Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~ensend
    ~ensend
    Napisane 22 czerwca 2018 - 19:04
    ~Marta napisał:
    Nie wiem jak to zakończyć. Teraz zabrał żonę na tydzień zagranicę zeby ratować. Mimo ze ona tego nie chce i on ma tego świadomość. Ale on lapie się wszystkiego. A ja tu zostalam i czekam. Przed wyjazdem oświadczyłam mu ze to koniec bo juz dłużej tego nie wytrzymam ale znając siebie wiem jak zareaguję kiedy wróci. Może im sie pouklada. A wtedy co ze mną ? Nadal będę kochać. I bede patrzeć jak żona go wykańcza bo tak jest zawsze. I znowu do mnie przyjdzie. I tak w kolko. Skąd brać siły na to wszystko? Jak to zakończyć? Silne kochanki proszę o pomoc.


    ~Marta napisał:
    Nie wiem jak to zakończyć. Teraz zabrał żonę na tydzień zagranicę zeby ratować. Mimo ze ona tego nie chce i on ma tego świadomość. Ale on lapie się wszystkiego. A ja tu zostalam i czekam. Przed wyjazdem oświadczyłam mu ze to koniec bo juz dłużej tego nie wytrzymam ale znając siebie wiem jak zareaguję kiedy wróci. Może im sie pouklada. A wtedy co ze mną ? Nadal będę kochać. I bede patrzeć jak żona go wykańcza bo tak jest zawsze. I znowu do mnie przyjdzie. I tak w kolko. Skąd brać siły na to wszystko? Jak to zakończyć? Silne kochanki proszę o pomoc.



    Zrywa się normalnie: wyrzuca jego rzeczy, blokuje nr tel., maila, fb, unika + trzeba się konsekwentnie tego trzymać, choćby nie wiem co. Jako zamiennik znaleźć sobie hobby. Tzn. hobby nie zastąpi "ukochanego", ale zajmie czas i odwróci myśli od niego. Jak twój kochanek zabrał żonę na wakacje, żeby ratować małżeństwo to na co jeszcze czekać? Owszem Nie powiedział ci wprost, że ma cię w d*, ale dał do zrozumienia bardzo wyraźnie. Zresztą naprawdę kochający ludzie nie narażają osób, które kochają na nieprzyjemności. On ciebie naraził i ma w d*, że cię boli.
    Ale ja wiem - nie spoczniesz i nie zrezygnujesz dopóki nie sponiewiera cię do spodu, dopóki cię tak nie przeczołga że poczujesz się jak ostatnia ściera do podłogi. Najwidoczniej jeszcze za mało cię upokorzył, wykorzystał i sponiewierał. Może za parę lat? Szkoda twojego życia na niego, ale widocznie tak musi być, żeby ci się klapki otworzyły. Przykre to, ale co zrobić.
    Tak z mojego doświadczenia, mnie sponiewierał żonaty, tyle że nie wiedziałam, że on żonaty. Do dziś żałuję, że to się stało, choć już trochę czasu minęło i mam teraz nowe życie, ale moje życie dzieli się na przed i po. I niestety nie jestem już tą samą osobą co przed. Odczuwam do dziś ten ciężar, który złożył na moje ramiona zupełnie beztrosko. Jemu się po prostu nudziło i se znalazł rozrywkę w mojej postaci. A jakież on kazania mi prawił nt. co jest złego we mnie. Ho, ho, ho. Ksiądz na ambonie lepiej by nie powiedział. Taki ideał jak on wszystko dokładnie wypatrzył i skomentował. Tańczyłam jego chory taniec, choć nic mi nie pasowało i nie wiedziałam dlaczego. jak się dowiedziałam to Przez jakiś rok, może półtora powtarzałam sobie codziennie, że on naprawdę mnie nie chce i ze to był tylko taki żarcik znudzonego życiem.Przyznam, że to psychicznie rujnujące doświadczenie, a w każdym razie ja to ciężko przezyłam, ale jak trzeba to trzeba. Nawet jeśli on, Marto, się rozwiedzie i zwiąże z tobą, to pamietaj, że ten facet zdradzał żonę, więc nic nie stoi na przeszkodzie, że może zdradzić ciebie. W zdradach i przedmiotowym traktowaniu ma już doświadczenie.
    Ach te kobiety. Lubią komplementy, prezenty i takie tam, nieraz z porozbijanych rodzin, brakło miłości i poczucia bezpieczeństwa, więc łapią desperacko kogokolwiek, kto okazał choć odrobinę uczucia. Do tego nudzą je porzadni faceci, bo nie zapewniają takich rozrywek emocjonalnych jak ci "niegrzeczni" i przepis na katastrofę gotowy. Ja się tak głupio dałam złapać, choć jestem z pełnej rodziny i rodzina mnie z pewnością kochała i nadal kocha. Tylko trafł na kiepski okres w moim życiu i zobaczyłam co chciałam zobaczyć, bo tak mi wtedy pasowało. Drogo za to zapłaciłam i wiem, że głupio zrobiłam,że uwierzyłam mu, choć widziałam, że coś jest nie tak. Szkoda, czasu, życia i nerwów.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ensend
    ~ensend
    Napisane 22 czerwca 2018 - 19:26
    ~Kochanka napisał:
    Po co się zastanawiać czy i kogo kocha ?
    Kochanka ma wszystko, czas faceta tylko dla siebie

    Ludzie się zastanawiają kto kogo kocha, bo im się przytrafia miłość. Moze tobie tez się kiedyś przytrafi, to zrozumiesz o czym mowa.
    Drugie zdanie jest bez sensu - Kochanka nie ma faceta "tylko dla siebie". Ona ma go ukradkiem, gdy jego żona i rodzina nie widzą.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Le petit
    ~Le petit
    Napisane 23 czerwca 2018 - 12:06
    Myślę sobie, że chyba każdy człowiek ma prawo popełniać własne błędy. Jedni potrafią z nich wyciągać wnioski inni nie potrafią, a jeszcze inni nie chcą, ale z pewnością nie ma dwóch takich samych osób i każdy z nas do szczęścia potrzebuje czegoś innego. A to że statystycznie jest tak czy inaczej? Jakie ma to znaczenie dla jednostki?
    Żyjmy tak jak my tego chcemy a nie tak jak mówią nam inni. Czy kochamy czy też nie ważne, by przeżyć swoje życie po swojemu, krzywdząc innych w jak najmniejszym stopniu i nieważne czy to żona, mąż, kochanka czy kochanek.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ensend
    ~ensend
    Napisane 23 czerwca 2018 - 15:55
    ~Le napisał:
    Myślę sobie, że chyba każdy człowiek ma prawo popełniać własne błędy. Jedni potrafią z nich wyciągać wnioski inni nie potrafią, a jeszcze inni nie chcą, ale z pewnością nie ma dwóch takich samych osób i każdy z nas do szczęścia potrzebuje czegoś innego. A to że statystycznie jest tak czy inaczej? Jakie ma to znaczenie dla jednostki?
    Żyjmy tak jak my tego chcemy a nie tak jak mówią nam inni. Czy kochamy czy też nie ważne, by przeżyć swoje życie po swojemu, krzywdząc innych w jak najmniejszym stopniu i nieważne czy to żona, mąż, kochanka czy kochanek.


    Cały ten wątek to festiwal egoizmu. Każdy tylko myśli jak zadowolić siebie. Jak zmanipulować tę drugą osobę, aby osiągnąć swój cel, jakikolwiek on jest. Pisząc "żyjmy tak my chcemy" to zaproszenie do jeszcze większego rozpasania. A do słów "krzywdząc innych w jak najmnieszym stopniu" nikt nawet nie doczyta. A nawet jak doczyta, to pominie. Przeleci to przez czaszkę i nie zostawi śladu, bo to nijak nie pasuje do do tego miejsca. :):)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Le petit
    ~Le petit
    Napisane 25 czerwca 2018 - 09:16
    Nie zgadzam się z twierdzeniem, że ten wątek to festiwal egoizmu.
    Pisząc żyjmy tak jak MY tego chcemy a nie jak mówią nam inni wcale nie mam na myśli rozpasania...zresztą to co dla jednego jest rozpasaniem, egoizmem, czymś niewyobrażalnym...dla drugiego jest normą.
    Ktoś gdzieś napisał tu, że facet który ma kochankę posiadając żonę nie kocha ani jednej ani drugiej. Znam takich, którzy kochają obie i są o tym głęboko przekonani.

    Ensend jeśli ktokolwiek przeczyta (Ty przeczytałeś), by starać się krzywdzić innych w jak najmniejszym stopniu to warto było to podkreślić, chociaż to oczywista oczywistość.
    Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ensend
    ~ensend
    Napisane 25 czerwca 2018 - 17:41
    Ja żyłam jak chciałam, nikogo nie skrzywdziłam, gdy inni mnie ostrzegali nie posłuchałam i dostałam za swoje. :) Gdybym posłuchała mądrzejszych od siebie to bym głupio nie cierpiała. Więc nie jestem przekonana, czy faktycznie trzeba żyć jak my chcemy, bo jak pechowo jestesmy głupi to marnie ten żywot będzie wyglądal. Tak że tego tam, to trochę to kulawe porady. Najlepiej wypośrodkować - starać się żyć tak jak byśmy chcieli i posłuchać rad i uwag innych. nieraz z daleka widać więcej.
    A watek to festiwal egoizmu. bo czym są te kochanki które na wszelkie sposoby przemysliwują jak go odciagnać od żony. albo gostek który przez kilka lat rozpaczal że porzuciła go kochanka, która nie miała żadnej szansy zostać nikim więcej. Pomógł jej w studiach i liczył, że ona z wdzięczności bedzie jego kochanką do końca życia. ;) To chyba najlepsze co tu widzialam :) Na jej miejscu, zapłacilabym mu za pomoc, żeby się wykupić hihihi

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kochanka
    ~Kochanka
    Napisane 26 czerwca 2018 - 09:48
    Byłe kochanki, które po rozstaniu utrzymują przyjacielskie stosunki z byłymi kocankami mają najlepiej :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kochanka
    ~Kochanka
    Napisane 26 czerwca 2018 - 09:53
    Po pokojowym rozstaniu mam wszystko, wsparcie finansowe, fundowane weekendy, prezenty. Czasem wpadnie porozmawiać. Jest dobrze. Nic nie trwa wiecznie, ani to co dobre ani to co złe. Po co rościć sobie prawa do cudzego faceta, który zdradzał ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kochanka
    ~Kochanka
    Napisane 26 czerwca 2018 - 09:58
    faceci cenią sobie spokój ponad wszystko. I za ten spokój zapłacą każdą cenę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 26 czerwca 2018 - 11:03
    ~Kochanka napisał:
    faceci cenią sobie spokój ponad wszystko. I za ten spokój zapłacą każdą cenę.


    Hehe... jak trafnie to ujęte, no lepiej się chyba nie dało. U boku faceta może być mega ślicznotka o figurze barbie, codziennie seks w przeróżnych pozycjach, słodzenie i kadzenie, pomoc i takie tam, ale gdy partnerka jest tzw. wariatką..., związek będzie trwał krótko. Chyba, że facet lubi taki klimaty.
    My po prostu lubimy stabilizację i tzw. święty spokój. Zapłacimy za niego każdą cenę. Nawet gdyby okazało się, że z tego powodu mielibyśmy być sami - święty spokój ponad wszystko. :-)
    Zrozumcie to panie, to utrzymacie przy sobie panów, jeżeli tego nie zrozumiecie, będziecie cały czas poszukiwać ideała, który nie istnieje w przyrodzie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 26 czerwca 2018 - 14:54
    ~Robert1971 napisał:

    (...) ale gdy partnerka jest tzw. wariatką..., związek będzie trwał krótko. Chyba, że facet lubi taki klimaty.
    My po prostu lubimy stabilizację i tzw. święty spokój. Zapłacimy za niego każdą cenę. Nawet gdyby okazało się, że z tego powodu mielibyśmy być sami - święty spokój ponad wszystko. :-)
    (...).

    Robercie1971 mam pytanie do Ciebie, co miałeś na myśli pisząc, cyt.: "gdy partnerka jest wariatką"? Konkretnie o co Ci chodziło? Czy możesz rozwinąć myśl?
    Moim zdaniem święty spokój staje się coraz cenniejszy z wiekiem :) i mądre Żony i mądre Kochanki to z pewnością wiedzą. Zapewniam, że One również sobie cenią święty spokój.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 26 czerwca 2018 - 15:15
    ~Uwaga napisał:

    "gdy partnerka jest wariatką"? Konkretnie o co Ci chodziło? Czy możesz rozwinąć myśl?


    Chodzi mi o osobę nieco bardziej pobudliwą od przeciętnej :-). Po prostu takiej, co to lubi ciągłe zmiany, bo nie wytrzymuje jakiej-takiej stabilizacji. Kiedy się już faktycznie wszystko unormuje, to taka pani szuka co by tu zburzyć w istniejącym porządku rzeczy - jakby jej przeszkadzało, że jest spokój, porządek i ład... ;-). A to meble poprzestawia, a to inaczej coś poukłada w szafach (facet potem niczego nie może znaleźć, bo to magicznie pozmieniało miejsca składowania), a to kasę wyda nie na to, co było zaplanowane - ot kupi sobie 173-tą parę budów i 211-stą sukienkę, a to wreszcie zacznie czepiać się do faceta o byle co... o tak, z miłości, bo za spokojnie jest w tym domu i trzeba sobie pogadać... potem wszystko obraca w żart mówiąc, że przecież ona go kocha, a on jako facet nie powinien dawać się wyprowadzać z równowagi... i tak dalej :-).
    Mam nadzieję, że jasno przybliżyłem temat.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 26 czerwca 2018 - 15:27
    Robercie1971,
    No to się właśnie dowiedziałam, że przynajmniej częściowo jestem...wariatką, gdyż lubię np. przemeblowywać mieszkanie ;)

    A na poważnie...czepianie się o byle co ok, zrozumiałam, nieplanowane zakupy także...ale czy wariatką nie jest kobieta, która nigdy nie wie czego chce a równocześnie ma do faceta pretensje?

    Myślę, że zdaniem wielu facetów inna jest rola Żony a inna Kochanki. Idealnie byłoby te role połączyć, ale bardzo często są one rozłączne.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 26 czerwca 2018 - 15:53
    ~Uwaga napisał:
    Robercie1971,
    czy wariatką nie jest kobieta, która nigdy nie wie czego chce a równocześnie ma do faceta pretensje?

    No jasne, że taka osoba to wariatka, ale pojęcie jest chyba jeszcze szersze... ja bym tu zmieścił osoby, które nie są stabilne emocjonalnie - zrozumiałe jest wpadanie w różne nastroje, ale gdy ktoś przechodzi ze skrajności w skrajność, a potem usiłuje to, co sam robi, projektować na partnera, to jest... wariat :-), a bardziej naukowo - zaburzenie osobowości borderline.
    ~Uwaga napisał:

    Myślę, że zdaniem wielu facetów inna jest rola Żony a inna Kochanki. Idealnie byłoby te role połączyć, ale bardzo często są one rozłączne.

    Wydaje mi się, że właśnie kochanka zapewnia facetowi tzw. święty spokój, bo nie jest z nim w każdym momencie i nie ma tych wymagań, które ma żona - jest na randkę, od święta i okazjonalnie do łóżka. Swoje zmartwienia zostawia tam gdzieś, a facetowi oferuje siebie w najlepszym wydaniu. W tym czasie żona, nawet gdy jest super kobitką, prezentuje się w wersji 'codziennej', trochę pomarudzi, trochę czegoś chce i oczekuje, trochę wydziwia ze sprawami 'łóżkowymi'...
    No ciężej jest zapewnić jej ów rzeczony święty spokój dla faceta, co kochance udaje się bez problemu, a jak nie, to można sobie kochankę zmienić, co w przypadku żony jest jednak trochę trudniejsze hehe...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Oskar
    ~Oskar
    Napisane 27 czerwca 2018 - 23:33
    Mam żonę i 3 kochanki, bo tak chcę i takie mam potrzeby.
    Czy mam święty spokój? No niekoniecznie, ale każda z moich kobiet jest inna. Nie zastanawiam się którą kocham, którą bardziej czy mniej. Dobrze mi tak jest i chciałbym, żeby taki układ funkcjonował jak najdłużej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~JAkaś
    ~JAkaś
    Napisane 28 czerwca 2018 - 12:09
    ~Oskar napisał:
    Mam żonę i 3 kochanki, bo tak chcę i takie mam potrzeby.
    Czy mam święty spokój? No niekoniecznie, ale każda z moich kobiet jest inna. Nie zastanawiam się którą kocham, którą bardziej czy mniej. Dobrze mi tak jest i chciałbym, żeby taki układ funkcjonował jak najdłużej.

    Zmień psychiatrę lub zmniejsz dawkę ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Oskar
    ~Oskar
    Napisane 28 czerwca 2018 - 15:09
    ~JAkaś napisał:

    Zmień psychiatrę lub zmniejsz dawkę ;)

    Sytuacja jak widzę dla Ciebie niepojęta.
    A ja sobie świetnie radzę wbrew szeroko pojętym normom społecznym, mam je w d...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 28 czerwca 2018 - 18:32
    ~Kochanka napisał:
    faceci cenią sobie spokój ponad wszystko. I za ten spokój zapłacą każdą cenę.


    Nic podobnego.
    Może i cenią sobie święty spokój (niektórzy), ale nie ponad wszystko a już na pewno nie chcą za to płacić..
    Tylko tak mówią,
    żadne działania za tym nie przemawiają,
    Znam kilku, którzy tak twierdzili, żyli z wariatkami w rozumieniu R i wszyscy zostali porzuceni przez Panie..
    żaden z nich nie odszedł sam,
    a Ci którym nie udało się kobiety odzyskać, a próbowali.. poszukał sobie natychmiast drugiej,
    zamiast
    pobyć sobie trochę samemu i nacieszyć się świętym spokojem,
    jest to zatem tylko i wyłącznie wymówka tych, którzy nie nadążają za partnerką.
    Ktoś, kto naprawdę ceni sobie spokój, nie wiąże się z nikim na stałe., a już na pewno nie żeni się, bo po co?
    zaprzeczyłby sam sobie.
    A wariatki zawsze miały wzięcie i mieć będą, bo nic tak nie utrzymuje związku jak nieprzewidywalność..

    Stabilizacja - wszyscy o niej mówią, a tak naprawdę nikt jej nie chce, gdy się ją osiąga, natychmiast szuka się czegoś innego,
    stąd się biorą romanse..

    Nie należy zatem, zatrzymywać przy sobie Panów ceniących święty spokój ponad wszystko,
    a jak jakaś nadopiekuńcza, to można zrobić kanapki na drogę!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ensend
    ~ensend
    Napisane 28 czerwca 2018 - 22:05
    ~alutka napisał:
    ~Kochanka napisał:
    faceci cenią sobie spokój ponad wszystko. I za ten spokój zapłacą każdą cenę.


    A wariatki zawsze miały wzięcie i mieć będą, bo nic tak nie utrzymuje związku jak nieprzewidywalność..

    Stabilizacja - wszyscy o niej mówią, a tak naprawdę nikt jej nie chce, gdy się ją osiąga, natychmiast szuka się czegoś innego,
    stąd się biorą romanse..

    Nie należy zatem, zatrzymywać przy sobie Panów ceniących święty spokój ponad wszystko,
    a jak jakaś nadopiekuńcza, to można zrobić kanapki na drogę!


    A jakie to "fajne", że w końcu okazuje się, że nie ma ani jednej osoby na świecie, której można wierzyć ani na nikogo na kogo mozna liczyć. W razie problemów człowiek zostaje zupełnie sam, bo nikt ani nic mu nie pomoże. Doprawdy nie wiem jak przyszłe pokolenia bądą żyły. Chyba gorzej niż zwierzęta.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kochanka
    ~Kochanka
    Napisane 29 czerwca 2018 - 12:28
    ~ensend napisał:
    ~alutka napisał:
    ~Kochanka napisał:
    faceci cenią sobie spokój ponad wszystko. I za ten spokój zapłacą każdą cenę.


    A wariatki zawsze miały wzięcie i mieć będą, bo nic tak nie utrzymuje związku jak nieprzewidywalność..

    Stabilizacja - wszyscy o niej mówią, a tak naprawdę nikt jej nie chce, gdy się ją osiąga, natychmiast szuka się czegoś innego,
    stąd się biorą romanse..

    Nie należy zatem, zatrzymywać przy sobie Panów ceniących święty spokój ponad wszystko,
    a jak jakaś nadopiekuńcza, to można zrobić kanapki na drogę!


    A jakie to "fajne", że w końcu okazuje się, że nie ma ani jednej osoby na świecie, której można wierzyć ani na nikogo na kogo mozna liczyć. W razie problemów człowiek zostaje zupełnie sam, bo nikt ani nic mu nie pomoże. Doprawdy nie wiem jak przyszłe pokolenia bądą żyły. Chyba gorzej niż zwierzęta.

    Dorośli i dojrzali ludzie - gdy rozstają się pokojowo (nawet kochankowie) mogą na siebie liczyć. Wiem to, bo ja mogę i on może na mnie liczyć w kryzysowych sytuacjach. W końcu byliśmy dla siebie ważni i nadal tak jest.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty