Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat
Wróć na stronę główną forum Wróć na stronę kategorii Romans i zdrada

Romans i zdrada

zdrada

Rozpoczęte przez ~miras, 29 sty 2013
  • ~miras
    Napisane 29 stycznia 2013 - 18:04
    witam jestem z moja zona razem 8 lat mamy dwojke cudnych dzieci zone zawsze kochalem bez granic i ona dobrze to wiedziala pojechala za granice na pare tygodni i jak wrocila oswiadczyla mi ze kilka razy mnie zdradzila z ta sama osoba co lepsze tydzien po przyjezdzie ciagle miala z nim kontakt opowiedziala mi wszystkie szczegoly co najlepsze po tygodniu sie wyprowadzila do matki a po 4 dniach nie ta sama osoba ze mnie kocha ze tylko ja sie licze i ze chce wrocic do domu obled ja nie moge zniesc jej widoku brzydze sie nia skrzywdzila mnie i dzieci bardzo a co najlepsze nic sobie z tego nie robi co ja mam kurwa z nia robic

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~tez40latek
    Napisane 29 stycznia 2013 - 20:03
    rozwiedź się :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~grenadier
    Napisane 06 lutego 2013 - 11:54
    Zdradz ją kilka razy ,opowiedz jej z szczegółami jak to było , i kwita .Wtedy będzie cię ona szanować a tak będziesz dla niej nikim ,a chyba nie chcesz być nikim

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~miras
    Napisane 17 lutego 2013 - 19:59
    oj kurwa mac nie wiem co jeszcze mam pisac jestem doszczetnie zalamany do dzisiaj porazka na calej lini nie wiem czy mam moja zone nazywac jeszcze zona czy ku..... mi zalezy jak holera a ona wciaz wyjebane na to co zrobila z domu nie chce sie wyprowadzic a nie bede policji wzywal irobil scen przy dzieciach nawet moja corka 7 lat wie co mamusia zrobila to cos nie ma sumienia ale ja mam dosyc bo ona nie wie i nigdy nie wiedziala co to milosc i co to rodzina to cos nie ma uczuc tylko jebanie na pierwszym miejscu z innymi huyjami o tym tylko mysli a zreszta.................. za mocno ja kochalem 8 lat w plecy

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~miras
    Napisane 23 lutego 2013 - 22:31
    na huj to forum jak nikt nie ma nic do powiedzenia super jestescie bardzo pomagacie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~tez40latek
    Napisane 24 lutego 2013 - 13:41
    Miras wyluzuj koleś, tego kwiata jest pół świata :). za kilka lat Ci przejdzie i jeszcze ułożysz sobie życie z inną kobietą. Tak to już jest, wybaczyć zdradę można, gorzej z tą świadomością żyć

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sanger
    Napisane 26 lutego 2013 - 12:26
    Miras, rozpiepszyć małżeństwo jest najprościej. Później już nic nie będzie takie samo. Z tego co piszesz można wnioskować, że zona się chwilowo pogubiła ale skoro wróciła to może daj jej szanse. Wiem, wiem co sobie myślisz ale macie dzieci , dom itd. Może uda się to jeszcze poukładać. Wiem , zadra w sercu zostanie. A czy Ty byłeś jej wierny tak w 100%? Na rozwód zawsze masz czas.
    Może zgłoście się do psychologa ale do behawiorysty jest duża szansa , że Wam pomorze.
    A jak nie to wróć do mnie to Cię rozwiodę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~miras
    Napisane 16 marca 2013 - 15:26
    po 2 miesiacach stwierdzam ze to nie ma sensu nie moge na ta szmate patrzyc brzydze sie nia jak ja widze naga i sobie pomysle ze sie dupczyla z kims innym to mnie rzuca doslownie mnie zabila odpuszczam sory

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Charlie Delta
    Napisane 01 kwietnia 2013 - 14:44
    I dobrze postanowiłeś. Jeżeli ona jest taka jak pisałeś to w sumie wygrałeś los na loterii że tak szybko wyszło szydło z worka. Rozwód tylko i wyłącznie z jej winy. To podstawa. Takie kobiety nie mają serca i nie wiedzą co to honor. Skończ z nią raz na zawsze. Dzieci kochaj i postaraj się je wychowywać a już na pewno mieć z nimi ciągły kontakt. Powodzenia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    Napisane 01 kwietnia 2013 - 15:55
    Odezwał się ten uczciwy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Gabi
    Napisane 09 kwietnia 2013 - 10:51
    Zdrada to bardzo bolesne przeżycie, zwłaszcza dla zdradzonej osoby. Ja jestem w związku małżeńskim od 20 lat i też byłam zdradzana kilkukrotnie, można powiedzieć, że za każdym razem mąż "przyznawał się" do zdrady bo chciał być ze mną szczery (tak twierdzi) .... to byłby bardzo ciężkie chwile dla mnie i dla naszego związku, ale zbyt mocno go kochałam i kocham aby odejść, a i on nie chciał kończyć małżeństwa mówiąc, że mnie kocha, że chce ze mną być. Jakieś dwa lata temu poznał następną kobietę o której mi powiedział, że jest to tylko jego koleżanka, z która się świetnie rozumie, z którą może pogadać na każdy temat i sama widzę jaki szczęśliwy wraca ze spotkania od niej. Nauczona doświadczeniem z poprzednich zdrad wiedziałam, że coś się dzieje i faktycznie znalazłam w jego telefonie i na GG czułą wymianę słów. Rozmawiałam z nim o tym, ale mąż się zarzeka, że żadnej zdrady nie ma, że tylko ze mną chce być. Strasznie się unosi przy takich rozmowach i najczęściej kończy się to awanturą i jego wyjściem do niej na całą noc. Nie ma prawie dnia aby nie wypowiedział jej imienia, widzę jaką przyjemność mu daje mówienie o niej, widzę jak się stara o tą znajomość. Po prostu wiem, że mnie zdradza, czuję to. Praktycznie przy każdej awanturze broni tej znajomości, widać, że bardzo mu na niej zależy, a ja widzę że jest im razem dobrze. Mimo wszystko bardzo go kocham, sama zakończyłam pewną, swoją znajomość bo obawiałam się, że posunę się za daleko, a chciałam być fair wobec siebie i męża, sex jest super (on też to twierdzi) , jestem przy nim kiedy mnie potrzebuje i chcę z nim być i gdyby to był jednorazowy wyskok to bym zrozumiała, bo różnie w życiu bywa, ale tu jest coś o wiele więcej, on chce tej znajomości i czasami wydaje mi się że jest gotów poświęcić małżeństwo dla bycia szczęśliwym z nią. Kocham go i chcę, żeby był szczęśliwy! Jeśli jest mu z nią dobrze i jest z nią szczęśliwy, to nie będę go zatrzymywać, przecież nikogo siłą się nie zatrzyma przy sobie. To on musi zdecydować z kim chce być. Może ta sytuacja jest chwilowa, może to tylko chwilowe zauroczenie, ale życie w świadomości, że jest prócz mnie jest jeszcze inna kobieta o którą tak zabiega i stara się nie jest łatwe. Może jest jeszcze jakaś nadzieja....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jack
    Napisane 13 kwietnia 2013 - 10:34
    Gabi, jesteś świętą kobietą.
    Czy Ty naprawdę istniejsz? Nemożliwe.
    Czy to co piszesz jest prawdą? Zadziwiające.

    To że Tój mąż jest uzależniony od ciągłego "przebywania" w stanie uniesienia -zakochania to oczywiste. Może to być już nawyk. A on nawet sobie nie zdaje z tego sprawy. Brakuje mu tego dreszczyku czy też podniecenia seksualnego powiązanego z silną więzią psychiczną. To jest jak narkotyk. Przyjemnie czuć się porządanym i całkowicie akceptowanym. A to udaje się tylko z osobami z którymi jesteśmy w trakcie wzajemnego poznawania swych więzi intymnych i sfer...
    Nic sobie nie wyrzucaj. Tak już jest po dwudziestu latach razem. To byłby cud gdybyście ciągle żywili do siebie tak silne uczucia.
    Dlatego tak "lubi" opowiadać o swoich "przeżyciach". Chce się z Tobą dzielić swoim szczęściem. (Czyż gdy jesteśmy szczęsliwi nie chcemy tego wykrzyczeć tego całemu światu? A czy nie chcemy naszego szczęścia dzielić z kimś bliskim? Być szczęśliwym i zachować to dla siebie - to jakiś absurd) Bo to naprawdę jest szczęście poczuć w sobie kolejny raz tak silny stan zakochania. I to w takim wieku. Napisałem, zakochania. To nie jest prawdopodobnie miłość. Raczej zauroczenie, może bardziej porządanie. Chodzi mu raczej o bycie w tym stanie, a nie o samą partnerkę. Partnerak to wtórny efekt tego faktu. Ona nie ma tutaj znaczenia. Liczy się tylko sam stan ducha Twojego męża. On właśnie tego uczucia w sobie ciągle szuka. Dlatego jest tyle tych kobiet. Myślę że nie masz się czego obawiać. Chciaż .... wszystko jest możliwe.
    Sądzę że nie grozi ci aby on od ciebie odszedł. Drugiej takiej kobiety nie znajdzie. Przy Tobie czuje się bezpieczny aby realizować swoje potrzeby "duchowe".
    Powodzenia. Z drugiej strony ....
    Jeśli nie jesteś wychowana w kulturze muzułmańskiej to ci serdecznie współczuję.

    PS. To jest mój drugi wpis pod tym tematem. Przed paroma chwilami miałem wenę twórcza i napisałem coś zgrabiniejszego ale jakimś zbiegiem okoliczności nie zapisało się to :-) No to kolejny raz probowałem uchwycić tę poprzednią myśl przewodnią. Niestety tylko coś nabazgrałem :-) Wybacz składnię i ogólny chaos tego czegoś powyżej :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Julka
    Napisane 15 kwietnia 2013 - 19:02
    Jack,
    Myślę, że samopoczucie i motywacja powyższego chłopca to kwestia drugorzędna. Istotne dla Gabi powinno być, jak ona się z tym czuje i co to dla niej znaczy. A to znaczy,że powinna sobie zadać i do bólu szczerze odpowiedzieć, jak chce żyć, co jest dla niej najważniejsze itp., a potem podjąć decyzję. Jaką, nie mnie osądzać.
    Każda wiąże się z okreśłonymi konsekwencjami.

    Jednego jestem pewna, sytuacja, wktórej dajemy inne stronie prawo do krzywdzenia nas i manipulacji niszczy bezwzględnie. A chłopak, mąż powyższy, to robi i albo jest nieświadomy jak niemowlaczek związków przycyznowo-skutkowych, albo jest draniem, albo robi, bo może i mamusia wybaczy i przytuli.
    Gabi - bez względu na twoje uczucia - zmień strategię. Ta nie rokuje.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Agusia
    Napisane 18 września 2013 - 11:31
    ~tez40latek napisał:
    rozwiedź się :)

    Najgorsza odpowiedz jaka mozna bylo udzielic!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Agusia
    Napisane 18 września 2013 - 11:54
    Zdrada boli i ciezko zyc ze swiadomoscia, ze zostalo sie zdradzonym, ale...

    Tez bylam zdradzona. Tez bylo mi ciezko. Tez szybko podjelam decyzje o rozwodzie. Po jakims czasie wrocilismy do siebie, ale ja jeszcze nie bylam gotowa i po 1,5 roku proby czyt. meczarni rozstalismy sie definitywnie. Zycie ze mna bylo koszmarem. We wszystkim dopatrywalam sie drugiego dna. Nie pozwalalam mu zapomniec o tej kobiecie. Na romantyczne kolacje wybieralam knajpe, do ktorej chodzil z nia. Ciagle docinki, sarkastyczne komentarze. Kazda jego reakcja byla zle przeze mnie odczytywana. Naprawde koszmar!
    Po rozstaniu poszlam na terapie. I spojrzalam na temat z zupelnie innej strony. To ja nosilam portki w tym zwiazku. To ja zdegradowalam go do roli kury domowej. To ja pozbawilam go meskosci... Ona dala mu dokladnie te czego potrzebowal.
    Zalowalam, ze nie poszlam na te terapie duzo wczesniej. Zalowalam, ze odrzucalam jego propozycje terapii malzenskiej. Wszystko mogloby sie zupelnie inaczej ulozyc. I dziecko by mialo pelna rodzine...
    Teraz, po 10 juz latach kazde z nas ma nowa rodzine i chociaz nas wspolny syn jest juz dorosly to czesto spotykamy sie razem z nowymi partnerami, chodzimy na koncerty czy po prostu bywamy u siebie. Mozemy tez na siebie liczyc i to jest olbrzymia zaleta tego, ze nie ciagnelismy nikomu niepotrzebnej wojny. W koncu kiedys sie kochalismy i duzo nas laczylo...
    Tak wiec zdecydowanie polecam terapie i spojrzenie na problem nie tylko z perspektywy ja - skrzywdzona ofiara. Kazdy kij ma dwa konce. Nie ma czarne / biale - sa rowniez rozne odcienie szarosci.
    Zycze powodzenia wszystkim na "chwilowym zakrecie". Bedzie dobrze. Warto w to wierzyc. Trzymam kciuki.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Agusia
    Napisane 18 września 2013 - 13:01
    I jeszcze cos...
    Polecam tekst:
    www.facetpo40.pl/zdrada-i-romans/czy-zdrada-moze-uratowac-twoj-zwiazek/
    tak do przemyslen...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~KRV
    Napisane 18 września 2013 - 14:19
    Fajnie tak sobie czytam o zdradach romansach aby się poskładać po mojej przygodzie. Temat banalny - nowa praca, nowa koleżanka (ale jaka) po 2 latach romansu który zaczął się zaraz po moim rozwodzie nie mam jej nic do zarzucenia, dziewczyna jakiej można życzyć każdemu tylko ja sam ona w związku. Pomagała mi we wszystkim posklejała mnie po rozwodzie (nie miała z nim nic wspólnego) i dla niej chciało się iść do przodu no i ni z tego ni z owego zmiana. Była jak zawsze miła i sympatyczna tylko jakaś taka zimna ciężko było się umówić i zawsze musiała lecieć szybko do domu. Ostatnie firmowe spotkanie ujawniło prawdę przerzuciła się na naszego nowego szefa - facet na poziomie dobry kumpel nie miał szans się oprzeć a ona dalej miła dba o mnie dzwoni pyta jak się trzymam napiszcie coś bo mam przechlapane.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    Napisane 20 września 2013 - 23:08
    Najlepszą zemstą jest żyć dobrym życiem. Rozwieść się / zerwać znajomość / wystudzić relacje do 0, pobyć trochę samemu i poskładawszy się, znaleźć nową do dupczenia. I tylko pamiętać, by nie przywiązywać się za bardzo. Kobieta to zdradliwe stworzenie. A jak kto chce trwać w związku z kurwą to rada Grenadiera jest bardzo dobra.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~KRV
    Napisane 21 września 2013 - 09:37
    To co piszesz Yrkoon jest oczywiste z tym że problem polega na tym że laska fizycznie i mentalnie jest z najwyższej ligi jest także inteligentna i przywiązała mnie do siebie jak psa łańcuchowego to zawsze ja rozdawałem karty a tu jestem bez szans i nawet nie wiem jak i kiedy to zrobiła. Nie mniej dzięki za brutalną prawdę i podsumowanie będę miał temat do przemyśleń.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Maja
    Napisane 01 października 2013 - 14:06
    Jestem kobietą , silną.Też przeżyłam zdradę. Natychmiast byłego już męża wygoniłam z domu.Było łatwo, bo mieszkanie było moje. Kochałam go BARDZO. Zdałam sobie jednak sprawe, że już NIGDY nie będzie, jak dawniej, a z kłamcą , bez zaufania nie chcę zyć, nie potrafię. Pierwszy okres był okropny. Potem pozbierałam się, wzięłam za siebie. to był kop do przodu.Teraz mogę smiało powiedzić, że paradoksalnie jestem byłemu nawet wdzięczna za tamtą zdradę. Moje zycie dzięki niej zmieniło się na lepsze. Poznałam innego, lepszego pod każdym względem. Jestem z nim już rok.Niestety wyszłam z tamtego związku okropnie poraniona. Nie umiem już zaufać mężczyźnie. Tak, jakby jakaś część mnie umarła.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry
1 2

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty