Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Romans i zdrada

Romans singla z mężatką

Rozpoczęte przez ~, 18 gru 2012
  • ~Wojowniczka
    ~Wojowniczka
    Napisane 09 stycznia 2019 - 14:33
    ~Kristof napisał:
    ~Kobietka napisał:
    . Pamiętać należy o tym że pewne decyzję zapadają na zawsze,nie można ich ani zmienić ani cofnąć....dlatego nie warto się spieszyć z ich podjęciem......


    U nas pojawial sie temat taki, ze my nie mozemy sobie ot tak zrezygnowac.
    Jest dwojka dzieci, jedno male i musimy mu zapewnic byt.
    Z takich decyzji nie ma drogi powrotnej.
    Dwie rodziny zostaly rozbite... Musimy przejsc przez trudny czas...
    Zycie to nie bajka...

    Eeeetam nie ma drogi powrotnej.
    Już raz zmieniła faceta , chociaż jest ojcem jej dzieci, to niby dlaczego teraz nie mogłaby tego zrobić ponownie.
    Jak widać ma sile przebicia na rynku i nie ma problemów ze znalezieniem chętnego.

    Jak będziesz jej fikał to zrobi z tobą to samo co z ich ojcem.
    Z respektem do kobiety !

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dominika
    ~Dominika
    Napisane 09 stycznia 2019 - 14:53
    Ja się właśnie obawiam czegoś takiego że ziemienie a będę żałować ale to prawda jak raz bym zrobiła rewolucję to drugi raz byłoby mi chyba łatwiej podjąć taką decyzję. Tylko nie można szufladkować że jak ktoś bierze kobietę która uciekła z innego związku że będzie tak robić w późniejszym czasie. Bo różne są powody odejścia od drugiej osoby. Najgorzej jest odejść od osoby która jest dla nas dobra tylko nie zawsze fajnie jest żyć z kimś na kogo się patrzy jak na brata czy siostrę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zoe
    ~Zoe
    Napisane 09 stycznia 2019 - 15:03
    ~Kristof
    U nas pojawial sie temat taki, ze my nie mozemy sobie ot tak zrezygnowac.
    Jest dwojka dzieci, jedno male i musimy mu zapewnic byt.
    Z takich decyzji nie ma drogi powrotnej.
    Dwie rodziny zostaly rozbite... Musimy przejsc przez trudny czas...
    Zycie to nie bajka...

    Właśnie Kristof... Dzieci są najważniejsze. Jak mam im powiedzieć, że już nie kocham Ich Taty? One Go kochają.
    Dom bez awantur, taki normalny... z obiadami, wspólnie spędzanym czasem, rozmowami... Taki "normalny", tylko ja się "popsułam".
    Jak mam zburzyć ich poukładany świat?
    Pytanie retoryczne...
    Wiem, że sama muszę dokonać wyborów, ale są tak cholernie trudne...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 09 stycznia 2019 - 18:10
    ~Wojowniczka napisał:

    Eeeetam nie ma drogi powrotnej.
    Już raz zmieniła faceta , chociaż jest ojcem jej dzieci, to niby dlaczego teraz nie mogłaby tego zrobić ponownie.
    Jak widać ma sile przebicia na rynku i nie ma problemów ze znalezieniem chętnego.

    Jak będziesz jej fikał to zrobi z tobą to samo co z ich ojcem.
    Z respektem do kobiety !


    Kobieta z dwojka dzieci wiecej ryzykuje niz ja.
    Ojciec jej dzieci zostal odstawiony bo jest prymitywem, nie ma co sie w to zaglebiac.
    Jesli ktos ze mna nie bedzie chcial byc to na sile siedzial nie bede.
    Nie przeraza mnie mysl ze cos sie kiedys moze skonczyc.
    To raczej domena kobiet, czyli ratowanie i naprawianie czegos co zdycha.
    Ja nie jestem z nikim na sile.
    To raczej dzieki mojej pewnosci siebie dokonalismy tego wszystkiego... To takze wspolna praca, to wymagalo wspolnego dzialania... Itd itd.

    A jak znajdzie innego... Trudno... Co robic.

    Pojde gdzie oczy poniosa

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 09 stycznia 2019 - 18:19
    ~Zoe napisał:


    Właśnie Kristof... Dzieci są najważniejsze. Jak mam im powiedzieć, że już nie kocham Ich Taty? One Go kochają.
    Dom bez awantur, taki normalny... z obiadami, wspólnie spędzanym czasem, rozmowami... Taki "normalny", tylko ja się "popsułam".
    Jak mam zburzyć ich poukładany świat?
    Pytanie retoryczne...
    Wiem, że sama muszę dokonać wyborów, ale są tak cholernie trudne...


    Moja zona powiedziala tak kiedys:
    Gdy odejdziesz bede nieszczesliwa, ale Ty bedziesz szczesliwy,a mi na tym zalezy.
    Jesli zostaniesz z zalozeniem ze nie chcesz mnie zranic sam bedziesz cierpial a wtedy ja tez bede nieszczesliwa, bo bede wiedziala ze nie daje ci szczescia.
    Musisz zrobic to co czujesz...

    Zoe... Uszczesliwiajac innych kosztem siebie spowodujesz to ze za jakis czas zostanie z Ciebie wrak... Dzieci odejda i wyfruna z gniazda... I sens zycia przeminie...

    Sporo nocy nie przespalem... Rozmyslajac o tym...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 09 stycznia 2019 - 19:15
    ~Kristof napisał:

    Moja zona powiedziala tak kiedys:
    Gdy odejdziesz bede nieszczesliwa, ale Ty bedziesz szczesliwy,a mi na tym zalezy.
    Jesli zostaniesz z zalozeniem ze nie chcesz mnie zranic sam bedziesz cierpial a wtedy ja tez bede nieszczesliwa, bo bede wiedziala ze nie daje ci szczescia.
    Musisz zrobic to co czujesz...

    Zoe... Uszczesliwiajac innych kosztem siebie spowodujesz to ze za jakis czas zostanie z Ciebie wrak... Dzieci odejda i wyfruna z gniazda... I sens zycia przeminie...

    Sporo nocy nie przespalem... Rozmyslajac o tym...

    Kristof, prawie dokładnie takie słowa usłyszał ode mnie mój ex mąż. Dodałam jeszcze, że dla mnie jest oczywiste, że dom, w którym mieszkają jego dzieci będzie dla niego zawsze otwarty. Jesteśmy przyjaciółmi.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zoe
    ~Zoe
    Napisane 09 stycznia 2019 - 22:42
    Kristof Twoja była żona, to bardzo mądra Kobieta. Dlatego, mimo tak ogromnej rewolucji w Waszym życiu, udało się Wam i nadal się przyjaźnicie.
    W dodatku, z tego co piszesz, z nowym partnerem znowu odkryła sferę życia, która, jak myślała, była dla Niej niedostępna lub wydawało się Jej, że niepotrzebna (?).

    ~Kristof napisał:
    ~Zoe napisał:


    Zoe... Uszczesliwiajac innych kosztem siebie spowodujesz to ze za jakis czas zostanie z Ciebie wrak... Dzieci odejda i wyfruna z gniazda... I sens zycia przeminie...



    Dziękuję za te słowa. Najgorsze, że mam tego świadomość i czasem tak trudno mi odnaleźć w sobie tamtą osobę, którą kiedyś byłam. I tak... już wiele nieprzespanych nocy za mną i pewnie wiele jeszcze przed. Gonitwa myśli mnie czasem wykańcza.
    A najgorsze jest to, że gdybym odeszła np. cztery lata temu... mogłabym z czystym sumieniem powiedzieć "odchodzę, bo już Ciebie nie kocham"... Teraz... od nowa odkryłam, że to, co byłam pewna, już dawno we mnie umarło... spało tylko głęboko ukryte.
    Szkoda tylko, że nie zakończyłam wcześniej swojego małżeństwa.
    I nie szukałam Go, nie planowałam tego.
    To też zżera mnie od środka...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zoe
    ~Zoe
    Napisane 09 stycznia 2019 - 22:54
    A dla wszystkich szukających odpowiedzi, walczących z wyrzutami sumienia, że ich miłość wygasła, pozwolę sobie przytoczyć to co napisała Aniołek w innym wątku do Roberta...

    ~Aniołek
    Każdy z nas kocha inaczej... co nie oznacza, że nie kocha najmocniej jak potrafi... a że czasami ta miłość znika? Budzisz się pewnego dnia i mimo, że chcesz kochać już nie potrafisz... z różnych powodów, np. uświadamiasz sobie, że żyjesz nie swoim życiem, że mimo że chciałeś tak a nie inaczej to coś sprawiło, że chcesz inaczej.... Robercie nie zawsze jest tak, że dwoje ludzi uśmiecha się do siebie, potem rozmawia, potem są coraz bliżej...są parą itd. czasami miłość spada jak grom z jasnego nieba... powala... wszystko masz poukładane i nie potrafisz już żyć inaczej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 11 stycznia 2019 - 06:19
    ~Zoe napisał:

    To też zżera mnie od środka...


    Gdy tak czasem rozmyslam nad ogolna forma tego zycia i tego co mam zadaje sobie pytanie czy jest jakis sens w tym co robie lub co inni robia ze mna...
    Szukam wtedy sensu.
    Najgorsze jest to ze czasem gdzies mi to umyka.. Ten cel... Ten moj fundament.

    A moim fundamentem jest poczucie meskosci, spokoj i dialog... Jesli tego brak... To mozna sie juz zwijac.

    Aha... Jeszcze poza spokojem i dialogiem... Dobry, porzadny seks. Tak ze tynk odpada.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dominika
    ~Dominika
    Napisane 11 stycznia 2019 - 08:52
    Ja się pogubiłam gdzieś. To jesteś zadowolony z tego że zaryzykowałeś czy banka mydlana już pękła. Ja też uważam że nic na siłę chodź ciężko się zdecydować

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~wojowniczka
    ~wojowniczka
    Napisane 11 stycznia 2019 - 16:27
    ~Dominika napisał:
    Ja się pogubiłam gdzieś. To jesteś zadowolony z tego że zaryzykowałeś czy banka mydlana już pękła. Ja też uważam że nic na siłę chodź ciężko się zdecydować


    Jeden z pierwszych jego wpisów tłumaczy wiele :
    Napisane 12 sierpnia 2018 - 15:47
    ~Kristof napisał:
    ~onyx napisał:
    Trudny to temat ale z sercem trudno walczyć


    Temat jest przynajmniej kilkuwymiarowy.
    Problemem ktory tu widze jest mieszanie sprawy romansu z ewentualnym rozwinieciem sie tej relacji.
    Wchodzac w romans, nie planujemy malzenstwa, to nie relacja polegajaca na rozwijaniu znajomosci i snucie planow na przyszlosc.
    Zarowno kobiety jak i mezczyzni zapominaja o tym po pewnym czasie i maja pretensje gdy kochanek lub kochanka odchodzi.
    No jesli jedno z kochankow sie zakochuje zmieniaja sie zasady gry i wtedy druga strona ma prawo renegocjowac umowe lub ja rozwiazac.
    Co ciekawe, gdy facet sie zakochuje w mezatce i ona sie chce ewakuowac a gosc zaczyna biadolic i bredzic o milosci to zawsze slyszy tekst "przeciez ja ci niczego nie obiecywalam".

    A w druga strone jak widze to nie dziala i widze zarzuty wobec porzucajacych kochankow.

    Ja mam za soba trzy romanse, sporo widzialem i wiem ze mezatki sa najlepszymi kochankami, minimalizuja sfere romantyczna na rzecz dobrego seksu bo czas jest ograniczony gdy ma sie meza i dzieci.

    Niestety trzeba brac odpowiedzialnosc za swoje decyzje, po czterdziestce nie jestesmy dziecmi, nie tlumaczcie sie tym ze on tyle obiecywal i tak pieknie mowil... Nie macie po 15 lat zeby wierzyc w klamstwa facetow ktore sluza tylko w celu pouzywania sobie.

    Romans to nie zabawa, to bardzo skomplikowany proces emocjonalny, jesli ktos jest malo doswiadczony niech lepiej siedzi w domu.

    Romans to fenomenalne adrenalne doswiadczenie ale jednak obarczone poteznym ryzykiem.
    Nie ma nic za darmo, za dobry seks sie sporo placi - to do was faceci a za uczucia zakazane i niemoralne tez jest spora faktura - to do was mezatki.

    Wiec prosze sie nie mazgaic. To dorosly swiat... Brutalny.

    Ech... Lubie mezatki.

    nowa pani to już nie, albo prawie nie mężatka a on lubi mężatki, adrenalina znikła bo nie ma ryzyka, zaczęła się codzienność więc marzy o kolejnym romansie.

    Coś mi się wydaje, że tym razem się zdziwi :)



    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zoe
    ~Zoe
    Napisane 11 stycznia 2019 - 16:32
    ~Kristof napisał:

    "kszysió mama" i serce zielone itd... I wszystko mija... Cala zlosc...


    Masz swój sens.
    Fundamenty też miałeś porządne, więc teraz i tynk może sypać się ze ścian ;-)

    Nie zazdroszczę tego, co przeszliście. Zazdroszczę odwagi i... efektu końcowego. Nie..., nie myślę, że było i jest łatwo. Pewnie jeszcze niejeden zakręt przed Tobą, ale teraz chyba możesz powiedzieć, że znowu jesteś szczęśliwy.
    U mnie pewnie jeszcze trochę to potrwa i pokręcę się w miejscu. I może, jeśli starczy mi sił, w końcu też odważę się sprawdzić, co czeka na mnie za zakrętem...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 11 stycznia 2019 - 17:46
    Ech, wojowniczka jest jakas uprzedzona...
    Szkoda sie odnosic.. Same nietrafne riposty

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 11 stycznia 2019 - 17:50
    ~Zoe napisał:
    Pewnie jeszcze niejeden zakręt przed Tobą, ale teraz chyba możesz powiedzieć, że znowu jesteś szczęśliwy.
    U mnie pewnie jeszcze trochę to potrwa i pokręcę się w miejscu. I może, jeśli starczy mi sił, w końcu też odważę się sprawdzić, co czeka na mnie za zakrętem...


    Tak, jeszcze nie jeden zakret przed nami ale jestesmy stale razem wbrew wszystkim trudnosciom, dajemy rade.
    Widze podstawowa zmiane, nie nosi mnie nigdzie, bo mam w domu wszystko co trzeba.
    A problemy rozwiazemy... To w zasadzie jakies duperele.

    No i fajnie jest byc tata

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zoe
    ~Zoe
    Napisane 12 stycznia 2019 - 13:15
    ~Dominika napisał:
    Ja się pogubiłam gdzieś.


    Nie zazdroszczę Tobie, ponieważ sama jestem w podobnej sytuacji.
    Dominiko, Ty się jeszcze zastanawiasz, więc może masz jeszcze szansę na to, aby znowu pokochać swojego męża. Mi się nie udało, chociaż próbowałam. Wiem już, że nie ma szans na to, aby nasze małżeństwo było "normalne". Najgorsze jest to, że kiedyś w każdej sferze było dobrze. Teraz patrzę na mojego Męża, jak na dobrego kolegę i nie czuję już nic oprócz... sympatii.
    Nikt Ci nie doradzi "zrób tak czy tak"... Sama musisz podjąć decyzję.
    I tak jak napisała Kobietka... są one bardzo trudne i nieodwracalne...
    Ja cały czas nie wiem co zrobić z moim życiem...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dominika
    ~Dominika
    Napisane 13 stycznia 2019 - 20:46
    Ja cały czas próbuje zmienić coś ale dokładnie wiem o czym piszesz że patrzysz na męża jak na przyjaciela bo u mnie też tak jest i to męczy. W sypialni dramat ale ogólnie świetny facet i dobry cudowny ojciec dla dzieci. Nie chcę go krzywdzić a jednak chce czuć pasję namiętność. Na horyzoncie pojawił się ktoś tylko czy warto ponieść się spróbować raz? Czy mi to wystarczy? Zadaje sobie ciągle to pytanie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 13 stycznia 2019 - 21:21
    ~Dominika napisał:
    . tylko czy warto ponieść się spróbować raz? Czy mi to wystarczy? Zadaje sobie ciągle to pytanie


    Nie warto.
    To nigdy nie konczy sie na jednym razie.
    Zanim sie to zrobi trzeba choc odrobine poswiecic czasu na odpowiedz na pytanie "czy jesli sie to rozwinie to rozbije swoj swiat i pojde dalej w calkowicie nieznane"

    Jeden raz nie wystarczy.
    Jesli pierwszy raz sie uda to praktycznie przesadzone sa rewolucje.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kate
    ~Kate
    Napisane 13 stycznia 2019 - 23:41
    To pytanie powinna zadać nie sobie a temu ktosiowi.
    Bo ktosie raczej nie są skłonni do rozbjiania sobie czegokolwiek.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zoe
    ~Zoe
    Napisane 14 stycznia 2019 - 10:32
    Kristof ma rację Dominiko... nie wystarczy.
    Jeśli z mężem nigdy tego nie miałaś, być może ten inny mężczyzna rozbudzi w Tobie namiętność, ale nie ma nic za darmo, zawsze musimy ponieść konsekwencje naszych wyborów.
    Jeśli "ktoś pojawił się na horyzoncie", to już targają Tobą wątpliwości, czy wejść w tego typu relację czy nie. Czy będziesz mogła z tym żyć? Sama musisz znaleźć odpowiedź.
    Jeśli, tak jak u mnie, było dobrze, być może odkryjesz, że może być inaczej, bardziej intensywnie, niesamowicie.
    Ja straciłam swoją miłość. Mimo starań, nie potrafiłam jej już odnaleźć. Jednak wydawało mi się, że mogę tak żyć, że ponad 20 lat życia razem, da mi fundamenty do przeżycia następnych w spokoju (pozornym?), bez namiętności, bez seksu. Nie potrzebowałam go. Namiętność we mnie umarła i nie odczuwałam jej braku.
    I pojawił się On. Całkowicie przypadkowy zbieg zdarzeń. I to spadło na mnie jak "grom z jasnego nieba". Porozumienie mentalne i... niesamowite przyciąganie. Później też niesamowity seks. Okazało się, że jednak ta strona kobiecości gdzieś tam we mnie była, lecz głęboko ukryta.
    I to rozbiło mój świat. Jest tak bardzo trudno... W naszym wieku nie jest łatwo podjąć decyzję, które będą miały tak ogromny wpływ na nasze (i nie tylko nasze) życie. To niszczy, wykańcza, na pewno.
    Jesteśmy "po 40". Każdy z nas ma swój bagaż, który musi dźwigać.
    Z majątkiem, zobowiązaniami można sobie poradzić. Ale są jeszcze dzieci. I Kristof znowu ma rację :-) one w końcu wyfruną z gniazda, ale to jeszcze trochę potrwa.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Malina
    ~Malina
    Napisane 14 stycznia 2019 - 10:49
    W moim przypadku było tak , że to był kryzys małżeński. Byłam w dołku, mój mąż zmienił się nie do poznania. Robl bardzo głupie i nieodpowiedzialne rzeczy. Wtedy pojawił się mój kochanek. Nie wiem dlaczego ale odrazu miedzy nami pojawiła się chemia, zreszta do tej pory tak jest. Gdy go spotkałam czułam ze nogi mi się uginaja a serce zaczyna mocniej bić. To było coś czego potrzebowałam. On patrzył na mnie w taki sposób w jaki mój mąż juz dawno nie patrzył. Nie mogłam przestać o nim myśleć. I wtedy niespodziewanie wyladowalismy w łóżku. Poczułam ze jestem znowu kobieta, atrakcyjna i wartościowa. To trwało jednak tylko przez chwilę. Następne dni to olbzymie poczucie winy, takie prawie nie do udzwigniecia. Musialam wyjechać aby się z tym uporać. Na jednym razie NIGDY się nie kończy, bo taka mieszanka emocji i adrenaliny jest jak narkotyk. Wciąga coraz bardziej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook