Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

życie po rozwodzie

Rozpoczęte przez ~arion, 05 lut 2018
  • ~Diabełek
    ~Diabełek
    Napisane 27 listopada 2018 - 23:29
    ;)
    Chociaż najczęściej stoi dnem do góry.;)
    Ale zdarzają się dni jak ten, gdy coś podszepnie by zajrzeć pod temat (I człowiek nagle ma wrażenie, że wszystkim tego dnia coś podszepnęło), by świąteczne ozdoby na rynku wciągnęły w potok wspomnień... I jeszcze do tego wybrałem się dziś na "Zimną wojnę" Pawlikowskiego. No dołuje coś na duszy. Ale do opanowania:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 28 listopada 2018 - 17:34
    Wszystko jest dla ludzi i radzić sobie jakoś trzeba. Ważne, by z niczym nie przesadzić :-)... Rozpamiętywania czas musi minąć i trza ten rozdział między bajki włożyć wreszcie.
    Żyć na nowo i tyle.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~rob
    ~rob
    Napisane 30 listopada 2018 - 05:27
    witam

    moja żonka szykowała się do tego prawie rok jak sie dowiedziałem
    to ja złożyłem pozew rozwodowy i czekam na rozprawę boli jak cholera ale żyć trzeba nie mam wyjscia są dzieci ale ona okazała sie osobą której nie warto u trzymać tego związku i byc obok niej .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~anion
    ~anion
    Napisane 30 listopada 2018 - 17:33
    przykre,zwłaszcza dla dzieci zresztą sam nie wiem jak jest lepiej, poczytaj co tu napisano zwłaszcza o sprawach praktycznych, mnie jeszcze czeka sprawa podziału majatku i finito tylko,że tu sprawa dzieci inna

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 02 grudnia 2018 - 17:09
    ~Diabełek napisał:

    (...)
    Po rozwodzie życie płynie dalej i nawet jest się szczęśliwym. Tylko czasem zaskakuje znikąd myśl: "Szkoda...." i przybija wzrok do dna szklanki.

    Diabełku, ja jak mam słabszy dzień staram się oglądać komedie, a nie dramaty. :-)

    Życie płynie dalej i tak jak piszesz Diabełku czasem pojawia się myśl: "Szkoda...."....bo przecież było tak fajnie....
    Mnie też czasami dopada nostalgia.

    Kiedyś myślałam, że ludzie którzy naprawdę dobrze się rozumieją nie rozwodzą się. Rozwód wydawał mi się sytuacją niewyobrażalną.
    A jak myślę dzisiaj?
    Myślę, że rozwód może przytrafić się każdemu, poza tym to proces stosunkowo długotrwały.

    Myślę rownież, że niektórzy tkwiąc w tzw. pustych związkach, są właściwie prawie jak po rozwodzie, ale brakuje im może ochoty a może odwagi by zaczynać wszystko od nowa.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 12 grudnia 2018 - 23:04
    Taki MEM internetowy na czasie
    :
    Mam pytanie, po której stronie talerza kładziemy telefon podczas Wigilii ???:-):-):-):-):-)

    Arion, Jak przygotowania do Świąt?
    :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 13 grudnia 2018 - 15:01
    Zależy po której stronie stoi choinka ;-))). Pod choinką jest ten nowy telefon, co to go kładziemy hehe

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 13 grudnia 2018 - 16:33
    :-):-):-)

    Miło Cię widzieć Robercie :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 13 grudnia 2018 - 19:10
    ;) do świąt jeszcze trochę i ...na razie nie ma jakiś przygotowań ani też świątecznych desperacji,może najbliższy weekend to jakaś nieduża by nie powiedzieć mała choinka + sprzątanie bez mycia okien dla jezuska)a wigilia z córką i jej chłopakiem w ich mieszkaniu jak uda się je wyszykować - a co do byłej to właśnie dowiedziałem się,że kredyt mieszkaniowy spłaciła wcześniej ale nie powiedziała mi pewnie dla tego,że obawiała się,że ja przestanę płacić. Tak sobie myślę,że mierzy mnie swoją miarą...trudno.Zobaczymy co dalej bo pewnie napiszę choćby po to by przestrzec innych ;) Poważnie rzecz biorąc to myślę,że z punktu widzenia faceta małżeństwo jest nieopłacalne ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 15 grudnia 2018 - 04:40
    ~arion napisał:
    ;)
    Zobaczymy co dalej bo pewnie napiszę choćby po to by przestrzec innych ;) Poważnie rzecz biorąc to myślę,że z punktu widzenia faceta małżeństwo jest nieopłacalne ;)

    To masz przynajmniej jeden kamień z serca... Wspólny kredyt po rozwodzie to jest przekleństwo. I... gdyby ktoś tak został urządzony, to w razie niepłacenia przez drugą stronę - gdzie ona bierze nieruchomość... jest kicha i trzeba przeprowadzić wszystko tak, by nie naruszono twojego majątku, bo umowa kredytowa wiąże oboje - i co z tego, że ona wzięła mieszkanie czy dom? Nic. :-) jak zacznie się egzekucja i będziesz miał coś na koncie, to zostanie to zmiecione :-). Najlepiej wtedy wszystko ukryć i poczekać aż komornik zlicytuje dom.
    Małżeństwo to droga imprezka niestety ;-).

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 15 grudnia 2018 - 07:44
    zdecydowanie, czytam czasami o rozpadach małżeństw czy spadku ich liczby i nietrwałości + cała masa kobiecych porad typu: ,,bądź sobą", ,,zacznij nowe życie" i jakoś wpisuje mi się te w ten ,,babski, emocjonalny świat" gdzie co innego się chce, co innego się robi no i co innego z tego wychodzi ;) . Kiedyś widziałem dziewczyny (niebrzydkie i chyba nie upośledzone umysłowo) pod aresztem ,,migające" zawzięcie to swoich osadzonych prawdziwych miłości. No,rozumu za grosz...ale co tam,zakochane. Z punktu widzenia faceta małżeństwo to duże ryzyko.Emocjonalne i materialne. Czy samotny facet może adoptować dziecko....?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 17 grudnia 2018 - 01:55
    Oj Arion, "małżeństwo to duże ryzyko", "małżeństwo jest nieopłacalne"...

    Czy zawiera się małżeństwo by minimalizować ryzyko? Albo z powodów materialnych?

    Wiadomo, niektórzy czują się rozczarowani.
    Gdy człowiek zawiedzie się na drugim człowieku jest bardzo ostrożny, taki powiedziałabym zachowawczy.

    Jednakże życie samo w sobie przecież jest ryzykowne. Nieważne czy razem czy w pojedynkę :)

    Od wczoraj napadało trochę śniegu i jest ładnie.
    A co do adopcji to z ciekawości rozeznam temat :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 17 grudnia 2018 - 07:37
    Aniołku...
    Długo już korespondujemy ze sobą na tym forum. Nie znam Cię osobiście - a może szkoda ;-). Wyrobiłem sobie jednak całkiem pozytywny obraz Ciebie i o ile się nie pomyliłem, uważam Cię za bardzo fajną dziewczynę.

    Prawdopodobnie nie byłoby u Twego boku takich cyrków o jakich piszą tu wystawieni do wiatru panowie.

    Biorąc jednak pod uwagę naturę kobiecą która jest tu przez niektóre panie propagowana, Stwierdzam, że Arion ma dużo racji.

    Sam też od życia otrzymałem gorzką lekcję.

    Na pewno wszystko zależy od tego na kogo się trafi na drodze życiowej. Patrząc jednak tak na swoje własne doświadczenia, doświadczenia osób które znam osobiście i te z różnych forów, czy innych miejsc w internecie...

    No nie wygląda to zbyt optymistycznie.

    ~Aniołek napisał:

    Czy zawiera się małżeństwo by minimalizować ryzyko? Albo z powodów materialnych?


    Nie... choć pewnie i takie przypadki się zdarzają.
    Jak to drzewiej mawiałem... po to ludzie się łączą w pary, by było im lepiej, nie gorzej. ;-)

    ~Aniołek napisał:

    Wiadomo, niektórzy czują się rozczarowani.
    Gdy człowiek zawiedzie się na drugim człowieku jest bardzo ostrożny, taki powiedziałabym zachowawczy.


    Tu nie chodzi już o sam zawód związany z brakiem lojalności, wierności, czy samej miłości z drugiej strony.

    To coś dużo gorszego.

    Jak widać, panie nie poprzestają na zwykłym odejściu. One muszą często zrobić tyle dziadostwa ile się tylko da, a potem jeszcze zza węgła będą uprzykrzać facetowi życie na ile tylko on sobie pozwoli.

    Gdy związek był nieformalny, a żadnych długoterminowych zobowiązań nie ma i dzieci też, to sprawa jasna. Gdy jednak są...? Wtedy się dopiero polka zaczyna. Wtedy właśnie okazuje się twardość faceta i jego męskość.

    On chce jak najlepiej i jak najuczciwiej, ale... ona już wtedy tę uczciwość rozumie zupełnie inaczej. Dla niej uczciwie jest gdy ogołoci go ze wszystkiego, puści w skarpetkach i jeszcze obciąży jakimś sowitym świadczeniem na rzecz siebie bo jej się przecież należy :-). Będzie przy tym usiłowała organizować mu życie i dyktować co i kiedy powinien robić, a czego nie... ;-)

    Najlepsze byłoby wg niej usankcjonowanie możliwości zdalnego zarządzania nim, choć to już obcy człowiek. Wszystko na zasadzie oklepanego już: 'mieć ciastko i jednocześnie zjeść ciastko'

    Tak to niestety jest. Przekonaliśmy się o tym dotkliwie i... ;-) jest nas wielu.

    Całkiem liczne wpisy - choćby na tym forum - dobitnie o tym świadczą.

    Podsumowując... jak jest dobrze, to jest dobrze, ale jak się sypie, to na całej linii.

    Facet gdy nie będzie trzymał ręki na pulsie i nie będzie twardy, to zawsze będzie pod kreską. Ona wydusi z niego wszystko. Każdy pretekst będzie dobry by go pogrążyć jeszcze bardziej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 17 grudnia 2018 - 17:58


    Jednakże życie samo w sobie przecież jest ryzykowne. Nieważne czy razem czy w pojedynkę :)

    Przykro mi ale muszę zgodzić się z Robertem,ryzyko we dwoje jest o połowę mniejsze a szczęście dwa razy większe.Tylko ktoś tego nie rozumie ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 18 grudnia 2018 - 01:05
    ~arion napisał:


    Jednakże życie samo w sobie przecież jest ryzykowne. Nieważne czy razem czy w pojedynkę :)

    Przykro mi ale muszę zgodzić się z Robertem,ryzyko we dwoje jest o połowę mniejsze a szczęście dwa razy większe.Tylko ktoś tego nie rozumie ;)

    Arion, Ty mnie chyba wkręcasz, a właściwie to kto tego nie rozumie?
    Skąd wiesz co na ten temat sądzi Robert? ;)

    Nie rozumiem zemsty, walki do upadłego o racje i inne bzdety, no bo jakie to ma znaczenie, gdy wydaje się, że kończy się nasz świat.

    Myślę, że we dwoje, o ile ludzie się dobrze rozumieją, kochają i szanują czy przyjaźnią działa powiedzenie "podzielona radość to podwójna radość, podzielony smutek to połowa smutku". Razem łatwiej i radośniej idzie się przez życie, ale ryzyko jest takie samo lub zaryzykowałabym stwierdzenie, że może i większe?
    Jak napisał Robert łączymy się w pary, żeby nam było lepiej.
    Arionie, Dlaczego wobec tego jest tyle nieudanych związków skoro dzięki byciu we dwoje ryzyko spada a szczęście rośnie? ;)

    Robercie,
    Dziękuję za miłe słowa skierowane do mnie :)

    Ze smutkiem przyznaję ludzie potrafią być mściwi bez powodu, zajadli zarówno kobiety jak i mężczyźni, a my sami jacy jesteśmy? Zawsze cierpliwi, cudowni, życzliwi, krystaliczni?

    Mówimy, myślimy:
    Był cudownym mężczyzną, rozumiała mnie jak nikt inny na świecie i co się nagle stało?
    Czar prysł? Już mnie nie kocha?
    A może to my mieliśmy inne wyobrażenie o drugim człowieku? A może nie słuchaliśmy zawczasu jak do nas mówił, gdy było mu źle? Gdy chciał się podzielić tym naszym smutkiem my nie byliśmy gotowi go wysłuchać.
    A przecież mieliśmy dzielić te smutki?

    Wiecie dlaczego kobiety tak często walczą jak lwice? Bo walczą o przyszłość swoich dzieci, o kasę na dzieci, którymi się zajmują, bo boją się że sobie nie poradzą, bo widzą, że Wy układacie sobie życie z inną kobietą, zamiast pomóc przy dzieciach?

    Kiedyś już napisałam, że sytuacja trudna obnaża człowieka takim, jaki jest naprawdę.
    Ranić potrafią i kobiety i mężczyźni, a niektórzy się w tym specjalizują, naprawdę uwierzcie mi :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 18 grudnia 2018 - 10:46
    ~Aniołek napisał:

    Nie rozumiem zemsty, walki do upadłego o racje i inne bzdety, no bo jakie to ma znaczenie, gdy wydaje się, że kończy się nasz świat.

    A no właśnie... nasz świat się kończy, a ktoś rozumuje inaczej... Jej świat się dopiero zaczyna. ;-)

    Ona odstawia faceta bo był... no nie taki jakiego sobie drzewiej wymarzyła.

    Nie chciał robić tego co ona sobie tam wymyśliła, nie nadskakiwał na tyle ile ona by chciała. No był zwykłym facetam - sobą, który choć dobry, jednak nie taki jak ona chce. Zapomniał o imieninach, o rocznicy. Kwiatków to już daaawno nie przyniósł, a jak mu się przypomniało, to tylko bo widzi, że coś nie tak jest i seksu mu się chce...

    Poza tym zamiast na wakacje na Bahamy jechać, to on do jakiejś dziury nad rzeką ją zabiera... Ech...

    No i odkochała się dziewczyna, własnym życiem teraz chce żyć, a nie tylko gary i gary... Facet daje kasy tyle co kot napłakał i nawet na kosmetyczkę dwa razy w tygodniu nie starcza.

    No trza go w d... kopnąć i jak najwięcej z niego zedrzeć 'żeby na dzieci było', a potem organizować sobie wszystko tak, by on poczuł co to znaczy 'porzucić' kobietę... Oj poczuł.

    Tylko że to 'porzucił' znaczy coś zupełnie innego niż jest w rzeczywistości. On się stara, zabiega, haruje, nadskakuje, a ona nie komunikuje mu wprost czego od niego chce, albo nie potrafi negocjować gdy naprawdę chce i to jest ważne.

    Ona przyznaje sobie prawo do 'własnego życia'. Jemu jakoś tego prawa nie przyznaje. A on też chce mieć tzw. 'własne życie' i też ma do tego prawo.

    To faktycznie nie on porzuca ją w takim układzie, tylko ona jego.
    Ona jednak twierdzi, że to on porzucił ją.

    Tę właśnie rację usiłuje udowodnić, by na tej podstawie wyciągnąć od niego jak najwięcej.

    ~Aniołek napisał:

    Ze smutkiem przyznaję ludzie potrafią być mściwi bez powodu, zajadli zarówno kobiety jak i mężczyźni, a my sami jacy jesteśmy? Zawsze cierpliwi, cudowni, życzliwi, krystaliczni?


    Ot i właśnie tacy nie jesteśmy. Każdy z nas ma swoje wady i zalety. Czegoś zapomina, coś zaniedbuje, w czymś jest egoistą... Każdy - nawet ja ;-).

    Sztuka jednak polega na tym, żeby umieć tę drugą stronę traktować conajmniej tak jak siebie samego. Z empatią, wyrozumiałością, dając jej swobodę w działaniu i jednocześnie czując się z nią zintegrowanym.

    To wymaga dojrzałości - tej prawdziwej - nie jakiejś papierowej pseudodojrzałości, Nie każdego na nią stać... niestety i stąd tyle rozpadów małżeństw i rodzinnych dramatów.

    ~Aniołek napisał:

    Wiecie dlaczego kobiety tak często walczą jak lwice? Bo walczą o przyszłość swoich dzieci, o kasę na dzieci, którymi się zajmują, bo boją się że sobie nie poradzą, bo widzą, że Wy układacie sobie życie z inną kobietą, zamiast pomóc przy dzieciach?


    Zamiast pomóc przy dzieciach... Hmmm... To jest zastanawiające.

    Zgoda gdy dzieci są malutkie i absorbują, nie dają wytchnienia. Gdy jednak są już duże i praktycznie wchodzą w dorosłość... To już nie ta sama pomoc. Nie to samo, co było gdy były małe. Tu nie trzeba nie wiadomo czego - ot regularne kontakty z dziećmi i właściwie tyle.

    Zawężam do przypadku bliskiego mnie, ale my - faceci po 40 - właśnie w takich najczęściej realiach się odnajdujemy.

    Walka z jej strony o kasę i ogołocenie faceta nie służy już dzieciom wprost. To zapewnienie dla niej wygodnego życia jego kosztem.

    A przecież prawo stanowi jasno, że obowiązek alimentacyjny ciąży na obojgu i o ile on płaci do rąk matki konkretną kwotę, o tyle ona uiszcza mniej, a na to konto osobiście się zajmuje - zapewnia bieżący byt, dba o stan zdrowia, podstawowe rozrywki, szkołę...

    Żadnej niesprawiedliwości tu nie ma.

    Ona - obca już kobieta - nie ma prawa od niego niczego żądać i walczyć o 'jego kasę'. Zasądzone alimenty muszą jej wystarczyć, a jak brakuje to do roboty :-).

    ~Aniołek napisał:

    Ranić potrafią i kobiety i mężczyźni, a niektórzy się w tym specjalizują, naprawdę uwierzcie mi :)

    Oj prawda ;-).
    Agresja nie ma płci - jak to co poniektóre mózgi usiłują wpierać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 18 grudnia 2018 - 14:23
    Robercie, pomoc przy dzieciach to nasz CZAS im poświęcany i nasza UWAGA.
    Nie znam kobiety, która potrafiłaby zrozumieć ignorancję i obojętność ze strony byłego męża a nadal ojca jej dzieci.
    Uwaga i czas poświęcany dzieciom obojętnie w jakim są wieku nie kosztują chyba wiele, a mogą sprawić cuda w relacjach z ex!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 18 grudnia 2018 - 14:32
    To też tego nie neguję... i jestem tu zgodny w stu procentach.

    Problemem jest jednak tzw. 'bycie na zawołanie'.

    Czas dla dzieci to jedna sprawa, a przebywanie pod komendą ex, to rzecz zupełnie inna i trzeba koniecznie je rozdzielić. :-).

    Ojciec z dziećmi się widuje wtedy gdy ma taką możliwość, a matka jest z dziećmi cały czas - tak z reguły orzeka sąd. Czy trzeba tu coś dodawać? ;-)

    Ex myśli sobie, że skoro ojciec jest ojcem, to trzeba go wciągać w tzw życie rodziny jak najczęściej i pod byle pretekstem - od choćby jej wyjście do kosmetyczki...

    On jednak ma swoje sprawy i tzw. swoje życie, które nie może kręcić się wokół jej kalendarza, czy tak?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 18 grudnia 2018 - 15:09
    Robercie,
    Niby nie negujesz, jednak pojawia się ale...
    Bo ojciec ma swoje sprawy...tak ma, matka także ma. Nieważne czy kosmetyczka czy zakupy przedświąteczne czy np. nowy facet, nowe życie.
    Ludzie dojrzali potrafią się dogadać.
    Dopisałam dwa słowa o czasie i uwadze, bo z doświadczenia wiem jak mi miło, gdy widzę zaangażowanie mojego ex.
    Oboje mamy swoje sprawy, ale mimo tego potrafimy współpracować.
    Mój ex mnie nie pyta dlaczego ma przyjechać, gdy dzwonię (fakt dzwonię rzadko). Komunikuje wprost np. dzisiaj nie dam rady, ale jutro nie ma sprawy.
    Gdy dogadywaliśmy wysokość alimentów usiedliśmy przy stole i rozpisaliśmy wszystko.
    Ja wiem, że to nie jest norma społeczna, ale warto rozważyć ją dla dzieci, które mimo że mieszkają na co dzień z matką tęsknią za nieobecnym ojcem i często siebie winią za rozpad małżeństwa rodziców.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 18 grudnia 2018 - 15:16
    Jeszcze jedno Robercie, powiedz jakie znaczenie ma to co ustalił sąd? Czy nie jest ważniejsze to co ustalicie między sobą?
    No o ile się da, bo często strony nawzajem utrudniają sobue te kontakty.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook