Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Dialog między kobietą a mężczyzną - mission impossible ???

Rozpoczęte przez ~alutka, 14 paź 2013
  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 25 listopada 2013 - 16:58
    Pamiętasz Alutka co napisałaś o tym twoim drugim związku . Że dopiero po rozstaniu ten facet zaczął wprowadzać zmiany,o które ty w jakimś sensie ''walczyłaś''. Byłaś do tego bardzo przywiązana i zależało ci na tym najbardziej.To samo z ex-mężem ,że był niby bałaganiarzem ,a po rozwodzie nagle stał się pedantem ,że ma nawet czyściej niż ty ,bo ty byłaś bardzo przywiązana do porządku i czystości w domu. Tu właśnie ma rację bytu ten napis ''Wypuść wszystko do czego się przywiązujesz''. A ludzie przywiązują się do wielu ,wielu rzeczy ,nawet chyba nie zdając sobie sprawy.Nie tylko do partnera.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 25 listopada 2013 - 19:03
    [@Miłość - miałam się wstrzymać od rozmowy z Tobą ale... :), via ostatni cytat
    Wszystko co piszę jest moim subiektywnym odczuciem jakie wywołała we mnie Twoja wypowiedź a starałam się zrozumieć jej sens.
    ~Miłość napisał:
    no ja też zdecydowanie wolę określenie człowiek,bo jakby nie patrzeć wszyscy mamy takie same emocje ,tak samo reagujemy ,z tym ,że na różne zdarzenia

    Cieszę się z takiej zmiany, do tej pory w Twoich wypowiedziach mocno było wyczuwalne rozwarstwienie na płciowy podział ludzkości.
    ~Miłość napisał:
    Co do tekstu buddystów ,to oczywiście całkowicie ciebie rozumiem ,twój punkt widzenia,z tym ,że akurat to przywiązanie nie dotyczy się przyzwyczajenia.Bliższa była Roma z tym uzależnieniem emocjonalnym.

    Widzisz @miłość Twoje wypowiedzi budzą kontrowersje nie z racji niesionych tez założeń czy wniosków a ze sposobu w jaki rozmawiasz. Zwróć uwagę że Ciągle oceniasz innych według własnych kryteriów i piszesz o innych a swoje prywatne poglądy przedstawiasz jako prawdę objawioną.
    Cytowane powyżej zdanie pewnie wbrew Twojej woli - choć tego nie wiem, dla mnie niesie taki komunikat "pod stołem".
    co należy rozumieć w cytacie buddystów? alutka wiem jak Ty to odbierasz ale to nie o to chodzi - (siadaj niedostateczny) Roma jest bardziej bliska prawdy (mierny+ Roma) jednak obu wam daleko do wiedzy
    Zupełnie inaczej rozmawiałoby się z Tobą gdybyś swoje przekonanie zaczęła od np.według mnie i podała swoją definicję, bez oceny innych - mam taką małą ciekawość - kim jesteś z zawodu?
    Teraz Twoje wyjaśnienie, przedstawione z pozycji bliskiej samemu autorowi maksymy buddystów - skąd u Ciebie taka pewność, że jesteś jedyną, która posiadła wiedzę?
    ~Miłość napisał:
    Widzisz ,wcale tu nie chodzi o obojętność,ale faktycznie o dystans emocjonalny ,który absolutnie nie wyklucza braku zaangażowania,który często jest mylony z obojętnością .Wręcz przeciwnie ,człowiek jest bardzo zaangażowany,ale zachowuje świadomość przemijania,
    tu muszę się wciąć na chwilkę bo albo zdania wielokrotnie złożone gubią sens Twojej wypowiedzi albo jego nie ma i zaprzeczasz sama sobie w tym co mówisz zdanie po zdaniu. Rozkminiam i nadal nic nie rozumiem: dystans emocjonalny ,który absolutnie nie wyklucza braku zaangażowania,który często jest mylony z obojętnością i tak jak nie mam wątpliwości, że dystans emocjonalny nie wyklucza braku zaangażowania to już w sytuacji w której jest dystans emocjonalny i brak zaangażowania nie ma mowy o pomyłce w nazwaniu tego stanu obojętnością...a potem jeszcze bardziej się to zagmatwało bo Wręcz przeciwnie,człowiek jest bardzo zaangażowany czyli brak zaangażowani czy wręcz przeciwnie?
    ~Miłość napisał:
    dlatego nie ma u nich dramatów z powodu rozstań. I wcale to nie oznacza ,dziś ta jutro inna
    dla Ciebie -inni myślą inaczej i to jest piękne. Wracając do Twojej wypowiedzi potem podajesz przykład
    ~Miłość napisał:
    .....zaczyna ci zależeć na częstym spotykaniu ,powoli się od tego uzależniasz na jakiś czas.I nic w tym złego ,przecież to oczywiste ,że jak się zakochujesz i zaczyna ci zależeć na kimś to dążysz do częstych spotkań ,prawda? Bynajmniej. Z tym ,że co się dzieje ,jak do tych spotkań nie dochodzi tak często,jakbyś chciała Czy przypadkiem nie zaczynasz się irytować i denerwować? .

    Czy znasz znaczenie słowa bynajmniej? nie żebym sie czepiała ale w tym zestawieniu zupełnie zmąciło jasność przekazu bynajmniej = wcale, zupełnie
    ~Miłość napisał:
    Wszystko co nas spotyka dzieje się z jakiegoś powodu
    w to też wierzę moja dewiza to Wszystko dzieje się w sposób doskonały i choć z niektórymi faktami czy zdarzeniami ciężko mi się pogodzić, tłumaczę sobie że muszą mieć głębszy sens, którego teraz nie dostrzegam - i z perspektywy czasu, życie zdaje się to potwierdzać.
    ~Miłość napisał:
    w szczęściu niczego nie obiecuj ,a w złości nie podejmuj żadnych decyzji
    jakże łatwo powiedzieć..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 25 listopada 2013 - 19:44
    ~Miłość napisał:
    Pamiętasz Alutka co napisałaś o tym twoim drugim związku . Że dopiero po rozstaniu ten facet zaczął wprowadzać zmiany,o które ty w jakimś sensie ''walczyłaś''. Byłaś do tego bardzo przywiązana i zależało ci na tym najbardziej.To samo z ex-mężem ,że był niby bałaganiarzem ,a po rozwodzie nagle stał się pedantem ,że ma nawet czyściej niż ty ,bo ty byłaś bardzo przywiązana do porządku i czystości w domu. Tu właśnie ma rację bytu ten napis ''Wypuść wszystko do czego się przywiązujesz''. A ludzie przywiązują się do wielu ,wielu rzeczy ,nawet chyba nie zdając sobie sprawy.Nie tylko do partnera.

    Facet z którym byłam nie był w ogóle gotowy na bycie z kimkolwiek, nie tylko ze mną, Jego życiem było mieszkanie, które umeblowała żona i córka która mieszkała z matką ale miała tu swój pokój i przychodziła kiedy chciała...i ok, ale ponieważ ja również miałam syna i chciałam żeby mógł do nas też przychodzić kiedy chciał.. niestety On nie miał swojego pokoju, więc wpadał tylko na kawę...
    Moja propozycja była dla mnie oczywista, którą zastosowałabym również w przypadku odwrotnym tj. gdybyśmy mieszkali u mnie, mój syn miałby swój pokój, do którego by wpadał a Jego córka czułaby się jak gość... jak już wcześniej wspomniałam, dla mnie mieszkanie to tylko mieszkanie...należy je dostosować do potrzeb, a nasze potrzeby się zmieniły...
    Mój partner był właścicielem biura nieruchomości, więc można to było zrobić w pięć minut.. w efekcie, my razem na nowym, co jest bardzo korzystne w związkach po przejściach, bo nie lata po domu widmo byłego małżonka i wspólny pokój dla naszych dorosłych już dzieci, które kiedy by chciały miałyby do nas dostęp... usłyszałam jedynie, że On nie może tego zrobić córce...!!!!
    Ja, ani o nic nie walczyłam ani nie zależało mi na tym najbardziej...zdziwiło mnie to tylko.. zadałam tylko jedno pytanie, czy nie przeszkadza mu, że jedno z naszych dzieci ma tu azyl a drugie nie? nie przeszkadzało...
    Kiedy odeszłam (oczywiście nie z tego tylko powodu), wyprowadził się i wynajął mieszkanie..pozbawił córkę Jej różowego pokoju z dzieciństwa..wrócił natychmiast do byłej "dziewczyny" do której podobno nigdy nic nie czuł i zamieszkał u Niej...nie mówię, że nie bolało, bolało bardzo, tym bardziej, że nie każdego faceta przedstawiałam swojemu synowi...nie chcę się rozpisywać zanadto na ten temat... czy żałuję? że z igły zrobiłam widły? nie, nie żałuję.. nie to, to co innego by nas poróżniło...nie pasowaliśmy do siebie i takich historii byłoby później tylko więcej i więcej... zwiastunów tego miałam wystarczająco dużo...nie jestem jednak pewna czy On nie żałuje, skoro po 3 latach wysyła mi na maila utwór ARCHIVE Lovesong..
    (polecam każdemu kto nie słyszał, a jak nie zna angielskiego, to na stronie www.tekstowo.pl jest z tłumaczeniem)...
    A co do mojego ex i Jego bałaganiarstwa, to również się mylisz.. Ja nigdy nie byłam ani przywiązana do porządku ani czystości w domu...zawsze uważałam, że to dom jest dla nas a nie na odwrót... ja nie chciałam tylko sprzątać po kimś.. i to się nie zmieniło, sprzątam sama kiedy mi się podoba a że sprzątać za bardzo nie lubię, bo to robota głupiego, to staram się nie bałaganić specjalnie...a mój ex dlaczego ma porządek? bo wie, ze nikt za Niego tego nie zrobi a ludzi przyjmuje..

    zasada odrzucenia wszystkiego co nas przywiązuje z pewnością sprawdza się tym, którzy chcą umieć współżyć ze wszystkimi innymi ludźmi, bo to niewątpliwie ułatwia, ale ja nie chcę..i nie widzę żadnego powodu, żeby to ktoś do mnie się nie mógł dostosował, tak jak @Yrkoon zresztą... a zatem pielęgnuję wszystkie swoje przywiązania które lubię i które mi samej nie przeszkadzają...
    Na każdym zdjęciu jest obiekt i tło...ja nigdy nie lubiłam być tłem...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 25 listopada 2013 - 21:38
    Ten utwór, który podałam, dla mnie to jedna z piękniejszych piosenek o miłości... chciałam tylko powiedzieć, że czasami niezależnie od uczuć, ludzie nie mogą być ze sobą...
    po prostu nieraz nie da zbudować się mostu łączącego dwa skrajne brzegi rzeki.... choć muszę przyznać, że tu wyjątkowo jak dla mnie i chyba po raz pierwszy poszłam na tak duże ustępstwa, zrobiłam krok milowy w Jego stronę, a On nawet nie drgnął... miałam zbyt duże oczekiwania? nie..ja po prostu obudziłam się w nie swojej bajce, nic mi się tam nie podobało, a On już najmniej... ja tylko wróciłam do siebie samej...
    to była moja licealna miłość, dlatego każdego uczulam na powroty do przeszłości.. czasami warto zachować ją tylko w pamięci...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 26 listopada 2013 - 01:06
    Jak o kolei to po kolei.

    @ Alutka
    Ach, Alutko, „Nie jestem taka jak inne kobiety’ mawia każda kobieta. To mniemanie przebija z postawy i każdego słowa absolutnie każdej kobiety jaką poznałem czy to w rzeczywistości, czy przez Internet. O wiele bardziej mi się podoba sposób w jaki prezentują się dziewczyny z Azji. „I’m a simple girl and I like simple things”. Wiesz jak komentują tych wyjątkowych i non-konformistycznych? Unus multorum.

    Pisałem, że postępowanie kobiet jest motywowane czysta biologią. Oczywiście, przez czystą kurtuazję, udam, że wierzę w Twoje słowa. Być może faktycznie jesteś jedną z tych, które nie poddają się podszeptom ciała, może faktycznie Twoje otoczenie nie wie, że masz „te dni”. Może zmądrzałaś na „starość”.
    Może zaś hormony Ci spadają. Wszak zdarzyło Ci się napisać, że też dawałaś mężowi do wiwatu.

    Nie obrażaj się tylko proszę. Cokolwiek napisałem, napisałem był w sensie czysto pickwickowskim.

    Szczerze powiedziawszy moje obserwacje zostały zebrane na innej grupie wiekowej. Nie wiem co się dzieje w psychice kobiety 40+ (jestem o dekadę młodszy). Może faktycznie, oprosiwszy się i ustabilizowawszy swoją sytuację finansową sama, albo kosztem mężczyzny, taka kobieta wrzuca na luz. Jednak, zastanowiwszy się, chyba jednak nie. Zdarzyło mi się jednemu mojemu landlordowi, zaraz po tym jak poznałem jego żonę, w jej obecności powiedzieć mu “współczuję”…

    Obawiam się, że to kwestia kulturowa, skoro już wspomniałaś religię – prawdopodobnie z niej właśnie wynikająca. Wszyscy wyznawcy chrześcijaństwa, islamu czy judaizmu, których poznałem są wg mnie nieodmiennie irracjonalni i robaczywi. Tak samo ich dzieci. Ateiści I agnostycy w pierwszym pokoleniu są nasiąknięci dokładnie tym samym. Małomiasteczkową moralnością. Dulszczyzną. Czy to ta pewność, że Bóg odpuści winy, sprawia, że tak łatwo rzucają kamieniami? Szaleni, szaleni...

    W sumie jednak racją jest, że związek buddysty I nie-buddysty nie przetrwa próby czasu. Dlatego myślę o Azji. Zabawne, że żaden Azjata jeszcze mnie nawracał. A katolików i Muslimów to trzeba było kijem odganiać.

    I nie. Nie uważam, że inni ode mnie są gorsi. Twierdzę, że słabi są gorsi. A ludzie, którzy się przywiązują są słabi. I tak człowiek obciąża wiele łańcuchów. Trzeba je ściągać, miast dokładać sobie nowe. Mogę zrozumieć potrzebę posiadania, kotwicy, chowania się pod kołdrę i powtarzania sobie, że pod kołdrę potwór nie zajrzy… Ale to nie dla mnie.

    Są tacy, którzy wyznają drogę otwartej dłoni, próbują obudzić innych czyniąc im dobro. Jeśli jest to ich prawdziwa natura i niezłomnie w niej trwają – są silni duchem i jak najbardziej godni szacunku.
    Ja wyznaję drogę zaciśniętej pięści. Nie mam ani szacunku ani ciepłego słowa dla słabych duchem.

    I nie, nie dzielę ludzi na kobiety, czy mężczyzn… Pod tym względem przynajmniej że każdy ma prawo do szczęścia i spełnienia. Dzielę ludzi na tych z którymi mi podłodze, i tych z którymi mi po drodze nie. Ci, z którymi mi podłodze rzadko przecinają moje ścieżki Ci drudzy zaś…, ech powiedzmy tylko, że tęsknię za starym, dobrym „prawem zastępu”.
    O innych samcach nie piszę, bo albo są z definicji przeciwnikami, albo kumplami do wypitki (że głowę mam niczym ditko to raczej ja po pijaku wyciągam informacje niż ktoś ze mnie). Żaden nie jest mi w stanie zaszkodzić. Bo widzisz, jeśli idzie o mój stosunek do uszkodzeń somy to powtarzam sobie starą maksymę: „Bólu, ty złem nie jesteś.”

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 26 listopada 2013 - 01:08
    Zgoła inaczej sytuacja się przedstawiała z kobietami. Kobieta może mi zaszkodzić. Choćby naruszając spokój mego legowiska.
    Niby mnisi mówią, że swój wewnętrzny spokój trzeba praktykować nawet w najgorszych warunkach, ale, kur zapiał, siedzą sobie po klasztorach, bez żadnych kobiet, odmrażają jajca medytując na zimnych kamieniach, okładają się po głowach i śpiewają mantry. Fajne mają…

    Ale znowu wpadłem w dygresję. Szczerze powiedziawszy większość ludzi to złośliwe w swojej głupocie szkodniki. Bias z Prieny rzekł: „Ludzie są przeważnie źli.” I miał cholera rację. Będąc pretensjonalnym pozerem rzucę jeszcze jednym powiedzonkiem: “Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam” (Armand Richelieu). Jedynymi, których dopuszczam bliżej to kobiety. To I dowiedziałem się o nich sporo.

    I na koniec powiedzonko Ala Bundy’ego: „Nigdy nie staraj się zrozumieć kobiet. Kobiety się rozumieją i się nawzajem nienawidzą.” Ja się chyba za dużo dowiedziałem. Niektórzy chcą mieć władzę na rzędem dusz. Cóż, za nędzne marzenie. Nigdy nie chciałbym władać czymś tak ordynarnym i brudnym.

    Poza tym: mam wysokie aspiracje. Wiele zajęć. W związku, jak rozumie go kobieta z zachodu, szybko się zaczynam dusić. Potrzeba mi wiele przestrzeni. Tak fizycznej, jak i duchowej.

    @ Roma

    Ani odpowiedzialni, ani dojrzali. Po prostu komplementarni z kobiecymi dążeniami. A to bynajmniej ani dojrzałości ani odpowiedzialności nie implikuje.
    Kobiety zwykle nazywają niedojrzałymi albo po prostu chujami mężczyzn, którzy nie dają się wieść na łańcuchu.

    Eh, ileż to kobiet po wspólnie spędzonej milej nocy patrzyło na mnie oczyma pełnymi rozczarowania i niechęci, tylko dlatego że spokojnie przerzucałem kurtkę przez plecy i, pożegnawszy się, wychodziłem. Jakby moją winą było, że nie w głowie mi spełnianie ich oczekiwań.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 26 listopada 2013 - 08:54

    @Yrkoon uważasz , że facet który po prostu chce być ze swoją kobietą musi być jej ''niewolnikiem '' ? staram się ciebie zrozumieć , przecież każdy ma wolną rękę , nie możesz mieć drugiego człowieka na własność , każdy dokonuje wyboru myślisz ,że z wyboru poświęca swoją osobę ?

    Czy swoim kobietom dajesz coś więcej niż tylko seks ?

    piszesz
    ''Eh, ileż to kobiet po wspólnie spędzonej milej nocy patrzyło na mnie oczyma pełnymi rozczarowania i niechęci, tylko dlatego że spokojnie przerzucałem kurtkę przez plecy i, pożegnawszy się, wychodziłem. Jakby moją winą było, że nie w głowie mi spełnianie ich oczekiwań ''

    Kobieta , która ZNA Twoje zasady ''gry'' chyba po tak mile spędzonej nocy nie powinna być rozczarowana Twoim dalszym zachowaniem .Czy aby te Twoje zasady nie przedstawiasz kobietom dopiero po wspólnie spędzonej nocy ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 26 listopada 2013 - 09:13
    @ohydka już kiedyś wspomniałam ,że mam problem z przekazem informacji,nie potrafię dokładnie wysłowić tego co siedzi mi w głowie i co chcę powiedzieć. Proszę mi wybaczyć ,że nie jestem jakąś oczytaną i wykształconą osobą. Nauczycielką też nie jestem. Nie raz miałam wrażenie ,że kompletnie nie pasuję do wielu innych forumowiczów ,którzy potrafią pięknie i jasno wyrażać swoje zdanie. Nawet nie przyszło mi do głowy,że kogoś oceniłam. Natomiast ty na to zwróciłaś uwagę i jeszcze rozebrałaś całą moją wypowiedź na czynniki pierwsze. Jaką ocenę mi wystawiłaś?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 26 listopada 2013 - 10:31
    ~Yrkoon napisał:
    Jak o kolei to po kolei.

    @ Alutka
    Ach, Alutko, „Nie jestem taka jak inne kobiety’ mawia każda kobieta. To mniemanie przebija z postawy i każdego słowa absolutnie każdej kobiety jaką poznałem czy to w rzeczywistości, czy przez Internet. O wiele bardziej mi się podoba sposób w jaki prezentują się dziewczyny z Azji. „I’m a simple girl and I like simple things”. Wiesz jak komentują tych wyjątkowych i non-konformistycznych? Unus multorum.

    Pisałem, że postępowanie kobiet jest motywowane czysta biologią. Oczywiście, przez czystą kurtuazję, udam, że wierzę w Twoje słowa. Być może faktycznie jesteś jedną z tych, które nie poddają się podszeptom ciała, może faktycznie Twoje otoczenie nie wie, że masz „te dni”. Może zmądrzałaś na „starość”.
    Może zaś hormony Ci spadają. Wszak zdarzyło Ci się napisać, że też dawałaś mężowi do wiwatu.

    Nie obrażaj się tylko proszę. Cokolwiek napisałem, napisałem był w sensie czysto pickwickowskim.

    Szczerze powiedziawszy moje obserwacje zostały zebrane na innej grupie wiekowej. Nie wiem co się dzieje w psychice kobiety 40+ (jestem o dekadę młodszy). Może faktycznie, oprosiwszy się i ustabilizowawszy swoją sytuację finansową sama, albo kosztem mężczyzny, taka kobieta wrzuca na luz. Jednak, zastanowiwszy się, chyba jednak nie. Zdarzyło mi się jednemu mojemu landlordowi, zaraz po tym jak poznałem jego żonę, w jej obecności powiedzieć mu “współczuję”…

    Obawiam się, że to kwestia kulturowa, skoro już wspomniałaś religię – prawdopodobnie z niej właśnie wynikająca. Wszyscy wyznawcy chrześcijaństwa, islamu czy judaizmu, których poznałem są wg mnie nieodmiennie irracjonalni i robaczywi. Tak samo ich dzieci. Ateiści I agnostycy w pierwszym pokoleniu są nasiąknięci dokładnie tym samym. Małomiasteczkową moralnością. Dulszczyzną. Czy to ta pewność, że Bóg odpuści winy, sprawia, że tak łatwo rzucają kamieniami? Szaleni, szaleni...

    W sumie jednak racją jest, że związek buddysty I nie-buddysty nie przetrwa próby czasu. Dlatego myślę o Azji. Zabawne, że żaden Azjata jeszcze mnie nawracał. A katolików i Muslimów to trzeba było kijem odganiać.

    I nie. Nie uważam, że inni ode mnie są gorsi. Twierdzę, że słabi są gorsi. A ludzie, którzy się przywiązują są słabi. I tak człowiek obciąża wiele łańcuchów. Trzeba je ściągać, miast dokładać sobie nowe. Mogę zrozumieć potrzebę posiadania, kotwicy, chowania się pod kołdrę i powtarzania sobie, że pod kołdrę potwór nie zajrzy… Ale to nie dla mnie.

    Są tacy, którzy wyznają drogę otwartej dłoni, próbują obudzić innych czyniąc im dobro. Jeśli jest to ich prawdziwa natura i niezłomnie w niej trwają – są silni duchem i jak najbardziej godni szacunku.
    Ja wyznaję drogę zaciśniętej pięści. Nie mam ani szacunku ani ciepłego słowa dla słabych duchem.

    I nie, nie dzielę ludzi na kobiety, czy mężczyzn… Pod tym względem przynajmniej że każdy ma prawo do szczęścia i spełnienia. Dzielę ludzi na tych z którymi mi podłodze, i tych z którymi mi po drodze nie. Ci, z którymi mi podłodze rzadko przecinają moje ścieżki Ci drudzy zaś…, ech powiedzmy tylko, że tęsknię za starym, dobrym „prawem zastępu”.
    O innych samcach nie piszę, bo albo są z definicji przeciwnikami, albo kumplami do wypitki (że głowę mam niczym ditko to raczej ja po pijaku wyciągam informacje niż ktoś ze mnie). Żaden nie jest mi w stanie zaszkodzić. Bo widzisz, jeśli idzie o mój stosunek do uszkodzeń somy to powtarzam sobie starą maksymę: „Bólu, ty złem nie jesteś.”

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kiki
    ~Kiki
    Napisane 26 listopada 2013 - 10:32
    Kaczko! Ja lubię Twoje wpisy czytać.. Myśle , ze jesteś prawa polkula. Tzn kreatywna ... Stad taki styl pisania.. Ci sie tyczy Ciebie @ohydko, to chyba przeginasz.. współczuje Ci, ze tak masz. Nie chce być niegrzeczny ale Twoje teksty są zagmatfane (nie chodzi mi o ostatni wpis) piszesz zawile. I taka jest Twoja uroda, po co to oceniać???

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 26 listopada 2013 - 10:34
    ~Yrkoon napisał:

    „Nie jestem taka jak inne kobiety’ mawia każda kobieta. To mniemanie przebija z postawy i każdego słowa absolutnie każdej kobiety jaką poznałem czy to w rzeczywistości, czy przez Internet. (...)
    Być może faktycznie jesteś jedną z tych, które nie poddają się podszeptom ciała, może faktycznie Twoje otoczenie nie wie, że masz „te dni”. Może zmądrzałaś na „starość” (...)
    I nie. Nie uważam, że inni ode mnie są gorsi. Twierdzę, że słabi są gorsi. A ludzie, którzy się przywiązują są słabi. (...)
    I nie, nie dzielę ludzi na kobiety, czy mężczyzn… Pod tym względem przynajmniej że każdy ma prawo do szczęścia i spełnienia. Dzielę ludzi na tych z którymi mi podłodze, i tych z którymi mi po drodze nie.(...)


    Dużo piszesz o kobietach, stworzyłeś ich własną definicję...powtarzam, ja nie jestem kobietą, którą opisujesz, a nie inną niż wszystkie kobiety...nigdy też nie spotkałam się z opinią samych kobiet, że są inne od pozostałych, natomiast
    wielokrotnie słyszałam od faceta "ja nie jestem taki jak wszyscy faceci"..
    pod większość przykładów które opisujesz można swobodnie zamiast słowa kobieta wstawić słowo mężczyzna...jak Twoje twierdzenie "kobieta nie puści drąga, dopóki nie złapie innego", dokładnie to samo można powiedzieć na odwrót,
    mam kumpli, którzy chcą odejść do kochanki, niektórzy już odeszli, ale dopiero gdy maja pewność, że nie zostaną na lodzie i te ich rozważania "stracę wszystko a Ona być może kopnie mnie w tyłek za parę lat" ...zanim odejdą, zapewniam Cię, że grunt i zaplecze przygotowane...
    Wszystkie najgorsze cechy charakteru i sposoby postępowania przypisałeś kobietom.... a fakt, że piszesz "nie dzielę ludzi na kobiety i mężczyzn" niczego nie zmienia, skoro dokładnie to robisz...
    nie wracasz też do wcześniejszych wypowiedzi...nie dowiedziałam się nadal dlaczego nie gotowałeś w swoim związku? nie, bo...i cała Twoja filozofia, czy nie, bo, to Ona powinna robić...
    Poza złym samopoczuciem i drażliwością przed miesiączką niczym nie różnią się w zachowaniu przedstawiciele obu płci...nie, nie unormowały mi się jeszcze hormony, jestem wciąż podatna na to co dzieje się z moim ciałem..choć KLIMA zbliża się chyba wielkimi krokami, mówię zawsze wtedy do mojego faceta, "zejdź mi z drogi, bo szukam ofiary i chcę kogoś zabić" i oboje to przeczekujemy...

    Co do słabości, wg Ciebie słabymi są Ci co się przywiązują? bzdura kompletna (dla mnie oczywiście) to tylko jakiś stan w danym momencie, nie świadczący ani o sile ani o słabości, słabi są dopiero Ci, którzy chcą coś zrobić, a nie robią, bo przywiązanie ich wiąże, a silni, nie bacząc na przywiązanie realizują podjęte decyzje..
    I jeżeli uważasz, że każdy ma prawo do szczęścia i spełnienia, to wyluzuj i zrozum wszystkie te kobiety, które spotkałeś, one nic innego nie robiły jak tylko się spełniały..
    I chyba wszystkich ludzi możemy podzielić na tych, z którymi nam po drodze i nie po drodze...i ja też tak ludzi dzielę..
    A rozczarowania w moich oczach rano, gdy się ubierasz, to nigdy byś nie zobaczył, bo na tym etapie, to ja bym nigdy z Tobą w łóżku nie wylądowała...nie wiem co do gatunek panienek, nie znam...i mi się nigdy nie zdarzyło, żeby rano facet ubrał się i wyszedł..
    Zgadzam się z Tobą, że ludzie są źli z zasady, ludzie a nie kobiety, i nigdy nie wiesz z kim masz do czynienia, nikt nie nosi koszulek z napisem "jestem suką" ani "jestem draniem"..przejechać się zawsze można..i później każdy ma wybór :
    1.nigdy więcej..
    2.ok ale na moich zasadach
    3.tak długo aż się uda
    4.nie ważne z kim, byle z kimś
    5. nie ważne za jaka cenę, byle sam... itp...
    TO WOLNY ŚWIAT...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 26 listopada 2013 - 10:41
    ~alutka napisał:


    zasada odrzucenia wszystkiego co nas przywiązuje z pewnością sprawdza się tym, którzy chcą umieć współżyć ze wszystkimi innymi ludźmi, bo to niewątpliwie ułatwia, ale ja nie chcę..i nie widzę żadnego powodu, żeby to ktoś do mnie się nie mógł dostosował, tak jak @Yrkoon zresztą... a zatem pielęgnuję wszystkie swoje przywiązania które lubię i które mi samej nie przeszkadzają...
    Na każdym zdjęciu jest obiekt i tło...ja nigdy nie lubiłam być tłem...



    @alutka Rozumiem ,że nie widzisz żadnego powodu by to ktoś nie potrafił dostosować się do Ciebie , ale czy Ty potrafisz dostosować się też do kogoś ?

    Na pierwszym zdjęciu jest tło i dwa obiekty A i B z czego obiekt B jest mniej wyrazny .Na drugim takim samym zdjęciu jest tło i dwa obiekty A i B z czego obiekt A jest mniej wyrazny . A -TY , B - Twój partner . Te same zdjęcia a jednak różnica .Czy któreś z nich uważasz za mniej ważne ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kiki
    ~Kiki
    Napisane 26 listopada 2013 - 11:07
    Do Yrkoon ... Czy nie jesteś arogantem? a moze pozerem? Znam facetów, którzy do 43 rz. Prowadzili tryb życia podobny do Twego... Rodzice sie postrzeli, kumple założyli rodzine... I dojrzały zuzyty mężczyzna zmienia priorytety... Szuka młodej kobiety do prokreacji .. Najlepiej niewinnej . Toz to patriarchat. A skoro jesteś empatyczny i widzisz rozczarowanie kobiety po wspólnie spędzonego nocy ... To naprawdę nie masz sie czym chwalić.. Bo zbliżenie .. Jest forma obietnicy.. Chociażby na pogłębienie relacji. Lecz co tu pogłębiać, skoro kobieta to rzecz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 26 listopada 2013 - 11:32
    @Roma...wolałabym związek gdzie nikt do nikogo nie musi się dostosowywać wbrew sobie samemu...nie wymagam tego od partnera..a sama nie potrafię...
    Ale to zbyt ogólne twierdzenia, żeby dały jakiś obraz...może jakiś konkretny przykład?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 26 listopada 2013 - 11:33
    @Kiki dziękuję .Czy jestem osobą kreatywną ,sama nie wiem. Często piszę na bieżąco i spontanicznie przychodzą mi jakieś kolejne wnioski i spostrzeżenia na podstawie tego co inni piszą.Bardzo lubię czytać to co ma do powiedzenia zarówno Alutka ,jak i Yrkoon. Często zgadzam się z nią ,aczkolwiek mamy zupełnie inny światopogląd. Zgadzam się również z tym co pisze Yrkoon.

    Jak widać ,na co zwróciła uwagę Alutka , panowie też często mówią ''ja nie jestem taki jak inni faceci'' To świadczy tylko o tym ,że dokładnie tak samo reagujemy ,takie same mamy potrzeby,takie same nami miotają emocje. Różnimy się jedynie innym sposobem zaspakajania naszych potrzeb i oczekiwań.Tak na prawdę to każdy z nas ma te same potrzeby ,a podstawową jest potrzeba bycia kochanym,akceptowanym. Jeżeli nie ma się co do tego pewności, to potem pojawiają się wszelkiego rodzaju dalsze nieporozumienia i kłótnie np.o wychowywanie dzieci,o pieniądze ,o teściów ,rodziców , o dzieci z byłych małżeństw ,o spędzanie wolnego czasu i itp. Potem to już tylko ludzie próbują rozwiązywać te drugorzędne problemy ,zamiast zastanowić się na sednem przyczyny i zadać sobie pytanie,czy ja jestem kochana/ny,czy jestem bezpieczny ,niezależnie od okoliczności ,sytuacji jakie nam towarzyszą

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kiki
    ~Kiki
    Napisane 26 listopada 2013 - 11:37
    A kobiety są rożne..Jestem b.Ładna., delikatna i łagodna. Spotkałam sie z tego tylko powodu z agresja z ich strony.. W różnej formie ... Choćby izolacji... Czułam sie wielokrotnie wyalienowana.. Bo jestem inna .. Nie krzycze , nie obmawiam ludzi ...nie narzekam. Jestem optymistka. Nie rozpych sie łokciami... Nie lubię rywalizacji. Pisze o kobietach , ale kryzys męskości dał mi sie we znaki.. Mężczyźni albo próbowali mnie poderwać albo chcieli ze mną rywalizować.. Szczęściem , mam życzliwe osoby wokół siebie.. Wcześniej pisałam , ze rozumiem Cie Yrkon.. I nie odmawiam Ci racji ... Bo jestem wnikliwym obserwatorem rzeczywistości ... I z przykrością stwierdzam ,ze kobiety wyewoluowaly zle .. Tracą swe piękno i miekkosc, przestają czuć brzuchem.. Stają sie zawzięcie, twarde.. Inne szamocza sie .. starają przypominać sie płci męskiej okaleczajac sie zabiegami...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 26 listopada 2013 - 11:46
    @Roma, dodam tylko, że wszelkie moje próby dostosowania się do kogoś kończyły się zawsze klęską...gubię się później..robi się zamęt, bo raz chcę zadowolić partnera a raz siebie, a przeważnie okazuje się to sprzeczne...daje mi radość uszczęśliwianie innych, ale gdy przekroczę pewną granicę, natychmiast unieszczęśliwiam samą siebie...myślę, że w każdym związku chodziłam po linie...co zrobić żeby zachować równowagę? to nie powinna być lina tylko solidna decha...a do tego potrzeba dwóch form dopasowanych do siebie...
    A tak dosłownie, wszystko na świecie jest wklęsłością i wypukłością... trzeba trafić na swoje przeciwieństwo...wtedy nie ma szczeliny...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kiki
    ~Kiki
    Napisane 26 listopada 2013 - 11:53
    Do @ Yrkoon
    Oportunista???

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 26 listopada 2013 - 11:56
    Często ,jak czytam różne wpisy ,jak kobiety piszą o mężczyznach i na odwrót ,to myślę sobie :tak masz rację ,takie są kobiety ,tak masz rację tacy są mężczyźni.
    Zwróćcie uwagę ,że od niepamiętnych czasów takie panują obiegowe ,stereotypowe opinie o nas samych i są one tworzone przez nas samych !!! My sami w ten sposób tworzymy nasz świat ,w którym żyjemy. Tak trudno czasami dostrzec w drugim człowieku jego strach,że zachowuje się tak a nie inaczej tylko dlatego ,że czegoś podświadomie bardzo się boi i zakłada tylko maskę twardziela ,albo jakiegoś słabeusza. W każdym z nas jest ten sam lęk i tego samego podświadomie się boimy - porażki w miłości

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 26 listopada 2013 - 11:58
    I tak właśnie ludzie powinni się dobierać..ja jestem bardzo dużą wypukłością, tak jak zresztą @Yrkoon...nie należy za to ludzi ganić, oboje mimo, że się różnimy bardzo, szukamy swoich wklęsłości, którą dla mnie jest niewątpliwie @ miłość...
    Sama wklęsłość mimo wszystko nie wystarczy, bo nie sądzę żeby @Yrkoon chchiał być z kimś takim jak @ miłość właśnie, a ja tym bardziej...bo to tylko FASADA kamienicy, ważne jeszcze co jest dalej...ale kierunek chociaż prawidłowy...
    @miłość apeluje o zrozumienie inności...czy ja lub @Yrkoon potrafimy ją zaakceptować? tolerować z pewnością, ale u innych, a nie w naszych związkach...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy