Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 15 marca 2015 - 22:46
    ~Agnethka napisał:
    @Olenka to co tobie napisal to bezczelne. A jak bys moze jemu teraz pokazala ze nie masz czasu dla niego ze jestes tak zajeta ze tyle rzeczy sie w twoim zyciu dzieje ze nie masz czasu na jego gierki. Co by sie stalo jak bys jego teraz traktowala chlodno. Zaatakuj go jego wlasna bronia, wycofaj sie daj mu znac ze on nie jest najwazniejszy w twoim zyciu.

    @MZK no niekoniecznie, pare zonatych tutaj stwierdzili ze kochaja kochanki i odeszli ale to indywidualne pojedyncze przypadki. I tak masz racjei byc kochanka to nie stan na zawsze, ja nie musze byc zona mi by wystarczyalo jak bym sie mogla budzic przy nim codzienne ale to narazie pobozne zyczenia.


    Wiem, że w pewnym rodzaju bezczelne i egoistyczne... jak zaproponowałam wyjazd w przyszły weekend jakiś miesiąc temu- w sumie nawet jz go wykupiłam, łącząc to, że miał to być wypad urodzinowo-odpoczynkowy dla mnie to usłyszałam, ze to moje fanaberie.... i ech stwierdził, ze on planuje być u mnie trzy dni w tym tygodniu... tylko on planuje, a gdzie ja w tym jestem? nie zapytał mnie o pracę, o plany tylko On planuje.... a ja mam nic nie planować, bo On sobie tego nie życzy... On może wypocząć i jego księżniczka a ja mam zapierdalać i czekać kiedy idealny mąż księżniczki znajdzie czas dla mnie...
    Idealny mąż, bo jego żona napisała do mnie wiadomość po jego powrocie do niej, że teraz ich małżeństwo jest teraz- na tamten moment- bardzo idealne i że są bardzo szczęśliwi... (tyle, ze w jednym z pierwszych zdań jej wywodu było, że mi zależy tylko na jego kasie) gdy on tydzień po powrocie pisał mi, ze ona jest taka jak była, że nic się nie zmieniła mimo, że niby się zmieniła... Nie wiem co jeszcze robię w tym układzie... dlaczego pozwalam się tak traktować... Nie wiem czy wystarczającym tłumaczeniem jest to, ze Go kocham... wiem jedno jest mi z tym coraz gorzej, że zaczęłam byc traktowana jako podczłowiek

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Agnethka
    ~Agnethka
    Napisane 15 marca 2015 - 23:23
    ~oleńka napisał:
    ~Agnethka napisał:
    @Olenka to co tobie napisal to bezczelne. A jak bys moze jemu teraz pokazala ze nie masz czasu dla niego ze jestes tak zajeta ze tyle rzeczy sie w twoim zyciu dzieje ze nie masz czasu na jego gierki. Co by sie stalo jak bys jego teraz traktowala chlodno. Zaatakuj go jego wlasna bronia, wycofaj sie daj mu znac ze on nie jest najwazniejszy w twoim zyciu.

    @MZK no niekoniecznie, pare zonatych tutaj stwierdzili ze kochaja kochanki i odeszli ale to indywidualne pojedyncze przypadki. I tak masz racjei byc kochanka to nie stan na zawsze, ja nie musze byc zona mi by wystarczyalo jak bym sie mogla budzic przy nim codzienne ale to narazie pobozne zyczenia.


    Wiem, że w pewnym rodzaju bezczelne i egoistyczne... jak zaproponowałam wyjazd w przyszły weekend jakiś miesiąc temu- w sumie nawet jz go wykupiłam, łącząc to, że miał to być wypad urodzinowo-odpoczynkowy dla mnie to usłyszałam, ze to moje fanaberie.... i ech stwierdził, ze on planuje być u mnie trzy dni w tym tygodniu... tylko on planuje, a gdzie ja w tym jestem? nie zapytał mnie o pracę, o plany tylko On planuje.... a ja mam nic nie planować, bo On sobie tego nie życzy... On może wypocząć i jego księżniczka a ja mam zapierdalać i czekać kiedy idealny mąż księżniczki znajdzie czas dla mnie...
    Idealny mąż, bo jego żona napisała do mnie wiadomość po jego powrocie do niej, że teraz ich małżeństwo jest teraz- na tamten moment- bardzo idealne i że są bardzo szczęśliwi... (tyle, ze w jednym z pierwszych zdań jej wywodu było, że mi zależy tylko na jego kasie) gdy on tydzień po powrocie pisał mi, ze ona jest taka jak była, że nic się nie zmieniła mimo, że niby się zmieniła... Nie wiem co jeszcze robię w tym układzie... dlaczego pozwalam się tak traktować... Nie wiem czy wystarczającym tłumaczeniem jest to, ze Go kocham... wiem jedno jest mi z tym coraz gorzej, że zaczęłam byc traktowana jako podczłowiek


    Olenka bo stawiasz go twoim priorytetem a on ciebie nie. A napisz mu jak da ci termin spotkania ze nie masz czasu w tym dniu wymysl cos obojetnie co ale pokaz mu ze nie lecisz jak on pstryknie. Na przyklad mozesz napisac ze jestes umowiona z kolezanka idziecie do restauracji a potem jeszcze na drinka - tak ty tez masz zycie i idziesz sie dobrze bawic. Dobranoc.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Em
    ~Em
    Napisane 16 marca 2015 - 00:49
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    Widzisz Marcin38, u mnie też tak bywa, że ona jest obecna w każdej minucie mego życia ale chyba powoli z tego wychodzę. To już dwa lata lecz ostatnio zwierzyłem się pewnej neutralnej przyjaciółce i ta uzmysłowiła mi dosadnie, co to oznacza dla psychiki kobiety, gdy w jej życiu -nawet po takim burzliwym, intensywnym i pełnym emocji (pozdrawiam Cię asdfgh) romansie pojawia się nowy samiec.
    W tym momencie Ty bracie przestajesz dla niej istnieć. Po prostu umierasz w jej psychice a ona oddała swą duszę i ciało (kobieta te dwie sfery uważa za toźsame, my mężczyźni umiemy to od siebie oddzielic) następnemu. I teraz sobie wyobraź jak Twój następca ją kopuluje i co z nią wyprawia. Przede wszystkim wyobraź sobie, jak ONA JEMU się oddaje. I Ci przejdzie. Uwierz, Marcin38, Ty - najprawdopodobniej - nie jesteś obecny już w żadnej minucie jej życia. Kobiety są inne. Nie kochają tak jak my.

    @asdfgh, może miałaś rację i czas naprawdę robi swoje. Ja też wiem, gdzie jest moja eks-kochanka, z którą byłem światy bliżej niż z własną, poślubioną 20parę lat temu żoną. Wiem, że "układa sobie życie". I chyba powoli dociera do mnie, że straciłem dwa lata mego życia na rozpamiętywanie, na żal, depresję, alkoholwe eskapady, smutek, łzy (tak, w najgłębszej dziurze by nawet Bóg nie widział).

    Przyjaciel mi powiedział, że już czas. "Olej to. Jeszcze wiele przed nami".


    Przyznałem mu absolutną rację.

    Delta to nie tak.... jeśli kogoś kochała a on ją skrzywdził, oszukał ona nie zapomni. Rana nie pozwoli jej uwierzyć kolejnemu... Pisałeś że ona miała 23 lata... jak mogłeś zabrać jej młodość bo w sensie mentalnym jej zabrałeś...
    niestety znam to z autopsji, minęło sporo czasu a ja rozpadam się na kawałki każdego dnia, otoczyłam się murem, nie wierzę w ludzi, nie wierzę w siebie straciłam wszystko. Byłam oszukiwana przez długi czas mimo, że miał rodzinę, że nie kochał, korzystał z tego, że darzę uczuciem. Powiecie, że byłam naiwna. Macie rację byłam. Zapłaciłam za to drogo. Mimo 30-stki czuję się jak 70 latka...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 16 marca 2015 - 01:56
    Wiesz, młodość jej przeszła na mnie i nie zabrałem jej, ode mnie też się trochę nauczyła, zresztą nawet raz to napisała. Ona dalej jest młoda ale ja, MŻK, nie jestem stary. Marcin38, masz racje, wszystko zostaje. To piękne i koszmarne zarazem. Bo przy wielu okazjach pojawiają się w głowie "alternatywne wersje historii/przyszłości".

    Bóg jeden wie, jak szaleńczo ją kochałem. Mimo, że potem na nią klnąłem. I tak, teraz boli, AgoCzterdziesta. To sie chyba zdarza raz w zyciu. Ale potem rozsądek rozwalił wszystko inne i zostałem z rodziną.
    Są takie sytuacje, w które człowiek brnie aż do point of no return - cokolwiek potem się zrobi, już za późno, by wrócić do stanu "przed". Może czas bedzie moim jedynym sojusznikiem. Myśli i pamięć, wyobraźnia nim nie są.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aga40
    ~Aga40
    Napisane 16 marca 2015 - 08:04
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    Wiesz, młodość jej przeszła na mnie i nie zabrałem jej, ode mnie też się trochę nauczyła, zresztą nawet raz to napisała. Ona dalej jest młoda ale ja, MŻK, nie jestem stary. Marcin38, masz racje, wszystko zostaje. To piękne i koszmarne zarazem. Bo przy wielu okazjach pojawiają się w głowie "alternatywne wersje historii/przyszłości".

    Bóg jeden wie, jak szaleńczo ją kochałem. Mimo, że potem na nią klnąłem. I tak, teraz boli, AgoCzterdziesta. To sie chyba zdarza raz w zyciu. Ale potem rozsądek rozwalił wszystko inne i zostałem z rodziną.
    Są takie sytuacje, w które człowiek brnie aż do point of no return - cokolwiek potem się zrobi, już za późno, by wrócić do stanu "przed". Może czas bedzie moim jedynym sojusznikiem. Myśli i pamięć, wyobraźnia nim nie są.

    Delta, pewna pani kiedyś śpiewała: "każda miłość jest pierwsza, najgoretsza, najszczersza, wszystkie inne odchodzą w dal...."więc wszystko przed tobą.
    I jeszcze jedno, nie wtykaj na Boga tych angielskich powiedzonek między własny tekst, stajesz się przez to strasznie infantylny.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 16 marca 2015 - 08:29
    A tam zaraz infantylny. Czepiasz się.

    Jak angielskie nie pasują, zacznę wstawiać francuskie czy niemieckie. To dopiero będzie jazda!
    Ucz się języków obcych AgoCzterdziesta.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 16 marca 2015 - 09:21
    Zastanawiam się, jak to jest Panowie, gdy zostaje się z poczucia odpowiedzialności, a kocha inną, to jak można kochać się z niekochaną osobą ? Czy to dla was nie problem ? Dla mnie to koszmar, kochając innego, czuję się teraz jak prostytutka z własnym mężem. A z mężczyzną, który sprawił, że się w nim zakochałam, nie łączy mnie nawet pocałunek...
    Jeśli nie macie odwagi na zmianę swojego życia, to nie zaczynajcie tej zabawy w miłość, bo jest strasznie destrukcyjna.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 16 marca 2015 - 10:11
    ~Olena napisał:
    Zastanawiam się, jak to jest Panowie, gdy zostaje się z poczucia odpowiedzialności, a kocha inną, to jak można kochać się z niekochaną osobą ? Czy to dla was nie problem ? Dla mnie to koszmar, kochając innego, czuję się teraz jak prostytutka z własnym mężem. A z mężczyzną, który sprawił, że się w nim zakochałam, nie łączy mnie nawet pocałunek...
    Jeśli nie macie odwagi na zmianę swojego życia, to nie zaczynajcie tej zabawy w miłość, bo jest strasznie destrukcyjna.


    Hm... nie wiem czy ją kocha czy nie kocha.... ale twierdził, że jest z nią z przyzwyczajenia mówiąc jej, ze ją kocha... i seks z żoną to wypełnienie kontraktu małżeńskiego....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 16 marca 2015 - 10:51
    Dlatego pytałam facetów, żeby dowiedzieć się, jak oni to czują...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 16 marca 2015 - 10:58
    ~Olena napisał:
    Zastanawiam się, jak to jest Panowie, gdy zostaje się z poczucia odpowiedzialności, a kocha inną, to jak można kochać się z niekochaną osobą ? Czy to dla was nie problem ? Dla mnie to koszmar, kochając innego, czuję się teraz jak prostytutka z własnym mężem. A z mężczyzną, który sprawił, że się w nim zakochałam, nie łączy mnie nawet pocałunek...
    Jeśli nie macie odwagi na zmianę swojego życia, to nie zaczynajcie tej zabawy w miłość, bo jest strasznie destrukcyjna.


    Kiedyś, gdy powiedział, że ona do niego przyszła użył słów, ze nic chciał jej odmówić, bo bał się jazdy.... Tyle, że facet to nie kobieta, która można wziąć siłą a ze strony faceta raczej aby był seks to facet musi tego chcieć... ze strachu to raczej nie seks sie dzieje a jego niemożność...
    Czytając co napisałam i co piszę to stwierdzam, że ja jestem naprawdę głupia i naiwna....
    a jeszcze jedno w temacie seksu on może bzykać się z żoną a ja gdybym ja z kimś zaliczyła seks mam mu o tym powiedzieć, bo trzeba będzie prezerwatywę użyć...
    jego mina i reakcja była bezcenna, gdy przyznał sie do seksu z żoną i poprosiłam go o użycie prezerwatywy ;)))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 16 marca 2015 - 11:07
    ~Olena napisał:
    Dlatego pytałam facetów, żeby dowiedzieć się, jak oni to czują...

    Olena a myślisz, że oni czują? bo ja coraz mniej w to wierzę... jeśli już to mały procent ich ma uczucia czy liczy się z odczuciami, uczuciami- jak to tu ktoś napisała kochanka to narzędzie do celu, do seksu, do przyjemności... i raczej rzadko bywa kimś ponadto...Na tą chwilę myślę, że mężczyźni są zbyt leniwi aby cokolwiek zmieniać w swoim życiu...
    i nie wiem czy bym się nie zastanowiła nad tym, ze skoro sypiają z własnymi żonami, kochankami czy nie są w stanie bzykać wszystkiego co się rusza, co jest w ich typie, aby tylko zaspokoić własne instynkty nie licząc się z emocjami
    kobiety....
    Kiedyś w babskim towarzystwie padł tekst, że facet jest w stanie przelecieć wszystko co ma dziurę...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Agnethka
    ~Agnethka
    Napisane 16 marca 2015 - 11:23
    ~Olena napisał:
    Zastanawiam się, jak to jest Panowie, gdy zostaje się z poczucia odpowiedzialności, a kocha inną, to jak można kochać się z niekochaną osobą ? Czy to dla was nie problem ? Dla mnie to koszmar, kochając innego, czuję się teraz jak prostytutka z własnym mężem. A z mężczyzną, który sprawił, że się w nim zakochałam, nie łączy mnie nawet pocałunek...
    Jeśli nie macie odwagi na zmianę swojego życia, to nie zaczynajcie tej zabawy w miłość, bo jest strasznie destrukcyjna.


    Na to tutaj jeden mezczyzna napisal:

    ~antek napisał:


    Zawsze będziesz tą drugą,nawet gdy będziecie się kochać to będzie widział tamtą.
    Tacy są faceci ,jak już facet pokocha to uczuciem wielkim i dla tej osoby zrobi wszystko a odseparowany od niej bardzo to przeżywa.
    Smutne to ale prawdziwe, mam już swoje lata to i owo słyszałem w męskim środowisku
    Sorry ale będziecie żyli obok siebie albo on znowu pryśnie. .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 16 marca 2015 - 11:51
    no to czujemy jednak tak samo... ale kobiety mają chyba więcej determinacji, aby iść za uczuciem
    bo odpowiedzialność można przecież zrealizować w inny sposób niż utrzymywanie nieudanego związku, przez wsparcie finansowe, organizacyjne, podział obowiązków dotyczących dzieci itp.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 16 marca 2015 - 12:01
    Oleńka
    ja mogę mówić tylko o uczuciu, bo nie jestem kochanką i mogłabym być jedynie drugą żoną
    ale jako, że nie jestem naiwna, to wiem, że będzie to tylko nieszczęśliwa miłość
    i dlatego mam mu za złe, że rozpoczął to nawijanie do mnie nie mając konkretnych zamiarów

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oleńka
    ~oleńka
    Napisane 16 marca 2015 - 12:14
    ~Olena napisał:
    Oleńka
    ja mogę mówić tylko o uczuciu, bo nie jestem kochanką i mogłabym być jedynie drugą żoną
    ale jako, że nie jestem naiwna, to wiem, że będzie to tylko nieszczęśliwa miłość
    i dlatego mam mu za złe, że rozpoczął to nawijanie do mnie nie mając konkretnych zamiarów


    Mam mu za złe, ze wyszedł z pozycji, ze jest żonaty, ze ma żonę.. że dał mi nadzieję a może nawet więcej niż nadzieję? |W sumie poczynił nawet kroki, które były jednoznaczne, a potem padło, że wraca, że wrócił do zony...
    Wiem, że jestem jej drugim biegunem i wiem, ze lepsze to co stare i znane, niz to co w jakiś sposób nowe... tylko po co było to wszystko?
    Po co były te wszystkie inne okoliczności, które się zdarzyły a miały na celu zniechęcenie mnie przez innych do niego? |Wytrwałam, wytrzymałam wszystkie szykany... o połowie nich nawet nie wie do tej pory, bo uważałam, że nie będę Mu tym głowy zaprzątać a teraz mam...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aga40
    ~Aga40
    Napisane 16 marca 2015 - 15:14
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    A tam zaraz infantylny. Czepiasz się.

    Jak angielskie nie pasują, zacznę wstawiać francuskie czy niemieckie. To dopiero będzie jazda!
    Ucz się języków obcych AgoCzterdziesta.

    "Uważaj Ignacy, baby to mogą świat do góry nogami przewrócić, bo trzymają z diabłami "
    Jak mi powiesz kto i w jakich okolicznościach powiedział te słowa to będziesz miał u mnie plusa a nie jakieś tam angielskie wstawki.
    A poza tym "w Polsce mówimy po polsku "

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 16 marca 2015 - 15:34
    T-34, Ty mi tu z Dyzmą nie wyjeżdżaj. A jak tam szacowny małżonek, Ago?

    Tak, w Polsce mówimy i poszemy po polsku. Tu się z Tobą zgadzam i odwołuję do Twej kobiecej inteligencji.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 16 marca 2015 - 16:01
    Oj chłopcy, chłopcy - kiedy wy dorośniecie ? - utemperujcie trochę swoje ego zanim zdemolujecie swoje życie i życie najbliższych.

    Panowie 40+ są dla 20-latek po porostu starzy ( one w tym wieku to mają ojców i wujków ) - tak samo jak 40-latka jest juz stara dla 20-letnich chłopców - nic na to nie poradzicie - czasu nie zawrócisz, choćbyś się starał bardzo. Starzy to wy nie jesteście jedynie dla swoich rówieśnic - a i tak nie dla wszystkich.
    A tacy wykształceni jesteście ? - gdybym chciała być złośliwa zaleciłabym poczytanie o andropauzie - ale, że złośliwa nie jestem to przemilczę.

    oleńka-
    czego kobiety oczekują od zdradzaczy ? - facet, który zdradza jest tylko facetem, który zdradza.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dario 73
    ~Dario 73
    Napisane 16 marca 2015 - 16:05
    Czytam i oczom i uszom nie wierzę. Oleńko postawiłaś mnie do pionu swoimi wpisami.
    To chyba najrozsądniejsze wyjście z sytuacji, że aby coś zacząć trzeba coś zakończyć i nie powiem, że nie myślałam o odejściu od żony. Ktoś napisał, ze pozew może i latami leżeć w sądzie... rozwód tez można rozwlec na lata. Jestem coraz bardziej pewny, ze w końcu do tego dojdzie, bo i padło dlaczego daję się poniżać- nie wiem, może dlatego, ze liczyłem po cichu na jakąś? Może to kwestia też przysięgi małżeńskiej? a może tylko boję się zmian w swoim życiu? Tego jeszcze nie wiem. Oleńko a Tobie współczuje sytuacji byłaś, jesteś marionetką w rękach żonatego mężczyzny.Mam wrażenie, ze jakiś gbur trafił na bardzo empatyczną i czułą kobietkę i wykorzystał to maksymalnie, bo gdybyś była inna nie przeżywałabyś tego tak mocno.
    Tego nie chcę dla swojej potencjalnej partnerki.
    Powodzenia wszystkim życzę i nadal będę śledził wpisy choć już niekoniecznie się wypowiadał.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dario 73
    ~Dario 73
    Napisane 16 marca 2015 - 16:36
    Oleńko pozwoliłem sobie skorzystać z Twoich wpisów i zapytałem ją czy kogoś ma odpowiedziała, że nie. Na pytanie czy mnie zdradziła zapadło milczenie.
    Dla mnie to jednoznaczne. Nie zapytam jej już o to drugi raz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook