Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 18 lutego 2015 - 22:06
    Drogie kobiety !
    Zarzucacie nam kłamstwa i oszustwa..
    Każda z Was., ma koleżankę i przyjaciółkę, mężatkę, niejedną w kryzysie, gdzie jest zdrada, czy którakolwiek z nich powiedziała wam, że na kolanach błagała o zostanie męża w domu,, odgrażała się, że dziecka nie zobaczy więcej?, obiecywała , że nie zajrzy do komórki, tylko, żeby został?????? Nie?
    To znaczy, że nie masz przyjaciółki, bo one też kłamią.

    Żadna kobieta się do tego nie przyzna...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nicola
    ~Nicola
    Napisane 18 lutego 2015 - 22:29
    ~MŻK napisał:
    Czyli co ? - facet zdradza żonę, wraca do niej robiąc jej wielką łaskę, daje seks myśląc o kochance i na dodatek się rozpija nie mogąc o niej zapomnieć ? - czyli wracając zabija rodzinę.
    Nie lepiej się rozwieźć i znaleźć sobie inną kobietę skoro kochanki już mieć nie można a żony się już od dawna nie kocha i nie pragnie ?
    A przecież nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki ? - jak to działa ? - tylko jednostronnie ? - to do żony można wracać a do kochanki nie ?
    Nie rozumiem ludzi, którzy wybaczają zdradę - to jest kupczenie miłością.
    Facet umoczony w innej waginie jest dead.



    Nie raz padały tu przykłady zmuszania męża szantażem do powrotu ozywając różnych metod, dziecko , samobójstwo itp , zniewolenia go w ten sposób , więc pozostaje mu tylko zapić ten ból. Znam już kilka takich przypadków i tych żon nigdy nie zrozumiem. Ale satysfakcja z wygranej...BEZCENNA!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 18 lutego 2015 - 23:13
    Mylisz się NICOLA..
    to żadna wygrana, a już na pewno, nie bezcenna,
    To tylko chwila na oddech..
    Myślę, uważam, że żadna kobieta tego nie wybaczy...po czasie..

    i nigdy nie zapomni..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 18 lutego 2015 - 23:30
    Bywają w życiu takie momenty, takie chwile,,,że uważasz, że trzeba zachowac się tak ,a nie inaczej..i tak robisz..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 19 lutego 2015 - 08:18
    ~Jaro napisał:
    Drogie kobiety !
    Zarzucacie nam kłamstwa i oszustwa..
    Każda z Was., ma koleżankę i przyjaciółkę, mężatkę, niejedną w kryzysie, gdzie jest zdrada, czy którakolwiek z nich powiedziała wam, że na kolanach błagała o zostanie męża w domu,, odgrażała się, że dziecka nie zobaczy więcej?, obiecywała , że nie zajrzy do komórki, tylko, żeby został?????? Nie?
    To znaczy, że nie masz przyjaciółki, bo one też kłamią.

    Żadna kobieta się do tego nie przyzna...


    Tak, to prawda.
    Prosiłam męża, błagałam wręcz o to, by zostawił swoją kochankę i wrócił do mnie, choć mieszkał ciągle ze mną.
    Dzieci nie były kartą przetargową, bo były dorosłe. Nie chwaliłam się tym nikomu.
    Błagałam, płakałam, prosiłam, stawiałam ultimatum.
    Nie pomogło, po pewnym czasie wywiozłam rzeczy męża do kochanki, wystąpiłam o rozwód. Od kilkunastu dni jestem " wolną kobietą"
    Nie czuję się ani przegraną ani wygraną. Spapraliśmy dobry związek. Mąż twierdzi, że to nie było dobre rozwiązanie.
    Tak, jak wcześniej pisał Artur, nie ma nowego życia po rozwodzie. Trzydziestu lat dobrego życia nie zamknie żaden papierek. Pozostają dzieci, majątki, wspomnienia. Ran czas nie goi, tylko zabliźnia, ten, kto ma blizny wie, że blizny odzywają się w najmniej oczekiwanym momencie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 19 lutego 2015 - 08:56
    ~Nicola napisał:
    ~Gab. napisał:
    ~Taka napisał:
    Gab
    Mówiąc o pewności wyboru myślimy zazwyczaj o wyborze "SERCA" które potrafi wybrać osobe którą sie kocha z pośród innych

    Mylisz się. Wybierają emocje, a nie żadne serce. Serce to organ - mięsień pompujący krew i nie ma tu nic do rzeczy - tak, wiem, napisałaś poetycznie-patetycznie. Ale fakty są takie, że nie panujesz nad emocjami, więc one panują nad tobą. Ot i cała filozofia. Sztuką jest zapanować nad emocjami. A kto nie panuje nad emocjami? Osoby z niskim poczuciem własnej wartości, z zaniżoną samooceną. Którą każdy manipuluje jak chce - nawet obwieś, oszust, krętacz i dno społeczne, który co tydzień ma inną, a wmawia ci, żeś tą jedyną, a ty w to wierzysz, bo aż tak ci zależy, żeby ktoś cię nakarmił dobrym słowem. Sama nic nie wytwarzasz, więc kto inny musi cię nakarmić. Nic więcej w tym nie ma, niestety.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lilka
    ~Lilka
    Napisane 19 lutego 2015 - 11:43
    ~Gab. napisał:

    Tak silna namiętność do jednej osoby wyklucza namiętność z inną osobą, przynajmniej w moim przypadku, widocznie nie jestem seksualną bigamistką. Ale przecież to tylko namiętność, minie... podobno taka faza trwa maksymalnie 2 lata. I na podstawie czegoś takiego miałabym podejmować decyzję na całe życie?


    Stan zakochania i namiętności może trwać do czterech lat, w zależności od podsycania tego. A ludzie przecież właśnie wtedy podejmują decyzje o ślubie, właśnie w takim okresie związku. Jeszcze jak mieszkali ze sobą w tym czasie, mają pojęcie o sobie trochę większe. Jak nie, to czasem nie do końca wiedzą z kim wiążą swoje życie. I tragedia gotowa.

    Tak Gabi, życie nie jest proste.
    Ja bym się na Twoim miejscu zastanowiła, co w takim razie czujesz do swojego narzeczonego skoro inny facet tak łatwo go wyparł. Bo może mylisz uczucie do niego z przyzwyczajeniem, z jakimś wyobrażeniem sobie wspólnej przyszłości. Byłam w podobnej sytuacji. Teraz po paru miesiącach od odejścia od narzeczonego widzę jego osobę doskonale, widzę że to co mnie przy nim trzymało to nie była miłość. Jest mi doskonale obojętny, a jeśli już wzbudza uczucia to raczej mnie drażni jego osoba. W jeszcze niecały rok temu sama sobie mówiłam, że go kocham i może ma wady ale jest świetny. I kiedy pojawił się kochanek to było jedno z moich podstawowych pytań - co się stało, że poddałam się zauroczeniu i namiętności do innego, skoro "kocham" narzeczonego. Właśnie, kocham? Na pewno? Ja doszłam do wniosku, ze nie. Nie było to łatwe po tylu latach związku i rozstając się czułam ból fizyczny, Ale wystarczy sobie odpowiedzieć na proste pytania i wiesz, czy czujesz do tego człowieka co powinnaś. A pytania są banalnie proste - co by było gdyby zapadł na chorobę z wyrokiem śmierci w ciągu 2-3 lat, gdyby miał wypadek i był stan zagrożenia życia, gdyby on Cię zdradził, odszedł os Ciebie. Czy lubisz seks z nim. Czy chcesz mieć z nim dziecko, czy oddałabyś mu nerkę. Może i głupie wydadzą Ci się te pytania, ale naprawdę są jakimś kierunkowskazem do zrozumienia swoich uczuć.
    A kwestia rozumu. Tak, też jest ważna. I łatwo sobie odpowiedzieć akurat na to, czy dany człowiek nam odpowiada do życia na co dzień w zakresie swojej odpowiedzialności i podobnych. Każdy z nas ma listę cech, które oczekuje, to akurat łatwiej ocenić, czy np. ktoś jest leniwy czy nie. Więc bilans na rozum zrobisz bez problemu.
    A potem zważ wszystko i porównaj. Wiem, że nie jest prosto. Ale nikt nie mówił że będzie. A zrobić to musisz. Dla siebie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 19 lutego 2015 - 12:22
    ~Lilka napisał:

    Stan zakochania i namiętności może trwać do czterech lat, w zależności od podsycania tego.



    Minie 4 lata i twój kochanek znudzi ci się tak samo jak narzeczony.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 19 lutego 2015 - 13:24
    Jaro - nie chodziło mi o tych co błagają o powrót ani tych co są "zmuszani"a tych co dobrowolnie podejmują decyzję o powrocie. Po prostu trudno nam kochankom i żonom zrozumieć dlaczego wracacie do niekochanych żon a nie zostajecie z kochanymi kochankami - to jak zabijanie siebie, waszych żon, waszych dzieci, rodzin.
    Czy naprawdę po powrocie jesteście szczerzy ? - żono, nie kocham cię, kocham i zawsze będę kochał kochankę ale wróciłem bo tak trzeba ?
    Jestem nieszczęśliwy, więc wracam do żony i dzieci aby i oni byli nieszczęśliwi ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 19 lutego 2015 - 13:35
    ~Jaro napisał:
    Bywają w życiu takie momenty, takie chwile,,,że uważasz, że trzeba zachowac się tak ,a nie inaczej..i tak robisz..


    Tak Jaro, to jest właśnie oznaka siły a nie tchórzostwa, jak się tu próbuje przekonywać.

    Czy naprawdę wierzycie, że gdy mężczyźni, którzy wracają do żon automatycznie nienawidzą kochanki? Co za bzdury! Trzeba mieć nie lada siłę by to zrobić.
    Więź z kochanką jest często o wiele głębsza i mocniejsza niż z żoną po 20+ latach.

    Niestety, tak, życie nie jest takie proste ("nie funkcjonuje to rozwód", jakby to było zejście do kiosku po gazetę).

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 19 lutego 2015 - 13:35
    Kobieto - nie zgadzam się, że nie ma nowego życia po rozwodzie - jest ! - należy tylko przeżyć "żałobę". Bo jak sama napisałaś czas goi rany ale zostawia blizny a ty masz jeszcze niezabliźnione rany - dlatego tak piszesz.
    Daj sobie trochę czasu i szansę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 19 lutego 2015 - 13:48
    Delta - i właśnie dlatego dla mnie oznaką siły mojego faceta byłoby odejście do kochanki a nie życie z żoną i dziećmi w wielkiej ściemie.

    I nikt wam panom tu niczego nie zarzuca - postawcie się na miejscu żony i kochanki i dzieci i zadajcie sobie pytanie czy chcielibyście żyć z kimś takim jak wy i czy bylibyście szczęśliwi - no bo chyba o to chodzi.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 19 lutego 2015 - 14:14
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:

    Więź z kochanką jest często o wiele głębsza i mocniejsza niż z żoną po 20+ latach.


    To nie więź tylko emocje, które po kilku latach opadają i życie faceta staje się dokładnie takie same, jak życie z żoną. Chyba, że znajdzie sobie kolejną kochankę i wszystko zaczyna się od nowa.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 19 lutego 2015 - 14:22
    Być może to prawda tylko co to zmienia? Bo jeżeli tak jest i my o tym wiemy to dlaczego w to wchodzimy? Dlaczego tego podświadomie szukamy, chcemy, nawet jeśli się to tego nie chcemy przyznać?

    Jestem przerażony odkrywając tajemnice u z pozoru "świętych" ludzi, z ustabilizowanym życiem i karierą. I widzę tę tęsknotę za czymś takim w oczach tych, którzy się uważają za nieatrakcyjnych, więc nie mających szans lub zwyczajnie się boją. A pragną.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lilka
    ~Lilka
    Napisane 19 lutego 2015 - 14:28
    ~MŻK napisał:
    Delta - i właśnie dlatego dla mnie oznaką siły mojego faceta byłoby odejście do kochanki a nie życie z żoną i dziećmi w wielkiej ściemie.

    I nikt wam panom tu niczego nie zarzuca - postawcie się na miejscu żony i kochanki i dzieci i zadajcie sobie pytanie czy chcielibyście żyć z kimś takim jak wy i czy bylibyście szczęśliwi - no bo chyba o to chodzi.


    Dokładnie, też bym chciała zrozumieć dlaczego uważacie, że tak trzeba. Dlaczego uważacie życie w nieszczęściu za dobre rozwiązanie. Wy tracicie kobietę którą kochacie, ona traci was. Żona traci szansę na ułożenie sobie życia na nowo w miłości. Dzieci zyskują tylko pod jednym warunkiem, że z żoną stworzycie pozór normalnego kochającego się małżeństwa. Inaczej zapewnicie im albo życie w piekiełku, albo wzór rodziny bez miłości. I tak, są już robione badania dotyczące wpływu na dzieci wychowania w rodzinie dysfunkcyjnej, bo taką rodzinę właśnie tworzą małżeństwa bez miłości.
    Więc jeśli któryś z was byłby łaskaw spróbować to wytłumaczyć, byłabym wdzięczna. Wiem, nie raz pisaliście o odpowiedzialności itd. Ale chciałabym jaśniejszego wytłumaczenia, bo samej kwestii odpowiedzialności nie kupuję do końca skoro wcale dobrze taki układ nie funkcjonuje.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 19 lutego 2015 - 14:36
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    Być może to prawda tylko co to zmienia? Bo jeżeli tak jest i my o tym wiemy to dlaczego w to wchodzimy? Dlaczego tego podświadomie szukamy, chcemy, nawet jeśli się to tego nie chcemy przyznać?

    Jestem przerażony odkrywając tajemnice u z pozoru "świętych" ludzi, z ustabilizowanym życiem i karierą. I widzę tę tęsknotę za czymś takim w oczach tych, którzy się uważają za nieatrakcyjnych, więc nie mających szans lub zwyczajnie się boją. A pragną.



    Ci, co się kreują na świętych, to się tylko kreują. Niektórzy tak lubią. Taki mają styl albo potrzebę. Inni, mimo wszystko żyją szczęśliwie w swoich związkach i nie szukają nieustannych podniet. A dlaczego są szczęśliwi w swoich związkach? Wszystko po trochu, ale najbardziej ważne jest to, że umieją kochać naprawdę, czyli w nudzie i w ekscytacji, w zdrowiu i w chorobie, a nie tylko gdy są pod wpływem emocji i hormonów, które przychodzą i odchodzą. Tylko tyle i aż tyle.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 19 lutego 2015 - 14:36
    Czyli co ? - wszyscy jesteśmy zakodowani na posiadanie kochanki/kochanka ?
    Czyli jeżeli ktoś nie ma kochanki/kochanka jest nieatrakcyjny ?
    Czyli jeżeli twoja żona nie ma kochanka znaczy tylko tyle, że jest nieatrakcyjna ?
    Jeżeli twój syn nie będzie miał kochanki to znaczy, że jest d... a nie facet ?

    Chyba trochę pojechałeś.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 19 lutego 2015 - 15:00
    ~Lilka napisał:

    Więc jeśli któryś z was byłby łaskaw spróbować to wytłumaczyć, byłabym wdzięczna. Wiem, nie raz pisaliście o odpowiedzialności itd. Ale chciałabym jaśniejszego wytłumaczenia, bo samej kwestii odpowiedzialności nie kupuję do końca skoro wcale dobrze taki układ nie funkcjonuje.


    Na tym wątku co najmniej kilka razy była już opisana odpowiedź na twoje pytanie, której nie chcesz przyjąć do wiadomości.

    Kochanka jest osobą, która PRZESZKADZA małżeństwu. Rozbija. Niszczy. Rujnuje. Odciąga faceta od rodziny. Odbiera szansę na przetrwanie rodziny. Facet nie ma szansy pokochać swojej żony, bo kochanka mu w tym przeszkadza!!! On nigdy nie dojrzeje, bo kochanka odbiera mu tę możliwość!!! Człowiek dojrzewa w ciszy, a posiadanie kochanki to wieczna impreza.

    A miłość to także odpowiedzialność za drugą osobę. A więc nie ma odpowiedzialności, to nie ma miłości. Twój kochanek skazuje ciebie na upokorzenia związane z byciem kochanką żonatego, a więc cię nie kocha!!! Jesteś mu tylko narzędziem do wytworzenia emocji!!! Przedmiotem do użycia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 19 lutego 2015 - 15:20
    ~asdfgh napisał:
    ~Lilka napisał:

    Więc jeśli któryś z was byłby łaskaw spróbować to wytłumaczyć, byłabym wdzięczna. Wiem, nie raz pisaliście o odpowiedzialności itd. Ale chciałabym jaśniejszego wytłumaczenia, bo samej kwestii odpowiedzialności nie kupuję do końca skoro wcale dobrze taki układ nie funkcjonuje.


    Na tym wątku co najmniej kilka razy była już opisana odpowiedź na twoje pytanie, której nie chcesz przyjąć do wiadomości.

    Kochanka jest osobą, która PRZESZKADZA małżeństwu. Rozbija. Niszczy. Rujnuje. Odciąga faceta od rodziny. Odbiera szansę na przetrwanie rodziny. Facet nie ma szansy pokochać swojej żony, bo kochanka mu w tym przeszkadza!!! On nigdy nie dojrzeje, bo kochanka odbiera mu tę możliwość!!! Człowiek dojrzewa w ciszy, a posiadanie kochanki to wieczna impreza.

    A miłość to także odpowiedzialność za drugą osobę. A więc nie ma odpowiedzialności, to nie ma miłości. Twój kochanek skazuje ciebie na upokorzenia związane z byciem kochanką żonatego, a więc cię nie kocha!!! Jesteś mu tylko narzędziem do wytworzenia emocji!!! Przedmiotem do użycia.



    I jeszcze jedna ważna rzecz. Im dłużej romans trwa, tym bardziej cię cudzy żonkoś nie kocha. Żony też oczywiście nie kocha, bo kocha tylko swoje emocje, które wiążą się z posiadaniem kochanki. I jeśli się nic nie wydarzy, co spowoduje w nim zmianę, to on nigdy nikogo nie pokocha. Czasami się te cudowne odmiany zdarzają, na korzyść żony lub kochanki, ale na korzyść kochanki podobno bardzo rzadko.

    Gdzie w internecie piszą, że statystycznie tylko jeden żonaty facet na 20 wiąże się trwale z kochanką. Marne perspektywy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 19 lutego 2015 - 15:29
    Pani powyżej, tak, a nie inaczej ocenia romans, I ma do tego oczywiście prawo, własnej oceny wszystkiego.

    Ja natomiast, jako facet, który miał romans, nie potwierdzam ani jednego zdania.
    Za wyjątkiem może odpowiedzialności, mam nadal poczucie troski o byłą już żonę, mimo, że już jej nie kocham.

    I moja kochanka nie zniszczyła mojego małżeństwa, my oboje z żoną je spieprzyliśmy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook