Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

życie po rozwodzie

Rozpoczęte przez ~arion, 05 lut 2018
  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 26 marca 2018 - 22:50
    ~Robert1971 napisał:

    (...) najboleśniejsze jest chyba, kiedy najdroższa i najukochańsza osoba przestaje być komunikatywna, bo ktoś z tzw zewnątrz, nie znając w ogóle kontekstu i sytuacji, doradza, a rzeczona osoba się ślepo do tego stosuje nie słuchając żadnych argumentów. Nie życzę nikomu.
    (...)
    Przez internet natomiast, kiedy jesteśmy zupełnie obcymi sobie nickami, trafna porada jest prawdopodobna jak wygrana w totka.


    Robercie, Aniołki latają sobie tu i tam i nie pytają czy mogą skomentować coś na forum dla prawdziwych facetów tylko komentują, wkładając często kij w mrowisko, często całkiem niepotrzebnie.
    Padło tutaj na forum wiele "szóstek" w postaci naprawdę mądrych słów... ja widzisz znalazłam wiele odpowiedzi na wiele pytań... w Twojej sprawie wypowiadało się wiele osób, niestety Ty nie widzisz tych słów. A może widzisz...

    Przypominasz mi człowieka, którego kiedyś znałam... on zawsze wiedział lepiej, to był bardzo fajny ktoś ... niestety przez swoją nieomylność i autokratyczne zapędy oraz tak naprawdę brak pokory zrazil do siebie wiele osób. Wydawało mu się, że zawsze sobie radę da, a gdy zachorował właściwie niewiele osób się tym przejęło... dzieci zerwały z nim kontakt, z żoną się rozstał, bo go nie rozumiała, była głupia...Rozmawiałam z nim na 2 miesiące przed śmiercią i pamiętam co mi powiedział.. gdybym mógł cofnąć czas to przede wszystkim zamiast tyle mówić... słuchałbym, nie ocenialbym i dałbym sobie prawo do błędu.

    Robercie bardzo bolesne jest, gdy osoba która kochamy nas nie kocha. Czy ma do tego prawo? A ma prawo oddychać? Myśleć? Złościc się? Czuć? A nie czuć? Ma prawo, każdy z nas ma prawo. Mamy prawo zmienić zadanie, mamy prawo opowiedzieć swojemu przyjacielowi co nam w duszy gra, nikt nie może nam narzucić jedynej słusznej koncepcji na życie. Ani mąż ani żona. Robercie, napisałeś gdzieś na tym forum, że "kochałes ją jak własną duszę"... a potem w innym miejscu napisałeś o niej.... "głupie to to było".. i to jest baaardzo bardzo smutne, że tak napisałeś...prawda? Odpowiedz sobie sam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 26 marca 2018 - 23:08
    ~arion napisał:

    durnotę facetów wybacza się łatwiej

    Wiesz Arion, że chyba tak jest... tylko dlaczego tak jest?

    A co tam się u Ciebie zmieniło?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 27 marca 2018 - 08:26
    ~Aniołek napisał:

    Padło (...) w Twojej sprawie wypowiadało się wiele osób, niestety Ty nie widzisz tych słów. A może widzisz...


    Widzę...

    ~Aniołek napisał:

    Przypominasz mi człowieka, (...) dałbym sobie prawo do błędu.


    Ja też sobie daję prawo do błędu. To, co tutaj widać, to tylko niewielki wycinek rzeczywistości, a w dodatku taki, jaki chciałem ukazać. Nie daje on pełnego obrazu mojej osoby.

    ~Aniołek napisał:

    Robercie bardzo bolesne jest, gdy osoba która kochamy nas nie kocha. Czy ma do tego prawo? (...) Ma prawo, każdy z nas ma prawo. Mamy prawo zmienić zadanie, (...) napisałeś gdzieś na tym forum, że "kochałes ją jak własną duszę"... a potem w innym miejscu napisałeś o niej.... "głupie to to było".. i to jest baaardzo bardzo smutne, że tak napisałeś...prawda?


    Smutne, nawet bardzo. Tak jak ona miała i ma prawo zmienić swój stosunek do mnie i mimo ślubu, gdzie obiecywała, że zrobi wszystko, by małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe, wolno było jej posuwać się do skrajnych podłości niszcząc tym moje do niej uczucie, tak i mnie wolno zmienić swoje zdanie o niej na podstawie jej postawy. Kiedy ją kochałem jak własną duszę, zachowywała się adekwatnie do tego, co jej dawałem, kiedy się zmieniła i nić porozumienia między nami zniknęła, a ona zaczęła zachowywać się skrajnie nieracjonalnie i podle wobec mnie, uznałem, że do jej głowy zapukała głupota, bo zrobiła krzywdę sobie samej i... dzieciom.
    Smutne jest nie tyle to, że właśnie tak napisałem, co to, że tak się stało - a wcale nie musiało, bo byłem otwarty na współpracę, nawet z własną szkodą. Ta osoba nie miała potem już żadnych skrupułów.
    No ale kończę, bo... nie daję sobie prawa do popełniania błędów i dzięki temu ktoś z tzw. zewnątrz na początku swego istnienia na tym forum sugerował, że powinienem wylecieć z tego forum... Ty też zresztą ;-).

    pozdrawiam.
    R.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~netkobieta
    ~netkobieta
    Napisane 27 marca 2018 - 10:15
    Robert.
    Zostań na forum. Bardzo dużo do niego wniosłeś i wnosisz w przeciwieństwie do mnie, gdzie weszłam tu przez czysty przypadek.
    Moja uwaga nt. zaśmiecania wątku była czysto techniczna i tak należało ją potraktować. Miałam na myśli wyłącznie to, że dyskusja, ktora nie odnosi się bezpośrednio do czyjegoś problemu nie powinna mieć miejsca. Moim zamiarem nie było " przeganianie" nikogo z forum ani jakieś personalne ataki. Aniołek skomentowała na wesoło " anielskiego bloga" a Ty chyba za bardzo się przejąłeś. I choć kilkakrotnie niegrzecznie a nawet obraźliwie skomentowałeś mnie, to i tak nieswojo się czuję ze świadomością, że to Ty czujesz się przeze mnie obrażony.
    Tak więc wychodzę i nie przeszkadzam. Na koniec zapewniam Cie, że Twoje posty są bardzo interesujące i świetnie się je czyta. Więc szkoda by było, żebyś opuszczał forum.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 27 marca 2018 - 13:56
    ~Robert1971 napisał:

    Smutne jest nie tyle to, że właśnie tak napisałem, co to, że tak się stało - a wcale nie musiało, bo byłem otwarty na współpracę, nawet z własną szkodą. Ta osoba nie miała potem już żadnych skrupułów.
    No ale kończę, bo... nie daję sobie prawa do popełniania błędów i dzięki temu ktoś z tzw. zewnątrz na początku swego istnienia na tym forum sugerował, że powinienem wylecieć z tego forum... Ty też zresztą ;-).

    pozdrawiam.
    R.

    Robercie niepotrzebnie się obruszasz, wiele Twoich spostrzeżeń jest naprawdę cennych. Przecież nie musimy się we wszystkim zgadzać... Mnie nawet wyciągnęlo to pisanie :-)Myślę sobie, że może nawet za bardzo...ale wątek ariona jest bardzo uniwersalny, jestesmy lub zaraz będziemy po rozwodzie, niektórzy są zagubieni, niektórzy widzą rozwód jak totalną katastrofę i dobrze jest o tym pogadać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 27 marca 2018 - 13:58
    Nie wyciagnelo a WCIĄGNĘŁO ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 27 marca 2018 - 14:25
    No właśnie... ten wątek jest na tyle uniwersalny, że nie ma sensu się ograniczać tylko do sprawy/przypadku kolegi ariona zwłaszcza, że nie ma jakiegoś strasznego ruchu na tym forum i nie trzeba wcale go sztucznie jeszcze zmniejszać. Sam założyciel wątku przyznał tu kilkakrotnie, że mimo iż nie wszystkie detale dotyczą jego, sprawy poruszane tutaj dały mu dużo do myślenia. I nie jest to wcale jakieś zaśmiecanie, bo dyskusja toczy się cały czas na temat 'życie po rozwodzie', co jest sprawą żywą dla nas wszystkich i wszyscy z tego coś bierzemy dla siebie.
    Uważam, że samo opowiedzenie jak ja sobie poradziłem w mojej sytuacji z przybliżonym nakreśleniem jej samej, daje sygnał, czy często wystarczającą wskazówkę dla innych, jak oni mogliby sobie poradzić. Tak mniej więcej działają faceci - doszukują się analogii i o ile się da, czyjaś historia często pomaga innym.
    Nie chodzi tu o dawanie rad 'jak facet facetowi' pt. zrób tak i tak. To się nie uda, bo facet sobie pomyśli: 'a co ja jakiś matoł jestem, żeby ktoś z forum - nie wiadomo kto - miał mi dyktować co mam robić?'. Lepiej facetowi powiedzieć: 'ja zrobiłem tak i tak, a u mnie okoliczności sprawiły, że to pomogło'. On wtedy pomyśli sobie: 'skoro u niego coś takiego pomogło, to ja przemyślę sprawę i o ile się okoliczności będą zgadzały, to spróbuję zrobić podobnie, może poskutkuje'.
    Myślenie facetów jest zupełnie inne niż myślenie kobiet. Zatem uważam, że rzucenie światła na sprawę życia po rozwodzie z różnych stron, facetom o wiele bardziej pomoże, niż danie jakiejś tam... 'męskiej rady' w typie 'zrób tak...'.
    Nie można zatem wkraczać na czyjeś terytorium i po swojemu próbować ustawiać meble, bo tam meble są poustawiane tak, jak chcieli tego dotychczasowi użytkownicy i było dobrze.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 28 marca 2018 - 04:52
    ~netkobieta napisał:
    Robert.
    Zostań na forum. Bardzo dużo do niego wniosłeś i wnosisz w przeciwieństwie do mnie, gdzie weszłam tu przez czysty przypadek.
    Moja uwaga nt. zaśmiecania wątku była czysto techniczna i tak należało ją potraktować. Miałam na myśli wyłącznie to, że dyskusja, ktora nie odnosi się bezpośrednio do czyjegoś problemu nie powinna mieć miejsca. Moim zamiarem nie było " przeganianie" nikogo z forum ani jakieś personalne ataki. Aniołek skomentowała na wesoło " anielskiego bloga" a Ty chyba za bardzo się przejąłeś. I choć kilkakrotnie niegrzecznie a nawet obraźliwie skomentowałeś mnie, to i tak nieswojo się czuję ze świadomością, że to Ty czujesz się przeze mnie obrażony.
    Tak więc wychodzę i nie przeszkadzam. Na koniec zapewniam Cie, że Twoje posty są bardzo interesujące i świetnie się je czyta. Więc szkoda by było, żebyś opuszczał forum.

    Ciebie to też dotyczy ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 28 marca 2018 - 04:54
    ~Robert1971 napisał:
    No właśnie... ten wątek jest na tyle uniwersalny, że nie ma sensu się ograniczać tylko do sprawy/przypadku kolegi ariona zwłaszcza, że nie ma jakiegoś strasznego ruchu na tym forum i nie trzeba wcale go sztucznie jeszcze zmniejszać. Sam założyciel wątku przyznał tu kilkakrotnie, że mimo iż nie wszystkie detale dotyczą jego, sprawy poruszane tutaj dały mu dużo do myślenia. I nie jest to wcale jakieś zaśmiecanie, bo dyskusja toczy się cały czas na temat 'życie po rozwodzie', co jest sprawą żywą dla nas wszystkich i wszyscy z tego coś bierzemy dla siebie.
    Uważam, że samo opowiedzenie jak ja sobie poradziłem w mojej sytuacji z przybliżonym nakreśleniem jej samej, daje sygnał, czy często wystarczającą wskazówkę dla innych, jak oni mogliby sobie poradzić. Tak mniej więcej działają faceci - doszukują się analogii i o ile się da, czyjaś historia często pomaga innym.
    Nie chodzi tu o dawanie rad 'jak facet facetowi' pt. zrób tak i tak. To się nie uda, bo facet sobie pomyśli: 'a co ja jakiś matoł jestem, żeby ktoś z forum - nie wiadomo kto - miał mi dyktować co mam robić?'. Lepiej facetowi powiedzieć: 'ja zrobiłem tak i tak, a u mnie okoliczności sprawiły, że to pomogło'. On wtedy pomyśli sobie: 'skoro u niego coś takiego pomogło, to ja przemyślę sprawę i o ile się okoliczności będą zgadzały, to spróbuję zrobić podobnie, może poskutkuje'.
    Myślenie facetów jest zupełnie inne niż myślenie kobiet. Zatem uważam, że rzucenie światła na sprawę życia po rozwodzie z różnych stron, facetom o wiele bardziej pomoże, niż danie jakiejś tam... 'męskiej rady' w typie 'zrób tak...'.
    Nie można zatem wkraczać na czyjeś terytorium i po swojemu próbować ustawiać meble, bo tam meble są poustawiane tak, jak chcieli tego dotychczasowi użytkownicy i było dobrze.

    zgadzam się z tym co pisze Robert,trudno liczyć na jakaś prostą radę czy przepis,po prostu wystarczy opis i chwila refleksji

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 28 marca 2018 - 21:13
    Pomyślałam sobie dzisiaj, że w sumie mój przypadek czy przypadek Roberta są dużo łatwiejsze do " ogarnięcia" w głowie, bo to co nam się przytrafiło w naszych związkach to sytuacja niezależna od woli partnera i daje możliwość znalezienia przyczyny gdzieś na zewnątrz.

    Natomiast arion, pepe i inni mężczyźni/ kobiety, których żony/ mężowie zdradzały/ zdradzali, czy odeszły/ odeszli to przypadki, w których te osoby wybrały inne osoby odrzucając obecnych partnerów. Zatem przyczyny osoby zdradzone będą doszukiwały się w takich przypadkach w sobie. I to jest dużo trudniejsze do poukladania sobie w głowie :-(

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pepe
    ~Pepe
    Napisane 28 marca 2018 - 23:46
    Tak Aniołku zacząłem szukać przyczyn w sobie, ale do niczego to mnie nie zaprowadziło. Idąc w tym kierunku tracilem tylko poczucie własnej wartości. Za zdradę odpowiada osoba zdradzajaca to ona zdecydowała się na taki krok. Obwinianie zdradzanego to tylko wymówka i kiepsko tłumaczenie swojego niegodziwego zachowania. Jeśli jesteśmy nieszczęśliwie w małżeństwie i nie możemy lub nie chcemy ratować związku to uczciwość nakazuje najpierw się rozwieść a później szukać nowego partnera.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 29 marca 2018 - 07:06
    ~Pepe napisał:
    Tak Aniołku zacząłem szukać przyczyn w sobie, ale do niczego to mnie nie zaprowadziło. Idąc w tym kierunku tracilem tylko poczucie własnej wartości. Za zdradę odpowiada osoba zdradzajaca to ona zdecydowała się na taki krok. Obwinianie zdradzanego to tylko wymówka i kiepsko tłumaczenie swojego niegodziwego zachowania. Jeśli jesteśmy nieszczęśliwie w małżeństwie i nie możemy lub nie chcemy ratować związku to uczciwość nakazuje najpierw się rozwieść a później szukać nowego partnera.


    Zdecydowanie się zgadzam.Wysłuchałem mnóstwa zarzutów.Ze nie byłem taki, czy taki....że nie robiłem tego czy tamtego.Ale to nie tędy droga chyba,że do depresji.Byłbym nawet w stanie zapomnieć o fizycznej zdradzie,seksie,ale cały spisek i pogarda okazana mi przez żonę.Lekceważenie uczuć i założenie,że jestem durniem oraz nieliczenie się z córką i dorobkiem rodziny to co innego.Nic tego nie uzasadnia i nie usprawiedliwia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 29 marca 2018 - 07:09
    ~Aniołek napisał:
    Pomyślałam sobie dzisiaj, że w sumie mój przypadek czy przypadek Roberta są dużo łatwiejsze do " ogarnięcia" w głowie, bo to co nam się przytrafiło w naszych związkach to sytuacja niezależna od woli partnera i daje możliwość znalezienia przyczyny gdzieś na zewnątrz.

    Natomiast arion, pepe i inni mężczyźni/ kobiety, których żony/ mężowie zdradzały/ zdradzali, czy odeszły/ odeszli to przypadki, w których te osoby wybrały inne osoby odrzucając obecnych partnerów. Zatem przyczyny osoby zdradzone będą doszukiwały się w takich przypadkach w sobie. I to jest dużo trudniejsze do poukladania sobie w głowie :-(


    tak,nie jestem wolny od takich poszukiwań : gdybym zrobił to i to, powiedział tamto....jest to obecne,ale nie zapętlam się na tym;tak naprawdę martwią mnie sprawy praktyczne bo one będą naprawdę ważne

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 29 marca 2018 - 08:33
    ~arion napisał:

    tak,nie jestem wolny od takich poszukiwań : gdybym zrobił to i to, powiedział tamto....jest to obecne,ale nie zapętlam się na tym;tak naprawdę martwią mnie sprawy praktyczne bo one będą naprawdę ważne


    Wiesz... ja też tego poszukiwałem - przyczyny w sobie. Nawet gdy dowiedziałem się, że ona ma preferencje jakie ma, też szukałem odpowiedzi w sobie by rozwikłać zagadkę pod tytułem 'Dlaczego?'.
    Zawsze gdy zrywa się bliska relacja, ciągnie to za sobą głębokie zniszczenia. U Was jest to kwestia bezpośredniego wyboru drugiej strony. Pomijam przyczynę dla której się tak stało, bo to teraz nie istotne. U mnie, czegoś co bezpośrednio ode mnie nie zależało. Może i nie zależało to też od mojej ex. Pozostaje jednak żal i jakiś uraz w związku z zachowaniami, obelgami, obwinianiem, złym traktowaniem z tamtej strony mimo usilnych starań z mojej.
    Dziś - po czasie - zastanawiam się czy jestem w stanie pójść 'na całość' jak kiedyś... ;-). Byłem młody i niedoświadczony, a jednak wszystko rozgrywałem najlepiej jak można było - tak długo uważałem. Potem się sprawy pokomplikowały i sam zacząłem wątpić w swoje zdolności interpersonalne. Nie jestem wprawdzie typem człowieka depresyjnego, ale obniżone poczucie wartości dotyczy mnie jak najbardziej... Miałem chwile kiedy czułem się do niczego jak nigdy dotąd. Dopiero kontakt z nowymi ludźmi pozwolił mi wrócić do jakiej - takiej równowagi.
    Kiedyś czytałem w jakiejś mądrej książce, że dojrzały facet potrafi - najogólniej mówiąc - nie tylko wygrywać, on potrafi również przegrywać. Otrzepuje się i idzie dalej.
    Nie trać Arion zimnej krwi i dbaj o sprawy przyziemne, bo jak to teraz zaniedbasz, będziesz miał później trudniej. Reszta..., no cóż, dasz radę napewno. Jesteś dojrzałym facetem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 29 marca 2018 - 18:41
    ~Robert1971 napisał:

    (...)
    Dziś - po czasie - zastanawiam się czy jestem w stanie pójść 'na całość' jak kiedyś... ;-).
    (...)
    Kiedyś czytałem w jakiejś mądrej książce, że dojrzały facet potrafi - najogólniej mówiąc - nie tylko wygrywać, on potrafi również przegrywać. Otrzepuje się i idzie dalej.
    Nie trać Arion zimnej krwi i dbaj o sprawy przyziemne, bo jak to teraz zaniedbasz, będziesz miał później trudniej. Reszta..., no cóż, dasz radę napewno. Jesteś dojrzałym facetem.


    Iść czy nie iść na całość? A czy można trochę żyć, a trochę nie żyć?

    Podobają mi się Twoje słowa skierowane do ariona. Chyba o to chodzi, by się otrzepać i iść dalej mimo różnych przeciwności...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 29 marca 2018 - 19:51
    ~Aniołek napisał:

    Iść czy nie iść na całość? A czy można trochę żyć, a trochę nie żyć?


    Nie chodzi o to, by trochę żyć i trochę 'nie żyć'. To inna kwestia... Można stworzyć związek ludzi mocno od siebie uzależnionych i bardzo ściśle współpracujących, a można też funkcjonować w związku na trochę luźniejszych zasadach - z nieco większą dozą wolności po obu stronach. ;-)

    ~Aniołek napisał:
    o to chodzi, by się otrzepać i iść dalej mimo różnych przeciwności...


    Nie tyle chodzi o to, by iść naprzód mimo przeciwności, co by zachować jaką-taką równowagę mimo miażdżącej porażki, jaką się w życiu poniosło. To też wielka sztuka.
    Żyć trzeba i do przodu iść też, a straty jakie się poniosło, wpisać w tzw. całokształt i tyle.
    Słowem... rozczulanie się nie może paraliżować konkretnych działań.
    Arion ma sto procent racji mówiąc, że musi zająć się praktycznymi sprawami, bo one teraz zdają się najpilniejsze.
    Z jednej strony pozwala to zająć się 'czymś' i odsunąć od siebie ból, a z drugiej zapobiega całkowitej destrukcji tego, co jeszcze zostało po katastrofie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 30 marca 2018 - 00:35
    Arionie napisałeś, że martwią Cię sprawy praktyczne. One są bardzo ważne i trzeba je poukładać najlepiej jak się da. Jeśli mogę cokolwiek dodać to nie ma co odpuszczać czy unosić się honorem tylko należy rzeczowo wszystko z żoną ustalić, a jeśli czujesz że może być trudno...to trzeba wziąć dobrego adwokata, o czym pisał już Robert. Zadbać o swoje bezpieczeństwo i bezpieczeństwo dziecka.
    Czasami wali się wszystko naraz i życie osobiste i zawodowe i przyjaciele nagle rozpływają się jak we mgle i zdrowie zawodzi, a po czasie widać, że małymi kroczkami udaje się wszystko jakoś ogarnąć i że człowiek ma w sobie naprawdę dużo siły.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 30 marca 2018 - 00:53
    Kolego Robercie,
    Zdecydowanie uważam, że w życiu właśnie chodzi o to, by żyć...gdy słońce świeci i gdy pada deszcz i wieje wiatr, gdy tornado burzy dom i gdy udaje się go odbudować. I co ciekawe w życiu często coś, co określamy mianem miażdżącej porażki okazuje się po czasie wielkim sukcesem, a to co wydawało się sukcesem okazuje się może nie miażdżącą porażką, ale czymś całkowicie nieistotnym.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 30 marca 2018 - 06:42
    Oczywiście. Tylko pytanie nasuwa się jedno: co to znaczy 'żyć'. Wydaje się, że wchodzimy w obszar definiowania pojęć.
    Żyć...? Być w związku...? Jak ocenić jakość związku...? Czy ten związek ma być celem sam w sobie, czy narzędziem do innego celu...? Czy ma on absorbować w stu procentach, czy tylko być dodatkiem do innych spraw...?
    Te i inne pytania nasuwają mi się wobec filozoficznie postawionej tezy - 'w życiu właśnie chodzi o to, by żyć'.
    Czym to życie w istocie jest i jakie mamy w związku z nim oczekiwania?
    Napisałaś w innym wątku, że dojrzała kobieta nie organizuje sobie faceta, jest pogodna, pewna siebie, zaradna, piękna wewnętrznie, delikatna... daje sobie radę ze wszystkim i nie chce faceta, by być dla niego ciężarem, tylko partnerem.
    Super to brzmi i bardzo mi się podoba. Wyobraź sobie, że z drugiej strony również tak to wygląda :-). Ja mam bardzo podobnie zdefiniowaną dojrzałość.
    Słowem żyć, to realizować to, co Cię kręci, daje Ci radość tegoż życia, pobudza do działania, dodaje energii. Żyć, to realizować siebie w najlepszej możliwej do zrealizowania wersji.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 30 marca 2018 - 07:35
    ~Aniołek napisał:
    Arionie napisałeś, że martwią Cię sprawy praktyczne. One są bardzo ważne i trzeba je poukładać najlepiej jak się da. Jeśli mogę cokolwiek dodać to nie ma co odpuszczać czy unosić się honorem tylko należy rzeczowo wszystko z żoną ustalić, a jeśli czujesz że może być trudno...to trzeba wziąć dobrego adwokata, o czym pisał już Robert. Zadbać o swoje bezpieczeństwo i bezpieczeństwo dziecka.
    Czasami wali się wszystko naraz i życie osobiste i zawodowe i przyjaciele nagle rozpływają się jak we mgle i zdrowie zawodzi, a po czasie widać, że małymi kroczkami udaje się wszystko jakoś ogarnąć i że człowiek ma w sobie naprawdę dużo siły.

    tak też myślę postępować i jakiś zarys planu już mi powstał,w każdym razie na najbliższy czas, wszystko odkryje się na sprawie rozwodowej a to już blisko,potem reszta życia ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty