Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~tyreńskie
    ~tyreńskie
    Napisane 10 marca 2018 - 06:00
    ~Równowaga napisał:
    Ojej tyreńskie, a co jeśli jakiś Ktoś czuje, że kocha obie? Myli się?
    A może tak definiuje równowagę?
    :-)

    Sprawianie ludziom cierpienia, to nie miłość.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~jońskie
    ~jońskie
    Napisane 10 marca 2018 - 11:17
    Uważam, że ten kto twierdzi, że kocha obie nie kocha prawdziwie żadnej, ale jest tego nieświadomy, prawdopodobnie dlatego, że ktoś kiedyś nie nauczył go kochać, nie pokazał czym jest miłość.
    Dokonuje wyborów zaspakajając swoje potrzeby i ma nadzieję, że nikomu nie sprawi cierpienia dopóty dopóki wszystko będzie utrzymywane w wielkiej tajemnicy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nina
    ~Nina
    Napisane 11 marca 2018 - 13:54
    Dziewczyny do refleksji, znalezione na pewnym blogu:
    Dojrzały meżczyzna nie szuka pocieszenia u innej kobiety w sytuacji małżeńskiego kryzysu. Skoro on narzeka na swój związek, mówi, że jest taki zły, to dlaczego w nim nadal trwa? Dlaczego dotąd nie odważył się na zmianę? Czy to słabość charakteru? Tchórzostwo? Materializm? Za niskie poczucie swojej wartości? Dlaczego ten mężczyzna nie szanuje siebie na tyle, aby odejść ze związku, który mu nie służy?
    Czy mężczyzna, który nie potrafi zadbać o swoje dobre samopoczucie, będzie umiał zadbać o moje? Czy słaby psychicznie mężczyzna to szczyt moich aspiracji?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MałaMi77
    ~MałaMi77
    Napisane 19 marca 2018 - 12:16
    Nie zawsze jest tak, że nasze życie układa nam się tak jakbyśmy chcieli. czasami przez lata nie potrafimy ze sobią naprawdę szczeże porozmawiać i kiedy to następuje nie da się cofną minionego czasu trzeba jakoś próbować wyjść z tego w czym tkwimy nie krzywdząc albo krzywdząc w sposób naprawdę minimalny najbliższych.
    Po pieciu latach od rozwodu mogę z czystym sumieniem powiedzić, że nie warto trzymać kogoś na siłę. A danie komuś wolności jest oznaką naprawdę dużej dojrzałosci.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~magister
    ~magister
    Napisane 19 marca 2018 - 21:02
    Mala Mi podpisze sie pod tym co napisalas, a szczegolnie o dojrzalosci. Wiele osob na sile chce trzymac ta druga strone, z roznych powodow. Niestety patrzac na moje otoczenie, sa to najczesciej kobiety, ktorym zal odpuscic konto meza. Bywaja tez i tacy mezczyzni. Wygodnictwo to bardzo czesto jeden z powodow, dla ktorych brak jest decyzji zeby wyjsc z toksycznego zwiazku. Zycie na sile w zwiazku, kiedy on zdradza, a ona o tym wie i tak tkwia w zvciowy syfie zamiast z niego wyjsc. Zamiast ulozyc sobie zycie na nowo, po swojemu. Kiedy juz i tak zyja osobno w czterech scianach.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ Żuber
    ~ Żuber
    Napisane 19 marca 2018 - 22:43
    magister, wygodnictwo mówisz?
    A ja mowię kasa, kasa, kasa.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MalaMi77
    ~MalaMi77
    Napisane 20 marca 2018 - 17:22
    Czasami chodzi o kasę, czasami o wprost obsesyjny strach przed samotnością. Niestety często kobiety przez fakt wychowywania dzieci nie maja swobody podjęcia decyzji o rozwodzie. W przypadku kiedy nie grozi im kredyt na karku, maja dobry zawód i materialny luz maja i większa skłonność do oddania wolności. Same tez jej poniekąd pragną. Kiedy widzę pary dookoła mnie bardziej ich trzyma kredyt, strach przed byciem samym niż miłość. Widzę dookoła siebie żony które wola nie wiedzieć bo jak się nieopacznie dowiedzą to będą musiały coś z tym zrobić. Przecież to jest bez sensu tkwienie na sile w malzenstwie a już tekst dla dobra dzieci - nie ma nic głupszego

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~magister
    ~magister
    Napisane 20 marca 2018 - 18:33
    W moim otoczeniu to zony, ktore udaja, ze nie widza, doskonale wiedzac. Obsesyjnie kontrolujac meza, zyjac w ciaglym strachu, ze znow jest z nia. Boja sie utraty do kont bankowych. Chwila spoznienia do domu i albo piekielna awantura, albo sluchanie glupich tlumaczen- a to korek, a to telefon mi padl,
    a to mialem wazne spotkanie (sciszony/wylaczony na czas spotkania z kochanka) itd itp
    Wola udawac niz zaczac zyc swoim zyciem, mimo, ze np dzieci juz odchowane.

    Żubr, nie chcialem tego, az tak dobitnie napisac, dlatego zostawilem margines na inne czynniki.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Żuber
    ~Żuber
    Napisane 20 marca 2018 - 21:14
    Ok czasami to kasa czasami strach przed samotnością ... ale tu też często drugim dnem jest kasa, no bo jak sobie poradzę bez niego.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~magister
    ~magister
    Napisane 20 marca 2018 - 23:20
    Tyle, ze to bledne myslenie. Wiele kobiet, mezczyzn odżywa po rozwodzie. Znajduje sobie nowych partnerow.
    Moja zona tak rozpaczala, szantazowala, obiecywala, ze mnie zniszczy. "Wpadla" w depresje na potrzeby rozwodu, umierala, "popelniala" samobojstwa. Miala mnie "puscic z torbami". W oczy mi powiedziala, ze jej jest potrzebna moja kasa, ze bedzie robic wszystko, aby do rozwodu nie doszlo. Nie minelo dwa miesiace od orzeczenia rozwodu, a w naszym wspolnym mieszkaniu pojawil sie jej nowy partner. Lepiej zarabiajacy, lepiej wygladajacy ode mnie, mlodszy. Nie mam jej tego za zle, a wrecz jestem zadowolony, bo uzyskalem spokoj. Jestem szczesliwy. Mam nadzieje, ze ona tez. Czego jej zycze.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MałaMi77
    ~MałaMi77
    Napisane 21 marca 2018 - 14:36
    Prawda jest taka, że jeżeli mówimy o pieniądzach tak naprawdę mówimy o czymś innym o poczuciu bezpieczeństwa, władzy, prestirzu mówimy kasa, a mamy na myśli władzę trzymam Cię za jaja - ani zipniesz moze i masz kochankę ale nie odejdziesz bo podział majątku cię zniszczy ty się bawisz a ja mam władzę. Kasa to zawsze coś innego ...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~magister
    ~magister
    Napisane 21 marca 2018 - 22:06
    ~MałaMi77 napisał:
    Prawda jest taka, że jeżeli mówimy o pieniądzach tak naprawdę mówimy o czymś innym o poczuciu bezpieczeństwa, władzy, prestirzu mówimy kasa, a mamy na myśli władzę trzymam Cię za jaja - ani zipniesz moze i masz kochankę ale nie odejdziesz bo podział majątku cię zniszczy ty się bawisz a ja mam władzę. Kasa to zawsze coś innego ...


    Czyli co innego?

    Odgrazala sie, ze mnie zniszczy. Nie udalo jej sie. Bylo trudno, ale teraz jestem szczesliwy, wolny. Mam wolnosc, ktorej sie balem. Balem sie samotnosci. Teraz wiem, ze lepiej byc samotnemu samemu, niz samotnemu mieszkajac z kims pod jednym dachem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~magister
    ~magister
    Napisane 21 marca 2018 - 22:09
    Gdyby ona byla inna, nie byloby kochanki. Gdyby nie byla tak pewna siebie, ze nie odejde, moze i bym i nie odszedl.
    Wiem, ze sam ja zmanierowalem. Wiem, ze to tez moja wina, ale znudzilo mi sie byc bankomatem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Żuber
    ~Żuber
    Napisane 22 marca 2018 - 19:54
    Magister jestes szczery do bólu. Podziwiam podziwiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~magister
    ~magister
    Napisane 23 marca 2018 - 17:10
    Żuber, nikt mnie tu nie zna, nikt nie wie kim jestem- moge sobie na to pozwolic. Mam pare swoich przemyslen, ktore dla moic znajomych sa kontrowersyjne, jak to, ze zaluje, ze wczesniej nie mialem odwagi na taki krok.
    Niszczylismy sie oboje, wzajemnie przez wiele lat. Nie musialo tak byc. W tym roku koncze 52 lata. Rozwod orzeczony w ubieglym roku. Zaczynam zycie na nowo i przestalem sie tego bac.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Żuber
    ~Żuber
    Napisane 23 marca 2018 - 23:20
    Magister a ja widzisz mimo że całkiem sporo młodszy od Ciebie jestem mam takich znajomych którym mogę wywalić każdą najbardziej kontrowersyjną bzdurę. W internecie brakuje mi spontanicznej reakcji rozmówcy, wszystko może być przecież "wyreżyserowane". Cóż kontrowersyjnego jest w tym, że wcześniej nie miałeś odwagi na rozwód? W sumie to nie rozumiem, podobnie jak usprawiedliwiania się, że gdybys miał inną zonę to nie byłoby kochanki.. po co gdybać?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~magister
    ~magister
    Napisane 24 marca 2018 - 14:10
    Wsrod znajomych uchodzilismy za wzorcowa pare. Wsrod jej znajomych, swoich prawie nie mialem. Rozwod po wspolnych 30 latach. Kontrowersja byl rozwod- jak mozna rozwodzic sie po takim czasie, jak moge ja zostawic "na starosc". Nikt jednak- procz mnie i jej, naszych dzieci (choc one niekoniecznie wszystko) nie wie jak wygladalo nasze malzenstwo w czterech scianach. Ucialem cos, co bylo toksyczne, a wina zostalem obarczony ja.
    A kochanki? Tak, kochanki, bo byla nie jedna. To co napisalem, to nieusprawiedliwianie sie, a wynik moich przemyslen. Reasumujac, gdyby nastapila poprawa, wtedy, gdy zaczynalo byc zle lub, gdyby wtedy zapadla decyzja o rozwodzie- wiele sytuacji, ktore nastapily pozniej, nie musialy miec miejsca. Nie byloby klotni, zdrad itd.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~magister
    ~magister
    Napisane 24 marca 2018 - 14:10
    Wsrod znajomych uchodzilismy za wzorcowa pare. Wsrod jej znajomych, swoich prawie nie mialem. Rozwod po wspolnych 30 latach. Kontrowersja byl rozwod- jak mozna rozwodzic sie po takim czasie, jak moge ja zostawic "na starosc". Nikt jednak- procz mnie i jej, naszych dzieci (choc one niekoniecznie wszystko) nie wie jak wygladalo nasze malzenstwo w czterech scianach. Ucialem cos, co bylo toksyczne, a wina zostalem obarczony ja.
    A kochanki? Tak, kochanki, bo byla nie jedna. To co napisalem, to nieusprawiedliwianie sie, a wynik moich przemyslen. Reasumujac, gdyby nastapila poprawa, wtedy, gdy zaczynalo byc zle lub, gdyby wtedy zapadla decyzja o rozwodzie- wiele sytuacji, ktore nastapily pozniej, nie musialy miec miejsca. Nie byloby klotni, zdrad itd.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~magister
    ~magister
    Napisane 24 marca 2018 - 14:10
    Wsrod znajomych uchodzilismy za wzorcowa pare. Wsrod jej znajomych, swoich prawie nie mialem. Rozwod po wspolnych 30 latach. Kontrowersja byl rozwod- jak mozna rozwodzic sie po takim czasie, jak moge ja zostawic "na starosc". Nikt jednak- procz mnie i jej, naszych dzieci (choc one niekoniecznie wszystko) nie wie jak wygladalo nasze malzenstwo w czterech scianach. Ucialem cos, co bylo toksyczne, a wina zostalem obarczony ja.
    A kochanki? Tak, kochanki, bo byla nie jedna. To co napisalem, to nieusprawiedliwianie sie, a wynik moich przemyslen. Reasumujac, gdyby nastapila poprawa, wtedy, gdy zaczynalo byc zle lub, gdyby wtedy zapadla decyzja o rozwodzie- wiele sytuacji, ktore nastapily pozniej, nie musialy miec miejsca. Nie byloby klotni, zdrad itd.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Żuber
    ~Żuber
    Napisane 25 marca 2018 - 09:56
    Magister czy ja wiem czy zostawiles ją na starość? Coś mi się zdaje, że sam siebie winisz. Myślę, że nie ma co gdybac bo już zdecydowałeś i tamto co było jest za Tobą. Wątpliwości pewnie będą no każdy je ma...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty