Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Jak niewiele potrzeba

Książka, film

Zresztą nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Powoli, krok po kroku, Karczma stała się celem mojego życia. Szybko wykupiłem abonament by cieszyć się jej urokami na równi z innymi. Niestety, mimo przydziałowej dawki ziół i bezpłatnego wejścia do baru ciągle chciałem więcej. Kupowałem nowe mieszanki zwiększające doznania. Nowy ekwipunek dla mojego bohatera, by mógł grać z coraz lepszymi graczami. Nawet nie zauważyłem kiedy skończyły mi się oszczędności na wszczepki. W końcu, by zdobyć rabat członkowski, zaprosiłem do klubu Ario. Każdy nowy bohater dawał polecającemu stałą zniżkę na zakupy.

Niestety biedny Ario nie przeszedł próby. Osairis i Władca Karczmy wymazali mu pamięć. Nie był to prosty proces i dzieciak stracił wspomnienia całego roku pracy. Lekarze Corpu orzekli, że powodem było przeciążenie obwodów synaptycznych, jednak on w jakiś sposób zapamiętał, że to była moja wina. Nigdy więcej się do mnie odezwał.

Zrozumiałem co zrobiłem dopiero gdy usunięto mnie ze stanowiska i zobaczyłem ból i rozczarowanie w oczach Adi. Nie tylko zaprzepaściłem lata własnej pracy i wyrzeczeń ojca, spowodowałem wymazanie części osobowości mojego przyjaciela, ale też zawiodłem jedyną kobietę, której mogło na mnie zależeć. To co uczyniłem sobie i Ario zniszczyło wszystko to, co mogło się między nami wydarzyć. Ironią losu był fakt, że to właśnie Adi powiedziała mi o Ostatniej Karczmie…

Teraz już rozumiecie, że całe te tortury nie były potrzebne. To cisza i samotność celi obudziły moje wyrzuty sumienia. Nawet nie wiecie jak wiele bym dał by cofnąć czas. By znów obudził mnie głos aktorki z lat osiemdziesiątych zeszłego stulecia; by czarny deszcz zabrudził mój toges; bym mógł napić się elektrolitów razem z Ario i Adi, obgadując Matijasa.

Boski Auguście, jak ja bym chciał znowu zobaczyć ich wszystkich…

Suma grzechów

Wysoki sądzie, szanowni ławnicy. Wysłuchaliście spowiedzi obywatela Petra Burke numer identyfikacyjny #784-667-565. Widzieliście nagrania z kamer Corpu oraz kubika, w którym mieszkał oskarżony. Jakkolwiek jego wina jest niezaprzeczalna, chciałbym byście zwrócili uwagę na okoliczności łagodzące.

Obywatel Burke okazał skruchę i pomógł dotrzeć do sekty zwanej “Klubem Ostatniej Karczmy”. Przyczynił się w znaczący sposób do zablokowania dostaw ziół Irthacany z Alfy Centauri, wskazując osoby odpowiedzialne za bezpośrednio dystrybucję tej zakazanej Boskim Edyktem obcej substancji psychoaktywnej.

Pośrednio dzięki jego pomocy Politbiuro zdołało namierzyć i wyeliminować skorumpowanych polityków i oficjeli, którzy sprzeniewierzali kolonijne pieniądze na prywatne cele. Petro Burke stał się ofiarą człowieka, którego znamy pod pseudonimem Osairis. Osairis parał się przemytem i handlem substancja stymulującą obcego pochodzenia, zatruwając rasę ludzką pierwiastkiem pochodzącym od ras poślednich, uznanych za zagrożenie. To tego człowieka powinniśmy ścigać. To jego skazać na rozbicie subatomowe, nie tego biednego Administratora, który dał się omamić - najpierw swojemu dawnemu mentorowi, Metardowi Crome, a później człowiekowi, który paktował z obcymi. Człowiekowi, który wkroczył na zakazaną ścieżkę manipulacji psychosynaptycznej.

Wysoki sądzie - szanowni ławnicy. Proszę o łaskę dla obywatela Petra Burke, który wyznał swe grzechy, szczerze ich żałuje i pragnie tylko na powrót służyć Boskiemu Augustowi i społeczeństwu [...]

Zadośćuczynienie

Adi Aggia wbiegła do holu Corpu ociekając czarnym deszczem. Ranek zaczął się od okropnej ulewy i dziewczyna marzyła tylko by pozbyć się przemokniętego Togesu i napić ciepłej mieszanki elektrolitów i kofeiny. Zsunęła z nosa gogle i odrzuciła kaptur na plecy. Rozpinając pospiesznie suwak wierzchniego kombinezonu usłyszała charakterystyczne szuranie metalowych kończyn recyklatora. Gdy odwróciła się do automatu, by oddać mu zniszczony Toges zamarła.

Stał przed nią Petro Burke. Jego rozczłonkowany korpus zespolono z metalowymi kończynami i uprzężą serwisową pozwalającą dźwigać mu kilkutonowe ładunki. Fizyczne połączenie z automatem sprzątającym nie było jednak najgorszym co go spotkało. Świadectwem zmian była jego twarz - bez wyrazu, z pustką w oczach, bez śladu zrozumienia swojej sytuacji. Na jego łysej czaszce widniały blizny po trepanacji.

- Witaj Administratorze Aggia. Pozwól, że wezmę Twój Toges - przywitał ją mechanicznie były Admin.

- Och Petro, co oni z Tobą zrobili? - wychrypiała Adi zakrywajac dłonią usta w geście rozpaczy.

- Nie rozumiem polecenia. Proszę sprecyzować.

Dziewczyna spojrzała mu prosto w oczy i drżącą dłonią dotknęła jego twarzy.

- Zawsze chciałeś upodobnić się do maszyn… - urwała nie mogąc powstrzymać napływających do oczu łez. Ukryła twarz w dłoniach. Jej plecami wstrząsnął szloch. Po chwili, ocierając dłonią mokre oczy puściła się biegiem w stronę wind wiozących pozostałych adminów do ich obowiązków.

Nowy recyklator schylił się z chrzęstem serwo mechanizmów i podniósł jej płaszcz. - Dziękuję Administratorze Aggia. Twój toges będzie oczyszczony i przygotowany na koniec twojej doby pracy. Niech Boski August cię strzeże. - szczeknął syntezatorem mowy i ruszył w stronę pralni.

***

Zobacz wybrane odpowiedzi konkursowe, które, choć nie zostały nagrodzone, na pewno warte są przeczytania!
kliknij tutaj>>

 
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty