Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 25 lipca 2014 - 23:35
    ~żona napisał:
    ~ZiZ napisał:
    Docenia to że o niego walczyłam . - A jesteś tego pewna?




    A dlaczego miałby nie docenić. Chyba kazdy chce być kochanym i lubi jak kochająca osoba się o niego stara a jak trzeba to i walczy?
    To chyba też nalezy do pewnych zasad małżeństwa? Nie poddawać sie jak jest żle i walczyć potem naprawiać.



    Wiesz co kobieto...mnie jest Ciebie żal.Ktoś Ci napisał ze jak odciełaś męża od kasy to może i z tego powodu zostanie...że i tak będzie myślał o tej drugiej,ty będziesz raczej tą drugą a nie wiem czy będzie z toba czy obok. Czy on wrócił emocjonalnie do Ciebie? Pociesz acie kiedy jest ci żle przytuli kiedy płaczesz i przed snem pocałuje na powitanie z rana czy jak wróci z pracy z uśmiechem cześć kochanie?
    Czy po prostu jest> Robi co musi co do niego należy a jak sie próbujesz zbliżyc to zmęczony słaby albo chory?
    I taki układ Ci pasuje jest ale go nie ma...ale ważne że jest bo z nią wygrałaś. Naprawdę chcesz się przekonać. Potraktuj go jak męża daj równy dotęp do WASZYCH pieniędzy i wtedy zobaczysz. Jak zostanie to pewnie i wygrałaś.... ale jakoś wątpie czy by długo pobył jeżeli tamtą naprawdę kocha. Dlaczego ie zaryzykujesz i chcesz się tak oszukiwać. Tak byś wiedziała na czym na prawde stoisz.I mogłabyś iść dalej a tak to unieszczęśliwiasz pewno męża co w rezultacie unieszczęśliwi ciebie...kiedy cie za to znienawidzi...i na pewno chcesz tak żyć>
    Zresztą nie zrozumiem tego chyba nigdy za głupia blondynka jestem na to...jak można razem prowadzić firmę ale pieniądze tylko twoje na twoje konto. A on to co? Niewolnik... robol...jak ma się czuć z tym ze o wszystko Cie musi prosić?
    Pracuje zarabia ale nie ma do zysku prawa? To ja się nie dziwię że ucieka. Ipewnie jakby miał pieniądze to by jednak nie wrocił.Sorry za szczerość.
    Ja tak z męzem zrobiłam ...dałam połowę ostatniej pensji... i wybieraj... i wybrał odszedł a ja nareszcie wiedziałam jaki jest i teraz jestem szczęśliwa. Będąc z nim nadal bym sie szarpała i cierpiała...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 25 lipca 2014 - 23:46
    Zasady małżeństwa zostaw na boku. Ja też w nie wierzyłem i co? Rozpadło się i tyle. Moja ex chciała być świętą, a została qrvą. Ty się starasz, ja się starałem i u mnie nie wyszło. Zbierz fakty i wyciągnij wnioski.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~WIKI
    ~WIKI
    Napisane 02 sierpnia 2014 - 23:42
    Moje małżeństwo też się rozpadło mimo iz walczyłam ale teraz wiem że to najlepsze co mogło mnie spotkac.
    Żono daj mężowi wolność niech sam wybierze z kim chce być tylko tak uzyskacie wszyscy spokój i może szczęście
    ZIZ trudno odeszła ale się otrząśniesz i będziesz jeszcze szcęśliwy...zobaczysz. Na siłę nic by nie wyszło.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kriss
    ~kriss
    Napisane 17 sierpnia 2014 - 02:05
    dziwna sprawa moja druga połowa pewnego razu na fb poznała kolesie niby nic ale po pewnym czasie zauwazyłem ze coraz wiecej pisza do siebie i sms dziwne zachowania zony po jakims czasie postanowiłem powiedziec ze albo on albo ja powiedziała ze ok skonczy z ty ale to tylko słowa prawdz była inna przeciez widziałem a jak pytałem to riposta była taka ze sie czepiam i znowu ograniczam itp wiec powiedziałem koniec albo separacja niby buło znowu ok alle jednak nie i znowu moja wina ze sie czepiam ograniczam
    niewiem o czym oni tam pisza napewno nie o pogodzie moze ktos ma jakis pomysł jak to rozwiazac

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kriss
    ~kriss
    Napisane 17 sierpnia 2014 - 02:07
    dziwna sprawa moja druga połowa pewnego razu na fb poznała kolesie niby nic ale po pewnym czasie zauwazyłem ze coraz wiecej pisza do siebie i sms dziwne zachowania zony po jakims czasie postanowiłem powiedziec ze albo on albo ja powiedziała ze ok skonczy z ty ale to tylko słowa prawdz była inna przeciez widziałem a jak pytałem to riposta była taka ze sie czepiam i znowu ograniczam itp wiec powiedziałem koniec albo separacja niby buło znowu ok alle jednak nie i znowu moja wina ze sie czepiam ograniczam
    niewiem o czym oni tam pisza napewno nie o pogodzie moze ktos ma jakis pomysł jak to rozwiazac

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 17 sierpnia 2014 - 12:01
    Wiesz kriss, ja też przerabiałem teksty o ograniczaniu. O ograniczaniu kontaktów i możliwości rozwoju. Ja jestem po rozwodzie. Moja ex teraz może się rozwijać i realizować. Przykre jest to, że rozwaliła jeszcze jedną rodzinę z dwójką dzieci. Mam wrażenie, że teraz wiele kobiet chce być wolne i niezależne jak szalone feministki. Jak to ktoś trafnie powiedział: teraz to są kobiety uwolnione, kiedyś nazywało się to puszczalskie. Nie mam dla ciebie rady, nie znam twojej sytuacji. Musisz sam podjąć decyzję. To czasem jest bardzo trudne, sam to przerabiałem. I obietnice i zapewnienia ze strony ex, teraz widzę jak byłem okłamywany.

    pzdr
    zyggy

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 30 sierpnia 2014 - 12:31
    ~kriss napisał:
    dziwna sprawa moja druga połowa pewnego razu na fb poznała kolesie niby nic ale po pewnym czasie zauwazyłem ze coraz wiecej pisza do siebie i sms dziwne zachowania zony po jakims czasie postanowiłem powiedziec ze albo on albo ja powiedziała ze ok skonczy z ty ale to tylko słowa prawdz była inna przeciez widziałem a jak pytałem to riposta była taka ze sie czepiam i znowu ograniczam itp wiec powiedziałem koniec albo separacja niby buło znowu ok alle jednak nie i znowu moja wina ze sie czepiam ograniczam
    niewiem o czym oni tam pisza napewno nie o pogodzie moze ktos ma jakis pomysł jak to rozwiazac



    Jak bym maiła przeżyć ten miniony rok jeszcze raz to bym POSTAWIŁA NATYCHMIAST JASNE GRANICE.
    I co najważniejsze SAMA BYM ICH NIE PRZESUWAŁA bo taki błąd zrobiłam wiec odchodził wracał i tak wkoło aż zgłupieliśmy i już dzisiaj nikt nie wie gdzie jest granica.
    Powinnam jasno powiedzieć ...ok chłopie masz romans, dowierzałam się, żądam natychmiast zero kontaktów z laska, jesteśmy razem albo jesteś z nią. Masz tydzień na nieuporządkowanie tego po tygodniu albo wystawiam ci graty na korytarz albo nie odbierasz jej telefonów i znika z naszego życia...
    Ciekawe jak by się skończyło.
    Może rozstaniem z laską może rozwodem kto wie.
    Wiem jedno i mój M powiedział ta samo, przesuwana granica to był błąd. Wiedziałem ze do ciebie mogę w każdej chwili wrócić i ze mnie przyjmiesz.
    I wracał odchodził z 6-7 razy. kochanka dzwoniła żeby potwierdzić czy odszedł, żeby sprawdzić co własnie "robię" żeby ustalić czy walczę i czekam czy nie.
    Człowiek uczy się najlepiej na własnych błędach.
    Ps.
    Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
    W książce Katarzyny Miller Kup kochance męża kwiaty mówi ...będziesz gotowa wyślij jej kwiaty... życie pokażę. A jak na razie na przeprosiny kwiaty dostałam JA.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ajka
    ~Ajka
    Napisane 21 października 2014 - 19:46
    ~Bravo napisał:
    Macie zupełną rację. Niestety tych przypadkowych spotkań nie możemy uniknąć. Nię będe się rozwodził dlaczego.
    Ale z drugiej strony ona, pomimo że to przerwała (to w sumie była jej decyzja, ja też to czułem ale nie miałem dość siły aby pierwszy tak postanowić) chce ze mną utrzymywać kontakt. Sam nie wiem dlaczego. To znaczy teraz to chyba się zmienia. Widzę że coraz bardziej staa się mnie unikać. Ja tez to robię. Ale czasami jednak się widujemy. Powien szczerze. Nie było łatwo przez pewien czas. Jednak teraz staram sie to wszytsko jakoś w głowie układać, tłumaczyć sobie co i jak. Na krótką metę to pomaga. Z tym, że takie przypadkowe spotkania, i inne bierzące skojarzenia (z nią związane lub z tym co przeżywaliśmy) z życia codziennego, nie wpływaja dobrze na mój umysł. To jest Syzyfowe przestrajanie mózgu na inne tory myślowe. Wierzę jednak że kiedyś się uda :-) Zapomnę?


    Przeczytałam mnóstwo stron z Waszymi różnym przemyśleniami, zwierzeniami, niekiedy nawet niemiłą wymianą zdań, bo chciałam zobaczyć męski punkt widzenia.
    Przeczytam pewnie też i ten temat do końca, ale zatrzymało mnie to pytanie "Zapomnę?"
    Jeśli to głębokie, prawdziwe uczucie, to się tego nigdy nie zapomina. To wszystko wraca, ta Osoba wraca w myślach, wspomnieniach, snach, marzeniach.
    Ja przez 20 lat nie zapomniałam, choć z czasem wydawało mi się, że to tylko moje "co by było gdyby", to gdy przypadkowo odnowiliśmy kontakt po wielu latach i mimo, iż bardzo się przed tym oboje broniliśmy (każde z nas miało swoje życie, Rodziny, zobowiązania), to wszystko powróciło.
    Zdecydowaliśmy, że nie będziemy burzyć tego, co do tej pory budowaliśmy z innymi osobami, przez pewien czas staraliśmy się siebie wspierać mailowo, telefonicznie, a potem każde z nas poszło swoją wcześniejszą drogą. Jednak nie jest wcale łatwiej. Powiem więcej - jest CHOLERNIE CIĘŻKO!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mike
    ~mike
    Napisane 21 października 2014 - 20:34
    Ja się miotam przez niecałe 3 lata, a tu widzę, że po 20 nie mija. Niezła perspektywa, nie ma co... Ale pocieszające, że tyle, to mi już pewnie nie zostało...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ajka
    ~Ajka
    Napisane 21 października 2014 - 21:40
    `mike, czego Ci już tyle nie zostało?
    Z tego, co pamiętam, to pisałeś, że wróciłeś do Rodziny. Czy tak jest nadal?
    Miotasz się i wcale mnie to nie dziwi, ale jak wygląda Twoja obecna sytuacja, jakie są relacje?
    Dla ścisłości, to w moim przypadku minęło już 27 lat. Po 20 latach odnowiliśmy kontakt zupełnie przypadkowo, a od 3 lat znów nie ma żadnego kontaktu i jest jeszcze chyba trudniej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mike
    ~mike
    Napisane 21 października 2014 - 21:47
    Czasu, życia mi już pewnie tyle nie zostało...
    Wracałem... Kilka razy, bo mi na to pozwolono... Teraz po raz kolejny... Za każdym razem jestem, jak ćma - wiem, jak to się skończy, a nie umiem przerwać...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ajka
    ~Ajka
    Napisane 21 października 2014 - 22:38
    Smutne...
    Wracałeś jak piszesz, bo Ci pozwolono, ale czy utrzymujesz nadal kontakt z drugą osobą? Czy to trwa nadal skoro się miotasz, czy raczej chodzi o Twoje relacje, uczucia do żony?
    A, ile czasu nam jeszcze zostało, to tego na szczęście nie wiemy :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mike
    ~mike
    Napisane 21 października 2014 - 22:51
    Długo by pisać... Ale nie tutaj...
    Po każdym razie szczerze próbuję spalić mosty. I zawsze mówię, że to po raz ostatni.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ajka
    ~Ajka
    Napisane 21 października 2014 - 23:18
    Ale nie wychodzi?
    Każdy z nas musi sam przemyśleć, podjąć decyzję. Można się wygadać, posłuchać opinii innych, może poszukać w tych opiniach pytań, na które powinniśmy sobie odpowiedzieć, ale to nasze życie. A historie są różne i z tego, co tutaj czytam, to i zakończenia często też zaskakujące. Myślę, że Ty też znajdziesz właściwe odpowiedzi.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~echo_serca
    ~echo_serca
    Napisane 02 listopada 2014 - 18:08
    polowanie na mamuty nadal jest w modzie,
    pytanie tylko, czemu jeden partner ma obowiązek polować, a inny poluje (zbiera jagody) gdy uzna to za stosowne???

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 15 listopada 2014 - 23:53
    Jeżeli ktoś czytał kiedykolwiek moje posty ,,.....to u nas nie minęło 14 lat... potem tez się broniliśmy... później romans i chcieliśmy byc razem... ale jest jeszcze jego żona... która na to nie pozwala...szczegóły na KOGO KOCHA... KOCHANKĘ CZY ŻONĘ...

    I on chyba tak jak ty MIKE... wracał kilka razy chciał ratować małżeństwo.... teraz wyraźnie powiedział że musimy to zakończyć... a już szuka ze mną kontaktu..
    Śledziłam twoje posty byłam ciekawa jak to się u Ciebie zakończyło ale widzę że się nie zakończyło...
    Czyli powinnam uwierzyć radom mężczyzn ze On też nie zakończył tego definitywnie...
    Tyle że nie tylko Wy cierpicie... Wasze żony ale i MY też...niestety...jak kochamy to cierpimy... NIESTETY...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 16 listopada 2014 - 19:08
    ~mike napisał:
    Długo by pisać... Ale nie tutaj...
    Po każdym razie szczerze próbuję spalić mosty. I zawsze mówię, że to po raz ostatni.

    Wiesz MIKE
    Chciałabym cie zapytać dlaczego nie możesz .,Dlaczego odchodzisz próbujesz palić mosty a potem znowu wracasz? Dokładnie to robi mój T ...teraz też zakończył to a już szuka kontaktu? Już informuje ze wyjeżdża....bo zawsze mi o wszystkim pisał...
    Co powoduje ze chcecie dobrze, chcecie być z żoną a jednak po czasie nie możecie wytrzymać i idziecie do tej drugiej , a jednak kochacie ją za mało żeby dla niej wszystko zostawić?
    Próbuje to zrozumieć, chcę zrozumieć jego bo kocham i cierpię za każdym razem kiedy odchodzi , wraca do niej choć on może by i tego nie robił jakby ona nie szalała... MOŻE...
    Nie musisz tu ...możesz na priv......luna.7777@o2.pl
    kilka osób z forum juz się przewinęło przez tego maila...
    Czekam ...Luna.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megi
    ~megi
    Napisane 17 grudnia 2014 - 07:13
    Też mnie dopadło...a sądziłam, że tylko na filmach takie rzeczy się dzieją...

    Już od dawna on się odsuwał ode mnie, a ja w samotności walczyłam o małżeństwo...całymi latami... Poznał kogoś na portalu z grami w internecie, po dwóch miesiącach wyjechał za granicę, gdzie budowała się między nimi więź emocjonalna, jego romans rozkwitł. Trwało to ponad 2 lata.. Teraz on jest w domu a ja za granicą. W tym roku kazałam mu wybierać. Wybrał mnie, chce ratować, budować od nowa. Nie mieszkamy ze sobą już 3 lata, z przerwami urlopowymi.

    I tak ratować chciał już wcześniej, jednocześnie ciągnąc romans i planując wypad z kochanką do ciepłych krajów. Od początku tego roku zrezygnował z kontaktów z kochanką, zaczął się zmieniać w stosunku do mnie i do dzieci, staje się lepszym człowiekiem. Mówi, że kontakty całkowicie zlikwidował /bilingi online sprawdzam, mam dostęp do jego skypa itp./ Nasze stosunki były już na tyle dobre, że ciągnięty za język przyznał się do cybersexu z nią. Mimo, iż wiedziałam, że to robili /nie wiem skąd...kobieca intuicja?/ to jednak przyznanie się poważnie odbiło się na moim zdrowiu. Nie dlatego, że to robili, ale dlatego, że 9 miesięcy wcześniej, przy poważnej rozmowie w stylu "co dalej z nami będzie?", pytany wprost, zaprzeczał, kłamiąc mi prosto w oczy.

    Przez te 9 miesięcy nasze relacje na tyle się poprawiły, że powoli zaczynałam chcieć czegoś więcej, a on postanowił być ze mną szczery do końca...
    Nie ma dla mnie znaczenia sex sam w sobie /czasem jest to tylko spuszczenie napięcia z pewnych części ciała/. Boli mnie zdrada emocjonalna i kłamstwa, którymi mnie karmił.
    Widzę, że staje się wrażliwy, potrafimy przegadać całe noce, wiem, że u kochanki szukał rozwiązania naszych problemów, stała się najpierw jego powierniczką, pomagała mu, gdy sami nie umieliśmy rozmawiać, a dopiero później to wszystko zrodziło więź emocjonalną. Sex był po to, by, jak on to określa, "spuścić z krzyża" i sam nie wie dlaczego to się stało, dreszczyk emocji, zakazany owoc, coś innego, bo przez internet...wszystko po trochu. Analizujemy jak doszliśmy do punktu, w którym się obecnie znajdujemy...jednak ja mam wątpliwości...Czy aby na pewno nie było sexu w realu, bo była raz taka możliwość? Czy znów mnie nie okłamuje, usypia moja czujność, bym nie złożyła pozwu o rozwód? Czy się nie kontaktują? /druga karta sim, inne konto skype itp./

    Wiem, że ktoś zaraz powie, że związki na odległość się nie sprawdzają. U nas to właśnie dzięki odległości obecnie zaczyna się dobrze dziać...mamy czas na przemyślenia, odchorowanie zdrady, on dodatkowo ma cały dom na głowie, więc kolejny +, bo wreszcie docenia, co znaczy "siedzenie w domu".
    Odległość również była po to, by od siebie odpocząć, bo inaczej pozew o rozwód złożyłabym już 3 lata temu. Żałobę po związku również mam za sobą...wypłakałam tyle łez, że już od dwóch lat nie potrafię płakać...

    Dlaczego tyle to wszystko trwało tak długo, a ja dawałam się tak poniżać?
    Bo należę do kobiet, które kochają za bardzo.
    Lecz teraz to się zmieniło. Okłamał mnie w najważniejszej rozmowie dotyczącej naszego małżeństwa, gdy błagałam o szczerość. Teraz pracuję nad tym, by stać się zdrową egoistką.

    Pytanie jest takie. Czy w takiej sytuacji dawać szansę? Robić sobie nadzieję, że może faktycznie zrozumiał, co jest dla niego ważne? Wierzyć, gdy mówi, że kocha coraz bardziej, że roznieca płomień miłości i powoli odnajduje to coś, co pokochał we mnie, a potem gdzieś to zatracił?
    Dodam, że gdzieś w głębi duszy mam potrzebę odbudowy. Wiem, że to jest ten, z którym chcę się zestarzeć i czuję, że to nas wzmocniło, jesteśmy bardziej szczerzy, ale strach przed tym, że znów mnie okłamie/zdradzi/emocjonalnie opuści jest ogromny.

    Wiem, robię bałagan, bo to samo napisałam w innym wątku...ale dopiero się tu ogarniam i nie znalazłam wcześniej tego tematu, a wydaje się bardziej właściwy...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DTL
    ~DTL
    Napisane 22 grudnia 2014 - 21:32
    Dawno mnie tu nie było,ja jestem już po rozwodzie,wiesz megi zagmatwana ta twoja historia.Jeśli kochasz to warto!!!!!!Ja chyba nie mogłem znieść tej toksycznej atmosfery w domu mne jest teraz sto pocent lepiej,czemu sam nie wiem

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megi
    ~megi
    Napisane 23 grudnia 2014 - 06:44
    I to jest problem...bo ja nie wiem, czy kocham jeszcze...
    Nie mogę powiedzieć, że nie kocham, ale "kocham", też nie potrafię...
    Ale dzięki DTL.
    I fajnie, że teraz jest Ci lepiej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook