Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~niedostepna
    ~niedostepna
    Napisane 16 czerwca 2015 - 20:56
    @MKU no moze i nie zrozumialam, wybacz, albo zinterpretowałam jak chciałam :-). Kazda z nas wraca do swojego życia, ja tez zapomnialam, ze mam swoj matrix i zamierzam w nim zostać w sumie teraz już z własnej woli.
    U mnie nie będzie nastepnego razu, a jesli to już tylko dla zabawy :-). Panowie nie są warci, żeby w nich inwestować swoje uczucia i czas, lepiej zająć sie poszerzaniem horyzontów, to przynajmniej przynosi korzyśc ii nigdy nie zawiedzie :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 16 czerwca 2015 - 21:40
    a w wyszukiwarce hasło:
    Wejdź do świata prawdziwych facetów! Dojrzały facet wie, czego chce i potrafi to zdobyć.
    i wiecie co, ja myślałam, że tak jest ;)
    że w tym wieku wiedzą czego chcą i działają świadomie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~meegi
    ~meegi
    Napisane 16 czerwca 2015 - 23:10
    ~Olena napisał:
    a w wyszukiwarce hasło:
    Wejdź do świata prawdziwych facetów! Dojrzały facet wie, czego chce i potrafi to zdobyć.
    i wiecie co, ja myślałam, że tak jest ;)
    że w tym wieku wiedzą czego chcą i działają świadomie



    ...wydaje mi sie ze to polega raczej na tym ze dzialaja az nazbyt swiadomie...;-) ja osobiscie coraz bardziej ide w strone teorii ze " to nie ta"- gdyby bylo inaczej to by bylo inaczej:-) teraz patrze na czyny a nie na puste slowa ktore czlowiek tak bardzo bral do siebie...teraz patrze na to co On jest mi w stanie zaoferowac i z czego moze zrezygnowac zeby np.Spotkac sie ze mna i wiecie co patrzac juz bardziej na chodno widze cholera ze marnie to wyglada. Zdalam sobie sprawe ze wszystkie inne obowiazki domowe plany szanownej malzonki zawsze byly i sa priorytetem a ja w tym wszystkim jak alicja po drugiej stronie lustra...musialam wpasowac sie w ogolny rozklad Jego zycia, to jest dopiero matrix jak czlowiek zda sobie z tego sprawe:-( smutne...niestety

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kEjTi
    ~kEjTi
    Napisane 16 czerwca 2015 - 23:23
    ~Kobieta napisał:
    Pogubiona,
    Kochanka, godząc się na rolę kochanki ( bo nią jest wchodząc w jakikolwiek układ z żonatym mężczyzną) jest po prosty li tylko kochanką. Powiedz mi - z jakiego powodu ma rościć sobie prawo do innej roli tudzież pozycji ??



    No niezupełnie. W moim przypadku było tak, że gdy chciałam się wykręcić od takiego układu, bo wiedziałam, że to do niczego nie prowadzi, to mój nie-żonaty kochanek (ma stałą partnerkę, która nie jest jego żoną) za przeproszeniem opie***lił mnie za to i stwierdził, że odkąd mnie zna to zawsze byłam dla niego zarozumiała, drętwa. Śmieszne, nie? Po pół roku spotkań, na które to on głównie nalegał, po tym gdy chciałam zerwać, to nagle stałam się nieprzystępna, drętwa i zarozumiała..... Potem udawał, że nie ma sprawy, ale dalej chciał się ze mną spotykać .... A zatem, nie zawsze jest to UKŁAD PROSTY. W końcu udało mi się jakoś wykręcić, bo w końcu zagroziłam, że powiem jego nie-żonie.... Swoją drogą biedna ta kobieta jest, bo on ją teraz zdradza z inną kobietą.

    Mnie się wydaje, że kochanka sobie zawsze jakoś poradzi, ale najbardziej poszkodowane są stałe partnerki. Nie wiem, czy one się nie domyślają? Mój ojciec zdradzał moją mamę i wiem jak zachowuje się facet w takiej sytuacji.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 16 czerwca 2015 - 23:55
    meegi
    zgadzam się, liczą się tylko czyny
    to co opisujesz, to właśnie jest bycie nikim, o którym pisała asdfg

    problem chyba w tym, że kobietom wydaje się, że bycie kochanką to naturalny etap do oficjalnego związku
    a tymczasem jak widać jest zupełnie odwrotnie
    tylko pomagają im cieszyć się rodziną ;) oraz wykazać odpowiedzialnością ;)

    cóż lepiej by było gdybyśmy były mniej altruistyczne ;)


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 17 czerwca 2015 - 07:24
    ~meegi napisał:


    Zdalam sobie sprawe ze wszystkie inne obowiazki domowe plany szanownej malzonki zawsze byly i sa priorytetem a ja w tym wszystkim jak alicja po drugiej stronie lustra...musialam wpasowac sie w ogolny rozklad Jego zycia, to jest dopiero matrix jak czlowiek zda sobie z tego sprawe:-( smutne...niestety


    Megi-dosłownie wczoraj wieczorem myślałam o tym samym, bo przypomniało mi się, że mój/niemój wyznaczył mi czas(wygdny dla niego) w którym obecnie gdybym zechciała to mogłabym się z nim skontaktować. Też pomyślałam o tym, że chyba nie wierzy w to, że kolejny raz kiedyś dostosuję się do jego życia....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 17 czerwca 2015 - 07:27
    Centro,
    a powiedz mi co wy myślicie, co siedzi w Waszych głowach, jak się układa małżeństwo gdy Wy macie pełna świadomość że ta kochanka czeka na Was?
    Zastanawiało mnie to bardzo przez jakiś czas, bo osobiście chyba nie dałabym rady żyć z takim obciążeniem psychicznym, ze świadomością że ktoś przeze mnie marnuje sobie życie. Naprawdę potraficie nadskakiwać żonie, udawać że wszystko jest ok?cieszyć się rodziną?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kasia
    ~Kasia
    Napisane 17 czerwca 2015 - 07:31
    A jak mam rozumieć to, że on nie odpowiedział mi na pytanie czy kocha jeszcze żonę? Najprostsza odpowiedź jaka mi przychodzi to taka, że albo sam nie wie albo myśli że nie, ale nie chce się do tego przyznać jeszcze sam przed sobą. Ale wiem, że wchodzi jeszcze opcja taka, że nie chce mnie powiedzieć że tak bo wyjdzie na drania, nie chce mnie tym zranić. Może nie chce tego powiedzieć ze względu na to właśnie, że to ja spytałam. Komu innemu odpowiedział by od razu. Jednocześnie mówi, że nie może od niej odejść, że musi z nią w tej chwili zostać bo musi ją utrzymać przy życiu, że on nie ma wyboru. Stwierdził, że to nie litość, że to inne uczucia o tym decydują. Nie powiedział, że to miłość, że ją kocha. Ogólnie odwołał się jeszcze do odpowiedzialności i do tego, że zrujnowałby jej życie, które ona sobie buduje na bazie bycia z nim odkąd się znają.
    Dlaczego bym chciała wiedzieć? Bo jeśli ją kocha wg siebie, to ja całkiem zniknę z jego życia, będę go unikać w sytuacjach w których będziemy mogli się spotkać. Tak będzie lepiej dla wszystkich.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Mariusz
    ~Mariusz
    Napisane 17 czerwca 2015 - 07:36
    No to OLENA zacznij od siebie może..
    Czyż nie wykazujesz się dobrym sercem, że jeszcze tkwisz, że swoim chłopem?
    Jest bo jest? czy go kochasz? a jeśli nie, to dlaczego nie odchodzisz? tak, jak radzicie facetom, zamknij jeden etap, zanim zaczniesz następny..czekasz na działanie tego drugiego? to jest dopiero wyrachowanie, jak zrobi ruch, to rzucisz mu się w ramiona? a jak nie zrobi, to zostaniesz ze starym partnerem? ludzka Pani..
    No pokaż wszystkim jak powinien się KTOŚ zachować, daj przykład..
    Jeśli myślisz o innym, to już zdradzasz w oczach swojego partnera..ale nadal uważasz się lepsza od kochanek. Kobiety z zasadami
    HIPOKRYTKI

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 17 czerwca 2015 - 07:50
    ~Kasia napisał:
    A jak mam rozumieć to, że on nie odpowiedział mi na pytanie czy kocha jeszcze żonę? Najprostsza odpowiedź jaka mi przychodzi to taka, że albo sam nie wie albo myśli że nie, ale nie chce się do tego przyznać jeszcze sam przed sobą. Ale wiem, że wchodzi jeszcze opcja taka, że nie chce mnie powiedzieć że tak bo wyjdzie na drania, nie chce mnie tym zranić. Może nie chce tego powiedzieć ze względu na to właśnie, że to ja spytałam. Komu innemu odpowiedział by od razu. Jednocześnie mówi, że nie może od niej odejść, że musi z nią w tej chwili zostać bo musi ją utrzymać przy życiu, że on nie ma wyboru. Stwierdził, że to nie litość, że to inne uczucia o tym decydują. Nie powiedział, że to miłość, że ją kocha. Ogólnie odwołał się jeszcze do odpowiedzialności i do tego, że zrujnowałby jej życie, które ona sobie buduje na bazie bycia z nim odkąd się znają.
    Dlaczego bym chciała wiedzieć? Bo jeśli ją kocha wg siebie, to ja całkiem zniknę z jego życia, będę go unikać w sytuacjach w których będziemy mogli się spotkać. Tak będzie lepiej dla wszystkich.


    Kasiu, on Tobie tego nie powie. Po 1.. jesli kocha żonę to informujac Ciebie o tym bardzo Cię zrani, Po2. Jeśli Cię kocha a nie chce odejść od żony to tez Tobie tego nie powie. Najlepiej przyjąć mu postawę milczącą- byś sama zdecydowała.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 17 czerwca 2015 - 07:58
    Gdy dotarło do mnie, że uczucie do niego nie wygasło i jest jeszcze silniejsze po ponownym kontakcie zakończyłam swój poprzedni związek. Zrobiłam to przede wszystkim po to by nie oszukiwać człowieka, z którym do tej pory żyłam. Nie było między nami bardzo źle. Ale nie było na tyle dobrze by nie pojawił się On.
    I nie zrobiłam tego dlatego, że liczyłam na "żyli długo i szczęśliwie" z Nim.
    Podjęłam tę decyzję dla samej siebie. Nie żałuję. Jestem samodzielna ale żyję w zgodzie ze sobą.
    Nie wyobrażałam sobie spotkać się z Nim bez zakończenia poprzedniego związku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kasia
    ~Kasia
    Napisane 17 czerwca 2015 - 08:16
    Powiedział mi, że nie może odejść w tej chwili, ale nie oznacza to że nie odejdzie od niej w ogóle.
    Chciał mnie zatrzymać przy sobie mając ze mną piękny związek nawet z uczuciami, ale bez seksu, bo nie radzi sobie z tym, że zdradza fizycznie. Jakby nie docierało do niego, że zdrada psychiczna bardziej kobietę zaboli, a moja obecność w jego życiu na pewno zaboli jego żonę. Znam ją na zasadzie koleżanki spotykanej dwa razy do roku. I ona wie, że on spędził ze mną dużo czasu kiedy to się zaczynało, miała o to pretensje do niego. Że za dużo mi go poświęcił. Dlatego ja się nie zgodziłam na taki układ. Mam wrażenie, że on by dostał wszystko co chce - dotrzymał słowa danego jej, nie zdradzał fizycznie więc czuł się dobrze ze sobą (o ile utrzyma ręce przy sobie, a tak mocno go do mnie ciągnie fizycznie, że trudno mu o to), ale będzie mnie miał pod każdym innym względem. Chyba on nie zdaje sobie sprawy z tego, że to co chciałby zrobić to ogromny ciężar, który go w końcu psychicznie wykończy. Powiedziałam mu to, żeby zastanowił się czy jest w stanie udźwignąć to co chce zrobić, czy będzie miał dość siły by przy niej trwać. Bo ja tak próbowałam i nie dałam rady, więc wiem o czym mówię. Powiedziałam, że powinien pomyśleć czy na pewno to co on wybiera jest najlepsze dla niej, czy nie powinien pomyśleć o tym, że może ona z kimś innym będzie jednak szczęśliwsza. Nie wiele wiem o ich związku, poza tym że jak sam powiedział jest toksyczny, pełen pretensji i nieporozumień oraz różnych oczekiwań w stosunku do niego. Oczekiwań, które masa moich koleżanek mężatek wyśmiała i stwierdziły, że dziewczyna kopie sobie grób. Więc to nie tylko moja opinia kochanki, wolałam poznać opinię innych o tym, bo wiem że ja nie jestem obiektywna.
    Zerwałam zupełnie kontakt mówiąc, że póki jest żonaty nie ma miejsca dla mnie w jego życiu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kasia
    ~Kasia
    Napisane 17 czerwca 2015 - 08:29
    Sun, rozumiem Cię doskonale. To jest właśnie odpowiedzialne.

    Co do kochania żony jeszcze. Ja mu to pytanie zadałam już raz wcześniej,. Nie odpowiedział. Ale jego zachowanie wskazywało na to, że nie ma już żadnych oporów przed kontynuowaniem znajomości ze mną.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 17 czerwca 2015 - 08:41
    Mariusz
    nie uważam się za lepszą od nikogo
    dobrych rad nie potrzebuję i nikomu nie udzielam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 17 czerwca 2015 - 08:43
    ~Kasia napisał:
    Powiedział mi, że nie może odejść w tej chwili, ale nie oznacza to że nie odejdzie od niej w ogóle.
    Chciał mnie zatrzymać przy sobie mając ze mną piękny związek nawet z uczuciami, ale bez seksu, bo nie radzi sobie z tym, że zdradza fizycznie. Jakby nie docierało do niego, że zdrada psychiczna bardziej kobietę zaboli, a moja obecność w jego życiu na pewno zaboli jego żonę. Znam ją na zasadzie koleżanki spotykanej dwa razy do roku. I ona wie, że on spędził ze mną dużo czasu kiedy to się zaczynało, miała o to pretensje do niego. Że za dużo mi go poświęcił. Dlatego ja się nie zgodziłam na taki układ. Mam wrażenie, że on by dostał wszystko co chce - dotrzymał słowa danego jej, nie zdradzał fizycznie więc czuł się dobrze ze sobą (o ile utrzyma ręce przy sobie, a tak mocno go do mnie ciągnie fizycznie, że trudno mu o to), ale będzie mnie miał pod każdym innym względem. Chyba on nie zdaje sobie sprawy z tego, że to co chciałby zrobić to ogromny ciężar, który go w końcu psychicznie wykończy. Powiedziałam mu to, żeby zastanowił się czy jest w stanie udźwignąć to co chce zrobić, czy będzie miał dość siły by przy niej trwać. Bo ja tak próbowałam i nie dałam rady, więc wiem o czym mówię. Powiedziałam, że powinien pomyśleć czy na pewno to co on wybiera jest najlepsze dla niej, czy nie powinien pomyśleć o tym, że może ona z kimś innym będzie jednak szczęśliwsza. Nie wiele wiem o ich związku, poza tym że jak sam powiedział jest toksyczny, pełen pretensji i nieporozumień oraz różnych oczekiwań w stosunku do niego. Oczekiwań, które masa moich koleżanek mężatek wyśmiała i stwierdziły, że dziewczyna kopie sobie grób. Więc to nie tylko moja opinia kochanki, wolałam poznać opinię innych o tym, bo wiem że ja nie jestem obiektywna.


    Kasia...mój/niemój chciał mnie mieć na wyciągnięcie reki- takie ala koło zapasowe chyba, chciął miec pd kontrola moje zycie(a przecież jestem wolna) tylko że ja nie dałam rady psychicznie przyjaxnić się z kimś kogo kocham bo:":Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby, kiedy będziesz siedział obok niej i będziesz wiedział, że ona nigdy nie będzie twoja"(Marquez).- i ja się zgadzam z tym w 100% dlatego urwałam kontakt.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 17 czerwca 2015 - 08:48
    Kasia:
    "Powiedział mi, że nie może odejść...ale nie oznacza to że nie odejdzie od niej w ogóle. " - też to słyszałam:)-kilka lat temu :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 17 czerwca 2015 - 08:50
    Mariusz
    a ty dajesz przykład jak powinno się zachowywać ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kasia
    ~Kasia
    Napisane 17 czerwca 2015 - 08:52
    Pogubiona, dobrze zrobiłaś. Ja się też tego obawiałam, że nie dam rady. Tym bardziej, że on nie wykluczał uczuć, przytulania się. Dwa, jeśli decyduje się na zostanie z nią tylko aby dotrzymać słowa i blablabla, to niech sam ma na to siłę i nie szuka pocieszenia. Bałam się, że stanę się dla niego źródłem siły. Owszem, jedna z moich bliskich mi osób powiedziała, będąc w takiej sytuacji jak on, że on nie wie co ma zrobić i gdyby miał tę normalność ode mnie to w końcu wybierze normalność. Ale ja nie mam gwarancji na to. Wręcz boję się, że przy jego postawie "odpowiedzialności", wcale by tak nie było.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 17 czerwca 2015 - 09:03
    Kasia ja nie wiem co mam Tobie doradzić. Każda sytuacja jest inna i kazdy indywidualnie przezywa zakończenie romansu.
    Ja przeszłam przez piekło swojego czasu, ale dziś jest o wiele lepiej(nie jest cudownie i juz nigdy nie będzie) ale jest lepiej pod wieloma aspektami.
    Kocham go, Tęsknie za nim bardzo, ale żyję własnym życiem:nie piszę, nie dzwnię, unikam go jak mogę(udaje się). Myślę o przeprowadzce do innego miasta- tak abym sie odcieła całkowicie od wspomnień,bo przeciez gdy będzie chciał kiedyś mnie znaleźć to mnie znajdzie.Powiedział mi że zadzowni, ale ja modlę się tylko o to, aby nie chciał wrócić jako kochanek,b pomimo że nie zgodze się być kolejny raz kochanką, to po prostu rozwali mi kolejny raz mój naprawdę ledwo poskładany stan emocjonalny.Dlatego gdyby miał wrócić się przyjaźnić, uprawiać ze mna seks-wolę by nie wracał nigdy.(co nie oznacza że nie przestane go kochać)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 17 czerwca 2015 - 09:06
    "co nie oznacza że przestanę go kochać"-miało być:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook