Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 03 marca 2015 - 23:15
    ~Agnethka napisał:
    ~oleńka napisał:
    No cóż... życie bywa zabawne ;-)) a ja złośliwa ;p
    dziś zapytałam mojego pseudo lubego czy on tak bardzo siebie kocha, że chce mieć dwie na raz- i żonę i kochankę czy jest takim fantastą, że chce trzymać dwie sroki za ogon ;-))
    no i po kilku godzinach usłyszałam, że chce dwie sroki trzymać za ogon;-))
    dziś zadeklarował, że od żony nie odejdzie, ale chce żebym przy nim była.
    Najlepsze to, że on mnie kocha a ona to przyzwyczajenie ;-))
    już mi się rzygać chce tym tekstem...
    a ponadto stwierdził, że może jest po prostu zbyt dziecinny w życiu- dla mnie co za idiota myli dziecinność z rodzajem odpowiedzialności ;-))
    Jest mi dziś cholernie źle- więc niech mi nikt proszę nie dopieprzA tekstów, ale nie oczekuję, nie chcę też potraktowania jako jakiejś ofiary... to w rezultacie przecież konsekwencja jakichś moich wcześniejszych decyzji...
    a ja głupia nawet wyobrażałam sobie przyszłość z nim za 5 czy 10 lat ... ale My kobiety jesteśmy głupie i naiwne XD
    i cholera może ktoś ma receptę na to jak przestać kochać? i jakiś plaster na to żeby aż tak nie bolało???


    Nie jestes ofiara i nie jestes glupia. Poprostu kochasz i jestes warta byc tak samo kochana. Wchodzac w taki uklad nigdy sie nie wie jak to sie skonczy. Rozum mowi no chyba ciebie pogielo zaczynac romans z zonatym a serce ma to w dupie i zaczyna tak u mnie bylo. I to ze wyobrazalas sobie zycie z nim za 5 czy 10 lat to nie naiwne. Moja kolezanka zna kobiete ktora czekala 18 lat na zonatego. Powiedzial jak dzieci beda dorosle do odejde i odszedl. Dotrzymal slowa a ona zaczekala. 18 lat. Ale postawil wszystko jasno a twoj niestety sie miota bo chce miec wszystko albo nic. Ja nie wiem jak dlugo ja bede w moim "zwiazku" z kochankiem ale to nie jest stan na zawsze. Musze sie nastawic tez zostac zraniona. Kazdy chce byc kochany i szczesliwy ale nie za kazda cene. Poswiec sobie czacu dla ciebie caly swiat stoi przed toba otworem i bol tez przejdzie bo on nie jest ciebie wart. What doesn´t kill you makes you stronger.


    On już wybrał ;-)) od żony nie odejdzie a ja mam sie godzić na bycie drugą sroką...
    ale ja już za długo byłam w jego życiu drugą sroką... za długo dawałam się zwodzić, za długo słyszałam kłamstwa...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 03 marca 2015 - 23:15
    ~Agnethka napisał:
    ~oleńka napisał:
    No cóż... życie bywa zabawne ;-)) a ja złośliwa ;p
    dziś zapytałam mojego pseudo lubego czy on tak bardzo siebie kocha, że chce mieć dwie na raz- i żonę i kochankę czy jest takim fantastą, że chce trzymać dwie sroki za ogon ;-))
    no i po kilku godzinach usłyszałam, że chce dwie sroki trzymać za ogon;-))
    dziś zadeklarował, że od żony nie odejdzie, ale chce żebym przy nim była.
    Najlepsze to, że on mnie kocha a ona to przyzwyczajenie ;-))
    już mi się rzygać chce tym tekstem...
    a ponadto stwierdził, że może jest po prostu zbyt dziecinny w życiu- dla mnie co za idiota myli dziecinność z rodzajem odpowiedzialności ;-))
    Jest mi dziś cholernie źle- więc niech mi nikt proszę nie dopieprzA tekstów, ale nie oczekuję, nie chcę też potraktowania jako jakiejś ofiary... to w rezultacie przecież konsekwencja jakichś moich wcześniejszych decyzji...
    a ja głupia nawet wyobrażałam sobie przyszłość z nim za 5 czy 10 lat ... ale My kobiety jesteśmy głupie i naiwne XD
    i cholera może ktoś ma receptę na to jak przestać kochać? i jakiś plaster na to żeby aż tak nie bolało???


    Nie jestes ofiara i nie jestes glupia. Poprostu kochasz i jestes warta byc tak samo kochana. Wchodzac w taki uklad nigdy sie nie wie jak to sie skonczy. Rozum mowi no chyba ciebie pogielo zaczynac romans z zonatym a serce ma to w dupie i zaczyna tak u mnie bylo. I to ze wyobrazalas sobie zycie z nim za 5 czy 10 lat to nie naiwne. Moja kolezanka zna kobiete ktora czekala 18 lat na zonatego. Powiedzial jak dzieci beda dorosle do odejde i odszedl. Dotrzymal slowa a ona zaczekala. 18 lat. Ale postawil wszystko jasno a twoj niestety sie miota bo chce miec wszystko albo nic. Ja nie wiem jak dlugo ja bede w moim "zwiazku" z kochankiem ale to nie jest stan na zawsze. Musze sie nastawic tez zostac zraniona. Kazdy chce byc kochany i szczesliwy ale nie za kazda cene. Poswiec sobie czacu dla ciebie caly swiat stoi przed toba otworem i bol tez przejdzie bo on nie jest ciebie wart. What doesn´t kill you makes you stronger.


    On już wybrał ;-)) od żony nie odejdzie a ja mam sie godzić na bycie drugą sroką...
    ale ja już za długo byłam w jego życiu drugą sroką... za długo dawałam się zwodzić, za długo słyszałam kłamstwa...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~abstrakty
    ~abstrakty
    Napisane 05 marca 2015 - 16:37
    miłość nie wybiera? ludzie a gdzie zasady jakiekolwiek? jeżeli on ma żone i dziecko- to to nic nie znaczy? bo ja go kocham i mam w du....ie uczucia jego żony i dzieci? jeżeli kobieta lub mężczyzna zdradza( w małżeństwie) to owszem z własnej woli ale tą wolę wykazuje też kochanek/ kochanka -nie kosztem wieloletniuego związku i nie kosztem emocjonalności dzieci, jeżeli znalazły się powody do tego aby stworzyć tą rodzinę, to niech znajdą się powody aby ją uratować, bądźcie dojrzali do swoich czynów i nie włażcie do łóżka zajętych ludzi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~abstrakty
    ~abstrakty
    Napisane 05 marca 2015 - 16:45
    moje 10-letnie małżeństwo właśnie się rozpadło przez taką co się zakochała w moim mężu, przeżyłam jego kłamstwa, nocne nieobecności w domu, dziwne śledztwa, ja byłam w domu od wszystkiego- sprzątanie itd. do tego niepełnosprawne dziecko, do samego końca się wypierał- taki odważny- więc odeszłam, ułożyłam sobie życie, dziecko dodaje mi sił oraz ta myśl że ja siebie szanuje i nie poświęce swojego jedynego życia człowiekowi który za nic ma moje życie i uczucia. Dodam że kochanka ma już innego- a była taka zakochana, z mężem nie utrzymuje kontaktu nawet w sprawie dziecka którego się wypierał na sali rozpraw. Takie konsekwencje zdrady w przełożeniu na życie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 05 marca 2015 - 17:22
    ~abstrakty napisał:
    miłość nie wybiera? ludzie a gdzie zasady jakiekolwiek? jeżeli on ma żone i dziecko- to to nic nie znaczy? bo ja go kocham i mam w du....ie uczucia jego żony i dzieci? jeżeli kobieta lub mężczyzna zdradza( w małżeństwie) to owszem z własnej woli ale tą wolę wykazuje też kochanek/ kochanka -nie kosztem wieloletniuego związku i nie kosztem emocjonalności dzieci, jeżeli znalazły się powody do tego aby stworzyć tą rodzinę, to niech znajdą się powody aby ją uratować, bądźcie dojrzali do swoich czynów i nie włażcie do łóżka zajętych ludzi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


    A gdzie jakiekolwiek prawo do jego uczuć , szczęścia?
    Popełnił błąd , z czasem okazało się że to nie to ze nie kocha żony i choćby chciał choćby się bardzo starał to jednak zycie z kimś na siłę z obowiązku ( jak mój mąż ) nie przyniosło by na dłuższą metę nic dobrego. To tylko udawanie ukrywanie żalu które albo utopi w nałogu albo kiedyś wybuchnie i wtedy życie w świecie awantur raczej nie będzie dla dziecka zbawienne.
    A jesli nie znajdzie spełnienia w seksie , jeżeli nie pojawi się stałą kochanka bo kobiety będą sie kierowały zasadami , bo żonaty to w końcu jakąś okłamie że jest wolny i do zdrady i tak dojdzie. To tylko następstwa życie w związku bez miłości.Ta że nie piętnujmy tak kochanek a i facetów do końca też nie. Teraz to rozumiem po wielu rozmowach z moim mężem.
    A my Polacy zapominamy o jednej bardzo ważnej rzeczy. Że wielu ludzie zakłada rodzinę z wielu różnych powodów ale nie koniecznie z miłości bo myślą że miłość nie jest taka ważna ,że będzie dobrze. Ale kiedy nagle się pojawi to wtedy zaczyna sie problem A jak sie nie pojawi to w końcu poczucie jej braku popycha do jej szukania.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 05 marca 2015 - 18:53
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    - nie wiem ile masz lat ale ja prawie 50 i w moim otoczeniu ludzie z mojego pokolenia zawierali małżeństwa z miłości właśnie - może małżeństwa naszych rodziców to było coś innego ale my właśnie pobieraliśmy się z miłości - bo nie chcieliśmy żyć jak nasi rodzice.
    To teraz jest moda na sponsoring - dlatego tyle młodych lasek zamiast się kształcić wybiera sporo starszych facetów żeby sobie na ich plecach robić karierę - i dla takich nie ma znaczenia czy żonaty czy nie.
    Jasne były też małżeństwa ustawiane - rodzina prawnicza z drugą prawniczą ale wszyscy wiedzieli, że to nie z miłości - i co ciekawe ? - te małżeństwa maja się świetnie - dlaczego ? - bo to był od początku układ i takim został - zdrady nie ma - jest seks pozamałżeński za obopólną zgodą w imię majątków.

    A miłość i panowie ? - właśnie na tym wątku panowie wyrazili się jasno - bez miłości i seksu można żyć - i co ciekawe panowie, którzy mieli kochanki bo niby szukali miłości - dla mnie bez sensu.

    Nie rozumiem, dlaczego panowie gdy zostają na lodzie - zostawia ich i żona i kochanka - chcą wrócić do żony ? - dlaczego nie błagają kochanki o szansę tylko te wredne, niekochane żony ? - to jest dla mnie już czysta abstrakcja.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 05 marca 2015 - 21:01
    No tak , zakochiwali się po uszy i nie widząc świata poza sobą brali ślub.
    Tylko że wielu z nich zostało porzuconych zanim doszło do ślubu i już nigdy tak nie pokochali. Panowie zakładali rodziny bo tak wypadało , bo trzeba było w końcu być za kogoś odpowiedzialnym bo bo mieli swoje potrzeby a jak trafili na kobietę która ich zaspokoiła to chcieli przestać myśleć o tamtej a czasem to były po prostu wpadki.
    Panie bo w końcu przyszedł ich czas , bo szukały zapomnienia bo ruszył ich instynkt macierzyński albo żeby nie mówili że jestem stara panną i już mnie nikt nie zechce to trzeba było łapać okazję . I tak zawierało się większość małżeństw i 40 lat temu i 30 i nawet 20 . Nie było mody na wiarę w siebie. Ludzie stwierdzili że miłość mają za sobą a teraz trzeba sobie po prostu ułożyć życie. Czasem kochała jedna strona czasem nikt a ci którzy na prawdę byli w sobie zakochani byli szczęściarzami choć czas nie raz pokazał że czasem i ta miłość nie wystarczyła.Bardziej pobierano się z przyzwyczajenia niż z miłości , takie są statystyki.
    Ktoś tu zapytał ; Kiedy przestałeś kochać swoją żonę ? : Ale nikt nie zapytał czy ty ja naprawdę kochałeś kiedykolwiek? Teraz podoba mi się moda na długie życie ze sobą przed ślubem i to że po latach ludzie sie rozstają choć tyle razem przeszli świadczy o tym że tego prawdziwego uczucia między nimi nie było , choć tak im się wydawało.Taka jest prawda o naszych wyobrażeniach o miłości.Tę prawdziwą trudno jest znaleźć i czasem przychodzi o wiele za późno jak do mojego staruszka. Ale niech ma na stare lata trochę tej miłości.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 05 marca 2015 - 22:05
    No to mamy całkiem inne obserwacje w tym temacie. Np nikt z moich znajomych nie wziął ślubu bo przyszedł czas, bo tak trzeba, bo ona jest w ciąży - to nie był żaden przymus. Natomiast kilkuletnie mieszkanie przed ślubem nie oszczędziło kilku par, więc tak jakby nie miało to znaczenia - a wydawało się, że skoro mieszkali razem tyle lat to ślub nic nie zmieni a jednak zmienił.
    Może mam to szczęście, że znajome pary, które nie są już razem rozwiodły się bo przestały się kochać - tylko jedna para rozwiodła się z hukiem bo pan sobie machnął dziecko w jednym czasie i z żoną i z kochanką i żona się w końcu dowiedziała - czy jest szczęśliwszy ? - nie sądzę.
    Wychodzi na to, że jesteśmy zaprogramowani na to, żeby być nieszczęśliwymi - szczęśliwi są tylko nieświadomi ? - tragedia.
    Ja uważam, że nie jestem TU za karę i chcę być szczęśliwa tu i teraz - nie mam zamiaru czekać 20 lat na chwilę szczęścia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 05 marca 2015 - 22:29
    ~MŻK napisał:
    No to mamy całkiem inne obserwacje w tym temacie. Np nikt z moich znajomych nie wziął ślubu bo przyszedł czas, bo tak trzeba, bo ona jest w ciąży - to nie był żaden przymus. Natomiast kilkuletnie mieszkanie przed ślubem nie oszczędziło kilku par, więc tak jakby nie miało to znaczenia - a wydawało się, że skoro mieszkali razem tyle lat to ślub nic nie zmieni a jednak zmienił.
    Może mam to szczęście, że znajome pary, które nie są już razem rozwiodły się bo przestały się kochać - tylko jedna para rozwiodła się z hukiem bo pan sobie machnął dziecko w jednym czasie i z żoną i z kochanką i żona się w końcu dowiedziała - czy jest szczęśliwszy ? - nie sądzę.
    Wychodzi na to, że jesteśmy zaprogramowani na to, żeby być nieszczęśliwymi - szczęśliwi są tylko nieświadomi ? - tragedia.
    Ja uważam, że nie jestem TU za karę i chcę być szczęśliwa tu i teraz - nie mam zamiaru czekać 20 lat na chwilę szczęścia.


    A może jest tak, że nie potrafimy, nie doceniamy, nie widzimy szczęścia, które mamy na co dzień? Nie potrafimy się cieszyć tym co mamy... może czasem lepiej żyć chwilą i brać co chwila daje i cieszyć się chwilą... chyba Kora śpiewała "szczęśliwe chwile to motyle, Miłość wieczna tęsknota..."

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka
    ~kochanka
    Napisane 05 marca 2015 - 23:01
    ~MŻK napisał:
    No to mamy całkiem inne obserwacje w tym temacie. Np nikt z moich znajomych nie wziął ślubu bo przyszedł czas, bo tak trzeba, bo ona jest w ciąży - to nie był żaden przymus. Natomiast kilkuletnie mieszkanie przed ślubem nie oszczędziło kilku par, więc tak jakby nie miało to znaczenia - a wydawało się, że skoro mieszkali razem tyle lat to ślub nic nie zmieni a jednak zmienił.
    Może mam to szczęście, że znajome pary, które nie są już razem rozwiodły się bo przestały się kochać - tylko jedna para rozwiodła się z hukiem bo pan sobie machnął dziecko w jednym czasie i z żoną i z kochanką i żona się w końcu dowiedziała - czy jest szczęśliwszy ? - nie sądzę.
    Wychodzi na to, że jesteśmy zaprogramowani na to, żeby być nieszczęśliwymi - szczęśliwi są tylko nieświadomi ? - tragedia.
    Ja uważam, że nie jestem TU za karę i chcę być szczęśliwa tu i teraz - nie mam zamiaru czekać 20 lat na chwilę szczęścia.


    A kto sam sie przyzna ze się ożenił albo wyszłam za niego ale tak na prawdę nie kochałam? Będą żyć w zakłamaniu jak zdradzacze żony że kochali i kochają .Takie są statystyki. Lubię go potrzebuję więc wmawiam sobie i innym że kocham . To najczęstszy powód małżeństwa i podobno wg statystyk to nawet 65 do 70 %
    Też to czytałam i u się zgadzam z Do 3 razy...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 05 marca 2015 - 23:26
    ~kochanka napisał:
    ~MŻK napisał:
    No to mamy całkiem inne obserwacje w tym temacie. Np nikt z moich znajomych nie wziął ślubu bo przyszedł czas, bo tak trzeba, bo ona jest w ciąży - to nie był żaden przymus. Natomiast kilkuletnie mieszkanie przed ślubem nie oszczędziło kilku par, więc tak jakby nie miało to znaczenia - a wydawało się, że skoro mieszkali razem tyle lat to ślub nic nie zmieni a jednak zmienił.
    Może mam to szczęście, że znajome pary, które nie są już razem rozwiodły się bo przestały się kochać - tylko jedna para rozwiodła się z hukiem bo pan sobie machnął dziecko w jednym czasie i z żoną i z kochanką i żona się w końcu dowiedziała - czy jest szczęśliwszy ? - nie sądzę.
    Wychodzi na to, że jesteśmy zaprogramowani na to, żeby być nieszczęśliwymi - szczęśliwi są tylko nieświadomi ? - tragedia.
    Ja uważam, że nie jestem TU za karę i chcę być szczęśliwa tu i teraz - nie mam zamiaru czekać 20 lat na chwilę szczęścia.


    A kto sam sie przyzna ze się ożenił albo wyszłam za niego ale tak na prawdę nie kochałam? Będą żyć w zakłamaniu jak zdradzacze żony że kochali i kochają .Takie są statystyki. Lubię go potrzebuję więc wmawiam sobie i innym że kocham . To najczęstszy powód małżeństwa i podobno wg statystyk to nawet 65 do 70 %
    Też to czytałam i u się zgadzam z Do 3 razy...


    Strach przed byciem samemu popycha do różnych działań... i to jest fakt niezaprzeczalny. Mało kto czuje się sam z sobą dobrze. W związku z czym myślę, że w dużej części przypadków wmawiania sobie kochania kogoś to strach przed samotnością. Tylko dla mnie jest gorsze bycie z kimś i bycie samotnym niż być samej z sobą i bycie samotną.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~delba
    ~delba
    Napisane 05 marca 2015 - 23:34
    ~abstrakty napisał:
    moje 10-letnie małżeństwo właśnie się rozpadło przez taką co się zakochała w moim mężu, przeżyłam jego kłamstwa, nocne nieobecności w domu, dziwne śledztwa, ja byłam w domu od wszystkiego- sprzątanie itd. do tego niepełnosprawne dziecko, do samego końca się wypierał- taki odważny- więc odeszłam, ułożyłam sobie życie, dziecko dodaje mi sił oraz ta myśl że ja siebie szanuje i nie poświęce swojego jedynego życia człowiekowi który za nic ma moje życie i uczucia. Dodam że kochanka ma już innego- a była taka zakochana, z mężem nie utrzymuje kontaktu nawet w sprawie dziecka którego się wypierał na sali rozpraw. Takie konsekwencje zdrady w przełożeniu na życie.


    "... więc odeszłam, ułożyłam sobie życie, dziecko dodaje mi sił oraz ta myśl że ja siebie szanuje i nie poświecę swojego jedynego życia człowiekowi który za nic ma moje życie i uczucia..." jestem pod dużym wrażeniem tego co napisałaś. Mimo, że sama jestem kochanką, ale to co napisałaś- pełen szacunek dla Ciebie.
    Myślałam kiedyś o tym co by było gdyby mnie mąż zdradził i wiem jedno, że zrobiłabym to samo co Ty ;-))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lilka
    ~Lilka
    Napisane 06 marca 2015 - 01:01
    Ludzie często też mylą miłość z przyzwyczajeniem i przywiązaniem. Czasem sami przed sobą nie chcą się przyznać, że już nie kochają choć o podejrzewają
    A czasami są w jakiś sposób oszukiwani przez drugą połówkę i po prostu z czasem uczucie wygasa.
    I stąd mamy sporo związków pozbawionych miłości.

    Abstrakty napisała o liczeniu się z uczuciami zdradzanego małżonka i dziecka. I dochodzimy do ciekawej kwestii. Dziecko to dziecko. Ale problem ludzi dorosłych jest taki, że oczekują liczenia się ze swoimi uczuciami i w ramach tych oczekiwań nie liczą się z uczuciami innych. Bo przecież inni powinni uszanować ich uczucia i je zaspokoić. I dlatego w tak wielu związkach dochodzi do rozłamów, bo ludzie stawiają swoje uczucia na pierwszym miejscu, oczekują od partnera że je w pełni uszanują i zaspokoją, a jednocześnie zapominają że ten partner też ma uczucia i je też należy uszanować.
    I nie powiem, zaczynam czekać obecnie na krach w małżeństwie znajomych po wyznaniu żony - jestem jaka jestem, ja się nie zmienię. Ale on ma się zmienić tak jak ja chcę aby się zmienił i wymuszę to na nim fochami, awanturami, marudzeniem itd. A jak mu nie pasuje, niech odejdzie. Ja mam jeden wniosek - ona ma gdzieś to co on czuje. Bo powiedzenie, jak Ci nie pasuje to odejdź, nie jest wyrazem szacunku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 06 marca 2015 - 01:17
    Lilka...
    Ludzie często też mylą miłość z przyzwyczajeniem i przywiązaniem. Czasem sami przed sobą nie chcą się przyznać, że już nie kochają choć o podejrzewają
    A czasami są w jakiś sposób oszukiwani przez drugą połówkę i po prostu z czasem uczucie wygasa.
    [b]Bo powiedzenie, jak Ci nie pasuje to odejdź, nie jest wyrazem szacunku.

    bardzo trafne słowa ;-))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta w spodnicy
    ~Kobieta w spodnicy
    Napisane 06 marca 2015 - 13:04
    ~delba napisał:
    ~abstrakty napisał:
    moje 10-letnie małżeństwo właśnie się rozpadło przez taką co się zakochała w moim mężu, przeżyłam jego kłamstwa, nocne nieobecności w domu, dziwne śledztwa, ja byłam w domu od wszystkiego- sprzątanie itd. do tego niepełnosprawne dziecko, do samego końca się wypierał- taki odważny- więc odeszłam, ułożyłam sobie życie, dziecko dodaje mi sił oraz ta myśl że ja siebie szanuje i nie poświęce swojego jedynego życia człowiekowi który za nic ma moje życie i uczucia. Dodam że kochanka ma już innego- a była taka zakochana, z mężem nie utrzymuje kontaktu nawet w sprawie dziecka którego się wypierał na sali rozpraw. Takie konsekwencje zdrady w przełożeniu na życie.


    "... więc odeszłam, ułożyłam sobie życie, dziecko dodaje mi sił oraz ta myśl że ja siebie szanuje i nie poświecę swojego jedynego życia człowiekowi który za nic ma moje życie i uczucia..." jestem pod dużym wrażeniem tego co napisałaś. Mimo, że sama jestem kochanką, ale to co napisałaś- pełen szacunek dla Ciebie.
    Myślałam kiedyś o tym co by było gdyby mnie mąż zdradził i wiem jedno, że zrobiłabym to samo co Ty ;-))

    Nie potrafiłabyś wybaczyć swojemu mężowi zdrady a na bieżąco wybaczasz ja kochankowi . Nie potrafiłabyś żyć jako zdradzona żona , a potrafisz żyć jako kochanka ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 06 marca 2015 - 13:31
    ~DO napisał:
    No tak , zakochiwali się po uszy i nie widząc świata poza sobą brali ślub.
    Tylko że wielu z nich zostało porzuconych zanim doszło do ślubu i już nigdy tak nie pokochali. Panowie zakładali rodziny bo tak wypadało , bo trzeba było w końcu być za kogoś odpowiedzialnym bo bo mieli swoje potrzeby a jak trafili na kobietę która ich zaspokoiła to chcieli przestać myśleć o tamtej a czasem to były po prostu wpadki.
    Panie bo w końcu przyszedł ich czas , bo szukały zapomnienia bo ruszył ich instynkt macierzyński albo żeby nie mówili że jestem stara panną i już mnie nikt nie zechce to trzeba było łapać okazję . I tak zawierało się większość małżeństw i 40 lat temu i 30 i nawet 20 . Nie było mody na wiarę w siebie. Ludzie stwierdzili że miłość mają za sobą a teraz trzeba sobie po prostu ułożyć życie. Czasem kochała jedna strona czasem nikt a ci którzy na prawdę byli w sobie zakochani byli szczęściarzami choć czas nie raz pokazał że czasem i ta miłość nie wystarczyła.Bardziej pobierano się z przyzwyczajenia niż z miłości , takie są statystyki.
    Ktoś tu zapytał ; Kiedy przestałeś kochać swoją żonę ? : Ale nikt nie zapytał czy ty ja naprawdę kochałeś kiedykolwiek? Teraz podoba mi się moda na długie życie ze sobą przed ślubem i to że po latach ludzie sie rozstają choć tyle razem przeszli świadczy o tym że tego prawdziwego uczucia między nimi nie było , choć tak im się wydawało.Taka jest prawda o naszych wyobrażeniach o miłości.Tę prawdziwą trudno jest znaleźć i czasem przychodzi o wiele za późno jak do mojego staruszka. Ale niech ma na stare lata trochę tej miłości.


    A z jakich to ty pobudek popełniłaś swoje małżeństwo jeśli tak dobrze znasz intencje innych,sama wiesz czy twoja pani psycholog cię oświeciła?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 06 marca 2015 - 14:56
    I wyszło na to, że i żony i kochanki chcą tego samego - i stosują takie same metody, żeby zdobyć i utrzymać faceta.

    delba - nie mów chop - nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego co to znaczy niepełnosprawne dziecko
    oleńka - i czy w takiej sytuacji można mówić, że należy żyć chwilą ? - jak to powiedzieć temu dziecku ?

    Zadziwiające jest to jak dużo kochanki wiedzą o żonach a jak mało o swoich kochankach.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~xxx
    ~xxx
    Napisane 06 marca 2015 - 15:15
    ~MŻK napisał:
    I wyszło na to, że i żony i kochanki chcą tego samego - i stosują takie same metody, żeby zdobyć i utrzymać faceta.

    delba - nie mów chop - nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego co to znaczy niepełnosprawne dziecko
    oleńka - i czy w takiej sytuacji można mówić, że należy żyć chwilą ? - jak to powiedzieć temu dziecku ?

    Zadziwiające jest to jak dużo kochanki wiedzą o żonach a jak mało o swoich kochankach.

    [/quo

    Po przeczytaniu na fb wiadomości od kochanki do mojego męża ,zapytałam go jak to jest możliwe że tego super zajeb..tego ,fantastycznego i wspaniałego faceta ,którego ona w nim widzi ja nijak nie mogę dojrzeć i dlaczego nie zrobił nawet najmniejszego minimum żebym to ja o nim tak pomyślała ale odpowiedzi nie dostałam.
    Więc jak widzisz tak zazwyczaj bywa ,że kochanki nie wiedzą naprawdę jakich mają tych swoich wybranków.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~delba
    ~delba
    Napisane 06 marca 2015 - 16:53
    ~Kobieta napisał:
    ~delba napisał:
    ~abstrakty napisał:
    moje 10-letnie małżeństwo właśnie się rozpadło przez taką co się zakochała w moim mężu, przeżyłam jego kłamstwa, nocne nieobecności w domu, dziwne śledztwa, ja byłam w domu od wszystkiego- sprzątanie itd. do tego niepełnosprawne dziecko, do samego końca się wypierał- taki odważny- więc odeszłam, ułożyłam sobie życie, dziecko dodaje mi sił oraz ta myśl że ja siebie szanuje i nie poświęce swojego jedynego życia człowiekowi który za nic ma moje życie i uczucia. Dodam że kochanka ma już innego- a była taka zakochana, z mężem nie utrzymuje kontaktu nawet w sprawie dziecka którego się wypierał na sali rozpraw. Takie konsekwencje zdrady w przełożeniu na życie.


    "... więc odeszłam, ułożyłam sobie życie, dziecko dodaje mi sił oraz ta myśl że ja siebie szanuje i nie poświecę swojego jedynego życia człowiekowi który za nic ma moje życie i uczucia..." jestem pod dużym wrażeniem tego co napisałaś. Mimo, że sama jestem kochanką, ale to co napisałaś- pełen szacunek dla Ciebie.
    Myślałam kiedyś o tym co by było gdyby mnie mąż zdradził i wiem jedno, że zrobiłabym to samo co Ty ;-))

    Nie potrafiłabyś wybaczyć swojemu mężowi zdrady a na bieżąco wybaczasz ja kochankowi . Nie potrafiłabyś żyć jako zdradzona żona , a potrafisz żyć jako kochanka ?

    i w tym jest różnica między bycia żoną a kochanką... kochanka wiadomo do jakich celów z reguły służy... a żona- jeśli pojawia się kochanka to coś nie halo z małżeństwem. Żona ma być tą jedyną, kochanki można zmieniać choćby co tydzień ;-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~delba
    ~delba
    Napisane 06 marca 2015 - 16:57
    ~MŻK napisał:
    I wyszło na to, że i żony i kochanki chcą tego samego - i stosują takie same metody, żeby zdobyć i utrzymać faceta.

    delba - nie mów chop - nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego co to znaczy niepełnosprawne dziecko
    oleńka - i czy w takiej sytuacji można mówić, że należy żyć chwilą ? - jak to powiedzieć temu dziecku ?

    Zadziwiające jest to jak dużo kochanki wiedzą o żonach a jak mało o swoich kochankach.

    Wiem ile jest pracy z dzieckiem niepełnosprawnym, wiem ile trzeba mu poswięcić jednak na co komu dorosły facet, z którym tylko zamiast pomocy nawarstwiają sie problemy? który zamiast pomóc daje tylko ciosy?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook