Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 25 marca 2018 - 21:10
    Nick trwasz, bo tak Ci wygodnie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nick
    ~Nick
    Napisane 26 marca 2018 - 10:14
    Na czym może polegać ta wygoda ?

    Pranie, prasowanie robię sobie sam, obiad tez ugotuje - jeżeli nie ma, ostatnio tylko córka gotuje.
    Pieniądze póki co mam kilka razy większe .
    Spać wole sam, żeby moc zasnąć i nie budzić się z powodu chrapania od którego trzęsie się dom.
    Seks na miesiąc , trzy a rekord to raz na 9.
    Awantury objętnie jest czy nie ma powodu, żeby było ciekawej to nie nigdy nie wiadomo czy za sekundę nie będzie w domu piekło z życzeniem mi śmierci .

    Gdzie tu wygoda ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 26 marca 2018 - 16:47
    Jeśli nie z wygody to z przyzwyczajenia, może nie chce Ci się już niczego zmieniać... a może czegoś tam się boisz?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nick
    ~Nick
    Napisane 26 marca 2018 - 18:07
    Może .
    Może z obawy że każda kobieta jest taka sama, ale jak dzieci wyfruna to chyba lepiej być samemu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 26 marca 2018 - 19:05
    Stwierdzenie, że każda kobieta jest taka sama jest tak samo prawdziwe jak to, że każdy mężczyzna jest taki sam... czy że każdy człowiek jest taki sam... czy to prawda?
    Szukaj innej przyczyny, bo ona istnieje...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Żaba
    ~Żaba
    Napisane 28 marca 2018 - 11:00
    Nick, jak dla mnie żona ma klimakterium. Bądź cierpliwy i wyrozumiały, jeśli Ci zależy oczywiście. Dzisiejszy świat mówi wyrzuć stare weź nowe a to wcale nie jest najlepsze rozwiązanie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kasia:)
    ~Kasia:)
    Napisane 08 kwietnia 2018 - 17:13
    Walczyłam o małżeństwo do momentu, gdy uświadomiłam sobie, że zależy mi bardziej niż jemu. Dlatego myślę, że mozna walczyć, gdy oboje tego naprawdę chcą. W innym przypadku taka walka nie ma najmniejszego sensu. Gdy ktoś postanowił odejść to odejdzie prędzej czy później.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Beti
    ~Beti
    Napisane 11 kwietnia 2018 - 16:06
    To tak jak ja :(

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Brrzoska
    ~Brrzoska
    Napisane 04 maja 2018 - 12:41
    Witam ,jest tu ktoś jeszcze z kim można popisać? Myśle ze mogłabym dużo napisać w temacie..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Brrzoska
    ~Brrzoska
    Napisane 04 maja 2018 - 16:11
    Tu wszystko opisałam
    https://facetpo40.pl/forum/zona-maz-ja-i-ona,romans-i-zdrada,2067,27#wpis_25925

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Doc
    ~Doc
    Napisane 06 maja 2018 - 15:33
    Idź do psychologa, żona jego chce też niech idzie, uświadomicie sobie czego naprawdę chcecie i będziecie wiedzieli co robić. Za wszelką cenę walcz o związek. Poddać się można zawsze.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miśka34
    ~Miśka34
    Napisane 29 czerwca 2018 - 21:23
    Myślę że powinniście skorzystac z terapii małżeńskiej, możliwie szybko. Poszukaj dobrego psychoterapeuty albo psychologa, mozesz zajrzeć tu https://ranking.abczdrowie.pl/

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 26 lipca 2018 - 08:45
    Alutko, nie masz mnie za co przepraszać :-)
    Miło, że skierowałaś kilka słów do mnie.
    Piszemy sobie tutaj wszyscy wtedy, kiedy mamy na to ochotę, miło że miałaś ochotę. Każdy z nas analizując treść wyciąga wnioski dla siebie.
    Alutko,
    Pisząc "o małżeństwo zawsze warto zawalczyć, nie słuchając podpowiadaczy, tylko siebie...dopóki myślimy o nas MY" celowo użyłam liczby mnogiej.
    Dopóki myślimy OBOJE o nas MY...może tak powinnam była napisać. Oczywiście, że nie wystarczy gdy o małżeństwo/związek walczy jedna osoba. Tutaj się zgadzamy. Taka walka jest bez szans.
    Natomiast uważam, że zawsze warto usiąść przy stole zawszasu...warto wyłożyć karty na stół, powiedzieć co nas boli...warto komunikować otwarcie i szczerze, warto zobaczyć i usłyszeć co na to nasz partner/partnerka, warto dążyć do zgody czyli szukania kompromisu, który nie musi oznaczać rezygnacji z siebie samego na rzecz drugiej osoby.

    Kiedyś napisałaś, że nawet nie wiesz kiedy wszystko się między Wami rozjechało, myślałaś, że rozmawiacie, a tylko Ty mówiłaś...chyba jakoś tak napisałaś. Pamiętam, że to mnie zastanowiło.
    Monologi jednej ze stron są częstym zjawiskiem i nie sprzyjają porozumieniu. Gdy jesteśmy w związku to ma nam być po prostu dobrze, chcemy "opowiedzieć i wysłuchać" i druga strona też tak ma...chcemy być rozumiani i tak jak pisze Robert nie musimy być identyczni.

    Musimy jedynie znaleźć klucz do własnego szczęścia.
    :-)


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 26 lipca 2018 - 17:43
    ~Aniołek napisał:
    Alutko, nie masz mnie za co przepraszać :-)
    Miło, że skierowałaś kilka słów do mnie.
    Piszemy sobie tutaj wszyscy wtedy, kiedy mamy na to ochotę, miło że miałaś ochotę. Każdy z nas analizując treść wyciąga wnioski dla siebie.
    Alutko,
    Pisząc "o małżeństwo zawsze warto zawalczyć, nie słuchając podpowiadaczy, tylko siebie...dopóki myślimy o nas MY" celowo użyłam liczby mnogiej.
    Dopóki myślimy OBOJE o nas MY...może tak powinnam była napisać. Oczywiście, że nie wystarczy gdy o małżeństwo/związek walczy jedna osoba. Tutaj się zgadzamy. Taka walka jest bez szans.
    Natomiast uważam, że zawsze warto usiąść przy stole zawszasu...warto wyłożyć karty na stół, powiedzieć co nas boli...warto komunikować otwarcie i szczerze, warto zobaczyć i usłyszeć co na to nasz partner/partnerka, warto dążyć do zgody czyli szukania kompromisu, który nie musi oznaczać rezygnacji z siebie samego na rzecz drugiej osoby.

    Kiedyś napisałaś, że nawet nie wiesz kiedy wszystko się między Wami rozjechało, myślałaś, że rozmawiacie, a tylko Ty mówiłaś...chyba jakoś tak napisałaś. Pamiętam, że to mnie zastanowiło.
    Monologi jednej ze stron są częstym zjawiskiem i nie sprzyjają porozumieniu. Gdy jesteśmy w związku to ma nam być po prostu dobrze, chcemy "opowiedzieć i wysłuchać" i druga strona też tak ma...chcemy być rozumiani i tak jak pisze Robert nie musimy być identyczni.

    Musimy jedynie znaleźć klucz do własnego szczęścia.
    :-)



    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 26 lipca 2018 - 17:44
    ~Aniołek napisał:
    Alutko, nie masz mnie za co przepraszać :-)
    Miło, że skierowałaś kilka słów do mnie.
    Piszemy sobie tutaj wszyscy wtedy, kiedy mamy na to ochotę, miło że miałaś ochotę. Każdy z nas analizując treść wyciąga wnioski dla siebie.
    Alutko,
    Pisząc "o małżeństwo zawsze warto zawalczyć, nie słuchając podpowiadaczy, tylko siebie...dopóki myślimy o nas MY" celowo użyłam liczby mnogiej.
    Dopóki myślimy OBOJE o nas MY...może tak powinnam była napisać. Oczywiście, że nie wystarczy gdy o małżeństwo/związek walczy jedna osoba. Tutaj się zgadzamy. Taka walka jest bez szans.
    Natomiast uważam, że zawsze warto usiąść przy stole zawszasu...warto wyłożyć karty na stół, powiedzieć co nas boli...warto komunikować otwarcie i szczerze, warto zobaczyć i usłyszeć co na to nasz partner/partnerka, warto dążyć do zgody czyli szukania kompromisu, który nie musi oznaczać rezygnacji z siebie samego na rzecz drugiej osoby.

    Kiedyś napisałaś, że nawet nie wiesz kiedy wszystko się między Wami rozjechało, myślałaś, że rozmawiacie, a tylko Ty mówiłaś...chyba jakoś tak napisałaś. Pamiętam, że to mnie zastanowiło.
    Monologi jednej ze stron są częstym zjawiskiem i nie sprzyjają porozumieniu. Gdy jesteśmy w związku to ma nam być po prostu dobrze, chcemy "opowiedzieć i wysłuchać" i druga strona też tak ma...chcemy być rozumiani i tak jak pisze Robert nie musimy być identyczni.

    Musimy jedynie znaleźć klucz do własnego szczęścia.
    :-)



    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 26 lipca 2018 - 17:44
    ~Aniołek napisał:
    Alutko, nie masz mnie za co przepraszać :-)
    Miło, że skierowałaś kilka słów do mnie.
    Piszemy sobie tutaj wszyscy wtedy, kiedy mamy na to ochotę, miło że miałaś ochotę. Każdy z nas analizując treść wyciąga wnioski dla siebie.
    Alutko,
    Pisząc "o małżeństwo zawsze warto zawalczyć, nie słuchając podpowiadaczy, tylko siebie...dopóki myślimy o nas MY" celowo użyłam liczby mnogiej.
    Dopóki myślimy OBOJE o nas MY...może tak powinnam była napisać. Oczywiście, że nie wystarczy gdy o małżeństwo/związek walczy jedna osoba. Tutaj się zgadzamy. Taka walka jest bez szans.
    Natomiast uważam, że zawsze warto usiąść przy stole zawszasu...warto wyłożyć karty na stół, powiedzieć co nas boli...warto komunikować otwarcie i szczerze, warto zobaczyć i usłyszeć co na to nasz partner/partnerka, warto dążyć do zgody czyli szukania kompromisu, który nie musi oznaczać rezygnacji z siebie samego na rzecz drugiej osoby.

    Kiedyś napisałaś, że nawet nie wiesz kiedy wszystko się między Wami rozjechało, myślałaś, że rozmawiacie, a tylko Ty mówiłaś...chyba jakoś tak napisałaś. Pamiętam, że to mnie zastanowiło.
    Monologi jednej ze stron są częstym zjawiskiem i nie sprzyjają porozumieniu. Gdy jesteśmy w związku to ma nam być po prostu dobrze, chcemy "opowiedzieć i wysłuchać" i druga strona też tak ma...chcemy być rozumiani i tak jak pisze Robert nie musimy być identyczni.

    Musimy jedynie znaleźć klucz do własnego szczęścia.
    :-)



    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 26 lipca 2018 - 17:46
    ~Aniołek napisał:

    Alutko,
    Pisząc "o małżeństwo zawsze warto zawalczyć, nie słuchając podpowiadaczy, tylko siebie...dopóki myślimy o nas MY" celowo użyłam liczby mnogiej.
    Dopóki myślimy OBOJE o nas MY...może tak powinnam była napisać. Oczywiście, że nie wystarczy gdy o małżeństwo/związek walczy jedna osoba. Tutaj się zgadzamy. Taka walka jest bez szans.
    Natomiast uważam, że zawsze warto usiąść przy stole zawszasu...warto wyłożyć karty na stół, powiedzieć co nas boli...warto komunikować otwarcie i szczerze, warto zobaczyć i usłyszeć co na to nasz partner/partnerka, warto dążyć do zgody czyli szukania kompromisu, który nie musi oznaczać rezygnacji z siebie samego na rzecz drugiej osoby.

    Kiedyś napisałaś, że nawet nie wiesz kiedy wszystko się między Wami rozjechało, myślałaś, że rozmawiacie, a tylko Ty mówiłaś...chyba jakoś tak napisałaś. Pamiętam, że to mnie zastanowiło.
    Monologi jednej ze stron są częstym zjawiskiem i nie sprzyjają porozumieniu. Gdy jesteśmy w związku to ma nam być po prostu dobrze, chcemy "opowiedzieć i wysłuchać" i druga strona też tak ma...chcemy być rozumiani i tak jak pisze Robert nie musimy być identyczni.

    Musimy jedynie znaleźć klucz do własnego szczęścia.
    :-)




    tak, oboje - zabrakło,
    wybacz, ale nie widzę tu żadnej logiki..
    Dlaczego i po co ktoś miałby walczyć, gdy oboje myślą MY?
    gdy oboje tak myślą, nie ma o co walczyć.. są razem, bo tak myślą oboje, że są razem, wszelkie nieporozumienia rozwiązują sami lub nawet z pomocą innych,
    ale
    nie może tu być mowy o romansie.. jakie My?
    kto najczęściej pyta: walczyć czy nie?
    ano jednostka jakaś, od której ktoś ucieka..
    podaj przykład pary, która myśli o sobie MY i musi zawalczyć o relację,

    Warto zawsze rozmawiać gdy drogi rozjeżdżają się, ale zazwyczaj to już za późno..ponieważ już się trochę rozjechały, ale nie zaszkodzi, zgadzam się..

    Piszesz, że monologi nie sprzyjają porozumieniu.
    Oczywiście, gdy druga strona nic nie mówi, a myśli już inaczej.. tylko wtedy,
    są osoby gaduły i milczki, dobrze dobrani nie muszą zmieniać tego, ona np gada dalej a on milczy - masz prawo uważać, że nic się nie zmieniło - że ciągle stanowicie tandem...
    a tu nagle,
    okazuje się, że ktoś coś ukrywał przez lata, dusił w sobie, nie mówił, bo nie miał siły przebicia, bo nie wierzył, że cokolwiek się zmieni...
    i wg Ciebie, kto tu kogo oszukał?
    Z nikim i nigdy nie będziemy identyczni,
    ale jest zawsze jakiś początek wszystkiego,
    dobieramy się w pary na podstawie wymiany informacji o nas samych i własnych obserwacji.. mówisz: TAK, wchodzę w to..
    gdy COKOLWIEK się zmienia, o tym należy powiadomić drugą stronę..
    wg mnie, ten kto tego nie robi, jest odpowiedzialny za rozpad relacji,
    można naprawdę niewiele później mówić,
    ale dla partnera, oznacza to tylko jedno, że nic się nie zmieniło.

    Może to absurdalnie zabrzmi,
    ale mimo tego, że sama miałam romans,
    nienawidzę kłamstwa..
    czasami trwa ono sekundę, czasami jeden dzień a niekiedy 6 m-cy.. ale to zawsze kłamstwo..
    mimo wszystko, dostrzegam różnicę.

    Jest jedyna szansa wg mnie, na odzyskanie odchodzącego partnera, NIE WALCZYĆ O NIEGO.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 26 lipca 2018 - 17:46
    ~Aniołek napisał:

    Alutko,
    Pisząc "o małżeństwo zawsze warto zawalczyć, nie słuchając podpowiadaczy, tylko siebie...dopóki myślimy o nas MY" celowo użyłam liczby mnogiej.
    Dopóki myślimy OBOJE o nas MY...może tak powinnam była napisać. Oczywiście, że nie wystarczy gdy o małżeństwo/związek walczy jedna osoba. Tutaj się zgadzamy. Taka walka jest bez szans.
    Natomiast uważam, że zawsze warto usiąść przy stole zawszasu...warto wyłożyć karty na stół, powiedzieć co nas boli...warto komunikować otwarcie i szczerze, warto zobaczyć i usłyszeć co na to nasz partner/partnerka, warto dążyć do zgody czyli szukania kompromisu, który nie musi oznaczać rezygnacji z siebie samego na rzecz drugiej osoby.

    Kiedyś napisałaś, że nawet nie wiesz kiedy wszystko się między Wami rozjechało, myślałaś, że rozmawiacie, a tylko Ty mówiłaś...chyba jakoś tak napisałaś. Pamiętam, że to mnie zastanowiło.
    Monologi jednej ze stron są częstym zjawiskiem i nie sprzyjają porozumieniu. Gdy jesteśmy w związku to ma nam być po prostu dobrze, chcemy "opowiedzieć i wysłuchać" i druga strona też tak ma...chcemy być rozumiani i tak jak pisze Robert nie musimy być identyczni.

    Musimy jedynie znaleźć klucz do własnego szczęścia.
    :-)




    tak, oboje - zabrakło,
    wybacz, ale nie widzę tu żadnej logiki..
    Dlaczego i po co ktoś miałby walczyć, gdy oboje myślą MY?
    gdy oboje tak myślą, nie ma o co walczyć.. są razem, bo tak myślą oboje, że są razem, wszelkie nieporozumienia rozwiązują sami lub nawet z pomocą innych,
    ale
    nie może tu być mowy o romansie.. jakie My?
    kto najczęściej pyta: walczyć czy nie?
    ano jednostka jakaś, od której ktoś ucieka..
    podaj przykład pary, która myśli o sobie MY i musi zawalczyć o relację,

    Warto zawsze rozmawiać gdy drogi rozjeżdżają się, ale zazwyczaj to już za późno..ponieważ już się trochę rozjechały, ale nie zaszkodzi, zgadzam się..

    Piszesz, że monologi nie sprzyjają porozumieniu.
    Oczywiście, gdy druga strona nic nie mówi, a myśli już inaczej.. tylko wtedy,
    są osoby gaduły i milczki, dobrze dobrani nie muszą zmieniać tego, ona np gada dalej a on milczy - masz prawo uważać, że nic się nie zmieniło - że ciągle stanowicie tandem...
    a tu nagle,
    okazuje się, że ktoś coś ukrywał przez lata, dusił w sobie, nie mówił, bo nie miał siły przebicia, bo nie wierzył, że cokolwiek się zmieni...
    i wg Ciebie, kto tu kogo oszukał?
    Z nikim i nigdy nie będziemy identyczni,
    ale jest zawsze jakiś początek wszystkiego,
    dobieramy się w pary na podstawie wymiany informacji o nas samych i własnych obserwacji.. mówisz: TAK, wchodzę w to..
    gdy COKOLWIEK się zmienia, o tym należy powiadomić drugą stronę..
    wg mnie, ten kto tego nie robi, jest odpowiedzialny za rozpad relacji,
    można naprawdę niewiele później mówić,
    ale dla partnera, oznacza to tylko jedno, że nic się nie zmieniło.

    Może to absurdalnie zabrzmi,
    ale mimo tego, że sama miałam romans,
    nienawidzę kłamstwa..
    czasami trwa ono sekundę, czasami jeden dzień a niekiedy 6 m-cy.. ale to zawsze kłamstwo..
    mimo wszystko, dostrzegam różnicę.

    Jest jedyna szansa wg mnie, na odzyskanie odchodzącego partnera, NIE WALCZYĆ O NIEGO.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 27 lipca 2018 - 20:33
    Alutko,
    Jak nielogiczne?
    Dbać należy o każdą relację, na której nam zależy. Tak dbamy o przyjaźnie, tak dbamy o dzieci, tak dbamy o współmałżonka. Dopóki myślimy o sobie my choćby w malutkim zakresie to warto dać sobie szansę.
    Gdy nie mówimy o tym co nas boli, gdy czasem przemilczymy...dla tzw. świętego spokoju to nie może się to stać regułą. Bo brak komunikacji jest przyczyną naszych rozstań.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 27 lipca 2018 - 20:47
    Przykro mi,
    ale nie widzę związku między Twoją odpowiedzią
    a
    zdaniem "o małżeństwo zawsze warto zawalczyć.."

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty