Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Jenka
    ~Jenka
    Napisane 02 stycznia 2016 - 16:34
    Pogubiona, myślę, że żona twojego/nietwojego wie, że jej mąż nie żałuje tego, co się stało. Że to nie ze względu na nią czymś się gryzie. Skąd tak myślę? Bo sama tego doświadczyłam, gdy mój były mąż próbował przepraszać i wracać. Ale czegoś mi w jego oczach brakowało: patrzył na mnie, ale nie w ten szczególny sposób. I miałam rację - okazało się że tęskni ... ale za kochanką.
    Mam z nim kontakt ( dzieci bardzo łączą ), emocje już opadły, ja wybaczyłam. Więc rozmawiamy, czasem nawet pośmiejemy się razem, pożartujemy. Zdarza nam się wyjść razem na spacer, do kawiarni. Ale oboje wiemy, że to tylko sentyment. Zdrada, a szczególnie zaangażowanie w ten drugi - łatwiejszy - związek, zabiła możliwość powrotu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 03 stycznia 2016 - 22:42
    ~Przyjaciółka napisał:
    Czasem zastanawiam się, do czego mężczyźnie taka znajomość i jakoś nie znajduję odpowiedzi na to pytanie.


    "Przyjaciółka", ty się nie zastanawiaj do czego jemu ta znajomość, zastanów się na DO CZEGO ONA TOBIE JEST POTRZEBNA???.

    On ci swoją osobą blokuje życie. Mogłabyś przez te 3 lata poznać wolnego faceta, wyjść za mąż i urodzić dzieci. A tak tkwisz w bezsensownej relacji i pokątnie łudzisz się, że coś z tego będzie. Dla niego to wygodne, że ma żonę i ciebie, a ty nie masz z tego nic.

    Cierpienie po zakończeniu relacji/związku trwa od kilku miesięcy do dwóch lat. Zaczął się nowy rok, a zatem szansa dla ciebie, by zacząć nowe, lepsze życie bez niego.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Przyjaciółka
    ~Przyjaciółka
    Napisane 04 stycznia 2016 - 17:38
    ~asdfgh napisał:
    ~Przyjaciółka napisał:
    Czasem zastanawiam się, do czego mężczyźnie taka znajomość i jakoś nie znajduję odpowiedzi na to pytanie.


    "Przyjaciółka", ty się nie zastanawiaj do czego jemu ta znajomość, zastanów się na DO CZEGO ONA TOBIE JEST POTRZEBNA???.

    On ci swoją osobą blokuje życie. Mogłabyś przez te 3 lata poznać wolnego faceta, wyjść za mąż i urodzić dzieci. A tak tkwisz w bezsensownej relacji i pokątnie łudzisz się, że coś z tego będzie. Dla niego to wygodne, że ma żonę i ciebie, a ty nie masz z tego nic.

    Cierpienie po zakończeniu relacji/związku trwa od kilku miesięcy do dwóch lat. Zaczął się nowy rok, a zatem szansa dla ciebie, by zacząć nowe, lepsze życie bez niego.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Przyjaciółka
    ~Przyjaciółka
    Napisane 04 stycznia 2016 - 17:45
    Coś mi nie wyszło.
    Napiszę więc jeszcze raz, choć krócej.
    Masz rację, przemyślałam to i wiem, że ta relacja jest bez sensu. Ja się angażuję w to emocjonalnie. Tak naprawdę powinnam zerwać tą znajomość już dawno.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 04 stycznia 2016 - 18:52
    ~Jenka napisał:
    Pogubiona, myślę, że żona twojego/nietwojego wie, że jej mąż nie żałuje tego, co się stało. Że to nie ze względu na nią czymś się gryzie. Skąd tak myślę? Bo sama tego doświadczyłam, gdy mój były mąż próbował przepraszać i wracać. Ale czegoś mi w jego oczach brakowało: patrzył na mnie, ale nie w ten szczególny sposób. I miałam rację - okazało się że tęskni ... ale za kochanką.

    @Jenka ja myślę,że ona tak nie myśli jak Ty. Mój/niemój jest bardzo wyrafinowanym manipulatorem(dziś to wiem,bo przeanalizowałam całe jego zachowanie), więc całkiem możliwe że ta kobieta jest przekonana,że wyrzuty które on ma są spowodowane krzywdą jaką jej wyrządził.

    Co z tego, że za mną tęskni, co z tego że może mnie kocha jak nie ma odwagi rozstać się z żoną.Zostawia decyzję jej, a ona widocznie mu wybaczyła i potrafi układać z nim życie od nowa.Może jest z nim szczęśliwa.Nie wiem. Z drugiej strony jak może być szczęśliwa, jak wystarczyłoby moje jedno słowo i jej mąż znów jest mój-niemój. Bezsensu.

    Na dzien dzisiejszy pomimo że nadal mi ciężko potrafię utrzymywać z nim kontakt z sentymentu, bo jak go nie mieć po tylu latach.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 04 stycznia 2016 - 19:30
    ~Przyjaciółka napisał:
    Coś mi nie wyszło.
    Napiszę więc jeszcze raz, choć krócej.
    Masz rację, przemyślałam to i wiem, że ta relacja jest bez sensu. Ja się angażuję w to emocjonalnie. Tak naprawdę powinnam zerwać tą znajomość już dawno.


    Wyszukaj w internecie porady na temat jak sobie poradzić z rozstaniem. Pierwsza i najważniejsza zasada to zerwać całkowicie kontakt, włącznie z zablokowaniem go na Facebooku, zmianą maila i nr telefonu (ewentualnie blokada), tak aby nie mógł ci przesłać nawet życzeń na urodziny ani nawet emotikona. Wiesz jak to jest: on tobie wyśle buźkę, ty jemu buźkę, pytanie co słychać i wszystko zaczyna się od nowa. Dlatego definitywne urwanie kontaktu to podstawa.

    Nie ma co ściemniać, najpewniej będzie ci ciężko, bo ciężko jest nawet zacząć, ale pomyśl, że jak dziś zaczniesz w następnego Sylwestra najprawdopodobniej będziesz już to miała za sobą.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Przyjaciółka
    ~Przyjaciółka
    Napisane 04 stycznia 2016 - 20:05
    @asdfgh
    Dziękuję za to, co napisałaś.
    Nie kontaktowałam się z nim w weekend, nie pisałam, bo był z żoną w domu, również dzisiaj nie pisałam.
    Mam wrażenie, że on traktuje mnie jak gniazdko elektryczne, ładuje swoje akumulatory. potrzebuje tej dawki dobrej energii ode mnie. Zawsze staram się wprawić go w dobre samopoczucie, myślę, że karmię jego ego.
    Przyznam, że trudno mi nie wysłać sms-a. Ale pracuję nad tym.
    Tak, z nowym rokiem - nowe wyzwanie i to jakie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 04 stycznia 2016 - 23:08
    ~Przyjaciółka napisał:
    @asdfgh
    Nie kontaktowałam się z nim w weekend, nie pisałam, bo był z żoną w domu, również dzisiaj nie pisałam.
    Mam wrażenie, że on traktuje mnie jak gniazdko elektryczne, ładuje swoje akumulatory. potrzebuje tej dawki dobrej energii ode mnie. Zawsze staram się wprawić go w dobre samopoczucie, myślę, że karmię jego ego.
    Przyznam, że trudno mi nie wysłać sms-a. Ale pracuję nad tym.


    Matematyka związku z grubsza wygląda tak:

    normalny związek najczęściej zaczyna się od fazy zakochania, która trwa ok. 4 lata. Zakochanie to stan emocjonalny, w którym patrzymy na partnera przez różowe okulary, nie widzimy jego wad lub je bagatelizujemy, mamy motylki w brzuchu i takie tam. Po ok. 4 latach emocje związane z zakochaniem opadają, choć nie znikają całkowicie. Wtedy zaczyna się druga faza normalnego związku, czyli miłość "na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie, w bogactwie i biedzie" - w dosłownym tych słów znaczeniu. To znaczy, że osoba kochająca prawdziwą miłością nie zdradza współmałżonka, nie opuszcza, opiekuje się podczas ciężkiej choroby itd. - żyją nadal razem, tylko że trochę inaczej niż na początku.

    Faceci zdradzający żony poprzestają na pierwszej fazie. Zakochują się w żonie, pod wpływem emocji biorą ślub, kilka lat po ślubie emocje opadają i zostaje tylko przyzwyczajenie, dzieci, mieszkanie, kredyt i takie tam. Zaczynają się nudzić i szukają sobie nowych emocji. Innymi słowy, ci faceci umieją się zakochać, ale nie umieją kochać.

    Nawet jeśli zdradzacz opuści żonę dla kochanki i weźmie z nią ślub to po kilku latach on będzie w dokładnie takiej samej sytuacji w jakiej był z żoną. Znowu emocje związane z zakochaniem się opadną i... znajdzie sobie kolejną kochankę. W drobnym procencie romanse pozamałżeńskie kończą się szczęśliwie. Facet coś zaczyna rozumieć, zmienia postępowanie i nastawienie do życia, ale statystycznie zaledwie ok. 5% mężczyzn w ogóle zostawia żony, z czego część i tak do nich wraca.

    Co do ciebie. Tak jak napisałaś, karmisz jego ego, bo "kobiety na niego lecą" i zapewniasz mu emocje, których mu brakuje w małżeństwie (po X latach już opadły). Ty nie masz z tego nic, bo realnie patrząc na twoją sytuację, jesteś ciągle samotna i czekasz nie wiadomo na co.

    Jeśli chodzi o SMS-y to żeby ułatwić sobie zadanie powinnaś usunąć jego numer lub/i zablokować. A jeszcze lepiej zmienić nr tel., choć to może być trudne. Zerwanie kontaktu jest ważne i powiem ci dlaczego.

    Jeśli przejrzałaś forum to może zauważyłaś, że pisze tutaj użytkowniczka "pogubiona", która się rozstała z żonatym kochankiem (żona się dowiedziała). Udziela się tu od około roku. Minął co najmniej 1 rok od rozstania, więc powinna była już zakończyć swoją historię, ale ona ciągle jest w polu. Wiadomo, zawsze będzie o nim pamiętać, ale życie toczy się dalej i nie powinna po tak długim czasie poświęcać mu tyle czasu i myśli. Tymczasem kontakty z nim + to forum pomagają jej NIE zapomnieć. Niby już wie, że nic z tego nie będzie, ale podkręca swoje emocje kontaktami z nim i pisaniem tutaj o nim, co utrzymuje ją w skrytej nadziei na to, że jeszcze będą razem, nie pozwala jej na definitywne zapomnienie o nim, znalezienie innego faceta i ogólnie ułożenie sobie życia.

    Tak więc, Przyjaciółko, jeśli się zdecydowałaś na zakończenie swojego romansu to nie popełniaj błędu "pogubionej". Zablokuj sobie możliwości kontaktowania się z nim, żeby kontaktowanie się z nim było maksymalnie utrudnione, zwłaszcza gdy będziesz miała chwile słabości.

    I nie martw się. Teraz jest gorzej, ale potem będzie lepiej. :-) Sama zobaczysz. :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 05 stycznia 2016 - 10:12
    "Jeśli przejrzałaś forum to może zauważyłaś, że pisze tutaj użytkowniczka "pogubiona", która się rozstała z żonatym kochankiem (żona się dowiedziała). Udziela się tu od około roku. Minął co najmniej 1 rok od rozstania, więc powinna była już zakończyć swoją historię, ale ona ciągle jest w polu. Wiadomo, zawsze będzie o nim pamiętać, ale życie toczy się dalej i nie powinna po tak długim czasie poświęcać mu tyle czasu i myśli. Tymczasem kontakty z nim + to forum pomagają jej NIE zapomnieć. Niby już wie, że nic z tego nie będzie, ale podkręca swoje emocje kontaktami z nim i pisaniem tutaj o nim, co utrzymuje ją w skrytej nadziei na to, że jeszcze będą razem, nie pozwala jej na definitywne zapomnienie o nim, znalezienie innego faceta i ogólnie ułożenie sobie życia."

    @asdfgh tyle razy Ciebie prosiłam, byś nie pisała do mnie i o mnie. Te Twoje teorie sobie wsadź w nos, bo gówno o mnie i mojej sytuacji wiesz. To czy mam dziś z nim kontakt i jaki on jest też nie powinno Ciebie interesować.
    A tak na marginesie:
    Ja nie mam żadnej nadziei na jego powrót. Gdybym chciała to by do mnie wrócił(wystarczyłaby moja zgoda, jedno słowo)-naucz się czytać. Spędziłam z nim fajne chwile przez wiele lat i dziwne abym wyrzuciła je do kosza, bo tak bredzi nijaka "asdfgh". .Z szacunku i sentymentu na to co między nami się wydarzyło utrzymujemy kontakt, ot tyle. Jeszcze masz jakieś swoje śmieszne farmazony do mnie/o mnie?
    Jest nowy rok, nowe postanowienia:postanów sobie być ciut milszą dla innych i nie teoretyzuj kolejny rok, nie pisz do mnie i o mnie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 05 stycznia 2016 - 11:57
    ~Pogubiona napisał:
    Gdybym chciała to by do mnie wrócił(wystarczyłaby moja zgoda, jedno słowo)

    Dopiero co pisałaś, że twój niedoszły ukochany to wyrafinowany manipulator. Tak tobą kręci, że ci się WYDAJE, że wystarczy jedno twoje słowo i wróci. Pomyślałaś o tym?

    napisał:
    Spędziłam z nim fajne chwile przez wiele lat i dziwne abym wyrzuciła je do kosza

    Ale nie tak fajnie, jak żony i dziewczyny fajnych i wiernych facetów. :-) Zadowoliłaś się ochłapami, które ci rzucił :-)

    ~Pogubiona napisał:
    Jest nowy rok, nowe postanowienia:postanów sobie być ciut milszą dla innych i nie teoretyzuj kolejny rok, nie pisz do mnie i o mnie.

    Opisałam w skrócie twój przypadek dla celów edukacyjnych. Innymi słowy przedstawiłam twój przypadek jako przykład: "czego nie należy robić po rozstaniu". I nie miej pretensji do mnie - sama upubliczniłaś swoje życie. Piszesz, więc komentujemy. Tak działa forum.





    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 05 stycznia 2016 - 13:45
    @asdfgh jesteś złośliwa.Na tym skończę z Tobą polemikę. Uszanuj moje zdanie i już więcej do mnie nie pisz i o mnie też.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 05 stycznia 2016 - 15:14
    ~Pogubiona napisał:
    @asdfgh jesteś złośliwa.Na tym skończę z Tobą polemikę. Uszanuj moje zdanie i już więcej do mnie nie pisz i o mnie też.


    Odbierasz mnie jako złośliwą, bo napisałam coś, co ci się nie podoba. To zrozumiałe.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Przyjaciółka
    ~Przyjaciółka
    Napisane 05 stycznia 2016 - 19:34
    @asdfgh
    To, co napisałaś jest mi pomocne. Znalazłam fajną stronę dla kobiet, chcących wyjść z takiej relacji.

    @Pogubiona
    Całkiem niepotrzebnie się unosisz. :)
    Wypowiadasz się publicznie więc nie wiem skąd te nerwy.
    Znam to gadanie, że na jedno moje słowo on wraca do mnie. Wracał tak dwukrotnie.
    Tak naprawdę mężowie nie odchodzą od żon, to zony występują o rozwód. Taki świat. Nikogo nie potępiam i nie oceniam, każdy żyje wg swoich wartości.
    Poczytałam wątek i wiem jedno, kochanki są bardzo labilne emocjonalnie.
    Dajemy sobą manipulować i traktować się przedmiotowo.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Analogia
    ~Analogia
    Napisane 07 stycznia 2016 - 09:12
    Żono ! , ty się nie zastanawiaj do czego jemu to małżeństwo, zastanów się DO CZEGO ONO TOBIE JEST POTRZEBNE???.

    On ci swoją osobą blokuje życie. Mogłabyś przez te X lat poznać wolnego faceta, i zaznać jeszcze trochę miłości. A tak tkwisz w bezsensownej relacji i pokątnie łudzisz się, że coś z tego będzie. Dla niego to wygodne, że ma kochankę i ciebie, a ty nie masz z tego nic.

    Cierpienie po zakończeniu relacji/związku/małżeństwa trwa od kilku miesięcy do dwóch lat. Zaczął się nowy rok, a zatem szansa dla ciebie, by zacząć nowe, lepsze życie bez niego.

    Kobiety zawsze same decydowały jak chcą żyć.. Twoja sytuacja życiowa, to Twój wybór.. Powodzenia wszystkim paniom.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 07 stycznia 2016 - 12:50
    Analogio

    To co napisałaś/eś to żadna analogia. Żona NIE JEST tym samym co kochanka.

    Żonę z mężem łączą ją obowiązki, dom, finanse, rodzina (rodzice, dziadkowie, rodzeństwo), dzieci, czasem wspólny biznes. Nie tak łatwo żonie odejść jak kochance, bo cały system zależności łączy ją z mężem.

    Nie odważyłabym się żadnej żonie pisać, czy mówić o odejściu w taki sposób jak to przedstawiasz. W krytycznej sytuacji żonie doradziłabym zgłoszenie się po formalną pomoc na niebieską linię, do adwokata, do ośrodka dla osób współuzależnionych etc, a nie bredziła o tym, że zasłużyła na kogoś lepszego. Żona ma zupełnie inne problemy niż kochanka.

    Kochanka to najczęściej nakręcona emocjonalnie, naiwna kobieta, która nic z tego układu nie uzyska poza paroma komplementami, prezentami i seksem. Na nic nie zasłużyła i niewiele dostanie. Nie ma żadnych praw.

    Opisuję tylko romans pozamałżeński takim jakim on jest, a każdy wybiera sam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Analogia
    ~Analogia
    Napisane 07 stycznia 2016 - 17:51
    W moim poście nie ma nawet wzmianki o kochance,
    Sama pisałaś o fajnych chwilach ale spędzonych z facetami, którzy nie zdradzają
    "Zadowoliłaś się ochłapami, które ci rzucił :-)"
    Jako żona zdradzona, postanowiłam się nimi nie zadowalać..


    "osoba kochająca prawdziwą miłością nie zdradza współmałżonka, nie opuszcza, "
    " ci faceci umieją się zakochać, ale nie umieją kochać. ".

    Też tak myślę, a Ty proponujesz żonom zdradzonym:
    "pomoc na niebieską linię, do adwokata, do ośrodka dla osób współuzależnionych etc, a nie bredzenie o tym, że zasłużyła na kogoś lepszego."

    Uważam, że zasłużyłam na kogoś lepszego, nie chcę być z kimś kto nie chce być ze mną, no i mnie nie kocha, jak sama zauważyłaś, więc rozwodzę się..

    A jak już o kochankach wspomniałaś, to nie jestem taka pewna czy miałam większe prawa od niej, ponieważ mają wspólne dziecko i firmę..

    Twoje wypowiedzi są bardzo niespójne, ja życzę wszystkim kobietom żeby były szczęśliwe, niezależnie po której są stronie. To mąż mnie zawiódł i z mężem się rozstaję..do czego zachęcam inne kobiety, to jedyny sposób żeby odzyskać jeszcze radość życia, pozdrawiam wszystkie kobiety !



    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 07 stycznia 2016 - 20:28
    Analogia
    Przykro mi z powodu twojego rozwodu.

    Moi znajomi mają znajomych (ja ich znam tylko z widzenia), którzy po zdradzie męża połączonej z opuszczeniem przez niego domu dla kochanki, zdołali to małżeństwo uratować. Z tego co było o nich mówione, on jakoby popadł w problemy finansowe i kochanka go zostawiła, więc wrócił do żony, ale czy tak było na pewno to nie wiem. Od tamtej pory minęło już ok. 15 lat i są nadal razem. Zdrad już więcej nie było, a sprawa została zapomniana. Tak więc, nie wszystkie małżeństwa są takie same. Tobie może mąż dawał ochłapy, ale mężowie innych kobiet byli dla nich w zasadzie dobrymi mężami, poza tym jednym występkiem, którego się dopuścili i one były w stanie wybaczyć i uratować swoje małżeństwa. Ona wybaczyła, on zrozumiał swój błąd i skończyło się szczęśliwie.

    Jeśli chodzi o blokowanie życia i szczęścia przez niedobrego męża. Ja tak tego nie postrzegam. Żona podjęła dobre działanie, wychodząc za mąż, ale jej się nie udało, bo się nie spodziewała, że mąż się źle zachowa. Może to mało pocieszające, ale nie da się przewidzieć wszystkiego. Natomiast kochanka od razu postawiła się na straconej pozycji. Z góry wie, że jej "ukochany" jest niewierny, że oszukuje, że zdradza, a mimo to ma śmieszną nadzieję, że on wszystkich oszuka, a jej nie. Całe to forum jest pełne takich naiwnych, które nas zapewniają, że on je kocha tylko jakieś okoliczności nie pozwalają im być razem, ale jeszcze tylko trochę i będą razem. A to "trochę" trwa latami, do czasu aż puszczą jej nerwy.

    napisał:
    Też tak myślę, a Ty proponujesz żonom zdradzonym: pomoc na niebieską linię, do adwokata, do ośrodka dla osób współuzależnionych etc, a nie bredzenie o tym, że zasłużyła na kogoś lepszego.


    Ośrodek dla współuzależnionych albo niebieska linia nie za bardzo pomogą zdradzonej żonie tylko kobietom z innymi problemami. Żonie zdradzonej pomoże adwokat (w rozwodzie) ewentualnie pomoc psychologiczna (w przejściu ciężkich chwil) albo rodzina i przyjaciele w podtrzymaniu na duchu. Poza tym, wydaje mi się, że pierwszą rzeczą, którą należy zrobić to rozwiązać swoje problemy w małżeństwie, jakie by te problemy nie były i jak by się nie miały skończyć. Gadanie zdradzonej kobiecie o nadziei na kolejną miłość już za rok, wydaje mi się śmieszne. Co innego zmotywowanie wykorzystywanej kobiety, która jest z góry na straconej pozycji, a proces zerwania to tylko kilka słów albo nawet i bez słów. W końcu nie mają wobec siebie żadnych zobowiązań.

    napisał:
    A jak już o kochankach wspomniałaś, to nie jestem taka pewna czy miałam większe prawa od niej, ponieważ mają wspólne dziecko i firmę..


    No cóż, jako żona masz prawo do połowy majątku, którego się dorobiliście i do alimentów, które możesz uzyskać jeśli twoja sytuacja finansowa się pogorszy i jeśli uda ci się dostać rozwód z orzeczeniem o jego winie. Masz także prawo do ratowania swojego małżeństwa, o ile mąż wykaże taką wolę. Kochanka ma prawo do kopniaka w tyłek. Poza tym, zależności rodzinne, finansowe, towarzyskie i religijne w bardzo wielu przypadkach powodują, że facet nie zdecyduje się opuścić żony. Tak jak pisałam już co najmniej sto razy, bardzo mały procent mężczyzn zostawia żony dla kochanki, więc o czymś to świadczy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Analogia
    ~Analogia
    Napisane 08 stycznia 2016 - 07:41
    A mi przykro jest, że Ty niczego nie rozumiesz..

    "zdołali to małżeństwo uratować" "Ona wybaczyła, on zrozumiał swój błąd i skończyło się szczęśliwie."

    Tylko ktoś, kto nie ma pojęcia co się przeżywa przy romansie współmałżonka, może tak napisać..To nie są trzy zdania, ani nawet trzy miesiące, to są lata..
    "Kochanka go zostawiła, a on wrócił do żony"
    A gdyby go nie zostawiła?
    Ja, nie piszę pod wpływem chwili, ani rozpaczy czy rozżalenia..
    To cały proces, który przeszłam, przez wszystkie możliwe stany i wiem jedno, tego nie da się wybaczyć..
    To, że jeden z drugim Panem powrócili, to w żaden sposób nie zmienia mojego statusu, kobiety porzuconej..

    Może dziwnie to zabrzmi, jakbym broniła kochanki, ale ja, naprawdę nie widzę różnicy, piszesz
    "Z góry wie, że jej "ukochany" jest niewierny, że oszukuje, że zdradza, a mimo to ma śmieszną nadzieję,"
    Żony po ujawnieniu romansu, dokładnie są w takiej samej sytuacji, wiedzą, że jest niewierny i potrafi oszukiwać, myślę, że nawet bardziej niż kochankę..

    Świadomość, że wrócił, bo mu romans nie wyszedł, lub przez zależności rodzinne, finansowe, towarzyskie i religijne może wielu żonom nie przeszkadzać, ale dla mnie gra już niewarta świeczki.
    Jesteś bardzo niesprawiedliwa, pisząc, że kochanka ma prawo do kopnięcia w tyłek..
    Nikt na to nie zasługuje, żaden człowiek, natomiast ktoś kto kogoś tak potraktuje , nie zasługuje już na nic..

    Ratowanie małżeństwa?
    Każda kobieta, którakolwiek zadała sobie pytanie
    KOGO KOCHA ŻONĘ CZY KOCHANKĘ, powinna już tylko ratować siebie..



    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 08 stycznia 2016 - 09:10
    Żony po ujawnieniu romansu, dokładnie są w takiej samej sytuacji, wiedzą, że jest niewierny i potrafi oszukiwać, myślę, że nawet bardziej niż kochankę..

    mysle ze sa w gorszej sytuacji,bo nigdy nie beda wiedzialy czy romans trwa i czy maz nie zmieni zdania,a kochanka niestety ma swiadomosc ze facet kochanek moze miec wiele i dobrze sie kryc.
    wypowiedzi asdfg sa pelne teorii od strony psychologicznej-takie brednie wmawia sie na terapiach pacjentom,bo ma to na celu zmiane myslenia skrzywdzonej i kochajacej osoby z idealnego faceta,obiekt uczuc na egoiste. gdy pacjent zacznie myslec teoriami asdfgh wtedy zaczyna nakiernkowywac sie inaczej w zyciu, a pani psycholog widzi ze terapia odnosi skutki. zagrywka psychologiczna gorsza od tych meskich manipulacji,bo teoria asdfg moze w procesie terapeutycznym wytworzyc nowego obcego sobie czlowieka,czy lepszego?nie zawsze to wychodzi ldziom na dobre.pani mysli ze kazdy facet obiecuje kochance zlote gory?ze w ogole cos obiecuje?ze mowi ze kocha?prezenty? moze dla pani najlepszym wyjsciem na swoje teorie byloby znalezienie kochanka a nie unikanie okazji do jego posiadania i wymadrzanie sie na forum skrzywdzonych kochanek i zon.wtedy moglaby pani pisac do woli co pani przezyla,co czuje i jak sie czuje. pomimo ze to forum jest publiczne pani obrala sobie jeden cel upokarzanie juz bardzo upokorzonych i skrzywdzonych ludzi,by im dowalic jeszcze mocniej.ciagle pani wypowiedzi kochanek interpretuje jako pisane w emocjach,zal,gniewu i zlosci a nie musi wcale tak byc,za to wszystkim zonom nawet niekochanym kaze pani ratowac malzenstwo,ale po co wlasciwie?by cierpialy bardziej?bo nie rozumiem po co walczyc o cos co juz nie istnieje od jakiegos czasu i prosze zapamietac ze porzucenie i odrzucenie uczuc jest najgorszym dramatem dla tych ludzi bo oni kochaja kogos kto sprawil im bol i cierpienie.niewazne czy to porzucony chlopak,kochanka,maz,zona kazdy z nich cierpi i pani teoretyczne brednie wcale nie pomagaja.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 08 stycznia 2016 - 09:37
    napisał:
    Tylko ktoś, kto nie ma pojęcia co się przeżywa przy romansie współmałżonka, może tak napisać..To nie są trzy zdania, ani nawet trzy miesiące, to są lata..


    Nawet jeśli przeżyłaś zdradę męża nie wiem po co wypowiadasz się w imieniu WSZYSTKICH kobiet. Ty byś nie wybaczyła, ale inne wybaczają i to się dzieje każdego dnia. Są takie, które są zdeterminowane, by mąż został z nimi i walczą o to wszystkimi środkami.

    napisał:
    Jesteś bardzo niesprawiedliwa, pisząc, że kochanka ma prawo do kopnięcia w tyłek..
    Nikt na to nie zasługuje, żaden człowiek, natomiast ktoś kto kogoś tak potraktuje , nie zasługuje już na nic..


    Ja staram się tutaj pisać przydatne informacje, a więc nie kopię. Gdyby była zdradzoną żoną, to nic a nic nie obchodziłby mnie smutny los kochanek. Ale ja nie byłam zdradzana, więc mogę spokojnie pisać, bo mnie to nie dotyczy. Kiedyś była silna presja społeczna i każdy się musiał zastanowić, czy zachowanie wbrew normom społecznym mu się opłaca. Teraz tego nie ma, więc społeczeństwo ponosi tego konsekwencje i jak widzisz padło np. na ciebie, więc nie wzruszaj się aż tak bardzo losem kochanek, bo robisz to na swoją stratę.

    Ja uważam, że jak ktoś zrobi coś podłego to powinien ponieść konsekwencje po to, by przemyślał swoje postępowanie i zastanowił się czy warto. I to jest jak najbardziej słuszne i sprawiedliwe. Nienawidzę myślenia, że kat to ofiara losu, która nie umiała inaczej, a ofiara sama jest sobie winna, bo mam świadomość, że jak padnę ofiarą czegokolwiek to wszyscy MNIE obwinią.

    napisał:
    Świadomość, że wrócił, bo mu romans nie wyszedł, lub przez zależności rodzinne, finansowe, towarzyskie i religijne może wielu żonom nie przeszkadzać, ale dla mnie gra już niewarta świeczki.


    No widzisz, a dla innych kobiet to sprzyjająca okoliczność.

    napisał:
    "Kochanka go zostawiła, a on wrócił do żony" A gdyby go nie zostawiła?


    Jak wyżej. Miała kobieta szczęście, że kochanka go zostawiła.

    napisał:
    To, że jeden z drugim Panem powrócili, to w żaden sposób nie zmienia mojego statusu, kobiety porzuconej..


    Owszem, ale ja ci zwracam uwagę, że niepotrzebnie wrzucasz wszystkich do jednego worka. Tobie już nic nie pomoże z powodu twojego nastawienia i jak mniemam nastawienia twojego męża. U innych kobiet jest inaczej.

    napisał:
    Żony po ujawnieniu romansu, dokładnie są w takiej samej sytuacji, wiedzą, że jest niewierny i potrafi oszukiwać, myślę, że nawet bardziej niż kochankę..


    Może ze względu na pamięć o tym, co było wcześniej + ma nadzieję, że on zmieni swoje nastawienie i postępowanie. W końcu kiedyś tam zakochali się w sobie, przeżyli szczęśliwe chwile i nie zawsze ją oszukiwał. Tymczasem kochanka od razu wie, z czym ma do czynienia, tylko ignoruje.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook