Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 19 lutego 2015 - 15:33
    ~Jaro napisał:
    Pani powyżej, tak, a nie inaczej ocenia romans, I ma do tego oczywiście prawo, własnej oceny wszystkiego.

    Ja natomiast, jako facet, który miał romans, nie potwierdzam ani jednego zdania.
    Za wyjątkiem może odpowiedzialności, mam nadal poczucie troski o byłą już żonę, mimo, że już jej nie kocham.

    I moja kochanka nie zniszczyła mojego małżeństwa, my oboje z żoną je spieprzyliśmy.




    Wdając się w romans odebrałeś sobie możliwość naprawienia małżeństwa, a osoba, która się zgodziła być twoją kochanką, w tym ochoczo ci w tym dopomogła. Gdybyś nie romansował, kto wie co by się stało. W tym cały kłopot, że teraz nic się nie naprawia, tylko kupuje nowe. Zgadza się?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~pogubiona
    ~pogubiona
    Napisane 19 lutego 2015 - 15:35
    ~asdfgh napisał:
    ~asdfgh napisał:
    ~Lilka napisał:


    Kochanka jest osobą, która PRZESZKADZA małżeństwu. Rozbija. Niszczy. Rujnuje. Odciąga faceta od rodziny. Odbiera szansę na przetrwanie rodziny. Facet nie ma szansy pokochać swojej żony, bo kochanka mu w tym przeszkadza!!! On nigdy nie dojrzeje, bo kochanka odbiera mu tę możliwość!!! Człowiek dojrzewa w ciszy, a posiadanie kochanki to wieczna impreza.

    Żartujesz sobie prawda? hehehe wiekszych bzdur nie czytałam nigdy. "przeszkadza pokochać zonę" - on miał już możliwość pokochania jej i tak się w tej miłości zatracił, że zakochał sie w kochance.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 19 lutego 2015 - 15:40
    Naprawia się zepsute przedmioty do użycia, jak to określiłaś..

    Nad związkiem można popracowac, kiedy oboje tego chcą, a najczęściej nie chcą.
    Kiedy mija fascynacja, zostają charaktery, a niektóre się wykluczają po prostu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfg
    ~asdfg
    Napisane 19 lutego 2015 - 15:49
    ~pogubiona napisał:
    ~asdfgh napisał:
    ~asdfgh napisał:
    ~Lilka napisał:


    Kochanka jest osobą, która PRZESZKADZA małżeństwu. Rozbija. Niszczy. Rujnuje. Odciąga faceta od rodziny. Odbiera szansę na przetrwanie rodziny. Facet nie ma szansy pokochać swojej żony, bo kochanka mu w tym przeszkadza!!! On nigdy nie dojrzeje, bo kochanka odbiera mu tę możliwość!!! Człowiek dojrzewa w ciszy, a posiadanie kochanki to wieczna impreza.

    Żartujesz sobie prawda? hehehe wiekszych bzdur nie czytałam nigdy. "przeszkadza pokochać zonę" - on miał już możliwość pokochania jej i tak się w tej miłości zatracił, że zakochał sie w kochance.



    Gdybyś czytała uważnie, to doczytałabyś, że: FACET, KTÓRY ZDRADZA, KOCHA TYLKO I WYŁĄCZNIE SWOJE EMOCJE, KTÓRE WYWOŁUJE W NIM KOCHANKA. A więc, NIE KOCHA ANI ŻONY ANI KOCHANKI.

    Kiedyś kochał emocje, które kiedyś wywoływała w nim żona, dlatego zresztą się z nią ożenił, a jak żona mu spowszedniała, to pokochał emocje, które wywołuje w nim kochanka. A cóż może wywoływać lepsze emocje niż taki mały sekrecik? Pewnie, że będą lepsze niż z żoną.

    Dopóki facet nie nauczy się kochać ludzi, a będzie się skupiał na kochaniu swoich emocji, to nigdy nikogo naprawdę nie pokocha. Nawet setnej kochanki, najlepszej z najlepszych i najwspanialszej z najwspanialszych.

    Jeśli jednak nauczy się kochać, to może się zdarzyć, że doceni starą, nudną żonę i właśnie ją pokocha, a nie tę najwspanialszą kochankę. To też może się zdarzyć.

    A te statystyki są jeszcze gorsze. Jeden z dwudziestu zostawia żonę, a tylko 20 % nowych związków z kochanką przetrwa. Więc szanse jeszcze marniejsze.




    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 19 lutego 2015 - 16:00
    Jaro, zawsze mogłeś się najpierw rozwieść, jak już uznałeś, że się nie da naprawić. A tak zrobiłeś coś złego i widać, że masz wyrzuty sumienia, bo siedzisz na tym forum i się bez końca wszystkim tłumaczysz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 19 lutego 2015 - 16:36
    @agfhrdegghhhhhhhrrrr - o rany, co za nick, idealny do zapamiętania...

    Jaro nie tłumaczy się i nie ma wyrzutów sumienia bo widać, że dziewczynę kochał a kochanka jest cholera jasna, bo nie dochodzi, SKUTKIEM, czemu nie pozwalacie waszej inteligencji przyjąć tego faktu?

    Tam, gdzie wszystko działa, nie ma odchyleń! Nie ma potrzeby!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 19 lutego 2015 - 16:58
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    @agfhrdegghhhhhhhrrrr - o rany, co za nick, idealny do zapamiętania...

    Jaro nie tłumaczy się i nie ma wyrzutów sumienia bo widać, że dziewczynę kochał a kochanka jest cholera jasna, bo nie dochodzi, SKUTKIEM, czemu nie pozwalacie waszej inteligencji przyjąć tego faktu?

    Tam, gdzie wszystko działa, nie ma odchyleń! Nie ma potrzeby!


    Nick jest b. łatwy do zapamiętania 6 przycisków w prawo, począwszy od litery "a".

    Wiadomo, że każdy przypadek jest inny, jeden się ożenił, bo w kibelku na imprezie zapłodnił przypadkową dziewczynę, a inny się zakochał i ożenił, ale nie pokochał, a zakochanie mu przeszło.

    Cały ambaras w tym, aby samemu umieć kochać i znaleźć osobę, która także umie kochać. Jeśli te dwie rzeczy zaistnieją, nie ma mowy o zdradach. Bardzo proste i bardzo trudne jednocześnie. No i żeby to była osoba, z którą da się żyć, bo i z tym bywa różnie.




    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 19 lutego 2015 - 21:35
    A co z trzecią wypadkową, gdy przez lata się kocha i jest się kochanym a po latach ucieleśnia się Twoje ostatnie zdanie? I to tak, że ma się dość.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~pogubiona
    ~pogubiona
    Napisane 19 lutego 2015 - 21:45
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    A co z trzecią wypadkową, gdy przez lata się kocha i jest się kochanym a po latach ucieleśnia się Twoje ostatnie zdanie? I to tak, że ma się dość.


    Delta, czemu jak macie dość to nie odejdziecie?Przecież skazujecie siebie i żonę na cierpienie.Kurcze ja tego nie pojmuję, bo przecież wszyscy cierpią.Myślę że nie jest lepiej wcale po zdradzie się dogadać małżonkom, ba myślę że to udawanie. Facet=wyrzuty sumienia, zona= honor, duma(po ogromnej depresji) to takie zniewolenie faceta w moich oczach, więc po co się na to godzicie?

    Czy ja jednak się naprawde mylę.?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 19 lutego 2015 - 22:37
    Pogubiona, ja Ci tedy odpowiem, że niektórzy nie czują nawet krzty wyrzutów sumienia wobec żony za "zdradę", za totalne zakochanie się w innej kobiecie, za wejście do innego świata, myślą, mową, uczynkiem i absolutnym zaangażowaniem - a to za lata piekła, agresji słownej własnej żony, jej neurozy, wykańczania ostatnich nerwów, odmawiania seksu przez babskie chore kompleksy.

    Ale sprawa się zmienia gdy twoje dziecko w trakcie pakowania waIizek rzuca ci się na szyję z płaczem "tatusiu nie zostawiaj mnie!".

    Nagle już inna perspektywa, prawda?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 19 lutego 2015 - 22:45
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    A co z trzecią wypadkową, gdy przez lata się kocha i jest się kochanym a po latach ucieleśnia się Twoje ostatnie zdanie? I to tak, że ma się dość.


    Nie wiem co znaczy, że ma się dość?. Że emocje sięgają zenitu i zakochany starszy pan żyje w stanie przedzawałowym? To tylko emocje i nic więcej. Emocja to np. gniew, który pojawia się i znika. Gniew z reguły szybciej, a zakochanie wolniej.

    Ja sobie nie umiem wyobrazić, że nagle się odmienia facetowi, który kocha i jest kochany. Ogólnie trudno jest rozpatrzyć wszystkie przypadki. Bywa i tak, że żona odpycha męża i on nie ma kogo kochać, mimo że by chciał. Ale mimo wszystko problemy trzeba rozwiązywać - a czasami jedynym rozwiązaniem bywa rozwód.

    Natomiast uważam, że kochanka robi rodzinie straszne świństwo, bo się wcina tam gdzie jej nie potrzeba. W związkach nieraz różnie bywa, czasami są różne kryzysy niekoniecznie związane z małżeństwem, czasem ludzie muszą się dotrzeć albo dojrzeć. A kochanka jest to osoba, która małżeństwo świadomie niszczy. Włazi w te kryzysy i problemy - poniekąd "obiecuje" facetowi cuda na kiju i facet się na to łapie. Bo w domu kłopoty (może tylko przejściowe, jak to w życiu bywa), a na boku bezproblemowa, ekscytująca nowość, która odwraca jego uwagę od szarości. Kochanki są tak bardzo znienawidzone, bo wykorzystują słabe ogniwo, żeby zniszczyć komuś życie, a ułożyć swoje.

    Statystyki związków mężów z kochankami są bezlitosne. Większość tych związków nie przetrwa, bo mąż z kochanką jedzie na dokładnie na tym samym wózku, co z żoną. Ekscytująca kochanka za parę lat staje się tą samą nudną żoną i niczym więcej, chyba że coś się u niego zmieni.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 19 lutego 2015 - 22:53
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    Pogubiona, ja Ci tedy odpowiem, że niektórzy nie czują nawet krzty wyrzutów sumienia wobec żony za "zdradę", za totalne zakochanie się w innej kobiecie, za wejście do innego świata, myślą, mową, uczynkiem i absolutnym zaangażowaniem - a to za lata piekła, agresji słownej własnej żony, jej neurozy, wykańczania ostatnich nerwów, odmawiania seksu przez babskie chore kompleksy.

    Ale sprawa się zmienia gdy twoje dziecko w trakcie pakowania waIizek rzuca ci się na szyję z płaczem "tatusiu nie zostawiaj mnie!".

    Nagle już inna perspektywa, prawda?


    I zawsze jest ryzyko, że nowa żona zamieni się w starą. :-) Nie boisz się tego?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 19 lutego 2015 - 23:05
    @asdfgh, ok, enough, teraz Twoja kolej, opowiedz nam Twoją historię bo za dużo tu chłodnej analizy poprzeplatanej z lekkimi atakami. Coś jest na rzeczy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 20 lutego 2015 - 07:14
    Obawiam się, że nie mam nic wspólnego z tą tematyką. Ani nie jestem kochanką ani zdradzaną żoną ani zdradzającym mężem. Nawet nie znam nikogo, kto by tkwił w czymś takim. A że tematykę znam. No cóż. Na różnych rzeczach się znam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~pogubiona
    ~pogubiona
    Napisane 20 lutego 2015 - 08:05
    [quote=~Delta-Echo-Sierra
    Ale sprawa się zmienia gdy twoje dziecko w trakcie pakowania waIizek rzuca ci się na szyję z płaczem "tatusiu nie zostawiaj mnie!".

    Nagle już inna perspektywa, prawda?

    Tak inna, tylko że to dziecko zawsze będzie dzieckiem(zdradzacza w tym przypadku) i będzie kontakt z ojcem. Mało tego kiedyś zrozumie cała ta sytuację. Dziecko kartą przetargową?masakra

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~pogubiona
    ~pogubiona
    Napisane 20 lutego 2015 - 08:10
    ~asdfgh napisał:

    Ja sobie nie umiem wyobrazić, że nagle się odmienia facetowi, który kocha i jest kochany. Ogólnie trudno jest rozpatrzyć wszystkie przypadki. Bywa i tak, że żona odpycha męża i on nie ma kogo kochać, mimo że by chciał. Ale mimo wszystko problemy trzeba rozwiązywać - a czasami jedynym rozwiązaniem bywa rozwód.

    Natomiast uważam, że kochanka robi rodzinie straszne świństwo, bo się wcina tam gdzie jej nie potrzeba. W związkach nieraz różnie bywa, czasami są różne kryzysy niekoniecznie związane z małżeństwem, czasem ludzie muszą się dotrzeć albo dojrzeć. A kochanka jest to osoba, która małżeństwo świadomie niszczy. Włazi w te kryzysy i problemy - poniekąd "obiecuje" facetowi cuda na kiju i facet się na to łapie. Bo w domu kłopoty (może tylko przejściowe, jak to w życiu bywa), a na boku bezproblemowa, ekscytująca nowość, która odwraca jego uwagę od szarości. Kochanki są tak bardzo znienawidzone, bo wykorzystują słabe ogniwo, żeby zniszczyć komuś życie, a ułożyć swoje.
    1 kwestia. Troche masz racji. Facet widząc że nie układa się z żoną i jest zianteresowany innymi kobietami powinien najpierw zakończyc jedno zycie.

    2. kwestia- pierdzielisz teoretyczne głupoty zasłyszane lub przeczytane gdzies, które nie maja nic wspólnego z życiem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 20 lutego 2015 - 08:29
    ~pogubiona napisał:
    ~asdfgh napisał:

    Ja sobie nie umiem wyobrazić, że nagle się odmienia facetowi, który kocha i jest kochany. Ogólnie trudno jest rozpatrzyć wszystkie przypadki. Bywa i tak, że żona odpycha męża i on nie ma kogo kochać, mimo że by chciał. Ale mimo wszystko problemy trzeba rozwiązywać - a czasami jedynym rozwiązaniem bywa rozwód.

    Natomiast uważam, że kochanka robi rodzinie straszne świństwo, bo się wcina tam gdzie jej nie potrzeba. W związkach nieraz różnie bywa, czasami są różne kryzysy niekoniecznie związane z małżeństwem, czasem ludzie muszą się dotrzeć albo dojrzeć. A kochanka jest to osoba, która małżeństwo świadomie niszczy. Włazi w te kryzysy i problemy - poniekąd "obiecuje" facetowi cuda na kiju i facet się na to łapie. Bo w domu kłopoty (może tylko przejściowe, jak to w życiu bywa), a na boku bezproblemowa, ekscytująca nowość, która odwraca jego uwagę od szarości. Kochanki są tak bardzo znienawidzone, bo wykorzystują słabe ogniwo, żeby zniszczyć komuś życie, a ułożyć swoje.
    1 kwestia. Troche masz racji. Facet widząc że nie układa się z żoną i jest zianteresowany innymi kobietami powinien najpierw zakończyc jedno zycie.

    2. kwestia- pierdzielisz teoretyczne głupoty zasłyszane lub przeczytane gdzies, które nie maja nic wspólnego z życiem.



    Nie, moja droga, nie pierdzielę. Idź do pierwszego lepszego psychologa i on powie ci to samo co ja.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~pogubiona
    ~pogubiona
    Napisane 20 lutego 2015 - 09:06
    ~asdfgh napisał:


    Nie, moja droga, nie pierdzielę. Idź do pierwszego lepszego psychologa i on powie ci to samo co ja.


    Psycholog= beznadziejna teoria, zamydlanie oczu, zamiatanie problemów itp.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 20 lutego 2015 - 09:38
    pogubiona, nie mam teraz czasu żeby pisać. Psychologia ma faktycznie mnóstwo fałszywych teorii i ja to wiem.

    Tylko postaraj się spojrzeć na wspomniane już przeze mnie statystyki, które są okrutne dla zdradzających i ich kochanków. Mało który z tych związków nie przetrwa i to są FAKTY.

    Kiedyś na jednym z forum, którego tematyka traktowała o problemach w związku, ktoś poczynił obserwację, że większość osób, które tam pisały o swoich problemach były w 4-letnim związku. Skąd się wzięły akurat te 4 lata? Stąd, że po mniej więcej tym czasie emocje opadają i zaczyna się proza życia. A więc to nie jest jakaś tam teoria, tylko FAKTY.

    Facet, który zdradza żonę, nie stara się rozwiązać żadnego problemu, tylko jak alkoholik UCIEKA od nich, kochanka tak jak alkohol alkoholikowi daje mu chwile zapomnienia i to są FAKTY. Delta dokładnie o tym pisał. On ma problemy w małżeństwie i rozwiązał je za pomocą kochanki. W rzeczywistości nic nie rozwiązał tylko uciekł. Za parę lat kochanka stanie się dokładnie tą samą żoną, jaką już miał i co znowu zrobi? Albo te problemy w końcu rozwiąże albo sobie znajdzie kolejną kochankę. I to są moja droga FAKTY.

    Dlatego kochanek wszyscy nienawidzą, bo one PRZESZKADZAJĄ. Jak narkotyk albo alkohol odciągają od problemów, a w późniejszym czasie same stają się problemem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 20 lutego 2015 - 09:52
    Zgadzam się z Pogubioną, że psychologowie to teoretycy, nie twierdzę, że istnieją mocne wzorce zachowań wspólnych dla kobiet i mężczyzn w takich sytuacjach życiowych ale co to daje, znam kilka osób, które OD LAT chodzą do psychologa z różnymi problemami, zachowania, fobie, psychozy, popaprane dzieciństwo i nic się nie zmienia, łykają chemię i wierzą, że im "się poprawia", tzn. na zewnątrz doskonale udają. Zauważyłem też, że problemy dotykają ludzi w naszym wieku, po 40-tce, gdy rozczarowania w życiu, w małżeństwie, w pracy są już świadomie dostrzegane i z tego biorą się depresje i wszelkie inne "jazdy".

    Moja żona po tym, co się u mnie wydarzyło też była na terapii, bierze ciągle leki (do końca życia?) i sama twierdzi, że nie wie, czy jej to coś dało. Na dodatek zostały wyciągnięte jeszcze jakieś brudy z dzieciństwa, toksyczne relacje z matką (evil damn her), moja żona wracała z tych sesji roztrzęsiona i w płaczu.

    Psychologia nie zawsze i nie wszędzie pomaga.

    Ja też próbowałem się dostosować do rad i wskazówek, zniszczyłem wręcz "obrzędowo" (ogień) wszystkie pamiątki po mej kochance, skasowałem maile, smsy, zdjęcia, nie mam kontaktu, nie spotykam jej (mieszkamy w różnych krajach), nie dopytuję się innych, czy coś wiedzą jak u niej, kompletny cut off - i co, nic. Nic to nie dało bo myśli skasować się nie da. Ucicha na chwilę. Co jakiś czas Jednak wszystko wraca jak tsunami, koszmar, z którym trzeba żyć. Nie będę zalewał go alkoholem bo
    to bez sensu. Szkoda zdrowia.

    @asdfgh - ten "starszy pan w stanie przedzawałowym" to dobre, uśmiałem się. Posłuchaj, to forum faceta po 40-tce a nie 80-tce:)
    Poza tym, jeśli ta popaprana sfera Ciebie i ludzi w Twoim otoczeniu nie dotyczy, to wtf are you doing here? Nie twierdzę, że nie masz we wszystkim racji ale czuję jakąś misję tutaj, jesteś wegetarianką? Lub co gorsza weganką?:) to tak na marginesie, proszę bez obrazy..

    Anyway, mój problem to permanentna obecność mej "historii" w mych myślach, zasypiam i budzę się z myślą o niej. I przeraża mnie to, że tak już może zostać.



    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook