Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 01 marca 2015 - 21:49
    ~MŻK napisał:
    oleńka -
    nie jesteś wredna - każda żona powinna wiedzieć o kochance - żadna z nas nie chce żyć u boku kłamcy, zdrajcy i oszusta - ani żony ani kochanki - gdybyśmy były bardziej solidarne mniej byśmy cierpiały - i żony i kochanki


    a od Niego już usłyszałam, że to Jemu chce zaszkodzić...
    to, że ona wie i tak nic nie zmieni, to jakiś rodzaj kobiety, na którą nie działa, że jej mąż najpierw odwiedzał panie na mieszkaniówkach, a potem znalazł sobie kochankę, która nawet według niej kochał a z nią jako z żoną jest z przyzwyczajenia... ważne, że ma dostęp do konta i to chyba wszystko załatwia ;-))
    przynajmniej On coś o niej mówił w ten deseń ;p

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 01 marca 2015 - 21:54
    ~Arthur napisał:
    Na stos z wami, niech płonie ogniem strzelistym!

    Let us burn the witches alive! Bezlitośnie!


    Na stos z tymi co chcą dwie rybki na jednej wędce ;-))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Agnethka
    ~Agnethka
    Napisane 01 marca 2015 - 22:32
    ~oleńka napisał:

    a od Niego już usłyszałam, że to Jemu chce zaszkodzić...
    to, że ona wie i tak nic nie zmieni, to jakiś rodzaj kobiety, na którą nie działa, że jej mąż najpierw odwiedzał panie na mieszkaniówkach, a potem znalazł sobie kochankę, która nawet według niej kochał a z nią jako z żoną jest z przyzwyczajenia... ważne, że ma dostęp do konta i to chyba wszystko załatwia ;-))
    przynajmniej On coś o niej mówił w ten deseń ;p


    Oleńka wiesz co jest w tym wszystkim dylemacie - jeżeli wolno tak napisac: zabawne? Ze nie straciłas twojego poczucia humoru. Niektóre rzeczy piszesz takim troche własnie zabawnym półtonem. Mimo że ta situacja jest do dupy ty zachowałas twoj usmiech i to jest dużo warte. Podziwiam ciebie za to.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 01 marca 2015 - 22:57
    ~Agnethka napisał:
    ~oleńka napisał:

    a od Niego już usłyszałam, że to Jemu chce zaszkodzić...
    to, że ona wie i tak nic nie zmieni, to jakiś rodzaj kobiety, na którą nie działa, że jej mąż najpierw odwiedzał panie na mieszkaniówkach, a potem znalazł sobie kochankę, która nawet według niej kochał a z nią jako z żoną jest z przyzwyczajenia... ważne, że ma dostęp do konta i to chyba wszystko załatwia ;-))
    przynajmniej On coś o niej mówił w ten deseń ;p


    Oleńka wiesz co jest w tym wszystkim dylemacie - jeżeli wolno tak napisac: zabawne? Ze nie straciłas twojego poczucia humoru. Niektóre rzeczy piszesz takim troche własnie zabawnym półtonem. Mimo że ta situacja jest do dupy ty zachowałas twoj usmiech i to jest dużo warte. Podziwiam ciebie za to.


    wiesz... to boli, ale gdyby nie takie podejście do tematu to bym teraz siedziała z głową w poduszce na jakichś uspokajaczach procentowych lub medycznych, a jutro bym musiała wstać i jakoś funkcjonować i to przeżywać... i do tego np leczyć kaca ;p
    a tak... ech laską jakąś specjalną nie jestem ;p
    Ktoś tu z forum wyraził się o mnie, ze jestem magiczną kobietą ;-)) i dziękuję za to tej osobie, bo ten tekst wiele dobrego mi zdziałał
    ale powiedzmy, że facet nie wie co traci -)) i nie moim problemem jest, że nie chcę być kochanką, a kimś więcej dla niego... to Jego problem, że woli być, żyć w zakłamaniu, z kimś kto Go wcześniej czy później zniszczy ;-)) a moja satysfakcja w tym jest taka, że od dwóch miesięcy przewidywałam taki obrót sprawy, choć był czas, ze postrzegałam to bardzo optymistycznie;-)) i mentalnie i psychicznie jakoś już się do tego przygotowałam;-)) ponadto takie podejście do życia- przynajmniej mi, pozwala mi iść przez nie dalej ;-))
    Niektórzy postrzegają mnie przez to jako osobę, która ma na wszystko wyje.ane (przepraszam za słownictwo, ale to cytat ;p ) ale tak mi łatwiej, lepiej i wcale nie oznacza to tego, ze nie przeżywam nic...
    Wiesz i mam przeczucie, ze On wcześniej czy później będzie żałował swojej decyzji ;-)) ale czy to będzie wcześniej czy później... to dla Niego raczej już za późno...
    Mimo, że kocham tego łotra, mimo, że trochę dla Niego poświęciłam...
    Myślę, też, że moje wcześniejsze decyzje to tez rodzaj dojrzałości uczucia... skoro nie potrafi odejść od niej to ja Go na siłę nie będę uszczęśliwiać a i to może znaczy, że wcale nie jest z nią tak nieszczęśliwy jak mi mówił... i jeszcze to, ze jak kogoś kochasz to pozwól Mu odejść...
    C'est la vie... Life is brutal... a ja jestem "crazy" XD

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 01 marca 2015 - 23:09
    ~NK napisał:
    Musze się z wami czymś podzielić :) u mnie już pozamiatane :) i wiecie co ? wcale mi nie jest z tym źle :) przemyślałam wszystko co tu było napisane Wniosek był jeden - zakończyć jak nie mam 100 % pewności a nie miałam jak się okazało. Wiem że teraz mi nawrzucacie ale napisze prosty sposób sprawdzenia pana , powiedzieć że chyba jesteście w ciąży :) wymiękają od razu :) to chyba dużo znaczy dla nich :) słowo kocham cię nie ma już znaczenia. Miała być zwykła znajomość , ale on się zakochał a teraz już nie kocha można w 5 minut się odkochać :) cóż taki świat :) takie życie :) Kolejne doświadczenie życiowe za mną :)


    NK
    Gratuluję! Chociaż jedna uratowana. Mam nadzieję, że w przyszłości nie będziesz się zakochiwać w żonatych, którzy "umierają z miłości" do ciebie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~NK
    ~NK
    Napisane 02 marca 2015 - 13:14
    Dziękuję za gratulacje :)
    zapomniałam o najważniejszym , on dalej czeka na wiadomość czy jestem w ciąży czy nie :)
    A co do żony to uważam że należy jej się szczerość , jak on nie jest wobec niej to ja będę :)
    A ona zdecyduje czy chce jeszcze być z taką osobą :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta w spodnicy
    ~Kobieta w spodnicy
    Napisane 02 marca 2015 - 15:13
    ~MŻK napisał:
    oleńka -
    nie jesteś wredna - każda żona powinna wiedzieć o kochance - żadna z nas nie chce żyć u boku kłamcy, zdrajcy i oszusta - ani żony ani kochanki - gdybyśmy były bardziej solidarne mniej byśmy cierpiały - i żony i kochanki

    O jakiej solidarności piszesz? Chcesz się solidaryzować z kobieta która wiedziała o twoim istnieniu zabawiając się z twoim mężem?
    Gdyby była solidarność miedzy kobietami to nie byłoby kochanek!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 02 marca 2015 - 15:13
    ~NK napisał:
    Dziękuję za gratulacje :)
    zapomniałam o najważniejszym , on dalej czeka na wiadomość czy jestem w ciąży czy nie :)
    A co do żony to uważam że należy jej się szczerość , jak on nie jest wobec niej to ja będę :)
    A ona zdecyduje czy chce jeszcze być z taką osobą :)


    Ona słała ci sms-y i dzwoniła, więc myślę, że dobrze wie kogo ma w domu i chyba nie przejmie się za bardzo tym co jej powiesz, ale zrobisz jak uważasz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 02 marca 2015 - 15:29
    O jakiej solidarności piszesz? Chcesz się solidaryzować z kobieta która wiedziała o twoim istnieniu zabawiając się z twoim mężem?
    Gdyby była solidarność miedzy kobietami to nie byłoby kochanek!

    Nie, chcę wiedzieć, że mój mąż mnie zdradza, jak będzie mnie zdradzał.
    To zdradzacze wmawiają kochankom, że są wredne jak chcą poinformować żonę.
    To zdradzacze wmawiają żonom, że są wredne bo nie godzą się na kochanki.
    Im szybciej się o tym dowiemy tym lepiej dla nas.
    Dlaczego zdradzacz ma rządzić naszym życiem ?

    Historia oleńki to kolejny już przykład na tym forum, że facet, który ma kochankę nie kocha ani jednej ani drugiej - tylko siebie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~NK
    ~NK
    Napisane 02 marca 2015 - 22:02
    Może tym co powiem się nie przejmie :) ale tym co pokaże to myślę że tak :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Agnethka
    ~Agnethka
    Napisane 02 marca 2015 - 22:05
    ~oleńka napisał:


    wiesz... to boli, ale gdyby nie takie podejście do tematu to bym teraz siedziała z głową w poduszce na jakichś uspokajaczach procentowych lub medycznych, a jutro bym musiała wstać i jakoś funkcjonować i to przeżywać... i do tego np leczyć kaca ;p
    a tak... ech laską jakąś specjalną nie jestem ;p
    Ktoś tu z forum wyraził się o mnie, ze jestem magiczną kobietą ;-)) i dziękuję za to tej osobie, bo ten tekst wiele dobrego mi zdziałał
    ale powiedzmy, że facet nie wie co traci -)) i nie moim problemem jest, że nie chcę być kochanką, a kimś więcej dla niego... to Jego problem, że woli być, żyć w zakłamaniu, z kimś kto Go wcześniej czy później zniszczy ;-)) a moja satysfakcja w tym jest taka, że od dwóch miesięcy przewidywałam taki obrót sprawy, choć był czas, ze postrzegałam to bardzo optymistycznie;-)) i mentalnie i psychicznie jakoś już się do tego przygotowałam;-)) ponadto takie podejście do życia- przynajmniej mi, pozwala mi iść przez nie dalej ;-))
    Niektórzy postrzegają mnie przez to jako osobę, która ma na wszystko wyje.ane (przepraszam za słownictwo, ale to cytat ;p ) ale tak mi łatwiej, lepiej i wcale nie oznacza to tego, ze nie przeżywam nic...
    Wiesz i mam przeczucie, ze On wcześniej czy później będzie żałował swojej decyzji ;-)) ale czy to będzie wcześniej czy później... to dla Niego raczej już za późno...
    Mimo, że kocham tego łotra, mimo, że trochę dla Niego poświęciłam...
    Myślę, też, że moje wcześniejsze decyzje to tez rodzaj dojrzałości uczucia... skoro nie potrafi odejść od niej to ja Go na siłę nie będę uszczęśliwiać a i to może znaczy, że wcale nie jest z nią tak nieszczęśliwy jak mi mówił... i jeszcze to, ze jak kogoś kochasz to pozwól Mu odejść...
    C'est la vie... Life is brutal... a ja jestem "crazy" XD


    Rozumiem ciebie i zgadzam sie. Trzeba zawsze zachowac swoj honor jak sie juz czuje ze to nie to co myslelismy. Jak kochamy to kochamy całym sercem i cała dusza a jak to nie jest doceniane to boli. Ja jestem w żwiazku z żonatym mężczyzna to jeszcze wszystko świeże nie wiem co z tego wyjdzie ale mam takie mocne uczucia to niego ze nie wyobrażam sobie narazie nie mieć jego w moim życiu. Ale tez wiem ze jestem w "nie normalnym układzie" zeby tak nazwać. Mysle że kochanka nie jest problem ale jest symptom jego problemu. Dlaczego pakuje sie w romans jeżeli był by szczęśliwy no ale mężczyźni są z marsa kobiety z wenus, to moze tez miec tysiące innych powodow. Na poczatku tego nie chcialam ale uczucia były mocniejsze a ja nie znalazlam guzika aby je wyłączyć. Jestes silna i bardzo sympatyczna. No ten kto napisal ze jestes magiczną kobietą uznaję mu/jej racje i be crazy have fun :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 02 marca 2015 - 22:28
    ~Agnethka napisał:
    ~oleńka napisał:


    wiesz... to boli, ale gdyby nie takie podejście do tematu to bym teraz siedziała z głową w poduszce na jakichś uspokajaczach procentowych lub medycznych, a jutro bym musiała wstać i jakoś funkcjonować i to przeżywać... i do tego np leczyć kaca ;p
    a tak... ech laską jakąś specjalną nie jestem ;p
    Ktoś tu z forum wyraził się o mnie, ze jestem magiczną kobietą ;-)) i dziękuję za to tej osobie, bo ten tekst wiele dobrego mi zdziałał
    ale powiedzmy, że facet nie wie co traci -)) i nie moim problemem jest, że nie chcę być kochanką, a kimś więcej dla niego... to Jego problem, że woli być, żyć w zakłamaniu, z kimś kto Go wcześniej czy później zniszczy ;-)) a moja satysfakcja w tym jest taka, że od dwóch miesięcy przewidywałam taki obrót sprawy, choć był czas, ze postrzegałam to bardzo optymistycznie;-)) i mentalnie i psychicznie jakoś już się do tego przygotowałam;-)) ponadto takie podejście do życia- przynajmniej mi, pozwala mi iść przez nie dalej ;-))
    Niektórzy postrzegają mnie przez to jako osobę, która ma na wszystko wyje.ane (przepraszam za słownictwo, ale to cytat ;p ) ale tak mi łatwiej, lepiej i wcale nie oznacza to tego, ze nie przeżywam nic...
    Wiesz i mam przeczucie, ze On wcześniej czy później będzie żałował swojej decyzji ;-)) ale czy to będzie wcześniej czy później... to dla Niego raczej już za późno...
    Mimo, że kocham tego łotra, mimo, że trochę dla Niego poświęciłam...
    Myślę, też, że moje wcześniejsze decyzje to tez rodzaj dojrzałości uczucia... skoro nie potrafi odejść od niej to ja Go na siłę nie będę uszczęśliwiać a i to może znaczy, że wcale nie jest z nią tak nieszczęśliwy jak mi mówił... i jeszcze to, ze jak kogoś kochasz to pozwól Mu odejść...
    C'est la vie... Life is brutal... a ja jestem "crazy" XD


    Rozumiem ciebie i zgadzam sie. Trzeba zawsze zachowac swoj honor jak sie juz czuje ze to nie to co myslelismy. Jak kochamy to kochamy całym sercem i cała dusza a jak to nie jest doceniane to boli. Ja jestem w żwiazku z żonatym mężczyzna to jeszcze wszystko świeże nie wiem co z tego wyjdzie ale mam takie mocne uczucia to niego ze nie wyobrażam sobie narazie nie mieć jego w moim życiu. Ale tez wiem ze jestem w "nie normalnym układzie" zeby tak nazwać. Mysle że kochanka nie jest problem ale jest symptom jego problemu. Dlaczego pakuje sie w romans jeżeli był by szczęśliwy no ale mężczyźni są z marsa kobiety z wenus, to moze tez miec tysiące innych powodow. Na poczatku tego nie chcialam ale uczucia były mocniejsze a ja nie znalazlam guzika aby je wyłączyć. Jestes silna i bardzo sympatyczna. No ten kto napisal ze jestes magiczną kobietą uznaję mu/jej racje i be crazy have fun :)


    No cóż mogę Ci napisać?
    Obyś nie musiała przechodzić tych wszystkich perypetii będąc w takim układzie, bo miłość to jedno, a jej "skutki uboczne" to dwa... i jeśli są one pozytywne to jest fantastycznie, natomiast te negatywne, jeśli potrafimy wyciągać wnioski mogą Nas tylko wzbogacić o nowe doświadczenia, nową życiową wiedzę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 03 marca 2015 - 20:28
    No cóż... życie bywa zabawne ;-)) a ja złośliwa ;p
    dziś zapytałam mojego pseudo lubego czy on tak bardzo siebie kocha, że chce mieć dwie na raz- i żonę i kochankę czy jest takim fantastą, że chce trzymać dwie sroki za ogon ;-))
    no i po kilku godzinach usłyszałam, że chce dwie sroki trzymać za ogon;-))
    dziś zadeklarował, że od żony nie odejdzie, ale chce żebym przy nim była.
    Najlepsze to, że on mnie kocha a ona to przyzwyczajenie ;-))
    już mi się rzygać chce tym tekstem...
    a ponadto stwierdził, że może jest po prostu zbyt dziecinny w życiu- dla mnie co za idiota myli dziecinność z rodzajem odpowiedzialności ;-))
    Jest mi dziś cholernie źle- więc niech mi nikt proszę nie dopieprzA tekstów, ale nie oczekuję, nie chcę też potraktowania jako jakiejś ofiary... to w rezultacie przecież konsekwencja jakichś moich wcześniejszych decyzji...
    a ja głupia nawet wyobrażałam sobie przyszłość z nim za 5 czy 10 lat ... ale My kobiety jesteśmy głupie i naiwne XD
    i cholera może ktoś ma receptę na to jak przestać kochać? i jakiś plaster na to żeby aż tak nie bolało???

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 03 marca 2015 - 21:42
    Jak to, przecież "masz wyje..ne na wszystko ",jesteś "magiczną" kobietą i potrzebujesz tak prozaicznych rzeczy jak recepta i plaster?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~NK
    ~NK
    Napisane 03 marca 2015 - 22:22
    do gość
    czasami wydaje nam się że mamy więcej siły :)
    czasami umiemy lepiej pomagać innym niż sobie samym :)
    oleńka
    czasami mały drobiazg wystarczy żeby się odkochać
    czasami trzeba powiedzieć Koniec żeby zacząć coś od nowa
    i być samolubem , zrobić coś dla siebie :)
    trzymaj się dziewczyno :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 03 marca 2015 - 22:26
    ~gość napisał:
    Jak to, przecież "masz wyje..ne na wszystko ",jesteś "magiczną" kobietą i potrzebujesz tak prozaicznych rzeczy jak recepta i plaster?


    Widzisz tzw wyje.banie to rodzaj dystansu, ale to nie znaczy, że nie mam swoich emocji, że nie czuje...
    magiczna kobieta... wypadałoby wiedzieć Szanowny Gościu jeszcze w jakim kontekście... a tego nie mam zamiaru tu tłumaczyć.
    Zycie bywa prozaiczne;-)
    a dla mnie wymienione przez Ciebie słowa nie zaprzeczają się...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 03 marca 2015 - 22:30
    ~NK napisał:
    do gość
    czasami wydaje nam się że mamy więcej siły :)
    czasami umiemy lepiej pomagać innym niż sobie samym :)
    oleńka
    czasami mały drobiazg wystarczy żeby się odkochać
    czasami trzeba powiedzieć Koniec żeby zacząć coś od nowa
    i być samolubem , zrobić coś dla siebie :)
    trzymaj się dziewczyno :)


    Trzymam się NK nawet nie wiesz jak bardzo ;-))
    nawet mi nie przeszkadza moja krzywa podłoga, żeby stać dziś bardziej twardo na ziemi niż kiedykolwiek xd
    i masz rację, ze czasami, a może najlepiej umiemy pomagać innym niż sobie samym ;-))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 03 marca 2015 - 22:39


    ~oleńka napisał:
    ~gość napisał:
    Jak to, przecież "masz wyje..ne na wszystko ",jesteś "magiczną" kobietą i potrzebujesz tak prozaicznych rzeczy jak recepta i plaster?


    Widzisz tzw wyje.banie to rodzaj dystansu, ale to nie znaczy, że nie mam swoich emocji, że nie czuje...
    magiczna kobieta... wypadałoby wiedzieć Szanowny Gościu jeszcze w jakim kontekście... a tego nie mam zamiaru tu tłumaczyć.
    Zycie bywa prozaiczne;-)
    a dla mnie wymienione przez Ciebie słowa nie zaprzeczają się...

    [/quote
    Właściwie to mnie nie specjalnie obchodzi w jakim kontekście cię tak nazwano, i gdzie napisałem że użyte przez ciebie wyrazy się "zaprzeczają" .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 03 marca 2015 - 22:54
    ~gość napisał:


    ~oleńka napisał:
    ~gość napisał:
    Jak to, przecież "masz wyje..ne na wszystko ",jesteś "magiczną" kobietą i potrzebujesz tak prozaicznych rzeczy jak recepta i plaster?


    Widzisz tzw wyje.banie to rodzaj dystansu, ale to nie znaczy, że nie mam swoich emocji, że nie czuje...
    magiczna kobieta... wypadałoby wiedzieć Szanowny Gościu jeszcze w jakim kontekście... a tego nie mam zamiaru tu tłumaczyć.
    Zycie bywa prozaiczne;-)
    a dla mnie wymienione przez Ciebie słowa nie zaprzeczają się...

    [/quote
    Właściwie to mnie nie specjalnie obchodzi w jakim kontekście cię tak nazwano, i gdzie napisałem że użyte przez ciebie wyrazy się "zaprzeczają" .

    Gość postawiłeś wyje,banie i magiczność jako sprzeczne z tym, że potrzebuje plastra i recepty. Czyli postawiłeś jedno z drugim w stan wykluczenia, zaprzeczenia.
    Wiesz... użyłeś słów których używa ON i wcale bym się nie zdziwiła gdybyś był NIM... bo go już tu kiedyś odesłałam ;p

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Agnethka
    ~Agnethka
    Napisane 03 marca 2015 - 23:07
    ~oleńka napisał:
    No cóż... życie bywa zabawne ;-)) a ja złośliwa ;p
    dziś zapytałam mojego pseudo lubego czy on tak bardzo siebie kocha, że chce mieć dwie na raz- i żonę i kochankę czy jest takim fantastą, że chce trzymać dwie sroki za ogon ;-))
    no i po kilku godzinach usłyszałam, że chce dwie sroki trzymać za ogon;-))
    dziś zadeklarował, że od żony nie odejdzie, ale chce żebym przy nim była.
    Najlepsze to, że on mnie kocha a ona to przyzwyczajenie ;-))
    już mi się rzygać chce tym tekstem...
    a ponadto stwierdził, że może jest po prostu zbyt dziecinny w życiu- dla mnie co za idiota myli dziecinność z rodzajem odpowiedzialności ;-))
    Jest mi dziś cholernie źle- więc niech mi nikt proszę nie dopieprzA tekstów, ale nie oczekuję, nie chcę też potraktowania jako jakiejś ofiary... to w rezultacie przecież konsekwencja jakichś moich wcześniejszych decyzji...
    a ja głupia nawet wyobrażałam sobie przyszłość z nim za 5 czy 10 lat ... ale My kobiety jesteśmy głupie i naiwne XD
    i cholera może ktoś ma receptę na to jak przestać kochać? i jakiś plaster na to żeby aż tak nie bolało???


    Nie jestes ofiara i nie jestes glupia. Poprostu kochasz i jestes warta byc tak samo kochana. Wchodzac w taki uklad nigdy sie nie wie jak to sie skonczy. Rozum mowi no chyba ciebie pogielo zaczynac romans z zonatym a serce ma to w dupie i zaczyna tak u mnie bylo. I to ze wyobrazalas sobie zycie z nim za 5 czy 10 lat to nie naiwne. Moja kolezanka zna kobiete ktora czekala 18 lat na zonatego. Powiedzial jak dzieci beda dorosle do odejde i odszedl. Dotrzymal slowa a ona zaczekala. 18 lat. Ale postawil wszystko jasno a twoj niestety sie miota bo chce miec wszystko albo nic. Ja nie wiem jak dlugo ja bede w moim "zwiazku" z kochankiem ale to nie jest stan na zawsze. Musze sie nastawic tez zostac zraniona. Kazdy chce byc kochany i szczesliwy ale nie za kazda cene. Poswiec sobie czacu dla ciebie caly swiat stoi przed toba otworem i bol tez przejdzie bo on nie jest ciebie wart. What doesn´t kill you makes you stronger.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook