Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 18 lipca 2015 - 10:43
    ~Pogubiona napisał:
    ~Dori napisał:

    Mieszka z nami, to fakt. Ale już nie długo.
    najpierw dostanie nakaz opuszczenia mieszkania, a później cała reszta.
    Sądy są bardzo opieszałe w pewnych kwestiach ;-)


    Dori co Ty piszesz....nie możesz ot tak wyrzucić człowieka z własnego mieszkania.Nakaz opuszczenia może otrzymać chyba w przypadku tzw.niebieskiej karty, przemocy w rodzinie- to szybciej pomaga tym temacie, ale to nie jest tak jak piszesz.
    Gdyby z Tobą nie zamieszkiwał to miałabyś również większe szanse na jakąś eksmisję tego człowieka, no ale....aby to wszystko zrobić trzeba mieć powód jakiś do tego.
    A jeśli jesteś po rozwodzie a on z Tobą mieszka to sprawa jest bardziej skomplikowana, bo z tego co mi wiadomo w trakcie rozwodu można od razu starać się o wyrzucenie z mieszkania-jednak nie zawsze Sądy są temu przychylne.



    To nie jest takie proste.
    Mieszkanie ze spółdzielni za moją książeczkę mieszkaniową, wystąpiłam do sądu o podział majątku, z przyznaniem wyłączności na mieszkanie. Musiałam zebrać tysiące papierów, że nie pracował, że ja płaciłam rachunki, że ja nas utrzymywałam . On ciągle chory ( grupy inwalidzkiej nie ma na moje szczęście) Przez wiele lat "wyżerał" wszystko z lodówki nie myśląc o mnie i o 2 naszych dzieci. Potrafił wrócić w nocy do domu o zjeść wszystko, co było przygotowane dla dzieci na śniadanie. Zjadał nawet śniadanie przygotowane dla dzieci do szkoły. Potrafił zrobić to rano, zanim dziewczynki wstały.
    Długo by pisać.
    W domu wygodnie, ma swój pokój, bo przecież nie będę z nim sypiać ;-P
    Nie mogę tak ot sobie wyrzucić go z domu, nawet gdybym zmieniła zamki. Prawnie może tam mieszkać i tyle.
    Pozew o rozwód - to będzie wisienka na torcie.
    Ale musi być z orzeczeniem o jego winie, bo inaczej poda mnie o alimenty
    Tacy mężczyźni też są na świecie.
    A jego liczne grono kochanek uważa że jestem " wredną starą jędzą" co to nie chce wyprowadzić się z ' jego mieszkania'.
    Czekam z pozwem, aż dostanie przydział akcji z firmy, gdzie cudem udało mu się pracować. To będzie zadośćuczynienie za koszty, jakie poniosłam na sądy.
    Dodam tylko, że mój mąż, to przystojny szpakowaty, bardzo zadbany facet koło 60-tki. Kochanki prześcigają się w sprawianiu mu prezentów, w postaci koszulek, koszul, sweterków, wód toaletowych... Bo żona taka zła, że mu ze swojej pensji nie kupi.
    Książkę można napisać

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Arthur
    ~Arthur
    Napisane 18 lipca 2015 - 10:43


    Kto ci tak dokopał,stara przekwitła czterdziestka, czy dwudziestoparoletnia bogini sexu? Biedny, stary ,w andropałzalnym rozkroku faceciku.


    A ilu mężów i kochanków wam dokopało, że musicie sie tu wić i jęczeć, analizując każde jego słowo? Powiedział, nie powiedział, zostawił, porzucił, obiecał, wróci, nie wróci, powiedziec jego żonie, nie powiedzieć, kocha, nie kocha, przeleciał mnie, chciałam, nie chciałam i tak w koło macieju przez następne 50 lat aż usiądziecie na emeryturze. A tak naprawdę to same jesteście temu wszystkiemu, o czym tu piszą obie płci, winne. I jedne płaczą a inne tryskają jadem.
    Normalni faceci trzymają się od jednych i drugich z daleka. No chyba, źe na seks. I tylko tyle.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 18 lipca 2015 - 11:03
    Arthur
    a tobie, jako normalnemu facetowi, jak układa się z kobietami?
    znalazłeś taką co nie płacze i nie tryska jadem?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 18 lipca 2015 - 12:04
    ~Arthur napisał:


    Kto ci tak dokopał,stara przekwitła czterdziestka, czy dwudziestoparoletnia bogini sexu? Biedny, stary ,w andropałzalnym rozkroku faceciku.



    A ilu mężów i kochanków wam dokopało, że musicie sie tu wić i jęczeć, analizując każde jego słowo? Powiedział, nie powiedział, zostawił, porzucił, obiecał, wróci, nie wróci, powiedziec jego żonie, nie powiedzieć, kocha, nie kocha, przeleciał mnie, chciałam, nie chciałam i tak w koło macieju przez następne 50 lat aż usiądziecie na emeryturze. A tak naprawdę to same jesteście temu wszystkiemu, o czym tu piszą obie płci, winne. I jedne płaczą a inne tryskają jadem.
    Normalni faceci trzymają się od jednych i drugich z daleka. No chyba, źe na seks. I tylko tyle.


    O widzę że Arturo świeżo po nieudanym związku. Czyżby bogini sexu okazała się zwykłą ropuchą?
    Cierp,cierp, aż ci się odechce romantycznych miłości z paniami w wieku rozrodczym. Rzeczywistość obudzi cię równie brutalnie jak zdradzone żony i naiwne kochanki.
    Na szczęście ja już jestem po, i dlatego już nic nie muszę, ewentualnie mogę,pod warunkiem że będzie mi się chcieć.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~M
    ~M
    Napisane 18 lipca 2015 - 12:21
    ......To była tylko i wyłącznie moja wyobraźnia :)[/quote
    heh ostatnimi czasy rowniez dochodze do podobnych wnioskow i dzieki temu latwiwj mi zrozumiec sama siebie....niestety czesto sie tak zdarza ze czlowiek dostaje jakas namiastke szczescia i pod wplywem silnych emocji, ogromnych uczuc nie zauwaza rzeczywistosci....sciskam mocno:-*

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 18 lipca 2015 - 12:47
    [quote=~Dori

    To nie jest takie proste.
    Mieszkanie ze spółdzielni za moją książeczkę mieszkaniową, wystąpiłam do sądu o podział majątku, z przyznaniem wyłączności na mieszkanie. Musiałam zebrać tysiące papierów, że nie pracował, że ja płaciłam rachunki, że ja nas utrzymywałam . On ciągle chory ( grupy inwalidzkiej nie ma na moje szczęście) Przez wiele lat "wyżerał" wszystko z lodówki nie myśląc o mnie i o 2 naszych dzieci. Potrafił wrócić w nocy do domu o zjeść wszystko, co było przygotowane dla dzieci na śniadanie. Zjadał nawet śniadanie przygotowane dla dzieci do szkoły. Potrafił zrobić to rano, zanim dziewczynki wstały.
    Długo by pisać.
    W domu wygodnie, ma swój pokój, bo przecież nie będę z nim sypiać ;-P
    Nie mogę tak ot sobie wyrzucić go z domu, nawet gdybym zmieniła zamki. Prawnie może tam mieszkać i tyle.
    Pozew o rozwód - to będzie wisienka na torcie.
    Ale musi być z orzeczeniem o jego winie, bo inaczej poda mnie o alimenty
    Tacy mężczyźni też są na świecie.
    A jego liczne grono kochanek uważa że jestem " wredną starą jędzą" co to nie chce wyprowadzić się z ' jego mieszkania'.
    Czekam z pozwem, aż dostanie przydział akcji z firmy, gdzie cudem udało mu się pracować. To będzie zadośćuczynienie za koszty, jakie poniosłam na sądy.
    Dodam tylko, że mój mąż, to przystojny szpakowaty, bardzo zadbany facet koło 60-tki. Kochanki prześcigają się w sprawianiu mu prezentów, w postaci koszulek, koszul, sweterków, wód toaletowych... Bo żona taka zła, że mu ze swojej pensji nie kupi.
    Książkę można napisać


    Dori ok, rozumiem Cię, ale dlaczego po prostu nie dogadacie sie bez całego tego cyrku? To rodzaj zemsty z Twojej strony?Czy to Twój mąż po prostu che z Toba być i miec kochanki.Pytam z ciekawości, bo po prostu byc może większość facetów boi się właśnie takiego potoczenia sprawy, upierdliwości i mściwości ze stron żon. Sama nie wiem.

    Jesli chodzi o zdanie kochanek na Twój temat to pamietaj, one myslą o Tobie to, co Twój mąż im o Tobie mówi.

    @Arthur- Ty masz ogromną awersję do kobiet w tym momencie. Ale szczerze mówiąc nie chciałabym mieć za kochanka nigdy takiego faceta jakim Ty jesteś(po Twoich wypowiedziach).Tacy faceci jak Ty w momencie swojej chcicy powinni zawsze korzystać z usług agencji towarzyskiej(tylko kogo na to stać nie?:D:D:D), bo Ty nie szanujesz kobiet , co tutaj od samego początku udowadniasz. Być może kochanki powinno sie palić na stosie, ale takim facetom jak Ty powinno się ucinać fiuty, abyście już nie czuli się zbytnio super męscy:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 18 lipca 2015 - 13:23
    @Pogubiona
    O jakiej złośliwości i o jakiej zemście Ty mówisz??
    Mój mąż ma wolną drogę, prosiłam go, żeby wyprowadził się z mieszkania . Żeby dał nam spokój. Ale to oznaczałoby , że musi iść do pracy, zarabiać na siebie, prać, sprzątać, robić zakupy ... To mu nie odpowiada.
    Odpowiada mu takie życie. Nie daje mi pieniędzy a życie. Nie dokłada się do czynszu.
    Pogubiona - życie nie jest proste. jak myślisz, dlaczego nie chce iść do żadnej z kochanek?? Skoro ja jestem stara , zgnuśniała??
    Bo tego nie jestem w stanie zrozumieć. Jedyne wytłumaczenie - to wyrachowanie mojego męża.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 18 lipca 2015 - 17:03
    @Dori, ja nie stwierdziłam że jesteś złośliwa i to rodzaj zemsty z Twojej strony, ja pytałam tylko czy tak faktycznie jest i dlaczego nie możecie się dogadać. Myślę, że jest wiele żon które sie mszczą w takowy sposób. Ale ok wyjasniłaś-dziękuję.
    Z tego co piszesz myślę że Twojemu mężowi jest tak wygodnie po prostu i faktycznie masz rację-jest wyrachowany. A czemu sam nie chce odejść?Po co ma odchodzić skoro dałaś mu wolną drogą w postaci wyboru. To troche tak, jakbyś się pogodziła z życiem ze zdradami w tle(tak mi się wydaje, nie wiem co myśli Twój mąż, może myśli podobnie). Bo po co mi zmieniac życie, skoro mogę żyć tak dalej?Podejrzewam że nie pójdzie do pracy, bo podczas rozpraw będzie to na jego niekorzyść.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~sol
    ~sol
    Napisane 18 lipca 2015 - 19:02
    ~Arthur napisał:
    Miałem odwagę na co? Na wkręcenie się w związek ze starą babą po 40-tece (bo o tym jest to forum, kiedyś o facetach po 40 roku życia i ich roztekach)?

    Zrozumcie to wreszcie, jesteście starymi babami bez przyszłości, tę mają tylko znienawidzone przez was 25-latki w wieku rozrodczym, uwielbiane przez nas, to czysta biologia więc miejcie trochę pokory, przyjmijcie to na "klatę" i pogódźcie się z tym. Miałyście cudowne lata ale teraz wasz czas minął. Bezpowrotnie. Jesteście stare, na wylocie. Doceniamy wasze doświadczenie ale.... Jak to jeden tu napisał - Nie macie szans w starciu z jakąkolwiek dwudziestką. Więcej pokory, drogie panie. Przekwitłyście.

    Dawno tu nie zaglądałam, a tu proszę i w tym temacie można nieźle się ubawić :D
    Arthuro, tak pouczasz innych mężczyzn żeby nie okazywali swojej wrażliwości, wnętrza, a sam swoimi wypowiedziami pokazujesz jaki jesteś słaby i skrzywdzony przez los, a po prawdzie przez kobietę. I niestety stwierdzam, że tylko w Twoich wypowiedziach widać tryskanie jadem, bo obecne tu żony i kochanki zachowują poziom i kulturę mimo, że próbujesz je obrazić. No ale cóż nie każdego stać na wyższy poziom i świadomość dobrych manier, ale mimo braków staraj się trzymać fason i nie obrażaj ludzi wokół, a może nie będą dostrzegać Twoich braków, a nawet może jakaś kobieta Cię dostrzeże :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nicola
    ~Nicola
    Napisane 18 lipca 2015 - 21:54
    Znalazłam z ta drugą , to jak nawet tutaj co toszkę obrazuje relacje z tą drugą rozwój czegoś więcej i nawet dlaczego wahanie się jest domeną faceta...

    Załóżmy, że na początku jest wam ze sobą dobrze w łóżku i to jest najważniejsze. Z biegiem czasu erotyczne dopasowanie schodzi jednak na dalszy plan. Przede wszystkim bardzo się lubicie i chętnie spędzacie ze sobą czas. Odkrywacie nieoczekiwanie, że macie wspólne zainteresowania i upodobania. Znacie się coraz lepiej i często rozumiecie się praktycznie bez słów. Chodzicie razem na imprezy, zakupy, spacery, czy do kina. Dzień bez kontaktu to dla was dzień stracony. Pomagacie sobie w różnych sytuacjach, możecie na siebie liczyć nie tylko kiedy jest dobrze, ale także wtedy, gdy któreś z was ma problemy. Ten nowy układ zaczyna niejako wypierać twój stały związek. Przejmuje stopniowo kolejne funkcje twojego małżeństwa, zaczyna je zastępować, a nawet z nim rywalizować. Jeśli do tej pory starałeś się, by romans nie rozwijał się kosztem związku, to nagle coraz częściej łapiesz się na tym, że jesteś w stanie rzucić wszystko i pędzić na spotkanie kobiety, która z definicji miała być tą drugą, a zaczyna grać rolę pierwszoplanową. To wszystko sprawia, że zaczyna ci się wydawać, iż w twoim życiu nadszedł czas na zmiany, bo nie jesteś w stanie obdzielić obu relacji po równo emocjami i zaangażowaniem. Jeśli jedna z nich rozwija się kosztem drugiej, to może lepiej skupić się na tej mocniejszej, ważniejszej? Co więcej czujesz, że dalsze trwanie w takim rozdarciu nie ma sensu i na dłuższą metę przyniesie jedynie szkody, tym większe im dłużej będziesz zwlekał. Kiedy wreszcie budzisz się któregoś ranka u boku żony i pierwszą rzeczą, jaką czujesz są twoje myśli ulatujące ku innej kobiecie, uznajesz, że czas najwyższy zacząć działać.

    Męska decyzja

    Ufam, że sam najlepiej rozpoznasz, kiedy ten moment nadejdzie. Bez względu na to jak głupio i niemęsko to zabrzmi, musisz wsłuchać się w głos swojego serca. Niekoniecznie od razu podążysz za jego podpowiedzią, ale postaraj się zrozumieć swoje uczucia. Chłodne analizy i bilanse, rachunki zysków i strat masz już dawno za sobą.

    Wiesz doskonale ile stracisz przez swoją decyzję oraz to, że ewentualne korzyści wcale nie są pewne. Tak naprawdę kładziesz na szali całe swoje dotychczasowe życie, ryzykując porażkę i to, że za jakiś czas zostaniesz z niczym. Jednak jeśli czujesz, że jesteś skłonny się na to odważyć – nie wahaj się. Jakkolwiek ostrożne podejście jest ze wszech miar wskazane – ważą się przecież twoje dalsze losy – to jednak sytuacja wręcz wymaga od ciebie podjęcia męskiej decyzji. Odkładając ją, zyskujesz co prawda trochę czasu na rozważania, ale ryzykujesz też, że nigdy nie będziesz gotów się zdecydować! Co więcej - narażasz się i na to, że rozstrzygnięcie zapadnie bez twojego udziału, bo nawet najbardziej zakochana kobieta w pewnym momencie straci cierpliwość i nie będzie chciała dłużej czekać. Obyś nie ocknął się w chwili, gdy nic już nie będzie zależało od ciebie, a twoja miłość odejdzie, nie widząc szans na realizację swoich uczuć u twego boku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~meegi
    ~meegi
    Napisane 18 lipca 2015 - 22:27
    ~Nicola napisał:
    Znalazłam z ta drugą , to jak nawet tutaj co toszkę obrazuje relacje z tą drugą rozwój czegoś więcej i nawet dlaczego wahanie się jest domeną faceta...

    Załóżmy, że na początku jest wam ze sobą dobrze w łóżku i to jest najważniejsze. Z biegiem czasu erotyczne dopasowanie schodzi jednak na dalszy plan. Przede wszystkim bardzo się lubicie i chętnie spędzacie ze sobą czas. Odkrywacie nieoczekiwanie, że macie wspólne zainteresowania i upodobania. Znacie się coraz lepiej i często rozumiecie się praktycznie bez słów. Chodzicie razem na imprezy, zakupy, spacery, czy do kina. Dzień bez kontaktu to dla was dzień stracony. Pomagacie sobie w różnych sytuacjach, możecie na siebie liczyć nie tylko kiedy jest dobrze, ale także wtedy, gdy któreś z was ma problemy. Ten nowy układ zaczyna niejako wypierać twój stały związek. Przejmuje stopniowo kolejne funkcje twojego małżeństwa, zaczyna je zastępować, a nawet z nim rywalizować. Jeśli do tej pory starałeś się, by romans nie rozwijał się kosztem związku, to nagle coraz częściej łapiesz się na tym, że jesteś w stanie rzucić wszystko i pędzić na spotkanie kobiety, która z definicji miała być tą drugą, a zaczyna grać rolę pierwszoplanową. To wszystko sprawia, że zaczyna ci się wydawać, iż w twoim życiu nadszedł czas na zmiany, bo nie jesteś w stanie obdzielić obu relacji po równo emocjami i zaangażowaniem. Jeśli jedna z nich rozwija się kosztem drugiej, to może lepiej skupić się na tej mocniejszej, ważniejszej? Co więcej czujesz, że dalsze trwanie w takim rozdarciu nie ma sensu i na dłuższą metę przyniesie jedynie szkody, tym większe im dłużej będziesz zwlekał. Kiedy wreszcie budzisz się któregoś ranka u boku żony i pierwszą rzeczą, jaką czujesz są twoje myśli ulatujące ku innej kobiecie, uznajesz, że czas najwyższy zacząć działać.

    Męska decyzja

    Ufam, że sam najlepiej rozpoznasz, kiedy ten moment nadejdzie. Bez względu na to jak głupio i niemęsko to zabrzmi, musisz wsłuchać się w głos swojego serca. Niekoniecznie od razu podążysz za jego podpowiedzią, ale postaraj się zrozumieć swoje uczucia. Chłodne analizy i bilanse, rachunki zysków i strat masz już dawno za sobą.

    Wiesz doskonale ile stracisz przez swoją decyzję oraz to, że ewentualne korzyści wcale nie są pewne. Tak naprawdę kładziesz na szali całe swoje dotychczasowe życie, ryzykując porażkę i to, że za jakiś czas zostaniesz z niczym. Jednak jeśli czujesz, że jesteś skłonny się na to odważyć – nie wahaj się. Jakkolwiek ostrożne podejście jest ze wszech miar wskazane – ważą się przecież twoje dalsze losy – to jednak sytuacja wręcz wymaga od ciebie podjęcia męskiej decyzji. Odkładając ją, zyskujesz co prawda trochę czasu na rozważania, ale ryzykujesz też, że nigdy nie będziesz gotów się zdecydować! Co więcej - narażasz się i na to, że rozstrzygnięcie zapadnie bez twojego udziału, bo nawet najbardziej zakochana kobieta w pewnym momencie straci cierpliwość i nie będzie chciała dłużej czekać. Obyś nie ocknął się w chwili, gdy nic już nie będzie zależało od ciebie, a twoja miłość odejdzie, nie widząc szans na realizację swoich uczuć u twego boku.

    zazwyczaj meska decyzja brzmi-zostaje z ta pierwsza, mysle o drugiej a jak druga odejdzie znajde trzecia ktora wyslucha i pocieszy zranionego biednego misia...;-) no niestety tak sie rzeczy maja:-S

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~meegi
    ~meegi
    Napisane 18 lipca 2015 - 22:27
    ~Nicola napisał:
    Znalazłam z ta drugą , to jak nawet tutaj co toszkę obrazuje relacje z tą drugą rozwój czegoś więcej i nawet dlaczego wahanie się jest domeną faceta...

    Załóżmy, że na początku jest wam ze sobą dobrze w łóżku i to jest najważniejsze. Z biegiem czasu erotyczne dopasowanie schodzi jednak na dalszy plan. Przede wszystkim bardzo się lubicie i chętnie spędzacie ze sobą czas. Odkrywacie nieoczekiwanie, że macie wspólne zainteresowania i upodobania. Znacie się coraz lepiej i często rozumiecie się praktycznie bez słów. Chodzicie razem na imprezy, zakupy, spacery, czy do kina. Dzień bez kontaktu to dla was dzień stracony. Pomagacie sobie w różnych sytuacjach, możecie na siebie liczyć nie tylko kiedy jest dobrze, ale także wtedy, gdy któreś z was ma problemy. Ten nowy układ zaczyna niejako wypierać twój stały związek. Przejmuje stopniowo kolejne funkcje twojego małżeństwa, zaczyna je zastępować, a nawet z nim rywalizować. Jeśli do tej pory starałeś się, by romans nie rozwijał się kosztem związku, to nagle coraz częściej łapiesz się na tym, że jesteś w stanie rzucić wszystko i pędzić na spotkanie kobiety, która z definicji miała być tą drugą, a zaczyna grać rolę pierwszoplanową. To wszystko sprawia, że zaczyna ci się wydawać, iż w twoim życiu nadszedł czas na zmiany, bo nie jesteś w stanie obdzielić obu relacji po równo emocjami i zaangażowaniem. Jeśli jedna z nich rozwija się kosztem drugiej, to może lepiej skupić się na tej mocniejszej, ważniejszej? Co więcej czujesz, że dalsze trwanie w takim rozdarciu nie ma sensu i na dłuższą metę przyniesie jedynie szkody, tym większe im dłużej będziesz zwlekał. Kiedy wreszcie budzisz się któregoś ranka u boku żony i pierwszą rzeczą, jaką czujesz są twoje myśli ulatujące ku innej kobiecie, uznajesz, że czas najwyższy zacząć działać.

    Męska decyzja

    Ufam, że sam najlepiej rozpoznasz, kiedy ten moment nadejdzie. Bez względu na to jak głupio i niemęsko to zabrzmi, musisz wsłuchać się w głos swojego serca. Niekoniecznie od razu podążysz za jego podpowiedzią, ale postaraj się zrozumieć swoje uczucia. Chłodne analizy i bilanse, rachunki zysków i strat masz już dawno za sobą.

    Wiesz doskonale ile stracisz przez swoją decyzję oraz to, że ewentualne korzyści wcale nie są pewne. Tak naprawdę kładziesz na szali całe swoje dotychczasowe życie, ryzykując porażkę i to, że za jakiś czas zostaniesz z niczym. Jednak jeśli czujesz, że jesteś skłonny się na to odważyć – nie wahaj się. Jakkolwiek ostrożne podejście jest ze wszech miar wskazane – ważą się przecież twoje dalsze losy – to jednak sytuacja wręcz wymaga od ciebie podjęcia męskiej decyzji. Odkładając ją, zyskujesz co prawda trochę czasu na rozważania, ale ryzykujesz też, że nigdy nie będziesz gotów się zdecydować! Co więcej - narażasz się i na to, że rozstrzygnięcie zapadnie bez twojego udziału, bo nawet najbardziej zakochana kobieta w pewnym momencie straci cierpliwość i nie będzie chciała dłużej czekać. Obyś nie ocknął się w chwili, gdy nic już nie będzie zależało od ciebie, a twoja miłość odejdzie, nie widząc szans na realizację swoich uczuć u twego boku.

    zazwyczaj meska decyzja brzmi-zostaje z ta pierwsza, mysle o drugiej a jak druga odejdzie znajde trzecia ktora wyslucha i pocieszy zranionego biednego misia...;-) no niestety tak sie rzeczy maja:-S

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka
    ~kochanka
    Napisane 19 lipca 2015 - 23:16
    ~meegi napisał:
    ~Nicola napisał:
    Znalazłam z ta drugą , to jak nawet tutaj co toszkę obrazuje relacje z tą drugą rozwój czegoś więcej i nawet dlaczego wahanie się jest domeną faceta...

    Załóżmy, że na początku jest wam ze sobą dobrze w łóżku i to jest najważniejsze. Z biegiem czasu erotyczne dopasowanie schodzi jednak na dalszy plan. Przede wszystkim bardzo się lubicie i chętnie spędzacie ze sobą czas. Odkrywacie nieoczekiwanie, że macie wspólne zainteresowania i upodobania. Znacie się coraz lepiej i często rozumiecie się praktycznie bez słów. Chodzicie razem na imprezy, zakupy, spacery, czy do kina. Dzień bez kontaktu to dla was dzień stracony. Pomagacie sobie w różnych sytuacjach, możecie na siebie liczyć nie tylko kiedy jest dobrze, ale także wtedy, gdy któreś z was ma problemy. Ten nowy układ zaczyna niejako wypierać twój stały związek. Przejmuje stopniowo kolejne funkcje twojego małżeństwa, zaczyna je zastępować, a nawet z nim rywalizować. Jeśli do tej pory starałeś się, by romans nie rozwijał się kosztem związku, to nagle coraz częściej łapiesz się na tym, że jesteś w stanie rzucić wszystko i pędzić na spotkanie kobiety, która z definicji miała być tą drugą, a zaczyna grać rolę pierwszoplanową. To wszystko sprawia, że zaczyna ci się wydawać, iż w twoim życiu nadszedł czas na zmiany, bo nie jesteś w stanie obdzielić obu relacji po równo emocjami i zaangażowaniem. Jeśli jedna z nich rozwija się kosztem drugiej, to może lepiej skupić się na tej mocniejszej, ważniejszej? Co więcej czujesz, że dalsze trwanie w takim rozdarciu nie ma sensu i na dłuższą metę przyniesie jedynie szkody, tym większe im dłużej będziesz zwlekał. Kiedy wreszcie budzisz się któregoś ranka u boku żony i pierwszą rzeczą, jaką czujesz są twoje myśli ulatujące ku innej kobiecie, uznajesz, że czas najwyższy zacząć działać.

    Męska decyzja

    Ufam, że sam najlepiej rozpoznasz, kiedy ten moment nadejdzie. Bez względu na to jak głupio i niemęsko to zabrzmi, musisz wsłuchać się w głos swojego serca. Niekoniecznie od razu podążysz za jego podpowiedzią, ale postaraj się zrozumieć swoje uczucia. Chłodne analizy i bilanse, rachunki zysków i strat masz już dawno za sobą.

    Wiesz doskonale ile stracisz przez swoją decyzję oraz to, że ewentualne korzyści wcale nie są pewne. Tak naprawdę kładziesz na szali całe swoje dotychczasowe życie, ryzykując porażkę i to, że za jakiś czas zostaniesz z niczym. Jednak jeśli czujesz, że jesteś skłonny się na to odważyć – nie wahaj się. Jakkolwiek ostrożne podejście jest ze wszech miar wskazane – ważą się przecież twoje dalsze losy – to jednak sytuacja wręcz wymaga od ciebie podjęcia męskiej decyzji. Odkładając ją, zyskujesz co prawda trochę czasu na rozważania, ale ryzykujesz też, że nigdy nie będziesz gotów się zdecydować! Co więcej - narażasz się i na to, że rozstrzygnięcie zapadnie bez twojego udziału, bo nawet najbardziej zakochana kobieta w pewnym momencie straci cierpliwość i nie będzie chciała dłużej czekać. Obyś nie ocknął się w chwili, gdy nic już nie będzie zależało od ciebie, a twoja miłość odejdzie, nie widząc szans na realizację swoich uczuć u twego boku.

    zazwyczaj meska decyzja brzmi-zostaje z ta pierwsza, mysle o drugiej a jak druga odejdzie znajde trzecia ktora wyslucha i pocieszy zranionego biednego misia...;-) no niestety tak sie rzeczy maja:-S



    A najnowsze statystyki mówią że już połowa a nawet ponad połowa dla tej drugiej rezygnuje z małżeństwa jeżeli nie spełnia jego oczekiwań. Wszystko się zmienia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 20 lipca 2015 - 00:05
    Kochanka, gdzie Ty się dopatrzyłas takich statystyk? Przecież tu jest młócone, że tylko 2% decyduje się odejść :-) tym Twoim tekstem kochanki doprowadzisz do tego, że im skrzydła urosną a żony do szału

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Adam
    ~Adam
    Napisane 20 lipca 2015 - 00:10
    Drogie Panie, nie łudźcie się. Żaden facet nie będzie dobrowolnie rozwodził się dla kochanki. Chyba że w domu ma piekło. W warunkach, gdy może się w jakikolwiek dogadać z żoną nie będzie dzielił swojej krwawicy na pół. Nie zastawi domu, na który ciężko tyrał, dzieci które kocha ponad wszystko. A kobieta, no cóż powiem tak, mam kochankę od lat, nie zostawię dla niej rodziny, nawet gdyby postawiła mi ultimatum. Trudno, pogodziłbym się z tym. W końcu bym zapomniał, lub znalazł zapomnienie z inną kobietą. Mam kochankę i nie jestem z tego dumny. Póki nie stawia warunków jestem z nią, jeśli będzie stawiać mnie pod ścianą po prostu odejdę od kochanki, nie od żony. Taki cynizm z mojej strony, ale szczery, może nawet do bólu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 20 lipca 2015 - 00:37
    Adam
    coż może czasem lepiej za dużo nie mieć...
    łatwiej wtedy być szczęśliwym

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Adam
    ~Adam
    Napisane 20 lipca 2015 - 07:45
    ~Olena napisał:
    Adam
    coż może czasem lepiej za dużo nie mieć...
    łatwiej wtedy być szczęśliwym



    Nie napisałem, ze jestem nieszczęśliwy.To jest mój sposób na życie. To bycie szczęśliwym jest przereklamowane. Wszyscy o tym mówią,a nie wiem czy wiedzą o czym mówią. Jest m dobrze w życiu, po co to zmieniać?
    Jesteśmy z żoną w tym samym wieku, razem studiowaliśmy jest inteligentna, dba o dom o dzieci. Tak naprawdę nie szukałem kochanki, poznałem ją dawno temu na szkoleniu byłem miesiąc poza domem i tak zostało.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gosc
    ~gosc
    Napisane 20 lipca 2015 - 08:21
    Adam, a twoja kochankam ma meza albo dzieci?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Adam
    ~Adam
    Napisane 20 lipca 2015 - 11:12
    ~gosc napisał:
    Adam, a twoja kochankam ma meza albo dzieci?


    Tak ale nie mieszka z nim. DZieci ma poza domem studiują. Mieszka sama w wynajętym mieszkaniu. Nie ukrywam że daję jej pieniądze. Ale coś za coś. Nie płacę za seks bezpośrednio. Ale pośrednio tak bo daję jej na czynsz, sama się nie utrzyma. Taka transakcja wiązana. Wiem, że nie jestem jej obojętny ja też ją lubię. Nie nadużywam słowa kocham, Kocham dzieci i psa też kocham. Resztę lubię. Żonę lubię bardzo, bo po tylu latach nie powiem żebym był szaleńczo zakochany.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 20 lipca 2015 - 12:41
    To układ czysto sponsorowany.
    Myślę, że nie powinieneś obawiać się chęci na Twój rozwód ze strony owej Pani:), gdyż sam napisałeś"sama się nie utrzyma".

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy