Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~WIKI
    ~WIKI
    Napisane 28 lutego 2015 - 22:08
    ~MŻK napisał:
    No ale jednak trzeba przyznać, że większość panów decydujących się na kochanki to jednak panowie przy tzw kasie - więc może zostawić żonie i dzieciom kasę i wybrać szczęście bez ? - no i wniosek taki, że dla panów ważniejsza kasa niż miłość z kochanką - przykre - bardzo.


    Tylko dlaczego ma całkowicie rezygnować , można sie dogadać a jak nie to zrobi to sąd i ajk jest oficjalna kasa to i tak większość przypadnie żonie i dzieciom , jak u nas. Nie wiem czy pamiętacie ale mój narzeczony chciał tylko kilka procent z wspólnego majątku choć to on rozkręcił firmę i pilnował zeby funkcjonowała prawidłowo, Ale ona chciała wszystkiego jak żona pana t i pewnie nie jedna żona. Co mnie obchodzi nieszczęśliwy maż przy boku skoro nie muszę rozstawać sie z ukochanymi przedmiotami i pachnącą kasą na koncie. A sąd przydzielił mu połowę firmy i 40 % wartości majątku. Chciał jej zostawić dom a dostał 1\ 3 Nie lepiej było sie dogadać? Ale już po rozwodzie choć dopiero dwa tygodnie . Nareszcie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 28 lutego 2015 - 22:16
    ~Agnethka napisał:
    I tu leży pies pogrzebany: zdradzona żona leci na kochanke a nie pomyśli chociaż raz dlaczego doszło do zdrady

    To co piszesz nazywa się obwinianiem ofiary. Mąż zdradził, a żona wszystkiemu winna.
    ~Agnethka napisał:
    i do tego próbuje go zatrzymac w każdy podły sposób.

    Może dlatego próbuje, że ma np. dzieci i chciałaby, żeby się wychowały w pełnej rodzinie. A robi to jak umie i najczęściej jej się udaje. To takie ryzyko zawodowe kochanki.
    ~Agnethka napisał:
    To nie ma nic wspólnego z miłością to czyste wyrachowanie.

    Jasne. Wredna, wyrachowana żona, bo oczekuje od sprawców swojego nieszczęścia, żeby się zaprzestali swojej podłej działalności. To naprawdę podłość nie z tej ziemi.

    W sumie to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać jak czytam takie wywody.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 28 lutego 2015 - 22:18
    ~testosteron napisał:
    ~oleńka napisał:
    ~MŻK napisał:
    oleńka - mnie też zawsze intrygowało , jak panowie są pewni swoich kobiet: żon / kochanek - że nie odejdą ale się dostosują do całej sytuacji no może trochę pofochają a im będzie jak w niebie - a gdy się okazuje, że odchodzi i kochanka i żona to wielka życiowa tragedia - wręcz dramat z samobójstwem w tle - znam kilku takich zdziwionych panów. Oni nawet nie dopuszczają myśli, że coś będzie inaczej niż sobie zaplanowali - nie mają sobie nic do zarzucenia - to one są winne żona i kochanka.
    Dlatego właśnie uważam, że taki facet nie kocha ani żony ani kochanki tylko siebie.

    Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, że kocha tylko siebie...bo patrząc w przeszłość wiele sytuacji by temu zaprzeczało...
    ale z drugiej strony coraz bardziej skłonna jestem przyznać, że tak jest.
    Wczoraj po raz trzeci powiedziałam mu, że mnie nie docenia.... i następny raz kiedy to ode mnie usłyszy, będzie wtedy, gdy powiem Mu żegnaj.
    Pewność w wielu sytuacjach bywa bardzo zgubna- On był pewny, że żona nie zrobi Mu żadnej inwigilacji, że co najwyżej przestanie Mu obiady gotować jak się o mnie dowie... i do niej też się pomylił...
    fakt, że mieszka z nią i nawet chyba wbrew temu co mówi sypiają ze sobą i robią wspólnie wiele innych rzeczy... ale ja już przestałam o tym myśleć. Wolę milczeć, nie słuchać, nie pytać niż być okłamywana...
    Kłamstwo boli podwójnie- raz wtedy, gdy wiemy, że jest się okłamywanym a drugim razem, gdy prawda wychodzi na jaw...



    Kiedyś już napisałem jak po zachowaniu mężczyzny można stwierdzić co czuje do kobiety. Proponuje sobie tego poszukać . Spróbuj spojrzeć na swoje życie z nim jak na film , z boku i zastanów się czy podoba ci się zachowanie tego pana wobec żony i kochanki, bo uważam że jeśli się kocha kochankę to raczej żonę mimo szacunku do niej itd traktuje sie trochę jako zło konieczne ,a na pewno nie faworyzuje.
    Pytanie , przychodzą mi teraz do głowy dwa przykłady które wykorzystałem w tamtym poście dotyczących dwóch różnych przypadków.
    1 Czy on byłby w stanie przyjść do twojego mieszkania pod twoją nieobecność coś naprawić przy okazji ugotować Ci obiad żebyś miała coś dobrego ciepłego jak wrócisz zmęczona z pracy żeby tylko usłyszeć twoje dziekuję
    2 czy byłby gotowy zostawić wszystko i przybiec nocą kilka kilometrów bo jesteś chora żeby tylko cię przytulić , żeby być przy tobie mając gdzieś co poczuje żona kiedy sie rano obudzi?
    Jeśli się chociaż zawahasz przy odpowiedzi tak , to raczej nie licz że kocha właśnie Ciebie/ bo tak właśnie kochamy.
    Jest z tobą z jakiś egoistycznych powodów ale raczej nie z miłości.


    Powiem tak:
    na tą chwilę jest prawie na każda moją prośbę w ciągu dnia...
    ale gdybym go potrzebowała w nocy to nikłe szanse są na to żeby się pojawił, gdyż na tą chwilę nie ma wieczoru, który by spędził bez kieliszka w ręku...

    Praktycznie teraz nawet jest absurdalna sytuacja, że od jakiegoś czasu jak wysyłam mu sygnały o tym, że planuje rozstanie z nim ma dla mnie więcej czasu niż normalnie.
    Tylko mnie to nie satysfakcjonuje... dziś jest sobotni wieczór, a ja siedzę sama w domu... nie mam z kim zjeść kolacji, nie mam do kogo się przytulić, nie mam z kim porozmawiać... nie mam z kim się położyć do łóżka i rano wstać w czyichś objęciach i wypić wspólnie porannej kawy...
    Fakt, ze to tez jakiś mój wybór, bo mogłabym umówić się ze znajomymi... ale to nie to samo co spędzić czas z kimś kogo się kocha, na kim zależy...
    Czasem po tygodniu ciężkiego zapieprzania ma się ochotę być tylko na sam na sam z kimś kogo się kocha.
    Stąd też wolę być sama z samą sobą niż sama będąc z kimś, do tego mając jeszcze wrażenie, że jest się jedna ze srok, która ma być trzymana za ogon

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 28 lutego 2015 - 22:18
    ~testosteron napisał:
    ~oleńka napisał:
    ~MŻK napisał:
    oleńka - mnie też zawsze intrygowało , jak panowie są pewni swoich kobiet: żon / kochanek - że nie odejdą ale się dostosują do całej sytuacji no może trochę pofochają a im będzie jak w niebie - a gdy się okazuje, że odchodzi i kochanka i żona to wielka życiowa tragedia - wręcz dramat z samobójstwem w tle - znam kilku takich zdziwionych panów. Oni nawet nie dopuszczają myśli, że coś będzie inaczej niż sobie zaplanowali - nie mają sobie nic do zarzucenia - to one są winne żona i kochanka.
    Dlatego właśnie uważam, że taki facet nie kocha ani żony ani kochanki tylko siebie.

    Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, że kocha tylko siebie...bo patrząc w przeszłość wiele sytuacji by temu zaprzeczało...
    ale z drugiej strony coraz bardziej skłonna jestem przyznać, że tak jest.
    Wczoraj po raz trzeci powiedziałam mu, że mnie nie docenia.... i następny raz kiedy to ode mnie usłyszy, będzie wtedy, gdy powiem Mu żegnaj.
    Pewność w wielu sytuacjach bywa bardzo zgubna- On był pewny, że żona nie zrobi Mu żadnej inwigilacji, że co najwyżej przestanie Mu obiady gotować jak się o mnie dowie... i do niej też się pomylił...
    fakt, że mieszka z nią i nawet chyba wbrew temu co mówi sypiają ze sobą i robią wspólnie wiele innych rzeczy... ale ja już przestałam o tym myśleć. Wolę milczeć, nie słuchać, nie pytać niż być okłamywana...
    Kłamstwo boli podwójnie- raz wtedy, gdy wiemy, że jest się okłamywanym a drugim razem, gdy prawda wychodzi na jaw...



    Kiedyś już napisałem jak po zachowaniu mężczyzny można stwierdzić co czuje do kobiety. Proponuje sobie tego poszukać . Spróbuj spojrzeć na swoje życie z nim jak na film , z boku i zastanów się czy podoba ci się zachowanie tego pana wobec żony i kochanki, bo uważam że jeśli się kocha kochankę to raczej żonę mimo szacunku do niej itd traktuje sie trochę jako zło konieczne ,a na pewno nie faworyzuje.
    Pytanie , przychodzą mi teraz do głowy dwa przykłady które wykorzystałem w tamtym poście dotyczących dwóch różnych przypadków.
    1 Czy on byłby w stanie przyjść do twojego mieszkania pod twoją nieobecność coś naprawić przy okazji ugotować Ci obiad żebyś miała coś dobrego ciepłego jak wrócisz zmęczona z pracy żeby tylko usłyszeć twoje dziekuję
    2 czy byłby gotowy zostawić wszystko i przybiec nocą kilka kilometrów bo jesteś chora żeby tylko cię przytulić , żeby być przy tobie mając gdzieś co poczuje żona kiedy sie rano obudzi?
    Jeśli się chociaż zawahasz przy odpowiedzi tak , to raczej nie licz że kocha właśnie Ciebie/ bo tak właśnie kochamy.
    Jest z tobą z jakiś egoistycznych powodów ale raczej nie z miłości.


    Powiem tak:
    na tą chwilę jest prawie na każda moją prośbę w ciągu dnia...
    ale gdybym go potrzebowała w nocy to nikłe szanse są na to żeby się pojawił, gdyż na tą chwilę nie ma wieczoru, który by spędził bez kieliszka w ręku...

    Praktycznie teraz nawet jest absurdalna sytuacja, że od jakiegoś czasu jak wysyłam mu sygnały o tym, że planuje rozstanie z nim ma dla mnie więcej czasu niż normalnie.
    Tylko mnie to nie satysfakcjonuje... dziś jest sobotni wieczór, a ja siedzę sama w domu... nie mam z kim zjeść kolacji, nie mam do kogo się przytulić, nie mam z kim porozmawiać... nie mam z kim się położyć do łóżka i rano wstać w czyichś objęciach i wypić wspólnie porannej kawy...
    Fakt, ze to tez jakiś mój wybór, bo mogłabym umówić się ze znajomymi... ale to nie to samo co spędzić czas z kimś kogo się kocha, na kim zależy...
    Czasem po tygodniu ciężkiego zapieprzania ma się ochotę być tylko na sam na sam z kimś kogo się kocha.
    Stąd też wolę być sama z samą sobą niż sama będąc z kimś, do tego mając jeszcze wrażenie, że jest się jedna ze srok, która ma być trzymana za ogon

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka
    ~kochanka
    Napisane 28 lutego 2015 - 22:22
    ~asdfgh napisał:
    ~Agnethka napisał:
    I tu leży pies pogrzebany: zdradzona żona leci na kochanke a nie pomyśli chociaż raz dlaczego doszło do zdrady

    To co piszesz nazywa się obwinianiem ofiary. Mąż zdradził, a żona wszystkiemu winna.
    ~Agnethka napisał:
    i do tego próbuje go zatrzymac w każdy podły sposób.

    Może dlatego próbuje, że ma np. dzieci i chciałaby, żeby się wychowały w pełnej rodzinie. A robi to jak umie i najczęściej jej się udaje. To takie ryzyko zawodowe kochanki.
    ~Agnethka napisał:
    To nie ma nic wspólnego z miłością to czyste wyrachowanie.

    Jasne. Wredna, wyrachowana żona, bo oczekuje od sprawców swojego nieszczęścia, żeby się zaprzestali swojej podłej działalności. To naprawdę podłość nie z tej ziemi.

    W sumie to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać jak czytam takie wywody.




    To zostaw te wywody zainteresowanym tym którzy w tym tkwią i problem jest dla nich ważny a ty kolejny raz napisałaś czyste bzdury bez próby zrozumienia.
    Znajdź sobie forum dla sfrustrowanych doradców i tam sie udzielaj z twoimi czystymi teoriami . Bo wygląda na to że o życiu i małżeństwie nie masz jak zwykle pojęcia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka
    ~kochanka
    Napisane 28 lutego 2015 - 22:30
    ~oleńka napisał:
    [quote=~i.


    Powiem tak:
    na tą chwilę jest prawie na każda moją prośbę w ciągu dnia...
    ale gdybym go potrzebowała w nocy to nikłe szanse są na to żeby się pojawił, gdyż na tą chwilę nie ma wieczoru, który by spędził bez kieliszka w ręku...

    Praktycznie teraz nawet jest absurdalna sytuacja, że od jakiegoś czasu jak wysyłam mu sygnały o tym, że planuje rozstanie z nim ma dla mnie więcej czasu niż normalnie.
    Tylko mnie to nie satysfakcjonuje... dziś jest sobotni wieczór, a ja siedzę sama w domu... nie mam z kim zjeść kolacji, nie mam do kogo się przytulić, nie mam z kim porozmawiać... nie mam z kim się położyć do łóżka i rano wstać w czyichś objęciach i wypić wspólnie porannej kawy...
    Fakt, ze to tez jakiś mój wybór, bo mogłabym umówić się ze znajomymi... ale to nie to samo co spędzić czas z kimś kogo się kocha, na kim zależy...
    Czasem po tygodniu ciężkiego zapieprzania ma się ochotę być tylko na sam na sam z kimś kogo się kocha.
    Stąd też wolę być sama z samą sobą niż sama będąc z kimś, do tego mając jeszcze wrażenie, że jest się jedna ze srok, która ma być trzymana za ogon




    Wygląda na to że jednak coś nim ruszyło , że strach że jednak nie będzie wg jego warunków że może Cię stracić dał mu wiele do myślenia i ruszyło uczucie skoro w każdej chwili dnia jest gotowy na twoje wezwanie.
    Ale twoj problem polega na to że rola kochanki Tobie nie pasuje, chce być tą jedyną i nie chcesz tkwić w takim układzie za wszelką cenę / Najlepiej w twoim przypadku jest postawić ultimatum. Jeśli nie odejdzie to ty będziesz sie dusić w takim układzie i stracisz tylko lata. Ja czekałam bo czułam że jednak kiedyś będzie tylko mój bez ultimatum, nie ciążył mi taki układ ale na siłę bym nie czekała. Zawalcz o siebie i swoje marzenia bo może to jednak nie ten jedyny,


    Ps witaj Wiki , co u ciebie , jak dziecko.?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 28 lutego 2015 - 22:33
    ~asdfgh napisał:
    ~Agnethka napisał:
    I tu leży pies pogrzebany: zdradzona żona leci na kochanke a nie pomyśli chociaż raz dlaczego doszło do zdrady

    To co piszesz nazywa się obwinianiem ofiary. Mąż zdradził, a żona wszystkiemu winna.
    ~Agnethka napisał:
    i do tego próbuje go zatrzymac w każdy podły sposób.

    Może dlatego próbuje, że ma np. dzieci i chciałaby, żeby się wychowały w pełnej rodzinie. A robi to jak umie i najczęściej jej się udaje. To takie ryzyko zawodowe kochanki.
    ~Agnethka napisał:
    To nie ma nic wspólnego z miłością to czyste wyrachowanie.

    Jasne. Wredna, wyrachowana żona, bo oczekuje od sprawców swojego nieszczęścia, żeby się zaprzestali swojej podłej działalności. To naprawdę podłość nie z tej ziemi.

    W sumie to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać jak czytam takie wywody.

    no tak żona to chodzący ideał, a kochanka na siłę wciągała męża do łóżka... wręcz go prawie zgwałciła, żeby tylko zostać jego kochanką...
    Jeśli ma się w domu wszystko co potrzeba nie szuka sie atrakcji na cudzym podwórku.
    Sama będąc zoną zdradzaną, na chwilę obecną 10 lat po rozwodzie, wiem, że to też była jakaś moja wina w tym, że na tamten czas mąż znalazł sobie kogoś innego.
    A podpieranie się dziećmi? dla mnie to bzdet utrzymywanie małżeństwa dla dzieci- ciągłe fochy, kłótnie, może i osobne łóżka- myślisz, że dzieci tego nie widzą?
    Lepiej osobno i ze spokojem być rodzicem, niż w udawanym małżeństwie z ciągłymi negatywnymi emocjami....
    wyrachowana żona... jeszcze mój nie raz mówił o swojej żonie, że ile by nie miała co miesiąc na koncie to wszystko wyda czy by to jest 1 0tys czy 20 tys - jest w stanie przepuścić wszystko. Po wyprowadzce od niej ograniczył jej dojście do kota z 5tys dziennie na 600zł... i przez to strasznie ją unieszczęśliwił... a do mnie w pierwszej wiadomości jaką do mnie napisała wygarnęła mi mój materializm, że jestem z nim dla kasy...
    a ja mam w nosie jego kasę....
    fakt jest taki, że jest przydatna, ale gdyby jej nie miał a miał to wszystko inne co ja w nim widzę dobrego bezdyskusyjnie bym z nim była...
    tyle, ze teraz zaczęłam postrzegać inaczej bycie z nim....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 28 lutego 2015 - 22:36
    ~kochanka napisał:
    To zostaw te wywody zainteresowanym tym którzy w tym tkwią i problem jest dla nich ważny a ty kolejny raz napisałaś czyste bzdury bez próby zrozumienia.
    Znajdź sobie forum dla sfrustrowanych doradców i tam sie udzielaj z twoimi czystymi teoriami . Bo wygląda na to że o życiu i małżeństwie nie masz jak zwykle pojęcia.
    napisał:


    Co prawda nie zamierzam się kłócić, ale jeszcze ci odpiszę. Pojęcie "obwinianie ofiary" pochodzi z psychologii, którą podobno studiujesz, więc powinnaś ten mechanizm obronny znać. I nie wiem dlaczego uważasz, że to bzdura?

    Zastanawiało mnie dlaczego jesteś tak wrogo nastawiona do mnie. Podejrzewam, że dlatego, że napisałam brzydką prawdę o romansach pozamałżeńskich. Do tej pory jej nie znałaś, a teraz już wiesz, że prawie żaden z romansów nie przetrwa nawet jeśli on już zostawił rodzinę. Do tej pory pewnie byłaś pewna, że tak, a ja ci napisałam, że niekoniecznie. I ten mały problem psuje ci humor.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 28 lutego 2015 - 22:44
    ~kochanka napisał:
    ~oleńka napisał:
    [quote=~i.


    Powiem tak:
    na tą chwilę jest prawie na każda moją prośbę w ciągu dnia...
    ale gdybym go potrzebowała w nocy to nikłe szanse są na to żeby się pojawił, gdyż na tą chwilę nie ma wieczoru, który by spędził bez kieliszka w ręku...

    Praktycznie teraz nawet jest absurdalna sytuacja, że od jakiegoś czasu jak wysyłam mu sygnały o tym, że planuje rozstanie z nim ma dla mnie więcej czasu niż normalnie.
    Tylko mnie to nie satysfakcjonuje... dziś jest sobotni wieczór, a ja siedzę sama w domu... nie mam z kim zjeść kolacji, nie mam do kogo się przytulić, nie mam z kim porozmawiać... nie mam z kim się położyć do łóżka i rano wstać w czyichś objęciach i wypić wspólnie porannej kawy...
    Fakt, ze to tez jakiś mój wybór, bo mogłabym umówić się ze znajomymi... ale to nie to samo co spędzić czas z kimś kogo się kocha, na kim zależy...
    Czasem po tygodniu ciężkiego zapieprzania ma się ochotę być tylko na sam na sam z kimś kogo się kocha.
    Stąd też wolę być sama z samą sobą niż sama będąc z kimś, do tego mając jeszcze wrażenie, że jest się jedna ze srok, która ma być trzymana za ogon




    Wygląda na to że jednak coś nim ruszyło , że strach że jednak nie będzie wg jego warunków że może Cię stracić dał mu wiele do myślenia i ruszyło uczucie skoro w każdej chwili dnia jest gotowy na twoje wezwanie.
    Ale twoj problem polega na to że rola kochanki Tobie nie pasuje, chce być tą jedyną i nie chcesz tkwić w takim układzie za wszelką cenę / Najlepiej w twoim przypadku jest postawić ultimatum. Jeśli nie odejdzie to ty będziesz sie dusić w takim układzie i stracisz tylko lata. Ja czekałam bo czułam że jednak kiedyś będzie tylko mój bez ultimatum, nie ciążył mi taki układ ale na siłę bym nie czekała. Zawalcz o siebie i swoje marzenia bo może to jednak nie ten jedyny,

    Nie będę stawiała mu żadnego ultimatum, bo on doskonale wie czego oczekuję i raczej jest pewna, ze chce trzymać dwie sroki za ogon niż w jakikolwiek sposób podejmować decyzje.
    To, że podjęłam decyzję o rozstaniu to rodzaj walki o mnie samą, dla mnie samej samej.
    hm.... nie wiem czy problemem jest to, ze nie pasuje mi rola bycia ciągłą kochanką.
    Nie postrzegam tego w kategorii problemu a raczej rodzajem pewnej świadomości. Niewykluczone, że za jakiś czas będę może i żałować swej decyzji, ale z mojej strony uważam, że już dość poświęceń, bo choćby przez ostatni rok dużo może nie dla niego, ale dla siebie samej, dzięki niem zmieniłam w swoim życiu, aby w jakiś sposób dostosować się do niego...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 28 lutego 2015 - 22:49
    Oleńka
    Prawie każda matka chce jak najlepiej dla dziecka. Nie dziw się kobietom, że starają się ratować swoje małżeństwa. Wiadomo, że nie będą kochanki uprzejmie prosić, bo kochanki je wyśmieją. Więc starają się agresywnymi sposobami pozbyć się kogoś, kto zagraża rodzinie. Nie wiem czy to dobry sposób, czy nie, ale fakty są takie, że większość facetów zostaje przy rodzinie.

    W twoim przypadku wygląda na to, że nie masz na co liczyć. W dodatku żona twojego kochanka tobą pomiata, a on każe ci siedzieć cicho. Gdyby miał chociaż odrobinę przyzwoitości, to by zabronił żonie kontaktować się z tobą. Widać jak o ciebie dba i się troszczy. Siedzi w domu i pije, a ty czekasz , bo a nuż coś ci skapnie. Naprawdę chcesz tak spędzać życie?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka
    ~kochanka
    Napisane 28 lutego 2015 - 22:50
    ~asdfgh napisał:
    ~kochanka napisał:
    To zostaw te wywody zainteresowanym tym którzy w tym tkwią i problem jest dla nich ważny a ty kolejny raz napisałaś czyste bzdury bez próby zrozumienia.
    Znajdź sobie forum dla sfrustrowanych doradców i tam sie udzielaj z twoimi czystymi teoriami . Bo wygląda na to że o życiu i małżeństwie nie masz jak zwykle pojęcia.
    napisał:


    Co prawda nie zamierzam się kłócić, ale jeszcze ci odpiszę. Pojęcie "obwinianie ofiary" pochodzi z psychologii, którą podobno studiujesz, więc powinnaś ten mechanizm obronny znać. I nie wiem dlaczego uważasz, że to bzdura?

    Zastanawiało mnie dlaczego jesteś tak wrogo nastawiona do mnie. Podejrzewam, że dlatego, że napisałam brzydką prawdę o romansach pozamałżeńskich. Do tej pory jej nie znałaś, a teraz już wiesz, że prawie żaden z romansów nie przetrwa nawet jeśli on już zostawił rodzinę. Do tej pory pewnie byłaś pewna, że tak, a ja ci napisałam, że niekoniecznie. I ten mały problem psuje ci humor.



    Ok szczerze . Jesli chodzi o studia to zrezygnowałam. Mam super pracę robię wymarzone felietony i to mi wystarczy , rozwijanie sie w jednym kierunku.
    Prze ro naszej współpracy z moim partnerem nikt nie zdradził się z uczuciami choć zwierzał mi sie z problemów małżeńskich o których ty nie masz pojęcia.
    Dlaczego jestem tak nastawiona na ciebie? Bo on to przeżył a ja przy nim , bo ty nie masz pojęcia o toksycznych małżeństwach a ci którzy to przeżyli mają. Nawet jakiś tu psycholog stwierdził ze masz problem że teoria to nie praktyka zresztą jak w wielu dziedzinach życia zwłaszcza jeśli chodzi o uczucia. My się tu wspieramy rozumiemy a ty jak z innej bajki. Nie przeżyłaś tego co my a zasypujesz nas suchą teorią która nujak sie ma do naszych przeżyć uczuć czy bólu. Dlatego tu jesteśmy . bo pomagamy sobie zrozumieniem a nie teorią.Ona jest nam zbędna bo raczej nikomu nie pomoże, ale ty musisz i musisz i tu ,i twój problem .Fachowo? Masz problem górowanie nad wszystkimi nie ważne czy masz rację .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka
    ~kochanka
    Napisane 28 lutego 2015 - 22:55
    A czy napisałaś brzydką prawdę ? A skąd wiesz jak nasza historia sie skończy? Mamy takie same szanse jak każda para na początku. Wg psychologów większe bo on wie jakich błędów w związku unikać jak wana jest rozmowa zrozumienie , kompromis., i uczy tego mnie. Jesteśmy szczęśliwi tu i teraz co przyniesie przyszłość to się okaże jak u wszystkich innych par.A ja czułam że odejdzie do mnie i czuję że bedzie dobrze.To mi na razie wystarcza.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 28 lutego 2015 - 22:58
    Kochanka, ja też sobie mogłam wpisać "psycholog" w nicku. Porobiłabym wam analizy, zrobiłabym z was wariatów i musielibyście żyć z tym piętnem. :-) Tak więc mam nadzieję, że rozumiesz w jakim poważaniu mam opinię na mój temat od jakiegoś "psychologa" z forum. Oprócz tego mogłabym napisać, że jestem kochanką i mam 45 lat i wtedy spijalibyście moje słowa z monitora. A tak nikt nawet nie stara się odnieść do tego co piszę tylko w kółko "piszesz bzdury", "nie znasz się" i takie tam.

    A wasze przeżycia, no cóż, są straszne i wy się wspieracie w tkwieniu w tej straszności. I ja to wiem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~pogubiona
    ~pogubiona
    Napisane 28 lutego 2015 - 22:59
    asdfgh- z tego co pamiętam to miałaś nie udzielać się już w nieznanym dla Ciebie temacie jakim jest miłość zdradzającego do żony i kochanki, a więc w tym temacie:)
    Ostatnio pisałaś już, że tylko ze względu na Delte odpisujesz. No więc skończ już irytować wszystkie zainteresowane strony w tym temacie.Zacznij trollowanie na innych forach i miłego weekendu.

    Do "oleńka"- gdy będzie chciał z Tobą być to zostawi rodzinę, choćby miało się palić i walić. Odpuść i zaryzkuj.Jeśli wróci będzie Twój, jeśli nie wróci- nigdy Twoja rola nie zmieniłaby się w jego życiu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 28 lutego 2015 - 23:00
    ~asdfgh napisał:
    Oleńka
    Prawie każda matka chce jak najlepiej dla dziecka. Nie dziw się kobietom, że starają się ratować swoje małżeństwa. Wiadomo, że nie będą kochanki uprzejmie prosić, bo kochanki je wyśmieją. Więc starają się agresywnymi sposobami pozbyć się kogoś, kto zagraża rodzinie. Nie wiem czy to dobry sposób, czy nie, ale fakty są takie, że większość facetów zostaje przy rodzinie.

    W twoim przypadku wygląda na to, że nie masz na co liczyć. W dodatku żona twojego kochanka tobą pomiata, a on każe ci siedzieć cicho. Gdyby miał chociaż odrobinę przyzwoitości, to by zabronił żonie kontaktować się z tobą. Widać jak o ciebie dba i się troszczy. Siedzi w domu i pije, a ty czekasz , bo a nuż coś ci skapnie. Naprawdę chcesz tak spędzać życie?


    hm... raczej większość kobiet wykorzystuje dzieci jako narzędzie w walce z kochanką.
    Sama jestem matką i dla dobra dzieci rozstałam się z mężem. Była to bardzo trudna decyzja, ale z kwestii czasu okazała się dobra.
    Wiesz, ja i mój były mąż zgotowalibyśmy Naszym dzieciom istne piekło na ziemi gdybyśmy zostali razem, a tak każde z nas poszło swoją drogą w ciszy i spokoju.
    Lepsze jak dla mnie jest wytłumaczenie dziecku dlaczego rozstałam się z jego dzieckiem niż odpowiedz na pytanie- mamo dlaczego zgotowałaś mi taki los.
    Myślę, że moje dzieci byłyby zdecydowanie większymi kalekami emocjonalnymi niż są na tą chwilę, bo brak ojca daje się jednak we znaki, ale miały ciszę i spokój, nie były świadkiem ciągłych awantur, bo ja nie potrafiłam udawać, że jest ok i grać idealnej żony- na tamten czas- i udawać, że nic się nie stało.
    Dla mnie to tez uczenie dzieci rodzaju zakłamania i obłudy- w domu piekło a poza nim gra, że jest ok

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Agnethka
    ~Agnethka
    Napisane 28 lutego 2015 - 23:07
    ~asdfgh napisał:

    ~Agnethka napisał:
    I tu leży pies pogrzebany: zdradzona żona leci na kochanke a nie pomyśli chociaż raz dlaczego doszło do zdrady

    ~asdfgh napisał: To co piszesz nazywa się obwinianiem ofiary. Mąż zdradził, a żona wszystkiemu winna.

    ~Agnethka napisał:
    i do tego próbuje go zatrzymac w każdy podły sposób.

    ~asdfgh napisał:Może dlatego próbuje, że ma np. dzieci i chciałaby, żeby się wychowały w pełnej rodzinie. A robi to jak umie i najczęściej jej się udaje. To takie ryzyko zawodowe kochanki.

    ~Agnethka napisał:
    To nie ma nic wspólnego z miłością to czyste wyrachowanie.

    ~asdfgh napisał:Jasne. Wredna, wyrachowana żona, bo oczekuje od sprawców swojego nieszczęścia, żeby się zaprzestali swojej podłej działalności. To naprawdę podłość nie z tej ziemi.

    W sumie to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać jak czytam takie wywody..


    Ładnie sobie wyrwałas moje zdania z kontekstu. Jak byś jeszcze minute wiecej poświęciła czasu i przeczytała reszte co napisalam ze na przykład nie każda żona tak postepuje to byś może zrozumiała o co chodzi ale tego nie moge od ciebie oczywiście oczekiwać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 28 lutego 2015 - 23:16
    ~pogubiona napisał:
    asdfgh- z tego co pamiętam to miałaś nie udzielać się już w nieznanym dla Ciebie temacie jakim jest miłość zdradzającego do żony i kochanki, a więc w tym temacie:)
    Ostatnio pisałaś już, że tylko ze względu na Delte odpisujesz. No więc skończ już irytować wszystkie zainteresowane strony w tym temacie.Zacznij trollowanie na innych forach i miłego weekendu.

    Do "oleńka"- gdy będzie chciał z Tobą być to zostawi rodzinę, choćby miało się palić i walić. Odpuść i zaryzkuj.Jeśli wróci będzie Twój, jeśli nie wróci- nigdy Twoja rola nie zmieniłaby się w jego życiu.

    Dlatego nie zamiaru, nie mam w planach stawiać mu żadnych ultimatum.
    Jest dorosły, dojrzały, inteligentny- to ma być jego nieprzymuszona decyzja. Jeśli będzie chciał od niej odejść to z mojej strony bez szantaży i ultimatum, to ma być tylko i wyłącznie jego decyzja ;-))) nie chciałabym nigdy usłyszeć od niego, że zrobił to dla mnie, bo to bywa dość destrukcyjnie.
    Na tą chwilę nie wierzę już w ogóle w to, ze odejdzie od niej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 28 lutego 2015 - 23:16
    ~pogubiona napisał:
    asdfgh- z tego co pamiętam to miałaś nie udzielać się już w nieznanym dla Ciebie temacie jakim jest miłość zdradzającego do żony i kochanki, a więc w tym temacie:)
    Ostatnio pisałaś już, że tylko ze względu na Delte odpisujesz. No więc skończ już irytować wszystkie zainteresowane strony w tym temacie.Zacznij trollowanie na innych forach i miłego weekendu.

    Do "oleńka"- gdy będzie chciał z Tobą być to zostawi rodzinę, choćby miało się palić i walić. Odpuść i zaryzkuj.Jeśli wróci będzie Twój, jeśli nie wróci- nigdy Twoja rola nie zmieniłaby się w jego życiu.

    Dlatego nie zamiaru, nie mam w planach stawiać mu żadnych ultimatum.
    Jest dorosły, dojrzały, inteligentny- to ma być jego nieprzymuszona decyzja. Jeśli będzie chciał od niej odejść to z mojej strony bez szantaży i ultimatum, to ma być tylko i wyłącznie jego decyzja ;-))) nie chciałabym nigdy usłyszeć od niego, że zrobił to dla mnie, bo to bywa dość destrukcyjnie.
    Na tą chwilę nie wierzę już w ogóle w to, ze odejdzie od niej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lilka
    ~Lilka
    Napisane 28 lutego 2015 - 23:17
    ~asdfgh napisał:
    Kochanka, ja też sobie mogłam wpisać "psycholog" w nicku. Porobiłabym wam analizy, zrobiłabym z was wariatów i musielibyście żyć z tym piętnem. :-)


    Naprawdę sądzisz, że napiętnowałabyś nas i musielibyśmy z tym żyć? I jeszcze może płakalibyśmy po nocach?

    Oszczędź już sobie wstydu dziewczyno. Zajmij się pielęgnacją swojego własnego związku, bo jak to ktoś tu zauważył chyba coś jest w nim nie tak skoro trwa dopiero dwa lata, a Tobie już brakuje emocji tak bardzo, że siedzisz na tym forum i wykładasz nam swoją "brzydką prawdę".

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka
    ~kochanka
    Napisane 28 lutego 2015 - 23:21
    ~asdfgh napisał:
    Kochanka, ja też sobie mogłam wpisać "psycholog" w nicku. Porobiłabym wam analizy, zrobiłabym z was wariatów i musielibyście żyć z tym piętnem. :-) Tak więc mam nadzieję, że rozumiesz w jakim poważaniu mam opinię na mój temat od jakiegoś "psychologa" z forum. Oprócz tego mogłabym napisać, że jestem kochanką i mam 45 lat i wtedy spijalibyście moje słowa z monitora. A tak nikt nawet nie stara się odnieść do tego co piszę tylko w kółko "piszesz bzdury", "nie znasz się" i takie tam.

    A wasze przeżycia, no cóż, są straszne i wy się wspieracie w tkwieniu w tej straszności. I ja to wiem.

    Tylko że oprócz psychologa kilka osób ma takie samo zdanie . Nic by nie zmieniło gdybyś wpisała że jesteś kochanką bo to co piszesz ma się nijak ( powtarzam się ) do rzeczywistości i ty tego nadal nie rozumiesz bo tego nie doświadczyłaś . Kilka osób tu tak i nieraz zwróciły ci na to uwagę z której sobie nic nie robisz i szkolisz nas nadal . Na tym polega twój problem i nie trzeba psychologa żeby to dostrzec.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook