Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Dialog między kobietą a mężczyzną - mission impossible ???

Rozpoczęte przez ~alutka, 14 paź 2013
  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 16 listopada 2013 - 17:49
    Wiem ale nie będę udawać że nic się nie stało, gdyby złamał mi się paznokieć to bym mogła powiedzieć że to nic ważnego ale nie gdy się zlamalo palca. Tym bardziej że to już
    któryś raz przerabiam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 16 listopada 2013 - 18:07
    @ Roma

    Jeśli przyjąć cybernetyczną definicję inteligencji to nie można traktować żadnego wyniku jakiejkolwiek decyzji jako negatywnego, albo pozytywnego. Prawdopodobieństwo zostało uformowane, entropia - ograniczona. Węzły - zawiązane.

    Ale, tak uważam za zmarnowane. Gdybym był wolny wtedy, albo uprawiał monogamię seryjną nie władowałbym się w takie bagno, w jakie się wpakowałem.
    Uwierz mi: długi, które mi po tym zostały (pisałem, że miała lekką rękę do pieniędzy), przerwane studia, kilka lat zaiwaniania na kilku etatach w kiepskich robotach (bez chwili czasu na choćby ambitniejsza lekturę), zachwianie rozwoju zawodowego -sporo mnie kosztowały.

    Faktem jest, że żadne doświadczenie nie jest ani całkowicie negatywne, ani też pozytywne. Proces istnienia jest ciągłym przekształceniem. I ja zostałem przekształcony przez owe doświadczenie i przekształciłem się nim inspirowany.

    Z perspektywy przystosowania powiem tylko, że skóra nosorożca, chłodny umysł i drapieżnik obserwujący na zimno ofiarę bardzo się przydają. Jednak patrząc na swoje dłonie widzę blizny i oparzenia, których jeszcze lat 5 temu nazad nie było, patrząc w twarz widzę, lwią bruzdę i lekko zmrużone oczy, ciemniejsze i chłodniejsze niż drzewiej bywały.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Julka
    ~Julka
    Napisane 16 listopada 2013 - 20:31
    Yrkoon, intrygujesz mnie, czytam wpisy. Chłopie znam Azjatke, nie jedna, Rosjankę , rożne Polki. Najbardziej cwana jest Chinka. W jej kraju biały mężczyzna to krol, taki facet moze odmienić los biednej dziewczyny., gdy zabierze ja do Europy. Bywam w Tajlandii, w samolocie b. Nieatrakcyjni młodzi mężczyźni i bardzo sedziwi panowie. Za każdym razem czuje obrzydzenie. Oni kupują ciało młodych kobiet za rentę, która żonę o 40 lat mamia .... Nie daj sie na to nabrać . Azjatki najbardziej cenią kasę....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 17 listopada 2013 - 03:29
    ~Miłość napisał:
    @alutka gratuluję przedmiotowego podejścia do partnera .Właśnie porównałaś człowieka z butami . A jeżeli wszyscy takie przedmiotowe mają podejście do swoich ..????


    Jeżeli uważasz, że porównanie partnera do rzeczy, oznacza Jego przedmiotowe traktowanie, to jesteś głupia jak but....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 17 listopada 2013 - 04:55
    @ Julka

    Chinki powiadasz... I tu, powiem Ci, nie do końca masz rację. Płaca minimalna w Chinach to ok 450 zł, średnia w Kantonie - jest wyższa od średniej krajowej w Polsce. W większym chińskim mieście ponad sto stacji metra to nic dziwnego. Ile jest w Warszawie?

    Chinki są... wybredne. To prawda, że patrzą na mężczyznę w dużej mierze przez jego siłę nabywczą, ale nie tylko. Gdyby patrzyły tylko przez perspektywę pieniędzy to bardziej opłaca im się zaślubić Chińczyka. Bogatych tam więcej niż u nas. A te biedne... cóż. Raczej z mężczyzną rasy kaukaskiej się nie spotkają. W ich wioskach tacy nie bywają, internetu tam nie ma, ani nie znają one lingua franca naszych czasów.

    Wiele Chinek leci na białych bo są jakoby bardziej romantyczni od chłodno kalkulujących Chińczyków. Jest coraz większa grupa "urban whores" szukających (lecz trzeba przyznać, że w Polsce jest ich od cholery więcej - choćby kazus rodaczek w Anglii: kto widział ten wie).

    Nie przyjmuj proszę kobiet jakie można poznać w Polsce za grupę reprezentatywną. Przynajmniej tych,które są dostępne maluczkim. W Stolycy na Marszałkowskiej można zobaczyć wiele Chinek ubranych jak z żurnala. Jakoś się za Polakami nie oglądają. To żony i córki managerów z Huawei itp. Kobiety, które można spotkać na targowiskach lub jakiś innych masowych spędowiskach są przegrane. Utknęły w gównianym kraju, bez paszportu, języka, wykształcenia. Cóz mają zrobić, jeśli nie dobrze wyjść za mąż? Kurwić się?

    Chińczycy, których ja znałem w chwili obecnej są dziennikarzami, urzędnikami, tłumaczami. Ci nieliczni, co pozostali w Polsce - pracownikami naukowymi. Dziewczyny, które chciały się związać z Polakami potrafią same na siebie zarobić i nie kwestia finansowe je do tego skłoniła. Raczej... awanturnicza żyłka. A przynajmniej tak sądzą ich rodzice. Poza tym, Chińczycy i Japończycy to rasiści.

    Azja jest bogatsza, niż Ci się wydaje. Owszem nie brakuje rejonów biedy. Ale spójrz na wsie popegerowskie. Tam też bieda aż kwiczy. Tam też znajdziesz mnóstwo dziewczyn, które się sprzedadzą. I nie za ślub. Za parę jeansów. Za możliwość przejechania się w gablocie przed czerwonymi z zawiści koleżankami ze wsi. A że później takiej właściciel gabloty komin przeczyści? Mała cena nieprawdaż? Dupa, jak każda waluta, również podlega inflacji.

    Z mojej perspektywy najbardziej łase na kasę są Filipinki. To biedny kraj. Na uboczu. Dziewczyny czasami wręcz piszą, że szukają pana w wieku last 18 - 80 tylko po to by ulżyć rodzinie. Często oczekują "renty" dla rodziców. Pomocy w znalezieniu pracy braciom etc. To samo można powiedzieć o laotankach czy dziewczynach z Kambodży.
    Tajki mnie nie interesują. Ich uroda mnie odrzuca.
    Wietnamki, wydają się bardzo ok. Te z którymi rozmawiałem były wykształcone i obyte.

    Każda kobieta dobiera w pewnym wieku partnera pod względem jego możliwości zarobkowych. Jednak wolę Azjatki generalnie: częściej wywiązują się z umowy - tzn. są dobrymi żonami/partnerkami. Jeśli trzeba gotują, jeśli trzeba otoczą jadeitowe berło zestresowanego męża ciepłą pieszczotą ust. Jeśli trzeba pracują ciężko. Potrafią trzymać usta na kłódkę i kontrolować swoje emocje. Większość nie staje się ciężarem, który trzeba taszczyć na garbie. W przeciwieństwie do kobiet z Europy. Pyskatych, leniwych, złośliwych, napuszczających na partnerów sądy i policje tylko celem ich obrabowania. I noszących swoje zjechane dupy, jak monstrancje. Kyrie, eleison. Amen.

    P.S. Ze Słowianek w moim anty-rankingu najwyżej stoją Rosjanki. 2gie miejsce: Polki. 3cie: Białorusinki. I tyle jeśli chodzi o podium.
    P.S.2 Prawdą jest, że Słowianki wiodą prym jeśli idzie o urodę. Mi jednak bardziej zależy na czymś innym.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 17 listopada 2013 - 10:57
    Yrkoon ty umrzesz z napisem na czole"pochodze z niskiej warstwy społecznej"i krzykiem na ustach "ale zobaczcie gnojki do czego doszedłem i nie pomoże ci w pozbyciu się kompleksow nawet 100 chinek choćby wladaly ustami jak konfucjusz swoją mądrością.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 17 listopada 2013 - 14:25
    Postaram się nie zawieść Twoich oczekiwań.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 17 listopada 2013 - 15:09
    ~Yrkoon napisał:
    Postaram się nie zawieść Twoich oczekiwań.

    Czy ja napisałam ,ze oczekuje od ciebie aż takich poświęceń?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 17 listopada 2013 - 18:03
    Czytając niejeden DIALOG, bo tak, sami to umownie nazwaliśmy, nasuwa mi się tylko jeden wniosek..że bez TŁUMACZA, nie pogadasz wcale...
    Dlaczego nawet nie próbujemy rozmawiać z kimś kto posługuje się innym językiem niż my, a zasiadamy do rozmowy z kimś, tylko dlatego, że on mówi też po polsku ?
    Okazuje się, że polski-polski to dokładnie to samo co polski-japoński.... My sobie, rozmówca sobie i jedyne co ich łączy, to fakt poruszania ustami... Dlatego właśnie ludzie nie potrafią już się porozumieć, bo nie rozumieją co się do nich mówi...o co pyta.. nikt też nie rozumie odpowiedzi...zbieranina słów i zdań, ale sensu nijak przekazać..
    Dlatego właśnie, każdy zawsze będzie już sam...nie sposób już się podzielić z innymi swoimi odczuciami, a tym bardziej zbliżyć się choć trochę do cudzych...
    Czy ktoś jest w parze czy singlem, to nie ma znaczenia ,to jest tak, jakby ktoś wyłączył głos.. widzisz, że ktoś coś mówi, ale nie słychać nic...cisza...

    Jedna myśl nasuwa się chyba większości..że KIEDYŚ BYŁO INACZEJ... dlaczego?
    bo kiedyś, nie jednostka się liczyła, każdy miał chyba świadomość, że jest tylko częścią składową czegoś ważniejszego niż on sam...kiedy "JA", dostało zielone światło...na skrzyżowaniu powstał niewyobrażalny karambol...wszyscy chcą jechać i trąbią, nikt nie chce ustąpić nikomu drogi, nikt nie chce czekać... każdy ma swoje prawa i je zna...i ich się domaga..

    Ale to niczyja wina, że tak się dzieje, to zwykła ewolucja...to nieuchronna kolejność rzeczy...rozpad wszystkiego, żeby wszystko zaczęło się od początku...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 17 listopada 2013 - 18:40
    I niestety z wielką przykrością, ale muszę przyznać, że najbliższy realu jest jednak właśnie @Yrkoon...nie znaczy to bynajmniej, że dla mnie jest On jakimś wirusem, który mnie zarazi czy obedrze ze złudzeń...ja, mam swoje przeciwciała i mogę budzić się jednak w swoim świecie, który sama sobie potrafię stworzyć..chcę wierzyć i wierzę w swoją bańkę mydlaną...a Iluzji nie należy odbierać nikomu..
    i o nią właśnie tylko, warto walczyć...o to, co ważne jest dla nas samych...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 17 listopada 2013 - 18:50
    Wiesz Alutka też często się nad tym zastanawiam kto to zielone światło puścił, zewsząd bije po oczach :ty , ty i ciągle ty , ty jesteś ważny, twoje potrzeby są najważniejsze. Nie ważne czyim kosztem, ,kogo po drodze zepchniemy do rowu albo wdepczemy w ziemię. Czy na poradach internetowych czy w gabinetach psychologów ciągle to samo zdanie:to musi być wazne dla ciebie," druga strona się nie liczy .
    Mam dzisiaj trochę smuty nastrój bo wczoraj moj kolega miał wypadek , a dzisiaj całkiem niedawno dowiedziałam się że zmarł. Lekarze nie mogli nic zrobić. Cieszmy się życiem razem z ludźmi których znamy, kochamy, lubimy, schowajmy noze i co tam kto trzyma w zanadrzu bo jutro może być za późno na głupie przepraszam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 17 listopada 2013 - 18:50
    Wiesz Alutka też często się nad tym zastanawiam kto to zielone światło puścił, zewsząd bije po oczach :ty , ty i ciągle ty , ty jesteś ważny, twoje potrzeby są najważniejsze. Nie ważne czyim kosztem, ,kogo po drodze zepchniemy do rowu albo wdepczemy w ziemię. Czy na poradach internetowych czy w gabinetach psychologów ciągle to samo zdanie:to musi być wazne dla ciebie," druga strona się nie liczy .
    Mam dzisiaj trochę smuty nastrój bo wczoraj moj kolega miał wypadek , a dzisiaj całkiem niedawno dowiedziałam się że zmarł. Lekarze nie mogli nic zrobić. Cieszmy się życiem razem z ludźmi których znamy, kochamy, lubimy, schowajmy noze i co tam kto trzyma w zanadrzu bo jutro może być za późno na głupie przepraszam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 17 listopada 2013 - 19:11
    @aga40
    "Nie ważne czyim kosztem, ,kogo po drodze zepchniemy do rowu albo wdepczemy w ziemię. "

    Ja, osobiście nigdy nie musiałam czekać aż ktoś mi zapali zielone światło dla "Ja".. zawsze byłam dla siebie najważniejsza i to nie zmieni się już chyba nigdy...ale przez całe życie robiłam wszystko, żeby nikogo z drogi nie zepchnąć do rowu a tym bardziej wdeptać w ziemię....trudne..ale nie niemożliwe...można to pogodzić..

    I też wielu znajomych straciłam i bliskich...ale nie było nikogo, któremu nie zdążyłabym czegoś powiedzieć.... nigdy nie odkładam czegoś na później...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 17 listopada 2013 - 19:31
    To tylko pozazdrościć doskonałości, ja do Ciebie nic nie mam ani do twojego sposobu na życie. To tylko takie ogólnie dywagacje na temat stosunków międzyludzkich.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 17 listopada 2013 - 19:31
    To tylko pozazdrościć doskonałości, ja do Ciebie nic nie mam ani do twojego sposobu na życie. To tylko takie ogólnie dywagacje na temat stosunków międzyludzkich.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 18 listopada 2013 - 04:14
    @ ~alutka

    Jeśli chodzi o dialog, a zrozumienie, wiedz, że nigdy nie było inaczej. Teoria hermeneutyki powstała w starożytnej Grecji. Nie ma więc żadnego powodu mniemać, że wcześniej było lepiej. Niby Owidiusz w swoich „Metamorfozach” pisał: "Aurea prima sata est aestas", ale jakoś łachudrze nie wierzę.

    @ Aga40

    W sumie z tym krzyczeniem na łożu śmierci to niezły patent. Pozwolisz, że sparafrazuję Twoją propozycję na wzór miodoustego kapitana Bomby „Zobaczcie do czego doszedłem, tępe chuje!”. W ramach kontynuacji tego dowcipu zamierzam wydać w testamencie następującą dyspozycję: ciało skremować w tajemnicy i zorganizować pogrzeb na pokaz dla niepodziewających się niczego gości. W kluczowym momencie opuszczania trumny, mechanizm wyrzuci z niej atrapę trupa, a po chwili eksplozja ciśnie w powietrze ulotki zapraszające zgromadzonych na sympozjum (dla nie ogarniętych: popijawę). Na chwałę Bogów i przodków nasi pogańscy pradziadowie wylewali pierwszy kieliszek trunku na ziemię. Miły to sercu memu zwyczaj.
    Jeśli być ekscentrycznym to do śmierci i dzień dłużej…

    Punkt następny: nie kompleksy, ale raczej chęć przywrócenia blasku nazwisku. Ojciec i dziad z wielką łatwością przetracili dorobek pokoleń, co mego szacunku bynajmniej im nie przysporzyło.

    I nie 100 Chinek, a 2. Ostatnio zastanawiam się nad poligenicznym małżeństwem. Są one uznawane w krajach zachodnich, jeśli zostały zawarte poza ich terytorium. W Birmie na ten przykład. Fajnie mieć dwie żony. Albo więcej. Zajmują się tedy zwalczaniem siebie nawzajem miast ciosać kolki na głowie mężowi. A mężczyzna stanowi tylko języczek u wagi stabilizujący ten układ.

    Uwaga! Dowcip! (kłania się teatralnie)
    Wielkie sympozjum na temat "Czy mężczyzna powinien mieć żonę, czy kochankę?"
    Lekarz stwierdza, że przede wszystkim żonę bo to zdrowie seksualne...
    Psycholog, że kochankę, bo wtedy jest uprzejmy, elegancki i w ogóle się stara..
    Naukowiec dowodzi, że i żonę i kochankę, bo żona myśli, że jest u kochanki, kochanka, że u żony, a on tup tup tup i... do biblioteki
    Koniec!

    Albo na motor. Albo z dziećmi do parku.

    @ alutka

    Zadziwiającym jest jak bardzo moraliści nie trawią cyników, mimo, że są równie egoistyczni i ksobni. Czy to dlatego, że brak im odwagi, by przyznać się do noszonej w sobie zachłannej ciemności? Czy dlatego może, cynik z uśmiechem na ustach kumulujący dobra kosztem innych, a przyznający się do tego z rozbrajającą szczerością, odsłania ich hipokryzję? A może po prostu brak im jaj by żyć pełną piersią, niesionym na grzbietach własnych, najmroczniejszych nawet, pragnień?

    Kaczmarski wydał płytę pt. „Pochwała łotrostwa”. Jedna z moich ulubionych. Polecam.

    Spostrzeżenie:
    Czyż nie zabawnym jest, że najpodlejsi grzesznicy zawsze byli oficjelami kościołów? Wielkimi kapłanami, czy innymi tam szamanami?

    @ Aga40

    „Największą złością jest złość niewieścia: (...) wszelka przebiegłość jest znośna, tylko nie przebiegłość kobiety.(...) Lepiej mieszkać z lwem i ze smokiem niż ze złą niewiastą” (Eklezjastyk 25, 17-23).

    Dziwię się, co prawda, Tobie, że żyjesz w sytuacji, która koroduje Twoje poczucie godności. Ale chyba jeszcze bardziej się dziwię Twojemu małżonkowi.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Hihi
    ~Hihi
    Napisane 18 listopada 2013 - 10:53
    Yrkoon, uwielbiam Cię. Cenie Twoja szczerość ... Lubię czytać Twoje wpisy. Jestes interesujacym człowiekiem... Twoje spostrzeżenia i poglądy ciekawia mnie. Dlatego proszę o wiecej... I pytanko do Ciebie, jaka książkę aktualnie czytasz? Sorrki

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 18 listopada 2013 - 12:40
    Yrkoon ty możesz być cyniczny, (nie mylić z cynik bo ty się na niego nie nadajesz, no chyba że naprawdę zalatwiasz swoje potrzeby fizjologiczne publicznie) ja musze od razu być zlosliwa.Czyzby wylazl z ciebie mały szowinista?
    Jeśli chodzi o mojego męża to nie do mnie pytanie. Natomiast ja jak dojadę do tego że będę chciała odejść to chwyce swój chiton i pójdę w świat. Dziś przecież drogi otwarte wszędzie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 18 listopada 2013 - 13:03



    Zadziwiającym jest jak bardzo moraliści nie trawią cyników, mimo, że są równie egoistyczni i ksobni. Czy to dlatego, że brak im odwagi, by przyznać się do noszonej w sobie zachłannej ciemności? Czy dlatego może, cynik z uśmiechem na ustach kumulujący dobra kosztem innych, a przyznający się do tego z rozbrajającą szczerością, odsłania ich hipokryzję? A może po prostu brak im jaj by żyć pełną piersią, niesionym na grzbietach własnych, najmroczniejszych nawet, pragnień?


    @Yrkoon a może generalnie drugi człowiek jest nam tak na prawdę potrzebny do głęboko wewnętrznego rozwoju duchowego? żebyśmy sami stawali się lepszymi sobą niż było się wczoraj ,stąd odsłaniamy hipokryzję innych ,tym samym odsłaniając swoją własną ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 18 listopada 2013 - 13:04
    @Yrkoon
    Cynikiem nikt się nie rodzi, to rozczarowani i rozgoryczeni byli idealiści...Nawet jeśli uważasz się za bardziej wtajemniczonego od innych, za kogoś kto widzi więcej i dalej, to oprócz tego, że posiadłeś pewną świadomość, tzn wyższy stopień świadomości, bo jakąś to każdy posiada, to oprócz tego nie zyskałeś nic więcej, a wręcz straciłeś wszystko...i nie mówię wcale, że to coś złego...to Twoja droga...jak już wcześniej większość ustaliła, każdemu coś innego smakuje...
    Mówią o Was "maszyny do zabijania każdej idei"...z wyboru czy też raczej z wyboru innych, stałeś się Nim...czy jesteś z tego powodu szczęśliwszy? nie sądzę.. ale rozumiem, że dla Ciebie też droga się liczy a nie cel sam w sobie.... różowe okulary Cię nie interesują, bo wiesz już, że to są tylko okulary...ale taki sam i odarty ze wszystkich złudzeń o czymś musisz jeszcze marzyć?
    Pisałeś, że jak facet może wybrać między starawą a młódką, to zawsze wybierze młodą, a raczej Jego "trąba"....i tak pewnie jest, nie wiem, nie mam "trąby" ale w przypadku gdy nic do żadnej nie czuje....gdy kogoś kochasz, to nie widzisz zmarszczek, uwierz mi...i Ty i całe Twoje ciało chce być tylko z tą osobą....i żadne młode czy muskularne ciało, nie jest w stanie być atrakcyjniejsze....
    Póki co, świat oceniasz bez wszelkich otumaniaczy, takich jak miłość czy alkohol.. wtedy widzisz, co chcesz zobaczyć, dla mnie to stan szczęścia, dla Ciebie pewnie krótkowzroczna i żałosna fatamorgana śpiącego...taki Matrix właśnie..

    Czy jako cynik, jesteś jeszcze zdolny do zakochania się, do tego żeby stracić głowę dla kogoś? czy raczej jest to dla Ciebie już tylko zwierzęcy instynkt niemyślącego?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy