Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 10 grudnia 2014 - 19:14
    ~M.P. napisał:
    hej
    czytam waszą dyskusję i nie kumam.Faceci usprawiedliwiają swoje świństwa ikonfliktami, brakiem seksu w domu Kochanki kłócą się z żonami, którą kocha bardziej...
    wychodzi z nas kobiet nasza głupota Z autopsji wiem, że:
    1. Żony nie są winne temu,że ich mężulkowie je zdradzają
    (to tylko tchórzowskie, asekuranckie podejście tych bydlaków aby się usprawiedliwić)
    2.Kochanki nie myślcie sobie, że dzieci, kredyty...gówno prawda to jedynie tchórzostwo mężczyzn nic więcej.
    3. Prawdziwy facet nie musi wybierać -on wie z którą chce być
    (słabe jednostki nie nazywajmy ich mężczyznami, kompensują sobie kochanką brak sukcesów życiowych, leczą swoje kompleksy,i strach przed życiem.
    4.ktoś napisał że podobnie jest z alkoholizmem coś w tym jest
    bo alkoholicy również wpędzają w poczucie winy.....obarczają innych odpowiedzialnością)

    Konkluzja jest taka , że kochanki i żony powinny wspólnie dawać tym gnojom nauczkę (najlepiej odciąć męskie przyrodzenia, okazałoby się że oprócz nich nie ma nic... pustka w sercu, pustka w mózgu)
    A teraz o mnie. Pytanie do żon i mężów.
    nieświadomie wplątałam się w romans z żonatym mężczyzną (okłamywał mnie).
    Po ponad roku sama odkryłam prawdę. Facet poleciał do żony a ja przypłaciłam to wypadkiem samochodowym, depresją i zdrowiem. Ciężko mi zaufać komuś. Myślę, że pomogłoby mi wyznanie prawdy jego żonie aby wyrównać rachunki. (z nim) Nie chcę zrobić krzywdy żonie...
    Co na to żony,zdradzający mężowie?
    nie pytam kochanek bo napiszą mi, że u nich jest inaczej, że ich faceci są inni.
    .



    Kolejna rzeka jadu i żółci.. Widać nie u wszystkich drogie Panie działa/istnieje ten Wasz mityczny "szósty zmysł". Przez ROK nie wyczuć, że absztyfikant jest żonaty?
    Zaiste interesujące. Proszę wybaczyć sarkazm, ale.. "Spotykaliście" się w internecie?

    Kobiet po 40-tce w takim liaison nie da się "oszukać". Są mądre życiowo.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~M.P.
    ~M.P.
    Napisane 10 grudnia 2014 - 20:29
    Delta
    owszem jest sporo jadu we mnie mam swoje powody...
    sieć perfidnych kłamstw utkana wokół mnie była nie do opisania. Do tego moja osobowość , wrażliwość, otwartość i smutne przeżycia zanim go spotkałam sprawiły,że byłam łatwą ofiarą. Szósty zmysł stępiła jak to określasz chemia.
    Jedno jest pewne: gdybym wiedziała, że absztyfikant ma rodzinę skończyłoby się to zanim zaczęło...
    To lekcja mądrości życiowej o której piszesz. Czy Ty swoją odrobiłeś?
    Po tym jak mnie zaatakowałeś mniemam, że nie.
    Odpisałeś dokładnie w schemacie , który opisałam... przenosząc ciężar winy na mnie. Nie pisz o dojrzałości...
    Ciągle się zastanawiam nad przyczyną tego co mnie spotkało, mój aktualny partner ledwo to wytrzymuje...o osoba, która jest przyczyną tego żyje jak pączek w maśle...
    life is brutal i ja w końcu też powinnam być..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 10 grudnia 2014 - 20:57
    Zaatakowałem Cię bo nosisz się z zemstą - tak czy inaczej - na żonie tego pana a to dla mnie "no go" bo tego doświadczyłem. Pal licho z tym, jeśli to już stara historia (piszesz o nowym partnerze a taki nie pojawia się "nazajutrz") to nosisz w sobie gorzką chęć zemsty i to dłgo. Nic dobrego z takich uczuć nie ma opócz krótkotrwałej satysfakcji.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lilka
    ~Lilka
    Napisane 10 grudnia 2014 - 21:22
    M.P. zemścisz się też na żonie. Owszem, zostałaś potraktowana bardzo źle i może warto byłoby tej kobiecie otworzyć oczy. Tylko z drugiej strony co wiesz tak naprawdę o nich jako o parze? Są różne pary. Różne powody zdrad. Różne żony. Twoje wyznanie może odbić się na Tobie. A Pan, skoro jest perfidny może uprzykrzyć Ci dodatkowo życie i wcale dobrze na tym nie wyjdziesz. Nie osiągniesz celu, a może wręcz przeciwnie. Przemyśl to dobrze.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lilka
    ~Lilka
    Napisane 10 grudnia 2014 - 21:51
    M.P. mylisz się co do tego braku winy. Owszem, zdrada jest zła i zawsze to ta osoba, która zdradziła postąpiła niesłusznie i ponosi winę za to, że faktycznie do tej zdrady doszło. Ale w znacznej większości wypadków u podłoży zdrady leży rozwalony związek. A do tego, to już oboje się przyczyniają. Więc jednak tak, zdradzany partner też jest w jakiś sposób winny.
    Nie wiem czy mój ex mnie zdradzał. Ale biorąc pod uwagę jak wyglądało nasze życie seksualne nie zdziwiłabym się. I tak, byłaby winna tego, że rozwalałam ten związek przez brak seksu, który nie ma co ukrywać jest bardzo ważny. To jak on się przyczynił do braku seksu może i nie jest bez znaczenia, ale fakt faktem to ja seksu unikałam i go odmawiałam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 10 grudnia 2014 - 22:00
    Wiadomość o tym, że mąż zdradza - to ogromny cios. A taka wiadomość od jego kochanki - to nóż w plecy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~M.P.
    ~M.P.
    Napisane 10 grudnia 2014 - 22:06
    Stąd moje pytanie na tym forum.
    Moja sytuacja w tej chwili jest dziwna, mój partner chce ślubu, rodziny a to ciągle jest między nami...
    Jestem zazdrosna, kontrolująca chociaż nigdy nie dał mi powodu do tego aby go podejrzewać o cokolwiek. On grozi mi, że jeśli ja nie powiem to on to zrobi.
    Był moim przyjacielem i poznał go, zresztą on nie miał problemu aby poznawać moich bliskich. Nagle kierując się intuicją coś sprawdziłam i wyszło szydło z worka.
    To był szok. Ta historia odebrała mi duszę, ja mu chciałam rodzić dzieci. Potem oglądałam zdjęcia jego rodziny (nagle zaczął je publikować na portalach).W najgorszych moich chwilach groziłam mu ,że powiem jego żonie.
    Nie potrafił mi wyjaśnić dlaczego tak postąpił... nie chciałam niszczyć niewinnej kobiety i dziecka. Czułam się jak przedmiot, moje poczucie wartości zmalało do zera.
    Minęło 2 lata czas najwyższy założyć rodzinę, czuję się kochana jestem w naprawdę fajnym związku,a to nas dzieli...
    czasem się zamyślę nad dobrym wspomnieniem, czasem zapłaczę nad straconym czasem mój facet to czuje. Właściwie kłócimy się tylko o ten niedokończony wątek.
    I zastanawiam się co z nim. Czy zdradza nadal czy jego żona wie...
    Dla mnie tłumaczenie, że dla dobra dzieci ...nie istnieje. Mam wspomnienie jak mój tato opowiadał swojemu koledze o swoim romansie. Miałam wtedy 7 lat. Moja mama kochająca tatę gorzkniała, cierpiała teraz żałuje. Tato mimo, że jako jedyne dziecko byłam jego oczkiem w głowie praktycznie z mamą już nie rozmawia.

    Może to chęć zemsty, może walka o 3/4 duszy nie wiem. Może ja bym chciała aby pokazał swoją prawdziwą twarz (on jak mantrę powtarzał, że zrobił to bo się zakochał)
    Mam nadzieję, że byłeś na tyle uczciwy DELTA że Twoja kochanka wiedziała w co się pakuje. I, że teraz kochasz i tę miłość (chemię) okazujesz.


    .


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~M.P
    ~M.P
    Napisane 10 grudnia 2014 - 22:14
    Lilka
    nie żyj proszę w tym poczuciu winy.
    Czy powiedział Ci, że idzie zdradzić bo nie ma seksu? Czy próbował rozmawiać?

    Kobieta
    żyję z tym już dwa lata i tylko przez wzgląd na niewinną kobietę tego nie zrobiłam
    Dlatego Lilka nie czuj się winna ...nie jesteś.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 10 grudnia 2014 - 22:30
    Nie będę się powtarzał lub wybielał ale mojemu dziewczęciu powiedziałem na samym początku, jaka jest sytuacja. Na końcu zemściła się okrutnie, my do dzisiaj codziennie niemal płacimy za to cenę, dziecko pośrednio też.

    A dziewczyna ma nowe życie i zakłada rodzinę, jakby nic się nie stało. Nie poniosła absolutnie żadnych konsekwencji (była od początku wszystkiego świadoma).

    Miałem możliwości, by jej "odpłacić", zatruwać życie etc. ale po co. Z drugiej strony ona dalej jest w głowie. Schizofreniczne to.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lilka
    ~Lilka
    Napisane 10 grudnia 2014 - 22:37
    M.P. nie żyję w poczuciu winy. Ja nie wiem czy on mnie zdradził i nie rozmyślam nad tym czy tak było. Za to ja go zdradziłam na pewno.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~M.P.
    ~M.P.
    Napisane 10 grudnia 2014 - 22:46
    Delta moje mniemanie o zdradzających facetach się nie zmieni.
    a stwierdzenie "była świadoma" jest wielce subiektywne (może tylko Tobie się zdaje, albo sobie wmówiłeś, że była świadoma, powiedziałeś jej wprost, że masz żonę? a jeśli powiedziałeś ,że jest żona czy wyjaśniłeś ,że nie odejdziesz?
    Pewnie tworzyłeś sobie iluzję jakiejś młodzieńczej miłości, odskocznię tylko zapomniałeś , że kochanka to człowiek nie przedmiot tonie lalka w twoim teatrzyku.
    Kiedy wchodzą w grę emocje, uczucia nie ma logiki...mogła to zrobić z poczucia krzywdy, tęsknoty, miłości...
    Gdybyś jej powiedział na początku nie siedziałaby Ci w głowie... miałbyś ją za zwykła dzi...kę.
    Nie pozostaje ci nic innego niż walka (najpierw o samego siebie a potem o rodzinę)
    dzieciaki też mają szósty zmysł.
    Wybacz ale w twojej historii mam współczucie dla żony, dla kochanki, największe dla dzieci...
    dla Ciebie nie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~M.P.
    ~M.P.
    Napisane 10 grudnia 2014 - 22:46
    Delta moje mniemanie o zdradzających facetach się nie zmieni.
    a stwierdzenie "była świadoma" jest wielce subiektywne (może tylko Tobie się zdaje, albo sobie wmówiłeś, że była świadoma, powiedziałeś jej wprost, że masz żonę? a jeśli powiedziałeś ,że jest żona czy wyjaśniłeś ,że nie odejdziesz?
    Pewnie tworzyłeś sobie iluzję jakiejś młodzieńczej miłości, odskocznię tylko zapomniałeś , że kochanka to człowiek nie przedmiot tonie lalka w twoim teatrzyku.
    Kiedy wchodzą w grę emocje, uczucia nie ma logiki...mogła to zrobić z poczucia krzywdy, tęsknoty, miłości...
    Gdybyś jej powiedział na początku nie siedziałaby Ci w głowie... miałbyś ją za zwykła dzi...kę.
    Nie pozostaje ci nic innego niż walka (najpierw o samego siebie a potem o rodzinę)
    dzieciaki też mają szósty zmysł.
    Wybacz ale w twojej historii mam współczucie dla żony, dla kochanki, największe dla dzieci...
    dla Ciebie nie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lilka
    ~Lilka
    Napisane 10 grudnia 2014 - 23:59
    Gdybyś jej powiedział na początku nie siedziałaby Ci w głowie... miałbyś ją za zwykła dzi...kę.

    Naprawdę tak uważasz? Bez komentarza.

    Ja akurat uważam, że nawet jeśli w romansie w grę wchodzą uczucia, ale facet postawi sprawę jasno na samym początku - poczułem coś do Ciebie ale nie odejdę od żony, to kochanka dostaje jasny sygnał w co się pakuje. Owszem, może próbować wpłynąć na faceta aby zmienił zdanie. Ale z głową, a nie awanturą.
    Donoszenie żonie o romansie tak naprawdę nie ma chyba podłoża w solidarności jajników "patrz kochana, to drań! marnujesz się przy nim". To zagrywka mająca na celu pozbycie się żony, kochanki liczą, że w ten sposób zdobędą na wyłączność swojego faceta ponieważ żona zażąda rozwodu. Zagrywka w stylu szantażu stosowanego przez żony. Takie zdobycie faceta to porażka. Bo to nie on by zdecydował. Inna rzecz, to czy umiałby wybaczyć takie zachowanie. Bo o ile żonom uchodzi to w dużej mierze na sucho przez poczucie obowiązku i winy u faceta, o tyle kochance, nawet kochanej, może nie ujść na sucho. Jeśli facet nie czuje negatywnych emocji do swojej ślubnej, to takie zagranie rani żonę, a faceci jednak czują się za nią w jakiś sposób odpowiedzialni. Może nie zakończy to związku z kochanką jeśli żona odejdzie, ale na pewno wpłynie na niego. Mam czy nie mam racji panowie?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 11 grudnia 2014 - 00:07
    Doskonale ujęte Lilka.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~M.P.
    ~M.P.
    Napisane 11 grudnia 2014 - 10:42
    Od samego początku napisałam, że nie chcę ranić osób trzecich (żony, dziecka)
    W tym wszystkim ciężar i konsekwencje ( 2,5 roku męczarni) ponoszę na razie tylko ja. Aby on pocierpiał niestety musiałaby oberwać rykoszetem jego rodzina czego nie chcę.
    Mam nadzieję, że to minie... że przyjdzie taki czas, że zapomnę i zacznę normalnie funkcjonować.
    Ta historia nauczyła mnie jak zgniły jest ten świat, jak przewrotny los (mimo, że przez wzgląd na dzieciństwo nie cierpiałam kobiet, które są kochankami sama nią zostałam).
    Panowie po czterdziestce na was tak naprawdę spoczywa ciężar odpowiedzialności. My kobiety jesteśmy biologicznie zaprogramowane aby kochać.
    To co przewija się przez forum to wasza miłość do dzieci i to jest budujące.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 11 grudnia 2014 - 12:16
    ~M.P. napisał:
    Od samego początku napisałam, że nie chcę ranić osób trzecich (żony, dziecka)
    W tym wszystkim ciężar i konsekwencje ( 2,5 roku męczarni) ponoszę na razie tylko ja. Aby on pocierpiał niestety musiałaby oberwać rykoszetem jego rodzina czego nie chcę.
    Mam nadzieję, że to minie... że przyjdzie taki czas, że zapomnę i zacznę normalnie funkcjonować.
    Ta historia nauczyła mnie jak zgniły jest ten świat, jak przewrotny los (mimo, że przez wzgląd na dzieciństwo nie cierpiałam kobiet, które są kochankami sama nią zostałam).
    Panowie po czterdziestce na was tak naprawdę spoczywa ciężar odpowiedzialności. My kobiety jesteśmy biologicznie zaprogramowane aby kochać.
    To co przewija się przez forum to wasza miłość do dzieci i to jest budujące.

    Żona i dzieci - to nie osoby TRZECIE - to osoby najbliższe.
    Czy kiedyś minie ?? Każdy ból kiedyś minie. Ponoć.
    Skoro się tak męczysz - idź na terapię, to pomaga.
    Zamknij ten rozdział, postaw kropkę. Nie grzeb się już w tym. Żyj od nowa, wtedy zacznie mijać i ból i wspomnienia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~eilen
    ~eilen
    Napisane 11 grudnia 2014 - 12:19
    Do M.P. może to okrutnie zabrzmi, ale powinnaś poczytać sobie w internecie jak skutecznie przebaczyć i zrobić to. Wtedy Twoja męka się skończy. Inaczej do końca życia będzie z Ciebie wyłaziła złość do niego nieraz w najbardziej nieoczekiwanych momentach.

    Do Delty - wybacz, ale sam na siebie dobrowolnie sprowadziłeś kłopoty i teraz się oburzasz jeszcze, że poszło nie tak jak chciałeś. Przypominam, że to TY zdradziłeś żonę. To Ty jesteś sprawcą zła. Jak Ci tak zależało na dyskrecji trzeba było iść do prostytutki. Ona nie leciałaby do Twojej żony z rewelacjami. Bo taka "profesjonalistka" nie poddałaby się emocjom, tak jak zrobiła to Twoja kochanka. Człowiek to nie maszyna, chyba że mu się za to płaci.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 11 grudnia 2014 - 12:37
    Do prostytutki...
    Dziewczyny, ale Wy nieźle macie namieszane w głowie.
    eilen, zmień środowisko.
    Mogę zapytać, ile masz lat?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~eilen
    ~eilen
    Napisane 11 grudnia 2014 - 12:48
    Delta, ja o prostytutkach napisałam ironicznie. Poza tym, prostytucja to stary zawód. Ktoś do nich przecież chodzi skoro nadal istnieją?

    Ryzykowałeś rodziną i prawie ją rozbiłeś. A to co Twoja kochanka zrobiła, to tylko odprysk tego co zrobiłeś Ty. Niektórym się udaje zachować w tajemnicy romanse, a innym nie. Takie ryzyko. Ty je podjąłeś i się nie udało.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~M.P.
    ~M.P.
    Napisane 11 grudnia 2014 - 13:46
    Eilen -masz rację z przebaczeniem tylko w mojej sytuacji z jego strony nie było nawet cienia serca (wręcz nienawiść ,że odkryłam prawdę) mam nadzieję, ze z czasem zapomnę, że będę potrafiła wybaczyć.
    wkrótce sama zostanę mamą więc może wtedy inaczej na to spojrzę.
    Co do prostytutek to w Azji jest to zupełnie naturalne i nie ma tam trójkątów.
    To zdecydowanie zdrowsze.
    Nasi Panowie niestety potrzebują jeszcze zakochanej zapatrzonej w nich młodszej partnerki. To rodzaj emocjonalnego wampiryzmu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy