Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Test: Volvo XC90 T6 – 11 miliardów dolarów nie poszło w las!

Samochody

Samochody Test: Volvo XC90 T6 – 11 miliardów dolarów nie poszło w las!

Słyszeliście kiedyś o Burdż Chalifa? Obstawiam, że tak, a dla pewności wyjaśniam, że jest to obecnie najwyższy budynek świata. Jego smukła i strzelista sylwetka wznosi się na 820 m ponad gorącymi piaskami pustyni. 211 kondygnacji, blisko 310 tys. metrów kwadratowych powierzchni użytkowej, a koszt? Równe 1,5 miliarda dolarów.

Tagi: Volvo , test volvo , test samochodu

Samochody Test: Volvo XC90 T6 – 11 miliardów dolarów nie poszło w las!

A teraz wyobraźcie sobie, że producenci dysponowali kapitałem na budowę aż siedmiu takich drapaczy chmur. Postanowili jednak, że lepiej będzie zrobić sobie nowego SUV’a. Mowa o firmie Volvo, która na stworzenie od podstaw swojego najnowszego modelu wydała iście kosmiczne pieniądze. Czy było warto? Cóż, czytajcie dalej…

Mój pierwszy kontakt ze śnieżnobiałym Volvo miał miejsce nocą, na jednej z warszawskich ulic. Samochód już z daleka legitymuje się niezwykle efektownymi światłami wykonanymi w technologii LED i nie pozwala pomylić się z żadnym innym autem. Reflektory nowego XC 90 wyprofilowano w kształt położonej na boku litery „T”, co jest bezpośrednim odwołaniem do młota Thora ze skandynawskiej mitologii. W połączeniu z masywnym grillem i muskularnym zderzakiem „twarz” nowego modelu wygląda świeżo, oryginalnie i nad wyraz efektownie.

Linia boczna samochodu to, w moim odczuciu, największe nawiązanie do pierwszej generacji. Niewiele uległo tutaj zmianie na przestrzeni dwunastu lat i w sumie to dobrze, bo profil poprzednika zawsze mi się podobał. Dostrzeżemy jednak kilka ciekawych akcentów stylistycznych w postaci ciemnych słupków, czy obramowania okien aluminiową listwą.

Masywne plastikowe nadkola, które płynnie przechodzą dolną krawędzią drzwi i otulają tylny zderzak, w ciekawy sposób kontrastują z białym lakierem XC 90-tki. Dzieła wieńczą zaś 21 calowe felgi, które z optycznego punktu widzenia, do tak dużego auta pasują idealnie. No a tył? Ten akurat podoba mi się najmniej, co wcale nie oznacza, że jest szpetny. Liczyłem może na coś równie udanego jak przód, ale to tylko kwestia gustu, o którym nie należy przecież dyskutować.

Wnętrze pojazdu to pierwsza liga jakości. Jako fetyszysta dobrze spasowanych elementów i bezlitosny pogromca trzeszczących plastików, mogę śmiało powiedzieć, że nie ma się do czego przyczepić. Ba, wiele rzeczy zasługuje na sporą pochwałę. Cały kokpit wraz z fotelami obszyto rewelacyjną skórą. Deska rozdzielcza ugina się pod naciskiem palca, a użyte materiały są bardzo miłe w dotyku. Można by mieć nieco zastrzeżeń do monotonnej kolorystyki, ale fani jasnego wnętrza mogą je tak skonfigurować. Na szczęście nawet tutaj bezkresne połacie czerni ciekawie przełamano listwami z aluminium.

Detale w postaci ceramicznych elementów, takich jak pokrętło uruchamiania silnika, czy wykonany z kutego metalu wałek zmiany trybów jazdy, sprawiają wrażenie obcowania z czymś wyjątkowo luksusowym. Ale nie to jest tu najważniejsze. Nawet ci, którzy nie mają zdolności rozumowania dedukcyjnego na poziomie Sherlocka Holmesa, zauważą brak jakichkolwiek guzików. Zastąpił je 12-calowy tablet, który pomoże nam w obsłudze… całego samochodu. Zabieg dość kontrowersyjny i nie będę ukrywał, że na początku podchodziłem do niego z dużą rezerwą. Całość okazała się jednak stosunkowo prosta, intuicyjna w obsłudze i nie wydaje mi się, aby mój młody wiek miał tutaj na cokolwiek wpływ.

W kwestii przestronności, miejsca jest w bród. Nawet pasażerowie w trzecim rzędzie siedzeń (o ile nie są wielkoludami mającymi powyżej 190 cm wzrostu) zasiądą we względnym komforcie, a to nie zdarza się często. Bagażnik natomiast oferuje więcej miejsca niż przeciętny użytkownik będzie w stanie wykorzystać, a przy złożonym trzecim rzędzie siedzeń, zadowoli nawet bardziej wymagających.

Tyle na temat wyglądu i aspektów użytkowych. O dziwo w kwestii XC 90 są zdecydowanie ważniejsze rzeczy do omówienia.

Prowadzenie samochodu już od pierwszego łuku wprawiło mnie w istne osłupienie, a była to ostatnia rzecz, jakiej spodziewałbym się po dwóch tonach szwedzkiej stali na kołach. Auto prowadzi się niezwykle pewnie i przewidywalnie. Zapas przyczepności jest wprost niebywały, biorąc pod uwagę rozmiary samochodu. W trakcie dynamicznej jazdy i przy ostrym wchodzeniu w zakręty, auto bardzo chętnie skręca i nie wykazuje przy tym tendencji do podsterowności. Po części stoi za tym lekki silnik umieszczony niemal na równi z przednią osią pojazdu, ale kluczem do sukcesu wydaje się być opcjonalne zawieszenie pneumatyczne, które w każdym z dostępnych trybów (comfort, dynamic, offroad) spisuje się znakomicie. Jest to droga opcja, ale możliwość tak dużej ingerencji w charakterystykę prowadzenia jest warta dopłaty. Z kolei podczas zwykłej jazdy Volvo jest samochodem niezwykle komfortowym. Na dziurawych drogach można łatwo zapomnieć, że mamy tu 21 cali, na które naciągnięto niskoprofilowe gumowe naleśniki.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty