Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Dialog między kobietą a mężczyzną - mission impossible ???

Rozpoczęte przez ~alutka, 14 paź 2013
  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 23 listopada 2013 - 02:57
    ~tenesee napisał:
    (...) Chyba musimy się rozstać. Nie ma punktów stycznych. Nikt nikogo nie ma prawa zmieniać

    Chyba raczej powinniście, skoro nie ma punktów stycznych...
    Jakiekolwiek problemy z dziećmi, czy to naszymi czy partnera, nigdy nie są jednak przyczyną żadnego rozstania..one tylko pozwalają poznać się ludziom w innych realiach niż randkowych...
    i zgadzam się, że nikt nikogo nie ma prawa zmieniać ani nie powinien, niemniej jednak, wiele osób zmienia się sama pod wpływem drugiej osoby...jeśli tak się nie dzieje, to już raczej tak się nie stanie....
    i nie córka twojego partnera jest Twoim problemem, a Twój partner, o którym nic nie piszesz w sumie, a tylko o "jednej z Waszych córek"...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 24 listopada 2013 - 14:28
    @lusi no jak najbardziej 40+ szukają miłości !!! Niezależnie od płci,tak było ,jest i będzie. Wchodzimy w tzw.wiek dojrzały ,jak sama nazwa mówi ,stajemy się dojrzali i zaczynamy inaczej widzieć świat niż w wieku 20 -paru lat. Mamy ustabilizowane życie ,pracę ,rodzinę ,odchowane dzieciaki i czas zacząć myśleć o sobie. A że większość jednak nie odnalazła szczęścia w dotychczasowych związkach, w swoim dotychczasowym życiu ,więc.... zaczynamy szukać dalej,bo gdzieś to szczęście musi być.Trzeba coś z tym życiem zrobić ,żeby stało się fascynujące ,pełne wrażeń i emocji ,bo w starym związku nudą wieje.....nikt już do nikogo się nie uśmiecha,same pretensje i niezadowolenia obustronne ,czyż nie? Mąż zdradza , a żona nie wykazuje zainteresowania mężem, albo na odwrót ,albo jedno i drugie .Nie ma znaczenia w tej chwili kto ,co i jak. Pytanie dlaczego w ogóle dochodzi do takich sytuacji. Odpowiedzią jest człowiek sam w sobie niezależnie od płci ,wyznania,statusu społecznego ,pozycji ,zarobków ,roli jaką odgrywa w społeczeństwie ( mąż ,żona ,kochanek ,kochanka ,matka ,ojciec....) Po prostu człowiek i jego odwieczne poszukiwanie szczęścia i miłości, i uzależnianie tego od drugiego człowieka,od jego zachowania ,od jego stosunku do nas samych,od wielu ,wielu innych czynników. Czyli szczęście i miłość pod warunkiem ,że........

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 24 listopada 2013 - 15:51
    Nauczcie się zatem ludzie być szczęśliwi w związkach niezależnie od wszystkiego..
    -gdy jest Wam zimno,bo wieje od partnera..
    -gdy jesteście głodni,bo partner wszystko wyżarł...
    -gdy jesteście samotni.bo tylko plecy cudze widzicie...
    -gdy Was coś boli,nawet zwykła tęsknota...
    To tylko Wasze oczekiwania sprawiają, że sami jesteście sprawcami bycia nieszczęśliwymi..
    Gdy Twój partner ma pełen talerz, a Ty pusty, nie oczekuj niczego, ani, że się z Tobą podzieli, a tym bardziej, że odda Ci swój posiłek, patrz głodna jak On je i raduj się razem z Nim, On Cię kocha, On tylko chce się najeść a Tobie pokazać jaką jesteś dobrą żoną.. to przecież nic złego...to tylko umacnia Cię jako jednostkę..podziękuj mu za to...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 24 listopada 2013 - 17:03
    @ alutka
    Argumentum ad absurdum... W ten sposób można zbić każdą wypowiedź.

    Można więc powiedzieć tupnijcie nogą, gdy ktoś choć drgnie a nie po waszej to myśli. Jasno wyrażajcie oczekiwania i nigdy nie wybaczajcie bez względu na okoliczności (jak w dowcipie, co dzień o 19:00 chcę mieć orgazm czy przy tym będziesz czy nie).
    Nie wybaczajcie potrzeby samotności. Nie wybaczajcie fochów. Nie wybaczajcie tego, że on/ona odsuwa się po urazie. Weźcie miecz w swe ręce i ukarzcie egoistycznego sukinsyna/sukincórkę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 24 listopada 2013 - 18:27
    @Yrkoon..oczywiście, że można by tupnąć nogą nawet jak ktoś oddycha nie po naszej myśli, ale nikt nie tupie z tego powodu, przynajmniej ja nikogo takiego nie znam... mało kto kręci nosem z byle jakiej przyczyny, mówimy tu już raczej o przewinieniach dużego kalibru..jesteś tu osobą, która ma największe oczekiwania co do partnerki, powinieneś zatem jako pierwszy zrozumieć, że kobiety też mają swoje...
    Sam pisałeś niedawno, że są kobiety, które utrzymywane, siedzą w domu i nawet obiadu nie ugotują, lenie jednym słowem, ale są też tacy KIPSCY na utrzymaniu żony tylko i przez Nią obrabiani...w jednym i drugim przypadku, można powiedzieć basta..oburzałeś się sam, że jakaś chciała Cię wrobić w gotowanie mówiąc, że lepiej to robisz.. wiesz ile kobiet jest tak wrobionych? dlaczego swojego sposobu na życie nie uczysz kobiet? czym wg Ciebie różnią się białe kobiety od Ciebie? wiesz, dlaczego emancypantki nazywają babo-chłopami? bo każda też chciałaby mieć żonę !!
    Popierasz miłość bezwarunkową kobiet, dlaczego sam tak nie kochasz?










    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 24 listopada 2013 - 20:18
    @ Alutko,

    Wydaje mi się, że mocno zboczyłaś z kursu. Kaczka, chyba nie o tem pisała. A ja tylko skomentowałem, że stosowane przez Ciebie hiperbole są nieadekwatne.

    Ależ ja przecież ciągle piszę, że kobiety kochają warunkowo, dopóty, i tylko gdy czują się zagrożone. Co więcej, pisze, że taka ich natura i że po prostu nie są w stanie tego przeskoczyć. Podobno kobiety mają więcej wspólnego genomu z ogoniastymi przodkami. Wcale zresztą był się nie zdziwił: więcej mistyków i mędrców rekrutowało się pośród mężczyzn. Nikt niby żadnej kobiecie nie bronił iść samotnie w góry, czy wieść żywot leśnego wariata, ale żadna się jakoś nie zdecydowała..
    Dygresja ta miała za zadanie li tylko unaocznić, że w moim przekonaniu kobieta jest beznadziejnie uwikłana w swoja biologię i można, albo ten fakt zaakceptować i się zabezpieczyć, albo skoczyć w związek na wariata (i srogo za to zapłacić), albo zabezpieczyć się ze prawnie i finansowo i powściągnąć typową zakochanemu mężczyźnie wylewność: nie w słowach może, ale w darach.

    Kobiet nie trzeba uczyć moja mila, oj nie. One z samej racji filogenetycznego rozwoju swojej płci wykształciły wspaniale mechanizmy manipulacyjne - czyt. przerzucania własnych brzemion na innych. Och większość mężatek jest w miarę nieźle ustawiona. Owszem narzekają, na męża piwosza, na dom na głowie (pisałem już gdzieś, że posprzątać dom żadna filozofia - zwłaszcza, że większość mężczyzn jakoś nie specjalnie się przejmuje albedo podłogi). A jednak nie zaproponują, "weź ty się zajmij domem, a ja przejmę obowiązek zapewnienia większości pieniędzy w naszej puli." Z tego samego powodu dla którego, żadna z moich koleżanek nie chce brać delegacji (zawsze jeżdżą mężczyźni co najmniej pół miesiąca na wyjeździe, ani dyżurów nocnych czy nadgodzin). Płaczą później tylko jedna z drugą, że za mało w stosunku mężczyzn zarabiają. Większość onych zabiedzonych i zarobionych ma za to w cholerę czasu by jojczeć na necie. na necie.
    Że niby do ludzi nie mogą wyjść? Tylko czemu coraz więcej kobiet pracujących w żelaznym imadle "kryzysu" mówi, że nie miałoby nic przeciwko pozycji "house manager"? I pisze tu o brytyjkach, kobietach, o wiele bardziej równouprawnionych (czyt. uprzywilejowanych niz Polki).
    Aluś, kobiety mają walkę o swoje opanowaną do perfekcji. Różnią się tylko tym, że ja nazywam rzeczy po imieniu i występuję z otwartą przyłbicą. Nie wmanipuluję żadnej w związek by po tym brudnymi sztuczkami starać się ją nagiąć do mojej woli. Kobiety to robią. To się nazywa małżeństwo. Kiedy mają papier pokazują szpony. Umniejszanie, roszczeniowość (zwl. Finansową), sprzeczne wymagania, manipulację seksem, pasywną agresję… Cała masa niskich ciosów. Mógłbym wymieniać do rana.

    Jeśli mężczyzna chce żyć z kobietą musi wiedzieć, że jeśli da jej bezpieczeństwo (czytaj założy sobie prawną pętlę na szyję) ,za dużo luzu, wygody, czy miłości ta się zbiesi. Tak po prostu. Kobieta stara się póki chce coś zdobyć. Np. męża. Kiedy męża już ma, zaczyna jej stopniowo odwalać. Niczym małe dziecko rodzica, testuje męża czy ma dość jaj. Jeśli ten ustępuje (a większość ustępuje), w jej głowie rozpoczyna się cudowna alchemia która prowadzi do usprawiedliwienia poszukiwania bardziej męskiego materiału genetycznego.

    Kobiety i mężczyźni, przynajmniej w kulturze zachodniej, są naturalnymi wrogami. Nie, nie istnieje coś takiego jak partnerstwo, bynajmniej nie dłużej niż krotką chwilę, czyli raczej bywa niż jest.
    W dodatku mając zapewnione wsparcie prawne, są na lepszej pozycji. Czym się różnię o przeciętnej białej kobiety: gram czysto, nie jestem hipokrytą, wywiązuję się z umów (dbam o swoje kobiety, serio, serio – przynajmniej póki nie zaczną mówić o ślubie bądź dzieciach). Czym się różnię od innych mężczyzn? Nie kupuję kobiecych kłamstw i nie otwieram się po seksie. I mam na tyle pewności siebie, że wiem, ze jak kobieta zagrozi odejściem, może sobie odchodzić. Tego samego wieczoru, jeśli będę chciał, zapewnię sobie towar do łóżka. Większość samców to faceciki, wymoczki

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 24 listopada 2013 - 20:19
    Większość samców to faceciki, wymoczki, które przywiązują się emocjonalnie. Niczym rycerz Jedi, bądź inny buddysta, wiem, że Ci którzy pożądają i boją się – przegrywają.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 24 listopada 2013 - 21:59
    @Yrkoon - jakież to prawdziwe ,co napisałeś I chyba nic tu dodać ,nic ująć :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 24 listopada 2013 - 22:36
    @Yrkoon..nie wiem zatem kim ja jestem, bo z pewnością nie kobietą, a w delegacje nie jeździłam ( a bardzo chciałam, oj bardzo), ale nie miałam co zrobić z dzieckiem.. właściwie byłam "uziemiona" jakieś paręnaście lat...ale teraz to nadrabiam.. nic więcej..
    W zasadzie w ogóle nie powinniśmy używać takich pojęć jak mężczyzna i kobieta, a tylko stworzyć im jakieś profile psychologiczne i ponumerować czy politerować.. np, Pani typ A, Pani typ B itp... musiałeś spotkać w swoim życiu same Panie A, a każda z nas tu piszących Pana z inną literą...
    Ja osobiście, w ogóle nie przypominam twoich kobiet, ale zgadzam się, że takie też bywają... i ja nie kocham warunkowo, ja bywam z kimś warunkowo, a co do "kobiet", które chciałyby zająć się "polowaniem na kasę" tylko żeby facet został w domu, znam kilka, a jedną tylko parę, gdzie On na to się zgodził.. nie pracuje od 1o lat tylko zajmuje się domem i dziećmi a Ona jest lekarzem i w domu bywa...

    Sorry, ze tak wybiórczo odpowiadam, ale w zasadzie przy każdym twoim zdaniu mogłabym postawić kontrę... ale nie o to chyba chodzi...
    Od dziś każdą twoją wypowiedź przypisuję do kobiet typu A (którą ja nie jestem) i tym samym zgadzam się z Tobą całkowicie... i ja również, podobnie jak Ty, w przeciwieństwie do "białych kobiet" gram czysto, nie jestem hipokrytką i zawsze wywiązuję się z umów !!!
    pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 25 listopada 2013 - 08:43
    ~Yrkoon napisał:
    Większość samców to faceciki, wymoczki, które przywiązują się emocjonalnie. Niczym rycerz Jedi, bądź inny buddysta, wiem, że Ci którzy pożądają i boją się – przegrywają.


    Dla Ciebie to może faceciki , wymoczki ale dla kobiet to odpowiedzialni i dojrzali mężczyzni.
    Zaznaczyłam KOBIET bo to dziewczyny , jak w słowach piosenki zespołu Big Cyc "kochają niegrzecznych CHŁOPAKÓW i bogatych wieśniaków "

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 25 listopada 2013 - 10:21
    @Roma..nie tylko dla @Yrkoona inni od Niego samego, to faceciki i wymoczki, pod tym również podpisała się @miłość..mieć takie złe zdanie na temat własnego męża, to przykre w sumie...no bo to, że nie jest Jej mąż taki jak @Yrkoon, bezkompromisowy ale jednocześnie nie hipokryta (bo Ci nie kłamią i nie mają romansów) to nie ulega chyba wątpliwości...
    A to, że sama bronisz swojego męża, to tylko dobrze o Tobie świadczy, bo nieważne co inni o Nim mówią, ważne jak Ty Go sama postrzegasz...a Ty widzisz w Nim odpowiedzialnego faceta..i mimo dużego potknięcia, swoim postępowaniem spowodował, że znów otworzyłaś przed Nim swoje serce...i zaufałaś ponownie...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 25 listopada 2013 - 10:26
    ~Yrkoon napisał:
    Większość samców to faceciki, wymoczki, które przywiązują się emocjonalnie. Niczym rycerz Jedi, bądź inny buddysta, wiem, że Ci którzy pożądają i boją się – przegrywają.

    Bywając często w Domu Buddyjskim u znajomych widziałam napis: WYPUŚĆ WSZYSTKO, DO CZEGO SIĘ PRZYWIĄZUJESZ...nie wiem, czy akurat dobrego porównania użyłeś..ale je się nie znam na wyznaniach...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 25 listopada 2013 - 11:03
    @Alutka - ''zasady '' gry i o co chodzi Yrkoon'owi w życiu i w związkach z kobietami są dla mnie oczywiste i wiem czego on poszukuje. A jakie są twoje ''warunki'' bycia z tobą,które stawiasz swoim mężczyznom i o co tobie chodzi w życiu?

    Jeśli nie chcesz to nie odpisuj na moje pytanie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 25 listopada 2013 - 12:06

    @alutka jak można się nie przywiązać emocjonalnie do partnera ? Jak można bez tego stworzyć rodzinę ? ….to się nie da. No chyba , że ma się takie zasady jak Yrkoon .Ja nie krytykuję jego zasad ale nazwanie '' innych samców'' wymoczkami i facecikami to przegięcie .
    Nie znam @Yrkoona i nie chcę go oceniać jedno mogę tylko powiedzieć ,że stosując takie zasady w swoim życiu o których pisze jest odpowiedzialny bo nie płodzi dzieci ale też nigdy nie będzie rozumiał innych mężczyzn - OJCÓW dlaczego postępują inaczej niż on .

    Nigdy nie przywiązywałam wagi do tego co inni mówią o mnie i o moich decyzjach , czy to się komuś podoba czy nie , jednym uchem wlatuje drugim wylatuje .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 25 listopada 2013 - 12:32
    ~alutka napisał:
    ~Yrkoon napisał:
    Większość samców to faceciki, wymoczki, które przywiązują się emocjonalnie. Niczym rycerz Jedi, bądź inny buddysta, wiem, że Ci którzy pożądają i boją się – przegrywają.

    Bywając często w Domu Buddyjskim u znajomych widziałam napis: WYPUŚĆ WSZYSTKO, DO CZEGO SIĘ PRZYWIĄZUJESZ...nie wiem, czy akurat dobrego porównania użyłeś..ale je się nie znam na wyznaniach...


    bardzo mi się podoba ten napis u twoich znajomych :-) A co ty o nim sądzisz ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 25 listopada 2013 - 13:24
    Ja mam tylko jeden warunek, którego spełnienia wymagam od innych: UCZCIWOŚĆ...takim się zdaje być @Yrkoon, jedyne co mi się nie podoba w Jego poglądach to to, że dzieli ludzi na kobiety i mężczyzn... ja oceniając kogoś sama dla siebie używam zawsze słowa człowiek...gdybyśmy tym słowem właśnie się posługiwali, dopiero ktoś może dostrzegł by jak nie konsekwentny jest w swoich poglądach...
    a co do złotej myśli Buddystów, to absolutnie pod tym się nie podpisuję i nie jest to i nie będzie nigdy moim mottem życiowym, bo choć z jednej strony, sama nie chciałabym żeby ktoś był ze mną z przyzwyczajenia, tak sama przyzwyczajam się emocjonalnie bardzo do człowieka...jednak u mnie nie stanowi to żadnego zagrożenia, bowiem, nie przyzwyczajenie moje decyduje jakie podejmuję decyzje w życiu, a zasady własne...mimo, że czasami chciałabym jeszcze, to już nie mogę być z kimś dalej po prostu...bo oprócz kochania kogoś, ja jeszcze muszę Go lubić... kiedy przestaję kogoś lubić, mogę Go jeszcze kochać, ale nie wiem czy miałabym ochotę z Nim sypiać...raczej już nie..wtedy odchodząc cierpię..ale nie potrafię być z kimś, o kim mam złe zdanie...to tak jakbym mówiła "kocham ale mnie żenuje".. niechęć do bycia z kimś jest silniejsza od mojego uczucia....
    Buddyści których znam są w parach tylko z Buddystkami i mówią na dzień dobry zakochując się w pannie -tylko nigdy nie karz mi wybierać między moją filozofia życiową a Tobą...gdy się rozstają z kimś nie robią z tego problemu..przyszło i poszło, będzie następne....nie przywiązują się chyba do niczego...ciągle płyną i są mimo wszystko jakaś zbiorowością...gdybym była z Buddystą w naszym związku byłoby trochę za tłoczno jak dla mnie JA i ONI...
    ktoś kto uwalnia przyzwyczajenia, jak wcześniej wspomniałam jest dla mnie obojętny i zdystansowany, dziś ta, jutro inna...wsio ryba..brak zaangażowania to pustka...zaangażowanie, niewola w pewnym sensie...ja wolę być niewolnikiem, który nigdy jednak nie miał problemu z uwolnieniem się...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 25 listopada 2013 - 13:41

    Dla mnie przywiązanie emocjonalne do partnera - to nie UZALEŻNIENIE od Niego .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 25 listopada 2013 - 14:06
    @Roma...dla wielu, niestety to przede wszystkim uzależnienie...jak tlen czasami..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 25 listopada 2013 - 14:21
    ~alutka napisał:
    @Roma...dla wielu, niestety to przede wszystkim uzależnienie...jak tlen czasami..


    Wiem .....i to jest bardzo smutne .


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 25 listopada 2013 - 16:00
    @Alutka ,no ja też zdecydowanie wolę określenie człowiek,bo jakby nie patrzeć wszyscy mamy takie same emocje ,tak samo reagujemy ,z tym ,że na różne zdarzenia . Aczkolwiek podpisuję się pod tym co pisał Yrkoon,bo niestety ,albo stety taka jest prawda o większość ludzi niezależnie od płci. Często obserwuję mojego męża ,czy kolegów i aż czasami śmiać mi się chce w duszy ,jak my wszyscy jesteśmy podobni,ale co innego nas np.wyprowadza z równowagi,co innego uzależnia ,na czym innym nam zależy w danym momencie. Ale i tak to wszystko sprowadza się do jednego do miłości ,albo jej braku.

    Co do tekstu buddystów ,to oczywiście całkowicie ciebie rozumiem ,twój punkt widzenia,z tym ,że akurat to przywiązanie nie dotyczy się przyzwyczajenia.Bliższa była Roma z tym uzależnieniem emocjonalnym.
    Widzisz ,wcale tu nie chodzi o obojętność,ale faktycznie o dystans emocjonalny ,który absolutnie nie wyklucza braku zaangażowania,który często jest mylony z obojętnością .Wręcz przeciwnie ,człowiek jest bardzo zaangażowany,ale zachowuje świadomość przemijania,dlatego nie ma u nich dramatów z powodu rozstań. I wcale to nie oznacza ,dziś ta jutro inna.Wszystko co nas spotyka dzieje się z jakiegoś powodu i oni o tym wiedzą,dlatego potrafią ze spokojem odejść ,pogodzić się z daną sytuacją. Uwalniają się od przywiązania ,od tego na czym im mogłoby bardzo zależeć. Np.....zaczynasz się z kimś spotykać ,zaczyna ci zależeć na częstym spotykaniu ,powoli się od tego uzależniasz na jakiś czas.I nic w tym złego ,przecież to oczywiste ,że jak się zakochujesz i zaczyna ci zależeć na kimś to dążysz do częstych spotkań ,prawda? Bynajmniej. Z tym ,że co się dzieje ,jak do tych spotkań nie dochodzi tak często,jakbyś chciała (oczywiście hipotetycznie) Czy przypadkiem nie zaczynasz się irytować i denerwować? Nie wiem ,jak ty Alutka ,ale myślę,że większość kobiet tak ma i to niezależnie od wieku. A jak są nerwy ,to i atmosfera powoli się psuje,pojawiają się fochy itd. Buddyści odrzucają to przywiązanie, starają się zachowywać dystans emocjonalny,czyli równowagę i spokój wewnętrzny ,zachowując przy tym pełne zaangażowanie .Wydaje się ,że są obojętni ,ale to nieprawda .Takie podejście pomaga zachować przytomność umysłu,bo wiadomo ,że w szczęściu niczego nie obiecuj ,a w złości nie podejmuj żadnych decyzji.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy