Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~kobietka
    ~kobietka
    Napisane 21 czerwca 2015 - 09:07
    Marcin38
    to co piszesz to jest właśnie SŁABE..
    -mężczyzna potrafi kochać kochankę, ale trzymają go zobowiązania i poczucie odpowiedzialaności za rodzinę
    - nie wie co zrobić bo jest rozdarty...
    -nie robi nic tylko tak TRWA I CZEKA AŻ SYTUACJA SAMA SIĘ ROZWIĄŻE
    - MOŻE SIĘ ŻONA DOWIE I MNIE WYRZUCI?
    he he DOBRE:))))
    i pomyśleć ,że to mężczyźni mają więcej testosteronu...który pozwala walczyć , zdobywać, rozwiązywać.
    Marcin 38 to o czym piszesz ,to nic innego niż BIERNOŚĆ I CZEKANIE AŻ INNI ROZWIĄŻĄ TWOJE PROBLEMY! Najlepiej żona, żeby nie było na Ciebie, że to przez Ciebie rozwód.... Ona musi ponieść ciężar decyzji...
    Tymczasem my kobiety potrzebujemy wiedzy. Zapewne Twoja żona zamiast dowiedzieć się w dramatycznych okolicznościach, że masz kochankę wolałaby usłyszeć od Ciebie, że Wasze małżeństwo nie spełnia Twoich oczekiwań...
    Jeśli jednak czujesz się zobowiązany i chcesz w nim dalej trwać to najlepiej jest szczerze i otwarcie porozmawiać z kochanką ,że nie jesteś w stanie odejść od żony i że nie możesz już więcej marnować ani jej czasu, ani energii.
    Marnujesz czas każdej z nich. I Twoja żona i kochanka mogą w życiu spotkać faceta zdecydowanego, który na pewno wie czego chce i potrafi o to walczyć....
    Tymczasem Twoje rozdarcie, bierność i czekanie aż samo się stanie....Marcin w życiu nic SAMO się nie dzieje...!
    Obie powinny odejść. Może wtedy przejąłbyś kontrolę nad swoim życiem i swoim postępowaniem.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 21 czerwca 2015 - 09:50
    Marcinie, to co piszesz tylko potwierdza, że żonaty, zdradzający żonę kocha wyłącznie siebie. Nie interesuje go los żony, która się dowie o zdradzie ani los kochanki, która dostanie ochłapy i będzie trzymana na smyczy przez żonatego kochanka dopóki będzie miała do tego cierpliwość albo on się nią znudzi.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kEjTi
    ~kEjTi
    Napisane 21 czerwca 2015 - 14:01
    ~asdfgh napisał:
    Marcinie, to co piszesz tylko potwierdza, że żonaty, zdradzający żonę kocha wyłącznie siebie. Nie interesuje go los żony, która się dowie o zdradzie ani los kochanki, która dostanie ochłapy i będzie trzymana na smyczy przez żonatego kochanka dopóki będzie miała do tego cierpliwość albo on się nią znudzi.


    Jest dokładnie tak jak piszesz Kobietko :)
    Ja kiedyś pogoniłam takiego kochasia, który nie wiedział z którą w końcu ma być. Manipulator był z niego okropny. I z tego co wiem, to żona też go wywaliła, bo w pewnym momencie miała dość. Nie był to jego pierwszy pozamałżeński związek był.
    Mnie nie jest szkoda tak bardzo zdradzonych żon, bo one często wiedzą o sekscesach mężów, ale przymykają oko z czysto materialistycznych powodów. Niektóre dają się pokroić na kawałki by ratować małżeństwo. W tym konkretnym przypadku czynniki były inne. Żona była z dobrego, zasobnego domu i w końcu nie wytrzymała powtarzających się zdrad męża. Do rozwodu namówił ją gównie ojciec. Szkoda mi w tej sytuacji wyłącznie dzieci, bo to naturalne dla nich, że jest Mama i Tata. No ale z drugiej strony lepiej by rodzicie rozeszli się niż mieszkali pod jednym dachem i stale kłócili się o coś.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Hana
    ~Hana
    Napisane 21 czerwca 2015 - 14:59

    Dzień dobry, jestem tu po raz pierwszy. Z ciekawością przeczytałam wszystkie Wasze komentarze- i muszę powiedzieć, że jest to pierwsze forum dotyczące tej tematyki na poziomie, bez zbędnych uproszczeń i ubliżania (w większości:) sobie nawzajem.
    @Pogubiona, czy mogłabym skontaktować się z Tobą na privie? Jestem w podobnej sytuacji i chciałabym porozmawiać z kimś, kto ma podobne doświadczenie, bez narażania się na porady ze strony innych osób.
    Mam nadzieję, że do usłyszenia:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 21 czerwca 2015 - 17:16
    ~Hana napisał:


    @Pogubiona, czy mogłabym skontaktować się z Tobą na privie? Jestem w podobnej sytuacji i chciałabym porozmawiać z kimś, kto ma podobne doświadczenie, bez narażania się na porady ze strony innych osób.
    Mam nadzieję, że do usłyszenia:)



    Witam,nie mam jak się z Toba skontaktować.Nie mam maila, nie mam telefonu którego mogłabym wyrzucić później:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Gandalf
    ~Gandalf
    Napisane 21 czerwca 2015 - 22:17
    ~kobietka napisał:
    Marcin38
    to co piszesz to jest właśnie SŁABE..
    -mężczyzna potrafi kochać kochankę, ale trzymają go zobowiązania i poczucie odpowiedzialaności za rodzinę
    - nie wie co zrobić bo jest rozdarty...
    -nie robi nic tylko tak TRWA I CZEKA AŻ SYTUACJA SAMA SIĘ ROZWIĄŻE
    - MOŻE SIĘ ŻONA DOWIE I MNIE WYRZUCI?
    he he DOBRE:))))
    i pomyśleć ,że to mężczyźni mają więcej testosteronu...który pozwala walczyć , zdobywać, rozwiązywać.
    Marcin 38 to o czym piszesz ,to nic innego niż BIERNOŚĆ I CZEKANIE AŻ INNI ROZWIĄŻĄ TWOJE PROBLEMY! Najlepiej żona, żeby nie było na Ciebie, że to przez Ciebie rozwód.... Ona musi ponieść ciężar decyzji...
    Tymczasem my kobiety potrzebujemy wiedzy. Zapewne Twoja żona zamiast dowiedzieć się w dramatycznych okolicznościach, że masz kochankę wolałaby usłyszeć od Ciebie, że Wasze małżeństwo nie spełnia Twoich oczekiwań...
    Jeśli jednak czujesz się zobowiązany i chcesz w nim dalej trwać to najlepiej jest szczerze i otwarcie porozmawiać z kochanką ,że nie jesteś w stanie odejść od żony i że nie możesz już więcej marnować ani jej czasu, ani energii.
    Marnujesz czas każdej z nich. I Twoja żona i kochanka mogą w życiu spotkać faceta zdecydowanego, który na pewno wie czego chce i potrafi o to walczyć....
    Tymczasem Twoje rozdarcie, bierność i czekanie aż samo się stanie....Marcin w życiu nic SAMO się nie dzieje...!
    Obie powinny odejść. Może wtedy przejąłbyś kontrolę nad swoim życiem i swoim postępowaniem.





    Nie nie słabe, prawdziwe. Jesteście kobietami nie macie pojęcia jak silne jest nasze poczucie odpowiedzialności za rodzinę za dzieci. Myslimy i czujemy inaczej niż wy. Tak testosteron napędzą pozwala walczyć i zdobywać ale nie ułatedą cierpiewia krzywdzenia bliskich. I nie dlatego nie podejmujemy decyzje bo nie przejmujemy sie nią . Własnie dlatego że jest nam w jakiś sposób bliska mimo iz nie kocha sie już jej to nie znaczy ze chce się ją skrzywdzić patrzeć jak wali sie jej świat. A z drugiej strony jest kobieta którą kochamy jestesmy przy niej szczęśliwi, Odchodzimy cierpimy wracamy. Żadna z was nie ma pojęcia jaka to wyniszczająca tortura. Dlatego niektórzy trwali w tym nawet 15 lat żona nie wiedziała nie cierpiała twierdzi ze miała udane małżeństwo kochanka akceptowała a nikt nie pomysli jak czuł się ten gość . Odejdzie żona dzieci będą cierpieć. Zostanie kochanka i on będą cierpieć i on pewnie nigdy nie zazna już szczęścia i spokoju . Zdradzający który kocha kochanke nie kocha żony to kocha jednak swoją rodzinę . Tu nic nie jest proste. Ale tego trzeba doświadczyć żeby móc zrozumieć. Ze strony zdradzonej zony wyglada to inaczej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~centro
    ~centro
    Napisane 21 czerwca 2015 - 23:00
    Cóż, mogę się podpisać pod słowami Gandalfa. Pamiętajcie, często podejmujemy jakąś decyzję, ale żadna z nich nie jest dobra. Oczywiście, sami jestśmy sobie winni, nikt nam nie kazał zdradzać żony czy angażować się w układ z druga kobieta. I nie chodzi o to żeby ktoś się nad nami użalał, bo nie o to nam chodzi żeby się tu wypłakiwać jacy jesteśmy biedni. Może faktycznie brakuje nam testosteronu, ze bez skrupułów i wyrzutów sumienia moglibyśmy kopnąć w dupę żonę lub kochankę i nie przejmować się tym co będą czuły. Tylko czy tego byście chciały? No i potem po podjęciu "męskiej decyzji" i tak jesteśmy nieszczęśliwi. Jakakolwiek będzie ta decyzja to będzie zła i wyniszczająca dla najbliższych nam osób. I bądź tu człowieku mądry.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 21 czerwca 2015 - 23:12
    Szlag człowieka trafia i krew zalewa gdy czyta te kretyństwa o tym, jacy to jesteśmy słabeuszami, dupkami bez jaj, no żesz f**k!

    Egoistami?! I kto to pisze, kto nam to zarzuca? Same altruistki, jedna za drugą psiakrew. My kochamy tylko siebie a Wy to co, nienawidzicie się, patrząc się rano w lustro przy codziennym malowaniu się czy co? I jesteście chodzącą empatią, altruistycznie domagając się przecież wszystkiego dla siebie, bo JA, MOJE, DLA MNIE!

    Te zarzuty to sobie kierujcie do tych facetów, którzy Was bezlitośnie kopulowali, okłamując Was z premedytacją, oszukując i udając kawalerów - ale przede wszystkim tych, którzy się w związek z Wami nie zaangażowali. Czytaj nie zakochali się w Was.
    Wszystko inne sobie darujcie.

    Życie jest bezwzględne, obojetnie po której stronie barykady się stoi a w NASZYM przypadku jest ich trzy. Więc jeżeli już, to bądźcie honorowe i weźcie tę jedną trzecią winy za Wasz los na siebie.

    Good night & good luck.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Marcin38
    ~Marcin38
    Napisane 21 czerwca 2015 - 23:14
    ~centro napisał:
    Cóż, mogę się podpisać pod słowami Gandalfa. Pamiętajcie, często podejmujemy jakąś decyzję, ale żadna z nich nie jest dobra. Oczywiście, sami jestśmy sobie winni, nikt nam nie kazał zdradzać żony czy angażować się w układ z druga kobieta. I nie chodzi o to żeby ktoś się nad nami użalał, bo nie o to nam chodzi żeby się tu wypłakiwać jacy jesteśmy biedni. Może faktycznie brakuje nam testosteronu, ze bez skrupułów i wyrzutów sumienia moglibyśmy kopnąć w dupę żonę lub kochankę i nie przejmować się tym co będą czuły. Tylko czy tego byście chciały? No i potem po podjęciu "męskiej decyzji" i tak jesteśmy nieszczęśliwi. Jakakolwiek będzie ta decyzja to będzie zła i wyniszczająca dla najbliższych nam osób. I bądź tu człowieku mądry.



    I dokładnie tak jest. Już nie jedna kobieta tu pisała że wolałaby nie wiedzieć a jak wiedzą to szaleją błagają szantażują a nie wyrzucaja więc nie lepiej jak i tak jest a ona nie wie i żyje spokojnie? Moja żona tak postępowała a wcześniej po prostu była szczęśliwa choć mi było zle z tym oszukiwaniem a potem i tak cierpiąc odeszła. Masz racje nikt nam nie każe ale wiedziała ze nie ożeniłbym się z nią gdyby nie ciąa a nie chciała żyć bez ślubu sama naciskała i nie prosiłem się o moją ukochana sama się pojawiła nie zabiegałem a musiałem czas z nią spędać a uczucie rosło i dojrzewało. I gdzie tu moja wina ? Zostałem bo tak chciała kochanka odeszła żona odeszła a wiecie ile bym dał zeby to żone kochać jak tamtą? Ożenic sie z miłości mieć rodzinę szczęśliwą . Ale te uczucia nie były zależne ode mnie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 22 czerwca 2015 - 06:01
    Panowie,
    moja żona, kiedy Jej wszystko wyznałem, powiedziała mi:
    -wiedziałam, że masz kogoś, ale nie pytałam, bo nie chciałam znać żadnych odpowiedzi, było mi dobrze i nie chciałam żadnych zmian, byłam wściekła, że mi w końcu powiedziałeś, bo musiałam przyznać się sama przed sobą, że nasze małżeństwo już nie istnieje od lat..

    Po wielu trudnych rozmowach, mamy teraz dobre relacje, a raczej poprawne..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kobietka
    ~kobietka
    Napisane 22 czerwca 2015 - 07:33
    Prawda zawsze boli.
    Strach przed przyszłością i ponoszenie konsekwencji jest trudne.
    Ludzie boją się zmian, bo strach ich paraliżuje.
    Wciąż twierdzę ,że tacy mężczyźni są SŁABI i przede wszystkim WYGODNI.
    Możecie się denerwować, złościć, tłumaczyć na wiele sposobów,
    możecie wymyślać różne historie jak skrzywdzone kobiety tu piszą..
    Ale w końcu przychodzi taki moment ,kiedy trzeba podjąć decyzję.
    Trwanie w tym jest po prostu chore.
    Może trzeba w końcu spróbować naprawić swoje małżeństwo lub je zakończyć
    niż trwać w układzie żona+kochanka tłumacząc się odpowiedizialnością..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~meegi
    ~meegi
    Napisane 22 czerwca 2015 - 07:49
    ~kobietka napisał:
    Prawda zawsze boli.
    Strach przed przyszłością i ponoszenie konsekwencji jest trudne.
    Ludzie boją się zmian, bo strach ich paraliżuje.
    Wciąż twierdzę ,że tacy mężczyźni są SŁABI i przede wszystkim WYGODNI.
    Możecie się denerwować, złościć, tłumaczyć na wiele sposobów,
    możecie wymyślać różne historie jak skrzywdzone kobiety tu piszą..
    Ale w końcu przychodzi taki moment ,kiedy trzeba podjąć decyzję.
    Trwanie w tym jest po prostu chore.
    Może trzeba w końcu spróbować naprawić swoje małżeństwo lub je zakończyć
    niż trwać w układzie żona+kochanka tłumacząc się odpowiedizialnością..


    ...tez uwazam ze jest bardzo dobre rozwiazanie, starac sie naprawic malzenstwo a jesli okazuje sie ze juz zupelnie nie ma co zbierac uczciwie podejsc do tego i zakonczyc bo w takich ukladach maz+zona+kochanka rzadko kiedy ludzie sa naprawde szczesliwi...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 22 czerwca 2015 - 08:43
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    Szlag człowieka trafia i krew zalewa gdy czyta te kretyństwa o tym, jacy to jesteśmy słabeuszami, dupkami bez jaj, no żesz f**k!

    Egoistami?! I kto to pisze, kto nam to zarzuca? Same altruistki, jedna za drugą psiakrew. My kochamy tylko siebie a Wy to co, nienawidzicie się, patrząc się rano w lustro przy codziennym malowaniu się czy co? I jesteście chodzącą empatią, altruistycznie domagając się przecież wszystkiego dla siebie, bo JA, MOJE, DLA MNIE!

    Te zarzuty to sobie kierujcie do tych facetów, którzy Was bezlitośnie kopulowali, okłamując Was z premedytacją, oszukując i udając kawalerów - ale przede wszystkim tych, którzy się w związek z Wami nie zaangażowali. Czytaj nie zakochali się w Was.
    Wszystko inne sobie darujcie.

    Życie jest bezwzględne, obojetnie po której stronie barykady się stoi a w NASZYM przypadku jest ich trzy. Więc jeżeli już, to bądźcie honorowe i weźcie tę jedną trzecią winy za Wasz los na siebie.

    Good night & good luck.


    Delta, może powinieneś spróbować skorzystać z terapii indywidualnej?bo Twoja złość świadczy tylko o tym, że pomimo upływu czasu masz problem z emocjami.

    My jesteśmy egoistkami?My jesteśmy naiwnymi romantyczkami, które wierzą uparcie w prawdziwą miłość, nawet wtedy gdy tacy jak Ty kopia nas w tyłki.
    Gdybyśmy były egoistkami to nie tkwiłybyśmy w układzie jaki tylko Wam jest na rękę.Gdybyśmy były egoistkami rozwaliłybyśmy Wam wszystkim bez wyjątków rodziny, z nienawiści, bólu, zemsty czy z jeszcze innych powodów.

    Jesteście słabi a swoją słabość ukrywacie pod słowem:odpowiedzialność,rodzina,dobro dziecka.





    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 22 czerwca 2015 - 09:26
    W skrócie:

    1. Romans boli żonę (jest oszukiwana).

    2. Romans boli kochankę (albo jest oszukiwana, że już niedługo cudzy mąż się rozwiedzie albo postawiona w sytuacji, że jest rozkochana, ale nie może być i żyć z obiektem swojego uczucia - musi się zadowolić ochłapami).

    3. Romans cieszy zdradzającego męża.

    W takim układzie zdradzający mąż jest w stanie zadowolić tylko siebie. Więc kogo kocha, gdy zadowala tylko siebie?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mku
    ~mku
    Napisane 22 czerwca 2015 - 11:00
    ~Marcin38~

    I dokładnie tak jest. Już nie jedna kobieta tu pisała że wolałaby nie wiedzieć a jak wiedzą to szaleją błagają szantażują a nie wyrzucaja więc nie lepiej jak i tak jest a ona nie wie i żyje spokojnie? Moja żona tak postępowała a wcześniej po prostu była szczęśliwa choć mi było zle z tym oszukiwaniem a potem i tak cierpiąc odeszła. Masz racje nikt nam nie każe ale wiedziała ze nie ożeniłbym się z nią gdyby nie ciąa a nie chciała żyć bez ślubu sama naciskała i nie prosiłem się o moją ukochana sama się pojawiła nie zabiegałem a musiałem czas z nią spędać a uczucie rosło i dojrzewało. I gdzie tu moja wina ? Zostałem bo tak chciała kochanka odeszła żona odeszła a wiecie ile bym dał zeby to żone kochać jak tamtą? Ożenic sie z miłości mieć rodzinę szczęśliwą . Ale te uczucia nie były zależne ode mnie.


    Jak długo żona znosiła to że ożeniłeś się z nią bo była w ciąży,bo dziecko,odpowiedzialność za rodzinę?
    Musiała przecież czuć,że jej nie kochasz,że żyjecie obok siebie,że to tylko dla dziecka robisz?...chyba,że starałeś się ją pokochać i wmawiałeś sobie, że dasz radę i oszukiwałeś sam siebie -do czasu bo jednak teraz przeżywasz to co opisujesz
    Odeszła bo dowiedziała się o kochance? czy może jednak obecność kochanki uświadomiła jej,że Wasze małżeństwo było tylko na pokaz? Może myślała,że dziecko jest sposobem na udane małżeństwo?
    przepraszam,ale nie doczytałam Twojej historii

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Agnethka
    ~Agnethka
    Napisane 22 czerwca 2015 - 13:59
    Marcin38 jak kobieta dokladnie wie ze mezczyznie sie nie spieszy do oltarza to celowo zajsc w ciaze wtedy sie na pewno uda. Nie rozumien takich kobiet. To jest swinstwo, bo tak jej sie spieszylo a ze jemu nie to nie wazne, jakos sie uda. Najgorsze ze zostales zmuszony do slubu bez milosci. To koszmar.
    Szkoda ze czekales az zona podejmie decyzje jak sie dowiedziala. Bo ona chyba wiedziala ze nie da sie nic uratowac czego nigdy nie bylo ale mimo tego chciala zebys zostal. Jak nie miales sil sam odejsc to mogla ciebie puscic dac tobie wolna droge zebys sam mogl zdecydowac czego chcesz. Jakos sie porozumiec a nie dusic sie w zwiazku. Wtedy bylo by ci latwiej podjac decyzje. I nadal mowisz o twojej kochance bardzo czulo.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~meegi
    ~meegi
    Napisane 22 czerwca 2015 - 14:34
    ~asdfgh napisał:
    W skrócie:

    1. Romans boli żonę (jest oszukiwana).

    2. Romans boli kochankę (albo jest oszukiwana, że już niedługo cudzy mąż się rozwiedzie albo postawiona w sytuacji, że jest rozkochana, ale nie może być i żyć z obiektem swojego uczucia - musi się zadowolić ochłapami).

    3. Romans cieszy zdradzającego męża.

    W takim układzie zdradzający mąż jest w stanie zadowolić tylko siebie. Więc kogo kocha, gdy zadowala tylko siebie?



    .... wieszam to nad lozkiem w kuchni w kiblu i gdzie sie tylko da:-P Dziekowac;-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 22 czerwca 2015 - 15:31
    ~meegi napisał:
    ~asdfgh napisał:
    W skrócie:

    1. Romans boli żonę (jest oszukiwana).

    2. Romans boli kochankę (albo jest oszukiwana, że już niedługo cudzy mąż się rozwiedzie albo postawiona w sytuacji, że jest rozkochana, ale nie może być i żyć z obiektem swojego uczucia - musi się zadowolić ochłapami).

    3. Romans cieszy zdradzającego męża.

    W takim układzie zdradzający mąż jest w stanie zadowolić tylko siebie. Więc kogo kocha, gdy zadowala tylko siebie?



    .... wieszam to nad lozkiem w kuchni w kiblu i gdzie sie tylko da:-P Dziekowac;-)



    :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 22 czerwca 2015 - 18:03
    ~Gandalf napisał:


    (...)
    Nie nie słabe, prawdziwe. Jesteście kobietami nie macie pojęcia jak silne jest nasze poczucie odpowiedzialności za rodzinę za dzieci. Myslimy i czujemy inaczej niż wy. Tak testosteron napędzą pozwala walczyć i zdobywać ale nie ułatedą cierpiewia krzywdzenia bliskich. I nie dlatego nie podejmujemy decyzje bo nie przejmujemy sie nią . Własnie dlatego że jest nam w jakiś sposób bliska mimo iz nie kocha sie już jej to nie znaczy ze chce się ją skrzywdzić patrzeć jak wali sie jej świat. A z drugiej strony jest kobieta którą kochamy jestesmy przy niej szczęśliwi, Odchodzimy cierpimy wracamy. Żadna z was nie ma pojęcia jaka to wyniszczająca tortura. Dlatego niektórzy trwali w tym nawet 15 lat żona nie wiedziała nie cierpiała twierdzi ze miała udane małżeństwo kochanka akceptowała a nikt nie pomysli jak czuł się ten gość . Odejdzie żona dzieci będą cierpieć. Zostanie kochanka i on będą cierpieć i on pewnie nigdy nie zazna już szczęścia i spokoju . Zdradzający który kocha kochanke nie kocha żony to kocha jednak swoją rodzinę . Tu nic nie jest proste. Ale tego trzeba doświadczyć żeby móc zrozumieć. Ze strony zdradzonej zony wyglada to inaczej.


    Chciałabym odnieść się do tego.
    Swoją wypowiedź dedykuję Panom z forum : Jarowi i Delcie - jestem im to winna.
    Nie oczekuję przychylnych komentarzy :-)

    Byłam szczęśliwą żoną 30 lat, mąż miał kochankę około 15 lat.
    Nie wiedziałam o tym. Wychowaliśmy dwoje fantastycznych ludzi. Dzieci miały fantastycznego ojca. Od 10 roku życia jeździły z ojcem na narty, na żagle. Przez 30 lat jeździliśmy na wakacje. Mąż dbał o mnie, czułam się kochana. Kochaliśmy się do momentu, gdy się dowiedziałam o kochance, nasz seks był raz lepszy, raz gorszy, bywał też spontaniczny, szalony ...
    Cieszę się, że nie wiedziałam wcześniej. Wcześniej dzieci nie miałyby takiego dzieciństwa. Mąż oszukiwał mnie 15 lat - nie doszedł, ale przez te 15 lat miałam normalny dom i normalną rodzinę.
    Cieszę się, że mąż nie odszedł. On o tym nie wie że tak uważam. Nie wie i nie dowie się.
    Szczerze mi go żal ( tego też nie wie ;-) ) Teraz, gdy syn zerwał z nim kontakt - mąż nie radzi sobie z tym. Ogólnie - mąż nie radzi sobie z emocjami, syn również.
    Moje relacje z mężem są poprawne.
    Nie zabrałam mu kluczy od domu, ale on ich nie używa. Nie przychodzi do domu. Domu, który razem budowaliśmy, teraz musimy go sprzedać, ja go nie utrzymam.
    Mąż nie może znaleźć sobie miejsca na ziemi i rozumiem go, bo w naszym wieku to nie takie proste.
    Ogólnie - życie nie jest proste.
    Nie zrozumie tego ten - kto nie był w takiej sytuacji. W każdej innej sytuacji to tylko teoretyzowanie .
    Osobiście, żal mi męża, siebie i naszych dzieci. Córka jest na studiach doktoranckich, dzięki ojcu, on ja motywował. Syn ma dobra pracę. Może kiedyś syn pogodzi się z ojcem, ale pewnie minie bardzo dużo czasu.
    Pozdrawiam ;-)



    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~niedostepna
    ~niedostepna
    Napisane 22 czerwca 2015 - 18:06
    ~Gandalf napisał:
    ~kobietka napisał:
    Marcin38
    to co piszesz to jest właśnie SŁABE..
    -mężczyzna potrafi kochać kochankę, ale trzymają go zobowiązania i poczucie odpowiedzialaności za rodzinę
    - nie wie co zrobić bo jest rozdarty...
    -nie robi nic tylko tak TRWA I CZEKA AŻ SYTUACJA SAMA SIĘ ROZWIĄŻE
    - MOŻE SIĘ ŻONA DOWIE I MNIE WYRZUCI?
    he he DOBRE:))))
    i pomyśleć ,że to mężczyźni mają więcej testosteronu...który pozwala walczyć , zdobywać, rozwiązywać.
    Marcin 38 to o czym piszesz ,to nic innego niż BIERNOŚĆ I CZEKANIE AŻ INNI ROZWIĄŻĄ TWOJE PROBLEMY! Najlepiej żona, żeby nie było na Ciebie, że to przez Ciebie rozwód.... Ona musi ponieść ciężar decyzji...
    Tymczasem my kobiety potrzebujemy wiedzy. Zapewne Twoja żona zamiast dowiedzieć się w dramatycznych okolicznościach, że masz kochankę wolałaby usłyszeć od Ciebie, że Wasze małżeństwo nie spełnia Twoich oczekiwań...
    Jeśli jednak czujesz się zobowiązany i chcesz w nim dalej trwać to najlepiej jest szczerze i otwarcie porozmawiać z kochanką ,że nie jesteś w stanie odejść od żony i że nie możesz już więcej marnować ani jej czasu, ani energii.
    Marnujesz czas każdej z nich. I Twoja żona i kochanka mogą w życiu spotkać faceta zdecydowanego, który na pewno wie czego chce i potrafi o to walczyć....
    Tymczasem Twoje rozdarcie, bierność i czekanie aż samo się stanie....Marcin w życiu nic SAMO się nie dzieje...!
    Obie powinny odejść. Może wtedy przejąłbyś kontrolę nad swoim życiem i swoim postępowaniem.





    Nie nie słabe, prawdziwe. Jesteście kobietami nie macie pojęcia jak silne jest nasze poczucie odpowiedzialności za rodzinę za dzieci. Myslimy i czujemy inaczej niż wy. Tak testosteron napędzą pozwala walczyć i zdobywać ale nie ułatedą cierpiewia krzywdzenia bliskich. I nie dlatego nie podejmujemy decyzje bo nie przejmujemy sie nią . Własnie dlatego że jest nam w jakiś sposób bliska mimo iz nie kocha sie już jej to nie znaczy ze chce się ją skrzywdzić patrzeć jak wali sie jej świat. A z drugiej strony jest kobieta którą kochamy jestesmy przy niej szczęśliwi, Odchodzimy cierpimy wracamy. Żadna z was nie ma pojęcia jaka to wyniszczająca tortura. Dlatego niektórzy trwali w tym nawet 15 lat żona nie wiedziała nie cierpiała twierdzi ze miała udane małżeństwo kochanka akceptowała a nikt nie pomysli jak czuł się ten gość . Odejdzie żona dzieci będą cierpieć. Zostanie kochanka i on będą cierpieć i on pewnie nigdy nie zazna już szczęścia i spokoju . Zdradzający który kocha kochanke nie kocha żony to kocha jednak swoją rodzinę . Tu nic nie jest proste. Ale tego trzeba doświadczyć żeby móc zrozumieć. Ze strony zdradzonej zony wyglada to inaczej.


    Ja akurat jestem w stanie zrozumieć to Wasze "rozdarcie", rozumiem to,że nie chcecie opuszczać dziecka,bo niektórzy z Was sa niekiedy połączeni silniejszymi więzami z dziećmi niz matki.
    Nawet stanę w Waszej obronie, bo nie do końca zgodzę się,że w takich układach kochacie tylko siebie, to nieprawda. Panie trochę zagalopowały się w tych ocenach, wrzucając wszystkich Was do jednego worka :-). Ale za Chiny Ludowe nigdy, ale to przenigdy nie zrozumiem tej Waszej odpowiedzialności za żonę. Odpowiedzialność chyba idzie razem w parze z uczciwością, czy się mylę??? Nie wiem jak to wygląda, że możecie z Nią żyć, spać, całować a jednocześnie kochać i mieć w głowie inną kobietę.
    Ja nie chce takiej odpowiedzialności i zwalniam od razu z tej funkcji, każdego i myślę, że wiele Pań również. My nie potrzebujemy opiekunów, a facetów partnerów,ktorzy będa przy nas duchem i ciałem, a nie tylko ciałem. Pomyślcie czasem o tym, bo zostając przy Tej żonie, naprawdę robicie wiecej krzywdy. I myslę,że to właśnie Panie chciały Wam przekazać :-).
    To nie jest moralizatorski przekaz, nie, bo ja chyba jestem ostatnią, która, chciałaby i mogła to robić,,,,,,

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook