Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 30 kwietnia 2014 - 10:19
    ~DO napisał:
    ~Dori napisał:
    Dzieci wyrastające w domu bez miłości, bez szacunku ... jakie będą? Takie, jakie mają wzorce .



    Zawsze był w naszym domu szacunek do siebie, mimo wszystko. Dla dzieci to robiliśmy. A jesli chodzi o miłość to ja go zawsze kochałam kocham nadal a jego szacunek i czasem rzucone kocham cię musiało wystarczyć. Ale jakby nie było wiele małżeństw tak żyje. Nawet gorzej , niestety.

    Mnie zastawiania jedno - po co porównywać się do innych, określać ich jako gorszych lub mających gorzej. Tobie pasuje życie z mężczyzną, który kocha inną - Twoja sprawa. Szacunek? jaki ? skoro mężczyzna zdradza, nie ma szacunku nawet do siebie. W jakiej sytuacji stawia kobietę? Dla mnie zdradza - nie jest mnie wart. I nie patrzę, ze inni tak robią, nie zastanawiam się czy maja lepiej czy gorzej. Może życie - moja sprawa. Albo mam szacunek do siebie, albo nie mam, Nie da się być trochę w ciąży ... trochę zdradzać... Tak mam i amen.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 30 kwietnia 2014 - 22:38
    ~Dori napisał:
    ~DO napisał:
    ~Dori napisał:
    Dzieci wyrastające w domu bez miłości, bez szacunku ... jakie będą? Takie, jakie mają wzorce .



    Zawsze był w naszym domu szacunek do siebie, mimo wszystko. Dla dzieci to robiliśmy. A jesli chodzi o miłość to ja go zawsze kochałam kocham nadal a jego szacunek i czasem rzucone kocham cię musiało wystarczyć. Ale jakby nie było wiele małżeństw tak żyje. Nawet gorzej , niestety.

    Mnie zastawiania jedno - po co porównywać się do innych, określać ich jako gorszych lub mających gorzej. Tobie pasuje życie z mężczyzną, który kocha inną - Twoja sprawa. Szacunek? jaki ? skoro mężczyzna zdradza, nie ma szacunku nawet do siebie. W jakiej sytuacji stawia kobietę? Dla mnie zdradza - nie jest mnie wart. I nie patrzę, ze inni tak robią, nie zastanawiam się czy maja lepiej czy gorzej. Może życie - moja sprawa. Albo mam szacunek do siebie, albo nie mam, Nie da się być trochę w ciąży ... trochę zdradzać... Tak mam i amen.



    Wiesz 30 lat temu moja babcia mawiała ... facet musi bo to facet a kobieta i tak ma o niego dbać i nie patrzeć na skoki w bok... moja mama mawiała to samo... teraz rzeczy nazywa się po imieniu, wtedy świat niestety dla mnie, był inny...
    Teraz tak sobie żyjemy obok siebie pewnie żałując ale sznując się wzajemnie i dbając o dom i wnuki.
    On po za tym był naprawdę dobrym , pracowitym człowiekiem oddawał całą wypłatę nie przepijał ,dbał o dom dzieci i mimo wszystko o mnie a wtedy to sie mówiło że taka kobieta to szczęściara a że zdradzał... to się wyszumi i wróci.. taka niestety była mentalność ... teraz trochę pewnie trudna do zrozumienia ale wierzcie mi jak rozmawiam teraz przez internet z moimi koleżankami z przed lat to wychodzi na to że to był standard...Wiele z nich to przeszło.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ewa
    ~Ewa
    Napisane 05 maja 2014 - 10:46
    Tak, zgadzam się z tym, co piszesz. Taka była mentalność. Teraz mentalność jest inna, czy lepsza ? Nie jestem pewna. Upadek wartości moralnych, etycznych, brak lojalności, życie tu i teraz. To tak zwana i szeroko reklamowana wolność XXI wieku. Czy teraz jest lepiej ? Nie, jest inaczej. Kobiety nie szanują siebie, dają przyzwolenie mężczyznom na to, by ich nie szanowali. Później rozpaczają.
    KOCHANKA - to odrębny gatunek Kobiet. A właściwie dwie grupy Kobiet.Jedna z nich - to naiwnie zakochane. Druga to wyrachowane ""suki"" urządzające swój świat za pieniądze cudzych mężczyzn. Utrzymanki, kiedyś zwane ku**mi. Teraz to tak ładnie brzmi, przyjaciółka, towarzyszka ...
    Mnie zastanawia jedno, czy mężczyzna nie brzydzi się całować ust kobiety, która być może kilka godzin temu ( pewności nie ma przecież, że tak nie jest) tymi samymi ustami "robiła dobrze" innemu mężczyźnie. Czy uprawiając z nią sex, nie myśli o tym, że być może jeszcze nie tak dawno robił to kto inny ???
    A kobieta - kochanka ? Czy całując nie myśli, że może chwile temu tymi samymi ustami ( i nie tylko) " robił dobrze" innej kobiecie,
    Jak dla mnie - to obrzydliwe. I nie zastanawiam się kogo kocha - bo taki ktoś kocha tylko siebie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ilonko żal mi cie
    ~ilonko żal mi cie
    Napisane 05 maja 2014 - 17:58
    całe swoje życie zamierzasz wywlekać na forach i blogach? zabierz tą swoją wywłokę i wara ode mnie - żyjcie sobie w gnoju i kłamstwie :D

    ps. możesz być pewna, że jak tylko nadarzy się pierwsza lepsza okazja przerucha się z inną - ten typ tak ma

    <3 <3 <3

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~bond
    ~bond
    Napisane 19 maja 2014 - 00:14
    ale to nie kochanka pierze,sprząta,gotuje,rodzi i wychowuje dzieci,zbiera śmierdzące skarpetki,sprząta żygowiny poalkoholowe,ściąga często obszczane spodnie i pieprzy się z nim,kiedy jest brudny i śmierdzący.Wy kochanki to żonom do pięt nie sięgacie,tak,że chwalić się czym nie ma,bo niczego nie robicie bez powodu,tylko z kasy doicie,a dzieciaki muszą zęby w ścianę wkładać.Jesteście kobietami tak jak każda żona,więc nic więcej facetowi dać nie możecie i jakże często przegrywacie z żonami,bo facet kiedyś w końcu zmądrzeje,a jak portfel okaże się pusty,to same go zostawiacie,a żona haruje,żeby rodzinę utrzymać,więc gratuluję wyboru i podziwiam waszą qrewską głupotę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ja
    ~ja
    Napisane 19 maja 2014 - 11:15
    A nie wpadłeś /wpadłaś na to że Kochanka chce prać te brudne skarpety , że chce być częścią jego życia.Że tu nie chodzi o kasę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ewa
    ~Ewa
    Napisane 19 maja 2014 - 14:04
    ~ja napisał:
    A nie wpadłeś /wpadłaś na to że Kochanka chce prać te brudne skarpety , że chce być częścią jego życia.Że tu nie chodzi o kasę.


    Zadaj może pytanie kochankowi - czy on chce, żebyś zastąpiła mu żonę ??
    To, ze TY chcesz, to niewiele znaczy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ja
    ~Ja
    Napisane 21 maja 2014 - 10:43
    Zadałam ....i wiesz co mi powiedział że chce być ze mną , że chce się ze mną zestarzeć, nie na zasadzie tej drugiej , ale najważniejszej kobiety.
    Jak się kocha można wiele.Nie osądzaj wszystkich kobiet że lecą na kasę , na sponsoring.Mam własny dom , samochód jestem niezależna finansowo, w życiu nie najważniejsze są pieniądze ale człowiek z którym chcesz być i niczego bardziej nie pragniesz

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ewa
    ~Ewa
    Napisane 21 maja 2014 - 12:33
    ~Ja napisał:
    Zadałam ....i wiesz co mi powiedział że chce być ze mną , że chce się ze mną zestarzeć, nie na zasadzie tej drugiej , ale najważniejszej kobiety.
    Jak się kocha można wiele.Nie osądzaj wszystkich kobiet że lecą na kasę , na sponsoring.Mam własny dom , samochód jestem niezależna finansowo, w życiu nie najważniejsze są pieniądze ale człowiek z którym chcesz być i niczego bardziej nie pragniesz

    To w czym problem ?? Rozwód, ślub i się starzej w swoim luksusowym domu. Co Ci w tym przeszkadza ?
    Męskie CHCĘ i ZROBIĘ ... to dwa różne światy

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~haoox
    ~haoox
    Napisane 21 maja 2014 - 13:36
    ale niestety nie zawsze 'chcieć to móc'..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ewa
    ~Ewa
    Napisane 21 maja 2014 - 17:23
    Każdy z nas jest kowalem swego losu, jeśli dla kogoś szczytem szczęścia jest grać drugie skrzypce - to dlaczego mu tego bronić ...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ja
    ~Ja
    Napisane 22 maja 2014 - 10:55
    Drugie skrzypce?!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~bejbee
    ~bejbee
    Napisane 24 maja 2014 - 07:08
    ~WIKI napisał:
    Witam ,,nie wiedziałam że mój wpis tak zainteresuje...
    Ja wciąż się zastanawiam co myśleć bo dla mnie taki związek nie ma przyszłości
    ale on nadal dzwoni jak tylko może ,wyznaje miłość było przypadkowe spotkanie i gesty pełne czułości ..i wciąż myślę że przecież nie da się ratować swojego małżeństwa skoro tak traktuje inna...Chcę dodać że on już odchodził od żony nawet kiedy nie było mnie w jego życiu ... nie dając nawet znaku życia... ale jak mówi zawsze wracał żeby jeszcze dać im szansę a potem żałował. Fajnie jakby wypowiedział się mężczyzna...Ja już spasowałam dla mnie to skończone skoro jest taki niezdecydowany ale cierpię jak wtedy ... bo w końcu te uczucia przetrwały tyle lat...


    Jestem w podobnej sytuacji.
    On też ma żonę, dzieci itd... spotkaliśmy się kilka razy. Było miło. Któregoś dnia (po długim milczeniu) zadzwonił, zaprosił na kawę i tak polecialo.
    Oznajmił mi, że się rozwodzi - żona wystąpiła z pozwem o rozwód. Było to dla mnie jak światełko w tunelu (ależ to egoistyczne z mojej strony - aż sama się dziwię, że tak uważam).
    Było super. Już planował kolejne spotkanie ze mną. Umówiliśmy się na 22. Nie zadzwonił, nie przyjechał. .. bo... żona stwierdziła, że pozew to najprostsze wyjście i ona chce negocjować i prostować ich związek. I co? I wybrał żonę.
    Czekam teraz (tylko po co jak zawsze będę tą złą stroną w jego związku) kiedy zadzwoni. Czy będzie to moment kolejnego kryzysu ich małżeństwa i wykorzysta mnie jako pocieszyciela?
    Więc analizując posty wszystkich forumowiczów - każdy ma rację. Nie ma reguły. Los pisze nam różne historie. I z tych historii zawsze ktoś wychodzi poturbowany uczuciowo.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~bejbee
    ~bejbee
    Napisane 24 maja 2014 - 07:08
    ~WIKI napisał:
    Witam ,,nie wiedziałam że mój wpis tak zainteresuje...
    Ja wciąż się zastanawiam co myśleć bo dla mnie taki związek nie ma przyszłości
    ale on nadal dzwoni jak tylko może ,wyznaje miłość było przypadkowe spotkanie i gesty pełne czułości ..i wciąż myślę że przecież nie da się ratować swojego małżeństwa skoro tak traktuje inna...Chcę dodać że on już odchodził od żony nawet kiedy nie było mnie w jego życiu ... nie dając nawet znaku życia... ale jak mówi zawsze wracał żeby jeszcze dać im szansę a potem żałował. Fajnie jakby wypowiedział się mężczyzna...Ja już spasowałam dla mnie to skończone skoro jest taki niezdecydowany ale cierpię jak wtedy ... bo w końcu te uczucia przetrwały tyle lat...


    Jestem w podobnej sytuacji.
    On też ma żonę, dzieci itd... spotkaliśmy się kilka razy. Było miło. Któregoś dnia (po długim milczeniu) zadzwonił, zaprosił na kawę i tak polecialo.
    Oznajmił mi, że się rozwodzi - żona wystąpiła z pozwem o rozwód. Było to dla mnie jak światełko w tunelu (ależ to egoistyczne z mojej strony - aż sama się dziwię, że tak uważam).
    Było super. Już planował kolejne spotkanie ze mną. Umówiliśmy się na 22. Nie zadzwonił, nie przyjechał. .. bo... żona stwierdziła, że pozew to najprostsze wyjście i ona chce negocjować i prostować ich związek. I co? I wybrał żonę.
    Czekam teraz (tylko po co jak zawsze będę tą złą stroną w jego związku) kiedy zadzwoni. Czy będzie to moment kolejnego kryzysu ich małżeństwa i wykorzysta mnie jako pocieszyciela?
    Więc analizując posty wszystkich forumowiczów - każdy ma rację. Nie ma reguły. Los pisze nam różne historie. I z tych historii zawsze ktoś wychodzi poturbowany uczuciowo.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żona 2
    ~żona 2
    Napisane 28 maja 2014 - 23:15
    A mój problem powrócił. Mój mąż trzasnął drzwiami i poszedł do niej. Złapałam go po drodze wynikła awantura poszedł jak stał w jednej koszuli. Był u tej pani 2 tygodnie... spotykaliśmy się poza domem na rozmowach on twierdził że to moja wina i musi jej pomóc w remontach bo ona chora ale z nią nie sypia. a w dzień w którym miał wrócic to napisał że ją kocha i za co i jest z nią szczęśliwy ale z nią nie spał... a ja wzięłam go na litość i wrócił i chcę ratować nasze małżeństwo walczyć bo twierdzi że nic nie było między nimi całe 2 tygodnie. Wierzyć? Skoro ją kocha?
    Walczyć o niego o małżeństwo? Mam jakieś sznse wygrać? Był u niej raz tydzień.. raz 2... mam mu wierzyć.. chociaż nieraz mnie okłamał co do nich i walczyć o niego? kocham go ale mam jakieś szanse? 2 tyg nie chciał wrócić. obiecywał że wróci dzis i nic aż w końcu po 2 tygodniach i mówi że nadal mnie kocha a był z nią i twierdzi że remont,,, remont był ważniejszy od cierpiącej żony. Pisałam prosiłam poniżałam się jeździłam na spotkania na które ona go przywoziła i odbierała i z nią wszystko uzgadniał radził się jej a mnie olewał. i co mam robić jak wrócił niby dać mi... nam szansę. mamy jakąś szansę? proszę wypowiedzcie się/. Kogo on kocha ..mnie? Ją ? czy tylko siebie|?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~haoox
    ~haoox
    Napisane 29 maja 2014 - 09:20
    żona2 no istny cyrk u Ciebie, a jak się czujesz, dobrze ci z takim stresem? odpowiedz sobie sama na pytanie, czy takie chcesz mieć dalej życie w niepewności, nadziei i strachu co on zrobi, jaki będzie jego następny krok, kogo kocha?
    wypisz sobie za i przeciw i będziesz miała odpowiedź....ja pogoniłabym dziada w 3 doopy

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żona 2
    ~żona 2
    Napisane 29 maja 2014 - 16:49
    Namówiłam go na wizytę u psychologa., dostał leki obiecał zmiane i że się postara i spróbujemy naprawić nasze małżeństwo. Myślicie ze się nie uda?
    Ona dzis napisała niby o coś przyziemnego pytała on jej odpisał że nie wie a potem już drugi esmes jak się czuje i że bierze te leki , Napisałam żeby się odczepiła I dała mu spokój i tak obiecała. Może nam się uda. Co sądzicie?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żona 2
    ~żona 2
    Napisane 31 maja 2014 - 23:27
    Nie wiem jak bedzie dalej. Bierze leki i zapiera sie że z nią nie spał/. Wierzyc mu?Spedził tam 2 tygodnie ci był podobno szczęśliwy bez seksu. Czy to możliwe ze mnie nie zdradził?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 02 czerwca 2014 - 00:18
    ~żona napisał:
    Nie wiem jak bedzie dalej. Bierze leki i zapiera sie że z nią nie spał/. Wierzyc mu?Spedził tam 2 tygodnie ci był podobno szczęśliwy bez seksu. Czy to możliwe ze mnie nie zdradził?


    Droga żono chyba sama sobie odpowiadasz pytając bo jak byś nie miała wątpliwosci tobyś nie pytała. Zastanów się kocha ją od dawna był u niej 2 razy i co spał na podłodze i patrzył jak w obraz robił remont Ciebie olewał i az się prosi przytoczyć mój login... 3 razy do niej poszedł wrócił 2... matematyka jęst prosta ktoś tak kiedyś napisał. I powiedz co to za leki , mają go wyleczyć z miłości do tamtej. Cudowny specyfik... podaj nazwę,
    Chcesz tak żyć w cieniu tamtej. I po co Ty do niej piszesz . Jęli on jej odpisuje i to 2 smsy na jeden to chyba chce a ty za niego piszesz że co ... nie wolno mu poniżasz sie bo niby chce to naprawić mówi że Cie kocha. Miłość to nie słowa tylko czyny wiec analizuj te czyny... Dobranoc

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żona 2
    ~żona 2
    Napisane 04 czerwca 2014 - 21:33
    ~Żona napisał:
    Jest takie powiedzenie: mężczyzna lubi być tam, gdzie chce a nie tam, gdzie musi .
    Każdy z na s potrzebuje wolności. Kontrolowanie niczego nie da. daj mu troche wolności, a sama zobaczysz, że się zmieni, skoro coś wyjaśnia, zaufaj, choc troszkę, to trudne, ale daj mu szanse.



    No widzisz żono on jest tu bo szalałm brałam go na litość na ślub syna bo jak się rozstawać kiedy syn się żeni. Do niej szedł na nogach 8 kil bo chciał i był tam 12 dni bo chciał a jak miał przyjść do domu to kazał po siebie przyjechać albo ona go przywiozła. Juz nie chciało mu się iść pieszo. Wrócił ale nie zapomniał o jej urodzinach i choć obiecał że do niej nie napisze nie będzie sie kontaktował to życzenia musiał wysłac bo chciał. To ja nie wiem czy tu jest bo chce czy musi. Co myślicie uratujemy to czy znowu odejdzie jak w obietnicach jest niekonsekwentny?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook