Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~Zmęczony życiem
    ~Zmęczony życiem
    Napisane 08 listopada 2019 - 18:05
    @Adam, co to znaczy zwiń manatki? A dzieci? Jak ona go nie kocha i go zdradziła to niech się wyprowadzi do innego.

    @Jeszcze niepełnoletni 40 latek, co Ty chłopie robisz ze sobą? Gdzie Twoja godność? Kochasz kogoś, kto ma Cię w głębokim poważaniu? Moim zdaniem ona ma kogoś na boku i robi wszystko, abyś Ty odszedł. Bo w takim scenariuszu nie będzie rozwodu z jej winy, a dzieciaki będą z nią. Chociaż z tym ostatnim to i tak je stracisz.

    Powodzenia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Adam
    ~Adam
    Napisane 08 listopada 2019 - 18:39
    Jeśli mają poprawne relacje to dla dobra dzieci poprawne zostaną.
    Dzieci się nie traci, nawet po rozwodzie, będzie inaczej tylko lub aż.
    Można podzielić opiekę choć to rzadkie przypadki.
    Podzielić majątek i zacząć żyć.
    Co do winy to ja jestem zdania, że nie warte jest wywlekanie. Jak się mleko wylało to już czystego się nie napije.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zmęczony życiem
    ~Zmęczony życiem
    Napisane 08 listopada 2019 - 18:53
    Co to znaczy, że dzieci się nie traci? Z codziennego kontaktu pojawiają się weekendowe widzenia i to jeśli matka na to pozwoli. Chyba, że już jesteś weekendowym ojcem, to owszem nic się nie zmieni.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Adam
    ~Adam
    Napisane 08 listopada 2019 - 19:37
    Tak zależy z jaką kobietą się te dzieci ma.
    Najpierw trzeba policzyć sobie ile czasu dzieciom się poświęcało, da to realny obraz czasu z dziećmi. Bo może się okazać,że po wyprowadzce ma się go więcej dla nich.
    W dobrych kontaktach, sama matka może chcieć pomocy - typu przywież, zawież, lekcje zrób, idz na zebranie, więc Sąd kontaktów nie musi ustalać.
    Ja mieszkam 100m od dzieci. Zmieniło się tylko tyle, że z ich matką nie sypiam. Posiłki rzadko jadaliśmy razem a teraz nawet częściej bo dzieci też odbieram z zajęć.
    Dzieci rosną, dzieciństwo mają wypełnione po brzegi lekcjami i zajęciammi dodatkowymi.
    Nie warto się kisić.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zmęczony życiem
    ~Zmęczony życiem
    Napisane 08 listopada 2019 - 19:56
    No nie wiem. Może inaczej bywamy w domach. Ja mam dla dzieciaków czas głównie wieczorami. Po rozwodzie to stracę. Zostaną weekendy i to nie wszystkie. 90% czasu będą z matka i pewnie teściową. Nie wyobrażam sobie tego...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aga S.
    ~Aga S.
    Napisane 08 listopada 2019 - 21:15
    ~Zmęczony napisał:
    No nie wiem. Może inaczej bywamy w domach. Ja mam dla dzieciaków czas głównie wieczorami. Po rozwodzie to stracę. Zostaną weekendy i to nie wszystkie. 90% czasu będą z matka i pewnie teściową. Nie wyobrażam sobie tego...


    Opieka naprzemienna. Może rozważysz taką możliwość?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zmęczony życiem
    ~Zmęczony życiem
    Napisane 08 listopada 2019 - 21:29
    ~Aga napisał:

    Opieka naprzemienna. Może rozważysz taką możliwość?


    Aga, oczywiście że rozważam.

    Mam poukładane i zaplanowane kilka scenariuszy. Ale postanowiłem dwie rzeczy. Że nie będę się spieszył. Muszę być pewien i muszę dać nam szansę. Być może ostatnią. Ale po tylu latach chcę być fair.

    Druga sprawa to moje życie zawodowe. Jestem w trakcie dużej zmiany, a to odpowie na pytanie czy w ogóle będę w stanie zaoferować dzieciom opiekę naprzemienną.

    Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Adam
    ~Adam
    Napisane 08 listopada 2019 - 21:30
    Ja nie mam teściów. Ex żona skazana była na mnie i sama doszła do wniosku, że tata to nie tylko od alimentów jest.
    Powiedzmy, że mamy opiekę obustronną ale dzieciaki wracają do swojego łóżka. Tutaj sam nie chciałem im mieszać bo i samemu ogarniać ich życie na własne brakowałó czasu.
    Jak były mniejsze to mogłem u nich spać bo chore, żeby nie zostały same itp, bo ex pracuje na zmiany.
    Teraz są starsze, samodzielne, wożę je na zajęcia.
    Z ex mamy nowych partnerów ale zbytnio nie wchodzimy sobie w paradę po za koniecznością.
    Ex mnie nie kręci, taki rodzaj siostry to za dużo więc raczej matka moich dzieci.

    Zależy od kobiety jak matka polka cierpiąca to nic z tego, własnego czasu, chęci, i jednak bliskości mieszkania.
    Ułożyło się nieźle i drugi raz też bym się rozstał. Co to za rodzina jak każdy sobie wilkiem, po zaśnięciu dzieci chce się wyjść a tu jeszcze trzeba seks odbębnić dla pozoru jeśli pozwoli.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zmęczony życiem
    ~Zmęczony życiem
    Napisane 10 listopada 2019 - 23:57
    ~Aga napisał:
    ~Zmęczony napisał:
    No nie wiem. Może inaczej bywamy w domach. Ja mam dla dzieciaków czas głównie wieczorami. Po rozwodzie to stracę. Zostaną weekendy i to nie wszystkie. 90% czasu będą z matka i pewnie teściową. Nie wyobrażam sobie tego...


    Opieka naprzemienna. Może rozważysz taką możliwość?


    Aga, jeszcze odnośnie opieki naprzemiennej. To nie jest takie łatwe. Żeby dostać opiekę naprzemienną trzeba udowodnić przed sądem, że to się uda. Po pierwsze muszą chcieć obie strony. Po drugie, praca nie może stać na przeszkodzie. Np. wyjazdy i delegacje to przekreślają. I po trzecie, idąc z pozwem z opieką naprzemienną najlepiej już mieć to przetestowane i działające w praktyce. U mnie to się nie uda...

    W Polsce jest tak, że dzieci dostaje matka. Nawet jeśli rozwód jest z jej winy. Im mniejsze dzieci tym mniejsze szanse ojca. Ojciec z góry jest na straconej pozycji. Jeśli jest sytuacja jak u Adama to jest to jeszcze akceptowalne.

    Odpowiadając, tak jest to jeden ze scenariuszy, które mam poukładane. Ale ten jest najmniej realny. Oczywiście odrzucam scenariusz, w którym dzieciaki zostaną ze mną. Bo to opowieść z gatunku fantasy...

    Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aga S.
    ~Aga S.
    Napisane 11 listopada 2019 - 08:29
    Zmęczony, napisałeś:
    „Oczywiście odrzucam scenariusz, w którym dzieciaki zostaną ze mną. Bo to opowieść z gatunku fantasy...”

    Ja tego nie rozumiem. Mam w głowie tylko myśl, że robicie to dla własnej wygody. Nie walczycie w sądach o dzieciaki. Wygodnie jest sypnąć kasą albo i nie. Niech żona się martwi. Przepraszam. Za dużo widziałam tragedii związanych z rozwodami. Mężczyźni, którzy odchodzą nie od kobiety ale do innej kobiety, zazwyczaj nie mają czasu dla swoich dzieci. I jeszcze te kolejne maluchy pojawiające się nim papier rozwodowy ostygnie. Dramat.
    Oczywiście widzę jak matki „grają” dziećmi. Nie rozgrzeszam.
    Kobiety moim zdaniem za bardzo ufają, wierzą, że mąż jest „dany” na zawsze, że będzie kochał i inwestował. Nie dbają o niezależność finansową (często popieracie taką postawę) i w przypadku rozwodu są przerażone bo czują, że muszą natychmiast stanąć na nogi i zacząć zarabiać. To jest trudne jak ma się marne albo już nieaktualne wykształcenie, kwalifikacje brak doświadczenia, i niestety często temu towarzyszące marne zdanie na temat swoich umiejętności i zdolności.
    Wiem, są tacy co żonie pół majątku albo i większość zostawiają. Wiem, że są takie żony co męża w skarpetkach zostawiają. Każdy przypadek inny. Mam nadzieję, że nie przeżyję tego na własnej skórze.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zmęczony życiem
    ~Zmęczony życiem
    Napisane 11 listopada 2019 - 08:50
    No to mi się oberwało z rana...

    Aga, poszedłem do prawnika z nastawieniem, że nic mnie nie powstrzyma przed walką o dzieciaki. I nie trwało to długo zanim pozbawił mnie złudzeń. Wierz mi, że bardzo chciałbym mieć ich przy sobie, ale przez moją pracę jestem na straconej pozycji. A nawet gdybym ją zmienił, to w polskich sądach istnieje coś takiego jak dobro dziecka. A wg sędziów (95% to kobiety) i biegłych (100% kobiet) dziecko potrzebuje matki do rozwoju. Ojciec wystarczy jak bedzie robił przelewy. W mieście, w którym mieszkam we wszystkich sprawach, w których to ojciec dostał dzieci przyczyną była narkomania lub alkoholizm matki, ew. porzucenie przez nią dzieci.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aga S.
    ~Aga S.
    Napisane 11 listopada 2019 - 08:58
    ~Zmęczony napisał:
    No to mi się oberwało z rana...

    Aga, poszedłem do prawnika z nastawieniem, że nic mnie nie powstrzyma przed walką o dzieciaki. I nie trwało to długo zanim pozbawił mnie złudzeń. Wierz mi, że bardzo chciałbym mieć ich przy sobie, ale przez moją pracę jestem na straconej pozycji. A nawet gdybym ją zmienił, to w polskich sądach istnieje coś takiego jak dobro dziecka. A wg sędziów (95% to kobiety) i biegłych (100% kobiet) dziecko potrzebuje matki do rozwoju. Ojciec wystarczy jak bedzie robił przelewy. W mieście, w którym mieszkam we wszystkich sprawach, w których to ojciec dostał dzieci przyczyną była narkomania lub alkoholizm matki, ew. porzucenie przez nią dzieci.




    Trudny temat. Nie zazdroszczę Wam. Chodzi mi tylko o to, że za mało Was z taką postawą.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ja33
    ~Ja33
    Napisane 03 grudnia 2019 - 23:13
    Witam,minęły 4 miesiące...próbował znaleźć kontakt,udało mi się,przecież nadal go kocham,próbował mi wyjaśnić,przeprosić, to że żona wróciła do ich wspólnego domu,to przecież nic takiego,on zrozumiał ze to jednak nie to..że to ja jestem kobietą jego życia,chcial znowu spotkań lecz ja mu nie ufam, oczywiście cały czas piękne słowa,ale sytuacja bez zmian z jednej strony żona,nawet mu jej się szkoda zrobiło,no tak wprowadziła sie razem z dziećmi,a on znowu "rozmyśla się "cały czas słucham tego co tylko....mówi, zapewnia, ale wie że mu nie ufam I kiedy daje mi powody to mówię mu że nie wierzę...bo w co mam wierzyć ?Chyba liczą się slowa nie czyny,nie daje mi pewności,ja nie wyobrażam sobie żeby znowu,mając głównie na uwadze jego dzieci,-migrowaly,zapewnia ze to nie jego decyzja "żeby żona się wprowadziła ,z jego słów wynika "że wykorzystała sytuację "cały czas mu nie ufam I kiedy otwarcie o tym mówię to...obraził się,mówiąc że znika z mojego życia bo mu nie wierzę w jego lojalność która panuje obecnie ..Ale w co mam uwierzyć?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ja33
    ~Ja33
    Napisane 03 grudnia 2019 - 23:16
    Dla poprawy "udało mu się ",czy w ktoś z was miał podoba sytuację, czy to jest normalne?może to że mną jest coś nie tak;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 07 grudnia 2019 - 08:39
    @Ja33,
    a jednak, bardziej wierzysz jemu, niż sobie samej..

    rozumiem, że pytając się, czy jest to normalne?, masz bardziej na myśli, typowe, często spotykane i powszechne zachowanie?
    no, bo z normalnym. to ma raczej niewiele wspólnego..
    ale tak. jest to dość powszechne.

    mówiąc, że znika z Twojego, życia, bo mu nie wierzysz, to czysta manipulacja - zostawia Cię z poczuciem winy, wszystko przerzucił na Ciebie, a wystarczyłoby nie kłamać, nie oszukiwać, postępować jasno i czytelnie dla obu stron.

    Skoro żona się wprowadziła, on się powinien wyprowadzić, gdyby było tak, jak Cię zapewnia,

    sobie testuje, raz z jedną, raz z drugą, gdzie mu lepiej będzie, a najlepiej z obiema..
    będzie tak latał między dwiema kobietami i każdej mydlił oczy..

    pisałaś, że nie wybaczysz mu zabawy Twoimi uczuciami, a jednak wybaczyłaś,

    na czym to wszystko polega?
    na dawaniu i odbieraniu jednocześnie, trochę tego, trochę tamtego, głupiejesz w końcu, sobie samej nie ufasz, że może przesadzasz, że może za mało rozumiesz jego sytuację, że mu nie wierzysz i to problem leży po Twojej stronie..

    zaufaj swojej intuicji,
    każda Twoja wątpliwość, jest prawdą,
    każdy niepokój, jest prawdą,
    każde niedowierzanie, ma swoją przyczynę,
    nie, nie zwariowałaś,
    ktoś chce Cię tu w ciula zrobić, ale Ty tego nie widzisz,
    bo jesteś zakochana, a to Twoja słabość w tej sytuacji,
    niestety z premedytacją wykorzystywana..

    ja, nie chcę być z Tobą :D,
    ale jeśli zechcesz, powiem Ci wszystko to, co chcesz usłyszeć,
    i on tak robi, a teraz czeka aż zaczniesz go przepraszać, że mu nie wierzysz..

    on nie będzie z Tobą nigdy, więc dlaczego to robi?
    bo lepiej się będzie czuł, mając w zanadrzu zakochaną kobietę, niż nie mając..
    dlaczego tak trudno wyjść z takiej relacji?
    bo, wybierając wersję: on się mną bawi - kończysz i cierpisz,
    a wersję: on mnie jednak kocha - tylko czasami cierpisz a czasami jeszcze jesteś prze szczęśliwa,
    i tego się człowiek łapie, jak karp powietrza..

    skoro sama siebie oszukujesz,
    to dlaczego inni. mają tego nie robić?

    pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 07 grudnia 2019 - 10:37
    ~Ja33 napisał:
    Dla poprawy "udało mu się ",czy w ktoś z was miał podoba sytuację, czy to jest normalne?może to że mną jest coś nie tak;)

    Hmmm...
    No chyba jednak nad sobą powinnaś się ciut zastanowić.
    Skoro bujasz się z toksycznym facetem tyle czasu i pogrywa sobie na Tobie jak na fujarze, a Ty dalej robisz sobie nadzieję, to czas najwyższy na reset.

    Posłuchaj @alutki ;-).
    Fajnie to napisała - ja tak nie potrafiłbym tego ująć.
    Facet Ciebie w ciula robi jak chce, a Ty zamiast się od tego zdystansować, dajesz się wciągać w jego gierki jak przedszkolaczek.

    Odpuść sobie, bo z tej mąki chleba raczej nie będzie - chyba, że chcesz resztę życia spędzić będąc zabawką w rękach nieodpowiedzialnego i zdziecinniałego gościa.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aga S.
    ~Aga S.
    Napisane 20 grudnia 2019 - 10:25
    ~alutka napisał:
    @Ja33,
    a jednak, bardziej wierzysz jemu, niż sobie samej..

    rozumiem, że pytając się, czy jest to normalne?, masz bardziej na myśli, typowe, często spotykane i powszechne zachowanie?
    no, bo z normalnym. to ma raczej niewiele wspólnego..
    ale tak. jest to dość powszechne.

    mówiąc, że znika z Twojego, życia, bo mu nie wierzysz, to czysta manipulacja - zostawia Cię z poczuciem winy, wszystko przerzucił na Ciebie, a wystarczyłoby nie kłamać, nie oszukiwać, postępować jasno i czytelnie dla obu stron.

    Skoro żona się wprowadziła, on się powinien wyprowadzić, gdyby było tak, jak Cię zapewnia,

    sobie testuje, raz z jedną, raz z drugą, gdzie mu lepiej będzie, a najlepiej z obiema..
    będzie tak latał między dwiema kobietami i każdej mydlił oczy..

    pisałaś, że nie wybaczysz mu zabawy Twoimi uczuciami, a jednak wybaczyłaś,

    na czym to wszystko polega?
    na dawaniu i odbieraniu jednocześnie, trochę tego, trochę tamtego, głupiejesz w końcu, sobie samej nie ufasz, że może przesadzasz, że może za mało rozumiesz jego sytuację, że mu nie wierzysz i to problem leży po Twojej stronie..

    zaufaj swojej intuicji,
    każda Twoja wątpliwość, jest prawdą,
    każdy niepokój, jest prawdą,
    każde niedowierzanie, ma swoją przyczynę,
    nie, nie zwariowałaś,
    ktoś chce Cię tu w ciula zrobić, ale Ty tego nie widzisz,
    bo jesteś zakochana, a to Twoja słabość w tej sytuacji,
    niestety z premedytacją wykorzystywana..

    ja, nie chcę być z Tobą :D,
    ale jeśli zechcesz, powiem Ci wszystko to, co chcesz usłyszeć,
    i on tak robi, a teraz czeka aż zaczniesz go przepraszać, że mu nie wierzysz..

    on nie będzie z Tobą nigdy, więc dlaczego to robi?
    bo lepiej się będzie czuł, mając w zanadrzu zakochaną kobietę, niż nie mając..
    dlaczego tak trudno wyjść z takiej relacji?
    bo, wybierając wersję: on się mną bawi - kończysz i cierpisz,
    a wersję: on mnie jednak kocha - tylko czasami cierpisz a czasami jeszcze jesteś prze szczęśliwa,
    i tego się człowiek łapie, jak karp powietrza..

    skoro sama siebie oszukujesz,
    to dlaczego inni. mają tego nie robić?

    pozdrawiam



    Alutko, wprawdzie napisałaś to dla lub do Ja33 ale chciałam Ci podziękować, że pomogłaś mi podjąć bardzo trudną decyzję tym wpisem. Wielokrotnie skorzystałam z tego co napisałaś na tym forum. Wiele tych wpisów dało mi do myślenia, a przede wszystkim skłoniło do zadania sobie ważnych pytań. Na niektóre z nich nadal szukam odpowiedzi ale na wiele już sobie odpowiedziałam.
    Pozdrawiam i dziękuję, że Ci się chce tu pisać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 24 grudnia 2019 - 05:41
    życie uczuciowe, jest jak szachownica,

    kiedy dwoje ludzi się poznaje, jak dwa króle, każdy stoi na swojej pozycji.
    aby zbliżyć się do innej osoby, aby być razem, oboje muszą opuścić swoje pozycje, spotkać się w połowie drogi - w połowie szachownicy,
    a tym samym, każdy król opuszcza swoją pozycję,

    kiedy są problemy, nieporozumienia, wreszcie kryzys,
    każdy wraca na swoją wcześniejszą pozycję, skrajne pole i tam trzyma się swojej wersji..

    jak walczyć o małżeństwo czy związek?
    oboje muszą wrócić na środek i znaleźć wspólną granicę, zawsze jednak dwóch, innych pól..

    gdy tylko jeden pionek podejdzie do drugiego, w celu ratowania za wszelką cenę, w rezultacie, traci podwójnie,
    raz - swoją wcześniejszą pozycję, dwa- również tą, wspólnie wypracowaną,

    z pozoru, może wydawać się to zyskiem, bo związek uratowany,
    ale z czasem zrozumie ta osoba, że to złe posunięcie, zły ruch..
    ktoś, kto nawet nie drgnie ze swojego pola, nie nadaje się do bycia w żadnej relacji..
    nawet, jeśli miłość to dawanie, to nigdy tylko,
    a ponadto, nie należy nigdy zapominać o dawaniu samemu sobie,
    to nie inni nam zabierają, psują, ani marnują życie - to my sami sobie to robimy..

    życzę Wszystkim,
    dbałości o swoje pole i gotowości do spotkania się z drugim człowiekiem po środku szachownicy, drugą połowę szachownicy zaminować :) i tam czekać ..
    gdy nikt nie podejdzie, to znaczy, że nie ma nikogo do dialogu.

    dziękuję i również pozdrawiam




    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Załamany 73
    ~Załamany 73
    Napisane 28 grudnia 2019 - 22:04
    Witam.
    Mam 46 lat, w grudniu minęło 18 lat mojego małżeństwa.
    Niestety miesiąc temu moja żona oznajmiła mi że już mnie nie kocha, nic do mnie nie czuje. Runął mi świat. Nie wiem co robić, to jest straszne tym bardziej że pół roku temu zakochałem się w niej na nowo i to na zabój. Wiem, że to jest wszystko moja wina ponieważ to ja nie dbałem o ten związek. Nie okazywałem jej uczuć, ale nie dlatego że ją nie kochałem tylko że chyba nie umiałem. Rozmawialiśmy chciałem ją przekonać żeby spróbować to jakoś naprawić ale słyszę tylko że w niej już nic nie ma, nie będzie i to się już nie zmieni. Poza tym jestem egoistą bo tylko ja i ja, a jej zdanie i uczucia się nie liczą. Życie dla mnie przestało się liczyć. Skończyłem u psychiatry z depresją, jestem na lekach. Tak bardzo ją kocham! Walczę chcę walczyć do końca bo wiem że życie bez niej jest dla mnie bez sensu! Żona nie ma nikogo jestem pewien. Mieszkamy razem jesteśmy razem, śpimy w jednym łóżku ale nic więcej. Nie mogę jej dotknąć, przytulić. To jest straszne! Co robić?! Na razie leki nie zaczęły działać. Nie mogę przestać o tym myśleć. Jestem w rozsypce. Może ktoś przeżył już coś takiego? Niestety lub stety nie biorę pod uwagę żadnego rozstania czy rozwodu. Czy ktoś może mi pomóc?!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Hydraulik Kazimierz
    ~Hydraulik Kazimierz
    Napisane 28 grudnia 2019 - 22:49
    Sam sobie pomożesz jak zaczniesz brać pod uwagę rozstanie lub rozwód. Nie ma lepszej rady. Nie bój się być sam. Poradzisz sobie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook