Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~kawaler
    ~kawaler
    Napisane 20 stycznia 2016 - 19:48
    Nie rozumiem Cię @Pogubiona..
    Chcesz rozgrzeszenia, czy co?
    To babskie forum, ja wysiadam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 20 stycznia 2016 - 20:08
    @Niedostępna "Niestety w jednym ma rację, jestesmy niczym dla tych facetów, przynajmniej w moim przypadku się to sprawdziło. " - nie, ona nie ma racji- tak się wydarzyło u Ciebie, ale tylko Ty wiesz czemu doszłaś do takiego zdania i co sie u Ciebie wydarzyło by tak uważać.
    U mnie, mimo że mój były nie rozwiódł się i/lub że nie jest ze mną nie oznacza dla mnie "byciem dla niego niczym" -owszem też mi się tak na początku wydawało, ale wcale dziś tak nie uważam. Dziś mam inną miarę. Widzę jak on cierpi, tęskni za mną. Dziś wiem że chce wrócić, ale teraz bardzo istotne dla mnie jest to że mam z nim kontakt.Widać nie do końca byłam mu obojętna i nic nie znacząca, próba odbudowania przyjacielskiej relacji(bo byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi i kochankami w jednym) dla mnie to oznaka szacunku dla mnie i dla chwil ze mną przeżytych. Być może kiedyś również w Tobie też będzie"inna miara" i na wszystko spojrzysz inaczej.Ja nie chcę powiedzieć, że mi przeszło, że minęło.Nie, nie minęło i raczej nie minie. Pamiętam swój ból, cierpienie i gniew, ta nienawiść i wszystko co złe miało miejsce między nami, ale kocham go, nadal za nim tęsknie, jednak uszanowałam jego decyzję, musiałam to zaakceptować Jest bardzo ciężko, traktować kogoś "normalnie" gdy się obdarzyło kogoś takim głębokim uczuciem.Nie wiem czy przestanę go kochać kiedykolwiek, ale stawiam każdego dnia malutki krok dalej ku sobie samej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 20 stycznia 2016 - 20:19
    ~kawaler napisał:
    Nie pisz jednak, że faceci to tchórze, jeżeli swojego tak oceniasz, pisz o nim, nie znasz innych relacji..
    Kilku z moich kumpli ma romans z dawną dziewczyną, twierdzą, że ją kochali kiedyś i teraz wszystko wróciło.. to skomplikowane sytuacje gdy są dzieci małoletnie, gdy starsze też niewiele łatwiej, ale dwóch z nich odeszło.. różnie bywa


    W wielu przypadkach tak jest że zostają w domu z zoną ze strachu spowodowanego różnymi powodami. Jednak w poprzedniej wypowiedzi pisałam o strachu zdradzonych żon przed życiem po rozwodzie , które to asdfgh namawia do ratowania małżeństwa, w którym nie ma"prawdziwej miłości"( bo po latach sie nie zdradza lecz kocha prawdziwa miłością)

    Jesli chodzi o mojego byłego. Tak było czasem że nazywałam go tchórzem, ja mu to powiedziałam wprost. Jednak to był czas jego "miotania się" między mną a żoną. Potem jednak....wydarzyło sie coś...co go zmieniło, a ja się wtedy kompletnie zagubiłam, bo nie rozumiałam czemu chce ze mna być, ale nie jest, czemu to ona a nie ja itd itd. Złe emocje wzięły w górę. Dziś kilka lat po tym wszystkim na wiele rzeczy zmieniłam swoje spojrzenie, wiele jego słów wypowiedzianych wtedy rozumiem, rozumiem "co chciał mi przez to powiedzieć" i do wielu rzeczy dojrzałam, ale też wielu rzeczy sie wstydzę. Jednak to sprawiło że jestem silniejsza sama w sobie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 20 stycznia 2016 - 20:21
    ~kawaler napisał:
    Nie rozumiem Cię @Pogubiona..
    Chcesz rozgrzeszenia, czy co?
    To babskie forum, ja wysiadam.


    Rozgrzeszenie mi niepotrzebne:)))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 20 stycznia 2016 - 23:08
    Pogubiona, widzę, że mimo dość długiego pisania tutaj, kompletnie nie czytasz tego co piszę i sto razy trzeba ci to samo powtarzać. Co niektórzy już z automatu sobie wbili do głowy, a ty dalej nic.

    1. Tak, małżeństwo także zaczyna się od motylków (zakochania).
    2. Tak, żona nie ma gwarancji, że po okresie motylków (zakochania) mąż ją pokocha prawdziwą miłością.
    3. Jak mąż nie pokocha prawdziwą miłością żony, to może ją zdradzić albo w inny sposób brzydko potraktować.
    4. Jak pokocha prawdziwą miłością, jest pozamiatane. Żyją długo i szczęśliwie.
    5. Jest możliwe, że żona swoim wyjątkowo podłym zachowaniem zabije prawdziwą miłość w mężu, ale jako dojrzały człowiek, taki mąż I TAK NIE BĘDZIE JEJ ZDRADZAŁ. Zanim się odkocha będzie walczył o to, by się zmieniła, jak to nie da efektu to się rozwiedzie. Może też zostać i się z nią męczyć, licząc na odmianę.
    6. Kochająca prawdziwą miłością kochanka to taki oksymoron, który wymyśliłam na wasze potrzeby. Trzeba czasu i spokoju by pokochać, a tacy zakazani kochankowie raczej nie mają czasu a tym bardziej spokoju.
    7. Ktoś, kto szanuje siebie i innych (nie mówię już o miłości, tylko o zwykłym szacunku) nie będzie się wdawał w chore relacje, gdzie kogoś trzeba regularnie oszukiwać, rozbijać rodziny, manipulować, wykorzystywać, więc powyższy oksymoron tym bardziej jest nierealny.
    8. Żona, która walczy o zdradzającego ją męża nie ma gwarancji, że po tym wszystkim będzie jej wierny. Ale zawsze coś się może wydarzyć, co spowoduje zmianę nastawienia męża. Gdzieś czytałam, że np. powodem zerwania z romansami była ciężka choroba dziecka - skończyła się zabawa. Innym szokiem powodującym zmianę może to być utrata majątku albo okrutne potraktowanie przez kochankę. Facet szuka wtedy jakiegoś azylu i w naturalny sposób znajduje go w żonie. Te powody nie jest ściśle związane z żoną, ale to w sumie nie ma znaczenia co spowodowało zmianę. Ważne, że się stała.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Analogia
    ~Analogia
    Napisane 21 stycznia 2016 - 06:38
    POGUBIONA napisałaś " Widzę jak on cierpi, tęskni za mną. Dziś wiem że chce wrócić,", piszesz też, że nadal go kochasz..w jego rozumieniu, sam nie może odejść, dlaczego nie chcesz z nim być w takiej a nie innej sytuacji życiowej? skoro rozumiesz, że nie mógł postąpić inaczej..
    Podobno miłość, to uszczęśliwianie innych..
    Znani mi mężczyźni twierdzą, że szukają partnerki, która ich zrozumie, a znaczyło by to, że żony, która nie robi jazdy za kochankę czy kochanki, która nie naciska na rozwód..Odpowiedz, czego Ci brakowało?
    odwiedź wszystkie znane Ci małżeństwa i wyobraź sobie, że to wy po latach..
    czy to co miałaś ,to za mało?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Analogia
    ~Analogia
    Napisane 21 stycznia 2016 - 07:09
    "Facet szuka wtedy jakiegoś azylu i w naturalny sposób znajduje go w żonie. Te powody nie jest ściśle związane z żoną, ale to w sumie nie ma znaczenia"

    -może dla Ciebie,
    Dla mnie ogromne, żona to nie matka, tam może znaleźć w naturalny sposób azyl. żona to kobieta, którą ktoś zostawił,
    w romansie możesz faktycznie nie wiedzieć kogo on kocha, ale jak statek tonął a ktoś wskoczył z inną do szalupy a mnie zostawił, to ma znaczenie dlaczego wrócił..
    bo jak mu się woda skończyła czy kochanka w dupę kopnęła i wywaliła ze swojej łodzi, to honorowo powinien sam się utopić a nie wracać do mnie, bo...
    -mi się udało cudem samej ocalić,
    -ja mam wodę,
    -czy moja łódź wygodniejsza..

    I miłość tu nie ma nic do rzeczy, może bym i podała wiosło, ale wysadziła na najbliższej wyspie..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 21 stycznia 2016 - 08:11
    @asdfgh to Ty niczego nie zrozumiałaś.
    Znów powtarzasz wszystko-samą teorię, która sobie możesz...i na tym skończyłam znów z Toba polemizować, bo z Tobą się nie da wymieniać zdań.
    Gówno wiesz o miłości poza małżeńskiej i uczuciach dwojga kochanków, tyle wiesz ile przeczytasz - i tyle.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 21 stycznia 2016 - 08:52
    ~Analogia napisał:
    POGUBIONA napisałaś " Widzę jak on cierpi, tęskni za mną. Dziś wiem że chce wrócić,", piszesz też, że nadal go kochasz..w jego rozumieniu, sam nie może odejść, dlaczego nie chcesz z nim być w takiej a nie innej sytuacji życiowej? skoro rozumiesz, że nie mógł postąpić inaczej..
    Podobno miłość, to uszczęśliwianie innych..
    Znani mi mężczyźni twierdzą, że szukają partnerki, która ich zrozumie, a znaczyło by to, że żony, która nie robi jazdy za kochankę czy kochanki, która nie naciska na rozwód..Odpowiedz, czego Ci brakowało?
    odwiedź wszystkie znane Ci małżeństwa i wyobraź sobie, że to wy po latach..
    czy to co miałaś ,to za mało?


    To nie jest takie proste do wytłumaczenia jakby się wydawało. Niczego mi nie brakowało, ja przez te wszystkie lata byłam z nim naprawdę szczęśliwa.Kiedy ona się dowiedziała,wszystko zamieniło się w obustronny koszmar i to niestety przeze mnie.Nie wiem czy uda mi się z nim odbudować relację, nie wiem co będzie kiedyś...czy będziemy razem czy nie.Żyje dniem dzisiejszym i najbliższą przyszłością- nie wybiegam daleko do przodu.Wiem natomiast i to czuję, że w moim życiu jest tylko miejsce dla jednego faceta-dla niego. Jeśli nie będę z nim, nie będę z żadnym.Ale nie boję się żyć samemu, mam świętna pracę, bardzo dobrze zarabiam-jedyne czego mi brakuje to faceta, którego kocham.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Niedostępna
    ~Niedostępna
    Napisane 21 stycznia 2016 - 10:45
    ~kawaler napisał:
    @Niedostępna..
    Jako KAWALER, a jestem po 40tce obserwuję z zaciekawieniem znane mi małżeństwa.. Nie jestem kawalerem, bo w życiu mi nie wyszło ( jak to sugerowała @kobiieta, a z wyboru).. Ja, nigdy nie chciałem się żenić i nie ożeniłem, co nie znaczy, że nie byłem w stałym związku, czy nie jestem..To znaczy tylko jedno, że ślub mnie nie interesuje..
    Był w moim życiu incydent napierania, oczekiwania, ba, nawet pewnego szantażu..
    ale to zazwyczaj kobiety idą na kompromisy i ustępstwa, widocznie chcą bardziej, ja w każdym bądź razie nie musiałem..
    Ale do rzeczy..
    Jak napisała @pogubiona, nikt nie wie co siedzi w głowie konkretnego człowieka, widocznie źle trafiłaś, na kogoś nic nie wartego, mimo, że nic na to nie wskazywało, jesteście dwie, Ty i jego żona, obie oszukane..niestety zdarza się..
    Miałyście pecha..co nie znaczy, że wszyscy są tacy, nawet żonaci..inni ludzie po prostu.. nic Ci nie da unikanie żonatych, możesz spotkać jeszcze dwóch wolnych sku...ów a jednego żonatego porządnego, który jak Ci powie, że kocha i masz czekać to się doczekasz, nie ma reguły..
    Ja, osobiście podziwiam kobiety, które wiedzą czego chcą i decydują o swoim życiu, same..nie czekają na decyzję innych, dużo zostało powiedziane już na tym forum..wystarczy wyłapać..
    Nie pamiętam dokładnie Twojej historii, ale mam nadzieję, że nie chciałaś, żeby się rozwiódł żeby brać ślub z Tobą..to idiotyczne, farsa w sumie jakaś, jak śluby kościelne, uznawane za nieważne..To wszystko, to jeden pic na wodzie..
    Nie potrzebny ślub nikomu, kto się kocha i idzie w tym samym kierunku..

    Jesteśmy wolnymi ludźmi, jak na razie jeszcze :-), mamy prawo i powinniśmy decydować o sobie. Podoba Ci się takie życie mi nic do tego :-) Wybierasz co chcesz, podobnie jak On wybrał to co było dla Niego ważne. Nigdzie nie napisałam,ze był nic wart, gdyby tak było, to bym nie zainwestowała tyle czasu, energii, nie poświeciłabym tak wiele. Nie wrzuciłam też wszystkich facetów do jednego worka, no może troszeczkę :-), ale to dlatego,ze lepiej być wściekłą na Was niż znów zaufać, ale ogólnie nie uważam wszystkich za beee :-).
    Co do ślubu to nie miałam takich zapędów, bo sama nie byłam wolna, w przyszłości pewnie tak :-). ale do tego potrzeba porządnych fundamentów, a ich nie było.
    Wszelkie naciski nie maja nic wspólnego z miłością :-), i żeby była jasność nie idę na żadne kompromisy, ustępstwa, pod zły adres trafiłeś :-).

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Niedostepna
    ~Niedostepna
    Napisane 21 stycznia 2016 - 11:20
    ~Pogubiona napisał:
    @Niedostępna "Niestety w jednym ma rację, jestesmy niczym dla tych facetów, przynajmniej w moim przypadku się to sprawdziło. " - nie, ona nie ma racji- tak się wydarzyło u Ciebie, ale tylko Ty wiesz czemu doszłaś do takiego zdania i co sie u Ciebie wydarzyło by tak uważać.
    U mnie, mimo że mój były nie rozwiódł się i/lub że nie jest ze mną nie oznacza dla mnie "byciem dla niego niczym" -owszem też mi się tak na początku wydawało, ale wcale dziś tak nie uważam. Dziś mam inną miarę. Widzę jak on cierpi, tęskni za mną. Dziś wiem że chce wrócić, ale teraz bardzo istotne dla mnie jest to że mam z nim kontakt.Widać nie do końca byłam mu obojętna i nic nie znacząca, próba odbudowania przyjacielskiej relacji(bo byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi i kochankami w jednym) dla mnie to oznaka szacunku dla mnie i dla chwil ze mną przeżytych. Być może kiedyś również w Tobie też będzie"inna miara" i na wszystko spojrzysz inaczej.Ja nie chcę powiedzieć, że mi przeszło, że minęło.Nie, nie minęło i raczej nie minie. Pamiętam swój ból, cierpienie i gniew, ta nienawiść i wszystko co złe miało miejsce między nami, ale kocham go, nadal za nim tęsknie, jednak uszanowałam jego decyzję, musiałam to zaakceptować Jest bardzo ciężko, traktować kogoś "normalnie" gdy się obdarzyło kogoś takim głębokim uczuciem.Nie wiem czy przestanę go kochać kiedykolwiek, ale stawiam każdego dnia malutki krok dalej ku sobie samej.

    Pogubiona ja miałam chyba tą miarę od początku, tylko jakoś nie dopuszczałam tego do siebie. Przyszedł czas kiedy to zrozumiałam i mogę o tym mówić otwarcie. Nie mam dziś żadnej złości, żalu, bólu, raczej staram się realnie do tego podchodzić. Też mi nie minęło, i pewnie nigdy nie minie, ale czy to ja jedna kocham się w facecie, który mnie nie chce :-).
    Może i mogłabym mieć inną miarę, ale musiałoby się wydarzyć coś co się nigdy nie wydarzy, więc lepiej dać sobie na luz :-).
    Ty sama wiesz jak jest między Wami i czy chcesz tej przyjaźni, znajomości, nie zapomnij tylko w tym wszystkim o sobie!!!!!! i bedzie git :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 21 stycznia 2016 - 11:51
    ~Niedostepna napisał:

    Pogubiona ja miałam chyba tą miarę od początku, tylko jakoś nie dopuszczałam tego do siebie. Przyszedł czas kiedy to zrozumiałam i mogę o tym mówić otwarcie. Nie mam dziś żadnej złości, żalu, bólu, raczej staram się realnie do tego podchodzić. Też mi nie minęło, i pewnie nigdy nie minie, ale czy to ja jedna kocham się w facecie, który mnie nie chce :-).
    Może i mogłabym mieć inną miarę, ale musiałoby się wydarzyć coś co się nigdy nie wydarzy, więc lepiej dać sobie na luz :-).
    Ty sama wiesz jak jest między Wami i czy chcesz tej przyjaźni, znajomości, nie zapomnij tylko w tym wszystkim o sobie!!!!!! i bedzie git :-)


    Widzisz ja dojrzałam do wielu rzeczy dopiero teraz i wiem, że wszystko mogło się inaczej potoczyć. Tak naprawdę to miałam olbrzymie szansy aby ze mną był.Wiele wskazuje na to, że sama się do tego przyczyniłam że w okresie jego "błąkania się" podjął taką a nie inną decyzję. Później natomiast wydarzyło się coś, na co żadne z naszej trójki nie miało wpływu. A dziś...no właśnie widzisz...myślę o sobie i dlatego odbudowanie przyjacielskiej relacji jest dla mnie najważniejsze, ale zarazem bardzo trudne. Zbyt wiele złego sie wydarzyło między nami przez te ostatnie kilka lat. Czy uda się to naprawić, nie wiem, ale ważne że próbujemy. Ja na tę chwilę nie chce wracać, ciągle we mnie siedzi ból, ale jeśli przyjaźń między nami jest jedyną na tę chwilę sytuacją aby mi było dobrze, to myśląc o sobie korzystam z tego.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 21 stycznia 2016 - 12:02
    Widzisz, nie tylko Ty się kochasz w takim facecie który Ciebie nie chce. Mój były zawsze mi powtarzał"nie mogę z Toba być, chociaż tak bardzo tego chcę" i ja tego nie potrafiłam zrozumieć, to ja go przekreśliłam natychmiast a nie on mnie. Składając słowa i wydarzenia w całość z okresu po naszym rozstaniu mogę sobie próbować na to pytanie odpowiedzieć czemu został w domu i dochodzę do dojrzalszych wniosków a odpowiedź jest prosta:bo musiał .Szkoda, że tak bardzo wiele czasu musiało upłynąć bym w końcu spojrzała na to inaczej, bym spojrzała tak jak spojrzeć wtedy na to powinnam, no ale lepiej później niż wcale. Teraz liczy się dla mnie fakt, że mam z nim kontakt kiedy chcę, on może dzownić kiedy zechce, jakoś staramy się nie wracać ani do tego co nas łączyło, ani do tego złego co zasżło między nami,może się uda.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Niedostepna
    ~Niedostepna
    Napisane 21 stycznia 2016 - 13:04
    @Pogubiona u nas nie było żadnych złych rzeczy, u nas po prostu było i się skończyło :-). Kurcze nawet złego słowa nie mogę napisać o Nim :-), bo nic złego mi nie zrobił. Nie chodzi też o zostawianie rodziny czy bycie ze mną, bo tak naprawdę to ja tego nie chciałam ani nie nalegałam, nie prosiłam, bo to nie w moim stylu :-). To jest bardziej skomplikowane i nie chce mi się tego już pisać :-).
    "nie mogę z Toba być, chociaż tak bardzo tego chcę" Pogubiona Ty możesz wierzyć w to, w moim przypadku to się nie sprawdza. Poza tym ja jestem taka dość konkretną osobą, lubię fakty i to one mnie prowadzą :-)
    Życzę Ci powodzenia :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 21 stycznia 2016 - 13:15
    Po tym co widzę dziś, tak wierzę mu w to-chociaz to wypowiedział dawno dawno naprawdę dawno temu.Dziś nie kierję się tymi słowami, nie analizuję już jego słów.Dziś nadal mi bardzo na nim zależy, ale widok jego cierpienia "boli" również i mnie. Ale mimo że naprawdę widzę jak cierpi, mimo że wiem że chce do mnie wrócić(powiedział mi to) to ja też trzymam się swojego zdania. Odejdzie od niej, będzie ze mną.Nie odejdzie-możemy próbować być przyjaciółmi, "próbować" bo ciężko przyjaźnić się z kimś kogo się kocha.Nie wiem czy dam radę się z nim przyjaźnić nawet nie tylko z powodu moich uczuć do niego, ale również z powodu cierpienia jakie u mnie spowodował,ale próbuję.
    Może to jedyne mądre rozwiązanie w tej całej sytuacji.Pożyjemy, zobaczymy.
    Tobie również wszystkiego dobrego życzę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ona
    ~ona
    Napisane 21 stycznia 2016 - 14:35
    Niedostępna
    Zabawił się Tobą i wrócił do żony,tak to już jest,wybrał ,to co dla niego lepsze.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 21 stycznia 2016 - 21:25
    Pod rozwagę tak na dobranoc.
    I żonom i kochankom - sobie również.
    " W związku trzeba iść na kompromisy ale w miłości nigdy. Albo jesteśmy dla siebie najważniejsi albo nie ma nas. Albo robimy to na sto procent, albo wcale. I nawet jeśli długo czekasz, pamiętaj, na najlepsze zawsze trzeba poczekać. Byle co może wziąć każdy. A Ty musisz wierzyć, że zasługujesz na więcej. "

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gosc
    ~gosc
    Napisane 21 stycznia 2016 - 21:41

    Jak to już jest? powrót do żony jako coś lepszego? BUAHAHAHAHA
    Nigdy! żona wcale nie jest czymś lepszym. Z reguły facet wraca do zony zeby jej pomydlic oczy, ze sie skonczylo, ze jest ok. A tak naprawde albo nigdy nie zerwał definitywnie nie skonczyl z kochanka, albo skonczyl i szuka nastepnej. Tyle, ze kazdym nastepnym razem bedzie sie lepiej pilnowal. Ona do ciebie mąż wrócił?
    to wyrazy wspolczucia, bo po zdradzie nic nie jestt takie same. On bedzie udawal jak ja i wielu innych.




    ~ona napisał:
    Niedostępna
    Zabawił się Tobą i wrócił do żony,tak to już jest,wybrał ,to co dla niego lepsze.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 22 stycznia 2016 - 09:03
    ~ona napisał:
    Niedostępna
    Zabawił się Tobą i wrócił do żony,tak to już jest,wybrał ,to co dla niego lepsze.


    Nie zgodzę się z Tobą.
    Facetów podzieliłabym na dwie kategorie:
    1.Ci, którzy popełniają błąd - pod wpływem alkohol,emocji,braku kontroli nad sobą-ale tylko w przypadku jednorazowego wyskoku.
    2.Ci, którzy prowadzą długi czas podwójne życie - Ci, muszą kierować się uczuciami do kochanki, bo gdyby tak nie było zmienialiby sobie je. Tkwia w romansie i wcale nie chcą tracic kochanki.
    Teraz odniosę się tylko do facetów z drugiego punktu, czyli tkwiących długo w romansie i tak:
    Być może,bo tego nie wiemy i się nie dowiemy Ci mężczyźni podjęliby decyzję o rozwodzie gdyby mieli ją podjąć w innych okolicznościach, np.kochanka po roku,dwóch stawia ultimatum i facet zaczyna się nad tym przez jakiś czas zastanawiać, analizować itp. Jednak w obliczu szoku jaki przezywają gdy nagle zona wpada z awanturą i dowodami w reku na jego romans im ciężko jest mysleć o czymkolwiek. Robią wszystko co mogą by "nie pójść z torbami".
    I teraz odniosę się do zabawiania :
    Zabawia to się taki facet własną żoną, bo to ona go zawsze przyjmie, ona mu ślepo wierzy,ona mu wybaczy raz, drugi i dziesiąty.
    Żona -silna kobieta- zazwyczaj podejmuje decyzję albo kierując się swoim rozsądkiem, sercem lub po rozmowie z kochanką-ale rozmowa to jeszcze nic. żona musi zdecydować czyjej treści"zeznań" ma zawierzyć.
    I tak na swoim przykładzie powiem, że brak rozmowy z kochanką= nie znasz prawdy.Te, które nie rozmawiały z kochanką żyją w wiecznym kłamstwie.Być może są szczęsliwe, nie wiem,ale prawdy już nigdy nie poznają.

    Czy facet wybrał lepsze dla niego zycie?
    Myślę że nie. życie w stresie, pod ciągłą kontrolą, w braku zaufania(bo czy któraś naprawdę zaufa?tak bezgranicznie?), wypominania, awantury - nie tego chciał.
    Zostając w dom planował/miał zamiar uciszyc sytuacje w domu i wrócić do kochanki, ale zycie napisało inny scenariusz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 22 stycznia 2016 - 09:03
    napisał:
    -może dla Ciebie,
    Dla mnie ogromne, żona to nie matka, tam może znaleźć w naturalny sposób azyl. żona to kobieta, którą ktoś zostawił,


    Patrzysz na tę kwestię przez swój pryzmat, bo twój mąż się z tobą nie patyczkował, ale podczas jego romansu, mogło się zdarzyć coś, co by spowodowało, że nie byłby taki hardy i by cię nie zostawił. Mało który mąż dobrowolnie zostawia żonę - statystycznie zaledwie 5% - więc jest czas na to, by dojrzeć i zmienić swoje nastawienie do życia i żony.

    Żona nie jest matką, ale może być przyjaciółką, która wesprze pomocą i dobrym słowem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook