Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~DTL
    ~DTL
    Napisane 05 maja 2014 - 22:55
    Po co ci to wiedzieć jesteś masohistą emocjonalnym jak powie ci że Cię zdradziła to coś to zmieni w twojej sytuacji będziesz nie wiem usatysfakcjonowany że miałeś rację. Powiem tak jak żona zachowuje się obojętnie to znaczy że zadurzyla się w kimś innym i ciebie ma na tę chwilę głęboko.Nie wiem może jej przejdzie i doceni to co miała ale to już czas pokaże. Trzymaj się facet ja to już przerabialem nic miłego

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~młody
    ~młody
    Napisane 05 maja 2014 - 23:39
    dzięki DTL! Widzę, że Ty już doświadczony i po przejściach i jak u Ciebie się skończyło?
    Próbuje zrozumieć jak może myśleć taka kobieta i czemu tak postępuje, ale chyba masz rację, jest zadurzona w tym drugim bo jest zblokowana totalnie.
    Ciekawi mnie jeszcze opinia Panów zdradzanych gdzie potem walczyli w sądzie, wygrywali i czy dało im to satysfakcję?
    Czy zdarzyło się też komuś, że zdradzała ich żona a potem potulnie próbowała wrócić?
    Dzięki Panowie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DTL
    ~DTL
    Napisane 06 maja 2014 - 05:37
    Młody u mnie już pozamiatane nie życzę Ci tego nie wiem czy masz dzieci czy nie jeśli nie to w całej tej sytuacji będziesz miał trochę lżej ja niestety chcę czy nie mam kontakt z ex bo mamy córkę. Gdyby nie to wolałbym ex niewidywać, choć u mnie to wypaliło się z jednej i drugiej strony za miesiąc rozwód póki co niby dogadani jesteśmy zobaczymy jak będzie .Mimo wszystko nikomu nie życzę tego ,mam nadzieję że się jakoś poukłada i najważniejsze szanuj się wiem że boli ale pamiętaj desperat w oczach kobiety zawsze będzie zerem

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Mib
    ~Mib
    Napisane 09 maja 2014 - 20:33
    Kocham ją nad życie,zrobiłbym dla niej wszystko,zawsze byliśmy wobec siebie szczerzy.Dla niej wyjechałem za granicę żeby nam było lepiej.Później założyłem firme itd.Nie wiedziałem,że można tak kłamać...Na dodatek ten gość to ochroniarz w ogóle nie był przystojny,zarabiał 5zł na godz...ale jak przeczytałem jak sie poznawali to on mówił jej wszystko co kobieta chce usłyszeć poleciała na słodkie słówka jak 15 latka...On cały czas pisał o seksie,ona pisała coś o rodzinie,dziecku itd.a on tylko o seksie...Na dodatek takie rzeczy,że tak zboczonego kolesia nie widziałem jeszcze...Z rozmów wynikało,że łączy ich tylko jedno...Ona codziennie wracała z pracy miała kolacje,dziecko spało,łóżko pościelane a czekała tylko aż zasne i się podniecali do 2 w nocy pisząc na facebooku co będą robić...leżąc obok mnie w łóżku a niedaleko nasze dziecko spało...Nawet dowiedziałem się,że gdy poszła z dzieckiem na spacer cały dzień jej nie było podobno z koleżanką...była z nim jak dziecko spało to obok wóżka na kocu robili ehh nieważne....Gdy wróciła następnego dnia z pracy dziecko dałem do babci a sam zamknąłem drzwi i powiedziałem jej co o niej myśle i wszystko co wiem...Była awantura zadzwoniła po swojego ojca przyjechał spakowała wszystko i wyprowadziła się do taty...Dziecka jej nie dałem bo powiedziałem,że nie pozwolę żeby mój syn miał kontakt z takim zbokiem jak ten koleś,żeby patrzył na to wszystko itd.Zadzwoniła na policje ale mam pełne prawa do dziecka więc nic nie mogła zrobić...Postanowiłem walczyć o nasze małżeństwo mimo wszystko cholernie ją kocham wiedziałem,że jej wybaczę choć zapomnieć będzie ciężko i odzyskać pełne zaufanie...Ufałem jej bezgranicznie a w jednej chwili wszystko prysło jak bańka mydlana...Związek opiera się na zaufaniu a miłość raz jest bardziej gorąca raz mniej,pozatym rutyna wkrada się w każdy związek to jest normalne.Wiedziałem jakie popełniłem błędy i obiecałem jej,że zmienie siebie,że zrobie wszystko żebyśmy byli szczęśliwi...Po tygodniu odezwała się przepraszała mnie,mówiła,że nie wie czemu to zrobiła,że czuje się jak świnia,że wie jak mnie zraniła i całą rodzinę,bardzo żałuje,że była głupia itd.Porozmawialiśmy i postanowiliśmy spróbować lecz po kilku dniach stwierdziła,że nie ma sensu...Załamałem się jeszcze bardziej bo obiecała,że zrobi wszystko żeby ratować nasze małżeństwo,mowiła,że mnie kocha ,że juz nigdy nie skrzywdzi ,że chce być ze mna i z dzieckiem żebyśmy dali mu szczęśliwy dom.Dobiło mnie to strasznie nie byłem w stanie o niczym innym myśleć,pracować,zajmować się dzieckiem,byłem totalnie rozbity...Miałem dostęp do wszystkiego co miala do telefonu połączeń smsów również więc wiedziałem ,że sie nie kontaktuje z kochankiem...Napisała do mnie sms ,że bedzie się ze mną kontaktować tylko w sprawach dziecka.Ja ją przekonywałem,tłumaczyłem ile pięknych chwil przeżyliśmy razem itd.Dowiedziałem się,że znów pisze z kochankiem i się spotyka nawet 2 razy była u niego na noc...Po kilku dniach jej ojciec przyjechał do mnie i zabrał mnie do niej bo chciała ze mną porozmawiać plakala,przepraszała,że wie jak mnie to boli,że on ją nie obchodzi zerwała z nim wszelkie kontakty a ja na facebooku znów odkryłem ich rozmowy co robili jak im bylo cudownie itp...Od tamtej pory nie pisała do niego,nie spotykała się nigdzie z nim sprawdzałem wszystko jej rodzina też mi mówiła,że jest w domu itd.Spotykaliśmy się codziennie zabierałem ją na spacery,wycieczki za miasto z dzieckiem do restauracji itp.Po kilku dniach ktoś smsami do mnie bardzo namieszał nam gdy próbowaliśmy odbudować nasz związek i żeby wyjaśnić to zaczęła pisać i dzwonić do kochanka bo to dotyczyło jego osoby ja się wściekłem,że z nim pisze a ojciec jej jak się dowiedział,że znów pisze i dzwoni do kochanka wyrzucił ją z domu i poszła na noc gdzie?zamiast do swojego domu to do kochanka...2 dni później spotkaliśmy się przyznała mi się ,że była u niego,że uprawiali seks,że nie wie co ma robić ma mętlik w głowie,żę ona chce mnie,że mnie kocha ale on jej siedzi w głowie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Mib
    ~Mib
    Napisane 09 maja 2014 - 20:35
    Witam.Piszę tutaj,ponieważ nie mam z kim porozmawiać kto zrozumiałby co czuje...
    Jestem z żoną 5 lat i 4 miesiące tzn. byłem...2 lata i 4 miesiące temu wzięliśmy ślub.Mamy ślicznego synka,który niedługo skończy 2 latka.W naszym związku było pięknie kochaliśmy się,szaleliśmy za sobą wiedziałem,że to jest kobieta mojego życia.Ona mówiła,że jestem tym jedynym.Niestety od pewnego czasu kłóciliśmy się,nie dogadywaliśmy się...2 miesiące temu powiedziałem jej co chciałbym żeby zmieniła co mi nie odpowiada chodziło o sprawy łóżkowe.Ona kilka razy mówiła,że nie podoba jej się to,że piję piwo i chce żebym ograniczył.Zrobiłem jak chciała piłem 3 piwa tygodniowo,później 2,jedno teraz nie piję w ogóle żadnego alkoholu.Lecz ona zaczęła się ode mnie oddalać...Miałem swoją firmę potrafiłem dziennie przynosić do domu 500 czasem 600zł.Niestety w zimę miałem kryzys i mieliśmy problemy finansowe.Dużo kosztowały nas przeprowadzki itd.Żona opiekowała się naszym synem ja pracowałem od rana do 12,13 najdłużej do 17.Lecz przez ten kryzys dostała staż z urzędu pracy,ponieważ chciała wyjść z domu,do ludzi i pracować zgodziłem się.Ja ze względu,że mam firmę mogłem siedzieć w domu z dzieckiem.Opiekowałem się synem przebierałem,karmiłem,bawiłem,kąpałem zabierałem na spacery itd.Żona gdy przychodziła ze stażu miała posprzątany dom,ugotowany obiad,później któreś z nas robiło kolację ale coraz rzadziej miała siłę na jakieś zbliżenia...Po 2 latach małżeństwa seks był kilka razy w miesiącu czasem nawet raz...Tłumaczyła to zmęczeniem,bólem głowy lub,że jest senna i było to odkładane na następny wieczór itd.Rozumiałem,że może być zmęczona ja też nie zawsze miałem siłę czy ochotę.Seks jest bardzo ważny ale nie najważniejszy ,lecz brak seksu w młodym małżeństwie normalny nie jest.Kiedyś potrafiliśmy się kochać kilka razy dziennie ale cóż...Na początku marca przeprowadziliśmy się.Żona miała bardzo blisko do pracy.Choć nie chcieliśmy za bardzo mieszkać w tym miejscu ale nie mieliśmy wyjścia.Odwiedzałem żonę z dzieckiem w pracy,późnym wieczorem przychodziłem po nią jak uśpiłem dziecko żeby nie wracała sama po ciemku przez park.Nagle zaczęła pracować częściej po 12 godzin bo chciała więcej zarobić rozumiałem to choć tez chciałem mieć czas dla siebie lub dla mojej firmy a nie całe dnie z dzieckiem.Pewnie czasem zostawialiśmy go u babci itd.Nagle 26 marca moją żona wróciła z pracy i powiedziała mi,że jej uczucia się wypaliły i narazie nie ma gdzie mieszkać ale jak wyremontuje swój dom to się tam wyprowadzi z dzieckiem.Ja byłem w szoku,nigdy się czegoś takiego nie spodziewałem,nie po niej była mądrą,wykształconą kobietą,mamy rodzinę,małe dziecko a ona nagle chce odejść.Prosiłem ją żeby tego nie robiła,dlaczego itd.Błagałem,płakałem w nocy gdy spała obok mnie.Pytałem czy ma kogoś stanowczo zaprzeczała.Nagle stwierdziłem,że nie da sie kogoś nagle przestać kochać to nie jest światło,że się je wyłącza i zgasło.Zacząłem podejrzewać,że kogoś ma...Nagle zaczęła o siebie bardzo dbać,codziennie kupowała jakieś nowe ubrania,kosmetyki,hasła pozmieniane do wspólnej poczty,wspólnego facebooka do jej kont pocztowych itd.też pozmieniane a zawsze znaliśmy swoje hasła,nie ukrywaliśmy nic.Zacząłem ją sprawdzać dzwonił do niej dziwnie podpisany numer telefonu.Mówiła,że proponowali jej pracę ale nie chciała.Pewnego dnia przyszedł rano sms "dzień dobry :)" .Już wiedziałem,że kogoś ma bo żadna niby firma nie pisze o 7 rano dzień dobry...Nic nie mówiłem nadal przychodziłem po nią do pracy.Chciałem dowiedzieć się więcej i upewnić...Jak w końcu dostałem się na jej facebooka to się załamałem...Dowiedziałem się,że od ponad tygodnia kogoś ma,dowiedziałem się,że on pracuje tam gdzie ona w centrum handlowym.Ona 22 lata on 31 lat.To co pisali do siebie to był szok pisali co robili,gdzie robili jak im było umawiali się na następne spotkania żona zaczęła kłamać z godzinami pracy ja byłem z dzieckiem a ona zamiast w pracy była z nim...Nigdy wcześniej nie kłamała,nie poznawałem jej co ona zrobiła...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Mib
    ~Mib
    Napisane 09 maja 2014 - 20:36
    Płakała,przytulała się do mnie,przepraszała i zapytała czy będę w stanie zrobić tak żeby o nim nie myślała żeby przeszło jej to zauroczenie.Ja powiedziałem,żę zrobie wszystko ale musze się zastanowić czy mogę jej dać szanse jeszcze.Po kilku dniach dałem szanse ale ona nie wiedziała dalej co robić mówiła,że jest 50/50 że albo kończymy albo naprawiamy wszystko.Powiedziałem jej,że daje jej tyle czasu ile chce żeby sobie przemyślała z tym,że jedni doradzali jej tak inni nie...Ona twierdziła ,że to bedzie jej decyzja.Spędziliśmy razem cały dzień,noc i pojechałem do siebie żeby mogła spokojnie myśleć...Między nami do niczego nie doszło nie chciała...Następnego dnia pojechała do swojego ojca,który ma drugą żonę a ona chciała żebyśmy się rozstali więc zapewne jej doradzała...Po kilku dniach spotkałem się z żoną powiedziała,że podjeła decyzje i ,że nie chce być ze mną,że nadal mnie kocha jestem dla niej bardzo ważny ale nie chce oszukiwać siebie i mnie ranić bo nie wie czy będzie w stanie odwzajemnić moją wielką miłość do niej a jeśli nie odwzajemni to znów mnie skrzywdzi...Powiedziała,że chce żebym jej kiedys wybaczył i,że chciałaby żebyśmy zostali przyjaciółmi...Dodała,że jeszcze będe szczęśliwy ,że znajde kogoś ,że może ona tez jeszcze kiedys bedzie szczesliwa...Zapytałem ją a teraz jestes szczęśliwa?Odpowiedziała,że nie za bardzo...Pojechałem do domu płakałem jak małe dziecko od tej zdrady bardziej bolało mnie to,że nie chce spróbować ratować naszej rodziny,ja mimo tego jak cierpiałem bardzo chciałem zrobiłbym wszystko żeby o nim zapomniała,żeby była szczęśliwa,żeby rozpalić uczucia bo one przygasają ale można je wzniecić tak jak świeczka gdy zgaśnie to znaczy,że trzeba ją wyrzucić do kosza?Nie wystarczy chcieć sięgnąć po zapałki...Nie wyobrażam sobie bez niej życia nie wiem co robić nigdy nie myślałem,że do czegoś takiego dojdzie teraz jest widmo rozwodu...Marzyłem o wspólnych wakacjach z naszym synem w czerwcu skończy 2 latka...On nie rozumie co się dzieje ale doskonale czuje...dzieci to najlepsi psychologowie.Od miesiąca jest przerzucany u mnie 3 dni u niej 3 dni i widzę po jego zachowaniu,że jest z nim coraz gorzej,,,płacze woła mama woła tata a ja mam łzy w oczach i mówie mu,że mama jest w pracy...Nie potrafię funkcjonować myśle w każdej sekundzie tylko o niej nie sądziłem,że tak można kochać...Wiedziałem jakie ja popełniłem błedy i chciałem wszystko naprawić ale sam nie dam dłużej rady walczyć za nas dwoje,brakuje mi sił,psychika w rozsypce...Proponowałem terapię małżeńską ale nie doszła do skutku...Nie wiem co mam robić czy dalej walczyć?Tylko jak?Od kilku dni nie kontaktujemy się ze sobą nie będę się płaszczył tylko w sprawach dziecka piszemy...sprawdziłem połączenia i wiem,że od 2 dni znów pisze do kochanka i dzwoni prawdopodobnie się znów spotykają tego nie wiem na pewno...Doradzcie mi co mam zrobić?Pomóżcie mi jakoś?Jak przetrwać w tym bólu?jak o tym nie myśleć?jak ją odzyskać?Staranie się,pisanie,okazywanie miłości nie pomagało.Nie wiem co robić jestem z tym sam nikt nie rozumie co ja czuje...nic sobie nie zrobię bo skrzywdziłbym dziecko a kocham je nad życie ale moją żonę dalej bardzo kocham i nie potrrafie przestać...U mnie miłość nie znika z dnia na dzień to nie było 5 tygodni tylko ponad 5 lat a w tym wszystkim malutkie dziecko...nie wiem jak mam to uratować ale wiem,że zrobiłbym wszystko żeby odzyskać swoją rodzinę ona jest dla mnie największą wartością ja nie potrafię bawić się uczuciami.To wszystko tab bardzo boli,łzy same płyną nie potrafię racjonalnie myśleć schudłem 10 kg w 1,5 tygodnia nic nie jem nie chce mi się nic jestem załamany i myślę tylko o niej nie chce rozwodu nie chcę żeby dziecko miało rozbitą rodzine chcę żebyśmy byli znów szczęśliwi jak kiedyś,uczucia wracają ale jak to zrobić...Proszę o jakieś porady wiele osób przeżywa jakoś rozstania więc ktoś zapewne tutaj rozumie co ja czuje...z góry dzięki za odpowiedzi...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Mib
    ~Mib
    Napisane 09 maja 2014 - 20:39
    Przepraszam,że się tak rozpisałem mam nadzieję,że ktoś przeczyta...Aha post pierwszy ma być jako drugi nie wiem dlaczego mi nie wysłało tego pierwszego witam więc jest nie po kolei z góry przepraszam....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Mib
    ~Mib
    Napisane 09 maja 2014 - 20:42
    Nie potrafię zrozumieć dlaczego mnie zdradziła?Czemu mnie to spotkało?za co?Zaczynam szukać winy w sobie żeby zrozumieć...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 09 maja 2014 - 21:03
    Mib, sam jestem w podobnej sytuacji. Moja żona także nagle zaczęła kupować nową bieliznę i ciuchy. Kilka schematów mam podobnych do twojego przypadku. Różnice także. Na przykład to, że u mnie nie było w ogóle mowy o powrocie i naprawie. Nie byłem tak dobrym ojcem jak ty z tego co piszesz. NAJWAŻNIEJSZE to nie bież winy na siebie. Ja to przerabiałem i nadal przerabiam bo nie mogę się od niej uwolnić, czyt, nadal ją kocham mimo, że jej tego nie mówię. Moi teściowie trzymali jej stronę, jak jest obecnie nie wiem, nie mam kontaktu. Ja także obwiniałem się za tą sytuację, ja ją poznałem z obecnym amantem. Ona zaprzecza, że jest związana z innym. Gdy dzieci są u mnie nocuje u niego i dodać należy, że on się rozwiódł. Jak zapewne stwierdzi moja żona, że ona nic nie wie o przyczynach.. Kilka sytuacji znów pasuje do twojej. Późne powroty z pracy, telefony, facebook itd. Trochę prawdy wyszło na jaw podczas badania rodziny przez biegłego psychologa. Po prostu syn powiedział jak to widzi i co mama zrobiła. Badanie zarządził sąd na okoliczność tego, że ja uznałem iż rozwód jest złem dla dzieci. Sędzina tak się rozkręciła, mało na mnie nie naryczała i zarządziła to badanie. W kwestii rozwody niewiele ono wnosi, bo i tak do niego dojdzie zdaniem mojego prawnika. Mi tylko dodało trochę sił do walki o uznanie tego za zdradę. Myślę cały czas o tym czy tak zrobić. Ona i tak będzie się z nim kochać a ja tylko będę cierpiał. Nie będę teraz opisywał swojego stanu bo jest nieciekawy. Pamiętaj Mib nie bież tego na siebie, to nie ty poszedłeś do innej. Nikt z nas nie jest doskonały a małżeństwo to pewien układ czy umowa. Można do niej pisać aneksy (dogadywać się), ale nie wolno jej zrywać. Głupie polskie sądy i tak będą szukać winy po obu stronach. Mam wrażenie, że obecnie rozwody są dawane tak lekką ręką, że szok. Obecnie wszystko jest krótkotrwałe i takie chyba są obecne małżeństwa. Nastały chore czasy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Mib
    ~Mib
    Napisane 09 maja 2014 - 21:17
    ZiZ dzięki za odpowiedź.Wiem mniej więcej co czujesz.Kilka rzeczy rzeczywiścię się zgadza,różnice muszą być...Moim zdaniem trzeba ze sobą rozmawiać o problemach na tym polega małżeństwo żeby ze sobą rozmawiać,pokonywać wspólne problemy a nie uciekać od nich jak tchórz i zdradzać...Dla rozpadu związku są wytłumaczenia ale dla zdrady nie!Jak coś było źle wystarczyło powiedzieć spróbować naprawić albo odejść a nie zdradzać i krzywdzić drugą osobę.Małżeństwo zawiera się po to żeby się wspierać w trudnych chwilach,żeby być ze sobą na dobre i na złe a nie tylko wtedy gdy jest dobrze tak najlatwiej...Ja po prostu nie wyobrażam sobie życia bez niej mimo tego jak mnie skrzywdziła.Nie umiem sobie z tym poradzić nie wiem o co jej chodzi dlaczego?Dlaczego to zrobiła?dlaczego później mówiła,że kocha,że zrobi wszystko żeby odzyskać zaufanie,naprawić to wszystko,odbudować naszą rodzine po co te wszystkie słowa,przysięgi jak teraz znów jest to samo...Byliśmy szczęśliwi a teraz...:(

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Mib
    ~Mib
    Napisane 09 maja 2014 - 21:22
    ZiZ masz rację nastały chore czasy...a sądy daj spokój chciałem walczyć o moje dziecko ale czy mam szanse?Zazwyczaj matka dostaje dziecko,pozatym nie chce żeby dziecko było kartą przetargową pragne jego szczęścia on jest zbyt mały żeby coś zrozumieć ale doskonale czuje,na pewno czuje jak tata czy mama są źli,bez humoru widzi jakiegoś obcego pana przy mamie...jak jest taka niestała w uczuciach to on może mieć po drodze 10 nowych tatusiów...Nie wiem może to przez to,że jest taka młoda(22lata) nie wyszalała się zawsze się bardzo dobrze uczyła same czerwone paski,stypendia nie imprezowała związała się ze mną byłem jej pierwszym(była dziewicą) ale był ślub ,dziecko nigdy bym sie po niej nie spodziewał...nie wiem co robić...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 09 maja 2014 - 21:41
    Mib, nie wiem co ci poradzić. Poszukaj psychologa i/lub psychiatry. To nie jest naśmiewanie się. To tylko jedna z rad. Jedni zaczynają się modlić inni szukają rozwiązania u w/w lekarzy, jeszcze inni popadają w alkohol lub gorszy syf. Bywają także przypadki samobójstw i wiele wiele innych możliwości. Mój kryzys trwa od września 2013 i do dzisiaj nie potrafię się otrząsnąć. Mam wsparcie w rodzinie i przyjaciołach, Często popadam w skrajny pesymizm życiowy i ledwo daję radę. Do tego moja żona chce mnie finansowo wykończyć, ale to inny temat.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Mib
    ~Mib
    Napisane 09 maja 2014 - 21:52
    ZiZ minęło dopiero 1,5 miesiąca odkąd ze sobą nie mieszkamy i minęło kilka dni odkąd podjeła decyzje,żę nie chce ze mną być to wszystko jest świeże i cholernie boli bez psychologa się raczej nie obędzie bo zamiast lepiej jest ze mną coraz gorzej...Nie chcę się poddawać chce walczyć o nasze małżeństwo ale sam?jak mam ją przekonać do siebie jak jej wytłumaczyć,żę mamy rodzinę ,że nie warto przekreślać 5 lat niszczyć rodziny dla chwilowej fascynacji(sama mówiła ,że i tak z nim nie będzie on mówił,że łączy ich pożądanie...)jak ją odzyskać?jak wygrać z kochankiem?czy może się poddać?może nie jest warta mojej miłości...to takie trudne do zrozumienia ,tak bardzo boli gdybym jej nie kochał byłoby lżej a ja ją kocham nad życie...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 10 maja 2014 - 10:23
    Mib u mnie małżeństwo padło po 17 latach. Moja żona twierdzi, że z nikim nie jest związana, kłamie, łże jak najęta. Wczoraj dzieci trafiły do mnie, ona oczywiście na noc do kochanka. Sam nic nie zdziałasz, sam nic nie naprawisz. Do tego potrzeba chęci z obu stron. Wiem to. Ja też kocham moją żonę nad życie, ale ona mnie już nie. Jak sobie to podsumuję, to chyba cały czas szukała czegoś innego. Ten obecny jest niezłym bajerantem. Ja stąpam twardo po ziemi i to nas bardzo różni. Sam także nie daję rady. Mam pewien plan, ale go nie zdradzę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Mib
    ~Mib
    Napisane 10 maja 2014 - 11:08
    ZiZ moja żona od rana już pisze smsy do kochanka zapewne się dzis spotkają...najgorsze,że moje dziecko jest z nią a ja nie mam wpływu na to gdzie ona jest a nie chce żeby mój syn miał kontakt z takim zboczeńcem jak jej kochaś.Nie moge zabronic kontaktów bo oboje mamy prawa do dziecka i ono obojga nas bardzo kocha...3 dni jest u mnie teraz 3 dni u niej...nawet boję się myśleć co to niewinne małe dziecko czuje...i co myśli jak widzi mame z innym panem...nie wiem już co robic załamany jestem tym wszystkim tracę powoli nadzieje ,że bedzie dobrze jeszcze...mam dość wszystkiego nie wiem co robić kompletnie...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 10 maja 2014 - 16:15
    Witaj Mib przeczytałam dzisiaj Twój post i ...
    nie będę ponownie opisywać swojej historii naprawy małżeństwa i walki o nie , bo to wszystko znajdziesz w postach wcześniejszych i cholera, gdybym miała tyle lat co Ty i moje małżeństwo trwałoby 5 lat a problemy pojawiły się przy pierwszej lepszej okazji ...
    tak jak w Twoim przypadku - pisałeś , że były to problemy finansowe ....nie walczyłabym o NIC ....ale macie synka ... serce się kraje jak się czyta to co piszesz ale życie jest brutalne ,twarde ,trudne dla tych , którzy myślą w takich przypadkach tylko o innych w Twoim przypadku o Twojej żonie ....jeśli Ci na niej zależy zapomnij o niej na jakiś czas pomyśl tylko o sobie i swoim synku ...nie gań jej za to co robi ale skup się na sobie i dziecku ....nie chcę radzić bo to trudne sprawy ale ta rada wierz mi się sprawdza ...jeśli nie naprawisz tego związku to na pewno zbudujesz nowy .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ZiZ
    ~ZiZ
    Napisane 10 maja 2014 - 20:57
    Dobrze mówisz Roma. Trzeba zadbać o dzieci i siebie. Od siebie dodam, że nie jest to proste. Przerabiam to od września 2013. Z dziećmi mam kontakt i układ bardzo dobry. Kiedy chcą i ja mogę to przebywają u mnie. Nie znam się na psychologii, ale dodam, że brak dbałości o siebie (jakkolwiek się ona objawia) może być nieświadomy i niezamierzony. Na pewne sytuacje nasz mózg i organizm tak właśnie reaguje. Czasem nawet tracimy władzę nad własnymi myślami. One same rodzą się w naszej głowie i nie potrafimy nad tym zapanować. Przyczyną jest właśnie stres związany z utratą czegoś bardzo ważnego, czegoś z czym / kim byliśmy bardzo emocjonalnie związani. Przypomina to objawy odstawienne. Tak między innymi ujmują to psychiatrzy. Nasilenie tych objawów jest silniejsze u osób bardziej emocjonalnych. Masz rację Roma, że nie warto walczyć. Jest to niewykonalne bo do miłości nikogo się nie zmusi. Starsze małżeństwa są trwalsze, nie mówię, że na 100% ale statystycznie potrafiły więcej przetrwać. Wydaje mi się, że obecnie ludzie jakoś idą na łatwiznę. Nie potrafią w chwili zauroczenia powiedzieć sobie i temu kochankowi czy kochance: przepraszam, ja mam żonę czy męża. Jakoś zbyt łatwo poddają się, nie mają nawet oporów przed swoją religią. Jest to zwłaszcza bolesne w przypadku mojej, mega wierzącej żony. Jej zainteresowania opisywane przez mnie w dużo wcześniejszych postach miały także wpływ na jej postępowanie. Nie mam rady dla nikogo bo nie jestem w tym względzie znawcą. Mogę tylko życzyć wszystkim poszkodowanym jak najszybszego i głębokiego poukładania sobie życia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kobietka
    ~kobietka
    Napisane 11 maja 2014 - 09:49
    Panowie...
    doskonale rozumiem Was i Wasz ból......
    Kiedyś już tu pisałam ...Zdrada to paskudna sprawa i choć Wam teraz wydaje się, że jesteście w stanie przez nią przebrnąć, bo stała się faktem...bo kogoś tracicie... to zapewniam Was , że życie później w takim związku to jest chore.
    Nie twierdzę, że niektórym się nie udaje ...ale tak naprawdę potrzebna jest ciężka mozolna praca obu bardzo świadomych stron.
    Tak jest, że czasami coś po prostu się kończy..... Najczęsciej poczucie porażki , klęski , odrzucenia i przede wszystkim strach , strach przed nieznanym, przed nowym innym (jakim????) życiem powoduje ,że kurczowo mimo wszystko chcemy kogoś na siłę zatrzymać, choć tak naprawdę wewnątrz czujemy ,że zbyt wiele ran nam zadano...zbyt mocno upokorzono.
    Rzadko kiedy udaje się mężczyznom zyć w harmonii z kobietą, która jawnie ich zdradziła. Kobiety też noszą w sobie ten ból w ukryciu . Nic już nie jest takie same. To , co teraz przechodzicie to piewszy etap rozpadu związku..... Jest trudno, ciężko... nie do zniesienia... wiem jednak ,że temat można przerobić przeanalizować w swojej głowie.. jesli umiecie to robić w życiu zapewniam Was ,że przyjdzie taki moment uwolnienia i lekkości. ale to za jakiś czas
    Najważniejsze są dzieci . dzieci ich dobro . Zapewnienie im komfortu , spokoju, dziecko to nie broń, nie karta przetargowa, kto szafuje dziećmi z góry skazany jest na porażkę. To co się zepsuło, to nie z powodu dzieci, lecz z powodu DOROSŁYCH. Obie strony powinny zabdać o najwyższą delikatność w przejściu przez dzieci tych trudnych momentów.Nigdy nie wolno jej lub jemu robić na złość własnymi dziećmi!
    Panowie :))) troszkę spokoju, uwolnijcie się od cieżkich, przytłaczających myśli...zróbcie coś tylko dla siebie ..odpocznijcie na chwilę . Postarajcie się spojrzeć na sprawę z innej perspektywy ....
    One to wszystko zrobiły bo chciały.......nikt ich przecież nie zmuszał......
    Wszystko tak naprawdę zależy od WAS , możecie stać się cierpiętnikami bo ktoś zmarnował Wam życie....i zwalać przez całe lata winę za każdą porażkę na to zdarzenie..
    albo
    możecie być wolni , prawdziwi i szczęsliwi ...tworzyć harmonijne związki z ludżmi i wciąż rozwijać się we własnym życiu niekoniecznie przy boku żon, które zdradzają....

    ale tak naprawdę wybór należy do WAS...
    możecie to naprawiać lub nie...
    wszystko zależy TYLKO OD WAS SAMYCH...
    :)))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DTL
    ~DTL
    Napisane 11 maja 2014 - 14:26
    Kobietka fajny post po co zawracać sobie głowę kimś kto ma was panowie głęboko w d...e.Wiem co piszę sam to przechodziłem, zajmijcie się sobą zawalczyć o siebie o miłość się nie prosi albo jest albo nie ma uczucia nikogo nie można zmusić do tego aby pokochał. Gdyby tym waszym panią zależało nie wykręciły by wam takich numerów. Wiem na początku jest ciężko ale to minie pomyślcie czy chcecie żyć w takim związku gdzie nie ma zaufania tylko ciągły strach przed następną zdradą lub zauroczeniem za rok za dwa pewności nie będziecie mieli już wcale. Więc d..ę w troki i do przodu życie stygnie. Życzę powodzenia

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kobietka
    ~kobietka
    Napisane 11 maja 2014 - 15:24
    dokładnie....
    jednak trzeba mieć otwarty umysł....
    by zrozumieć i pojąć pewne sprawy...
    życiowe tamaty trzeba przerabiać..
    doświadczenia są po to by
    życie zmieniać na lepsze i wciąz iść do przodu...
    wczorajszy dzień to historia..
    przeszłości nie zmienisz ,
    ale przyszłość..
    ONA MUSI SIĘ GDZIEŚ ZACZĄĆ
    :))))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook