku.
    Planowaliśmy zyc we dwoje w USA, bo on jest Amerykaninem. Zycie w PL nigdy nie wchodziło w grę, ja w PL rowniez nie mieszkam.
    Dori masz racje, żona ma prawo do spokojnego zycia - ma prawo do zycia bez oszusta u boku i ma prawo wiedzieć. Wiele razy na początku miałam ogromne wyrzuty sumienia wobec niej, ale rozmawialiśmy, ze to tylko chwilowo trwa i bbedziemy razem i ona sie dowie. Tak jak juz pisalam, on chciał zostawić zonę odrazu, to ja potrzebowałam czasu. Kilka razy przesuwalismy ten moment z roznych powodów a on bardzo nalegał aby wkoncu im powiedziec i juz nie zyc podwójnie tylko razem. Niestety to głownie ja to przesuwalam. Musiałam byc pewna. A potem rożne wyjazdy odliczanie do zobaczenia sie i jakos czas lecial. A gdy wkoncu stałam sie pewna, stało sie TO.
    Jesli tak bardzo mnie oszukal, on nie zasługuje na szczęście obok nikogo. Kłamał i oszukał i mnie i zonę. Zdradzał ja 4 lata a mi zmarnował 4 lata zycia. Dla niego zrezygnowałam z tak wielu rzeczy, a on nagle zwiał do zony. Ja z nim nie miałam "romansu" jako takiego, ja uwierzyłam ze jestem w szczerym dojrzałym związku, ktory lada chwila bedzie oficjalny. Jesteśmy dorosli, wiedzieliśmy co robimy. To była prawdziwa miłość. Bycmoze juz sie z jego strony wypalała od jakiegoś czasu i nie byłam tego świadoma, ale widząc go w 4 oczy widziałam i czułam milosc, zawsze. Nie tylko słowa ale i wiele czynow. Byliśmy dla siebie nie tylko kochankami ale także partnerami i prawdziwymi przyjaciolmi.
    Dlatego jesli to wszystko bujda, uwazam ze jego żona powinna sie dowiedzieć i miec prawo wybrania czy chce z kims takim zyc. Ja na jej miejscu napewno chciałabym wiedzieć.
    W dalszym ciagu nie dostałam odpowiedzi co robic jesli naprawde żona mu zachorowała i to nie kłamstwo? Co mam zrobic?
    Odbieracie nasza historie tylko na podstawie kilku zdań ode mnie, o wielu rzeczach po prostu ni jestem w stanie napisac. Ale wierze ze żona mu zachorowała.
    Tylko dlaczego odrazu wtedy zerwał? Dlaczego tak zareagował? Wybudził sie ze snu czy wystraszył? Amoze to wlasnie chęć nie niszczenia mi zycia z powodu moich nacisków by zrobic krok naprzód a on teraz nie moze? Załamał sie? Przeciez do cholery gdybym była miłością zycia to by zaczął od rozmowy i szukania rozwiązania problemu prosił o wyrozumiałość a nie zrywal.
    Nasz kontakt sie urwał, juz nie ma maili a na chat odpisuje zdawkowo ale sam nie napisze. Widze ze ma ciagle rozmowy konferencyjne w pracy wiec wiem ze jest zajetyZ
    Ale wiem tez ze ma jakies kłopoty w pracy i musi uważać (redukują etaty od jakiegoś czasu i sie przyglądają każdemu) a po pracy w domu jest bardzo cieżko bo choroba zony. Domyślam sie ze siedzi na necie szuka informacji, albo ze chodzą na badania albo rodzina ciagle przesiaduje.
    Czy ja go wlasnie głupio tłumacze?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 17 lipca 2015 - 07:54
    ~Arthur napisał:

    Żaden facet nie poszedłby do męża i wypaplał romans.

    Bo nie kochacie.Bawicie się uczuciami zakochanych w Was kobiet podnosząc swoje ego.








    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 17 lipca 2015 - 07:58
    Naiwna tak - tłumaczysz go
    Ale rozumiem bo robiłam dokładnie to samo. Teraz gdy czytam Ciebie chce mi się z siebie śmiać. Ale robimy to zapewne bo chciałybyśmy by ta druga osoba tak samo okazała szczerość i uczucie, które to my wnosiłyśmy również w ten związek/układ/romans czy jak to sobie kto nazwie.
    Ja bardzo długo wypierałam. W głowie mi się nie mieściło, że osoba, której tak bezgranicznie zaufałam i która była przez wiele lat moim spełnieniem marzeń o miłości, o której zawsze marzyłam dla tak niskich pobudek jak pogłaskanie własnego ego i zaspokojenie jakichś tam deficytów mogłaby mnie tak perfidnie okłamać. I tak zranić.
    Ciężko to przełknąć. Ja do teraz łapię się na myślach, w których staram się uchwycić prawdę. Ale im bardziej realnie patrzę tym więcej widzę jego kłamstw.
    To jest straszne do przełknięcia. Ale dasz radę.
    Żony nie informuj bo co Ci to da. Ona i tak już ma parszywe życie z facetem, który kocha sam siebie. To jej wybór.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Naiwna
    ~Naiwna
    Napisane 17 lipca 2015 - 08:48
    Wiem, tlumacze go:( Ale ja go naprawde kocham i nie chce stracic.
    Po prostu nie moge uwierzyc, ze to sie skonczylo.
    Sun, jak sobie poradzilas z rozstaniem? Jak mam zyc? Jak oderwac mysli? jak wstac po tym upadku?
    Codziennie w pracy mam podglad na to czy jest online czy nie, przeciez ja zwariuje widzac go ze sie nie odzywa i udajac ze nic sie nie dzieje.
    W poniedzialek maja 20 rocznice slubu z zona, jak ja to wytrzymam, wiedzac ze on tam teraz stara sie aby zona byla szczesliwa? Przeciez ja sie zalamie psychicznie. I napewno beda zdjecia na FB. Pamietam jak mowil, co by zorganizowal dla mnie na nasza rocznice gdybysmy mieszkali razem, teraz wyobrazam sobie ze to wszystko zrobi dla zony.
    Mamy w pracy taka opcje by za darmo i anonimowo korzystac z porad terapeuty z niezaleznej firmy zewnetrznej, moze powinnam skorzystac?

    Sun, czytajac Twoje wypowiedzi, zaczynam sie zastanawiac czy to teraz moje ego i poczucie krzywdy nie pozwala mu odejsc czy uczucia. Serce mi peka na sama mysl. Nie umiem sie otrzasnac.
    Wszedzie pisza, ze jak sie kocha to trzeba puscic wolno, ze jak kocha to wroci. Ze facet musi miec za czym zatesknic bo jesli ma kontakt, nawet minimalny to nie ma szans zatesknic. Powinnam tak zrobic? Boje sie ze jego duma nie pozwoli mu wrocic.Ja sie ciagle ludze, ze on wroci.
    Ja pierdziele, co ja wogole wypisuje. Ciagle go tlumacze i ciagle mysle tylko o nim a nie o sobie i swoim szczesciu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Naiwna
    ~Naiwna
    Napisane 17 lipca 2015 - 08:56
    Wlasnie zobaczylam w kalendarzu, ze na poniedzialek wzial sobie pol dnia wolnego!!!!! Odchodze od zmyslow....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 17 lipca 2015 - 08:57
    Naiwna - jeżeli masz możliwość skorzystać z pomocy specjalisty to zrób to. Może nawet jakies lekkie środki wyciszające emocje będą potrzebne. Jak sobie poradziłam po rozstaniu? Nie poradziłam sobie jeszcze. Jestem wciąż w tym matrixie który mi zafundował. Na szczęście już bez klapek na oczach.
    To wszystko jest bardzo trudne ale wierzę, że sobie to poukładam. Najgorzej pogodzic się z myślą, że to NIC NIE ZNACZYŁO. Jestem przerażona też sobą-bo jak mogłam uwierzyć w takie bzdury? Boje się, że już nikomu nie zaufam albo odtrące wartościowego mężczyznę bo będę miała tak zranioną duszę.
    Powiem Ci tak. Po takim czasie trwania w "romansie" nic już nie będzie takie samo. Ani u Ciebie ani u niego. Ale dla własnego dobra (i wiem co mówię) nie pozwól nigdy by się znów do Ciebie zbliżył. Nigdy. A że będzie wracał to pewne.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 17 lipca 2015 - 08:58
    Popatrzcie na siebie kochanki jak podłymi stajecie się gdy coś idzie nie po waszej myśli.Obrzucacie różnymi epitetami mężczyzn których to tak strasznie kochacie i jeszcze ubliżacie ich żonom, często kobietom niczemu nie winnym, często nieświadomym swojej sytuacji. A jeśli nawet żona wybaczy? Tak samo ma prawo do wybaczenia i suwerennego podjęcia decyzji co dalej.Przecież wy też tłumaczycie swoje decyzje jakimiś tam prawami do miłości.
    Wy macie prawo wejść w związek z żonatym, macie prawo decydować o tym co zrobi kochanek, i jeszcze macie prawo do tego co powinna zrobić jego żona.
    Powinna najlepiej od razu zniknąć i nie zakłócać waszego szczęścia albo może odebrać sobie życie?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 17 lipca 2015 - 08:59
    i zasada - zero kontaktu. Wywal te FB, te kalendarze, te maile. Nic nie może kierowac Twojej uwagi w jego stronę. Da się:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 17 lipca 2015 - 09:00
    Gość - zamiast porannej kawy proponuję łyk meliski - w którym miejscu obraziłam żonę lub kochanka?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Naiwna
    ~Naiwna
    Napisane 17 lipca 2015 - 09:15
    ~gość napisał:
    Popatrzcie na siebie kochanki jak podłymi stajecie się gdy coś idzie nie po waszej myśli.Obrzucacie różnymi epitetami mężczyzn których to tak strasznie kochacie i jeszcze ubliżacie ich żonom, często kobietom niczemu nie winnym, często nieświadomym swojej sytuacji.


    a w ktorym miejscu ja uzylam tych epitetow?

    Sun, dziekuje Ci bardzo. W poniedzialek jest 20 roznicza ich slubu i wzial pol dnia wolnego.... wiadomo po co.... od 4 lat unikal wszelkich uroczystosci z nia, tym razem na okragla rocznice napewno zrobi cos wyjatkowego. Zaloze sie, ze gdy bym go o to dzis zapytala, to by sie wyparl, ze zona ma jakis zabieg czy wazna wizyte w szpitalu czy cos... ale wtedy z drugiej strony po cholere by bral pold nia wolnego, mogl wziasc sobie caly dzien i po prostu zabrac ja na weekend gdzies. Ja dalej chce wierzyc ze to nie to co mysle, ze wmawiam sobie..
    Tak mnie kusi zeby cos zonie powiedziec, zrobic cokolwiek aby popsuc im ten dzien. Ona byla o mnie bardzo zazdrosna, wiec nigdy nie lajkowalam na FB zadnych jego zdjec. Teraz ona wrzuca zdjecia i ciagle go na nich taguje, moze powinnam polajkowac kilka? Niech mu zona zrobi jazde... tylko, ze to sie wtedy pewnie skonczy na jego zapewnieniach, na pogodzeniu sie a w konsekwencji pewnie usunieciu mnie ze znajomych dla swietego spokoju zony... Tak mi sie cisnie na zeby, zeby powiedziec jego zonie albo doroslemu synowi ktory mieszka z nimi. Zeby nie zyl sobie beztrosko jakby nigdy nic sie nie stalo... Dlaczego on ma byc szczesliwy a mi ma sie zycie zrujnowac?

    Myslisz, ze jego zycie nie bedzie takie samo? Chcialabym w to wierzyc, ze do konca swoich dni bedzie zawsze wracal myslami do mnie i przerazliwie tesknil i gorzko zalowal, ze tak mnie oszukal.

    Faktycznie, chyba skorzystam z terapeuty, bo czuje jak swiat mi sie wali i chyba sobie z tym sama nie poradze. Siedze w pracy i tylko co chwile ukrywam lzy, aby nikt nie widzial. We wtorek musialam jechac 300km samochodem na spotkanie i uwierz mi, ze cala droge plakalam jak bobr (bo w pon zerwal). Nie umiem sie na niczym skupic.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~niedostepna
    ~niedostepna
    Napisane 17 lipca 2015 - 09:22
    Naiwna
    Zakładam,że facet powiedział Ci prawdę, bo z takich rzeczy nie wolno żartować. Ludzie maja prawo do wchodzenia w nowe związki, ale jeśli w grę wchodzi choroba, trzeba odpuścić. Ktoś, kto porzuca męża/żonę w takim stanie nie posiada chyba, żadnych wartości, chcesz takiego faceta?????
    Uszanuj to,że chce Ją wspierać i w żadnym razie nie informuj, to nie ma sensu, bo Ona na bank jest nieświadoma Jego romansu i chęci odejścia, bo faceci tak żyją. Spotykają się z nami, planują, ale prowadzą normalne życie z żoną, sex, wspólne wyjścia, sprawy, wyjazdy itp, zdjęcie na fb normalna sprawa.
    Mówiąc, Jej o Was dobijesz ja niepotrzebnie, i tak pewnie przez chorobę nie ma chęci do życia. W takich przypadkach trzeba patrzeć z perspektywy człowieka, a nie zakochanej kobiety.Zona mojego kochanka wydzwaniała do mnie, a ja nigdy nie odebrałam :-), nawet drażnić mi się jej nie chciało :-), bo i po co, i tak miała swój armagedon zgotowany przez Niego . To nie miało sensu, bo On wybrał ją, a ja przyjęłam do wiadomości, ale nigdy się nie pogodziłam z tym....... ale odpuściłam
    I nie wierz w te bajki o tęsknocie i powracaniu. Proszę Cię :-)
    Walcz o siebie, odpuść. Masz w sumie dwa wyjścia dać sobie spokój albo być przyjacielem dla Niego, tylko czy to wytrzymasz?????

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 17 lipca 2015 - 09:40
    Ludzie mają prawo wchodzić w nowe związki, mówisz? Mają, pod warunkiem uporządkowania swojego poprzedniego statusu. Tak było by uczciwej i łatwiej budować coś nowego. A tak jest tylko żal i wylewanie złości. No i budowla wali się wcześniej czy później.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Naiwna
    ~Naiwna
    Napisane 17 lipca 2015 - 09:41
    ~niedostepna napisał:
    Naiwna
    Zakładam,że facet powiedział Ci prawdę, bo z takich rzeczy nie wolno żartować. Ludzie maja prawo do wchodzenia w nowe związki, ale jeśli w grę wchodzi choroba, trzeba odpuścić. Ktoś, kto porzuca męża/żonę w takim stanie nie posiada chyba, żadnych wartości, chcesz takiego faceta?????
    Uszanuj to,że chce Ją wspierać i w żadnym razie nie informuj, to nie ma sensu, bo Ona na bank jest nieświadoma Jego romansu i chęci odejścia, bo faceci tak żyją. Spotykają się z nami, planują, ale prowadzą normalne życie z żoną, sex, wspólne wyjścia, sprawy, wyjazdy itp, zdjęcie na fb normalna sprawa.
    Mówiąc, Jej o Was dobijesz ja niepotrzebnie, i tak pewnie przez chorobę nie ma chęci do życia. W takich przypadkach trzeba patrzeć z perspektywy człowieka, a nie zakochanej kobiety.Zona mojego kochanka wydzwaniała do mnie, a ja nigdy nie odebrałam :-), nawet drażnić mi się jej nie chciało :-), bo i po co, i tak miała swój armagedon zgotowany przez Niego . To nie miało sensu, bo On wybrał ją, a ja przyjęłam do wiadomości, ale nigdy się nie pogodziłam z tym....... ale odpuściłam
    I nie wierz w te bajki o tęsknocie i powracaniu. Proszę Cię :-)
    Walcz o siebie, odpuść. Masz w sumie dwa wyjścia dać sobie spokój albo być przyjacielem dla Niego, tylko czy to wytrzymasz?????


    no raczej nie wytrzymam, no bo jak mozna na cos takiego patrzec? wiedziec ze on tam bedzie ja zapewnial o swojej milosci, trzymal za reke i patrzyl gleboko w oczy wspierajac, a ja jak idiotka bede sobie siedziec i liczyc ze moze dzisiaj napisze jak znajdzie 5 min?
    jeszcze przed urlopem pare bralam srodki uspokajajace bo nie moglam zniesc stresu gdy wyjechal do rodziny i kilka dni sie nie odzywal. wiedzial o tym. martwil sie, wyjasnil wszystko i sprawdzal potem ciagle czy juz sie czuje lepiej.

    gdyby ze mna porozmawial w poniedzialek, powiedzial jaka straszna jest sytuacja i ze nie chce mnie stracic ale musi tez wesprzec zone to pewnie temat wygladalby nieco inaczej. moze razem bysmy pomysleli jak sobie poradzic w tej sytuacji.
    ale on zaczal od tego ze nie mozemy byc razem, ze nam sie nie uda, ze jego zona ma raka itd gdy zapytalam sie czy ja kocha, to po dluzszej chwili ciszy i gdy wykrzyczalam zeby odpowiedzial, wteyd powiedzial ze tak.
    we wtorek powiedzial mi, ze niewlascieiwe zaczal rozmowe ze mna w poniedzialek. a w srode przyznal ze sam jest zagubiony, ze sam nie wie co czuje. ze nie umie sie na niczym skupic, siedzi od paru godzin i gapi sie w monitor.
    powiedzialam mu ze to normalne ze kocha, bo ja tez zawsze meza bede miala w sercu i kochala do konca zycia, wkoncu to maz, wkoncu za niego wyszlam, wkoncu tyle razem przezylismy. ale kochac a byc zakochanym to dwie rozne rzeczy. inna miloscia kocha sie siostre, inna psa, inna dziecko a inna partnera. wiec on musi wiedziec dla kogo bije jego serce, czy jest w zonie zakochany i chce odbudowac ich malzenstwo, czy mowi ze kocha bo w obliczu choroby nie umie jej zostawic i musi sie nia zajac i ma dla niej duzo wspolczucia i targaja nim emocje bo to swieza wiadomosc.

    napisalam mu maila we wtorek, wie o tym ze w skrzynce czeka na niego mail. mimo wszytsko nie sprawdzil go jeszcze. gdy wczoraj wyslalam mu krotki komenatrz na chatcie. po 1,5h odkad zaczal prace, zapytalam czy juz ze soba nie rozmawiamy? bo maila tez nie sprawdzil. i ppowiedzialam, ze jesli chce zebym na zawsze zniknela z jego zycia to niech to powie. (chce go zmusic zeby byl brutalnie szczery i mial odwage mi to powiedziec wyraznie i dobitnie ze to koniec i kropka)
    w odpowiedzi przeprosil ze mial bardzo duzo pracy i telefon sie urywal, a po poludniu spotkania z lekarzami. szlam juz do domu wiec mu napisalam ze zycze mu milego dnia i ze go kocham, odpisal ze on tez mnie kocha.
    liczylam, ze pozniej przeczyta maila i odpisze, ale nic nie zrobil. dziwne bo widzialam ze w ciagu dnia pracy byl aktywny na FB.. wiec jednak 5 min mial na sprawdzenie fejsa, wiec mogl rownie dobrze te 5min poswiecic na sprawdzenie maila.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Naiwna
    ~Naiwna
    Napisane 17 lipca 2015 - 09:44
    ~gość napisał:
    Ludzie mają prawo wchodzić w nowe związki, mówisz? Mają, pod warunkiem uporządkowania swojego poprzedniego statusu. Tak było by uczciwej i łatwiej budować coś nowego. A tak jest tylko żal i wylewanie złości. No i budowla wali się wcześniej czy później.


    Z tym, ze on chcial odejsc od zony od razu. Byl zawsze bardzo sfrustrowany tym ze odwlekamy to. A teraz nagle mu sie odechcialo?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 17 lipca 2015 - 09:49
    @Naiwna - moim zdaniem historia o chorobie jest lekko przesadna teraz, by potem powiedzieć"wygrała walkę z chorobą...". Poukładaj to w głowie:
    Wszystko jest piękne do chwili gdy facet miał ostatecznie podjąć decyzję. Wizja rozwodu, podziału majątku, niepewna z Tobą przyszłość "zabiła" Wasze uczucie. Nastraszyłaś faceta że powiesz jego żonie prawdę, jego reakcja?
    Nadskakuje nad żoną, układa wszystko na nowo,stara się tylko po to, by miał pewniejsza pozycją "u niej" gdy wyjawisz prawdę. Rozumiesz co chcę Tobie przekazać?Musisz podjąć decyzję. Mówisz prawdę teraz?, to skreślasz w sobie jego i wszelkie nadzieje na Waszą przyszłość, ponosisz również konsekwencje swojego działania(one mogą być dla Ciebie boleśniejsze niż myślisz) lub Mówisz prawdę za rok dwa, trzy....i wtedy już nie licz że jego żona coś z tym zrobi... bo przez ten czas facet zapracuje sobie na mian cudownego męża, a z Ciebie zrobią oboje niezrównoważoną idiotką.

    @Niedostępna- kiedy żona mojego/niemojego uparcie do mnie wydzwaniała również nie odbierałam. Ale nie dlatego że się jej bałam, czy nie chciałam jej denerwować. Wiedziałam że gdy odbiorę-powiem jej prawdę. Do dziś nie wiem co chciała mi przekazać, naubliżać mi?powyzywać?czy może chciała poznać prawdę, doprowadzić do konfrontacji itd.

    Jeśli chodzi o bycie przyjacielem dla byłego kochanka- nie ma takiej możliwości. Żadna kochająca kobieta nie wytrzyma tego bólu"niemocy".

    Miłego dnia i trzymam kciuki abyście "wyczekały" swoją miłość:)

    @Sun, trzymaj się ciepło:) (tylko od Ciebie zależą stosunki między Wami raczej-tak mi się wydaje).

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook