Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

życie po rozwodzie

Rozpoczęte przez ~arion, 05 lut 2018
  • ~Talk to me
    ~Talk to me
    Napisane 30 czerwca 2018 - 19:30
    ~arion napisał:
    ~Kate napisał:
    ~Robert1971 napisał:

    O wszystkim Kate trzeba facetowi mówić - bez zawoalowanych treści - facet jest bardzo nieskomplikowany pod tym względem

    Facet nienawidzi zgadywanek... Naprawdę szczerze ich nienawidzi mimo, że niektóre panie myślą sobie, że skoro będą nieco tajemnicze i część treści przekażą mu w formie 'do odgadnięcia', to to będzie seksi ;-). Wtedy jego skorupa się utwardza.

    Robercie - trafiłeś w punkt. :) . Ale to nie jest łatwe - kobiety po prostu boją się prostych komunikatów ze strachu przed odrzuceniem.

    a spójrz na to inaczej, nie szychta w kopalni tylko spacer przez ukwieconą łakę w czystym powietrzu; pytanie - odpowiedź,słowo znaczy słowo;kocham znaczy kocham ;) tak po prostu,i gdy wszystko jest jasne mozna popatrzeć na inne sprawy. (...)


    Mówić jak jest...mówić o pragnieniach...oczekiwaniach...mówić prawdę, bez względu na wszystko, gdzie:
    Kocham oznacza kocham
    Tęsknię oznacza tęsknię
    Chcę innego życia oznacza chcę innego życia
    Życzę Tobie szczęścia..też dokładnie oznacza że tego właśnie życzę...

    Ludzie nie mówią jak jest naprawdę...LUDZIE...czyli my wszyscy i to bardzo źle.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 30 czerwca 2018 - 19:46
    ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nela
    ~Nela
    Napisane 30 czerwca 2018 - 23:06
    To, że kocha innego mężczyznę, nie oznacza, że nie życzy dobrze swojemu byłemu mężowi. Po kilkunastu wspólnych latach ma nie złożyć mu życzeń urodzinowych?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 01 lipca 2018 - 14:49
    Wszystko zależy od tego w jakiej atmosferze się rozstali - jak kulturalnie i pokojowo, to owszem, ale jak na stopie wojennej w oparach bezsensownych roszczeń i głupich oskarżeń, to raczej bym się wstrzymał... ;-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 01 lipca 2018 - 19:03
    ~Nela napisał:
    To, że kocha innego mężczyznę, nie oznacza, że nie życzy dobrze swojemu byłemu mężowi. Po kilkunastu wspólnych latach ma nie złożyć mu życzeń urodzinowych?

    Nie, opisywałem tu ogólnie okoliczności.Składanie życzeń komuś kogo po ponad 20 latach zdradza się i oszukuje uważam za hipokryzję czy zwykła złośliwość.Co to ma być? wyrzucone do klozetu lata wyrzeczeń i trudu budowania wspólnej przyszłości a gdy przychodzi co do czego to: życzę ci szczęścia ale spier....! a może jeszcze,,zostańmy przyjaciółmi"?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Talk to me
    ~Talk to me
    Napisane 15 lipca 2018 - 22:54
    Okoliczności okolicznościami i pewnie wolałbyś, żeby Była nie składała Ci życzeń urodzinowych. Jeszcze nie raz poruszy Cię to jak Ona się zachowa, co zrobi...dlategp czasami lepiej milczeć niż powiedzieć za dużo.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 16 lipca 2018 - 05:59
    pewnie masz rację, staram się,...staram ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 23 lipca 2018 - 22:34
    Arion, jak mijają Ci wakacje? Pomyślałam dzisiaj o Tobie, no mamy pełnię lata i należy wziąć kilka dni urlopu, żeby odpocząć :)
    Mam nadzieję, że gdzieś wypoczywasz lub wypoczywać będziesz :)

    Serdeczne pozdrowienia z wakacji przesyła wszystkim bardzo szczęśliwy Aniołek :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 24 lipca 2018 - 06:13
    Witaj! Lato w pełni i staram się też z niego korzystać.Nie jest to najlepsze lato mojego życia ;) ale za kilka dni jadę w góry i może uda mi się oderwać od tego co mi się przydarzyło i nabrać trochę dystansu choć tu daję sobie trochę czasu. Niewątpliwie życie po rozwodzie toczy się dalej i nie można tak do końca uciec od myśli, które przychodzą same. Sam jestem ciekawy jak wszystko się poukłada :)...do mojego szczęścia droga daleka ale wiem już czego nie zrobiłem i co zrobiłem:
    1) nie użalam się ale nie uciekam od rozmów z przyjaciółmi (tak mam takich) o mojej sytuacji;
    2) nie pozostaje w gnuśnym bezruchu,zajmuję się sobą to znaczy ćwiczę (joga,tai chi)-żaden lek nie zastępuje ruchu (ze względu na swój wypadek nic bardziej forsownego);
    3) nie odcinam się od ludzi, przeciwnie poznaję nowych i rozmawiam o innych sprawach (serwis randkowy to była pomyłka);
    4) nie rozpamiętuję przeszłości (niestety czasami myśli same tam zmierzają) ale staram się myśleć o przyszłości;
    5) nie zapuściłem się i staram się regularnie sprzątać mieszkanie powoli zacierając ślady po niej ale bez przesady (na remont przyjdzie czas);
    6)nie przekreślam wszystkiego co było i regularnie utrzymuję dobry kontakt z córka, dużo częściej spędzamy go razem na małych wycieczkach;
    Żyję ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 24 lipca 2018 - 12:10
    Pewnie natkniesz się na jeszcze niejedną pomyłkę :-)...
    Super, że udaje Ci się znaleźć jaką taką równowagę :-) podziwiam...
    Ja gdybym był faktycznie sam, to i kontakty z dziećmi by mi nie dały tego co daje związek...
    Nie dałbym sobie chyba rady...
    Trzeba jednak trafić na kogoś kto myśli poważnie, a nie na 'wariatkę' :-)...
    W takim razie polecam poszukiwania w kręgu 'ginącego gatunku' - kobiet myślących poważnie :-)))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 24 lipca 2018 - 17:51
    to chyba naprawdę ginący gatunek....;)
    nie myślę o związku, kwarantanna ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 24 lipca 2018 - 18:22
    Oj nie jest aż tak źle, kobiet myślących poważnie jest całkiem sporo :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 24 lipca 2018 - 18:25
    ~arion napisał:
    Witaj!(...)
    Żyję ;)

    I tak trzymaj !!! :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Talk to me
    ~Talk to me
    Napisane 25 lipca 2018 - 09:38
    ~Robert1971 napisał:

    Ja gdybym był faktycznie sam, to i kontakty z dziećmi by mi nie dały tego co daje związek...
    Nie dałbym sobie chyba rady...
    Trzeba jednak trafić na kogoś kto myśli poważnie, a nie na 'wariatkę' :-)...


    Gdybyś musiał to byś z pewnością sobie dał radę. A praca przy dzieciach często zajmuje tyle czasu, że nie masz nawet kiedy pomyśleć o związku. Poza tym tak naprawdę to musi trafić "swój na swego" i wtedy wszystko staje się jasne i proste!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 25 lipca 2018 - 12:05
    ~Talk napisał:

    Gdybyś musiał to byś z pewnością sobie dał radę. A praca przy dzieciach często zajmuje tyle czasu, że nie masz nawet kiedy pomyśleć o związku. Poza tym tak naprawdę to musi trafić "swój na swego" i wtedy wszystko staje się jasne i proste!


    Swój na swego w dużej mierze tak..., ale nawet gdy założymy pewien próg tolerancji na 'inność' drugiego człowieka, to też da radę. Wcale nie musimy być tacy sami... wystarczy, że będziemy się tolerować i będziemy się chcieli tolerować - wiem coś o tym :-).
    Choćby nie wiem jak kogoś kochać, to gdy ten ktoś wdraża zachowania których ja nie toleruję, to w końcu szlag mnie trafi i nic z tego nie będzie.
    Kompromis królem wszystkiego w związku - tak jak matematyka królową nauk.
    A z tymi dziećmi... no cóż... im większe dzieci, tym mniej wymagają 'zachodu'. Z maluchami faktycznie jest dużo pracy i absorbują czas i zaangażowanie, ale w miarę upływu czasu stają się coraz bardziej 'bezobsługowe' i takie nastolatki wymagają już samej uwagi i trochę czasu, rozmowy, wsparcia, a samej pracy przy nich... no nie wiem... :-) Chyba, że ktoś jest nadkontrolującym rodzicem, ale wtedy lepiej o związku niech nie myśli, bo wykończy ten związek bardzo szybko... ;-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Talk to me
    ~Talk to me
    Napisane 25 lipca 2018 - 13:47
    Kompromis jest bardzo ważny, masz rację Robercie! Odrobina tolerancji także jest potrzebna, chociaż ja np. toleruję wielu ludzi, ale jakoś nie widziałabym się z nimi w związku.

    Praca przy dzieciach...przy małych jest bardzo trudno, ale są do opanowania, starsze i nastolatki mieszkające z Tobą pod jednym dachem przecież jedzą, piją, brudzą swoje rzeczy, czasami nie sprzątają, mają potrzebę rozmów, wspólnych wypadów. Gdy do tego dorzucisz pracę zawodową czasami trudno to wszystko co się dzieje w ciągu dnia ogarnąć. Oczywiście należy wygospodarować czas dla siebie, na swoje życie, ale to często nie jest dla wielu kobiet w szczególności priorytetem. Kobiety mają tendencję do poświęcania się.
    A potem mają pretensje niewiadomo o co, dla mężczyzn to niezrozumiałe, prawda?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 25 lipca 2018 - 17:02
    @Robert
    "Kompromis królem wszystkiego w związku -
    tak jak matematyka królową nauk."

    co do matematyki - nie ma sprzeciwu,
    ale
    KOMPROMIS jest tylko i wyłącznie królem małżeństwa!
    bez niego, nie przetrwałoby żadne,
    nie ma to niestety nic wspólnego ze związkiem,
    (w prawdziwym związku -wg mnie- kompromis jest karłem nie królem...)
    w którym obie strony, są sobą, żyją zgodnie ze swoimi poglądami, nie rezygnują z niczego, nie podporządkowują się, nie rezygnują z niczego,dla czegoś lub kogoś..nie wybierają lepszego zła,

    oczywiście, najpierw należałoby ustalić co kto, ma na myśli mówiąc o kompromisie..o jakich sytuacjach, w których możemy ustalić coś pośrodku..
    dla mnie:
    -on chce 2 dziecko, ona nie.. /lub odwrotnie,
    -on chce wyjechać za granicę, ona nie..
    -on chce mieszkać z rodzicami, ona nie..
    -on chce uprawiać sex codziennie, ona raz na tydzień..
    nie może tu być mowy o kompromisie, a o rezygnacji na rzecz 2 osoby, i wielu tak właśnie postępuje w imię małżeństwa, dzieci i rodziny.. "podklada się" :) nie tylko w przenośni..

    Związek, nielicznym się zdarza.. dobranie prawie idealne, wręcz bez słów ludzie się rozumieją.. prawie żadnego pola dla kompromisów.. uważam wręcz, że rozmowy ciągłe o "nas", świadczyć mogą tylko o złym dobraniu się..
    w Związku, aż tak potrzebne nie są, jak w małżeństwie..
    (tylko w kwestii wyjaśnienia czegoś ewentualnie),
    ja tak postrzegam związek, pełna akceptacja drugiej osoby, obopólna..

    @Talk to me
    "Odrobina tolerancji także jest potrzebna,"

    to stanowczo za mało, nawet dla małżeństwa..
    potrzeba OGROMU tolerancji..
    " toleruję wielu ludzi, ale jakoś nie widziałabym się z nimi w związku."
    -może tolerujesz 99 osób, w związku mogłabyś być tylko z 1 ze 100 :D

    "Kobiety mają tendencję do poświęcania się."
    - nawet nie wiesz, ilu mężczyzn ma też taką tendencję..
    - i dla mnie, akurat to, jest niezrozumiałe..

    No, ale co jednostka, to opinia.
    Jest bardzo trudno znaleźć kogoś by z nim stworzyć związek, tym bardziej, że tak naprawdę, nie każdy z nas jest w stanie w ogóle stworzyć go z kimkolwiek..
    najczęściej myślimy, że on czy ona nie umie, niestety tak nie jest, zawsze problem tkwi w nas samych..



    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 26 lipca 2018 - 05:26
    ~Talk napisał:
    Kompromis jest bardzo ważny, masz rację Robercie! Odrobina tolerancji także jest potrzebna, chociaż ja np. toleruję wielu ludzi, ale jakoś nie widziałabym się z nimi w związku.


    No właśnie... tolerować, a być gotowym na związek/małżeństwo, to chyba dwie różne sprawy.
    Kiedy tworzy się luźny związek, to może i sama tolerancja zadowoli - pod warunkiem, że jest jeszcze coś tam :-), co przyciąga ich do siebie. Kiedy natomiast tworzy się związek ściślejszy - wspólne zamieszkiwanie, może dzieci, wspólne zobowiązania..., to już w grę wchodzi kompromis - jak wspomniała alutka.
    Sytuacje codzienne - tzw. proza życia, to przyjaźni kat :-), a tu związku kat. Niestety, Gdy w grę wchodzą prozaiczne decyzje, prozaiczne sprawy, dalekosiężne wspólne zobowiązania, zaczynają się schody. Luźny związek daje tu radę, bo jest to spotykanie się 'od święta' co nie rodzi konieczności ingerencji w prywatność drugiej strony. Wszystko na zasadzie - jak chcesz sobie kroić pomidora w taki, a nie inny sposób, to mnie to nie obchodzi, a jak chcesz skarpetki zostawiać w progu, to też mi to 'rybka'. W związku ściślejszym, gdzie ludzie ze sobą zamieszkują, takie prozaiczne sprawy mogą osiągnąć rozmiar niszczącego problemu i tu potrzeba kompromisu :-).
    Jednak nie widzę życia bezkompromisowego. Przede wszystkim dlatego, że nie uważam się za nieomylnego człowieka :-). Gdy mam u boku kogoś przychylnego mi, kto spojrzy na pewne sprawy z zupełnie innej perspektywy, rzuca to zupełnie inne światło na moje działania i zapatrywania. Często to właśnie, inne spojrzenie pozwala mi skorygować poglądy i dążenia w oparciu o drugą osobę. Ta druga osoba jest - dla mnie - kobietą którą kocham, osobą bliską, przyjacielem. Ta osoba ma na tyle duży wpływ na moje postępowanie, że jest w stanie dokonać poważnych korekt - mimo, że jestem dość uparty. Jeżeli ktoś jest skrajnie bezkompromisowy, to może świadczyć, że jest to człowiek w dużej mierze niesamokrytyczny i nawet do pewnego stopnia zadufany w sobie :-)... Może lepiej niech ktoś taki nie wchodzi w ściślejszy związek z drugą osobą, bo będzie chciał/a nim zawładnąć ;-) i niem zawiadywać na każdą okoliczność. Pozbawi tym samy drugą stronę całkowicie samodzielności,

    ~Talk napisał:

    Praca przy dzieciach...przy małych jest bardzo trudno, ale są do opanowania, starsze i nastolatki mieszkające z Tobą pod jednym dachem przecież jedzą, piją, brudzą swoje rzeczy, czasami nie sprzątają, mają potrzebę rozmów, wspólnych wypadów. Gdy do tego dorzucisz pracę zawodową czasami trudno to wszystko co się dzieje w ciągu dnia ogarnąć.


    Tak... dzieci absorbują, ale - jak wspomniałem wcześniej - im starsze, tym mniej. Właśnie na tym polega dorosłość dorosłych (rodziców), że dają dzieciom swobodę działania w określonych ramach. Im dziecko starsze, tym bardziej zaawansowane zadania dziecko realizuje samodzielnie, a rodzic przeistacza się z biegiem czasu, z opiekuna i niańki, w asystenta, a potem w przyjaciela. Gdy rodzic jest nadkontrolujący i ciągle robiący wszystko za dziecko, staje się szybko niewolnikiem własnej głupoty, a dziecku wyrządza krzywdę, bo ono będzie nieprzygotowane do życia, gdy wypadnie nagle spod parasola :-).

    ~Talk napisał:

    A potem mają pretensje niewiadomo o co, dla mężczyzn to niezrozumiałe, prawda?


    Tak. Najpierw robią wszystko za dzieciaki - sprzątają, pilnują ich spraw, lekcji w szkole, zachowują się w sposób neurotyczny i nie pozwalają na swobodę doroślejącym nastolatkom, a potem mają do wszystkich pretensje, że nikt ich nie chce wyręczyć, czy zastąpić w ich chorobliwych dążeniach i wszystko spada na... męża/ojca/partnera :-). Bo przecież facet powinien to, albo tamto ;-)... Każde działanie, które podejmujesz, MUSISZ kalkulować tak, jakbyś je miała do końca wykonać samodzielnie. Jeżeli chcesz liczyć na czyjeś wsparcie w przedsięwzięciu, najpierw przenegocjuj to ze swoim 'wspólnikiem'/partnerem :-), jak najmniej pozostawiaj w domyśle, bo faceci NIENAWIDZĄ domysłów ;-)..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 26 lipca 2018 - 06:32
    ~alutka napisał:

    "Kompromis królem wszystkiego w związku -
    tak jak matematyka królową nauk."

    co do matematyki - nie ma sprzeciwu,
    ale
    KOMPROMIS (...)
    nie ma to niestety nic wspólnego ze związkiem,

    No nie bardzo się z Tobą zgadzam.
    Kompromis jest na każdym poziomie i na każdym stopniu zaawansowania relacji dwóch/dwojga dowolnych osób. Gdy tworzymy bardzo zaawansowany związek - którym jest np. małżeństwo - kompromis dotyczy praktycznie każdej dziedziny naszego życia i jest on siłą przewodnią działania. Gdy spotykamy się z kumplem z roboty, to kompromis dotyczy tylko płaszczyzn, na których współpracujemy - dokładnie jak w małżeństwie, ale z ograniczeniem do branży i obszarów działania,i gdy chcemy być uczciwi wobec partnera/rki, musimy się zawsze dostosować do rozwiązań kompromisowych.
    W robocie kompromisowi podlegają tylko obszary w których się znajdujemy na kursach kolizyjnych. Gdy z kolei widzimy się z kumplem na kuflu piwka, kompromisowi podlegają tylko obszary postawienia kufla i rodzaj/jakość rozmowy - gdyby te nie były stosowne, zawsze można się przenieść na inny stolik :-)... Czujesz różnicę?

    ~alutka napisał:

    (w prawdziwym związku - wg mnie - kompromis jest karłem nie królem...)
    w którym obie strony, są sobą, żyją zgodnie ze swoimi poglądami, nie rezygnują z niczego, nie podporządkowują się, nie rezygnują z niczego,dla czegoś lub kogoś..nie wybierają lepszego zła,


    Alutka... to jest absolutna utopia. Każdy z nas wywodzi się z innego środowiska, inne miał obyczaje w domu rodzinnym, inaczej patrzy na kwestie rozwiązywania różnych trudności i problemów dalekosiężnych i tych prozaicznych, inaczej spędza wolny czas, co innego lubi, inaczej nazywa poszczególne rzeczy i zjawiska, inaczej wygląda i wszystko ma inne od reszty hehe... nie jest praktycznie możliwe by znaleźć osobę, która bez słów by była w stanie rozumieć co masz na myśli - to teoretycznie możliwe, ale praktycznie nie. Nie spotkasz osoby która będzie idealnie dopasowany kluczem do Twojego zamka... To prawdopodobne chyba jak 1 do 1 000 000 000 (miliarda) :-D, czyli w naszym - 38 milionowym kraju - raczej niemożliwe, bo dochodzi kwestia języka komunikacji/werbalizacji. Jesteśmy SKAZANI NA KOMPROMIS... i chcąc być/żyć z kimś innym, musimy z czegoś na rzecz czegoś... rezygnować.


    ~alutka napisał:

    oczywiście, najpierw należałoby ustalić co kto, ma na myśli mówiąc o kompromisie..o jakich sytuacjach, w których możemy ustalić coś pośrodku..
    dla mnie:
    (...)
    nie może tu być mowy o kompromisie, a o rezygnacji na rzecz 2 osoby, i wielu tak właśnie postępuje w imię małżeństwa, dzieci i rodziny.. "podklada się" :) nie tylko w przenośni..


    Kompromis z definicji jest rodzajem rezygnacji z części 'czegoś' na rzecz 'czegoś innego'. Może przestudiuj sobie od nowa definicję i praktyczne aspekty... kompromisu ;-).
    Dlatego właśnie dojrzali ludzie, dużo - jak najwięcej - spraw omawiają przed podjęciem kluczowej decyzji o trwały związaniu się ze sobą. Wiem, że młodzi mają problem z myśleniem dalekosiężnym, ale czy są rzeczywiście dojrzali, wynika z tego jakich mieli rodziców... ;-), czy dojrzałych, czy nie. Jeżeli ich rodzice byli dojrzali, dawali im dużo swobody, pozwalali podejmować samodzielne decyzje i ponosić ich konsekwencje, to i w kwestii tak ważnej jak związanie się na całe życie z drugą osobą, będą odpowiedzialne i będą wiedziały, że kompromis jest tu królem ;-).

    ~alutka napisał:

    Związek, nielicznym się zdarza.. dobranie prawie idealne, wręcz bez słów ludzie się rozumieją.. prawie żadnego pola dla kompromisów.. uważam wręcz, że rozmowy ciągłe o "nas", świadczyć mogą tylko o złym dobraniu się..
    w Związku, aż tak potrzebne nie są, jak w małżeństwie..
    (tylko w kwestii wyjaśnienia czegoś ewentualnie),
    ja tak postrzegam związek, pełna akceptacja drugiej osoby, obopólna..

    Ok, tylko nie mogę zrozumieć, dlaczego nie postrzegasz małżeństwa jako związku... toż przecież jest nic innego, jak właśnie ZALEGALIZOWANY I USANKCJONOWANY PRAWNIE związek ;-

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Talk to me
    ~Talk to me
    Napisane 26 lipca 2018 - 10:48
    Oczywiście, że małżeństwo jest związkiem, powinno być związkiem...może tak.
    Nie rozumiem Alutki :(

    Moim zdaniem:
    1. Kompromis to porozumienie, zgoda, to chyba są synonimy...nawet mówić można tu o tolerancyjności. To ważne w związku, by dążyć do porozumienia.
    Kompromis jest ważny w pracy, w domu, wszędzie. Ludziom bezkompromisowym umyka...drugi człowiek.
    2. Tolerancja dotyczyć może wielu aspektów, to pojęcie zewnętrzne, tolerujemy przecież wiele rzeczy, ale nie oznacza że AKCEPTUJEMY.
    W związku ważna jest akceptacja drugiego człowieka takim jaki naprawdę jest.



    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty