Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 17 czerwca 2015 - 14:44
    ~gość napisał:

    A &kobieta była oszukiwana coś koło 15 lat.



    Odniosę się ogólnie do przykładowej sytuacji(nie omawiam przypadku @Kobiety):

    Czy tp nie jest tak że małżonkowie w takiej sytuacji są tak daleko już od siebie że żona nie potrafi rozpoznać tak długiej zdrady?.Lub też facet tak bardzo ma zaspokojone swoje potrzeby wszelkiego typu że jest świetnym i przykładnym mężem i po prostu w życiu nie przejdzie przez mysl takowej zonie, ze swoje udane małżeństwo "zawdzięcza"kochance.
    Po "rypnięciu" sie sprawy kobieta podejmuje decyzję czy go zostawic w domu czy wyrzucić ale tak naprawdę w większości przypadków te żony nie dowiadują się ile trwa romans, jak długo itd. Przecież zdradzacz nie powie:"kochanie to trwało 5,10,15 lat - ale i tak nic nie znaczyło":)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 17 czerwca 2015 - 14:49
    ~niedostepna napisał:
    A wyobraź sobie, że mnie to juz kiedyś spotkało, znam to uczucie. Tylko z tą różnicą,że ja wtedy nie latałam na miotle jak Wy teraz :-). Także daruj sobie wszystkie teskty, i zajmij się mężem, uszczęśliwiaj go, żeby znów jakaś nie musiała o Niego zadbać.

    jeszcze raz, bo z cytowaniem cos poszlo nie tak :-)

    Nietety to nie możliwe,jestem za daleko,ale mój mąż jest sam,więc możesz spróbować ty,tak dobrze umiecie zajmować się cudzymi mężami.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~niedostepna
    ~niedostepna
    Napisane 17 czerwca 2015 - 14:59
    ~gość napisał:
    ~niedostepna napisał:
    A wyobraź sobie, że mnie to juz kiedyś spotkało, znam to uczucie. Tylko z tą różnicą,że ja wtedy nie latałam na miotle jak Wy teraz :-). Także daruj sobie wszystkie teskty, i zajmij się mężem, uszczęśliwiaj go, żeby znów jakaś nie musiała o Niego zadbać.

    jeszcze raz, bo z cytowaniem cos poszlo nie tak :-)

    Nietety to nie możliwe,jestem za daleko,ale mój mąż jest sam,więc możesz spróbować ty,tak dobrze umiecie zajmować się cudzymi mężami.


    To weź książkę poczytaj :-). Zajmij sie czymś pożytecznym, bo życie nie polega na obrażaniu innych. Powtarzaj dżem a nie marmolada, dżem powoduje uśmiech. Miłego życia :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 17 czerwca 2015 - 15:11
    ~niedostepna napisał:
    ~gość napisał:
    ~niedostepna napisał:
    A wyobraź sobie, że mnie to juz kiedyś spotkało, znam to uczucie. Tylko z tą różnicą,że ja wtedy nie latałam na miotle jak Wy teraz :-). Także daruj sobie wszystkie teskty, i zajmij się mężem, uszczęśliwiaj go, żeby znów jakaś nie musiała o Niego zadbać.

    jeszcze raz, bo z cytowaniem cos poszlo nie tak :-)

    Nietety to nie możliwe,jestem za daleko,ale mój mąż jest sam,więc możesz spróbować ty,tak dobrze umiecie zajmować się cudzymi mężami.


    To weź książkę poczytaj :-). Zajmij sie czymś pożytecznym, bo życie nie polega na obrażaniu innych. Powtarzaj dżem a nie marmolada, dżem powoduje uśmiech. Miłego życia :-)

    Kobito,nie uszczęśliwiaj mnie na siłę,ja tu nikogo nie obraziłam,a poza tym dlaczego ja mam czytać książkę a ty możesz pisać na tym forum,w ogóle cie nie rozumiem,rościsz sobie prawa do bycia kochanką ,do tego by zając miejsce żony i jeszcze do tego kto może a kto nie może pisać na tym forum .Wyluzuj.
    Ty masz ochotę płakać,a ja mam ochotę krzyczeć i nikt mi tego nie zabroni ,tak jak ja ci nie zabraniam płakać , a płacz do usranej śmierci ,ale zanim coś natepnym razem napiszesz ,to zastanów się co,ja nie potrzzebuję porady pseudopsychologa.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MKU
    ~MKU
    Napisane 17 czerwca 2015 - 15:14


    Odniosę się ogólnie do przykładowej sytuacji(nie omawiam przypadku @Kobiety):

    Czy tp nie jest tak że małżonkowie w takiej sytuacji są tak daleko już od siebie że żona nie potrafi rozpoznać tak długiej zdrady?.Lub też facet tak bardzo ma zaspokojone swoje potrzeby wszelkiego typu że jest świetnym i przykładnym mężem i po prostu w życiu nie przejdzie przez mysl takowej zonie, ze swoje udane małżeństwo "zawdzięcza"kochance.
    Po "rypnięciu" sie sprawy kobieta podejmuje decyzję czy go zostawic w domu czy wyrzucić ale tak naprawdę w większości przypadków te żony nie dowiadują się ile trwa romans, jak długo itd. Przecież zdradzacz nie powie:"kochanie to trwało 5,10,15 lat - ale i tak nic nie znaczyło":)

    wg.mnie 3 możliwości ( też przykładowo i obiektywnie) :
    1,żyją obok siebie i trwają skoro jest to małżeństwo i jakaś tam stabilizacja,wentyl bezpieczeństwa jak to napisał ktoś tu i czasem nawet wiedzą i akceptują zdrady ale jednak trwają w takich relacjach bo po co zmieniać - ZNAM
    2.dopóki mężowie mają dwie kobiety i są zaspokojone ich potrzeby nie tylko seksualne i emocjonalne,bliskość,czułość itp.wracają jako dobrzy mężowie...no może raczej ojcowie i żona może się niczego nie domyślać-tak samo działa w druga stronę
    3.żony są czasem tak uzależnione od mężów,nieporadne,że akceptują zdrady OBY tylko NIE stracić męża - bo mimo wszystko kochają lub boją się stracić swój status, czasem jest to obawa a czasem wyrachowanie ZNAM
    a co do tego,że się rypnie to wydaje mi się że jeśli chcą uratować małżeństwo to jednak będą walczyć,ale to chyba tylko po jakimś jednorazowym wyskoku jest do uratowania ,a nie jak romans trwa latami

    ale może się mylę

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 17 czerwca 2015 - 15:27
    ~MKU napisał:


    Odniosę się ogólnie do przykładowej sytuacji(nie omawiam przypadku @Kobiety):

    Czy tp nie jest tak że małżonkowie w takiej sytuacji są tak daleko już od siebie że żona nie potrafi rozpoznać tak długiej zdrady?.Lub też facet tak bardzo ma zaspokojone swoje potrzeby wszelkiego typu że jest świetnym i przykładnym mężem i po prostu w życiu nie przejdzie przez mysl takowej zonie, ze swoje udane małżeństwo "zawdzięcza"kochance.
    Po "rypnięciu" sie sprawy kobieta podejmuje decyzję czy go zostawic w domu czy wyrzucić ale tak naprawdę w większości przypadków te żony nie dowiadują się ile trwa romans, jak długo itd. Przecież zdradzacz nie powie:"kochanie to trwało 5,10,15 lat - ale i tak nic nie znaczyło":)


    wg.mnie 3 możliwości ( też przykładowo i obiektywnie) :
    1,żyją obok siebie i trwają skoro jest to małżeństwo i jakaś tam stabilizacja,wentyl bezpieczeństwa jak to napisał ktoś tu i czasem nawet wiedzą i akceptują zdrady ale jednak trwają w takich relacjach bo po co zmieniać - ZNAM
    2.dopóki mężowie mają dwie kobiety i są zaspokojone ich potrzeby nie tylko seksualne i emocjonalne,bliskość,czułość itp.wracają jako dobrzy mężowie...no może raczej ojcowie i żona może się niczego nie domyślać-tak samo działa w druga stronę
    3.żony są czasem tak uzależnione od mężów,nieporadne,że akceptują zdrady OBY tylko NIE stracić męża - bo mimo wszystko kochają lub boją się stracić swój status, czasem jest to obawa a czasem wyrachowanie ZNAM
    a co do tego,że się rypnie to wydaje mi się że jeśli chcą uratować małżeństwo to jednak będą walczyć,ale to chyba tylko po jakimś jednorazowym wyskoku jest do uratowania ,a nie jak romans trwa latami

    ale może się mylę


    A co ciebie obchodzi cudze małżeństwo? Zajmij się lepiej swoim zamiast na wszelkie sposoby tłumaczyć sobie, że to co źle zrobiłaś jest tak dobre - to chyba męczące? I tak nikogo nie nabierzesz. Uwielbiam takie żałosne samotłumaczenia się: "no tak, w zasadzie zrobiłam źle, ale nie miałam wyjścia, o jaka ja biedna i nieszczęśliwa i nikt mnie nie rozumie".

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 17 czerwca 2015 - 15:31
    gość

    brak kontaktu właściciela z prezesem nigdy dobrze nie rokuje
    nie ma się czemu dziwić, że znalazł zastępstwo

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 17 czerwca 2015 - 15:36
    asdfgh
    a ja cię zapytam
    czy twój facet wzbudza w tobie namiętność
    czy kochasz go tylko jako potencjalnego męża i ojca

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~centro
    ~centro
    Napisane 17 czerwca 2015 - 15:40
    Olena, to jeszcze inaczej. Jest wakat na stanowisko asystentki. Po jakim czasie asystentka pełni de facto rolę wiceprezesa, a po następnym czasie okazuje się, że poradziłaby sobie lepiej niż obecny prezes. A że prezes jest też współnikiem w firmie to ciężko go zmienić ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 17 czerwca 2015 - 15:40
    ~Olena napisał:
    gość

    brak kontaktu właściciela z prezesem nigdy dobrze nie rokuje
    nie ma się czemu dziwić, że znalazł zastępstwo

    Olena a jak twoje rokowania, jesteś bliżej wymiany, czy będziesz postępować jak centro czyli: nie będziesz podejmować ryzykownych decyzji?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mku
    ~mku
    Napisane 17 czerwca 2015 - 15:44
    ~asdfgh napisał:
    ~MKU napisał:


    Odniosę się ogólnie do przykładowej sytuacji(nie omawiam przypadku @Kobiety):

    Czy tp nie jest tak że małżonkowie w takiej sytuacji są tak daleko już od siebie że żona nie potrafi rozpoznać tak długiej zdrady?.Lub też facet tak bardzo ma zaspokojone swoje potrzeby wszelkiego typu że jest świetnym i przykładnym mężem i po prostu w życiu nie przejdzie przez mysl takowej zonie, ze swoje udane małżeństwo "zawdzięcza"kochance.
    Po "rypnięciu" sie sprawy kobieta podejmuje decyzję czy go zostawic w domu czy wyrzucić ale tak naprawdę w większości przypadków te żony nie dowiadują się ile trwa romans, jak długo itd. Przecież zdradzacz nie powie:"kochanie to trwało 5,10,15 lat - ale i tak nic nie znaczyło":)


    wg.mnie 3 możliwości ( też przykładowo i obiektywnie) :
    1,żyją obok siebie i trwają skoro jest to małżeństwo i jakaś tam stabilizacja,wentyl bezpieczeństwa jak to napisał ktoś tu i czasem nawet wiedzą i akceptują zdrady ale jednak trwają w takich relacjach bo po co zmieniać - ZNAM
    2.dopóki mężowie mają dwie kobiety i są zaspokojone ich potrzeby nie tylko seksualne i emocjonalne,bliskość,czułość itp.wracają jako dobrzy mężowie...no może raczej ojcowie i żona może się niczego nie domyślać-tak samo działa w druga stronę
    3.żony są czasem tak uzależnione od mężów,nieporadne,że akceptują zdrady OBY tylko NIE stracić męża - bo mimo wszystko kochają lub boją się stracić swój status, czasem jest to obawa a czasem wyrachowanie ZNAM
    a co do tego,że się rypnie to wydaje mi się że jeśli chcą uratować małżeństwo to jednak będą walczyć,ale to chyba tylko po jakimś jednorazowym wyskoku jest do uratowania ,a nie jak romans trwa latami

    ale może się mylę


    A co ciebie obchodzi cudze małżeństwo? Zajmij się lepiej swoim zamiast na wszelkie sposoby tłumaczyć sobie, że to co źle zrobiłaś jest tak dobre - to chyba męczące? I tak nikogo nie nabierzesz. Uwielbiam takie żałosne samotłumaczenia się: "no tak, w zasadzie zrobiłam źle, ale nie miałam wyjścia, o jaka ja biedna i nieszczęśliwa i nikt mnie nie rozumie".

    nie jestem tu po to,żeby kogoś nabierać i się tłumaczyć przed samą sobą
    nikogo nie umoralniam,nie oceniam i nie doradzam tak jak TY nam wszystkim na tym forum
    a jeśli moja obecność tu komuś przeszkadza to jego sprawa
    piszę z tymi którzy mają podobne doświadczenia i tyle..może lepiej mi zrozumieć
    nie musisz czytać i wypowiadać się w mojej sprawie
    a co do w/w postu to odniosłam się do przykładowego opisu Pogubionej napisałam obiektywnie,że mogą być takie związki

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 17 czerwca 2015 - 15:56
    ~Olena napisał:
    asdfgh
    a ja cię zapytam
    czy twój facet wzbudza w tobie namiętność
    czy kochasz go tylko jako potencjalnego męża i ojca


    Nie wyszłabym za mąż, bo tak trzeba, bo czas leci, z powodów finansowych albo innych tego typu. Wolałabym być sama.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 17 czerwca 2015 - 15:58
    ~mku napisał:
    ~asdfgh napisał:
    ~MKU napisał:


    Odniosę się ogólnie do przykładowej sytuacji(nie omawiam przypadku @Kobiety):

    Czy tp nie jest tak że małżonkowie w takiej sytuacji są tak daleko już od siebie że żona nie potrafi rozpoznać tak długiej zdrady?.Lub też facet tak bardzo ma zaspokojone swoje potrzeby wszelkiego typu że jest świetnym i przykładnym mężem i po prostu w życiu nie przejdzie przez mysl takowej zonie, ze swoje udane małżeństwo "zawdzięcza"kochance.
    Po "rypnięciu" sie sprawy kobieta podejmuje decyzję czy go zostawic w domu czy wyrzucić ale tak naprawdę w większości przypadków te żony nie dowiadują się ile trwa romans, jak długo itd. Przecież zdradzacz nie powie:"kochanie to trwało 5,10,15 lat - ale i tak nic nie znaczyło":)


    wg.mnie 3 możliwości ( też przykładowo i obiektywnie) :
    1,żyją obok siebie i trwają skoro jest to małżeństwo i jakaś tam stabilizacja,wentyl bezpieczeństwa jak to napisał ktoś tu i czasem nawet wiedzą i akceptują zdrady ale jednak trwają w takich relacjach bo po co zmieniać - ZNAM
    2.dopóki mężowie mają dwie kobiety i są zaspokojone ich potrzeby nie tylko seksualne i emocjonalne,bliskość,czułość itp.wracają jako dobrzy mężowie...no może raczej ojcowie i żona może się niczego nie domyślać-tak samo działa w druga stronę
    3.żony są czasem tak uzależnione od mężów,nieporadne,że akceptują zdrady OBY tylko NIE stracić męża - bo mimo wszystko kochają lub boją się stracić swój status, czasem jest to obawa a czasem wyrachowanie ZNAM
    a co do tego,że się rypnie to wydaje mi się że jeśli chcą uratować małżeństwo to jednak będą walczyć,ale to chyba tylko po jakimś jednorazowym wyskoku jest do uratowania ,a nie jak romans trwa latami

    ale może się mylę


    A co ciebie obchodzi cudze małżeństwo? Zajmij się lepiej swoim zamiast na wszelkie sposoby tłumaczyć sobie, że to co źle zrobiłaś jest tak dobre - to chyba męczące? I tak nikogo nie nabierzesz. Uwielbiam takie żałosne samotłumaczenia się: "no tak, w zasadzie zrobiłam źle, ale nie miałam wyjścia, o jaka ja biedna i nieszczęśliwa i nikt mnie nie rozumie".

    nie jestem tu po to,żeby kogoś nabierać i się tłumaczyć przed samą sobą
    nikogo nie umoralniam,nie oceniam i nie doradzam tak jak TY nam wszystkim na tym forum
    a jeśli moja obecność tu komuś przeszkadza to jego sprawa
    piszę z tymi którzy mają podobne doświadczenia i tyle..może lepiej mi zrozumieć
    nie musisz czytać i wypowiadać się w mojej sprawie
    a co do w/w postu to odniosłam się do przykładowego opisu Pogubionej napisałam obiektywnie,że mogą być takie związki



    Czynienie zła i sprawianie cierpienia nie jest żadnym "doświadczeniem". To podłość i okrucieństwo.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 17 czerwca 2015 - 16:03
    Centro - w punkt :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 17 czerwca 2015 - 16:03
    gość
    staram się zrozumieć ogłoszenie ;)
    bo mnie interesuje tylko bycie prezesem
    no i przygotowuję się na rozmowę kwalifikacyjną ;)
    ale z pewnych powodów jeszcze mam trochę czasu

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 17 czerwca 2015 - 16:07
    asdfgh
    ale na pierwsze pytanie nie odpowiedziałaś ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 17 czerwca 2015 - 16:18
    asdfgh - jak trafiłaś na to forum?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MKU
    ~MKU
    Napisane 17 czerwca 2015 - 16:19

    asdfgh

    "Czynienie zła i sprawianie cierpienia nie jest żadnym "doświadczeniem". To podłość i okrucieństwo"
    no może złego słowa użyłam -przeżycia może bardziej by pasowało ?

    nie znasz mojej historii bo jej tu nie przedstawiałam więc nie możesz oceniać że ja się tłumaczę,jakąś biedulkę porzuconą robię z siebie czy coś bo tak nie jest :)

    zgodzę się z Tobą, dlatego postanowiliśmy-,że nie chcemy niszczyć naszych rodzin i naszej przyjaźni, zadawać bólu dzieciom i naszym małżonkom
    zachowamy to dla siebie i wracamy do rzeczywistości


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mku
    ~mku
    Napisane 17 czerwca 2015 - 16:23
    ~Sun napisał:
    asdfgh - jak trafiłaś na to forum?

    nieładnie odpowiadać za kogoś,mam nadzieję,że asdfgh się nie pogniewa :)
    ale chyba wszystkie jesteśmy tu z podobnych "przeżyć/doświadczeń,
    chęci poznania opinii innych osób,próby zrozumienia i takie tam podobne :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 17 czerwca 2015 - 16:35
    Albo przeoczylam albo nie doczytałam ale asdfgh twierdzi , że jest w szczęśliwym związku i stąd moje pytanie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook