Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 04 sierpnia 2014 - 15:03
    ~WIKI napisał:

    A jeżeli On powróci? odejdzie od żony? Naprawdę nie chcesz już z nim być? Oni są niezdecydowani ale czasem przychodzi taki moment żę zrozumieją i wtedy....Co Ty wtedy zrobisz?


    Ja próbowałam z mężem żyć po każdym jego powrocie od MX, ale byłam "ostrożna" nie zaangażować się ani razu i dobrze bo za chwile znowu odchodził żeby za miesiąc czy dwa wrócić. Teraz dzięki temu że ja złożyłam pozew rozwodowy (tak to ja musiałam zdecydować) wyprowadził się i układa sobie życie z kochanką.

    ~WIKI napisał:
    Oni są niezdecydowani ale czasem przychodzi taki moment żę zrozumieją i wtedy...


    Dokładnie tak, żyjąc z żoną mając na boku kochankę facet żyje "dwoma życiami". Tu ma NUDĘ, dzieci, dom, choroby, kłopoty, stabilizację a z drugiej strony szaleństwo i zabawę z kochanką, dyskoteki, życie nocne, sex bez ograniczeń, pachnącą laseczkę czekającą na króla, zero kłopotów, wypady do kina, w Polskę czy w miasto słowem ROZRYWKĘ.

    Co wybierze, sam nie wie, dlatego TAK DŁUGO SIĘ ZASTANAWIA.

    Dlatego oni nie rezygnują tak łatwo z żon.
    Z trzech powodów
    1. Życie i zabawa z kochanką są na dłuższą metę męczące i kosztowne
    2. Żona to stabilizacja która ileś już lat trwała (bezpieczna jaskinia dla misia)
    3. Lepszy "wróg-żona" znany niż "nieznany-kochanka"
    A powinno to wyglądać inaczej, misio się zakochał pakuje manatki idzie do kochanki i zaczyna z nią życie od zera. Żona mimo że dorabiali się wspólnie "dostała" w nagrodę dzieci na utrzymanie wiec zostaje jej zbierany latami "majątek" .

    Czysto jasno i klarownie.
    Misiaczek z kochanką zaczynają jak by mieli po 20 lat od zera układać sobie życie i się dorabiać. Misiaczek cieszy się z nowego życia, kochanka cieszy się z misiaczka, żonie na otarcie łez zostaje majątek.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~haoox
    ~haoox
    Napisane 04 sierpnia 2014 - 17:13
    ~Moon napisał:

    Dokładnie tak, żyjąc z żoną mając na boku kochankę facet żyje "dwoma życiami". Tu ma NUDĘ, dzieci, dom, choroby, kłopoty, stabilizację a z drugiej strony szaleństwo i zabawę z kochanką, dyskoteki, życie nocne, sex bez ograniczeń, pachnącą laseczkę czekającą na króla, zero kłopotów, wypady do kina, w Polskę czy w miasto słowem ROZRYWKĘ.

    Co wybierze, sam nie wie, dlatego TAK DŁUGO SIĘ ZASTANAWIA.

    Dlatego oni nie rezygnują tak łatwo z żon.
    Z trzech powodów
    1. Życie i zabawa z kochanką są na dłuższą metę męczące i kosztowne
    2. Żona to stabilizacja która ileś już lat trwała (bezpieczna jaskinia dla misia)
    3. Lepszy "wróg-żona" znany niż "nieznany-kochanka"
    A powinno to wyglądać inaczej, misio się zakochał pakuje manatki idzie do kochanki i zaczyna z nią życie od zera. Żona mimo że dorabiali się wspólnie "dostała" w nagrodę dzieci na utrzymanie wiec zostaje jej zbierany latami "majątek" .

    Czysto jasno i klarownie.
    Misiaczek z kochanką zaczynają jak by mieli po 20 lat od zera układać sobie życie i się dorabiać. Misiaczek cieszy się z nowego życia, kochanka cieszy się z misiaczka, żonie na otarcie łez zostaje majątek.


    czysto, jasno i obiektywnie i wszystko na ten temat

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 04 sierpnia 2014 - 22:49
    ~Moon napisał:
    ~WIKI napisał:

    A jeżeli On powróci? odejdzie od żony? Naprawdę nie chcesz już z nim być? Oni są niezdecydowani ale czasem przychodzi taki moment żę zrozumieją i wtedy....Co Ty wtedy zrobisz?


    Ja próbowałam z mężem żyć po każdym jego powrocie od MX, ale byłam "ostrożna" nie zaangażować się ani razu i dobrze bo za chwile znowu odchodził żeby za miesiąc czy dwa wrócić. Teraz dzięki temu że ja złożyłam pozew rozwodowy (tak to ja musiałam zdecydować) wyprowadził się i układa sobie życie z kochanką.

    ~WIKI napisał:
    Oni są niezdecydowani ale czasem przychodzi taki moment żę zrozumieją i wtedy...


    Dokładnie tak, żyjąc z żoną mając na boku kochankę facet żyje "dwoma życiami". Tu ma NUDĘ, dzieci, dom, choroby, kłopoty, stabilizację a z drugiej strony szaleństwo i zabawę z kochanką, dyskoteki, życie nocne, sex bez ograniczeń, pachnącą laseczkę czekającą na króla, zero kłopotów, wypady do kina, w Polskę czy w miasto słowem ROZRYWKĘ.

    Co wybierze, sam nie wie, dlatego TAK DŁUGO SIĘ ZASTANAWIA.

    Dlatego oni nie rezygnują tak łatwo z żon.
    Z trzech powodów
    1. Życie i zabawa z kochanką są na dłuższą metę męczące i kosztowne
    2. Żona to stabilizacja która ileś już lat trwała (bezpieczna jaskinia dla misia)
    3. Lepszy "wróg-żona" znany niż "nieznany-kochanka"
    A powinno to wyglądać inaczej, misio się zakochał pakuje manatki idzie do kochanki i zaczyna z nią życie od zera. Żona mimo że dorabiali się wspólnie "dostała" w nagrodę dzieci na utrzymanie wiec zostaje jej zbierany latami "majątek" .

    Czysto jasno i klarownie.
    Misiaczek z kochanką zaczynają jak by mieli po 20 lat od zera układać sobie życie i się dorabiać. Misiaczek cieszy się z nowego życia, kochanka cieszy się z misiaczka, żonie na otarcie łez zostaje majątek.




    Chciałam zapytać bo nie wiem czy dobrze zrozumiałam MOON napisałaś że walczyłaś o męża rok a on w tym czasie kilkakrotnie odchodził do kochanki i znowu wracała do cIebie?
    A wracając obiecywał poprawę ,zerwanie kontaktu z kochanką?
    a mimo to znowu odchodził? Ile razy?
    Przepraszam że pytam ale to dla mnie ważne...zawsze kiedy myślę że to koniec chcę spasować, przecierpieć on znowu sie odzywa...już 2 razy odchodził ale ona walczyła nie dawała za wygraną., odcieła mu dostęp do pieniędzy.
    Nigdy nie zrozumiem dlaczego tak się szarpią ale po kontakcie z Torinem i Antkiem nie zgodziłabym się z tym ze nie odchodzą bo to wygodne dla nich. Raczej są targani uczuciami że żona cierpi że żle robią że dzieci...bo to też miłosć, ale najczęściej życie na siłę nie wychodzi ale zgadzam sie z reguły czekają na krok żony bo tak chyba łatwiej jak to ona powie dość.
    Tyle ze to co my myślimy że ich trzyma przy żonie a to co myślą oni to dwa różne światy...
    Męka teoria brzmi że jak naprawde kocha to wkońcu odejdzie ale to zawsze trwa bo on musi mieć pewność że to nie zauroczenie,że żona da sobie radę musi dać jej czas...to nie takie proste spakować sie i odejść,mój już był spakowany ale jej przeżywanie tego rozstania go dobiło, nie spodziewał się bo dopuki nie było mnie to ona go pakowała i straszyła że wyrzuci...
    Nie da się tak łatwo przekreślić iluś tam lat życia i iść w nieznane...to taka mała obrona facetów ale ja przeszłam to ze swojej strony, mimo iż moje małżeństwo prawie nie istniało to też nie chciałam tak po prostu odejść mimo iż ktoś na mnie czekał...to nie jest takie proste...
    a teraz stoje po tej złe stronie barykady i się miotam. Mam za swoje...ale kocham ...kocham kilkanaście lat.,on też i teraz może....odnaleśliżmy sie znowu...ale to dopiero 10mc szarpania...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 05 sierpnia 2014 - 09:07
    ~LUNA napisał:

    Chciałam zapytać bo nie wiem czy dobrze zrozumiałam MOON napisałaś że walczyłaś o męża rok a on w tym czasie kilkakrotnie odchodził do kochanki i znowu wracała do cIebie?
    A wracając obiecywał poprawę ,zerwanie kontaktu z kochanką?
    a mimo to znowu odchodził? Ile razy?
    Przepraszam że pytam ale to dla mnie ważne...zawsze kiedy myślę że to koniec chcę spasować, przecierpieć on znowu sie odzywa...już 2 razy odchodził ale ona walczyła nie dawała za wygraną., odcieła mu dostęp do pieniędzy.
    Nigdy nie zrozumiem dlaczego tak się szarpią ale po kontakcie z Torinem i Antkiem nie zgodziłabym się z tym ze nie odchodzą bo to wygodne dla nich. Raczej są targani uczuciami że żona cierpi że żle robią że dzieci...bo to też miłosć, ale najczęściej życie na siłę nie wychodzi ale zgadzam sie z reguły czekają na krok żony bo tak chyba łatwiej jak to ona powie dość.
    Tyle ze to co my myślimy że ich trzyma przy żonie a to co myślą oni to dwa różne światy...
    Męka teoria brzmi że jak naprawde kocha to wkońcu odejdzie ale to zawsze trwa bo on musi mieć pewność że to nie zauroczenie,że żona da sobie radę musi dać jej czas...to nie takie proste spakować sie i odejść,mój już był spakowany ale jej przeżywanie tego rozstania go dobiło, nie spodziewał się bo dopuki nie było mnie to ona go pakowała i straszyła że wyrzuci...
    Nie da się tak łatwo przekreślić iluś tam lat życia i iść w nieznane...to taka mała obrona facetów ale ja przeszłam to ze swojej strony, mimo iż moje małżeństwo prawie nie istniało to też nie chciałam tak po prostu odejść mimo iż ktoś na mnie czekał...to nie jest takie proste...
    a teraz stoje po tej złe stronie barykady i się miotam. Mam za swoje...ale kocham ...kocham kilkanaście lat.,on też i teraz może....odnaleśliżmy sie znowu...ale to dopiero 10mc szarpania...


    U nas było tak że z kochanką poznali się w czerwcu na szkoleniu ...weszła na sale spojrzałem jej w oczy i się zakochałem... nad ranem po nocy rozmó jaka to ta moja żona jes zła był szybki sex i taksie to zaczęło. Potem trzy kolejne weekendy spędzane z nią (mi powiedział że ma delegacje) w czwarty kolejny weekend pojechaliśmy na urlop i w jego telefonie znalazłam ich zdjęcia. Prze rozmawialiśmy to co się dzieje, co on czuje, dlaczego tak się stało, opowiedział mi co go pchnęło w jej ramiona (opowiedział cześć prawdy pominął ten sex na szkoleniu). Na urlopie w dzień "byliśmy razem" wieczorami szedł do niej dzwonić, wracał i w nocy od nowa byliśmy razem. Nie obiecywał mi że to zerwie, nie kłamał że skończy. To ja sobie wymyśliłam ze jeżeli jestem taka jaka jestem to nie można mnie przestać kochać z dnia na dzień. Na urlopie przełom lipca/sierpnia "się mi przyjrzał" i zaczął się zastanawiać czy warto mnie zostawiać dla kochanki. Ale wrócił, i tu już czekały na niego jej plany na wspólny urlop "przecież nie jesteście z żoną razem, spędziłeś z nimi dwa tygodnie możesz ze mną spędzić też dwa tygodnie". Od razu znowu pojechał do niej "w delegacje" a ja się zorientowałam ze on tego nie zamierza kończyć i kazałam mu się wyprowadzić. We wrześniu wyprowadził się i do niej jeździł na weekendy a jednocześnie często nocował ze mną w domu. Tak się bujaliśmy, do mnie przyjeżdżał po 23.00 jak wiedział ze ona już dzwoniła nie będzie. Rozmawialiśmy cały czas, mi mówił kocham ciebie i ją, nie umiem wybrać. W listopadzie wrócił tylko po to żebym po 3 dniach go "wyprowadziła" bo obiecał zero kontaktów z nią a znalazłam na FB ich czaty. Po 2 tygodniach (w tym jeden mieszkał z nią) wrócił i przemieszkaliśmy razem do grudnia. Potem w styczniu się wyprowadził żeby wrócić na początku kwietnia. Potem wywaliłam go na koniec kwietnia wytrzymał u niej tydzień i wrócił 03.05. Jak pojechał do niej na 16.06 na rocznice pierwszego sexu, nie wytrzymałam tej huśtawki i sama złożyłam pozew o rozwód.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 05 sierpnia 2014 - 09:35
    ~LUNA napisał:
    A wracając obiecywał poprawę ,zerwanie kontaktu z kochanką?
    a mimo to znowu odchodził? Ile razy?

    Właściwie nie obiecywał że zerwie, ja prosiłam, błagałam. On był głuchy na moje prośby. Jak wracał mówił ZE ZERWAŁ. Że to koniec, że nie będzie z nią szukał kontaktu.
    ~LUNA napisał:
    już 2 razy odchodził ale ona walczyła nie dawała za wygraną., odcieła mu dostęp do pieniędzy.

    To jest kłamstwo facetów, bardzo częste. U nas mnie M odciął od pieniędzy, nigdy one nie były argumentem.

    ~LUNA napisał:

    Raczej są targani uczuciami że żona cierpi że żle robią że dzieci...bo to też miłosć, ale najczęściej życie na siłę nie wychodzi ale zgadzam sie z reguły czekają na krok żony bo tak chyba łatwiej jak to ona powie dość.

    Najgorsze szkody jakie M zrobił to szkody w dzieciach, córka patrzała na to nasze wożenie się aż sama poczuła się odsunięta i zawaliła szkołę. Jak zmusiłam M żeby ja do siebie wziął to zawalili razem szkołę jeszcze bardziej. Ten argument odpada.
    Jest tylko sztucznym argumentem, facetom zwisają ich dzieci.


    ~LUNA napisał:
    Tyle ze to co my myślimy że ich trzyma przy żonie a to co myślą oni to dwa różne światy...


    To prawda, mi za każdym razem mówił ze KONIEC kiedy ona stała obok i słuchała Ze 4 razy telefonicznie ze mną zrywał, za każdym razem z kochanką na głośnomówiącym. Jak był ze mną twarz w twarz się z tego wycofywał.

    ~LUNA napisał:
    Męka teoria brzmi że jak naprawde kocha to wkońcu odejdzie ale to zawsze trwa bo on musi mieć pewność że to nie zauroczenie,że żona da sobie radę musi dać jej czas...to nie takie proste spakować sie i odejść,mój już był spakowany ale jej przeżywanie tego rozstania go dobiło, nie spodziewał się bo dopuki nie było mnie to ona go pakowała i straszyła że wyrzuci...
    Nie da się tak łatwo przekreślić iluś tam lat życia i iść w nieznane...to taka mała obrona facetów ale ja przeszłam to ze swojej strony, mimo iż moje małżeństwo prawie nie istniało to też nie chciałam tak po prostu odejść mimo iż ktoś na mnie czekał...to nie jest takie proste...
    a teraz stoje po tej złe stronie barykady i się miotam. Mam za swoje...ale kocham ...kocham kilkanaście lat.,on też i teraz może....odnaleśliżmy sie znowu...ale to dopiero 10mc szarpania...

    Tu masz racje, szykuje ci się rok rollercostera, jak by chciał odejść i była byś najważniejszą osoba jego życia zrobił by to z dnia na dzień. Byłaś z nim jak piszesz, miał czas na przemyślenia, teraz, jak znowu jesteście razem powinien "rzucić" wszystko bo przecież wie czego chce.
    Takie "będę z tobą" "odejdę" to tylko wymówki. Jak ja zdecydowałam że odchodzę to z M zanikły wszystkie kontakty, osobiste, mailowe, smsowe, unikam M jak ognia (on zresztą też bo go kochanka pilnuje)
    Dla żony krótkie jedno ciecie jest lepsze niż takie rozkrwawianie ran.
    Wiem bo przeżyłam. Tu na forum był taki post ...zakochał się ale nie chciał odejść bo "pies chomik i kredyt", wrócił do żony żyli ileś czasu razem aż się pojawiła druga kochanka z dnia na dzień zostawił "psa chomika i kredyt"
    :)
    Ja się pytałam często M dlaczego się boi do niej odejść, miał wiele razy okazje, oficjalne wyprowadzki były 4.
    Wrzesień - pakowałam ja, kocyk, misia i podusie.
    Listopad - opcja wywalanie oknem i walizki za drzwiami z ogromną awanturą. Styczeń - on się pakował bez kocyka, podusi same potrzebne rzeczy.
    Kwiecień - pakował się z nią na linii telefonicznej bo się bała go zostawić na minutkę ze mną że znowu w łóżku wylądujemy.
    Ja MU naprawdę proponowałam wielokrotnie żeby "odszedł ode mnie" tak konkretnie bez mieszania MI w głowie. To w 50% trzymałam go ja w drugim 50% on się mnie trzymał kurczowo.
    Wiesz mojemu M wygodnie było - wtorek, środa, czwartek - ja i dzieci, piątek sobota, niedziela i poniedziałek kochanka. Tu ciepła NUDNA, STARA, WIERNA żonka z obiadem i uprasowanymi gaciami. Tam kochanka z wycieczkami motorem lub samochodem, dyskotekami, GORĄCYM sexem non stop.
    Co wybrać, szarość dnia czy rozkosze poranka?
    To jest łatwe tylko trzeba chcieć!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 05 sierpnia 2014 - 15:19
    Masz rację Moon,mój mąż na pytanie dlaczego nie odszedł,powiedział ,że nie lubi niespodzianek,ale nie spodziewał się jaką niespodziankę ja mu sprawię,to oni czekają na decyzję żony.A dla nas najlepsze jest to o czym pisałaś czyli"szybkie cięcie",ja trochę żałuję ze to przeciągnęłam aż 2 lata,a kochanka niedawno się odezwała na fb i pieprzyła coś o sentymencie i o tym że pewnie zmam hasło i nie będzie mogła do niego pisać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~menia
    ~menia
    Napisane 05 sierpnia 2014 - 23:09
    Dzis zerwalam, Stchurzylam napisalam sms.Dzwonil , prosil zebym odebrala, ze nie rozumie co ja do niego pisze. Ale mam swoj honor i nie pozwole sie oklamywac, nie pozwolilam na to mezowi wiec nie pozwole kochankowi, Tak kochankowi, zbyt bardzo sie cenie by pozwolic sobie wciskac te brednie ze zona mnie nie rozumie itp. nie potrzebuje faceta by zyc, jego kasy i opieki. wole zyc skromnie ale z honorem.
    Powodzenia wszystkim oklamywanym kobietom ( kazdy facet jak raz zdradzi to zrobi to i po raz drugi, moze obiecywac, blagac o wybaczenie) skoro pogonilam meza to i dam sobie rade z kochankiem .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 05 sierpnia 2014 - 23:40
    ~menia napisał:
    Dzis zerwalam, Stchurzylam napisalam sms.Dzwonil , prosil zebym odebrala, ze nie rozumie co ja do niego pisze. Ale mam swoj honor i nie pozwole sie oklamywac, nie pozwolilam na to mezowi wiec nie pozwole kochankowi, Tak kochankowi, zbyt bardzo sie cenie by pozwolic sobie wciskac te brednie ze zona mnie nie rozumie itp. nie potrzebuje faceta by zyc, jego kasy i opieki. wole zyc skromnie ale z honorem.
    Powodzenia wszystkim oklamywanym kobietom ( kazdy facet jak raz zdradzi to zrobi to i po raz drugi, moze obiecywac, blagac o wybaczenie) skoro pogonilam meza to i dam sobie rade z kochankiem .


    Może ta teoria że jak facet raz zdradził to będzie to robił zawsze wzięłaś sie z tego że po prostu nie kocha kobiety z którą jest czyli żony i po prostu szuka tej jedynej....

    znałam takich dwóch. zdradzali żony aż w końcu znaleźli i są kilkanaście lat szczęśliwi z tą jedyną...dla nich są gotowi nieba przychylić... dosłownie co zresztą widać a nie było tego widać z poprzednią żoną....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 06 sierpnia 2014 - 00:01
    ~Moon napisał:
    ~LUNA napisał:



    U nas było tak że z kochanką poznali się w czerwcu na szkoleniu ...weszła na sale spojrzałem jej w oczy i się zakochałem... nad ranem po nocy rozmó jaka to ta moja żona jes zła był szybki sex i taksie to zaczęło. Potem trzy kolejne weekendy spędzane z nią (mi powiedział że ma delegacje) w czwarty kolejny weekend pojechaliśmy na urlop i w jego telefonie znalazłam ich zdjęcia. Prze rozmawialiśmy to co się dzieje, co on czuje, dlaczego tak się stało, opowiedział mi co go pchnęło w jej ramiona (opowiedział cześć prawdy pominął ten sex na szkoleniu). Na urlopie w dzień "byliśmy razem" wieczorami szedł do niej dzwonić, wracał i w nocy od nowa byliśmy razem. Nie obiecywał mi że to zerwie, nie kłamał że skończy. To ja sobie wymyśliłam ze jeżeli jestem taka jaka jestem to nie można mnie przestać kochać z dnia na dzień. Na urlopie przełom lipca/sierpnia "się mi przyjrzał" i zaczął się zastanawiać czy warto mnie zostawiać dla kochanki. Ale wrócił, i tu już czekały na niego jej plany na wspólny urlop "przecież nie jesteście z żoną razem, spędziłeś z nimi dwa tygodnie możesz ze mną spędzić też dwa tygodnie". Od razu znowu pojechał do niej "w delegacje" a ja się zorientowałam ze on tego nie zamierza kończyć i kazałam mu się wyprowadzić. We wrześniu wyprowadził się i do niej jeździł na weekendy a jednocześnie często nocował ze mną w domu. Tak się bujaliśmy, do mnie przyjeżdżał po 23.00 jak wiedział ze ona już dzwoniła nie będzie. Rozmawialiśmy cały czas, mi mówił kocham ciebie i ją, nie umiem wybrać. W listopadzie wrócił tylko po to żebym po 3 dniach go "wyprowadziła" bo obiecał zero kontaktów z nią a znalazłam na FB ich czaty. Po 2 tygodniach (w tym jeden mieszkał z nią) wrócił i przemieszkaliśmy razem do grudnia. Potem w styczniu się wyprowadził żeby wrócić na początku kwietnia. Potem wywaliłam go na koniec kwietnia wytrzymał u niej tydzień i wrócił 03.05. Jak pojechał do niej na 16.06 na rocznice pierwszego sexu, nie wytrzymałam tej huśtawki i sama złożyłam pozew o rozwód.



    No to mi dowaliłaś...jestem w szoku....
    tyle odejść i powrotów...jak Ty to wytrzymałaś?
    i jeszcze mimo jego zdrad i odejść spędziliście razem urlop...>? nie wyobrażam sobie jak mógł taki urlop wyglądać z mężem który jest rozdarty pomiędzy dwoma kobietami. Ty pomiędzy tym ze swoim strachem o przyszłość....pytam nie z ciekawości ale sama nalegałam na to żeby T pojechał z żoną na wczasy ze względu na jego dzieci...dorosłe zresztą ale którym bardzo na tym zależało.
    Wiem że bardzo chcą pogodzić rodziców i jeśli sie im to uda jedna rodzina mniej ucierpi. Ja dam sobie radę, zawsze dawałam mając go kilkanaście lat w sercu,


    Wiesz moon ale musze niestety parę spraw sprostować
    kasa... to nie kłamstwo jego ale informacja od jego żony, bezpośrednia już na początku kiedy odnowiliśmy kontakt, kilka zwykłych smsów/ jak leci co u ciebie? co porabiałas przez te lata? ..i zaraz go spakowała mnie oskarżyła o rozbijanie rodziny i zakomunikowała że mogę go sobie zabrać jak stać mnie żeby go utrzymywać bo ona to robi....świadkiem była jego matka i z przerażeniem stwierdziła że nie chce żeby sie rozeszli ale ona tak go właśnie traktuje. i oznajmiła że on nie ma dojścia od dziś do konta....i tak zrobiła...firme przepisała na siebie kiedy w zimie ją zawiesił i wyprowadzał do mnie....konto założyła na siebie na nowa firme...tylko zapomniała o tym że cały sezon razem pracują ...po zamknięciu sklepu ona do domu on jeszcze dogląda brygady robi poprawki, odwozi pracowników...i tak do zmierzchu ale ona go utrzymuje. A całe to zajście miało miejsce po dwóch przypadkowych spotkaniach...i dwóch wypitych wspólnie kaw... i już rozbujałam jej małżeństwo. Pół roku się temu przyglądałam aż w końcu zimą uległam ....nie dawałam się okłamywać..obserwowałam i zaczynałam mu współczuć. Nie mówił że żona go nie rozumie...saqma to pokazywała

    Ale chciał jej ...im dać jeszcze szansę.... ..reszta nie wchodzi...będzie dalej...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 06 sierpnia 2014 - 00:37
    Ja się usunełam na kilka miesięcy aż znowu odszedł tym razem chciał na dobre we wszystkim nie ukrywaliśmy się chodziliśmy za ręke ...wspólne zakupy i wyjazd na komunię do mojej bratanicy...tez jego pomysł ...
    Ale żona nie dała spokoju, codziennie pisała i dzwoniła ośmieszała moje dzieci mnie zrobiła z nich narkomanów a mnie kobietą która zmienia facetów jak rekawiczki,,, którą pporzucił maż bo ma dziecko z kochankiem...\
    to ja rozwiodłam się z mężem alkoholikiem i wszystkie dzieci mam z nim ,i on nie ma co do tego wątpliwości a tu nagle po 6 latach taka rewelacja w mieście...
    a co do facetów byłaz tylko z jednym ale okazał sie uzależnionym od hazardu... który był ode mnie ważniejszy więc sie rozstaliśmy

    Do tego syn nabroił i trzeba organizować przyśpieszone wesele....jak tu odejść jak szykuje sie ślub syna
    Tu ukłony w strone żony 2... bardzo dziwny zbieg okoliczności...
    Do jego oblicze ile na niego wydaje...bo przyszedł mając 20 zł w kieszeni...troche pomogła nam w trakcie jego matka...
    doszły smsy... jak czuje sie syn u teściów omawiając wesele bez ojca....
    starał sie to ignorowac ale jak? Jakim trzeba być gnojkiem żeby sie rozwodzić z matką kiedy syn się żeni...
    wrócił pod naciskiem i do teraz nie może wyciągnąć od żony kasy żeby mi oddac wspomina to przy kazdej okazji choć wie że ja jej nie chcę....
    Wrócił a ja się wycofałam....ale po 2 mc znowu dzwoni teskni....
    nie wiem co będzie dalej...
    Piszesz ze jakby kochał to odszedłby zaraz....
    a który wolny zakochany mężczyzna zaraz oświadcza się ukochane...zawsze to trwa i to wg mnie jest odpowiedzialne. Poczekać , poznać upewnic się zanim podejmie sie ostatecznie decyzję, która zmieni całe życie... a w wypadku rozwodu nie tylko jego życie...ale i dzieci...i żony...
    W związku z moją sytuacją poznałam kilku rozwiedzionych męszczyzn w nowym szczęśliwym związku... i tu mała ich obrona.
    To my uważamy że sie wahają bo wygodnictwo itp, a jak napisałas miłość do dzieci to fikcja...
    każdy z nich odszedł w końcu od żony ale nigdy nie trwało to krócej niż ponad rok ale i dwa...
    a tak długo bo miłość do dzieci była równie silna jak do nowej wybranki... strach przed zniszczeniem im dzieciństwa...to jest odpowiedzialne zachowanie... facet potrafi równie mocno kochać dziecko jak kobieta...wiec tutaj nasze z\danie a ich różni się diametralnie...
    dobrze jakby jakis facet się wypowiedział ale ja to słyszałam standardowo od kilku facetów...
    Też bywamy niesprawiedliwe...nie siedzimy w ich głowie nie wiemy co przeżywają...
    przecież tego nie planują ,,, tak się staje i albo cierpią zostając a na tym nikt nie korzysta bo nie ma ich przy żone emocjonalnie, uciekja w alkohol jak mój mąż bo nie mógł być z\ tą która pokochał bo go zostawiła to został ze mną i współuzależnił całą rodzinę od alkoholu..
    albo odchodzą i starają się być szczęśliwi...

    T nigdy mi nic nie obiecywał ,przyszedł i powiedział ze to koniec on tak już nie może...,przyszedł podrapany z naderwanym uchem.... tak jego żona rozwiązuje konflikty...i że chce zostać czy ja się zgodzę. Ale kiedy szalała codziennie przyjeżdżała umawiała na spotkania... na które go zawoziłam i odbierałam....prosił o rzeczy to zamknęła je pod klucz mimo iż córka mu je spakowała a teściowej kazała płacić czynsz za mieszkanie u nich, zapominając ile pomogła przy dzieciach i że dała wielka sume po sprzedaży ziemi na remont domu...ze starego powstał nowy...
    Wiem że napiszecie że to bajka... wymysł ale ja to mam od ponad 10 mc i to co piszę to czysta prawda...wiec jeśli ktoś chce skomentować niech to zrobi z takim założeniem...
    Ja pogodziłam się z jego powrotem do domu i trzymam się z dala ale on znowu dzwoni codziennie...jak mówi każdy facet że jak dzwoni i się naraża to musi mu zależeć...jak by tak nie było znalazł by 100 powodów dla których nie mógł by zadzwonić...
    Ja jestem w potrzasku. Chce skończyć ale nikogo moje odejście nie uszczęśliwi...jak widać
    A kocham i czekałam 14 lat ...to poczekam ...
    komentujcie bo otworzyłam się z\a bardzo....CZEKAM....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 06 sierpnia 2014 - 00:40
    Ja się usunełam na kilka miesięcy aż znowu odszedł tym razem chciał na dobre POMAGAŁ MI WE we wszystkim nie ukrywaliśmy się chodziliśmy za ręke ...wspólne zakupy i wyjazd na komunię do mojej bratanicy...tez jego pomysł ...


    Tak miał brzmieć początek postu ale coś mi zjadło...



    Więcej nie weszło....
    Interesuje mnie wasze zdanie choć wyobrażam sobie co ono wyrazi....Dobranoc.
    LUNA...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 06 sierpnia 2014 - 09:42
    Luna, czytam te twoje teksty i mnie pusty śmiech bierze.
    Sama siebie USPRAWIEDLIWIASZ.
    Rób tak dalej, ktoś cię wybielać musi. Odszedł do żony, chciał z nią układać życie A TO TY ZNOWU NAWIAZAŁAŚ KONTAKT Tak piszesz. Czyli znowu ty mieszasz. 90% kochanek odstawionych na bok tak robi - standard.
    Ale bez względu na to CO TY UWAZASZ to ty rozbijasz ta rodzinę.
    Chciał by być z tobą to by wszystko zostawił, i ani konto, ani dzieci by mu w tym nie przeszkodziły, nie jesteś ta jedyną dla której WARTO to zrobić.
    Zaręczyny (z żoną i obrączką na palcu) są ŻENADĄ
    Ps.
    JA o zdradzie się na urlopie dowiedziałam właśnie. Nie puszczaj kochanka z mona na urlop bo wylądują w łóżku i znowu od ciebie odejdzie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 06 sierpnia 2014 - 09:54
    ~aga40 napisał:
    ,a kochanka niedawno się odezwała na fb i pieprzyła coś o sentymencie i o tym że pewnie zmam hasło i nie będzie mogła do niego pisać.

    To jest porażające jak kochanki nie szanują decyzji, nie odszedł do niej znaczy że chce z żona próbować podkładać życie. Co one myślą "A ja i tak namieszam, a co, przypomnę o sobie, może teraz dla mnie żonę żuci!!!"
    Ha hahahahahahahahhaha, pusty smiech mnie ogarnia.
    Ech żal mi ich, nie mają innych "podbojów" wiec wracają na stare sprawdzone śmieci.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 06 sierpnia 2014 - 10:11
    ~LUNA napisał:
    Ja się usunełam na kilka miesięcy

    Kilka znaczy ile, rok, dwa, czy miesiąc dwa.

    ~LUNA napisał:
    aż znowu odszedł tym razem chciał na dobre POMAGAŁ MI WE we wszystkim nie ukrywaliśmy się chodziliśmy za ręke ...wspólne zakupy i wyjazd na komunię do mojej bratanicy...tez jego pomysł ...

    Odszedł od żony, jak stał z dnia na dzień, po prostu pewnego dnia wstał rano podrapał się po jajkach i stwierdził ...ech pożyjemy teraz z Luna...
    Czy najpierw z tobą uzgodnił że się wyniesie. A "uzgadnianie" było poprzedzone super sexem.

    ~LUNA napisał:
    wrócił pod naciskiem i do teraz nie może wyciągnąć od żony kasy żeby mi oddac wspomina to przy kazdej okazji choć wie że ja jej nie chcę....
    Wrócił a ja się wycofałam....ale po 2 mc znowu dzwoni teskni....

    A czyli nie wytrzymał z tobą za długo i do domu wrócił. Super.

    ~LUNA napisał:
    Piszesz ze jakby kochał to odszedłby zaraz....

    tak bo to uczciwe zachowanie w stosunku dla każdej ze stron.

    ~LUNA napisał:
    a który wolny zakochany mężczyzna zaraz oświadcza się ukochane...

    JA pierdykam, schował obrączkę do portfela i się oświadczył kochance, a ona uważa ze ją kocha no bo się oświadczył, gdzie tu logika...

    ~LUNA napisał:
    każdy z nich odszedł w końcu od żony ale nigdy nie trwało to krócej niż ponad rok ale i dwa a tak długo bo miłość do dzieci była równie silna jak do nowej wybranki... strach przed zniszczeniem im dzieciństwa...to jest odpowiedzialne zachowanie... facet potrafi równie mocno kochać dziecko jak kobieta...wiec tutaj nasze z\danie a ich różni się diametralnie...
    dobrze jakby jakis facet się wypowiedział ale ja to słyszałam standardowo od kilku facetów... ...

    Słów mi brak, co ma miłość do dzieci i kochanka. Dzieci się kocha mimo kochanki.
    Pierdolenie o Szopenie jakieś. Wracają bo kochanki okazały SIĘ POMYŁKĄ.
    Nie dalej jak w zeszłym tygodniu po 2 latach od rozwodu mąż wrócił do koleżanki i mówi ...kochanka jest w ciąży zmuszę ją do aborcji powiedz słowo że mogę wrócić i kochanka z dzieckiem znika z mojego życia na zawsze... jak myślisz co usłyszał....


    ~LUNA napisał:
    T nigdy mi nic nie obiecywał ,przyszedł i powiedział ze to koniec on tak już nie może...,przyszedł podrapany z naderwanym uchem.... tak jego żona rozwiązuje konflikty...i że chce zostać czy ja się zgodzę. ...

    Jezu standardowy tekścik, nie mogę, nie wytrzymam, powspieraj mnie, nienawidzę tej qwy (żony) i kochanki się ciagle na to nabierają.

    ~LUNA napisał:
    Ja pogodziłam się z jego powrotem do domu i trzymam się z dala ale on znowu dzwoni codziennie...jak mówi każdy facet że jak dzwoni i się naraża to musi mu zależeć...jak by tak nie było znalazł by 100 powodów dla których nie mógł by zadzwonić... ...

    A skąd wiesz czy nie ukrywał tych telefonów wyjątkowo skutecznie, skąd wiesz ze na legalu dzwonił, biedaczek misio z urwanym uszkiem, dzwoniący z kibla lub z za drzewa żeby go żona nie przyłapana, kochał by to by z tobą mieszkał i olewał co żona ma do powiedzenia!!!!. Każdy normalny człowiek ma jakieś granice, poszarpali się, mnie maż też pobił jak chciałam napisać kochance że znowu ze mną sypia i co z tego, o nie wyznacznik. Silne emocje i puszczone granice.

    ~LUNA napisał:
    Ja jestem w potrzasku. Chce skończyć ale nikogo moje odejście nie uszczęśliwi...jak widać
    A kocham i czekałam 14 lat ...to poczekam

    komentujcie bo otworzyłam się z\a bardzo....CZEKAM....


    Oszukujesz się sam, zauważysz to czy nie. JA jak podjęłam decyzje o rozwodzie to mi zwisa kochanka, maż, teściowa, co powiedzą dzieci, babcia i ksiądz. ZWISA MI.
    Można oczywiście ze można wystarczy podjąć decyzje i się jej trzymać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~rozczochrana
    ~rozczochrana
    Napisane 06 sierpnia 2014 - 10:20
    Moon nie zgodzę się z tym, że to Luna rozbija małżeństwo. Małżeństwo rozbijają kochanek Luny i jego zona. Luna nie ma tu znaczenia. Lubimy oskarżać innych za nasze niepowodzenia i nie stać nas na to, żeby przyjrzeć się sobie, zadać sobie pytanie co robię źle, co się zepsuło przeze mnie. Kim jestem dla tej osoby. Niestety mamy tendencje do obwiniania innych, i tak zona obwinia kochankę, kochanka zonę ale zadna nie przyjrzy się sobie. Nie przyjrzy się temu mężczyźnie, nie ocenia sytuacji realnie tylko w sposób dla siebie wygodny.
    Luna przedstawiasz żonę swojego kochanka jako potwora, a teraz odpowiedz sobie na pytanie jaką Ty jestes osobą, skoro ten mężczyzna nie potrafi wybrać między Tobą a takim potworem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 06 sierpnia 2014 - 11:32
    ~rozczochrana napisał:
    Moon nie zgodzę się z tym, że to Luna rozbija małżeństwo. Małżeństwo rozbijają kochanek Luny i jego zona. Luna nie ma tu znaczenia. Lubimy oskarżać innych za nasze niepowodzenia i nie stać nas na to, żeby przyjrzeć się sobie, zadać sobie pytanie co robię źle, co się zepsuło przeze mnie. Kim jestem dla tej osoby. Niestety mamy tendencje do obwiniania innych, i tak zona obwinia kochankę, kochanka zonę ale zadna nie przyjrzy się sobie. Nie przyjrzy się temu mężczyźnie, nie ocenia sytuacji realnie tylko w sposób dla siebie wygodny.
    Luna przedstawiasz żonę swojego kochanka jako potwora, a teraz odpowiedz sobie na pytanie jaką Ty jestes osobą, skoro ten mężczyzna nie potrafi wybrać między Tobą a takim potworem.


    Dziękuję ci bardzo. Przesadziłam racja. Zmiany zaczynajmy od siebie.
    Dziękuję że mi o tym przypomniałaś. :):)
    Racja nie Luna rozbija małżeństwo a kochanek i żona.
    Ona jest tu dodatkiem i obrywa rykoszetem, chce jak każda z nas być kochana, mieć dom.
    ZAWSZE TO ZDRADZAJĄCY ROZGRYWA KARTY.
    Kochanek Luny zdradza Lune z żoną, żonę z Luną.
    To ON jest tu "najczarniejszą postacią"
    Dziękuje że mi o tym przypomniałaś. U mnie też tak było. Nie ja rozbiłam nasze małżeństwo a mój mąż który jak czuł ze nie jest mu dobrze w naszym związku zamiast ze mną "porozmawiać" poszedł na łatwiznę i zaczął brać sobie kochanki. Z ta kochanką co jest to jednak ja pozwalam na życie w trójkącie, wiedziałam o niej ona o mnie a maż korzystał z sexu u mnie i sexu z nią.
    I też byłam tą najgorszą z możliwych bo nie pozwalałam kochance i mężowi być szczęśliwymi.
    A WSZYSTKO SIĘ OPIERA NA ZŁOWACH MEŻA, jakież to on głupoty naopowiadał kochance o mnie, o tym jaki to on nieszczęśliwy, jaki samotny, jaki biedny, jaki nie kochany, jaki nie akceptowany, jaki nie zadowolony, jaki poniżany, jaki tłamszony, jaki szmatławiony, jaki wykorzystany (itd.) uwierzyła (młoda jest nie zna życia jeszcze) każda kochanka w to wierzy.
    Chociaż Luna czy inne obecne tu kochanki to już chyba życie poznały.
    Słowem!!!

    Podpisuje się pod tym co napisałaś obydwiema rękoma i nogami ( :) )

    Ja też "w sposób dla siebie wygodny" chciałam powrócić do poprzedniego życia, dlatego rok walczyłam o męża. Czego się dziwić każdej zdradzanej żonie świat się wali w gruzy. Kochanka z mężem przeżywają ogromne chwile szczęścia a zdradzane żony przeżywają odrzucenie, brak sexu, brak rozmów, ogromne chwile żalu, smutku, frustracji. Dlatego kobiety walczą o mężów. Każda strona chce mieć "LEPIEJ" żona chce powrotu poprzedniego życia, kochanka chce mieć w końcu faceta z którym ułoży sobie życie, a to mężczyźni korzystają najwięcej.
    Oni rozdają karty, dlatego dla tych co od razu odchodzą mam szacunek a dla tych gnoi którzy niszczą dwa domy - nie!!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 06 sierpnia 2014 - 13:41
    Rozczochrana....
    Myśle ze on już wybrał ...tylko czeka na okazje jak to Antek napisał,,,, wyrwać kasę...
    Kiedyś mu się to udało i wyprowadził się z domu. Narobiła takiej wrzawy w rodzinie że ja okradł...jakby to były tylko jej pieniądze, że po kilku tygodniach wrócił... a mnie jeszcze fizycznie w jego życiu nie było choć to miało miejsce po naszym pierwszym spotkaniu po latach...kilku zamienionych zdaniach dosłownie 5 minut...
    Kiedy zauważyła ze do mnie pisze smsy to tak jakbym nagle stała sie pretekstem, czymś na co czekała, już go spakowała, nie pytając nawet czy coś między nami jest i sms że mi go przywozi...i przywiozła....tyle że bez rzeczy z awanturą ...a ja tylko wypiłam z nim kawe.... kurde jak teraz o tym myśle to chore...sama powiedziała że jest złodziejem bo ją okradł...bezwartościowym facetem, bez ludzkich uczuć.....
    czy ta mówi sie o mężu kobiecie której on prawie nie zna...2 przypadkowe spotkania...kilka minut rozmowy i jedna wspólna kawa...
    Fakt przyszedł do mnie ale naprawde podrapany... i tylko wypiliśmy kawe w obecności moich dzieci,,,dorosłego syna...
    i też prosiłam żeby więcej nie przychodził...był dla mnie obcym człowiekiem...wtedy znajomym z przed 14 lat...
    Sama pokazała mi jak to małżeństwo wygląda przywożąc go z awanturą. wiec nie mówcie mi że żony są takie biedne... krzywdzone...same potrafią krzywdzic...
    ale jak doszło do podziału majatku...to nagle zaczęła walczyć... nagle dobry mąż.....
    To chyba też wiele mówi jak i to że teściowe kazała płacic czynsz...a dom wspólny ...a ona ma prawo do mieszkania do śmierci...też włożyła sporo kasy w ten dom...
    to tyle...
    będzie co ma być.
    Jak będzie z nią szczęśliwy i będzie chciał zostać to ja zniknę... chcę żeby był szczęśliwy , bedzie z nią ok...
    Nie będę walczyć...on to robił cały czas ...a ona miała pretensje ze nigdy nie walczył o nią...tylko ona o niego...
    Kocham i chce tylko żeby kochany przeze mnie męszczyzna był szczęśliwy...z kim ..sam wybierze a ja to uszanuję..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 06 sierpnia 2014 - 14:22
    MOON
    napisałam Ci długi tekst ale go zjadło....
    teraz w skrócie....
    Ja nigdy nie zaczynałam kontaktu pierwsza ani teraz ani po latach,,,,
    przypadkowe spotkanie po 14 latach i nic dopiero po drugim takim spotkaniu na mieście dosłownie 2 zdania zamieniliśmy odpisałam na smsa...zwykłego co słychać co porabiałeś tyle lat itp...

    Był gotowy odejść mieszkał ze mną ale jak doszło do rozmów o podział pieniędzy to nagle zaczęła o niego walczyć... chciał jej dac jeszcze jedną szanse i wrócił. Jego warunkiem było to ze kontaktu ze mną nie zerwie...to gdzie tu jakas szansa dla żony?
    Ja tylko zdawkowo odpisywałam na sms . nie raz pisząc że jak tak wybrał to niech się stara...
    przyglądałam sie wcześniej temu małżeństwu długo zanim sie na coś zgodziłam...to ona przywiozła go do mnie po jednej wspólnej kawie z awanturą ze mam sobie go brac jesli stac mnie na to żeby go utrzymać bo ona tak robi...zapomniała że to wspólne pieniądze...
    A byłam wtedy obcą osobą... Jej chorobliwa zazdrość niszczyła to małżeństwo od środka. Chyba każdy facet może wypić kawe i pogadać ze znajima spotkaną po latach? Coś w tym dziwnego?

    Jeśli chodzi o pieniądze to spisywał każdą złotówkę wydana na niego ... i tu po rozmowach z innymi męszczyznami a mówią jednym głosem jest całkowita różnica zdań... miedzy ich a kobiet... to nie jest problem dla mężczyzny być na utrzymaniu kobiety...to wręcz Trauma i kazdy by wolał wrócić i cierpieć niż żerować na nie. Pracy szukaliśmy ale to trwa a tam na koncie spory majątek...
    Ja zarabiam przecietnie , mam dzieci na utrzymaniu...do teraz walczy z żoną żeby mu te pieniądze dla mnie dała choć wie że ja ich nie chcę...
    Tak jak napisali męszczyżni pod wpisem żony 2...odciecie od kasy zatrzyma męszczyzne w domu do kochanki nie odejdzie bo nie ma jej co zaoferować..i bedzie miał poczucie że jest dla niej ciężarem.....ale nie zostanie z własnej woli...
    To jest zdanie faceta różni się od naszego diametralnie....wiec chyba sporo o nich nie wiemy...
    po naszym pierwszym przypadkowym spotkaniu udało mu się zdobyć kase to zaraz się wyprowadził z domu. Narobiła takiej awantury w miescie i rodzinie że ja okradł,,,jakby to były tylko jej pieniądze..
    teraz moon też trzymam się z boku to on dzwoni i teskni,
    pierwszy raz to były 3 mc ale kontaktu nie zerwał mimo awantur ze strony żony...jakby mu zależało ratować małżeństwo to by to dla niej zrobił wiedział że ja jestem na to gotowa...
    Teraz warunkiem było zerwanie kontaktu ale już po 3 tyg sie odezwał....
    Ja nadal nie uważam że facet powinien tak od razu odejść ...jeśli chodzi o to że wolny facet nie oświadcza sie ukochanej od razu to miałam na myśli kazdego wolnego faceta który jak sie zakochyje to nie wyprowadza się od rzau od rodziców nie oświadcza tej kobiecie...tylko z nią spotyka poznaje..i to jest dojrzała postawa, odpowiedzialna i nie raz pobierają sie lub wspólnie z\amieszkaja po latach nawet kilku, a u żonatego ta decyzja dotyczy też żony i dzieci wiec powinna dojrzec w nim a na to trzeba czasu...
    Moja decyzja o odejsciu od męża alkoholika dojrzewała ponad 2 lata,,, chciałam odejść ale chciałam dać nam,,jemu jeszcze szanse... chociaz ktoś mnie kochał czekał i chciał otoczyć opieką...czego u alkoholika nie miałam...
    Ago 40 przepraszam że zapytam ale Twoja decyzja też długo dojrzewała bo już dawno pisałaś że powoli zamykasz swoje sprawy i szykujesz się do odejścia...
    Nie można jak napisał Antek tak lekką ręką przekreślić kilkunastu albo i dziesieciu lat małżeństwa...to zawsze trwa...i tyle zdaniem faceta...
    To my byśmy chciały że jak kocha to powinien odejść zaraz.... a jak to zauroczenie...minie po roku albo wcześniej?
    Trzeba na wszystko czasu i poznałam kilka takich par które czekały rok dwa... zanim doszło do odejścia ale panowie twierdzą ze to była tak ważna decyzja o zmianie życia nie tylko ich ale i zony i dzieci...to drugie z reguły przeważało i dlatego tak długo to trwało...że ymagało czasu...i to zdaniem mężczyzn jak sie przekonałam czytajac inne fora... standardowe myślenie..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 06 sierpnia 2014 - 14:30
    MOON
    wydaje mi się że jestem raczej SKUTKIEM ich wieloletniego kryzysu małżeństwa niż przyczyną. Sami konsekwentnie sobie go rozwalali od środka...no może jestem przyczyną bierna bo jak mówił T kilkanaście lat myślał o mnie kochał to może nie stworzył z nią więzi emocjonalnej... co przyczyniło się w końcu do ich kryzysu...
    a jej zazdrość tylko to pogłębiła...
    Będzie co ma być. Umiem życ sama żyłam bez niego tyle lat... tylko to on dzwoni pisze i może jak pisał Antek...na maila napisał mi wiecej niż ŻONIE 2...czeka zeby wyrwać kasę....że to żona stała się tą drugą.... poczytajcie.Walczyć o małżeństwo czy nie...
    Jak by chciał ratować małżeństwo to by ze mnie zrezygnował....i tyle.
    Może jak Twój mąż woli żeby to żona zadecydowała.... ale on jej jest potrzebny w firmie w zbijaniu majątku....bo jak sama mówiła jest bezwartościowy bez ludzkich uczuć... a jak doszło do podziału majatku to zmieniła zdanie i zaczeła o tego bezwartościowego męża walczyć?
    Nie mówcie mi że to żony sa poszkodowane...czasem i one potrafią niszczyć...niestety...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 06 sierpnia 2014 - 14:41
    Masz na wszystko argumenty.
    NA każde "złe" słowo wybielacz.
    Od tej bielinki mi słabo.

    Jak mu tak zależy na tobie, dlaczego nie odejdzie z kretesem i nie pomaga żonie zbijać majątku z zewnątrz. :)
    No właśnie :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook