Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

życie po rozwodzie

Rozpoczęte przez ~arion, 05 lut 2018
  • ~Diabełek
    ~Diabełek
    Napisane 20 kwietnia 2018 - 23:29
    @ Weroniko: nauka siebie, odkrywanie zapomnianej prawdy o tym, kim się jest, jest chyba najczęściej bolesne. Choć z perspektywy czasu, jeszcze krótkiej co prawda, mam wrażenie, że ten ból wiąże się najbardziej ze strachem. Czy damy radę. I co tak naprawdę odkryjemy. Ale nie warto poddawać się strachowi. Ten potrafi zamknąć w skorupie. W której samotność jest niefajna.
    Ale samotność ma też swoje drugie oblicze. Droga w siebie, to droga samotna. Niczym przez pustynię. Nie spotkasz tłumów mknących w tym samym kierunku co ty. Wręcz przeciwnie. Idąc w głąb siebie, idziesz pod prąd. Przełamując swój strach, odważasz się obrócić w przecinym keirunku niż masy. One o tym, przed czym uciekają, wiedzą tyle, co podpowiada im strach. Ty idziesz strachowi na przeciw.

    Wiesz, życie po rozwodzie, to troszkę jak życie odkrywcy. Ciekawość większa od strachu; poznawanie siebie w sytuacjach nowych, w codzienności nowej, innej od dotychczas znanej; wyostrzanie swoich zmysłów, odkrywanie świata z innej perspektywy; samotność..? Z tą też trzeba się przez jakiś czas liczyć, ale nie ma powodu się jej bać. Można ten czas wykorzystać dla samego siebie. Czasu, któergo wcześniej się nie miało. By odkryć smak truskawki z miętą i pomyśleć, czy kropla octu balsamicznego czegoś mu doda bez pytania kogoś o zdanie; by odkryć, że o poranku nie budzi cię budzik, lecz promień słońca, ciepły, delikatny, na którym niemal można grać; że śnieg iskrzy się kolorem dłoni, gdy ją do niego zbliżyć; by zrozumieć każde swoje uczucie, nazwać je i odkryć: taka jestem; By usłyszawszy piosenkę zapytac siebie, czy ja też tak potrafię. i zaśpiewać... I nikomu się z tego nie musieć tłumaczyć, lecz cieszyć swoją odwagą, że się zaśpiewało, zatańczyło, uśmiechnęło, ztrzymało i zachwyciło pierwszym kwiatem kasztanowca, gdy wszyscy inni biegną obojętni na tak mało spektakulary cud.

    Wiem, piszę trochę górnolotnie i mało może w tym objawów stąpania po ziemi. Ale to od wiary w siebie przychodzi siła do pierwszego kroku. I siła do obrócenia strachu w ciekawość; skorupy we wrażliwość; do odnalezienia siebie. I odkrycie, że dla dobrego przeżycia każdej z następujących po sobie obecnych chwili ważne jest otwarcie na teraźniejszość; bez kotwic w przeszłości i z umysłem wolnym od nadmiernej troski o nieznaną przyszłość. I o to, gdzie są inni. Zawsze będą jacyś inni.

    Myślę, że najpiękniejsze jest uczucie, że życie było dobre, bo przeżyte całym sobą. To jest szacunek, na który zasługuje życie i człowiek. Nie wiem, czy życie polega na oczekiwaniu go od innych. Ale myślę, że nie błądzi, kto sam go sobie okazuje.

    @alutka: nie wiem, czy oczekiwanie wierności w związku jest domeną mężczyzn, a wybaczanie - kobiet. Myślę, że kto potrafi być wierny i potrafi wybaczać - wygrywa siebie, niezależnie od tego, co otrzyma od innych.
    Gdyby zasadą życia było: ja tobie a ty mnie, to jedynym sprawiedliwym rozwiązaniem byłoby: robimy sobie nawzajem zawsze na "trzy-czter!" Inaczej zawsze rodzi się kwestia: kto pierwszy, kto decyduje co, i dlaczego właśnie to i teraz. Ktoś dyktuje tempo, ktoś dotrzymuje kroku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~sunset
    ~sunset
    Napisane 21 kwietnia 2018 - 01:09
    Myślę, że życie należy przeżywać świadomie, uważnie i odważnie, nie oczekiwać zbyt wiele, ale również nie bać się, nie krzywdzić innych...i słuchać siebie. Ktoś kiedyś powiedział, że szczęście to jest taki stan, gdy to co myślimy, to co czujemy i to co mówimy stanowi jedno.
    :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Weronika
    ~Weronika
    Napisane 21 kwietnia 2018 - 07:43
    Dzięki Alutko,Diabełku,Sunset....
    Bardzo mi było potrzebne, to co przeczytałam(a przy truskawkach z miętą -popłakałam się bo to moje klimaty:-) Tak właśnie staram się myśleć,albo bardzo podobnie... Zmiana sytuacji odkrywa nowe postawy ludzi, "przyjaciół" a raczej tych ,o których myślało się ,że są przyjaciółmi. Pamiętam jak kilka lat przed zakończeniem małżeństwa nie cierpiałam siebie za to jaka jestem. Małżeństwo zwłaszcza w końcowej fazie wydobyło ze mnie najgorsze cechy, o które się nawet nie podejrzewałam. Pamiętałam siebie -sprzed - i taką siebie lubiłam. Teraz czas na powrót. Zawsze szukałam harmonii i równowagi i chyba powolutku drepczę w tym kierunku. Jeszcze sporo pracy przede mną .A świat tak jak piszecie zawsze będzie składał się z wartościowych ludzi i tych drugich.. Diabełku -Twój "górnolotny" :-) wpis skopiowałam i będę sobie zapodawać zgodnie z potrzebą.

    P.s Czy dobrze mi się wydaje ,że kobiety opanowały forum dla facetów:-) ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 21 kwietnia 2018 - 12:14
    Weroniko,
    Napisałaś:
    "Zmiana sytuacji odkrywa nowe postawy ludzi, "przyjaciół" a raczej tych ,o których myślało się ,że są przyjaciółmi."

    Czasami niektórzy ludzie znikają z naszego życia, bo im już nie po drodze. Czasami, tak jak piszesz, widzisz nagle zupełnie innych ludzi obok siebie, bo trudna sytuacja pokazała jacy są naprawdę. I to też jest potrzebne, a Ci prawdziwi będą obok Ciebie na pewno.
    Smutne jest, gdy nieprawdziwy okazuje się nagle po wielu latach partner...ale jeśli my jesteśmy nadal sobą to po pewnym czasie patrzymy na niego czy na nią inaczej i widzimy, że to już zupełnie ktoś inny.
    Tak jak wcześniej wspomniał Diabełek, którego prawie każde słowo, pisane lub polecane do przeczytania, zapada głęboko...zaczynamy odkrywać życie tu i teraz, zapach, smak... zaczynamy żyć w teraźniejszosci. I już nie tkwimy kopytami w przeszłości...

    Napisałaś także:
    "Zawsze szukałam harmonii i równowagi i chyba powolutku drepczę w tym kierunku. Jeszcze sporo pracy przede mną .A świat tak jak piszecie zawsze będzie składał się z wartościowych ludzi i tych drugich.. "

    Drepczesz...jak Diabełek, drepczesz w kierunku własnego szczęścia, gdy osiagasz stan, w którym to co myślisz, to co mówisz i to co robisz...zaczyna znów być w harmonii :-)
    To chyba miała na myśli sunset.

    Zawsze warto pytać siebie o wszystko i mieć oczy szeroko otwarte.
    Ludzi wartościowych jest mnóstwo.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Żuber
    ~Żuber
    Napisane 21 kwietnia 2018 - 20:47
    Robert napisał, że kiedy był piękny i młody ( ja tam nadal jestem piękny i młody) to myślał, że z każdym można się dogadać. Też tak myślałem a teraz uważam, że nie ma takiej potrzeby, by dogadywać się ze wszystkimi. Już nie szukam akceptacji innych. Jestem wolnym człowiekiem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 24 kwietnia 2018 - 06:59
    ~sunset napisał:
    ~arion napisał:
    może popełniłem błąd,że nie oczekiwałem zapewnień i słownych deklaracji bo zmyliły mnie praktyczne działania (ogród,remont mieszkania, zakupy,rozwój i kształcenie się żony),które w moim odczuciu były tym co ją uszczęśliwiało a wszystko to porzuciła, he lepsze jest wrogiem dobrego

    Bo widzisz arion oceniamy życie we dwoje tylko z naszej perspektywy.
    Nie wiem jak to było u Ciebie, czy miałeś czy nie miałeś sygnały wczesniej, że coś jest nie tak, bo generalnie kobieta nie odchodzi ot tak sobie czy z dnia na dzień. Często sygnalizuje wcześniej, np. "Nie czuję się kochana"...i gdy mężczyzna to ignoruje, gdy wielokrotnie to słysząc uważa np. "E tam wymyślasz" to rozpoczyna się pewien proces, który może sprawić, że niezauważony w porę skończy się źle.

    święte słówa,tak było tylko tych sygnałów tyle,że trudno na wszystkie reagować na wszystkie,nie da się ;) trudno,tak naprawdę nie mamy na to wpływu,ludzie się zakochują i odkochują i pewnie da się to opisać i książek mnóstwo....ja nadal kocham moją żonę i gdyby chciała wrócić to bez wahania....ale rozum krzyczy nie! Jeżeli w sferze uczuć utkniemy to nic dobrego z tego nie będzie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 24 kwietnia 2018 - 07:07
    ~Izka napisał:
    Może doceń to, że miała odwagę odejść, skoro przestała Cię kochać.
    Większość ludzi w takiej sytuacji podtrzymuje małżeńską fikcję, krzywdząc się nawzajem. Ty masz szansę zachować dobre wspomnienia.
    To kompletna bzdura o tym wyrzucaniu na śmieci. To prawda, że już przeszłość, ale jednocześnie jest częścią naszej tożsamości.

    doceń...ta, zdrada,kłamstwo,oszustwo i plan zwodzenia aż do odpowiedniego momentu nie budzi mojego szacunku,rozwód przebiegł szybko bez orzeczenia o winie (bo nie chciała jej wziąć a ja nie chciałem walczyć) i jedyne co mogłem jej powiedzieć to :,,trzeba było tak odrazu".Jest jeszcze jedna rzecz ,o której wcześniej tu nie pisałem otóż zdarzył mi się wypadek i wymagałem przez pewien czas opieki i ...zostawiła mnie,żeby jechać do niego.Teraz takie rzeczy do mnie docierają,bo ja biegałem obok chorej choć sam nie wzywam pogotowia do swojego kataru ;).To mnie strasznie dotknęło.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 24 kwietnia 2018 - 07:08
    ~sunset napisał:
    Myślę, że życie należy przeżywać świadomie, uważnie i odważnie, nie oczekiwać zbyt wiele, ale również nie bać się, nie krzywdzić innych...i słuchać siebie. Ktoś kiedyś powiedział, że szczęście to jest taki stan, gdy to co myślimy, to co czujemy i to co mówimy stanowi jedno.
    :)

    coż mogę się godzić,zresztą pisałem już coś podobnego ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 24 kwietnia 2018 - 07:40
    ~arion napisał:

    doceń...ta, zdrada,kłamstwo,oszustwo i plan zwodzenia aż do odpowiedniego momentu nie budzi mojego szacunku.

    O to to... doceń. Ha... a co tu doceniać...?

    To, że najpierw Ci ślubowała wierność i miłość na dobre i na złe, a potem się 'odkochała' i zaczęła najpierw wykorzystywać ile się dało, nic albo niewiele w zamian dając, po czym Cię w dupę kopnęła, bo już 'Cię nie kocha', a nadal chce mieć Cię na tzw. podorędziu i... oczywiście majątek dzielimy po równo, bo równo wnosiliśmy i takie tam...

    A gdzie wynagrodzenie zdrady i sprzeniewierzenia się...?

    Co tu doceniać? Toż człowieka trzepie na samą myśl, a tu śpiewka o 'docenianiu'... hehe dobre sobie.

    Ot jak ślicznie można kota ogonem wykręcić...

    Doceń, że ktoś Ci w twarz napluł i nawet dobrze wycelował.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~sunset
    ~sunset
    Napisane 24 kwietnia 2018 - 08:12
    ~Robert1971 napisał:
    ~arion napisał:

    doceń...ta, zdrada,kłamstwo,oszustwo i plan zwodzenia aż do odpowiedniego momentu nie budzi mojego szacunku.

    O to to... doceń. Ha... a co tu doceniać...?

    To, że najpierw Ci ślubowała wierność i miłość na dobre i na złe, a potem się 'odkochała' i zaczęła najpierw wykorzystywać ile się dało, nic albo niewiele w zamian dając, po czym Cię w dupę kopnęła........
    Co tu doceniać? Toż człowieka trzepie na samą myśl, a tu śpiewka o 'docenianiu'... hehe dobre sobie.
    Ot jak ślicznie można kota ogonem wykręcić...

    Doceń, że ktoś Ci w twarz napluł i nawet dobrze wycelował.

    To się nazywa totalne wyrachowanie i brak empatii (i miłości przede wszystkim, ale ta może i mogła się skończyć).

    Tyle tylko, że na szacunek trzeba zapracować.
    A ktoś kto napluł nam w twarz i nawet dobrze wycelował powinien zostać skreślony.
    Arion nie mieści mi się w głowie, że ona nie pomogła Ci po wypadku!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bolo
    ~Bolo
    Napisane 24 kwietnia 2018 - 11:19
    Moja właśnie napluła mi w twarz,bo oświadczyła że od roku spotyka się z kimś i nie ma sensu na żadne terapie. Czeka mnie rozwód, bo właśnie się rozstaliśmy, a miało być qwa tak pieknie! Zamierzam zawalczyć o dzieciaka.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 24 kwietnia 2018 - 16:05
    ~Bolo napisał:
    Moja właśnie napluła mi w twarz,bo oświadczyła że od roku spotyka się z kimś i nie ma sensu na żadne terapie. Czeka mnie rozwód, bo właśnie się rozstaliśmy, a miało być qwa tak pieknie! Zamierzam zawalczyć o dzieciaka.

    zawalcz,dzieci są ważne ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 24 kwietnia 2018 - 23:33
    Tak przyleciałam tylko na chwilkę, ale to dla mnie ważne :-) Udało mi się przebrnąć przez ostatnią rozprawę, wina po stronie ex, chociaż muszę powiedzieć, że nie obyło się bez drobnych nieporozumień. A miała to być formalność.
    Kamień z serca i chociaż żal, ogromny nawet, gdyby tak się zatopić w to, co człowiek w takim momencie czuje, to jednak mam takie wewnętrzne poczucie, że postawiłam kropkę nad "i". I kolejny etap za mną.
    Ps. Arion fajnie powiedziałeś żonie w sądzie, Panowie jeszcze raz dziękuję za wszystkie miłe, a także te mniej miłe posty, wszystkie bardzo mi pomogły. Zmykam, bo późno.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Michał
    ~Michał
    Napisane 27 kwietnia 2018 - 08:36
    Kurcze, ale fajny wątek!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bolo
    ~Bolo
    Napisane 27 kwietnia 2018 - 12:56
    Wątek fajny, bo ludzie piszą szczerze co czują, ale rozwód to ciężki temat. Pogadałem dziś z adwokatem tak konkretnie i trochę mnie to wszystko przerasta.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 27 kwietnia 2018 - 13:07
    ~Bolo napisał:
    Wątek fajny, bo ludzie piszą szczerze co czują, ale rozwód to ciężki temat. Pogadałem dziś z adwokatem tak konkretnie i trochę mnie to wszystko przerasta.


    Zadbaj tylko o swoje interesy materialne, na resztę... machnij ręką.

    Sentymentów zero, bo druga strona i tak niczego nie dostrzeże, a tym bardziej nie doceni.

    Uzna, że jej się NALEŻAŁO. Nie ma sensu się rozczulać :-)...

    Gdyby były sentymenty, do rozwodu by nie doszło, a teraz... Jest po ptokach.

    Dasz radę na pewno. Nie święci garnki lepią... ;-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Weronika
    ~Weronika
    Napisane 28 kwietnia 2018 - 07:11

    Zadbaj tylko o swoje interesy materialne, na resztę... machnij ręką. Sentymentów zero, bo druga strona i tak niczego nie dostrzeże, a tym bardziej nie doceni.
    Uzna, że jej się NALEŻAŁO. Nie ma sensu się rozczulać :-)...
    Gdyby były sentymenty, do rozwodu by nie doszło, a teraz... Jest po ptokach

    Tak czytam Roberta i przyznaję rację. Ja zadbałam o to co mi potrzebne do życia i zwolniłam wiarołomcę z przykrego obowiązku małżeństwa.Dlatego było szybko i na temat.Nigdy nie zapomnę tego uczucia, totalnej wszechogarniającej pustki, po 15 minutowej sprawie rozwodowej.Adwokatka pogratulowała "sukcesu". Dla mnie - to jednak sukces w kategorii porażka. 22 lata ,reset...start. Szłam ulicą - w środku poczucie jakby ktoś wlał tam beton- z myślą,że żyłam - jakby dla żartu... marzenia,plany,wizja przyszłości wszystko poszło w diabły...Ale prawda jest taka,że właśnie życie toczy się dalej,czas płynie jak rzeka -można stać na brzegu i się przyglądać ,albo popłynąć z prądem.... I tu się przydaje zero sentymentów,oglądania wstecz,analizowania i biadolenia.Na tym forum zostałam postawiona do pionu ...Strach jest i będzie,ale zadanie to nie dać się mu zniewolić i łapać z życia jak najwięcej...żyć z całych sił (i uśmiechać się do ludzi ;-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kate
    ~Kate
    Napisane 28 kwietnia 2018 - 16:49
    Mój rozwód trwał 20 minut. Wyszłam z pracy na przerwę lunchową i wróciłam jako singiel. To było szczęśliwe wydarzenie, co roku robię tego dnia imprezę.
    Nie ma co płakać nad nieudanym małżeństwem (chociaż każdy przechodzi żałobę, nie ucieknie się od tego). Trzeba zadbać o siebie - materialnie, psychologicznie, emocjonalnie.
    Życie się nie kończy. Po 5 latach od rozwodu jestem szczęśliwsza niż przez większość małżeństwa i czasem się zastanawiam, jak ja mogłam żyć w takiej toksycznej relacji.
    Powodzenia Bolo, Aniołku i wszystkim tuż po rozwodzie - będzie dobrze!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 28 kwietnia 2018 - 18:52
    Jasne, że tak... będzie dobrze, tylko małżeństwo to nie skarpetki, które zmienia się każdego dnia. Tu jest problem.

    Małżeństwo jest wartością, samo w sobie - ale tylko dobre, zgodne, szczęśliwe i trwałe małżeństwo.

    Byle jakie, albo toksyczne, trzeba przerwać - wiem to z własnego doświadczenia.

    Szkoda tylko, że ludzie stali się w obecnych czasach wiarołomni... nie dotrzymują obietnic i nie ponoszą tego konsekwencji - chcą orzekania bez winy, bo tak łatwiej, taniej, prościej. Tak jest poprawnie.

    A gdyby mieli choć krztę honoru, nie byłoby takich dylematów - wiedzieliby niejako z automatu, że skoro się ślubowało, to trzeba tego dochować, a gdy się nie dochowało, są konsekwencje - finansowe, bo tak najprościej.

    Teraz należy stanąć na wysokości zadania i się nie uchylać i skoro się nie dotrzymało obietnicy, płacić.

    W rozumieniu ekonomii znaczy to: pracować i część efektów pracy przekazywać na rzecz osoby pokrzywdzonej, czyli tej, która jednak dotrzymała wierności.

    Dla dawnych dżentelmenów było to czymś oczywistym. Dziś jednak oprócz wywojowanego wyroku sądowego - który nie zawsze jest niestety sprawiedliwy - nic nie jest legitymacją do osobistego, czy finansowego zaangażowania się osoby będącej sprawcą.

    Honor poszedł w totalną odstawkę, 'a Ty - poszkodowany - rób sobie to, co tylko chcesz, nie to nie obchodzi w ogóle'.

    Trendy jest zagarnąć jak najwięcej i ustawić się jak najlepiej mimo czyjejś krzywdy.

    No fajnie.

    Poszkodowany, który niejednokrotnie wniósł we wspólne pożycie całe swoje jestestwo i zaangażował się bez reszty, teraz zostaje na lodzie. Zadośćuczynienia brak, bo... sąd tego nie zasądził... hehe... a gdzie jakiś honor...?

    To pojęcie całkowicie zniknęło z horyzontu, teraz wygodniej jest szermować zgrabnymi hasełkami, niż stanąć z rzeczywistością oko w oko...

    Wstępowanie w małżeństwo jest ryzykowne jak transakcje na forekxie i jeżeli się nie skalkuluje ryzyka, nie ma szansy na wygraną - to obraz współczesnego świata i nic tego nie zmieni. trzeba się przystosować.

    No cóż..., życie jest życiem i trzeba sobie jakoś w nim radzić. Cham pozostanie chamem, leń i krętacz, leniem i krętaczem, kombinator, kombinatorem, a uczciwy człowiek, będzie uczciwy, bo uczciwość ma we krwi po prostu :-), czy na tym zarabia, albo zyskuje jest dyskusyjne, ale on jest po prostu uczciwy :-).

    Obstaję za uczciwością, mimo że się w krótszej perspektywie na niej czasem traci... w dłuższej się jednak nie traci :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 28 kwietnia 2018 - 19:08
    [quote=~Robert1971
    No cóż..., życie jest życiem i trzeba sobie jakoś w nim radzić. Cham pozostanie chamem, leń i krętacz, leniem i krętaczem, kombinator, kombinatorem, a uczciwy człowiek, będzie uczciwy, bo uczciwość ma we krwi po prostu :-), czy na tym zarabia, albo zyskuje jest dyskusyjne, ale on jest po prostu uczciwy :-).

    Obstaję za uczciwością, mimo że się w krótszej perspektywie na niej czasem traci... w dłuższej się jednak nie traci :-)

    Robercie1971 BRAWO! Bardzo trafne podsumowanie!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty