Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Zdrada w związku. Czy jest dla was jeszcze szansa?

Zdrada i romans
|
07.06.2021

Ciągłe kłótnie o byle głupstwa, trzaskanie drzwiami i krzyki – tak często wygląda twoje niegdyś szczęśliwe małżeństwo? Jest źle, jednak mimo wszystko nie potraficie się rozstać, szukając bezskutecznie dawnych siebie. W końcu ich odnajdujecie, ale w innych osobach. Dochodzi do zdrady… I to paradoksalnie może uratować wasz związek. Niemożliwe? A jednak… Małżeństwo po zdradzie może być nawet... lepsze!

Tagi: zdrada , romans , zdradzam żonę , żona mnie zdradza

żona mnie zdradza - zdradzam żonę
Czy zdrada może być dobra?

Zdrada zazwyczaj kojarzona jest z czymś najgorszym, do czego może posunąć się małżonek, z czymś niewybaczalnym, z definitywnym końcem, katastrofą, Armagedonem. A jednak nie zawsze tak musi być. Choć wydaje się to nie do przyjęcia – zdrada może wpłynąć korzystnie na małżeństwo. Do tego jednak trzeba być odważnym i dojrzałym na tyle, by, zamiast zamykać się we własnej złości, sięgnąć do źródła i zadać sobie pytanie: Dlaczego do tego doszło?
Odpowiedź może naprawdę zaskoczyć was oboje.

W dużym uproszczeniu wynik takich analiz może wyglądać tak:

Męski punkt widzenia

Zdradzam żonę 

Na pierwszy rzut oka: zdradzasz, bo nie rozmawiacie już ze sobą, tylko krzyczycie na siebie, ona cię nie słucha, nie uprawiacie seksu i masz już tego wszystkiego po dziurki w nosie. Znajdujesz kogoś, przy kim możesz rozładować swoje emocje. Rozładowujesz i jest dobrze.

Na kolejny rzut oka jednak, gdy się głębiej przyjrzysz: zdradzasz, bo gdy patrzysz na nią, już jej nie widzisz, nie możesz dostrzec w stojącym przed tobą kobiecym ciele osoby, którą kiedyś kochałeś, która była dla ciebie wszystkim. Tęsknisz za tą osobą i tym uczuciem do niej i zaczynasz jej szukać w innej kobiecie.

Na chwilę zapominasz, na chwilę czujesz ulgę, ale nie trwa to długo, bo zaczynasz tęsknić za nią jeszcze bardziej. Bo pojedynczy skok w bok nie może się równać ze wspólnie spędzonymi latami życia, z jej uśmiechem, z rozumieniem się bez słów, z byciem ze sobą także w trudnych chwilach. Zaczynasz rozumieć, że nie uszczęśliwi cię płaska imitacja związku. I to jest moment, by podjąć decyzję i uratować swoje małżeństwo.

Żona mnie zdradza 

Na pierwszy rzut oka: „a to przebrzydła taka i owaka” – myślisz sobie. Zarzekasz się, że to już definitywny koniec, że nie chcesz jej już znać, że dla ciebie przestała istnieć. Posyłasz ją w diabły, na drzewo, na cztery wiatry.

Na kolejny rzut oka, gdy już ciśnienie spadnie, a kac przejdzie: zastanawiasz się, dlaczego to zrobiła, zaczynasz odczuwać zazdrość, łapiesz się na tym, że jesteś bardziej wściekły na tego faceta, z którym poszła do łóżka niż na nią samą. Nabierasz coraz silniejszego przekonania, że przecież ona jest tylko twoja i żaden palant nie może ci jej odebrać. Przekonujesz siebie samego, że to tylko głupia przygoda, nic nieznaczący skok w bok, który nie może przekreślić tylu dobrych, wspólnie spędzonych lat. I to właściwa chwila, by przystąpić do ofensywy – zawalczyć o nią i uratować związek.

Kobiecy punkt widzenia

Żona mnie zdradza 

Na pierwszy rzut oka: irytuje ją, że nie zakręciłeś znowu tubki z pastą, że zostawiłeś brudne skarpetki na kanapie, że nie zauważasz jej już, a ona potrzebuje twojej uwagi, dlatego szuka kogoś, kto ją wreszcie doceni, kto zauważy, jak pięknie wygląda, kto powie jej kilka czułych słów, kto będzie zwyczajnie się starać tylko dla niej, przy kim poczuje się choć na chwilę najważniejsza, dzięki komu będzie mogła choć na chwilę zapomnieć o tym całym domowym piekle.

Na kolejny rzut oka, po dłuższym zastanowieniu: zdradza, bo paradoksalnie wciąż cię kocha i desperacko pragnie zwrócić twoją uwagę na siebie. Chce przypomnieć sobie, ale i tobie, jaką jest wyjątkową kobietą. Tak naprawdę ten skok w bok zadaje jej jeszcze więcej cierpienia, ale robi to, bo szuka jakiegokolwiek pomysłu na zmianę biegu wydarzeń w zastałym, zakurzonym związku. Zrozumiawszy to, spróbuje ratować wasz związek, bo i tak dla niej wszystko kręci się wokół ciebie, a zdrada tylko ją utwierdza w przekonaniu, że wciąż chce być z tobą, i byłaby z tobą szczęśliwa, gdybyś tylko odrobinę się postarał.

Zdradzam żonę 

Na pierwszy rzut oka: koniec! Zraniłeś ją okrutnie, ona nie chce cię już znać, wystawia ci walizki za drzwi (lepiej mieć walizki, inaczej rzeczy lecą przez balkon). Zmienia zamki w drzwiach, dzieciom mówi, że tatuś to potwór i żąda natychmiastowego rozwodu.

Na kolejny rzut oka, po fryzjerze, wódce z koleżanką i 100 telefonach do matki: niewyobrażalnie cierpi, próbując pogodzić w sobie złość z tęsknotą za tobą, z której nagle sobie zdała sprawę. Uświadamia sobie, że najbardziej boli ją to, że jakaś inna okazała się przez chwilę lepsza, bardziej pociągająca, bardziej interesująca. Czuje się zdradzona, ale i zazdrosna jednocześnie. W takiej chwili może się w niej obudzić prawdziwa bestia - wówczas postanawia, że nikt tak po prostu sobie ciebie nie zabierze, bo ona będzie walczyć o wasz związek.

Szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego do tego doszło, znajdziesz ją na pewno. Istotne jest, by nie szukać prostych, najszybciej nasuwających się odpowiedzi: bo on żadnej nie przepuści, bo ona mu nie daje. Prawda zawsze leży nieco głębiej – czasem bolesna, ale jej odkrycie może doprowadzić do ponownego scalenia waszego małżeństwa. Choć nie musi – czasem zmiany w waszych relacjach zachodziły tak długo, że już nie ma czego ratować. Ale - jeśli zakończycie ten związek bez odkrycia prawdziwych przyczyn zdrady – będzie to oznaczało, że poszliście na łatwiznę i oddaliście pojedynek walkowerem.

Zwykle zdrada zdarza się w małżeństwie, które się wypala, tkwi w zawieszeniu, niszcząc oboje partnerów. Zdrada, jako środek ostateczny, może nagle wstrząsnąć tym poustawianym, znudzonym i przewidywalnym światem i poukładać rzeczy w nowym porządku. Nic już nie będzie takie samo. Ale właśnie przecież o to chodzi!

Agnieszka Vincenc, Brunon Nowakowski

Zrób to inaczej!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (43) / skomentuj / zobacz wszystkie

Ktos
20 lipca 2021 o 12:39
Odpowiedz

Jeśli idziemy z kochanką do łóżka nie raz nie dwa ale sto razy...to tam żadnej miłości do żony nie ma. Całowanie, dotykanie pieszczenie innej kobiety niż żona...no do tego to kochającego partnera nie namówisz....żona która pozwala w piątek na skok w bok ale już sobota i niedziela należą do niej jest wyrachowaną przebrzydłą zakłamaną babą, która widzi tylko jego pieniądze. Odwagi dla wszystkich którzy zakochają się w dojrzałym wieku. Miejcie odwagę iść drogą tej miłości....warto zmieniać świat i siebie...dla własnego szczęścia MM

~Ktos

20.07.2021 12:39
KaEl
28 stycznia 2021 o 08:39
Odpowiedz

Pani żartuje...

~KaEl

28.01.2021 08:39
Gert
29 sierpnia 2019 o 17:37
Odpowiedz

Ja się z tym nie zgadzam. Może to brzmieć śmiesznie, ale zdrada uzdrowiła nasz związek w jakiś dziwny sposób. Może nie uzdrowiła - zerwała kurtynę oszustw. Wiecie, jak to jest, kiedy jesteście ze sobą długo, ufacie z tobą, ale nagle wszystkie dni zaczynają być podobne, wy przestajecie rozmawiać tak, jak dawniej, nawet seks nie jest już taki, jaki był wcześniej. Ale przecież sobie ufamy, kochamy się, to osoba, która zna mnie najlepiej. Po konfrontacji emocje się skumulowały, spojrzeliśmy na siebie bez tej nużącej zasłony i doszliśmy do wniosku, że będziemy ratować swój związek. Moja rzuciła - terapia dla par. No i chodzimy, a chodzimy już od roku do Psychologgii na Chmielnej w Warszawie. Mamy bardzo spoko terapeutkę i to są takie dwa dni w miesiącu, kiedy możemy zobaczyć jakieś rzeczy, które nam umykały, otworzyć się, spojrzeć na świat w inny sposób. Zdrada jest zdradą, ale nie oznacza, że miłość zniknęła.

~Gert

29.08.2019 17:37
Klo
14 sierpnia 2019 o 01:57
Odpowiedz

Najlepszym lekarstwem na zdradę jest zdrada. Ten który zdradza nie kocha, dlatego innych rozwiązań nie ma. Ten który przebacza to ciapa, sam się poniza. Dlatego będzie zdradzony ponownie za jakiś czas.

~Klo

14.08.2019 01:57
normalnyjestem
28 czerwca 2019 o 21:10
Odpowiedz

Dziękuje za dawkę optymizmu , to co pani napisała jest prawdą i się z tym zgodzę. Zdaje sobie sprawę z tego jak cierpi osoba która zdradzila i zorientowała się jaką krzywdę wyrządziła . Musi się zmierzyć z tym że zawiodła nie tylko drugą osobę ale i siebie . Zdaję sobie również sprawę że pani syn jest opoką na której buduje pani aktualnie sens życia po stracie męża. Wiem co to patrzeć na osobe która umiera na nowotwór wierząc że to nie prawda, że to nie może się stać, że będzie dobrze, że wyzdrowieje. I wiem że posiadanie dzieci ,,po" powoduje że jest sens życ , dla nich, czuwać i kierować ich losem jak najdłużej bo gdyby bym sam to ... . Człowiek traci sens życia, plany są nieaktualne, jest pusto i cicho, idzie zwariować, zdziwaczeć, wyalienować się z rzeczywistości.
Jestem wierzącym katolikiem w BOGA nie w księży i wiem bo tego doświadczyłem że ,,po" jest dalej ,,życie".
I ja życzę by Pani wytrwała w tym co robi dla syna bo on jest w pani życiu teraz jedyny i najważniejszy. Naprawdę rozumiem i wierzę że żałuje pani tego co się stało i jak się stało.

~normalnyjestem

28.06.2019 21:10
KaEl
20 czerwca 2019 o 10:26
Odpowiedz

Kręgosłup moralny ma również osoba która ze strachu nie potrafi przyznać się do błędu. Nie jest to forma jedynie świadomego krzywdzenia innych, a jedynie świadomość że być może ukrycie prawdy nie zrani drugiej osoby. Ja zawsze będę powtarzała, że ludzie którzy nie popełnili błędu, nigdy nie będą wiedzieli, że nie każdy kto źle robi jest okropnym człowiekiem i z premedytacją rani innych, bo niestety ale jesteśmy tylko ludźmi. Kierują nami emocje, wydarzenia i uczucia, i niekiedy chwilowe zapomnienie jest w stanie wiele złego robić. Nikt kto zdradza nie planuje tego, nie układa sobie planu z tym związanego. Nie wiem czy jest Pan osoba wierzącą, ale ja od chwili kiedy mój mąż dowiedział się o zdradzie, stałam się bardzo religijna, może nie na tyle by chodzić do kościoła codziennie, ale spotkania wspólnoty trudnych małżeństw, na których ludzie opowiadają swoje problemy.... Wiele można razem przejść. Jeśli ktoś ma świadomość że nie każdy jest idealny i ma prawo się pogubić. Nawiązuje do tego, ponieważ motto wspólnoty brzmi : ten kto uważa ze nie popełni takiego czy innego błędu, lub ogólnie ich nie popełnia, jest człowiekiem pysznym. I coś w tym jest. Nigdy nie wiemy co czeka na nas za rogiem życia... A noszenie bagażu? Mój mąż zmarł na nowotwór na który nie było ratunku, moje błędy nie spowodowały że zachorował. Boli mnie to że go skrzywdzilam że nie byłam obok niego bo tego nie chciał, boli ze popełniłam błąd, żałuję bardzo ale.... Mam syna. Być może gdyby go nie było, a mój mąż w tym samym momencie by zachorował, nie miałabym dzieci, nie miałabym po co żyć.... I proszę uwierzyć, przy życiu trzyma mnie tylko maleństwo.... Owoc romansu, ale niewinny człowiek.... Na szczęście mam wśród ludzi przyjaciół i bliskich, którzy nie oceniaja przez pryzmat błędu i wspierają, widząc jak bardzo żałuję. Powodzenia Panu życzę, proszę nie zamykać się na świat i zrozumieć że nic nie dzieje się bez przyczyny. Mimo że to bardzo boli, zarówno Pana jako osobę skrzywdzona, jak i mnie - osobę która skrzywdziła.... Nadal mamy wartości, i nie określa nas ani krzywda ani błędy, na tym polega lekcja życia. I proszę jeszcze na prawdę uwierzyć w to, że ludzie nie zawsze popełniają błędy z premedytacją, a nie raz przez to że skrzywdziły cierpią bardziej niż te osoby które zostały skrzywdzone przez głupotę i lekkomyslnosc. Powodzenia i samych lepszych dni.

~KaEl

20.06.2019 10:26
normalnyjestem
20 czerwca 2019 o 01:57
Odpowiedz

dziękuję za propozycję pisemnej rozmowy. Rozumiem panią i choć częsciowo rozumiem co Pani odczuwa. Życie bardzo mi dokopało , nieraz mówię że starczyłoby tego na kilka lat odcinków ,,dlaczego ja " lub innej produkcji. Walić zaczęło się jakieś 5 lat temu a nieciekawie w małżeństwie 15 ( na szczęście cios był tak duży że wpadłem w stan zobojętnienia całkowitego co uchroniło mnie przed tym co spotyka świadomych współmałżonków. Nie chce więcej pisać ( przypominać sobie ) bo to bardzo bali, staram się na co dzień nosić ,,maskę " w celu nie zrażenia ludzi i martwienia pozostałej rodziny - już nigdy nie będę normalny tak jak kiedyś i zdaje sobie z tego sprawę. Pogodziłem się z tym jednemu byk się ocieli a inny same obkopy od życia dostaje ( taka karma ). Trochę to boli bo niestety mam bardzo silny kręgosłup moralny co utrudnia mi pogodzenie jak można tak oszukiwać, kłamać, kraść, upodlić i grać inną osobę odając że wszystko jest OK. Życzę Pani siły i twardego charakteru bo na pewno jest ciężko z takim bagażem życiowym samotnie brnąć przez życie.

~normalnyjestem

20.06.2019 01:57
KaEl
19 czerwca 2019 o 07:54
Odpowiedz

Bardzo Panu współczuję. I doskonale wiem co Pan czuje. Jednakże po ostatnich Pana słowach, myślę, że mówiąc : " a kanalie i szmaty chodzą po świecie...", bardzo uogolnia Pan ludzi. Proszę uwierzyć, nie każdy kto popełnia błąd, kto daje ponieść się emocjom, kto rano, jest kanalia i szmata... Ludzie którzy, źle zrobili często też są ludźmi wartościowymi, którzy poprzez błąd, jeszcze bardziej doceniają ludzi, świat i wszystko co dzieje się dookoła. Ja mojego męża nie mogłam uratować, chociaz szczerze chciałabym być tam za niego, oddać mu zdrowie, serce, wszystko.... Byleby tylko żył. Nie mogę tego zrobić. Po coś mój syn się narodził. Po coś życie i ja sama dałam sobie lekcje.... Lekcje mówienia prawdy, lekcje rozsądnego myślenia, lekcje dojrzałości.... Ja konsekwencje zdrady poniosłam i proszę uwierzyć, ogrom nieszczęść jakie spadł przez ten czas to próba ile jestem w stanie znieść i kara za to, że byłam lekkomyslna..... Jeśli ma Pan ochotę wymienić poglądy w postaci maila, bądź w mesenger, proszę o informację, ponieważ to bardzo poufny temat.

~KaEl

19.06.2019 07:54
normalnyjestem
16 czerwca 2019 o 20:04
Odpowiedz

Jesteśmy różni więc nie powielamy siebie jako ludzie w swoich czynach, mysleniu ..... więc każdy inaczej postepuję, żyje . Czy mówiąc że pani skonczyła z romansem przestała mysleć o kochanku i nigdy nawet nie pomyślała przez ten czas ? czy mąż nie chciał mieć SWOJEGO potomka ? czy jest pani pewna że w głowie , w ukryciu nie myślał że został zdradzony i mógłby ponownie zostać ( nigdy nie mów nigdy ) .... . Ja też jestem wdowcem i też choroba nowotworowa i też wiem co to doświadczyć emocji gdy dowiaduje się człowiek o zdradzie ( od osób trzecich w zemście ) gdy nie ma kogo spytać o prawdę bo ci już nie żyją. Czy zdradziła ? nie wiem , nigdy mi nie powiedziała ani pozostali , kogo mam spytać ? nie trzymałem na uwięzi , jesteśmy wolnymi ludzmi świadomymi swojego potępowania. Zostałem ,,skażony" podejrzeniami i pomimo braku dowodów i poszlak od czasu do czasu myslę = czy mnie zdradzała . Nawet zrobiłem badania dziecka DNA . Współczuję tego co pani doświadczyła , najgorsze jest to że Ci co powinni życ i zasługują aby byc tu z nami umierają a kanalie i szmaty cieszą się cały czas z życia bez konsekwencji krzywdzenia innych.

~normalnyjestem

16.06.2019 20:04
KaEl
13 czerwca 2019 o 07:09
Odpowiedz

Absolutnie nie zgadzam się z tym CO Pan napisał. Kochanek w naszym życiu? Otóż nie, złożone zostały o alimenty i odebranie praw rodzicielskich. Ojcem dla mojego dziecka od narodzin był mój mąż. Nie zgodzę się również z tym że z chwilą romansu zwygasaja uczucia do męża. Zdarzają się chwilowe polotu serca, chemia w nie koniecznie od razu jakieś głębokie uczucie, które zastępuje nagle miłość do mężczyzny z którym jest się 12 lat i który był do tej pory jedynym mężczyzna seksuwlnym w życiu. Przyzwyczajenie,? Być może trochę na pewno, to chyba naturalne uczucie w długim związku. Ale ja wiem jedno. Miłość do męża a chwilowe zauroczenie, nie ma kompletnie nic wspólnego. Rozumiem że przez mężczyzn może być to odebrane inaczej ale fakty są całkiem inne. Poza tym, przykro mi o tym mówić i ciężko Al, ale pod koniec maja moj maz zmarł na raka (zdiagnozowano w 3 stadium....) , nie było ratunku..... Może kilka lat wcześniej.... Tak jak powiedzieli lekarze.... To była tylko walka o dni a nie o życie... A ja dziś wiem że walczylam o niego do końca jego dni, że zrobiłam wszystko żeby wiedział że Kocham go nad życie i że gdybym mogła sama oddałabym mu zdrowie, aby on żył.... Nie mogłam nic więcej zrobić..... I teraz pytanie, mam 27 lat mąż też.... Po co wydarzył się romans? Nic nie stało się bez przyczyny.... Nic.... Teraz byłabym sama jak palec, bez dziecka którego ja nigdy nie nazwę owocem romansu, tylko po prostu cudem, który teraz uratował mi życie, bo gdyby nie on, pewnie i mnie by tu już nie było. Dziękuję za wymianę poglądów.

~KaEl

13.06.2019 07:09