Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 27 lutego 2015 - 11:46
    ~NK napisał:
    Wiem że to zapowiedź tego co mnie czeka :) tylko czy ja mam w to wierzyć ?
    nie wiem do czego zdolna jest ta kobieta :(
    boje się tez żeby on sobie czegoś nie zrobił :(
    Po waszych radach poszukałam i udało mi się chyba zablokować numer :) Dziękuję :)


    NK
    Przykro mi, ale nikt ci nie powie, co masz robić.

    O niego się nie martw, martw się o siebie. Póki co, on jest mężem innej kobiety i niech ona się o niego martwi, a nie ty. Jeśli nawet on się targnie na swoje życie, to nie wiem czy wiesz, ale w szpitalu nikt ci nie udzieli informacji na temat jego zdrowia, bo jesteś obcą osobą dla niego.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megi
    ~megi
    Napisane 27 lutego 2015 - 12:01
    ~testosteron napisał:

    część facetów poluje bo to taki typ ale większość tego nie planuje , nie planuje kochanki ani zdrady a co dopiero więzi z inną kobietą ale czasem na taką trafia , bo mu życie ją podsunie , najpierw przyjaźń wygadanie pomoc bo kobieta szybciej mi podpowie w sprawach żony a potem...idzie samo , pojawia się uczucie i seks , często odwrotnie ale to nie jest planowane jak i kobieta nie planuje że zwiąże się z żonatym.Też traktuje taki układ jak przyjaźń a później jak powyżej , może się coś zrodzić , ale nie zawsze. Poznałem kobietę zaprzyjaźniłem się z nią i tak jest do teraz a nigdy nie było romansu.

    To oczywiste.
    Ważne jednak, że facetowi nie włączyła się czerwona lampka, gdy zaczynało sie robić więcej, niż namiętnie.. Zapewne włączyło się jakieś światełko ostrzegawcze, ale on wtedy z pełną świadomością zdecydował i wybrał kochankę. Świadomy wybór.
    Chyba, że mówimy o jednorazowym skoku w bok po alkoholu, to co innego. Ale przyjaźń, rozmowa, pomoc z problemami z żoną, później sex i zakochanie, to nie jednorazowa "przygoda".

    ~testosteron napisał:
    Inaczej by było gdyby kobiety były jak moja mądra ex żona. Potrafiliśmy rozmawiać a kiedy uczucie wygasało zostały sprzeczne charaktery razem szukaliśmy pomocy , a jak terapia nie pomogła oboje zdecydowaliśmy się na separacje i jak było nam lepiej osobno to na rozwód. Nie musiałem zdradzać , nasze nieudane małżeństwo nie dotarło do momentu w którym pojawiłby się ktoś trzeci na ranę .Ale ile żon tak potrafi? Nie potrafią nawet jak mąż już ma długi romans z inną nie zastanawiają się o powodach które do tego doprowadziły. Ożeniłeś się ze mną to masz być i o nas dbać , taka to teoria.

    Ja bym potrafiła. Ale on nie był w stanie przyznać, że jego uczucie wygasło. Zresztą jest takim emocjonalnym kaleką, że swoich uczuć nie potrafi określić, więc skąd miał wiedzieć, że mnie już nie kocha? Że jest z poczucia obowiązku, przyzwyczajenia, wygody?
    Nawet teraz twierdzi, że mnie nie kocha, po czym mówi, że kocha a na koniec dodaje, że chciałby ze mną być, mieszkać pod jednym dachem, płacić wspólnie rachunki i wychowywać dzieci... Taki układ. Małżeństwem nie jesteśmy, ale wszystko mamy wspólne. Uważa, że to jest bardzo dobry układ i dziwi się, że ja tego nie chcę nawet dla dobra dzieci.

    Jakie dobro dzieci? A gdzie moje dobro? Bo jemu byłoby idealnie w takim układzie. Dach nad głową, dom ogarnięty, nieograniczony dostęp do dzieci, a jak się postara, to i może sex z byłą żoną się zdarzy. Za to on w tym czasie będzie mógł robić co chce i z kim chce, kompletnie nie rozliczany z czasu, pieniędzy ani znajomości. Może mogłabym to zrobić dla dobra dzieci, bo na miłość nie liczę. Ale z brakiem szacunku, miłego słowa, gestu i toną kłamstw, którymi mnie wciąż karmi, się nie pogodzę. Dlatego to jest nie możliwe.

    Też chciałabym tak się rozstać, jak Ty, ale nie dane mi było...Do takiego rozstania trzeba mieć klasę i szacunek dla drugiej osoby.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megi
    ~megi
    Napisane 27 lutego 2015 - 12:11
    ~Jaro napisał:
    @Megi np. czy czuła, że mąż ją kocha i wyraża to w sposób właściwy? Nie, a mimo to urodziła mu jeszcze kolejne dzieci.
    Wtedy czułam, że mnie kocha, ale miałam świadomość, że miłość się zmienia i sądziłam, że ta zmiana nazywa się spokój i stabilizacja. Dziś wiem, że się myliłam. Dopiero jakiś rok po urodzeniu trzeciego dziecka zaczęło sie psuć coraz bardziej.
    Gdybym czuła, że mnie nie kocha, to kolejna dwójka dzieci by się nie urodziła. Ba, gdybym czuła, że to nie ten facet, to nawet będąc w ciąży, nie wyszłabym za niego.
    Wtedy czułam, że mnie kocha. Ale obecnie, z perspektywy czasu widzę, że nie była to taka miłość, jakiej pragnęłam. Jaką ja kochałam. To wszystko...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 27 lutego 2015 - 14:59
    @megi
    przeczytaj swoją wypowiedź z 1lutego..
    opis Twojego męża i relacje między Wami, pisałaś o jego 30tych urodzinach, czy już mieliście trójkę dzieci i coś nagle się zmieniło?

    Jesteś tego częścią i sama też to stworzyłaś.
    Z boku, oceniam to, już wtedy, jako chory związek z miłością nie mający nic wspólnego.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka
    ~kochanka
    Napisane 27 lutego 2015 - 17:26
    ~asdfgh napisał:
    ~NK napisał:
    Wiem że to zapowiedź tego co mnie czeka :) tylko czy ja mam w to wierzyć ?
    nie wiem do czego zdolna jest ta kobieta :(
    boje się tez żeby on sobie czegoś nie zrobił :(
    Po waszych radach poszukałam i udało mi się chyba zablokować numer :) Dziękuję :)


    NK
    Przykro mi, ale nikt ci nie powie, co masz robić.

    O niego się nie martw, martw się o siebie. Póki co, on jest mężem innej kobiety i niech ona się o niego martwi, a nie ty. Jeśli nawet on się targnie na swoje życie, to nie wiem czy wiesz, ale w szpitalu nikt ci nie udzieli informacji na temat jego zdrowia, bo jesteś obcą osobą dla niego.



    Nie wytrzymam gdzie ty się kobieto chowałaś? Kochałaś kiedyś na prawdę ? Martwi się o niego bo go kocha , całkowicie naturalne odczucie w miłości i i tym bardziej że jest mężem innej kobiety , toksycznej i w takim związku też żyje czysto toksycznym . dziwne by było jakby się nie martwiła. Widocznie takie odczucia są ci obce , A zona to martwi sie tylko o to jak go zatrzymać przy sobie a nie o jego zdrowie psychiczne czy samopoczucie.
    NK uważaj bo jak czytałaś forum jest tu kilka przykładów toksycznych i tak zaborczych zon które choćby sposobem odcięcia męża od wspólnej małżeńskiej kasy zatrzymały ich siłą przy sobie. Możesz być kolejną kochanką zamartwiającą sie o swojego ukochanego w szponach zaborczej kobiety.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 27 lutego 2015 - 17:51
    a ja po dwóch miesiącach walki samej z sobą coraz bardziej pewna jestem, że odchodzę od mojego kochanka... powoli krok po kroku.
    On jest pewny, że tego nie zrobię, zbyt pewny... nie potrafię tkwić w związku, w którym będąc z kimś jestem sama. Większość wieczorów sama, porannych kaw, nocek... zapomniałam już jak to jest zasnąć i obudzić się w ramionach mężczyzny...
    Mam dość tekstów, ze jest na strasznym rozdrożu życiowym, że nie potrafi odejść od żony, ale, ze mnie kocha.
    Czuję się oszukiwana, czuję, że On chce utrzymać nas obie...
    ha ha ha twierdzi, że jego żona ma swoja godność.... a ja chyba według jego bym jej nie miała mieć.
    Spotykając go wiedziałam o jego różnych wybrykach, jego żona nie.... dowiedziała się o tym i o mnie z czasem... dla mnie to kobieta bez godności, bez ambicji... może i ja taka jestem dla niego i dla niej tez? może i ona o mnie tak mówi?
    Wiem, ze mam swoją godność i zaczęłam mieć tez swój egoizm. Mimo, ze kocham i zrobiłabym dla Niego wiele, nie będę już żebrać o czas dla mnie, nie będę prosić o nic.
    Będzie mi trudno, będzie mi źle, ale nie pozwolę się już niszczyć, nie pozwolę sobie już czekać sobie na niego.
    Mam dość jego bajek, jego całkiem realnych opowieści, które coraz częściej odbieram jako kłamstw, jako mydlenie mi oczu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 27 lutego 2015 - 18:07
    Dobry kumpel, znający życie powiedział mi ostatnio, że nawet jeśli jest uczucie, jest kochanie się to tam gdzie jest kasa rzadko decydują się ludzie na rozstanie... że któraś ze stron, zawsze ma za dużo do stracenia.... i woli trwać w jakimś chorym układzie niż rozwiązać chorą sytuację.... i chyba coś w tym jest... niestety.
    Co z tego, ze mówi, że cierpi- brzmi to jak egoistyczne wyznanie, z jego strony, bo to tak jakby najważniejsze były jego emocje i.... jego żony. Ona mi klika jakieś porąbane esy- jej wolno, ale ja nie mam prawa jej odpisać na te esy... bo on ma w domu po tym kwas, bo ranię ją tymi esami. A gdzie są moje emocje, uczucia? Gdzie w tym wszystkim jestem ja?
    Więc chyba po prostu jestem gorsza od niej dla niego.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megi
    ~megi
    Napisane 27 lutego 2015 - 20:18
    ~Jaro napisał:
    @megi
    przeczytaj swoją wypowiedź z 1lutego..
    opis Twojego męża i relacje między Wami, pisałaś o jego 30tych urodzinach, czy już mieliście trójkę dzieci i coś nagle się zmieniło?

    Tak, już mieliśmy trójkę dzieci. Ostatnie urodziło się, gdy on miał 27lat.

    ~Jaro napisał:
    Jesteś tego częścią i sama też to stworzyłaś.
    Z boku, oceniam to, już wtedy, jako chory związek z miłością nie mający nic wspólnego.

    Tak, to był chory związek. Toksyczny. Zwłaszcza dla mnie.
    Szkoda, że nie potrafiłam wcześniej odejść...byłam od niego uzależniona emocjonalnie, od miłości do niego. Teraz już to wiem. Takie zachowanie się leczy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 28 lutego 2015 - 09:35
    oleńka - mnie też zawsze intrygowało , jak panowie są pewni swoich kobiet: żon / kochanek - że nie odejdą ale się dostosują do całej sytuacji no może trochę pofochają a im będzie jak w niebie - a gdy się okazuje, że odchodzi i kochanka i żona to wielka życiowa tragedia - wręcz dramat z samobójstwem w tle - znam kilku takich zdziwionych panów. Oni nawet nie dopuszczają myśli, że coś będzie inaczej niż sobie zaplanowali - nie mają sobie nic do zarzucenia - to one są winne żona i kochanka.
    Dlatego właśnie uważam, że taki facet nie kocha ani żony ani kochanki tylko siebie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 28 lutego 2015 - 13:45
    ~MŻK napisał:
    oleńka - mnie też zawsze intrygowało , jak panowie są pewni swoich kobiet: żon / kochanek - że nie odejdą ale się dostosują do całej sytuacji no może trochę pofochają a im będzie jak w niebie - a gdy się okazuje, że odchodzi i kochanka i żona to wielka życiowa tragedia - wręcz dramat z samobójstwem w tle - znam kilku takich zdziwionych panów. Oni nawet nie dopuszczają myśli, że coś będzie inaczej niż sobie zaplanowali - nie mają sobie nic do zarzucenia - to one są winne żona i kochanka.
    Dlatego właśnie uważam, że taki facet nie kocha ani żony ani kochanki tylko siebie.


    Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, że kocha tylko siebie...bo patrząc w przeszłość wiele sytuacji by temu zaprzeczało...
    ale z drugiej strony coraz bardziej skłonna jestem przyznać, że tak jest.
    Wczoraj po raz trzeci powiedziałam mu, że mnie nie docenia.... i następny raz kiedy to ode mnie usłyszy, będzie wtedy, gdy powiem Mu żegnaj.
    Pewność w wielu sytuacjach bywa bardzo zgubna- On był pewny, że żona nie zrobi Mu żadnej inwigilacji, że co najwyżej przestanie Mu obiady gotować jak się o mnie dowie... i do niej też się pomylił...
    fakt, że mieszka z nią i nawet chyba wbrew temu co mówi sypiają ze sobą i robią wspólnie wiele innych rzeczy... ale ja już przestałam o tym myśleć. Wolę milczeć, nie słuchać, nie pytać niż być okłamywana...
    Kłamstwo boli podwójnie- raz wtedy, gdy wiemy, że jest się okłamywanym a drugim razem, gdy prawda wychodzi na jaw...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 28 lutego 2015 - 14:18
    ~oleńka napisał:

    Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, że kocha tylko siebie...bo patrząc w przeszłość wiele sytuacji by temu zaprzeczało...


    Facet żonę zdradza z tobą, ciebie z żoną, obie was okłamuje. Tobie sprawia cierpienie, żonie sprawia cierpienie. Żonę faworyzuje, bo jej wolno do ciebie pisać obraźliwe smsy, a tobie nie. Poza tym mieszka z nią, a ty musisz żyć sama. Krótko mówiąc, jaśnie pan rzuca wam kości, a ty i jego żona bijecie się o nie.

    To naprawdę jednoznaczne "dowody", że obie was "kocha". Z żadną nie umie się rozstać, biedaczek. Ja bym wam proponowała harem. I może jeszcze kogoś trzeciego by odświeżyć wasz związek i nadać mu nową jakość.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~testosteron
    ~testosteron
    Napisane 28 lutego 2015 - 16:18
    ~oleńka napisał:
    ~MŻK napisał:
    oleńka - mnie też zawsze intrygowało , jak panowie są pewni swoich kobiet: żon / kochanek - że nie odejdą ale się dostosują do całej sytuacji no może trochę pofochają a im będzie jak w niebie - a gdy się okazuje, że odchodzi i kochanka i żona to wielka życiowa tragedia - wręcz dramat z samobójstwem w tle - znam kilku takich zdziwionych panów. Oni nawet nie dopuszczają myśli, że coś będzie inaczej niż sobie zaplanowali - nie mają sobie nic do zarzucenia - to one są winne żona i kochanka.
    Dlatego właśnie uważam, że taki facet nie kocha ani żony ani kochanki tylko siebie.


    Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, że kocha tylko siebie...bo patrząc w przeszłość wiele sytuacji by temu zaprzeczało...
    ale z drugiej strony coraz bardziej skłonna jestem przyznać, że tak jest.
    Wczoraj po raz trzeci powiedziałam mu, że mnie nie docenia.... i następny raz kiedy to ode mnie usłyszy, będzie wtedy, gdy powiem Mu żegnaj.
    Pewność w wielu sytuacjach bywa bardzo zgubna- On był pewny, że żona nie zrobi Mu żadnej inwigilacji, że co najwyżej przestanie Mu obiady gotować jak się o mnie dowie... i do niej też się pomylił...
    fakt, że mieszka z nią i nawet chyba wbrew temu co mówi sypiają ze sobą i robią wspólnie wiele innych rzeczy... ale ja już przestałam o tym myśleć. Wolę milczeć, nie słuchać, nie pytać niż być okłamywana...
    Kłamstwo boli podwójnie- raz wtedy, gdy wiemy, że jest się okłamywanym a drugim razem, gdy prawda wychodzi na jaw...



    Kiedyś już napisałem jak po zachowaniu mężczyzny można stwierdzić co czuje do kobiety. Proponuje sobie tego poszukać . Spróbuj spojrzeć na swoje życie z nim jak na film , z boku i zastanów się czy podoba ci się zachowanie tego pana wobec żony i kochanki, bo uważam że jeśli się kocha kochankę to raczej żonę mimo szacunku do niej itd traktuje sie trochę jako zło konieczne ,a na pewno nie faworyzuje.
    Pytanie , przychodzą mi teraz do głowy dwa przykłady które wykorzystałem w tamtym poście dotyczących dwóch różnych przypadków.
    1 Czy on byłby w stanie przyjść do twojego mieszkania pod twoją nieobecność coś naprawić przy okazji ugotować Ci obiad żebyś miała coś dobrego ciepłego jak wrócisz zmęczona z pracy żeby tylko usłyszeć twoje dziekuję
    2 czy byłby gotowy zostawić wszystko i przybiec nocą kilka kilometrów bo jesteś chora żeby tylko cię przytulić , żeby być przy tobie mając gdzieś co poczuje żona kiedy sie rano obudzi?
    Jeśli się chociaż zawahasz przy odpowiedzi tak , to raczej nie licz że kocha właśnie Ciebie/ bo tak właśnie kochamy.
    Jest z tobą z jakiś egoistycznych powodów ale raczej nie z miłości.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Agnethka
    ~Agnethka
    Napisane 28 lutego 2015 - 18:33
    napisał:
    ~LUNA napisał:

    Raczej są targani uczuciami że żona cierpi że żle robią że dzieci...bo to też miłosć, ale najczęściej życie na siłę nie wychodzi ale zgadzam sie z reguły czekają na krok żony bo tak chyba łatwiej jak to ona powie dość.


    A może jak by żony nie zużywali dzieci jako stawke przeciwko niego to bylo by mu łatwiej odejść. Jest ciężko dla mężczyzny skoro mają dużo do stracenia a żonka która zaprzeczała mu 2 lata seks dostaje wszystko. Dwie strony... zawsze dwie strony.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka
    ~kochanka
    Napisane 28 lutego 2015 - 18:48
    ~Agnethka napisał:
    napisał:
    ~LUNA napisał:

    Raczej są targani uczuciami że żona cierpi że żle robią że dzieci...bo to też miłosć, ale najczęściej życie na siłę nie wychodzi ale zgadzam sie z reguły czekają na krok żony bo tak chyba łatwiej jak to ona powie dość.


    A może jak by żony nie zużywali dzieci jako stawke przeciwko niego to bylo by mu łatwiej odejść. Jest ciężko dla mężczyzny skoro mają dużo do stracenia a żonka która zaprzeczała mu 2 lata seks dostaje wszystko. Dwie strony... zawsze dwie strony.

    Masz na myśli ze żony używają dzieci przeciwko mężowi albo jako kartę przetargową tak potrafią to robić a jak piszesz nie dopuszczać i do seksu a potem on zły a ona dostaje wszystko. Klasyczne zagranie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Agnethka
    ~Agnethka
    Napisane 28 lutego 2015 - 19:43
    Tak jest. Nie mówie że każda żona tak postepuje ale jest dosyć przykładów. Bo nie potrafi sie z tym pogodzić że on z kimś innym jest szczesliwy, zgodnie z mottem: ja ci pokaże utrudnie tobie życie jak najbardziej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 28 lutego 2015 - 19:54
    ~Agnethka napisał:
    Tak jest. Nie mówie że każda żona tak postepuje ale jest dosyć przykładów. Bo nie potrafi sie z tym pogodzić że on z kimś innym jest szczesliwy, zgodnie z mottem: ja ci pokaże utrudnie tobie życie jak najbardziej.

    U mnie tak było, gdy odszedł od żony.... były szantaże, jej żebractwa o jego powrót... padł nawet tekst, że życie sobie odbierze... pojawił się alkohol w dużych ilościach...
    więc wrócił.
    Kobietka winę postrzegała i postrzega we mnie, że pojawiłam się w jego życiu, nie mając nic z samokrytyki.
    Ogólnie po tym jak do niej wrócił dostałam maila z opisem jakie to ich małżeństwo nie jest teraz szczęśliwe, jaka to ona nie jest idealna łącznie z nim. W pierwszych słowach maila napisała, że mi tylko zależy na jego kasie... wedle jakich priorytetów jak dla mnie wszystkie wiadomości zaczynamy od tego co jest najważniejsze i jak dla mnie to tym mailem pokazała, że kasa, jej ograniczony dostęp przez to, że go nie ma w domu to był dla niej konkretnym problemem. A opis idealności ich związku po zdradzie to jakieś jej chore wyobrażenie lub granie na moich emocjach.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 28 lutego 2015 - 20:22
    No ale jednak trzeba przyznać, że większość panów decydujących się na kochanki to jednak panowie przy tzw kasie - więc może zostawić żonie i dzieciom kasę i wybrać szczęście bez ? - no i wniosek taki, że dla panów ważniejsza kasa niż miłość z kochanką - przykre - bardzo.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 28 lutego 2015 - 20:39
    ~MŻK napisał:
    No ale jednak trzeba przyznać, że większość panów decydujących się na kochanki to jednak panowie przy tzw kasie - więc może zostawić żonie i dzieciom kasę i wybrać szczęście bez ? - no i wniosek taki, że dla panów ważniejsza kasa niż miłość z kochanką - przykre - bardzo.


    Przykre to, ale bywa prawdziwe...i sama znam takie przypadki ;(
    Trudno zrezygnować z dostatniego życia, łatwiej się przystosować z braków w luksus.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Agnethka
    ~Agnethka
    Napisane 28 lutego 2015 - 21:47
    ~oleńka napisał:

    U mnie tak było, gdy odszedł od żony.... były szantaże, jej żebractwa o jego powrót... padł nawet tekst, że życie sobie odbierze... pojawił się alkohol w dużych ilościach...
    więc wrócił.
    Kobietka winę postrzegała i postrzega we mnie, że pojawiłam się w jego życiu, nie mając nic z samokrytyki.
    Ogólnie po tym jak do niej wrócił dostałam maila z opisem jakie to ich małżeństwo nie jest teraz szczęśliwe, jaka to ona nie jest idealna łącznie z nim. W pierwszych słowach maila napisała, że mi tylko zależy na jego kasie... wedle jakich priorytetów jak dla mnie wszystkie wiadomości zaczynamy od tego co jest najważniejsze i jak dla mnie to tym mailem pokazała, że kasa, jej ograniczony dostęp przez to, że go nie ma w domu to był dla niej konkretnym problemem. A opis idealności ich związku po zdradzie to jakieś jej chore wyobrażenie lub granie na moich emocjach.


    I tu leży pies pogrzebany: zdradzona żona leci na kochanke a nie pomyśli chociaż raz dlaczego doszło do zdrady i do tego próbuje go zatrzymac w każdy podły sposób. To nie ma nic wspólnego z miłością to czyste wyrachowanie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 28 lutego 2015 - 22:06
    ~Agnethka napisał:
    ~oleńka napisał:

    U mnie tak było, gdy odszedł od żony.... były szantaże, jej żebractwa o jego powrót... padł nawet tekst, że życie sobie odbierze... pojawił się alkohol w dużych ilościach...
    więc wrócił.
    Kobietka winę postrzegała i postrzega we mnie, że pojawiłam się w jego życiu, nie mając nic z samokrytyki.
    Ogólnie po tym jak do niej wrócił dostałam maila z opisem jakie to ich małżeństwo nie jest teraz szczęśliwe, jaka to ona nie jest idealna łącznie z nim. W pierwszych słowach maila napisała, że mi tylko zależy na jego kasie... wedle jakich priorytetów jak dla mnie wszystkie wiadomości zaczynamy od tego co jest najważniejsze i jak dla mnie to tym mailem pokazała, że kasa, jej ograniczony dostęp przez to, że go nie ma w domu to był dla niej konkretnym problemem. A opis idealności ich związku po zdradzie to jakieś jej chore wyobrażenie lub granie na moich emocjach.


    I tu leży pies pogrzebany: zdradzona żona leci na kochanke a nie pomyśli chociaż raz dlaczego doszło do zdrady i do tego próbuje go zatrzymac w każdy podły sposób. To nie ma nic wspólnego z miłością to czyste wyrachowanie.


    To gdzieś znalazłam na jakimś forum....
    ~doswiadczona 60-tka do ~żona: Gardzę żonami, które doskonale wiedzą, że mężowie je zdradzają. Skoro zdradził to znaczy , że nie kocha. Jest z żoną dla dzieci i niejednokrotnie kasy, którą sam zarobił, a nie chce się z żoną dzielić....Żona godząca się na zdrady męża to tchórzliwa, niesamodzielna, bez honoru kobieta. Nie jest ważne jaki, ale ważne, że ma męża. Zawsze w towarzystwie można powiedzieć " bo móóóój mąąąąąąąąąąąż...." Żałosne są zdradzane żony, tracą tylko czas i nerwy.....pozostając u boku zdradzającego męża. Miłości w takim małżeństwie nie ma, jest tylko biznes, układ...masakra, jakie kobiety potrafią być spolegliwe

    Żałosne to, ale jakże prawdziwe....
    i zgadzam się z tym. Tez byłam zdradzaną żoną, zdradzaną partnerka i dziś czego mogę żałować to to, że zbyt późno i w jednym i w drugim przypadku powiedziałam stop, dość! Straconego czasu, nerwów, destrukcji tego nikt mi nie zwróci, nie naprawi. Nigdy już nie będę tą samą osobą, tą samą kobietą. Może dlatego teraz po trzech miesiącach czekania na jakąkolwiek decyzję mówię dość.
    Po tym co sama przeżyłam nigdy wcześniej bym nie przypuszczałam, że sama będę tą trzecia... wiem, że kocham, wiem, ze zależy mi na Nim, ale nie mogę ciągle unieszczęśliwiać samej siebie...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook