Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

życie po rozwodzie

Rozpoczęte przez ~arion, 05 lut 2018
  • ~Talk to me
    ~Talk to me
    Napisane 26 lipca 2018 - 11:10
    Po rozwodzie to często na kobiecie spoczywa obowiązek wychowywania dzieci, przebywania z nimi na co dzień.

    Robercie, inaczej wygląda wychowanie od święta. Naprawdę fajnie jeśli Rodzice się dogadują, wspierają rozwój dzieci, nie kłócą się. To jednak rzadkość.
    Mam koleżankę 3 dzieci w wieku 5-13 lat, po rozwodzie, ona nie ma czasu na nic. A były mąż jej nie wspiera wręcz utrudnia jak tylko może, bo jest wściekły na nią i na cały świat, nie rozmawiają a dzieci są między młotem i kowadłem. Gdzie ona ma kogoś poznać? Gdy na co dzień walczy o przetrwanie?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 26 lipca 2018 - 11:17
    ;)
    w niektórych przypadkach tej dyskusji to chyba problemy z semantyką co jest czym dla kogo ;)
    tolerancja, kompromis,akceptacja to chyba pojęcia z utrzymaniem trwałości związku,bez tego nie ma zaś nic bo oparty na hormonalnej burzy raczej niczego dobrego nie wróży (widać ,że oglądałem ,,Zimną wojnę"? ;)).Dlatego sposób przedstawienia przez Roberta daje większe poczucie pewności lecz wymaga dojrzałych partnerów,którzy po prostu chcą być razem.Do tego niezbędne jest otwarcie na drugiego człowieka w tkliwej równowadze bez poświęcania.tak jak uczyłem córkę jeździć na rowerze:biegasz spocony, popychasz, patrzysz jak jedzie a potem razem na wycieczkę....tu nie ma poświęcania się

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 26 lipca 2018 - 11:21
    ~alutka napisał:
    @Robert
    "Kompromis królem wszystkiego w związku -
    tak jak matematyka królową nauk."
    co do matematyki - nie ma sprzeciwu,
    ale
    KOMPROMIS jest tylko i wyłącznie królem małżeństwa!
    bez niego, nie przetrwałoby żadne,
    nie ma to niestety nic wspólnego ze związkiem,
    (w prawdziwym związku -wg mnie- kompromis jest karłem nie królem...)
    w którym obie strony, są sobą, żyją zgodnie ze swoimi poglądami, nie rezygnują z niczego, nie podporządkowują się, nie rezygnują z niczego,dla czegoś lub kogoś..nie wybierają lepszego zła,
    to ironia,prawda ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Talk to me
    ~Talk to me
    Napisane 26 lipca 2018 - 11:23
    Tak arionie, masz rację.
    Dokładnie tak jest.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 26 lipca 2018 - 12:25
    ~Talk napisał:

    W związku ważna jest akceptacja drugiego człowieka takim jaki naprawdę jest.

    Oczywiście... jednak są pewne obszary/zachowania, gdzie chcąc nie chcąc, trzeba dostosować się do partnera.
    Nie wyobrażam sobie życia pod jednym dachem z osobą która robi mi na przekór i nie da się z nią dogadać :-).
    Tak jak ja jestem gotów na ustępstwa względem drugiej osoby i nie robię jej na przekór, tego samego oczekuję od mojej partnerki - tzw. równość praw i obowiązków :-).
    Skoro jej wolno coś tam, to mnie też wolno... może nie koniecznie to samo, ale coś równoważnego.
    Nie może być stron specjalnie uprzywilejowanych.
    Gdy dojdzie do sytuacji gdzie jej, mimo mojego sprzeciwu, coś tam wolno - to i owo - ale ja muszę być już w stu procentach podległy jej widzimisię, to ja z czegoś takiego wychodzę... :-P.
    Granice akceptacji zostają wtedy przekroczone...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 27 lipca 2018 - 07:34
    ~Talk napisał:
    Po rozwodzie to często na kobiecie spoczywa obowiązek wychowywania dzieci, (...) ona nie ma czasu na nic. A były mąż jej nie wspiera wręcz utrudnia jak tylko może, bo jest wściekły na nią i na cały świat, nie rozmawiają a dzieci są między młotem i kowadłem. Gdzie ona ma kogoś poznać? Gdy na co dzień walczy o przetrwanie?


    Tak... właśnie dzieci są tu ofiarami - nic niewinne dzieci. I to jest najtragiczniejsze w rozwodach.
    A kto winny?
    Ano ten, kto zamiast ratować resztki małżeństwa i się trochę postarać by te dzieciaki miały dom chociaż do momentu osiągnięcia jakiej-takiej dorosłości, dążył do rozstania bo nagle uznał, że jest mu źle z obecnym partnerem/partnerką...
    Tacy ludzie to egoiści, którzy nie zawahają się zniszczyć dzieciakom dzieciństwa, byle tylko sobie zapewnić dobrostan. To skrajna podłość.
    Wiem coś na ten temat...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 27 lipca 2018 - 08:36
    no dobrze Robercie a czekanie aż dziecko dorośnie,żeby pobyć się partnera/męża,czekanie a właściwie szukanie sposobności,okazji?
    naturalne ;) ale chyba nie dużo lepsze

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nick
    ~Nick
    Napisane 27 lipca 2018 - 11:36
    ~Talk napisał:
    Po rozwodzie to często na kobiecie spoczywa obowiązek wychowywania dzieci, przebywania z nimi na co dzień.

    Robercie, inaczej wygląda wychowanie od święta. Naprawdę fajnie jeśli Rodzice się dogadują, wspierają rozwój dzieci, nie kłócą się. To jednak rzadkość.
    Mam koleżankę 3 dzieci w wieku 5-13 lat, po rozwodzie, ona nie ma czasu na nic. A były mąż jej nie wspiera wręcz utrudnia jak tylko może, bo jest wściekły na nią i na cały świat, nie rozmawiają a dzieci są między młotem i kowadłem. Gdzie ona ma kogoś poznać? Gdy na co dzień walczy o przetrwanie?

    Po rozwodzie czesto matka staje się właścicielka dzieci, eliminując ojca z ich życia, lub nastawiając dzieci przeciwko niemu.
    Ma do ex-męża pretensje o całe swoje niepowodzenia życiowe i traktuje go jedynie jako bankomat.

    A potem narzeka na niego i oskarża o swoją niedole .

    Ale za żadne skarby nie przyzna się do swoich win, zaniedbań.
    Czesto w sądzie robi z męża gorszego niż jest lub po prostu robi prostu robi z niego tyrana którym nigdy nie był.
    Sama traktuje się jak wcielenie dobroci i wypiera swoje winy znajdując dla nich tanie usprawiedliwenie.

    Poza tym, inni traktują nas tak, jak im na to pozwalamy, bądź tak jak ich sami traktujemy.
    Dla większości kobiet to pojęcia zbyt abstrakcyjne by mogły zostać sobie przyswojone.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 27 lipca 2018 - 11:39
    ~arion napisał:
    no dobrze Robercie a czekanie aż dziecko dorośnie,żeby pobyć się partnera/męża,czekanie a właściwie szukanie sposobności,okazji?
    naturalne ;) ale chyba nie dużo lepsze


    Hmmm...
    No niekoniecznie czekanie by się go pozbyć. Po prostu coś na zasadzie 'żyjmy obok siebie' - wspólny dom, namiastka rodziny, tata i mama w zasięgu ręki...
    Wiem, że nie jest to ideał i w takim razie jakie wzorce rodziny te dzieci będą miały? Jednak sytuacja jest patowa i tak źle, a inaczej też niedobrze.
    Ja zakładam wariant życia w luźnym związku z rozsądku do momentu jakiego-takiego usamodzielnienia się dzieci. Chodzi o zwykłą odpowiedzialność rodzicielską.
    Wiadomo, że w przypadku kompletnego rozpadu dzieci już domu mieć nie będą, one będą półsierotami i będą miały tendencję do obwiniania się za wszystko.
    Mówię o podtrzymaniu dla ich właśnie, dobra. Postarajmy się, spuśćmy z tonu i nie stawiajmy na pierwszym miejscu swojego 'ja' i mylnie nazwanego szczęścia. Co to za szczęście ze świadomością, że się unieszczęśliwiło niczemu nie winne dzieciaki...?
    Mówię to na przykładzie własnym, gdzie moja stara doszła do wniosku, że ona dalej 'nie może'..., no to ja na to, że w takim razie żyjmy razem, ale traktujmy się jak co najwyżej 'niewrogie osoby', dzielmy po równo obowiązki i wydatki i dotrwajmy jeszcze te pięć-sześć lat. Potem sobie pójdziemy każde w swoją stronę.
    Nie... zrobiła wszystko, żeby zniszczyć rodzinę, bo... uznała, że jest nieszczęśliwa. Teraz bardzoż tryska szczęściem, a dzieci trochę jak bezdomne psy... Dochodzący tatuś tu nie wystarczy.
    Tak to nowoczesne ideologie mieszają w głowach...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 27 lipca 2018 - 12:56

    Ja zakładam wariant życia w luźnym związku z rozsądku do momentu jakiego-takiego usamodzielnienia się dzieci. Chodzi o zwykłą odpowiedzialność rodzicielską. (...)
    Mówię o podtrzymaniu dla ich właśnie, dobra. Postarajmy się, spuśćmy z tonu i nie stawiajmy na pierwszym miejscu swojego 'ja' i mylnie nazwanego szczęścia. Co to za szczęście ze świadomością, że się unieszczęśliwiło niczemu nie winne dzieciaki...?
    Chyba tu masz rację choć to mężczyznom przypisuje się rozpasane ego ale i to się pozmieniało.Nie chcę wdawać się w jakąś seksistowską dyskusję ale ludzie coraz częściej kierują się tak rozumianym szczęściem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nick
    ~Nick
    Napisane 27 lipca 2018 - 13:00
    Znalazłem w sieci takie typowe schematy określeń , a właściwie zarzutów i saouspraiwiedliwień kobiecych :
    "Mężczyzna pije na umór, kobieta bywa zawiana. Mężczyzna zdradza,
    kobieta przeżywa przygodę. Mężczyzna rozwodząc się rozbija rodzinę,
    kobieta kończy związek bez perspektyw. Mężczyzna wyżywa się na
    bliskich, kobieta odreagowuje stres. Mężczyzna wrzeszczy, kobieta
    akcentuje swoje racje. Mężczyzna katuje dzieci, kobiecie czasami
    puszczają nerwy. Mężczyzna zaniedbuje rodzinę, kobieta realizuje się
    zawodowo. Mężczyzna jest niezdarą, kobieta bywa zagubiona. Mężczyzna
    jest skończonym chamem, kobieta bywa zmuszana do stanowczości.
    Mężczyzna jest pracoholikiem, kobieta dba o niezależność. Mężczyzna
    się leni, kobieta regeneruje siły. Męzczyzna kłamie, kobieta stosuje
    dyplomację. Mężczyzna przepuszcza pieniądze, kobieta musi czasami coś
    kupić także dla siebie. Mężczyzna, kiedy dobrze wygląda, jest
    narcyzem, kobieta jest po prostu zadbana"

    Jakie to prawdziwe :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 27 lipca 2018 - 13:00
    podobno to jest bardzo częste,jak twierdzą ludzie od rozwodów,
    i spotkałem się z opinią,że małżeństwo z punktu widzenia faceta jest bardzo ryzykowne

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Talk to me
    ~Talk to me
    Napisane 27 lipca 2018 - 13:28
    ~arion napisał:
    ;)
    tolerancja, kompromis,akceptacja to chyba pojęcia z utrzymaniem trwałości związku,bez tego nie ma zaś nic bo oparty na hormonalnej burzy raczej niczego dobrego nie wróży ...

    wymaga dojrzałych partnerów,którzy po prostu chcą być razem.Do tego niezbędne jest otwarcie na drugiego człowieka w tkliwej równowadze bez poświęcania.tak jak uczyłem córkę jeździć na rowerze:biegasz spocony, popychasz, patrzysz jak jedzie a potem razem na wycieczkę....tu nie ma poświęcania się

    Niewielu ludzi rozumie czym jest otwarcie na drugiego człowieka w tkliwej równowadze bez poświęcania się.
    Nie wiem co to znaczy ale chcę być w związku!
    I potem jest tak...hurrra ja też tak chcę jak ona czy on, wezmę ślub, będę miała czy miał dzieci i ma być tak tak i tak...bo ja tego chcę.
    Nie rozmawiamy, bo skoro jesteśmy razem to po co???

    Alutko właśnie po to by poznawać siebie cały czas, by odkrywać, by dostrzec gdy coś się zmienia, by zaradzić zawczasu a jak się nie uda...to puścić wolno.
    I gdyby Żona ariona powiedziała tak, słuchaj mój drogi ja już nie daję rady, oddalamy się od siebie...czy możemy coś z tym zrobić? Czy arion czułby się oszukany?
    W tym kontekscie podoba mi się jasne postawienie sprawy przez Roberta...tyle, że jego żona miała już całkiem inne plany.
    Czasami się nie udaje i trzeba to przełknąć lecz jeśli mamy dzieci...one zawsze będą świadectw tego, że kiedyś się kochaliśmy i myślę, że patrząc na nie i nadal rozmawiając ze sobą pokazujemy im czym jest dorosłe życie. Nie musimy kochać ani nawet lubić ale po rozwodzie możemy gdy opadną emocje rozmawiać rzeczowo i na temat, który nas łączy...DZIECI.
    Tyle na dziś...fajnie piszecie :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 27 lipca 2018 - 21:01
    ~Nick napisał:
    ~Talk napisał:
    Po rozwodzie to często na kobiecie spoczywa obowiązek wychowywania dzieci, przebywania z nimi na co dzień.

    Robercie, inaczej wygląda wychowanie od święta. Naprawdę fajnie jeśli Rodzice się dogadują, wspierają rozwój dzieci, nie kłócą się. To jednak rzadkość.

    Po rozwodzie czesto matka staje się właścicielka dzieci, eliminując ojca z ich życia, lub nastawiając dzieci przeciwko niemu.
    Ma do ex-męża pretensje o całe swoje niepowodzenia życiowe i traktuje go jedynie jako bankomat.

    A potem narzeka na niego i oskarża o swoją niedole .

    Ale za żadne skarby nie przyzna się do swoich win, zaniedbań.
    Czesto w sądzie robi z męża gorszego niż jest lub po prostu robi prostu robi z niego tyrana którym nigdy nie był.


    Niestety bardzo często tak to wygląda.
    Wylewamy swoje frustracje i zapominamy, że robimy tym samym krzywdę sobie i dzieciom.
    I wtedy widać kim naprawdę jesteśmy i kim jest człowiek, z którym szliśmy przez życie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nick
    ~Nick
    Napisane 28 lipca 2018 - 00:49
    ~arion napisał:
    spotkałem się z opinią,że małżeństwo z punktu widzenia faceta jest bardzo ryzykowne

    Obecnie mężczyzna jest na straconej pozycji w zderzeniu z sądami i przesądami , a raczej ze stereotypami utrwalanymi w społeczeństwie przez media czy ruchy pro-feministyczne.

    Mężczyzna z definicji jest sprawca przemocy wobec kobiet i dzieci.
    Takie zaszufladkowanie roli mezczyzny w społeczeństwie poskutkowało uchwaleniem konwencji o zwalczaniu i zapobieganiu przemocy wobec kobiet . No i ... dzieci , tez.
    Widocznie osoby w podeszłym wieku i mężczyźni nie potrzebują takiej ochrony :(

    Ciekawe dlaczego i komu zależało na wskazaniu mężczyzn jako winnych "z definicji".
    Ba, spotkać można w internecie artykuły o tytułach "przemoc ma płeć i jest to płeć męska "

    Hm, pytanie za sto punktów :
    - jaki tradycyjny prezent ślubny dostaje panna młoda ?
    - wałek do ciasta . Ale w innym celu.

    Statystyki podają duża przewagę zgłoszeń przemocy fizycznej stosowanej przez mężczyzn wobec kobiet. Natomiast w przypadku przemocy psychicznej prym wiodą kobiety .
    Przemoc wobec dzieci - w starystykach kobiety wiodą prym w przemocy "codziennej" - klapsy, przemoc psychiczne wobec dzieci. Mężczyźni z kolei częściej wymierzają solidniejsze kary - takie "zasadnicze złojenie pasem.
    Hm, nie ukrywajmy, czesto po słowach "No co z Ciebie z ojciec że nie potrafisz sobie dać rady! Zrób wreszcie coś z nim! Pozwalasz , pozwalasz to teraz masz , a Iksinski jak tylko pasa dotknie to już jest porządek z dziećmi !"

    Co do przemocy fizycznej - który facet przyzna się , że dostaje lanie od swojej kobiety ?
    Wysmieja go, ze co z niego za facet który nie potrafi obronić się przed kobietą. A jak zacznie się bronić , to :) trafi na niebieska linię.
    Kiedyś oglądałem różne scenki przemocy kobiet wobec mężczyzn - aktorzy w miejscach publicznych grali agresje.
    W przypadku symulowanej przemocy fizycznej mężczyzny wobec kobiety , w ciągu kilkunastu sekund kilku osiłków obezwładniło faceta przy aplauzie kobiet.
    W tym samym miejscu symulowano przemoc fizyczna kobiety wobec mężczyzny , lala go po głowie torebką, parasolka, piesciami próbując się jedynie zasłonić przed ciosami, a tłum z uśmieszkiem politowania patrzył na nieudacznika, w końcu po dwóch minutach znalazł się gościu który starał się być rozjemca i próbował nawiązać kontakt werbalny z agresorką tłumacząc jej że tak nie należy robić .
    W przypadku scenki przemocy psychicznej , kobieta "agresorka" otrzymywała wsparcie od wiekszosci kobiet.
    Raz jeden znalazł się macho, który zasłonił swoim ciałem faceta i powiedział kilka dosadnych słów kobiecie. Widać i tak było mu już wszystko jedno.

    Przemoc nie ma płci .
    A uchwalanie rezolucji o konieczności obrony jednej płci przed druga prowadzi do antagonizowania ich co skutkuje m.inn. niechęcią do wchodzenia w formalno-prawne związki z kobietami , co widać wśród młodszego pokolenia facetów w Polsce i od dłuższego czasu na zachodzie.

    Jakby nie wystarczało przestrzeganie prawa do ochrony przed agresją każdego , niezależnie od płci , wieku , kolory skory itd.

    W Polsce sytuacje dodatkowo pogarszają sfeminizowane sady rodzinne.
    Tam facet ma zaledwie kilka procent szans obrony przed zarzutami żony i dwa- trzy procent na uzyskanie opieki nad dziećmi .
    Egzekwowanie grafika spotkań z dziećmi przed sądem rodzinnym jest opieszałe i pelne wymówek biurokratycznych.
    W efekcie kobieta jest skazana na zgarnięcia całej puli - dzieci, alimenty, 500+, czesto - kochanek a na odchodne poklepanie po plecach. Facetowi zostaje jedynie rola bankomatu, w przypadku potknięcia zawodowego latka "alimenciarza" i nic poza tym.
    No to po co się żenić , płodzić dzieci, budować dom skoro od widzimisię żony, przy aprobacie sądu rodzinnego i aplauzie społecznym , zależy czy będzie z nim czy z kim innym dzieliła ten dorobek ?
    Nie daj Boże , trafi na kobietę z mniejszości seksualnej, chronionej proweniencji narodowościowej bądź rasowej. A jeżeli jeszcze będzie to emigrantka .... już można żałować facet

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 28 lipca 2018 - 15:38
    Drogi Nicku,
    Przemoc fizyczna czy psychiczna nie ma płci. Zgadzam się. Wskazywanie winnych przemocy i piętnowanie jest niesprawiedliwe. Mężczyzna tzw. damski boxer to stereotyp podobny do baby za kierownicą.
    Rzeczywiście zawiera się coraz mniej małżeństw. Mężczyźni z jednej strony świadomi zagrożeń, z drugiej czują często presję ze strony partnerki, rodziny...
    Kobiety jednak nadal cały czas marzą o białej sukni, o ślubie w kościele i innych tego typu atrakcjach.
    Młodzi ludzie coraz częściej żyją razem tworząc związek niekoniecznie małżeński i wcale im z tym źle nie jest.
    Świat bardzo się zmienił przez ostatnie 20 lat.
    Czy będąc w wieku obecnych dwudziestolatków bralibyśmy ślub jeszcze raz?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 28 lipca 2018 - 16:07
    ~Uwaga napisał:
    Czy będąc w wieku obecnych dwudziestolatków bralibyśmy ślub jeszcze raz?

    To pewnie zależy, w jakiej ideologii funkcjonujemy i jakie presje są na nas wywierane. W otoczeniu purytańskim, które tylko czyha aby przypisać człowiekowi grzech i posłać go od razu do piekła, ilość zawieranych małżeństw pewnie będzie podobna do tej sprzed 20-30 lat. Natomiast w środowiskach o bardziej swobodnym spojrzeniu na sprawy seksu... hmmm... no po co? :-).
    Piszesz, że kobiety lubią atrakcje w postaci białych sukien i ceremoniałów... dla mężczyzn z kolei, to nie są wcale atrakcje, tylko zbędne rytuały i wydatki. Znam przypadki, gdzie pary decydowały się na ślub - nawet w dżinsach i t-shertach w gronie czteroosobowym (młodzi + świadkowie) i... kasę przeznaczaną poprzednio na imprezę, przeznaczano np, na wycieczkę w egzotyczne miejsca.
    Bezceremonialne śluby, to i bezceremonialne rozwody... Mój trwał pół godziny - tak, pół godziny... :-). Zero dociekań, zero zbędnych pytań. Kilka słów tytułem uściśleń i wyjaśnień, parę ustaleń i po sprawie... po trzech tygodniach uprawomocnienie wyroku. Gdyby nie dzieci, to problemu by nie było absolutnie żadnego. A tak... no właśnie. Dzieci, które są największym tu poszkodowanym.
    Czy bym dziś podejmował drugi raz decyzję o małżeństwie...? Nie wiem, ale raczej skłaniam się na nie. Zresztą mógłbym zrobić to już teraz ale... po co? ;-) Nie jest mi to do niczego obecnie potrzebne, a mogłoby popsuć relacje, które udało się zbudować.
    Nick słusznie zauważa, że obecnie facet nie jest zainteresowany małżeństwem, bo kobieta u jego boku - szczególnie taka o zacięciu feministycznym - jest tylko zbędnym balastem. Ktoś tu mówi o kochaniu. No kochać można i trzeba, ale jak tu kochać kogoś, kto chce Tobą zawładnąć? Czar szybko pryska i kochać się odechciewa.
    Gdyby dzisiejsze kobiety były w większości odpowiedzialne i dojrzałe, to by można ryzykować, ale w czasach lewackich ideologii z niczym dobrym się takie małżeństwo nie wiąże. To w sytuacji prawnego wzmacniania kobiet jako rzekomych ofiar przemocy, raczej pętla na szyję faceta. Wytłumaczyć takiej czegokolwiek się po prostu nie da, zobowiązania chciałaby zaciągać, ale facet ma je regulować, własnych słów i postanowień się nie trzyma, bo... 'przecież wszystko się zmieniło'...
    Europę zalewa fala islamistów gdzie kobieta ma swoją pozycję i rolę do spełnienia. Bez wdawania się w ocenę takiej sytuacji widać, że u nich dzietność jest bardzo wysoka i... za jedno-dwa pokolenia ich będzie większość, a nas albo ponawracają na islam, albo pozamykają w gettach. Mogą też zwyczajnie wymordować.
    Gdzie wtedy będą obrońcy praw kobiet i obecne feministki...? W haremach co bogatszych nachodźców? :-). W każdym razie na śmietniku historii. To sobie fundują ludzie, którym jest za dobrze i z dobrobytu w głowach im się przewraca gdzie chcą zamieniać dobre na 'lepsze'.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 31 lipca 2018 - 18:59
    Podsumować te wszystkie wypowiedzi,
    mogę tylko jednym zdaniem:

    Nie poznasz człowieka,
    dopóki się z nim nie rozwiedziesz..

    wtedy
    dowiecie się wszystkiego,
    o nim/o niej
    i o sobie samym/ samej

    ps.
    niestety Robercie,
    to nie Ty decydujesz, o swojej klasie czy jej braku,
    ale
    Twoje otoczenie,
    w tym przypadku
    użytkownicy forum..
    wg mnie, jej nie posiadasz
    i
    nie należy z tym polemizować,
    a
    przyjąć z pokorą..

    nie wiem czy moje małżeństwo było lepsze od innych czy gorsze,
    ale byłe-małżeństwo,
    jest
    wyjątkowe..
    i cieszę się z tego powodu.
    Tego życzę wszystkim..
    KROPKA.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971chyle
    ~Robert1971chyle
    Napisane 31 lipca 2018 - 21:55
    Chylę czoła nad Twoim zdaniem, pozwolę sobie jednak się z Tobą nie zgadzać. :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Real woman
    ~Real woman
    Napisane 31 lipca 2018 - 22:20
    Bardzo rzadko cokolwiek komentuję, jednakże nie mogę przejść obojętnie wobec wpisu jednej z osób, która stwierdza autorytarnie, że ktoś kogo tak naprawdę nie zna, nie ma klasy, a inny ktoś ma wyjątkowe byłe małżeństwo.
    Warto zauważyć, że każdy z nas jest wyjątkowy, każdy bez wyjątku i na swój sposób. Biorąc pod uwagę, że według aktualnej wiefzy nie ma dwóch identycznych mózgów. Tyle, że jednym brakuje czasami pokory, innym skromności, a jeszcze inni z jakiegoś powodu nieustannie oceniają rzeczywistość.
    Życzę wszystkim odrobinę więcej dystansu do siebie i innych. Pozdrawiam serdecznie :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty