Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 17 lutego 2015 - 11:59
    ~Gab. napisał:
    znowu będę orędowniczką tezy o większym skomplikowaniu spraw - odnośnie tego, że gdybym któregoś z nich kochała, nie miałabym problemu z wyborem. niestety, w życiu liczą się nie tylko uczucia, są też inne kwestie - różne, praktyczne itd. i poza sercem, mamy też rozum.

    i tak na przykład co z tego, że serce płonie do jakiegoś mężczyzny, jeśli wiadomo, że jest skomplikowaną osobą z poważnymi problemami i związek z nim nie mógłby nie być toksyczny?

    w moim przypadku taka właśnie komplikacja ma miejsce.

    więc powtórzę się - ja uważam, że życie jest bardziej skomplikowane niż w powieściach Paula Coelho. i różnie to bywa. można kochać i nawet nie zdawać sobie z tego sprawy, można kochać i krzywdzić itd. można kochać i mieć problem z wyborem. ale może tylko się usprawiedliwiam takimi teoriami.




    Nie przejmuj się tak bardzo, nie jesteś sama z takimi dylematami, życie jest skomplikowane jak cholera a proste tylko dla absolutnych ascetów lub zupełnych idiotów, dwa przeciwległe ekstrema.

    Ta walka, rozsądek versus serce, jak raz wlezie człowiek na tę ścieżkę to koniec, ciągnie się toto latami. Mimo podjęcia męskiej decyzji (kobiety też podejmują "męskie" decyzje, częściej niż mężczyźni) ciągle nachodzą myśli, przeklęta tęsknota, której nie da się wyłączyć. Cena, którą trzeba płacić za męską decyzję z rozsądku.

    Ale Ty Gab. nie masz kajdanów na rękach i jak czytam wszystko przecież stoi przed Tobą otworem. Cały świat z jego inwentarzem. Także - good luck.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 17 lutego 2015 - 12:00
    ~Gab. napisał:
    znowu będę orędowniczką tezy o większym skomplikowaniu spraw - odnośnie tego, że gdybym któregoś z nich kochała, nie miałabym problemu z wyborem. niestety, w życiu liczą się nie tylko uczucia, są też inne kwestie - różne, praktyczne itd. i poza sercem, mamy też rozum.

    i tak na przykład co z tego, że serce płonie do jakiegoś mężczyzny, jeśli wiadomo, że jest skomplikowaną osobą z poważnymi problemami i związek z nim nie mógłby nie być toksyczny?

    w moim przypadku taka właśnie komplikacja ma miejsce.

    więc powtórzę się - ja uważam, że życie jest bardziej skomplikowane niż w powieściach Paula Coelho. i różnie to bywa. można kochać i nawet nie zdawać sobie z tego sprawy, można kochać i krzywdzić itd. można kochać i mieć problem z wyborem. ale może tylko się usprawiedliwiam takimi teoriami.




    Nie przejmuj się tak bardzo, nie jesteś sama z takimi dylematami, życie jest skomplikowane jak cholera a proste tylko dla absolutnych ascetów lub zupełnych idiotów, dwa przeciwległe ekstrema.

    Ta walka, rozsądek versus serce, jak raz wlezie człowiek na tę ścieżkę to koniec, ciągnie się toto latami. Mimo podjęcia męskiej decyzji (kobiety też podejmują "męskie" decyzje, częściej niż mężczyźni) ciągle nachodzą myśli, przeklęta tęsknota, której nie da się wyłączyć. Cena, którą trzeba płacić za męską decyzję z rozsądku.

    Ale Ty Gab. nie masz kajdanów na rękach i jak czytam wszystko przecież stoi przed Tobą otworem. Cały świat z jego inwentarzem. Także - good luck.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nicola
    ~Nicola
    Napisane 17 lutego 2015 - 19:41
    ~Gab. napisał:
    ~Taka napisał:
    Gab
    Zwłaszcza jeżeli jesteś od nich oddalona gdybyś którego naprawdę kochała Nie zdradza się osoby która się kocha. Sypianie z innym , jego pieszczoty sprawiają ból zarówno fizyczny jak i psychiczny.


    Ok, odkąd zaczęło się z kochankiem, mam problem z uprawianiem seksu z narzeczonym - ból zarówno fizyczny, jak i psychiczny - tak jak piszesz. Czy to znaczy, że kocham kochanka? Dotąd tak o tym nie myślałam. Po prostu, tak silną namiętność faktycznie można czuć tylko do jednej osoby naraz - z tym akurat się zgadzam. Tak silna namiętność do jednej osoby wyklucza namiętność z inną osobą, przynajmniej w moim przypadku, widocznie nie jestem seksualną bigamistką. Ale przecież to tylko namiętność, minie... podobno taka faza trwa maksymalnie 2 lata. I na podstawie czegoś takiego miałabym podejmować decyzję na całe życie?



    Masz tutaj pewną rację . Mówiąc o pewności wyboru myślimy zazwyczaj o wyborze "SERCA" które potrafi wybrać osobe którą sie kocha z pośród innych. Inna sprawa dopuszczać do tego wyboru rozum który zdecyduje czy kochana osoba jest tego warta czy ta młość nie zrujnuje nam życia ale i tak nawet jak rezygnujemy z tej osoby to i tak wciąż o niej myślimy cierpimy tęsknimy. Myślę ze Delta wie o tym najlepiej. Nie zależnie od wyboru i tak jak kochamy to wiemy kogo.
    Czy to tylko namiętność i czy minie po 2 latach najlepiej poczekać te dwa lata aby się przekonać . Ale stare babcie zawsze opowiadały że ososba o której myślimy przed snem i ta do której nasze myśli biegną zaraz po przebudzeniu to osoba którą kochamy. Czy któryś w jakikolwiek sposób jest w Twoich myślach zasypiając i budząc się . ? Z osobą którą kocham nie jestem już dość długo ale że kocham wiem i nie wiem czy zdecydowałabym się z nim być jak bym to ja miałą wybierać ale ze mną tak właśnie jest. Zasypiam i budzę się tęskniąc myśląc czy już wstał czy zbiera się do pracy. Jest przy mnie w każdej godzinie mojego życia. Choć o wyborze w tym wypadku nie mogło decydować "serce".

    Pytanie do Delty.
    Czy te myśli o których pisałeś kilka miesięcy temu nadal Cię nawiedzają , nadal nic się nie zmienia?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 17 lutego 2015 - 20:54
    Kilka miesięcy temu? To już dwa lata i nic, trzyma jak cholera.

    Przekleństwo. Bezsensowne. Wspomnienia. Żywe jak żyleta, w High Definition. Każdy szczegół. Jaki czas ma leczyć jakie rany, przecież nie można się tak męczyć.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nicola
    ~Nicola
    Napisane 18 lutego 2015 - 00:12
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    Kilka miesięcy temu? To już dwa lata i nic, trzyma jak cholera.

    Przekleństwo. Bezsensowne. Wspomnienia. Żywe jak żyleta, w High Definition. Każdy szczegół. Jaki czas ma leczyć jakie rany, przecież nie można się tak męczyć.


    Wiem ale kilka miesięcy temu pisałeś że to nadal trzyma i jak widzę nic się nie zmieniło. Jestem kobietą i mam tak samo tyle że kilka lat dłużej od Ciebie. I tak wiemy kogo kochamy a to nie miłość wycięta z romansidła z happy endem tylko samo życie , cholera.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 18 lutego 2015 - 08:10
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    Kilka miesięcy temu? To już dwa lata i nic, trzyma jak cholera.
    Przekleństwo. Bezsensowne. Wspomnienia. Żywe jak żyleta, w High Definition. Każdy szczegół. Jaki czas ma leczyć jakie rany, przecież nie można się tak męczyć.

    Cześć Delta, mam do ciebie pytanie.Poznałam na forum Twoja historię. Powiedz mi, czy gdyby kochanka Twoja była ciągle wolna i czekała na Ciebie to mimo krzywdy jaką Tobie wyrządziła wróciłbyś do niej?Pytam bo wiem że kochanki potrafią zrobić coś wbrew sobie(wewnętrzna wojna charakterów). Czy ta prawdziwa miłość kochanków przetrwa i kiedyś się zejdą?Myślisz że to możliwe?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 18 lutego 2015 - 08:18
    swoją drogą Delta - żaden czas nie uleczy tych głębokich ran. Czas sprawi że nauczysz się z tym żyć tylko. Nic poza tym. Ja jestem w podobnej sytuacji(ale od strony kochanki) z tym że wyrządziłam trochę inna krzywdę.U mnie na straszeniu się skończyło. Obecnie uznaliśmy że musimy zerwać kontakt, bo oboje siebie krzywdzimy.Co będzie dalej?nie wiem ja czekam. Czytając Ciebie mam nadzieję, że mój kochanek poczuje ta tęsknotę do mnie, to uczucie,ten ból braku mojej osoby i zechce ze mną być.(w tej chwili tylko jest ze względu na rodzinę, a moje podłe zachowanie w stosunku do niego(na dziwnych groźbach się zakończyło) chwilowo chyba mnie skreśliło w jego oczach). cierpię strasznie ale czekam i się nie poddam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 18 lutego 2015 - 11:06

    Cześć Delta, mam do ciebie pytanie.Poznałam na forum Twoja historię. Powiedz mi, czy gdyby kochanka Twoja była ciągle wolna i czekała na Ciebie to mimo krzywdy jaką Tobie wyrządziła wróciłbyś do niej?Pytam bo wiem że kochanki potrafią zrobić coś wbrew sobie(wewnętrzna wojna charakterów). Czy ta prawdziwa miłość kochanków przetrwa i kiedyś się zejdą?Myślisz że to możliwe?



    @gość - zmień nick, tych "gości" i "gościów" jest tu zbyt dużo i powoli się mieszają a i niektórzy są wredni.

    Co do Twego pytania, jakiś czas temu już na nie jednoznacznie odpowiedziałem, piszesz, że przeczytałaś moją historię, więc znajdziesz.
    Nie wchodzi się obiektywnie patrząc nigdy do tej samej rzeki ale nasz mózg i procesy chemiczne potrafią tak nagiąć postrzeganą przez nas rzeczywistość, że potrafimy sobie wmówić wszystko. Ok, pytanie tylko, czy druga strona też tak samo czuje. I czy też byłaby gotowa do "wejscia drugi raz do tej samej rzeki". Bo jak nie, to nasza psychika (a ona za ten cały bajzel odpowiada i nie da się jej niestety wyłączyć, dlatego faceci potem tak chleją by nie myśleć) może dostać takiego kopa w tyłek, że już w ogóle się nie pozbieramy.

    Ja się przed tym wzbraniam, dawno nie szukam już żadnego kontaktu bo pozostawał bez odpowiedzi choć kilka miesiecy temu nagle na imieniny e-kartka z życzeniami i jednym słowem "Pamiętam".

    A teraz pytanie do Ciebie - co to jest u kobiet w takiej sytuacji ta "wojna charakterów"?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 18 lutego 2015 - 13:14

    Co do Twego pytania, jakiś czas temu już na nie jednoznacznie odpowiedziałem, piszesz, że przeczytałaś moją historię, więc znajdziesz.
    Nie wchodzi się obiektywnie patrząc nigdy do tej samej rzeki ale nasz mózg i procesy chemiczne potrafią tak nagiąć postrzeganą przez nas rzeczywistość, że potrafimy sobie wmówić wszystko. Ok, pytanie tylko, czy druga strona też tak samo czuje. I czy też byłaby gotowa do "wejscia drugi raz do tej samej rzeki". Bo jak nie, to nasza psychika (a ona za ten cały bajzel odpowiada i nie da się jej niestety wyłączyć, dlatego faceci potem tak chleją by nie myśleć) może dostać takiego kopa w tyłek, że już w ogóle się nie pozbieramy.

    Ja się przed tym wzbraniam, dawno nie szukam już żadnego kontaktu bo pozostawał bez odpowiedzi choć kilka miesiecy temu nagle na imieniny e-kartka z życzeniami i jednym słowem "Pamiętam".

    A teraz pytanie do Ciebie - co to jest u kobiet w takiej sytuacji ta "wojna charakterów"?
    To zmienię na "pogubioną".
    Tak pisałeś że gdyby kochanka nie wydała cię przed żoną to bys wrócił. Mnie tylko zastanawia własnie na ile potraficie zrozumieć to zachowanie kochanek.Bo to nie jest tak,że kochająca kochanka(a kocha nbardziej niż się Wam wydaje) ot tak chce zemsty i Was niszczy. To wojna charakterów, starego i nowego nieznanego.Wy łatwo mówicie w tej sytuacji" zawiodłem się na Tobie",albo"poznałem jakaś jesteś naprawdę" ale to wcale nie jest tak. Twoja kochanka dziś jest zupełnie inną osoba na pewno.Skoro pisała do ciebie to Cię kocha. Ja też straszyłam swojego że go wydam , ale to było całkiem poza moja kontrolą. Siadła psychika po prostu.Wiedziałam że tego nie zrobię(stary mój charakter) a pomimo tego go straszyłam( jakieś nowe ja).Dziś jestem na etapie uspakajania się, zlepiania siebie w jedną cąłość.Czekam, cholernie cierpię(bardzo długi to był romans), tęsknię,kocham i wierzę że nasze drogi się zejdą.Wybierałam czekanie. On wie że czekam, że będę sama i zawsze jest szansa na powrót.Rozumiem swoje złe zachowanie, teraz tylko pytanie czy potrafi mnie zrozumieć i wybaczyć.a jeśli wróci?wiem że to juz nie będzie to samo, bo my jesteśmy juz inni.ale może będzie lepiej.:) Dałes mi trochę wiary, że marzenia moga się spełnić jednak:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 18 lutego 2015 - 14:24
    Nie napisałem tak, jak to przedstawiłaś, tylko, że moja panna jest już dawno z kimś innym - przynajmniej tak było rok temu, poza tym chyba muszę dosadniej powiedzieć: utopiona w nasieniu obcego samca i tym samym dead.
    Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. A że ciągle, bez przerwy o niej myślę? To cena, którą płacę. Zresztą powtarzam się, wszystko zostało już napisane, powiedziane.

    Może ona czasem o mnie pomyśli, nie wiem. Może się czegoś nauczyła, wszystko domysły. Ale coś podświadomie czuję, że jest szczęśliwa gdzie indziej. I dobrze, niech będzie. Jest jeszcze młoda, na starcie i niech ma szansę. Wszyscy tę szansę mieliśmy.

    Ja w każdym razie patrząc z perspektywy nie żałuję ani sekundy tego intensywnego, namiętnego, no i też atawistycznego i jakże niepowtarzalnego czasu. I nie sprowadzajcie tego tylko to rżnięcia na boku młodej dupy.
    Choć dla postronnych może tak to wygląda. Bo nigdy w tym nie byli, po prostu..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~pogubiona
    ~pogubiona
    Napisane 18 lutego 2015 - 14:46
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:

    Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. A że ciągle, bez przerwy o niej myślę? To cena, którą płacę.

    Moja cena = brak rodziny, wieczna nadzieja, wieczne czekanie jego powrót.Nie potrafię się tak naprawdę odnaleźć w tym życiu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~pogubiona
    ~pogubiona
    Napisane 18 lutego 2015 - 14:46
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:

    Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. A że ciągle, bez przerwy o niej myślę? To cena, którą płacę.

    Moja cena = brak rodziny, wieczna nadzieja, wieczne czekanie jego powrót.Nie potrafię się tak naprawdę odnaleźć w tym życiu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 18 lutego 2015 - 15:14
    Nie bądź pogubiona, musisz być silna i układać sobie życie, nie wiem, ile masz lat, bo dwudziestokilkulatki nie wchodzą na takie fora. Ale moja rada jest jedna - życie jest coraz brutalniejsze i tylko silne jednostki poradzą sobie, niestety. Nasz humanizm kończy się na naszych oczach i wracamy do XIX modelu społecznego, a raczej jego nędznej karykatury. I miłością się dziś też kupczy.

    Znajdź w sobie siłę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~pogubiona
    ~pogubiona
    Napisane 18 lutego 2015 - 15:19
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    Nie bądź pogubiona, musisz być silna i układać sobie życie, nie wiem, ile masz lat, bo dwudziestokilkulatki nie wchodzą na takie fora. Ale moja rada jest jedna - życie jest coraz brutalniejsze i tylko silne jednostki poradzą sobie, niestety. Nasz humanizm kończy się na naszych oczach i wracamy do XIX modelu społecznego, a raczej jego nędznej karykatury. I miłością się dziś też kupczy.

    Znajdź w sobie siłę.


    Nie potrafię odnaleźć w sobie siły innej niż siły na wieczne czekanie. On był wszystkim co miałam. Poświęciłam na tą miłość cąłe swoje życie i gdy odszedł do niej kompletnie się załamałam. Nie ma dnia gdy o nim nie myślę, nie płaczę. Nie mogę się podnieść.Liczę na to, że jak emocje opadną to mi wybaczy i wróci. Całą młodość mu poświęciłam. Nasza historia to naprawdę połowa mojego życia. A masz rację nie mam dwudziestukilku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~pogubiona
    ~pogubiona
    Napisane 18 lutego 2015 - 15:22
    Wiesz kiedy znalazłabym w sobie siłę na nowe zycie?Gdybym zniszczyła mu wszystko co teraz ma i zamknęła ten rozdział raz na zawsze.
    Ale ja nie mogę tego zrobić, więc chyba cierpienie przyjmuję na siebie za karę

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 18 lutego 2015 - 15:36
    Dlatego moja kochanka zrobiła to, co zrobiła. Zostawiła zgliszcza a my na tych zgliszczach funkcjonujemy bo tak trzeba (patrz wyżej).

    Tylko, że te zgliszcza były już wcześniej, dla mnie widoczne, przed kochanką i jej akcją. Inaczej nie pojawiła by się kochanka.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~pogubiona
    ~pogubiona
    Napisane 18 lutego 2015 - 15:41
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    Dlatego moja kochanka zrobiła to, co zrobiła. Zostawiła zgliszcza a my na tych zgliszczach funkcjonujemy bo tak trzeba (patrz wyżej).

    Tylko, że te zgliszcza były już wcześniej, dla mnie widoczne, przed kochanką i jej akcją. Inaczej nie pojawiła by się kochanka.


    Wiem, właśnie dlatego wierzę, że będzie potrafił mi wybaczyć i wróci. Jestem zdania że skoro przede mną im się zbytnio nie układało to teraz raczej też za dobrze nie będzie, ale...może ja tylko naiwna jestem-nie wiem. Może teraz jest jeszcze lepszym mężem niz był kiedykolwiek. Nie wiem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 18 lutego 2015 - 18:55
    DELTA
    :" Tylko, że te zgliszcza były już wcześniej, dla mnie widoczne, przed kochanką i jej akcją. Inaczej nie pojawiła by się kochanka."

    Chyba jej wybaczyłeś.. To dobrze,
    Trzymaj się chłopie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 18 lutego 2015 - 20:40
    Czyli co ? - facet zdradza żonę, wraca do niej robiąc jej wielką łaskę, daje seks myśląc o kochance i na dodatek się rozpija nie mogąc o niej zapomnieć ? - czyli wracając zabija rodzinę.
    Nie lepiej się rozwieźć i znaleźć sobie inną kobietę skoro kochanki już mieć nie można a żony się już od dawna nie kocha i nie pragnie ?
    A przecież nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki ? - jak to działa ? - tylko jednostronnie ? - to do żony można wracać a do kochanki nie ?
    Nie rozumiem ludzi, którzy wybaczają zdradę - to jest kupczenie miłością.
    Facet umoczony w innej waginie jest dead.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 18 lutego 2015 - 21:37
    "wraca do niej robiąc jej wielką łaskę,

    Przeanalizuj, dlaczego wraca?
    Facet, który skrobie za drzwiami, żeby go wpuścic, nie robi łaski..
    Facet, zmuszony do powrotu, łaskę robi..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook