Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Dlaczego faceci nie lubią silnych kobiet?

Rozpoczęte przez ~Singielka, 12 lip 2012
  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 10 września 2013 - 09:11
    Kobieta potrzebuje od mężczyzny czegoś więcej , niż tylko to , co może zapewnić sobie sama . Potrzebuje oparcia i poczucia bezpieczeństwa ( tak często mylonego przez Panów z bezpieczeństwem finansowym) , a tego nie otrzyma od słabego faceta. .Wierz mi @ Yrkoon prędzej wtuli się w koc niż w ramiona "cielaka".

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 10 września 2013 - 09:18
    Ale Yrkoon masz zryte pod sufitem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~facet 5.0
    ~facet 5.0
    Napisane 13 września 2013 - 08:23
    Kobiety dzielę na ;dobrze i żle wychowane przez swoich rodziców/głównie mamusie/.Strach się bać o związki małżeńskie kolejnych pokoleń.Samodzielne kobiety wychowywać będą cioty nie facetów i jeszcze będą miały pretensje do przyszłych żon ,że to przez nie rozwalą się rodziny .Powoli dochodzę do wniosku,że wkrótce zniknie pojęcie"facet z jajami" , a za takowymi wyjątkami uganiały będą się w/w panie / w godzinach pozamałżńskich w związku z ciotą/.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 13 września 2013 - 16:05
    @ aga40 = Jeśli wyszło to z Twoich ust - traktuję to jako komplement. ################## @Roma = Ba! Ja wiem, że chce. Tylko, że większość nie ma nic do zaoferowania. Bo widzisz, mężczyzna oczekuje tego samego wracając do domu by odpocząć. A tam najczęściej niezadowolona ślubna brzęczy i piłuje mu flaki Bogowie wiedza o co. Po cóż hodować żmiję na własnej piersi? I w tym problem, kobiety oczekują tzw. kultury od mężczyzny - czyt. chcą być traktowane z kurtuazją w relacjach społecznych i być beneficjentkami jeśli idzie o finansową stronę związku (słynne powiedzenie: "Płaci ten kto zaprasza, a kobiecie zapraszać nie wypada :P ). Wyręczać się swoim "misiem" w każdej nieprzyjemnej bądź niewygodnej sytuacji/czynności, a równocześnie mieć tyle samo (jeśli nie więcej) do powiedzenia w związku. Równocześnie nie posiadają ani niegdysiejszych ani współcześnie promowanych zalet. Umiejętności tzw. kobiece (gotowanie, szycie etc) poszły w zapomnienie, umiejętności męskich (remonty, naprawy) czy cech (ponoszenie odpowiedzialności za siebie i za kogoś) jeszcze nie nabyły. Cóż więc dziwnego, że związek z kobietą ach-tą-dzisiejszą większość mężczyzn traktuje jako dopust boży i karę za grzechy? A jeśli już się wiążą to tak by więzy zerwać jak najszybciej i bez problemu? Na wspomnienie mojego małżeństwa aż mnie zimne dreszcze przechodzą. I wiesz co? 19/20 małżeństw jest równie chujowych - widzę moich znajomych wypalonych, znużonych, wycofanych, zaszczutych. Czy warto dla 5% szans ryzykować mienie, zdrowie psychiczne i fizyczne? Otóż nie. Jeśli ktoś już koniecznie chce żonę niech ją ściąga z Filipin, czy cuś. Finansowo co prawda nic nie wniesie (czyli jak tutejsza), ale przynajmniej gotować będzie umieć i nie będzie pyszczyć. #######################################
    @ facet 5.0 = Gdzieżeś Acan te dobrze wychowane widział? Ptaki to równie często spotykane co feniksy. A, że większość się za gośćmi z jajami ugania to prawa. Pytanie tylko czy szanujący się mężczyzna chciałby się zniżyć do poziomu takiego tatałajstwa? Już chyba mniejsze miałbym do siebie obrzydzenie gdybym przespał się z prostytutką....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 13 września 2013 - 19:31
    ~Yrkoon napisał:
    @ aga40 = Jeśli wyszło to z Twoich ust - traktuję to jako komplement. ################## @Roma = Ba! Ja wiem, że chce. Tylko, że większość nie ma nic do zaoferowania. Bo widzisz, mężczyzna oczekuje tego samego wracając do domu by odpocząć. A tam najczęściej niezadowolona ślubna brzęczy i piłuje mu flaki Bogowie wiedza o co. Po cóż hodować żmiję na własnej piersi? I w tym problem, kobiety oczekują tzw. kultury od mężczyzny - czyt. chcą być traktowane z kurtuazją w relacjach społecznych i być beneficjentkami jeśli idzie o finansową stronę związku (słynne powiedzenie: "Płaci ten kto zaprasza, a kobiecie zapraszać nie wypada :P ). Wyręczać się swoim "misiem" w każdej nieprzyjemnej bądź niewygodnej sytuacji/czynności, a równocześnie mieć tyle samo (jeśli nie więcej) do powiedzenia w związku. Równocześnie nie posiadają ani niegdysiejszych ani współcześnie promowanych zalet. Umiejętności tzw. kobiece (gotowanie, szycie etc) poszły w zapomnienie, umiejętności męskich (remonty, naprawy) czy cech (ponoszenie odpowiedzialności za siebie i za kogoś) jeszcze nie nabyły. Cóż więc dziwnego, że związek z kobietą ach-tą-dzisiejszą większość mężczyzn traktuje jako dopust boży i karę za grzechy? A jeśli już się wiążą to tak by więzy zerwać jak najszybciej i bez problemu? Na wspomnienie mojego małżeństwa aż mnie zimne dreszcze przechodzą. I wiesz co? 19/20 małżeństw jest równie chujowych - widzę moich znajomych wypalonych, znużonych, wycofanych, zaszczutych. Czy warto dla 5% szans ryzykować mienie, zdrowie psychiczne i fizyczne? Otóż nie. Jeśli ktoś już koniecznie chce żonę niech ją ściąga z Filipin, czy cuś. Finansowo co prawda nic nie wniesie (czyli jak tutejsza), ale przynajmniej gotować będzie umieć i nie będzie pyszczyć. #######################################
    @ facet 5.0 = Gdzieżeś Acan te dobrze wychowane widział? Ptaki to równie często spotykane co feniksy. A, że większość się za gośćmi z jajami ugania to prawa. Pytanie tylko czy szanujący się mężczyzna chciałby się zniżyć do poziomu takiego tatałajstwa? Już chyba mniejsze miałbym do siebie obrzydzenie gdybym przespał się z prostytutką....

    Skąd wiesz że ta z Filipin będzie umiała gotować?A wracając do Twoich wynurzeń,to gdzie w tym wszystkim jest miejsce na miłość?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 14 września 2013 - 13:35
    @ aga40 = Zabawne, ze akurat Ty piszesz o miłości. Pismo głosi: miłość jest cierpliwa, miłość wszystko wybacza... Jak o miłości może pisać osoba, która zapiekła się w nienawiści do kogoś kogo podobno onegdaj kochała? Prawdziwa li była to miłość? Widzisz, z tego co zauważyłem, ludzie, którzy kochali nie plują na byłych partnerów. Czy czują żal? Tak? Smutek? Tak? Nienawiść? Nie. Czy błogosławią byłym na nowej drodze? Tak. Nie myśl, że Ci dogrzewam – o nie. Jesteś po prostu przykładem, unus multorum, mojej tezy. Tj. , większość kobiet wyciera sobie gębę miłością, mimo, że nawet nie wiedzą, co to uczucie znaczy. Wyciera sobie gębę, kiedy chce konkretną zapłatę za puste słowa. Tyle mnie obchodzi całe to bajanie o miłości, co księgowe bajanie o życiu po śmierci. Cholera, może bym i w to uwierzył gdyby nie to, ze kasę trza wyłożyć teraz, a towar dostanie się na tamtym świeci. Znakomita większość kobiet kochać nie umie /nie chce. Spójrz, 75% rozpraw rozwodowych zakładają kobiety. Niech będzie, że ¼ tego to z rzeczywistej winy mężczyzny: alkoholizm albo zdrada. A reszta? Kasa, albo niezgodność charakterów – taki eufemizm określający tarcia które inicjuje kobieta akurat gdy jest ciężko finansowo. Współczesne kobiety to sybarycki: ociężałe zarówno fizycznie jak i umysłowo. Spójrz, jeśli kobiety tak kochają, to czemu mało która dba o sylwetkę dla męża/chłopaka? Nie wierze w słowo „miłość”. Wierzę w działanie. Jeśli kobieta dba o mężczyznę, szanuje jego czas, zdrowie psychiczne i fizyczne, respektuje jego fobie (w tym lęk przed małżeństwem)i stawia, w ogóle, jego dobro na równi ze swoim – to jest to wtedy coś cennego. Jeśli kobieta, jak przytłaczająca większość obecnie, ma tylko wymagania, oczekuje, że mężczyzna przystosuje się do jej wizji świata (posiadanie przez mężczyznę własnej zwane jest przez facetki niedojrzałością) i będzie żyć pod jej dyktando, to może tą swoją miłość wepchnąć głęboko w dupę przy pomocy rozpalonego do czerwoności pogrzebacza. Jeśli ode mnie chce konkretu, konkretu wymagam w zamian. Słowa są warte tyle, co powietrze zużyte do ich wypowiedzenia. Miłość pfff… Jeśli na krytyczne spojrzenie na obecną dynamikę i opłacalność związków z perspektywy męskiej wyjeżdża z tekstem „Gdzie tu miejsce na miłość” oznacza, że kromie, że niepokoi ją cień choćby prawdopodobieństwa, że jej cele pozostaną niezrealizowane. Och, widzę wręcz, jak kobiety się oburzają na takie dictum, ale jakby się chwile zastanowiły to ma sens. Kobiety są bardziej zdeterminowane biologicznie – większość ma pęd do rozmnożenia się. Fakt. Oczywiście trzeba też jełopa, który w newralgicznym okresie (póki dziecko nie będzie w miarę samodzielne) będzie na matkę z dzieckiem robić (zauważyliście, ze małżeństwa trwają circa 7-10 lat: do czasu gdy szczyl jest w stanie sam się jako tako ogarnąć?). Fakt. Kobieta jest słabsza fizycznie. Fakt. Ergo, jedynym sposobem wpływu jest manipulacja silniejszymi fizycznie osobnikami. Posiadanie wrażliwości, uczuć wyższych, empatii, czy przywiązania do osobnika płci przeciwnej tylko by jej w tym przeszkadzało. Czemu, rzekomo, kochające żony opuszczają małżonków, gdy odstana okaleczeni w wypadkach i tracą możliwość zarobienia jakichkolwiek sensownych pieniędzy? Czemu kobiety spotykają się z kimś, ale ciągle rozglądają się za kimś lepszym? Ot, biologia. Uważam, że nie ma się co gniewać na ewolucję naszego gatunku. Sensu ma to tyle, co wygrażanie pięścią huraganowi. Trzeba tylko wiedzieć co nami (mężczyznami) steruje, a będąc uzbrojonym w tą wiedzę, okiełznać atawizmy nie dając się tym samym wpędzić w kierat i depresję. Mężczyzna w dzisiejszych czasach musi zdawać sobie sprawę: 1) to kobieta bardziej potrzebuje towarzystwa; 2) z wiekiem również bardziej potrzebuje seksu; 3) o seks dziś łatwo, a żona to najdroższa prostytutka; 4) kobieta się szybciej starzeje (choć mężczyzna szybciej umiera – jedyny ukłon bogów w stronę zaobrączkowanych nieszczęśników); 5) nigdy nie wierzyć na słowo kobiecie; 6) twardo trzymać się za portfel – uniknięcie więzi finansowych ułatwia rozstanie; 7) im niklejsza więź tym kobieta bardziej się stara. Koniec elaboratu. TADAM! #########################
    Co do Azjatek z "zacofanych" regionów: normą jest, że kobieta gotować umie. Tak jak na zachodzie normą jest, że kobieta gotować nie umie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 14 września 2013 - 13:36
    księgowe = księżowe

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lady-in-Red
    ~Lady-in-Red
    Napisane 14 września 2013 - 16:20
    Jak tak podpierasz się statystykami, to wiesz zapewne, że statystycznie dłużej żyją mężczyźni w związkach małżeńskich. Z prostego powodu - jest ktoś, kto o nich cięgle dba, dogląda, karmi.... Jeżeli chcesz przeliczyć to na finanse - jest to najtańsza całodobowa opiekunka :) A w zamian, nie dość, że sama musi na siebie zarabiać, pracując zawodowo (zwykle minimum 3 etaty: w pracy, przy dzieciach, w domu), to jeszcze rzadko może liczyć na "odlotowy seks"... Chyba, że sobie za niego zapłaci (z własnej - oczywiście - kieszeni)...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 14 września 2013 - 17:18
    No i szlag trafił kolejny dłuższy tekst. Z nieznanych mi powodów "dodaj wpis" kliknięte za pierwszym razem powoduje przeładowanie strony, ale nie wkleja tekstu do wątku :? Nice one.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Facetpo40
    ~Facetpo40
    Napisane 14 września 2013 - 22:48
    Yrkoon - sprawdzimy, co się stało. Od poniedziałku będzie funkcjonowało nowe forum - takie problemy już się nie powinny zdarzać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 15 września 2013 - 15:00
    Dziękuję za poprawienie humoru Pani w Czerwieni. Zważ tylko, że popełniasz znaczny błąd metodologiczny ekstrapolujesz wyniki z badań przeprowadzonych na pokoleniu naszych dziadków czy ojców, na obecnych 30sto-, 40stolatków. A realia były zgoła inne 30 lat nazad. Inny był etos kobiety, inny etos mężczyzny. Inny zasadniczo obecnie go w ogóle brak. Jak już pisałem, mało która kobieta umie gotować, a nawet jeśli umie – to najczęściej jej się nie chce. I na czym to doglądanie ma niby polegać? Na włożeniu prania do pralki automatycznej? Dziękuję, sam potrafię – pomocy mi do tego niepotrzebna. Może na prasowaniu? Z tego, co widzę kobiety teraz prasują tylko grawitacyjnie. A jeśli już to raczej nie mężowi/chłopakowi. Na sprzątaniu mieszkania? Och, ten punkt uwielbiam. Długo tłukłem się po kwaterach więc i współlokatorek poznałem multum. Uwierz mi, dzisiejsza baba to gorsza syfi ara niż niejeden facet. Nie mam wyśrubowanego poziomu czystości wymaganej w otoczeniu, ale w porównaniu z wieloma kobietami, z którymi zdarzyło mi się mieszkać jestem pedantem. No, i kurna, wiecznie zapchana kłakami wanna. Często ze stojącą i śmierdzącą wodą. Sprzątanie to coś, co się najwyżej przydarza małżonkom, kiedy to wycofują się z pola seksu małżeńskiego na bezpieczną pozycję uniwersalnego sprzętu AGD. Przy dzieciach powiadasz? Po pierwsze: skąd założenie, że mężczyźnie do szczęścia dziecko potrzebne? Po drugie: biorąc pod uwagę jak się te dzieciaki zachowują, to raczej wychowaniem się nie przemęczają. Wiem, znam kilka nauczycielek. Oczywiście jestem w stanie wyobrazić sobie kłopoty we wczesnym okresie życia dzieciaka, ale hej! Dotyczą obojga rodziców najczęściej. Mały wrzasku nie tylko matkę budzi. Odlotowy seks… Hmmm. Ja tam nie wiem, co kobieta uznaje za odlotowy seks, ale z mojej perspektywy mogę powiedzieć, że dobra w łóżku jest co 15ta kobieta. Jak myślisz, gdzie niezaspokojony mężczyzna ma zadowolenie z seksu kobiety? Ale wróćmy do sytuacji małżeństwa: jeśli są dzieciaki, a muszą być wg. Twojego modelu, to i seks z konieczności robi się kiepski. Zawsze na chybcika, często przerywany, bo sral wali w drzwi, bo się boi czy cuś. Nie wspominając już o tym, że w trakcie standardowego porodu w Polsce kobiecie nacina się krocze. I zszywa na chybcika a byle jak , nie bacząc na to jak zabieg wpłynie na przyszłe współżycie. A wpływa bardzo jeśli kobiecie po porodzie można do środka wsadzić wiadro. Skoro już się ustosunkowałem (nomen omen) do gł Twoich tez pozwolę sobie na tę niedyskrecję i powiem, że to CO cenię najbardziej to spokój i pogoda ducha. Spirytualizm mój codzienny. Filozofienie nad szklanicą. Książka, film, anime. Ileż kobiet pozwoliłoby mi się rozkoszować tymi przyjemnościami? Wszak ta płeć nie może się obejść bez brzęczenia, narzekania, że ma za mało (pieniędzy, samochodów, futer, butów, przestrzeni w mieszkaniu), zrzucania wywrotka gościowi na łeb swoich kłopotów, zalewania rwącą rzeką pustosłowia… Ahh, oswoiłem się już z myślą, że znakomita większość kobiet nie ma zainteresowań intelektualnych, a wysokie mniemanie o swojej inteligencji daje im jakaś politologia socjologia albo inny duperel skończony na 4 czy 5, ale, cholera, skoro już nic nie wnoszą do związku jeśli chodzi o względy poznawcze, gdyby chociaż nie przeszkadzały partnerowi. Sama przyjemność związki z dzisiejszymi kobietami z Zachodu… Normalnie trzymajcie mnie we czworo. Wyjątki się zdarzają, ale szansa na dobrą towarzyszkę życia są mniej więcej takie jak na 6tkę w Totka. Czytuję sobie od czasu do czasu blog „Chinka w Polsce”. I myślę, że wspaniałą sobie autor żonę znalazł. Tyle, że nie piszemy tutaj o związku Europejczyk – Azjatka, a o relacjach między Europejczykami.
    P.S. Przyznaję bez bicia, że mężczyzn mało, a facecików sporo. Ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo mnie nie interesują.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 16 września 2013 - 09:36
    ~Yrkoon napisał:
    @ aga40 = Zabawne, ze akurat Ty piszesz o miłości. Pismo głosi: miłość jest cierpliwa, miłość wszystko wybacza... Jak o miłości może pisać osoba, która zapiekła się w nienawiści do kogoś kogo podobno onegdaj kochała? Prawdziwa li była to miłość? Widzisz, z tego co zauważyłem, ludzie, którzy kochali nie plują na byłych partnerów. Czy czują żal? Tak? Smutek? Tak? Nienawiść? Nie. Czy błogosławią byłym na nowej drodze? Tak. Nie myśl, że Ci dogrzewam – o nie. Jesteś po prostu przykładem, unus multorum, mojej tezy. Tj. , większość kobiet wyciera sobie gębę miłością, mimo, że nawet nie wiedzą, co to uczucie znaczy. Wyciera sobie gębę, kiedy chce konkretną zapłatę za puste słowa. Tyle mnie obchodzi całe to bajanie o miłości, co księgowe bajanie o życiu po śmierci. Cholera, może bym i w to uwierzył gdyby nie to, ze kasę trza wyłożyć teraz, a towar dostanie się na tamtym świeci. Znakomita większość kobiet kochać nie umie /nie chce. Spójrz, 75% rozpraw rozwodowych zakładają kobiety. Niech będzie, że ¼ tego to z rzeczywistej winy mężczyzny: alkoholizm albo zdrada. A reszta? Kasa, albo niezgodność charakterów – taki eufemizm określający tarcia które inicjuje kobieta akurat gdy jest ciężko finansowo. Współczesne kobiety to sybarycki: ociężałe zarówno fizycznie jak i umysłowo. Spójrz, jeśli kobiety tak kochają, to czemu mało która dba o sylwetkę dla męża/chłopaka? Nie wierze w słowo „miłość”. Wierzę w działanie. Jeśli kobieta dba o mężczyznę, szanuje jego czas, zdrowie psychiczne i fizyczne, respektuje jego fobie (w tym lęk przed małżeństwem)i stawia, w ogóle, jego dobro na równi ze swoim – to jest to wtedy coś cennego. Jeśli kobieta, jak przytłaczająca większość obecnie, ma tylko wymagania, oczekuje, że mężczyzna przystosuje się do jej wizji świata (posiadanie przez mężczyznę własnej zwane jest przez facetki niedojrzałością) i będzie żyć pod jej dyktando, to może tą swoją miłość wepchnąć głęboko w dupę przy pomocy rozpalonego do czerwoności pogrzebacza. Jeśli ode mnie chce konkretu, konkretu wymagam w zamian. Słowa są warte tyle, co powietrze zużyte do ich wypowiedzenia. Miłość pfff… Jeśli na krytyczne spojrzenie na obecną dynamikę i opłacalność związków z perspektywy męskiej wyjeżdża z tekstem „Gdzie tu miejsce na miłość” oznacza, że kromie, że niepokoi ją cień choćby prawdopodobieństwa, że jej cele pozostaną niezrealizowane. Och, widzę wręcz, jak kobiety się oburzają na takie dictum, ale jakby się chwile zastanowiły to ma sens. Kobiety są bardziej zdeterminowane biologicznie – większość ma pęd do rozmnożenia się. Fakt. Oczywiście trzeba też jełopa, który w newralgicznym okresie (póki dziecko nie będzie w miarę samodzielne) będzie na matkę z dzieckiem robić (zauważyliście, ze małżeństwa trwają circa 7-10 lat: do czasu gdy szczyl jest w stanie sam się jako tako ogarnąć?). Fakt. Kobieta jest słabsza fizycznie. Fakt. Ergo, jedynym sposobem wpływu jest manipulacja silniejszymi fizycznie osobnikami. Posiadanie wrażliwości, uczuć wyższych, empatii, czy przywiązania do osobnika płci przeciwnej tylko by jej w tym przeszkadzało. Czemu, rzekomo, kochające żony opuszczają małżonków, gdy odstana okaleczeni w wypadkach i tracą możliwość zarobienia jakichkolwiek sensownych pieniędzy? Czemu kobiety spotykają się z kimś, ale ciągle rozglądają się za kimś lepszym? Ot, biologia. Uważam, że nie ma się co gniewać na ewolucję naszego gatunku. Sensu ma to tyle, co wygrażanie pięścią huraganowi. Trzeba tylko wiedzieć co nami (mężczyznami) steruje, a będąc uzbrojonym w tą wiedzę, okiełznać atawizmy nie dając się tym samym wpędzić w kierat i depresję. Mężczyzna w dzisiejszych czasach musi zdawać sobie sprawę: 1) to kobieta bardziej potrzebuje towarzystwa; 2) z wiekiem również bardziej potrzebuje seksu; 3) o seks dziś łatwo, a żona to najdroższa prostytutka; 4) kobieta się szybciej starzeje (choć mężczyzna szybciej umiera – jedyny ukłon bogów w stronę zaobrączkowanych nieszczęśników); 5) nigdy nie wierzyć na słowo kobiecie; 6) twardo trzymać się za portfel – uniknięcie więzi finansowych ułatwia rozstanie; 7) im niklejsza więź tym kobieta bardziej się stara. Koniec elaboratu. TADAM! #########################
    Co do Azjatek z "zacofanych" regionów: normą jest, że kobieta gotować umie. Tak jak na zachodzie normą jest, że kobieta gotować nie umie.

    Przeczytałam Twój ELABORAT z uwagą i powiedz mi w którym miejscu ja zapiekłam się w nienawiści i oplułam swojego męża?
    Masz rację ,mam żal bo przez dwa i pół miesiąca mnie okłamywał.Przecież mógł powiedzieć :słuchaj poznałem kogoś a ty jesteś taka czy taka,chcę spróbować z kimś innym, albo po prostu nie kocham cię już.Tym bardziej że jesteśmy 27 lat po ślubie ,dzieci są dorosłe i samodzielne więc scen dantejskich raczej by nie było,bo nigdy ich nie robiłam, a on min tylko powiedział : to była pomyłka , byłem dumny jak ona na mnie leciała, "a poza tym to co miałem zrobić ,mam zabić ją i siebie"
    Myślisz że jestem dumna z tego że został w domu? Nie. Wręcz czuję obrzydzenie do całej tej sytuacji i chyba do siebie,jak się teraz płaszczy i zabiega.
    A Tobie życzę szóstki w totka,bo odpowiednią partnerkę dla Ciebie musieli by wyprodukować w laboratoriach inżynierii genetycznej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 18 września 2013 - 13:11
    Cóż, Ago mam Ci powiedzieć. Banały i truizmy rzadko kiedy pomagają, a często boleśnie drażnią rany. Pozwolę tylko sobie zacytować Hipokratesa za Schillerem. "Czego leki nie uzdrowią, wyleczy skalpel, czego skalpel nie wyleczy, uzdrowi przyżeganie, czego i ogień uleczyć nie zdoła, to uznać trzeba za nieuleczalne.” Tego typu sytuacje można albo zaakceptować, albo definitywnie zakończyć. Wcześniej zaś pisząc o Twoim stosunku, miałem raczej na myśli projekcję nienawiści na innych. Za życzenia szóstki w Totku, dziękuję. Przyda się. O wiele bardziej mnie jednak rozbawiło mnie to, że istnienie kobiety która: 1) jest nie brzydka i dba o figurę; 2) lubi wyuzdany seks; 3) zarabia sama na się i swoje zachcianki; 4) ma jakieś zainteresowania intelektualne; 5) potrafi gotować prać sprzątać; 6) …i rozwiązywać sama swoje problemy 7) …bez kłapania jadaczką po próżnicy; 8) mając dystans do siebie i do życia w ogóle – uważasz za niemożliwe. Cóż, sam pasuję do powyższego opisu, więc wiem, że można. Ale widocznie kobieta takich szczytów rozwoju nigdy nie osiągnie. Człowiek to doprawdy pożałowania godne stworzenie, ale samica człowieka, tedy, jest tworem jeszcze żałośniejszym. Pisałem zresztą, a) kobieta jest tylko opcją, b) jestem zezwiązkowany. Szalom!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 18 września 2013 - 17:06
    ~Yrkoon napisał:
    Cóż, Ago mam Ci powiedzieć. Banały i truizmy rzadko kiedy pomagają, a często boleśnie drażnią rany. Pozwolę tylko sobie zacytować Hipokratesa za Schillerem. "Czego leki nie uzdrowią, wyleczy skalpel, czego skalpel nie wyleczy, uzdrowi przyżeganie, czego i ogień uleczyć nie zdoła, to uznać trzeba za nieuleczalne.” Tego typu sytuacje można albo zaakceptować, albo definitywnie zakończyć. Wcześniej zaś pisząc o Twoim stosunku, miałem raczej na myśli projekcję nienawiści na innych. Za życzenia szóstki w Totku, dziękuję. Przyda się. O wiele bardziej mnie jednak rozbawiło mnie to, że istnienie kobiety która: 1) jest nie brzydka i dba o figurę; 2) lubi wyuzdany seks; 3) zarabia sama na się i swoje zachcianki; 4) ma jakieś zainteresowania intelektualne; 5) potrafi gotować prać sprzątać; 6) …i rozwiązywać sama swoje problemy 7) …bez kłapania jadaczką po próżnicy; 8) mając dystans do siebie i do życia w ogóle – uważasz za niemożliwe. Cóż, sam pasuję do powyższego opisu, więc wiem, że można. Ale widocznie kobieta takich szczytów rozwoju nigdy nie osiągnie. Człowiek to doprawdy pożałowania godne stworzenie, ale samica człowieka, tedy, jest tworem jeszcze żałośniejszym. Pisałem zresztą, a) kobieta jest tylko opcją, b) jestem zezwiązkowany. Szalom!

    Popadłeś w zbytnie samouwielbienie,nie będę z Tobą polemizować gdyż byłaby to dyskusja jałowa lub jak kto woli akademicka, choć ja nie lubię tego typu wyrażenia ,powiedz mi tylko czy Swoje wywody napisałeś a priori czy a posteriori.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lady-in-Red
    ~Lady-in-Red
    Napisane 18 września 2013 - 21:37
    ~Yrkoon napisał:
    Cóż, Ago mam Ci powiedzieć. Banały i truizmy rzadko kiedy pomagają, a często boleśnie drażnią rany. Pozwolę tylko sobie zacytować Hipokratesa za Schillerem. "Czego leki nie uzdrowią, wyleczy skalpel, czego skalpel nie wyleczy, uzdrowi przyżeganie, czego i ogień uleczyć nie zdoła, to uznać trzeba za nieuleczalne.” Tego typu sytuacje można albo zaakceptować, albo definitywnie zakończyć. Wcześniej zaś pisząc o Twoim stosunku, miałem raczej na myśli projekcję nienawiści na innych. Za życzenia szóstki w Totku, dziękuję. Przyda się. O wiele bardziej mnie jednak rozbawiło mnie to, że istnienie kobiety która: 1) jest nie brzydka i dba o figurę; 2) lubi wyuzdany seks; 3) zarabia sama na się i swoje zachcianki; 4) ma jakieś zainteresowania intelektualne; 5) potrafi gotować prać sprzątać; 6) …i rozwiązywać sama swoje problemy 7) …bez kłapania jadaczką po próżnicy; 8) mając dystans do siebie i do życia w ogóle – uważasz za niemożliwe. Cóż, sam pasuję do powyższego opisu, więc wiem, że można. Ale widocznie kobieta takich szczytów rozwoju nigdy nie osiągnie. Człowiek to doprawdy pożałowania godne stworzenie, ale samica człowieka, tedy, jest tworem jeszcze żałośniejszym. Pisałem zresztą, a) kobieta jest tylko opcją, b) jestem zezwiązkowany. Szalom!

    Analizując powyższe:
    ad. 1/ "niebrzydka" pisze się łącznie - spełniam w 100%; nie dość, że "dba o figurę", to również o ortografię ;)
    ad. 2, 3, 4, 5, 6, 7 i 8 - 100%.
    A zatem, mogę z pełną satysfakcją stwierdzić, że i ten i inne szczyty osiągam :)

    Pozdrawiam wszystkie szczytujące!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 21 września 2013 - 00:08
    @ ~Lady-in-Red <= Ani się gniewam, ani się wstydzę, ani mnie Twa uwaga w jakikolwiek sposób rusza. Ładnie, pięknie, że będąc sama chwalisz się swoimi przymiotami, tylko ile z nich się ostanie na dłuższą metę? Bo zadzieranie nosa i uszczypliwość (złośliwość?) na pewno. Choćby kobieta wyglądała jak ucieleśnienie ekstraktu ze wszystkich moich wilgotnych snów, kiedy błyśnie mi takimi cechami charakteru, robię zwrot na pięcie, bądź politycznie wycofuję się z konwersacji. Możesz sobie to nazywać strachem , ale ja widzę to inaczej: z pokręconymi się nie zadaję. #############################################
    @ ~aga40 <= a posteriori. I wystarczy mi na całe życie. Drugi raz się w to nie dam wrobić. Ślub chyba przerzuca w kobiece jakąś wajchę i, dotychczas, przyjemne stworzonko, zamienia się w odrażającego stwora. Choć pewniej można to nazwać pokazaniem prawdziwego oblicza. Jak wiadomo, nie ma większego okrutnika, niż słabeusz, który nagle uzyskuje władzę. A „papierek” to w sumie akt własności. Jak pokazuje praktyka rozwodowa (nieszczęśników którzy nie spisali intercyzy z pomocą dobrego prawnika), nie gwarantuje nic mężczyźnie, ale umożliwia wiele kobiecie. Hej! Gdyby było inaczej to by płeć męska gnałaby do ślubu miast przed nim uciekać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 21 września 2013 - 00:11
    @ ~aga40 = pojechałaś mi z samouwielbieniem oj pojechałaś. Równie dobrze możesz węża karcić za to, że pazurów nie spiłował. Słowo klucz: SSRI. I nie chodzi tu o przedwczesny wytrysk :P

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 21 września 2013 - 09:23
    ~Yrkoon napisał:
    @ ~aga40 = pojechałaś mi z samouwielbieniem oj pojechałaś. Równie dobrze możesz węża karcić za to, że pazurów nie spiłował. Słowo klucz: SSRI. I nie chodzi tu o przedwczesny wytrysk :P

    Nie było moim zamiarem Cię karcic, nie mam nic przeciwko temu , czlowiek który kocha siebie jest na pewno szczesliwszy ale zbytnie popadanie w samozachwyt to dla mnie już choroba, a z SSRI to bym uważała jesli dobrze Cię zrozumiałam. Co za dużo to niezdrowo. Nawet zbytnia euforia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 23 września 2013 - 17:54
    Euforia w depresji? Pierwsze słyszę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 24 września 2013 - 09:44
    ~Yrkoon napisał:
    Euforia w depresji? Pierwsze słyszę.[/quote
    Ty chyba sam nie wiesz,o czym piszesz czasami,"i nie myślę tu om przedwczesnym wytrysku", więc pomyślałam,że mój wpis połaskotał Twoje ego,dlatego napisałam o euforii,a jeśli chodzi o SSRI to miałam na myśli nadużywanie i leków i pochlebstw.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook