Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

test samochodu

Ford Focus 1,5 EcoBoost AT8 ST-Line – test i wrażenia z jazdy

Samochody

Ford prezentując nowego Focusa pokazał, że ma duże ambicje. Auto ma zostać królem segmentu kompaktów. I jak pokazał nasz test, są ku temu solidne argumenty. Oto 150-konny Ford Focus 1,5 EcoBoost AT8 ST-Line.

więcej »

Skoda Kodiaq. Czeski niedźwiedź z charakterem

Samochody

Sięgając po daleką, pochodzącą rodem z Alaski inspirację dla nazwy swojego nowego modelu Skoda udowodniła, że nie boi się poruszać z dala od utartych schematów i utwardzonych dróg. W zupełnie nowy dla siebie segment SUV-ów weszła dość późno, ale za to od razu z impetem, szybko podbijając serca i portfele zwolenników marki. Z perspektywy czasu Kodiaq okazał się autem z charakterem, ale dającym się łatwo oswoić. Nic dziwnego, że szybko się zadomowił.

więcej »

Skoda Superb Combi Sportline 2.0 TDI (190 KM) 4x4 7-automat-DSG - wrażenia z jazdy

Samochody

‘Są dwa tematy: Superb i Kodiaq. Reflektujesz?’ – mail o takiej treści przyszedł pewnego dnia z redakcji. A że czeską markę darzę wielkim sentymentem, nie wahałem się nawet przez chwilę. Potem pożałowałem, bo nie mogę przecież dwa razy napisać tego samego. Musiałem więc skupić się na tym, za czym nieszczególnie przepadam: na szukaniu dziury w całym. Łatwo nie było. Zwłaszcza, że na pierwszy ogień poszedł egzemplarz Superba.

więcej »

Nissan Qashqai i nowe jednostki napędowe – pierwsze wrażenia z jazdy

Samochody

Każdy z nas widział już Qashqai’a na ulicy i wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie nie zawita na rynek nowa generacja tego popularnego crossovera. Co nie oznacza, że nie będziemy świadkami żadnych modyfikacji. Nissan Qashqai będzie od teraz dostępny wyłącznie z jedną jednostką napędową, silnikiem benzynowym 1.3 (w trzech wersjach) i tym samym zastapi dwa inne, dotychczas montowane w Qashqai’u: 1,2 (115 KM) i 1,6 litra (163 KM).

więcej »

Skoda Octavia 2.0 TDI DSG 4x4 Laurin&Klement – pierwsze wrażenia z jazdy

Samochody

Trudno znaleźć auto, które było by bardziej wtopione w krajobraz polskich dróg niż Skoda Octavia. Ta liderka statystyk sprzedaży chętnie wybierana zarówno przez floty jak i klientów zaparkowała też na naszym redakcyjnym parkingu. Oto wrażenia z jazdy wersją 2.0 TDI DSG 4x4 Laurin&Klement.

więcej »

Nissan LEAF – pierwsze wrażenia z jazdy

Samochody

I ty będziesz jeździł elektrykiem. Już wkrótce.
Wiele miast w Europie zakazało już wjazdu do centrum samochodom spalinowym, a kolejne zapowiedziały wprowadzenie tego zakazu już w niedalekiej przyszłości. Zdaje się, że los aut spalinowych jest przesądzony.

więcej »

Volkswagen T-Roc - mniejszy brat Tiguana

Samochody

Lubisz SUV-y, ale auto wielkości Volkswagena Touarega czy Tiguana jest dla ciebie za duże? Świetnie się składa, marka z Wolfsburga właśnie wprowadziła na rynek najmniejsze auto tego typu. T-Roc, bo tak się nowość nazywa, uzupełni gamę VW w tym niezwykle modnym ostatnio segmencie. T w nazwie nie jest przypadkowe, właśnie na tę literę zaczynają się nazwy wszystkich SUV-ów VW. T-Roc nie kończy ofensywy niemieckiego koncernu, wkrótce do rodziny dołączy także najmniejszy model – T-Cross.

więcej »

Suzuki Vitara S 1.4 Boosterjet Allgrip AT – pierwsze wrażenia z jazdy

Samochody

Suzuki Vitara S to już inny model niż poprzednie wersje tego popularnego auta. Suzuki postanowiło wycofać z produkcji wcześniejszą wersję Grand Vitary i w jej miejsce zaoferować mniejszy, bardziej uniwersalny model. To miejski SUV, gatunek coraz częściej spotykany na naszych drogach. Wygodny do jazdy w mieście czy na autostradach i całkiem nieźle radzący sobie w lekkim terenie.

więcej »

Honda HR-V. Wydanie drugie, poprawione

Samochody

Pierwsza generacja Hondy HR-V w założeniu miała łączyć cechy auta typowo osobowego i terenówki. W efekcie samochód nie był ani jednym, ani drugim. Honda wyciągnęła wnioski i druga odsłona modelu o tej nazwie już niczego nie udaje – jest niedużym autem z podwyższonym nadwoziem.

więcej »

Suzuki SX4 S-Cross - wyjątkowo uniwersalny

Samochody

Mówi się, że jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego. I w większości przypadków to jest prawda. Ale od tej reguły są wyjątki – należy do nich Suzuki SX4 S-Cross.

więcej »

Suzuki Swift 1.0 Boosterjet SHVS Elegance – pierwsza jazda

Samochody

Już od kwietnia 2017 na rynkach europejskich dostępna jest najnowsza wersja Suzuki Swift.
Mieliśmy okazję przejechać się i dokonać krótkiego testu najbogatszej wersji Swifta: 1.0 Boosterjet SHVS (5MT) Elegance.

więcej »

Mitsubishi ASX - odświeżony przebój

Samochody

Mitsubishi zmodernizowało jeden ze swoich najpopularniejszych modeli – ASX. By popyt na niedużego SUV-a nie spadł zmieniono nieco wygląd nadwozia i wnętrza oraz wyposażenie. Sprawdźmy, jak sprawuje się ASX z benzynowym silnikiem 1.6 o mocy 117 KM.

więcej »

Trudny wybór

Samochody

Pamiętacie bajkę Aleksandra Fredry o osiołku, który nie mógł się zdecydować między sianem i owsem? Potencjalni nabywcy nowego Porsche Panamera mają jeszcze trudniej. W teorii sprawa jest prosta – na szczycie gamy jest wersja Turbo, więc wybór wydaje się oczywisty. I ta decyzja broni się, ale tylko do czasu przejażdżki innymi wersjami.

więcej »

Test: Mercedes GLE 350 D – lepszy po zmroku

Samochody

Czy tzw. nocną jazdę bez celu, która nastawiona jest na odczuwanie przyjemności z prowadzenia, spokojne poznawanie wszystkich tajemnic samochodu bez zgiełku dnia oraz elegancki lans w mieście można trenować w ogromnym i monumentalnym SUV-ie z gwiazdą na masce? By to sprawdzić, na nocną przejażdżkę zabrałem Mercedesa GLE.

więcej »

Elegancki buntownik. Pierwsza jazda DS 5

Samochody

Oglądając na ulicy samochody lubię się czasem zastanawiać, co dany model mówi o jego użytkowniku. I chociaż mam świadomość, że ten sposób myślenia jest niczym innym, jak oddaniem się stereotypom, trudno mu się czasem oprzeć. Widzę więc samochody pragmatyków, nudziarzy, dresiarzy, pozerów, biznesmenów, sklepikarzy, ojców rodzin i samotnych matek. I wiele innych. Kiedy jednak spojrzałem na DS5 sprawa okazała się trudniejsza. Do czasu, aż poznałem go bliżej.

więcej »

Test: BMW X4 35d xDrive – ciężki do zaszufladkowania

Samochody

Myślałem, że sprawa z BMW X4 będzie prosta. Że to jest auto, które albo się kocha, albo nienawidzi. Mną jednak targają sprzeczne uczucia…

więcej »

Minitest: Mercedes-Benz GLA 250 4Matic – piękna zabawka, czy coś więcej?

Samochody

Wygląda naprawdę dobrze, chociaż niekoniecznie do twarzy mu w czerwieni. Jeździ świetnie i jest wystarczająco szybki. Pewnie większości kierowcom to wystarczy, ale ja oczekiwałbym od Mercedesa GLA z 211-konnym silnikiem trochę więcej. Czego mu brakuje? Zapraszam na minitest.

więcej »

Test: Ford Mustang GT Fastback – bliżej marzeń

Samochody

Każdy z nas nie raz marzył o posiadaniu supersamochodu w swoim garażu. Lans wśród znajomych, niecodzienne osiągi oraz motoryzacyjna miłość są przekreślone zazwyczaj przez brak finansów. A co gdyby na rynku pojawiło się coś, co daje wszystko to, co powyżej, a nie kosztuje przy tym połowy wygranej w lotka? To coś to nowy Mustang!

więcej »

Test: Ford S-MAX 2.0 TDCi 180 KM PowerShift Titanium – kierowca nadal najważniejszy!

Samochody

Zakup samochodu rodzinnego wymaga najczęściej przełączenia synaps w mózgu odpowiedzialnych za myślenie: „będę cieszył się jazdą” na: „będę woził rodzinę i będziemy mieć dużo miejsca, więc odmówię sobie przyjemności”. Na szczęście nie zawsze!

więcej »

Test: Alfa Romeo Quadrifoglio Verde 1.75 240 KM – delikatna jak brzytwa

Samochody

Są dwa oklepane sposoby na rozpoczęcie testu Alfy Romeo. Pierwszy z nich to nawiązanie do słów Jeremy’ego Clarksona. Znacie je, prawda? „Każdy fan motoryzacji powinien chociaż raz w życiu mieć Alfę”. Drugi sposób to porównanie tych aut do „pięknej, acz kapryśnej kobiety”, ewentualnie do „włoskiej supermodelki”.

więcej »

Test: Lexus GS 200t F-Sport – mały silnik, wielki charakter!

Samochody

Limuzyny powoli stają się passé. Nawet w klasie aut prestiżowych zaczynają dominować SUV-y i crossovery. Dobrze, że jest jeszcze Lexus. A jak sprawuje się 2-litrowy silnik w tak dużym aucie z kufrem? Moim zdaniem naprawdę dobrze! Zapraszam na pierwszy w polskim internecie test Lexusa GS z czterocylindrowym silnikiem.

więcej » 1

Test: Volvo XC90 T6 – 11 miliardów dolarów nie poszło w las!

Samochody

Słyszeliście kiedyś o Burdż Chalifa? Obstawiam, że tak, a dla pewności wyjaśniam, że jest to obecnie najwyższy budynek świata. Jego smukła i strzelista sylwetka wznosi się na 820 m ponad gorącymi piaskami pustyni. 211 kondygnacji, blisko 310 tys. metrów kwadratowych powierzchni użytkowej, a koszt? Równe 1,5 miliarda dolarów.

więcej »

Audi A8L 4,2 V8 TDI – gdy cena nie gra roli

Samochody

W segmencie luksusu i wyposażeniowej rozpusty sytuacja jest bardzo klarowna. Puryści i prawdziwi koneserzy motoryzacyjnego rzemiosła sięgają po Jaguara XJ i Maserati Quattroporte, będące ikoną stylu i elegancji. Pozostali możni kierowcy wybierają niemieckie propozycje, z Audi A8 na czele.

więcej » 1
array(23) { [0]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2882" ["slug"]=> string(59) "ford-focus-1-5-ecoboost-at8-st-line-test-i-wrazenia-z-jazdy" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(64) "Ford Focus 1,5 EcoBoost AT8 ST-Line – test i wrażenia z jazdy" ["avatar_description"]=> string(42) "Ford Focus 1,5 EcoBoost AT8 ST-Line - test" ["avatar_alt_text"]=> string(24) "Ford Focus ST-Line 2018 " ["lead"]=> string(216) "Ford prezentując nowego Focusa pokazał, że ma duże ambicje. Auto ma zostać królem segmentu kompaktów. I jak pokazał nasz test, są ku temu solidne argumenty. Oto 150-konny Ford Focus 1,5 EcoBoost AT8 ST-Line." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(216) "Ford prezentując nowego Focusa pokazał, że ma duże ambicje. Auto ma zostać królem segmentu kompaktów. I jak pokazał nasz test, są ku temu solidne argumenty. Oto 150-konny Ford Focus 1,5 EcoBoost AT8 ST-Line." ["superbox_title"]=> string(35) "Ford Focus 1,5 EcoBoost AT8 ST-Line" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2882" ["body"]=> string(8244) "

[powiazane]

Nadwozie/wnętrze

Nowa generacja Focusa zaprezentowana wiosną 2018 roku została zaprojektowana „od czystej kartki”. Począwszy od płyty podłogowej, przez nadwozie, na napędzie kończąc - każdy aspekt auta opracowano na nowo. Wizualnie osiągnięto efekt dynamicznej sylwetki, niższej od poprzednika, optycznie także szerszej (choć tabela wymiarów temu przeczy).

[rekmob1]

Agresywność wyglądu auta dodatkowo podkreśla sportowy pakiet ST-Line. Większy rozstaw osi pozwolił na wygospodarowanie większej ilości miejsca na kolana pasażerów tylnej kanapy. Z przodu też jest luźniej, dzięki czemu podróż czterech dorosłych osób o wzroście ok. 185 cm przebiegnie w komfortowych warunkach.

Ford Focus 1,5 EcoBoost AT8 ST-Line

W stosunku do poprzedniej generacji dość znacząco uproszczono kokpit Focusa. Wyeliminowano zbędną i skomplikowaną „klawiszologię” na rzecz prostego w obsłudze systemu inforozrywki. Dobrze, że nie zdecydowano się na usunięcie fizycznego panelu sterowania klimatyzacją - takie rozwiązanie jest lepsze, niż to stosowane w niektórych autach francuskich, gdzie zmiana temperatury we wnętrzu wymaga zagłębiania się w menu.

Testowe auto było wyposażone w automatyczną przekładnię, której tryby pracy wybiera się za pomocą pokrętła umieszczonego na tunelu środkowym. Obok niego wygospodarowano miejsce na napoje oraz niewielką półkę na smartfona. Zdecydowanie spodobał nam się system audio B&O - jakość dźwięku była znakomita i jest to opcja warta 2000 zł.

Materiały wykończeniowe są niezłe, chociaż we wnętrzu nie brakuje twardych tworzyw. Spasowanie elementów robi natomiast znakomite wrażenie. Nieco gorsze zdanie mamy na temat bagażnika - 375 l to wartość niezbyt imponująca w segmencie C.

Ford Focus 1,5 EcoBoost AT8 ST-Line

[rek]

Napęd/prowadzenie

Focus od zawsze był jednym z najlepiej prowadzących się kompaktów. Nie inaczej jest w obecnej generacji. Zawieszenie jest z jednej strony sztywne, ale równocześnie też przyjemnie sprężyste. Nasza testówka została wyposażona w adaptacyjne amortyzatory (3900 zł dopłaty), dzięki którym można dopasować twardość układu jezdnego do swoich preferencji i drogi, po której aktualnie jedziemy.

Najwięcej przyjemności daje prowadzenie auta po zakrętach. Tam można docenić chirurgiczną wręcz precyzję układu kierowniczego o stosunkowo małym przełożeniu, który znakomicie współgra z zawieszeniem, co daje poczucie jedności kierowcy i samochodu. W odróżnieniu od wielu nowoczesnych aut, w prowadzeniu Focusa jest coś mechanicznego, analogowego, coś, co przywołuje uśmiech na twarzy każdego, kto usiądzie za jego kierownicą.

Trzycylindrowy motor napędzający redakcyjne auto pozostawił po sobie dobre wrażenie. Podobał nam się charakter dźwięku jego pracy - był przyjemnie chrypliwy podczas przyspieszania, ale jego odgłos nie był natarczywy. Kabina auta jest doskonale wyciszona.

Ford Focus 1,5 EcoBoost AT8 ST-Line wnętrze

Maksymalny moment obrotowy 240 Nm jest dostępny już przy 1600 obr/min, dlatego auto jest przyjemnie elastyczne bez konieczności wprowadzania wskazówki obrotomierza na koniec skali. Przyspieszenie 0-100 km/h wynoszące 8,9 s określamy jako wystarczające, chociaż przy dynamicznej jeździe w górnych rejestrach obrotów czasami brakuje mocy.

Życzylibyśmy sobie natomiast niższego zużycia paliwa - obecnie trudno zejść poniżej 8 l/100 km (średnio), na autostradzie dość łatwo zbliżyć się do 9 l/100 km, a podczas spokojnej jazdy pozamiejskiej być może uda się zobaczyć na wyświetlaczu komputera wynik poniżej 6 l/100 km.
Ośmiobiegowa przekładnia wymaga dopłaty prawie 10 tys. zł. Działa poprawnie, ale jak widać nie jest ona receptą na obniżenie spalania. Cóż, pozostaje albo pogodzić się z takimi rezultatami, albo wybrać litrowego Ecoboosta, który bez wątpienia będzie oszczędniejszy.

Bezpieczeństwo

Jak przystało na nowoczesne auto, także Focus jest wyposażony w szereg systemów wspomagających kierowcę w prowadzeniu. Układy działają perfekcyjnie - połączenie aktywnego tempomatu i asystenta pasa ruchu z systemem utrzymującym auto na środku pasa pozwalają na wielokilometrową, zrelaksowaną podróż. Do tego stopnia, że kierowca ma wrażenie, że auto jedzie samo, wymagając od prowadzącego jedynie trzymania rąk na kierownicy. Całości dopełniają genialnie oświetlające drogę reflektory wykonane w technologii LED.

Ford Focus 1,5 EcoBoost AT8 ST-Line

Ceny

Ceny nowego Focusa zaczynają się z poziomu 63 900 zł za podstawową wersję Trend napędzaną litrowym, 100 konnym silnikiem. Układ napędowy taki, jak w testowanym aucie, w odmianie ST-Line oznacza wydatek przynajmniej 92 450 zł. Do tego dochodzą opcje - Ford daje możliwość dokupienia wielu dodatków zarówno z zakresu komfortu jak i bezpieczeństwa, więc przekroczenie granicy 100 tys. zł nie jest specjalnie trudne.

Podsumowanie

Nowy Focus w doskonały sposób łączy nowoczesność z prawdziwą frajdą z jazdy. Auto jest w pełni dojrzałą konstrukcją, która dobrze sprawdzi się zarówno w mieście jak i na trasie. Oczywiście, samochód ten nie jest pozbawiony wad, ale da się je zaakceptować i z nimi żyć. Biorąc pod uwagę, że auto wprowadza nową jakość do segmentu kompaktów, będziemy bacznie obserwowali odpowiedź Volkswagena w postaci Golfa 8. generacji, która już niedługo pojawi się w salonach. Walka może być zacięta!

Dane techniczne

Model: Ford Focus 1.5 Ecoboost ST-Line

Masy i wymiary

Osiągi

Cena testowanego modelu: od 92 450 zł (ST-Line)

[gallery_bare]366[/gallery_bare]

PLUSY:

MINUSY:

 

Jakub Mielniczak

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1548846032" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2882" ["visits_counter"]=> string(3) "738" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [1]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2858" ["slug"]=> string(44) "skoda-kodiaq-czeski-niedzwiedz-z-charakterem" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(47) "Skoda Kodiaq. Czeski niedźwiedź z charakterem" ["avatar_description"]=> string(19) "Skoda Kodiaq - test" ["avatar_alt_text"]=> string(19) "biała Skoda Kodiaq" ["lead"]=> string(482) "Sięgając po daleką, pochodzącą rodem z Alaski inspirację dla nazwy swojego nowego modelu Skoda udowodniła, że nie boi się poruszać z dala od utartych schematów i utwardzonych dróg. W zupełnie nowy dla siebie segment SUV-ów weszła dość późno, ale za to od razu z impetem, szybko podbijając serca i portfele zwolenników marki. Z perspektywy czasu Kodiaq okazał się autem z charakterem, ale dającym się łatwo oswoić. Nic dziwnego, że szybko się zadomowił." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(482) "Sięgając po daleką, pochodzącą rodem z Alaski inspirację dla nazwy swojego nowego modelu Skoda udowodniła, że nie boi się poruszać z dala od utartych schematów i utwardzonych dróg. W zupełnie nowy dla siebie segment SUV-ów weszła dość późno, ale za to od razu z impetem, szybko podbijając serca i portfele zwolenników marki. Z perspektywy czasu Kodiaq okazał się autem z charakterem, ale dającym się łatwo oswoić. Nic dziwnego, że szybko się zadomowił." ["superbox_title"]=> string(19) "Skoda Kodiaq - test" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2858" ["body"]=> string(17843) "

[powiazane]W pewnej zaprzyjaźnionej korporacji obowiązuje dość prosta i przyjazna polityka wyboru samochodów służbowych: można wybrać dowolny 5-osobowy model dowolnego producenta, byle tylko zmieścić się w miesięcznym limicie raty leasingowej. Rzecz wygodna i przyjemna, zresztą coraz częściej spotykana w dużych firmach, posiadających sporą flotę pojazdów.

[rekmob1]

Na parkingu wspomnianej korporacji można więc spotkać niemal cały przekrój rynku samochodów klasy średniej i wyższej, wśród których zdecydowanie dominują auta niemieckich producentów: Audi, BMW i Mercedesa. Między nimi stoi jeden rodzynek: Skoda Kodiaq. Osoba, która się na niego zdecydowała, początkowo spotykała się ze spojrzeniami pełnymi dobrotliwego politowania, które z dnia na dzień zmieniały się w słabo skrywaną zazdrość. O ile bowiem znakomita większość firmowej floty to dość ubogo wyposażone i na ogół najsłabsze wersje silnikowe prestiżowych marek, o tyle Kodiaq wyróżnia się na ich tle i gabarytami, i dynamicznym silnikiem, i znakomitym wyposażeniem.

Potrzeba prestiżu zdecydowanie uległa w tym przypadku praktyczności. I nie ma chyba takiej charakterystyki czeskiej marki, która by lepiej oddawała istotę tego, co Kodiaq ma do zaoferowania: niemal wszystko poza splendorem. Choć wiele wskazuje na to, że Czechom nieszczególnie na nim zależy, bo ich pierwszy w historii SUV sprzedaje się na pniu, a na realizację zamówień trzeba było w pewnym momencie czekać ładnych kilka miesięcy.

Krok w nieznane

Skoda po raz pierwszy zaprezentowała światu Kodiaqa 1 września 2016 roku w Berlinie, a nieco ponad miesiąc później auto mogli z bliska obejrzeć widzowie targów w Paryżu. I można śmiało powiedzieć, że publika zakochała się w nowym SUV-ie od pierwszego wejrzenia.

Trudno się dziwić: samochód wizualnie prezentuje się znakomicie, sprawiając przez liczne przetłoczenia linii bocznej wrażenie masywnego i dość „atletycznego”, a jednocześnie mającego w sobie pewną lekkość. Niektórym nadwozie może wydawać się nieco zbyt „kanciaste” – rzecz gustu, choć sądząc po szturmie zainteresowanych nabyciem czeskiej nowości, jakiego niemal natychmiast po premierze doświadczyli dealerzy Skody, większości użytkowników zdawało się to zupełnie nie przeszkadzać.

Trwające blisko 4 lata prace projektowe przyniosły znakomite rezultaty: Skodę Kodiaq trudno pomylić z jakimkolwiek innym samochodem. Z przodu króluje masywny grill, zgrabnie skomponowany z dużymi i mocno wciętymi w boki samochodu kloszami reflektorów, nieco niżej budzący respekt zderzak, a całość przykryta solidną pokrywą silnika, która domyka przód pojazdu, jednocześnie zlewając się z kształtem przetłoczeń przednich drzwi. Nie ma tu żadnych przerw i kłopotliwych spasowań: maska jest wycięta z jednego kawałka blachy, nachodzącego po obu stronach tuż nad nadkola.

Skoda Kodiaq

Tył również może się podobać. Tu również zastosowano duże i mocno wcinające się w boki pojazdu klosze tylnych lamp, które zwężając się wchodzą w atrakcyjnie wyprofilowaną pokrywę bagażnika. Ta zaś oferuje bardzo wygodny i szeroki dostęp do ogromnej przestrzeni bagażowej, choć od ideału dzieli Kodiaqa dość wysoki próg, przez który trzeba przerzucić bagaże podczas ładowania. Bywa uciążliwy tym bardziej, że auto nie należy do niskich, a pod podłogą bagażnika schowane jest sporych rozmiarów zapasowe koło, więc czasami cięższe walizki trzeba unieść dość wysoko, by je wsunąć w przepastne wnętrze czeskiego SUV-a. Tę jedną uciążliwość bagażnik Skody rekompensuje za to objętością, oferując aż 650 litrów (licząc do linii okien), które w testowanej przez nas 5-osobowej wersji Style można powiększyć aż do 835 litrów, przesuwając do przodu rząd tylnych siedzeń.

Skoda Kodiaq tył

[rek]

Zaproszenie w długą podróż

A skoro już znaleźliśmy się we wnętrzu, to tutaj czescy projektanci również wspięli się na wyżyny swoich możliwości, choć na ergonomię i brak przestrzeni trudno narzekać nawet w mniejszych modelach Skody. W Kodiaqu miejsca jest pod dostatkiem. Pozycja za kierownicą pozwala na spędzenie w podróży wielu godzin bez żadnych dolegliwości dla nóg lub kręgosłupa, a regulowany elektrycznie fotel z dość wysoko ustawionym siedziskiem można bez problemu ustawić w najbardziej optymalnej pozycji, nawet dla rosłego kierowcy.

Pasażerowie też nie znajdą tutaj powodów do narzekań. Niektórym siedzisko tylnej kanapy może się wydawać zbyt krótkie (to jedna ze „sztuczek” czeskich projektantów, dzięki której udaje im się wygospodarować tak dużo miejsca), ale za to oparcia tylnych foteli można pochylać w taki sposób, by znaleźć dla siebie najwygodniejszą pozycję do podróży.

Skoda Kodiaq wnętrze

W kokpicie panuje iście niemiecki porządek: wszystkie funkcje są w zasięgu ręki, wszystko logicznie poukładane. Większość informacji o stanie pojazdu jest dostępna bezpośrednio z wielofunkcyjnej kierownicy, niektórymi funkcjami (np. wyborem trybu jazdy lub działania systemu start-stop) operuje się za pomocą przycisków rozmieszczonych w okolicy dźwigni zmiany biegów. Wszelkie bardziej zaawansowane ustawienia są dostępne w obsługiwanym dotykowo multimedialnym centrum zarządzania, oferującym duży, 8-calowy ekran i wygodny, intuicyjny interfejs.

Skoda Kodiaq kokpit

Całość jest wizualnie znakomicie wkomponowana w przedni panel. Podobno nad tym elementem prace designerów trwały najdłużej, ale najwyraźniej ten wysiłek nie poszedł na marne. Wnętrze Kodiaqa jest po prostu przyjazne dla kierowcy i pasażerów.


[powiazane]

Pomruk zadowolenia

Ale prawdziwa frajda zaczyna się dopiero w momencie uruchomienia silnika. Mieliśmy okazję jeździć dwoma egzemplarzami Kodiaqa: z dwulitrowym silnikiem TSI, generującym 180 KM oraz 190-konnym dieslem. Oba zestrojone z 7-biegowym automatem. I w obu przypadkach całość pracuje znakomicie. Do mocy i potężnego momentu obrotowego diesla Skody nie trzeba nikogo przekonywać, ale dla kogoś, kto nie jeździł wcześniej samochodem z jednostką benzynową, jej dynamika może być pewnym zaskoczeniem. Konstruktorzy mocno przyłożyli się do tego, by uniknąć potrzeby rozkręcania silnika na wysokie obroty, żeby sięgnąć po największą moc. Efekt? 320 Nm dostępne jest w zakresie od 1400 do 3940 obrotów. I tę właściwość silnika czuć od pierwszej chwili: duży i ciężki SUV (Kodiaq waży ponad 1700 kg) przyspiesza znakomicie, płynnie zmienia przełożenia i pierwszą „setkę” osiąga w niecałe 8 sekund. Paradoksalnie: to diesel potrzebuje tutaj nieco wyższych obrotów, by sięgnąć po dostępne mu 400 Nm momentu obrotowego, ale przyspiesza tylko odrobinę wolniej.

[rekmob1]

Co ważne: bez względu na rodzaj silnika samochód nie traci swojej dynamiki przy wyższych prędkościach. Nawet podczas jazdy autostradą kierujący może mieć pewność, że w razie potrzeby pod nogą ma jeszcze spory zapas mocy do wykorzystania. I chociaż jazda autostradą bywa czasem koniecznością – w Kodiaqu dość przyjemną, bo we wnętrzu nawet przy „autostradowych” prędkościach jest przyjemnie cicho, zwłaszcza w przypadku silnika TSI – to mimo wszystko ten model zdecydowanie najlepiej czuje się na wąskich, krętych, górskich drogach. Miałem przyjemność jeździć Kodiaqiem po drogach Chorwacji i Czarnogóry, miałem też okazję sprawdzić go na solidnie zaśnieżonych podjazdach w Beskidach – wszędzie oferuje taką samą przyjemność, łatwość prowadzenia i poczucie bezpieczeństwa.

Skoda Kodiaq przód

Do wyboru mamy kilka trybów jazdy, które w Skodzie zdecydowanie nie są wyłącznie marketingową zagrywką. W trybie sportowym dynamiczne na co dzień auto przyspiesza jeszcze agresywniej, zmieniając przełożenia znacznie później i wyciskając z silnika niemal całą oferowaną moc. Wyprzedzanie na krótkich prostych nie stanowi wówczas najmniejszego problemu, chociaż nie odbywa się bez konsekwencji przy dystrybutorze: trzeba się liczyć z dwucyfrowym wynikiem na wskaźniku spalania.

Jeśli dla odmiany chcielibyśmy pocieszyć oko widokami za oknem, podróżując spokojnie na przykład wzdłuż brzegu Adriatyku, przełączamy silnik w tryb „eco” i spalanie spada w okolice 6,5 litra (benzyna). Tyle, że jazda wówczas jest naprawdę spokojna i na gwałtowne przyspieszanie raczej nie powinniśmy liczyć.

A jeśli przyjdzie nam do głowy wybrać się na spokojny weekend do zasypanej śniegiem górskiej chaty, ustawiamy tryb jazdy „snow” i spokojnie pokonujemy nawet strome i mocno zaśnieżone drogi. Nad bezpieczeństwem i komfortem podróży czuwa wówczas kilku elektronicznych „strażników”, mających w Kodiaqu tę właściwość, że nie wtrącają się do jazdy w wyczuwalny sposób, reagując tylko wtedy, gdy jest to naprawdę niezbędne.

Napęd 4x4 w Skodzie Kodiaq działa na zasadzie sprzęgła elektromagnetycznego, rozdzielając napęd automatycznie w taki sposób, żeby zagwarantować możliwie najlepszą przyczepność. W razie potrzeby do pracy włącza się również blokada mechanizmu różnicowego, sterowana elektronicznym systemem XDS+. Kodiaq rzecz jasna jest typowym SUV-em, a nie pojazdem terenowym, więc do ekstremalnie terenowych wyzwań raczej nie powinien być zaprzęgany. Ale jazda nieutwardzonymi, górskimi drogami nie stanowi dla niego większego problemu – tu możemy być niemal pewni dotarcia za każdym razem do celu. Zresztą nie bez powodu nazwa modelu nawiązuje do zamieszkującego wybrzeże Alaski niedźwiedzia kodiackiego.

Niedopowiedzenia

Konstruktorom Skody nie udało się uniknąć kilku drobnych niedociągnięć, które nieco obniżają przyjemność podróżowania Kodiaqiem. Jednym z nich jest trochę nadgorliwe działanie mechanizmu start-stop, który aktywuje się często tam, gdzie ruch jest bardzo powolny, ale mimo wszystko płynny, na przykład na dojeździe do bramek na autostradzie. Wyłączanie silnika i jego ponowne uruchamianie co kilka sekund robi się po dłuższej chwili dość irytujące. Żeby oddać sprawiedliwość: w modelach wyposażonych w adaptacyjny tempomat ten sam system start-stop ma dla odmiany znakomitą funkcjonalność, która uruchamia silnik w momencie, gdy poprzedzający nas pojazd się poruszy. Ale najwyraźniej nie można mieć wszystkiego.

Innym irytującym drobiazgiem (zresztą często spotykanym również w innych modelach Skody) jest resetowanie pamięci komputera pokładowego po kilku godzinach postoju. Nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego, gdyby przy okazji system nie kasował z pamięci ustawień odtwarzania muzyki z zewnętrznego źródła, co mu się dość często zdarza. System multimedialny współpracuje wprawdzie z aplikacjami Apple Car Play i Android Auto, ale działa dość kapryśnie i nader często zdarza mu się żyć własnym życiem: gdy wraca się do pojazdu i ponownie podłącza telefon, muzyka nie jest odtwarzana od miejsca, w którym przerwaliśmy słuchanie, ale bywa, że włącza się zupełnie przypadkowo, wedle widzimisię systemu: raz alfabetycznie utworami, innym razem według albumów, a czasami zupełnie losowo wybraną playlistą. Nie jest to może szczególnie uciążliwe, ale jeśli ktoś lubi sobie umilać podróż np. słuchaniem audiobooków, musi czasami poświęcić dłuższą chwilę na odnalezienie fragmentu, w którym słuchowisko zostało przerwane. Przez jakiś czas sądziłem, że jest to kwestia ustawień telefonu, ale multimedia w Kodiaqu zachowują się podobnie kapryśnie w parze z różnymi urządzeniami, które w innych pojazdach zachowują się bez zarzutu.

Niedźwiedź z charakterem

Te drobne niedociągnięcia nie psują jednak ogólnego obrazu Kodiaqa jako samochodu dobrze przemyślanego, znakomicie wykonanego i oferującego wysoki komfort i dużą przyjemność z jazdy. Konstruktorzy Skody na zupełnie nowy dla siebie segment rynku wkroczyli z rozmachem, w ciągu pierwszych sześciu miesięcy po premierze sprzedając w Europie ponad 27 tysięcy egzemplarzy Kodiaqa – niemal zrównując wyniki ze sprzedażą dobrze już znanego i popularnego zwłaszcza w ofercie flotowej Superba. I wiele wskazuje na to, że ten rynkowy debiut należał do bardzo udanych, bo Kodiaq wciąż zbiera znakomite recenzje zarówno ekspertów jak i użytkowników, a Skoda konsekwentnie uzupełnia ofertę o nowe, coraz mocniejsze odmiany flagowego SUV-a (wersje: SportLine, GT, czy zaprezentowany pod koniec 2018 roku 240-konny model RS).

Skoda Kodiaq RS
Skoda Kodiaq RS

Trudno się Czechom ze Skody dziwić. Stworzyli model, który potrafi zadowolić nawet bardzo wybrednych użytkowników i pozytywnie zaskoczyć tych, którzy większą wagę niż do komfortu i użyteczności przywiązują do samej marki. Zdecydowana większość ludzi, którzy dziwili się „nietypowemu” wyborowi wspomnianej na początku tej opowieści znajomej, zmieniła zdanie już po pierwszej przejażdżce.

Testowane egzemplarze:

Skoda Kodiaq 2.0 TSI, 180 KM

Skoda Kodiaq 2.0 TDI, 190 KM

Wymiary:

Wybrane elementy wyposażenia wersji Style:

Cena: ok. 170.000 – 180.000 zł (wersja 2.0 TSI chwilowo niedostępna w sprzedaży)

[gallery_bare]359[/gallery_bare]

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1547048425" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2858" ["visits_counter"]=> string(3) "714" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [2]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2845" ["slug"]=> string(28) "skoda-superb-combi-sportline" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(83) "Skoda Superb Combi Sportline 2.0 TDI (190 KM) 4x4 7-automat-DSG - wrażenia z jazdy" ["avatar_description"]=> string(63) "Skoda Superb Combi Sportline 2.0 TDI (190 KM) 4x4 7-automat-DSG" ["avatar_alt_text"]=> string(28) "Skoda Superb Kombi Sportline" ["lead"]=> string(461) "‘Są dwa tematy: Superb i Kodiaq. Reflektujesz?’ – mail o takiej treści przyszedł pewnego dnia z redakcji. A że czeską markę darzę wielkim sentymentem, nie wahałem się nawet przez chwilę. Potem pożałowałem, bo nie mogę przecież dwa razy napisać tego samego. Musiałem więc skupić się na tym, za czym nieszczególnie przepadam: na szukaniu dziury w całym. Łatwo nie było. Zwłaszcza, że na pierwszy ogień poszedł egzemplarz Superba." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(461) "‘Są dwa tematy: Superb i Kodiaq. Reflektujesz?’ – mail o takiej treści przyszedł pewnego dnia z redakcji. A że czeską markę darzę wielkim sentymentem, nie wahałem się nawet przez chwilę. Potem pożałowałem, bo nie mogę przecież dwa razy napisać tego samego. Musiałem więc skupić się na tym, za czym nieszczególnie przepadam: na szukaniu dziury w całym. Łatwo nie było. Zwłaszcza, że na pierwszy ogień poszedł egzemplarz Superba." ["superbox_title"]=> string(35) "Skoda Superb Kombi Sportline - test" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2845" ["body"]=> string(15542) "

[powiazane]Złośliwi powiadają, że kupując nowego Superba kupujesz tak naprawdę kilkuletnie Audi A6. Coś w tym jest, bo istotnie podobieństwa między tymi dwoma samochodami są duże, a Audi w obszarze rozmaitych innowacji wyprzedza nie tylko Skodę, ale często cały rynek. Pragmatycy na ten zarzut odpowiadają, że dostają auto dojrzałe, do którego wsiadają bez poczucia, że są częścią jakiegoś motoryzacyjnego eksperymentu. I co najważniejsze: dostają te wszystkie sprawdzone rozwiązania w bardzo rozsądnej cenie. A Skoda Suberb jest samochodem dla pragmatyków.

[rekmob1]

Model, nawiązujący ideowo do flagowej produkcji czeskiej marki z lat 30. XX wieku, pokazano światu po raz pierwszy w 2001 roku. Początkowo przypominał popularnego Passata B5, co nie powinno dziwić, gdyż był skonstruowany na tym samym podwoziu. Na pierwszy rzut oka wydawał się jednak znacznie większy, nieco bardziej komfortowy i lepiej wyposażony. Akcentowane w reklamach reflektory biksenonowe i długa lista trzyliterowych skrótów nazw systemów bezpieczeństwa brzmiały w 2001 roku jak zaproszenie do jakiegoś lepszego świata. A wszystko to oferowane było w cenie tak atrakcyjnej, że branża motoryzacyjna zachodziła w głowę, czy Volkswagen właśnie nie zaprosił lisa do własnego kurnika?

Skoda Superb Kombi Sportline

Zdobywanie zaufania

Prawdopodobnie jednak szefowie koncernu wiedzieli, na co się decydują, bo choć nowa pozycja w ofercie wydawała się niezwykle kusząca, to przy jej zakupie trzeba było pokonać pewien rodzaj zażenowania, towarzyszącego wówczas marce Skoda, wciąż traktowanej przez wielu jako ubogi krewny, przygarnięty przez firmę z Wolsfburga. Skoda dopiero budowała swoją osobowość. Rok przed premierą pokazała światu Fabię, która szybko podbiła rynek, od pięciu lat po drogach jeździły reaktywowane Octavie. Ale były to modele adresowane do klienteli, która aspirowała do klasy średniej. Skoda chciała wjechać na nieco wyższą półkę.

Stąd właśnie Superb: samochód z wyższej półki, ale nie budzący zazdrości sąsiadów. Chwilę trwało, aż motoryzacyjna klientela przekonała się do Superba, ale wśród tych, którzy wówczas zaryzykowali, trudno znaleźć kogoś, kto nie byłby zadowolony. Marce Skoda brakowało wówczas odrobiny prestiżu. Samemu Superbowi nie brakowało niczego. I nie brakuje do dzisiaj.

[rek]

Przez 17 lat, które upłynęły od premiery, model dojrzał, jeszcze bardziej urósł, a pod jego maską zagościły nowe, bardzo dynamiczne i oszczędne silniki. W 2015 roku pokazano światu trzecią generację Superba, która udowodniła, że Skodzie udało się coś, na co na początku stulecia nikt nie postawiłby złamanego grosza: dzisiaj to Passat, ze swoim konserwatywnym designem, zdaje się przy Superbie robić wrażenie uboższego krewnego. Skoda zyskała prestiż i charakter. A wraz z nimi rzesze zagorzałych wielbicieli i zadowolonych klientów. Bo do Superba, mimo usilnych starań, naprawdę trudno jest o cokolwiek mieć pretensję. Kiedy więc na parkingu stanął biały egzemplarz, w nadwoziu kombi, ze specyfikacją Sportline i 190-konnym dieslem pod maską, byłem pewien, że czeka mnie kilka dni przyjemnej zabawy.

Skoda Superb Kombi Sportline

Skąd tutaj się wzięło tyle miejsca?

Pierwsze wrażenie: Superb jest naprawdę ogromny. Ilość oferowanej tutaj przestrzeni dla kierowcy i pasażerów mogłaby zawstydzić niejedną limuzynę wyższej klasy. W gruncie rzeczy nie powinno to dziwić, w końcu do pięciu metrów długości brakuje tutaj ledwie kilku centymetrów, ale mimo wszystko konstruktorom Skody od lat udaje się tak planować wnętrze, by pasażerowie mogli spędzać podróż niemal z wyprostowanymi nogami.

Siadam za kierownicą i niemal natychmiast jestem gotów do podróży. Wszystko tu jest na swoim miejscu, ułożone tak intuicyjnie i ergonomicznie, jak to tylko możliwe. Nikt tu nie eksperymentuje z niezliczoną ilością przycisków i pokręteł. Jedyna rzecz, nad którą przez ułamek sekundy się zastanawiam, to przyciski do regulacji głośności systemu audio. Lata przyzwyczajenia do szukania pokrętła robią swoje.

Tu umieszczone są na 8-calowym, dotykowym panelu, stanowiącym centrum sterowania większością funkcji samochodu. Jego interfejs jest przejrzysty i intuicyjny, więc nie stwarza żadnych trudności w obsłudze. Ma tylko jeden mankament: jest umieszczony stosunkowo nisko, więc próba zmiany ustawień w czasie jazdy oznacza konieczność oderwania wzroku od tego, co się dzieje przed maską. Ale patrząc na rozwiązania zastosowane w Skali – niedawno zaprezentowanym nowym modelu w ofercie Skody, to zapewne i w Superbie ta niedogodność zniknie przy najbliższej okazji.

Wieloma funkcjami można też z powodzeniem sterować bezpośrednio z koła kierownicy, więc ostatecznie opanowanie podstawowych ustawień pojazdu nie powinno sprawiać najmniejszych trudności, nawet mniej doświadczonemu użytkownikowi. Co ciekawe: Superb Sportline oferuje bogate możliwości personalizacji pojazdu i stworzenie kilku profili kierowców, więc w przypadku częstych zmian prowadzącego przywrócenie swoich preferencji następuje w mgnieniu oka (możliwość wyboru profilu pojawia się już w momencie uruchomienia samochodu).

Skoda Superb Kombi Sportline wnętrze

To, co ma pomagać – pomaga, a nie rozprasza

Kokpit jest czytelny i przejrzysty – jak to zwykle bywa w samochodach z grupy Volkswagena. Duże zegary, między nimi kolorowy wyświetlacz, na który jednym ruchem kciuka możemy przywołać mnóstwo przydatnych informacji z komputera pokładowego, nawigacji, systemu audio i innych źródeł.

Jako opcję można zamówić tzw. virtual cockpit, gdzie wszystkie informacje wyświetlane są na dużym ekranie, zastępującym klasyczne zegary. Skoda nie stosuje rozwiązań typu head-up display, czyli wyświetlania informacji na przedniej szybie, ale sposób prezentacji wskazań nawigacji i informacji o dopuszczalnej prędkości (testowany egzemplarz był wyposażony w system rozpoznawania znaków) nie wymaga odrywania wzroku od drogi na zbyt długo.

Centralna konsola też nie sprawia problemów: kilka łatwo dostępnych przycisków: otwieranie bagażnika, wybór trybu jazdy, czujniki parkowania, elektroniczny hamulec postojowy i system auto-stop, który może działać w dwóch trybach: silnik może się uruchamiać natychmiast po zdjęciu nogi z pedału hamulca lub dopiero po naciśnięciu pedału gazu.

Skoda Superb Kombi Sporline zegary

Model, który miałem okazję testować, był wyposażony w 7-stopniową, automatyczną skrzynię DSG. I w tym miejscu pojawia się chyba jedyny element całego samochodu, który nie pasuje do całej, bardzo dobrze przemyślanej konstrukcji: dźwignia, którą obsługuje się automat, wydaje się być niepotrzebnie za długa i psuje całe wrażenie harmonii wnętrza pojazdu. Jednak to naprawdę drobny mankament, który może razić niektórych estetów. Ale oni na pocieszenie mogą sobie wybrać oświetlenie wnętrza typu ambiente, które sprawia, że gdy robi się ciemno, wnętrze Superba staje się wizualnie cieplejsze (lub chłodniejsze – zależnie od nastroju i wybranego koloru oświetlenia). Wersja Sportline oferuje w standardzie czarną podsufitkę, co wizualnie również przenosi użytkowników na nieco wyższy poziom przyjemności.


[powiazane]

Jazda. Największa przyjemność

Ale ta największa jest podczas jazdy i to już od pierwszego naciśnięcia pedału gazu. Dwulitrowy diesel z 7-biegową skrzynią DSG i napędem 4x4 przyspiesza znakomicie (wg danych producenta osiąga 100 km/h już w 7,7 sekundy), ale co ważniejsze: doskonałą dynamikę oferuje niemal w każdym zakresie prędkości i obrotów. Trudno sobie wyobrazić sytuację w normalnych warunkach drogowych, w której Skodzie Superb w testowanej specyfikacji, brakowałoby mocy i przyspieszenia.

Wersja Sportline zawieszona jest odrobinę niżej niż Superb w „klasycznych” wariantach wyposażenia, co może w pewien sposób wpływać na wrażenia z prowadzenia auta, a te – mimo odczuwalnie większej sztywności zawieszenia – wydają się znakomite. Samochód prowadzi się bardzo pewnie, mimo sporych rozmiarów nie odczuwa się wrażliwości na boczne podmuchy wiatru, wyprzedzanie ciężarówek lub wyjeżdżanie ze strefy ekranów dźwiękochłonnych nie wywołuje nieprzyjemnego bujania pojazdem.

Skoda Superb Kombi Sportline

Superb oferuje bardzo bogatą paletę rozmaitych elektronicznych „asystentów”, pomagających w prowadzeniu samochodu (od systemów antykolizyjnych w mieście, przez aktywny tempomat, po asystenta pasa ruchu i przypomnienie o zalecanej przerwie w podróży), ale z całej gamy technologicznych udogodnień mnie najbardziej przypadł do gustu asystent świateł drogowych. Testowany egzemplarz wyposażony był w system stałych świateł drogowych, dynamicznie przesłanianych, by nie oślepiać kierowców jadących z przeciwnej strony.

[rekmob2]

To rozwiązanie działa znakomicie, a zdecydowanie najlepiej sprawdza się w jeździe za innym pojazdem w trudnych warunkach, np. podczas deszczu. Reflektory oświetlają wówczas mocno obszar pobocza po obu stronach drogi, tworząc jednocześnie wokół jadącego przed nami samochodu specyficzny cień, dzięki czemu jego kierowca nie jest oślepiany. Przy dużym natężeniu ruchu z przeciwka, albo po wjeździe w oświetlony latarniami obszar zabudowany, system automatycznie się wyłącza, po czym samodzielnie aktywuje się w ciemności. Trzeba się z tym rozwiązaniem chwilę oswoić, ale już po chwili doceniamy to udogodnienie, dzięki któremu ubranego w ciemny strój pieszego, maszerującego poboczem, mamy szansę zobaczyć znacznie wcześniej, niż przy standardowym oświetleniu.

Nie dla rozrzutnych, ale też nie dla skąpych

Wspomniałem na początku, że Superb jest samochodem dla pragmatyków, którzy mniejszą wagę przywiązują do samej marki (choć Skoda już dawno zapracowała na szacunek i lojalność klientów), większą natomiast do użyteczności, niskich kosztów eksploatacji i atrakcyjnej ceny. Sądząc po ilości zamówień czeska marka raczej nie ma powodów do zmartwień, bo te wszystkie cechy skupiają się w Superbie w dość mocnym natężeniu, przez co model nawet trzy lata po premierze ostatniej generacji cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem, mimo bardzo silnej konkurencji w segmencie.

[rekmob1]

Ale trudno się dziwić, skoro samochód z ogromną przestrzenią pasażerską i gigantycznym bagażnikiem (w wersji kombi: 660 litrów i aż 1950 litrów ze złożonymi siedzeniami), przy znakomitej dynamice zadowala się niespełna siedmioma litrami oleju napędowego, oferując przy tym naprawdę dużo frajdy z jazdy.

Skoda Superb Kombi Sportline

Co prawda za najlepiej wyposażone egzemplarze trzeba czasem nieco głębiej sięgnąć do portfela (testowany egzemplarz kosztuje według cennika około 180.000 zł), ale to wciąż o wiele mniej, niż za porównywalne pod względem wyposażenia i komfortu produkcje z nieco wyższej półki.

Skoda wypracowała sobie bowiem pewną unikalną kategorię, w której wydaje się być niekwestionowanym liderem: stosunek jakości do ceny. Superb dodaje do tego jeszcze dwa elementy: gabaryty i komfort. Jeśli szukasz tego wszystkiego, a wciąż nie zamierzasz razić sąsiadów – Superb wydaje się być idealnym rozwiązaniem. Choć prawdopodobnie sąsiedzi i tak poczują ukłucie zazdrości. Bo ten samochód, i tak mający niewiarygodnie wiele zalet, teraz również znakomicie wygląda.

Dane techniczne:

Testowany egzemplarz: Skoda Superb Combi Sportline 2.0 TDI (190 KM) 4x4 7-automat-DSG

Parametry:

Cena testowanego modelu: ok. 180 000 zł

Wybrane elementy wyposażenia wersji Sportline:

[gallery_bare]357[/gallery_bare]

Mariusz Czykier

[rekmob2]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1545985878" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2845" ["visits_counter"]=> string(3) "991" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [3]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2836" ["slug"]=> string(68) "nissan-quashquai-i-nowe-jednostki-napedowe-pierwsze-wrazenia-z-jazdy" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(73) " Nissan Qashqai i nowe jednostki napędowe – pierwsze wrażenia z jazdy" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(465) "Każdy z nas widział już Qashqai’a na ulicy i wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie nie zawita na rynek nowa generacja tego popularnego crossovera. Co nie oznacza, że nie będziemy świadkami żadnych modyfikacji. Nissan Qashqai będzie od teraz dostępny wyłącznie z jedną jednostką napędową, silnikiem benzynowym 1.3 (w trzech wersjach) i tym samym zastapi dwa inne, dotychczas montowane w Qashqai’u: 1,2 (115 KM) i 1,6 litra (163 KM). " ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(465) "Każdy z nas widział już Qashqai’a na ulicy i wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie nie zawita na rynek nowa generacja tego popularnego crossovera. Co nie oznacza, że nie będziemy świadkami żadnych modyfikacji. Nissan Qashqai będzie od teraz dostępny wyłącznie z jedną jednostką napędową, silnikiem benzynowym 1.3 (w trzech wersjach) i tym samym zastapi dwa inne, dotychczas montowane w Qashqai’u: 1,2 (115 KM) i 1,6 litra (163 KM). " ["superbox_title"]=> string(23) "Nissan Qashqai – test" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2836" ["body"]=> string(13313) "

[powiazane]Przeciwnicy downsizingu podniosą zaraz larum, że montaż silnika 1.3 w skorupie Qashqai’a to jakaś zbrodnia lub co najmniej poroniony pomysł. Jednak takie wzburzenie nie miałoby sensu, gdyż nowe silniki generują moc 140 KM i moment obrotowy 240 Nm lub 160 KM i moment obrotowy 260 Nm lub 270 Nm w przypadku zastosowania skrzyni DCT. Napęd przenoszony jest na przednią oś. Wyraźnie odczuwalna jest poprawa elastyczności i dynamiki dzięki większej mocy, wyższemu momentowi obrotowemu i lepszej kulturze pracy silników, które teraz są również bardziej ciche (to dzięki uzyskaniu wyższego momentu obrotowego przy niższych obrotach). Wszystkie nowe zespoły napędowe spełniają najnowszą normę emisji spalin Euro 6d-Temp.

Nissan Qashqai

[rekmob1]

Jakie cechy posiada nowy silnik 1.3? Nietrudno zgadnąć, że podstawowym motywem wprowadzenia nowej jednostki napędowej, jak w wielu innych podobnych przypadkach, była mniejsza emisja CO2, niższe zużycie paliwa i oczywiście większa dynamika jazdy.

Nowy silnik został skonstruowany w ramach współpracy aliansu strategicznego Renault-Nissan- Mitsubishi a firmą Daimler, która będzie wykorzystywała tę jednostkę napędową w modelach Mercedesa klasy A.

Z nowym silnikiem połączone są: manualna sześciobiegowa skrzynia biegów lub automatyczna, siedmiobiegowa i dwusprzęgłowa przekładnia (DCT). Zastosowano tu tzw. mokre sprzęgło, co ma się przekładać na lepsze wrażenia z jazdy. Nowa skrzynia biegów została wyposażona w nadzorowany elektrycznie system chłodzenia oraz elektro-mechaniczne sterowanie zmianą biegów, poprawiające efektywność całego systemu.

Kierowcy z pewnością docenią błyskawiczną zmianę biegów, bez zbędnych opóźnień w przekazywaniu mocy, podczas gdy podwójne sprzęgło mokre zapewnia bardziej bezpośrednie wrażenia z jazdy. Wydaje się, że skrzynia DCT dużo płynniej przekazuje moc i pomaga w lepszym przyspieszaniu przy starcie.

Gdybyśmy mieli porównać nowe jednostki napędowe (1.3) z poprzednimi (1.2 i 1.6) to zestawienie wyglądałoby następująco:

porównanie silników Nissan Quasquai

Porównanie silników Nissan Quashquai

Porównując obie jednostki napędowe poprawie uległo także przyspieszenie. Czas, w którym auto rozpędza się od 0 do 100 km/h jest prawie ten sam, co w wersji 1.2 (10,6 s w silniku 1.2 kontra 10,5 s w 1.3), ale za to przyspieszenie na 4. biegu w zakresie 80-100 km/h jest lepsze aż o 21% - z 5,7 do 4,5 sekundy. Osiągi na 6. biegu w zakresie 100-120 km/h są jeszcze lepsze – poprawiono je o 35%.

Nissan Qashqai

[rek]

A oto, co mówi producent na temat szczegółów konstrukcji silnika:

Głowica cylindrowa

Powierzchnia gładzi cylindra

Nissan Qashqai

Turbosprężarka

Wtryskiwacze

[rekmob2]

Zmienne fazy rozrządu i dźwigienki zaworowe


[powiazane]

Dane techniczne testowanego modelu NISSAN QASHQAI

Napęd:

[rekmob1]

Masy i wymiary:

Osiągi:

Nissan Quashquai wnętrze

Bezpieczeństwo (standardowe wyposażenie):

Nissan Quashquai tylne siedzenia

Komfort (wyposażenie standardowe)

Nissan Qashqai może być również wyposażony w system wspomagający ProPILOT współpracujący z układem kierowniczym, sterowaniem przyspieszeniem oraz hamulcami, który ułatwia prowadzenie samochodu. Wspomaga on poruszanie się autostradą bez zmiany pasa i jest zoptymalizowany zarówno pod kątem dużego natężenia ruchu, jak i szybkiej jazdy. Pisaliśmy również o ProPILOT tutaj

[rek]

Multimedia:

Cena: od 84.490 zł

[gallery_bare]353[/gallery_bare]

PLUSY

MINUSY

Marek Wiśniewski

[rekmob2]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "80" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1545217692" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2836" ["visits_counter"]=> string(3) "486" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [4]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2829" ["slug"]=> string(70) "skoda-octavia-2-0-tdi-dsg-4x4-laurin-klement-pierwsze-wrazenia-z-jazdy" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(75) "Skoda Octavia 2.0 TDI DSG 4x4 Laurin&Klement – pierwsze wrażenia z jazdy" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(303) "Trudno znaleźć auto, które było by bardziej wtopione w krajobraz polskich dróg niż Skoda Octavia. Ta liderka statystyk sprzedaży chętnie wybierana zarówno przez floty jak i klientów zaparkowała też na naszym redakcyjnym parkingu. Oto wrażenia z jazdy wersją 2.0 TDI DSG 4x4 Laurin&Klement." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(303) "Trudno znaleźć auto, które było by bardziej wtopione w krajobraz polskich dróg niż Skoda Octavia. Ta liderka statystyk sprzedaży chętnie wybierana zarówno przez floty jak i klientów zaparkowała też na naszym redakcyjnym parkingu. Oto wrażenia z jazdy wersją 2.0 TDI DSG 4x4 Laurin&Klement." ["superbox_title"]=> string(26) "Skoda Octavia 2.0 – test" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2829" ["body"]=> string(6825) "

Kluczem do sukcesu Octavii jest bez wątpienia dobra jakość, funkcjonalność i dopracowanie całości za rozsądnie skalkulowaną cenę. To auto znane i cenione za to, że niczego nie udaje, a zadania do których zostało stworzone, wypełnia rzetelnie.

[rekmob1]

Przy wszystkich zaletach tego czeskiego samochodu, Octavia (poza wersją RS) do tej pory nie budziła skojarzeń ze szczególnymi emocjami - ani sportowymi, ani tymi związanymi z komfortem jazdy czy prestiżem. Jednak testowana przez nas wersja próbuje zerwać z tym stereotypem proponując coś szczególnego. Logo Laurin&Klement oznacza odmianę, która próbuje Octavię skierować w stronę segmentu premium. Sprawdźmy, na ile się to udało.

Skoda Octavia

Nadwozie i wnętrze

Trzecia generacja Octavii jest obecna na rynku od 2012 roku. Dwa lata temu auto przeszło facelifting, po którym zmieniono wygląd przednich lamp oraz dodano nowe elementy dostępnego wyposażenia.

Sylwetka samochodu jest schludna, a stojącą najwyżej w hierarchii wersję Laurin&Klement z zewnątrz wyróżniają m.in. 18-calowe felgi o turbinowym wzorze. Jeżeli zależy wam na dyskrecji, wybór tego auta będzie słuszny.

We wnętrzu docenicie przestrzeń pozwalającą na wygodną podróż czterech dorosłych osób (piąty pasażer będzie miał nieco ograniczony komfort), a obcowanie z tapicerką o fakturze zbliżonej do alkantary poprawi wasze samopoczucie za każdym razem, gdy będziecie zajmowali miejsce w kabinie.

Skoda Octavia

O ergonomii trudno powiedzieć coś więcej niż to, że jest dobra, a nawet bardzo dobra. Skoda garściami czerpie z rozwiązań Volkswagena, którym w większości przypadków trudno cokolwiek zarzucić. Obsługa dotykowego systemu inforozrywki jest intuicyjna, ekran ma zaskakująco dobrą jakość i jest responsywny. Jedyny zarzut może dotyczyć braku fizycznego pokrętła do regulacji głośności - mimo postępu technicznego to wciąż najszybszy i najprostszy sposób zmiany siły głosu i szkoda, że wielu producentów od tego odchodzi.

Same pochwały kierujemy za to w stronę bagażnika - 610 l przestrzeni ładunkowej to wartość niedostępna dla wielu rywali nawet wyższych klas. Kufer ma regularne kształty, niski próg załadunku i bez trudu pomieści wakacyjny ekwipunek całej rodziny.

Jazda

Naturalnym środowiskiem dla napędu zastosowanego w testowym egzemplarzu jest trasa. W mieście zapotrzebowanie na moment obrotowy (tu wynoszący 380 Nm) i moc (184 KM) nie jest aż tak wielkie. Połączenie oszczędnego, dwulitrowego TDI z napędem na cztery koła idealnie spisuje się zarówno podczas setek kilometrów pokonywanych autostradami, jak i podczas jazdy krętymi drogami krajowymi.

Niewiele ponad 7 sekund sprintu 0-100 km/h to wynik satysfakcjonujący nawet malkontentów, a wysoka elastyczność układu napędowego pozwala na bezstresowe wyprzedanie nawet kilku aut naraz. Duża w tym zasługa dobrze znanej i szybkiej dwusprzęgłowej 7-stopniowej skrzyni biegów DSG.

Skoda Octavia

To, co zaskakuje pozytywnie, to prowadzenie - auto wyjątkowo stabilnie pokonuje zakręty, a układ kierowniczy daje dobrą informację zwrotną o tym, co w danej chwili dzieje się z przednimi kolami. Czy cierpi na tym komfort? Otóż nie. Fotele są wygodne, a inżynierowie dopracowali układ jezdny na tyle, że ta rodzinna Skoda wyboje pokonuje bez większych problemów, a izolacja pasażerów od informacji o stanie nawierzchni, po której aktualnie podróżują, jest bardzo dobra.

Kropką nad i jest oszczędność - za osiągi i komfort nie trzeba płacić wysokiej ceny przy dystrybutorze - poniżej 6 l/100 km podczas jazdy pozamiejskiej to dobry wynik, w zakorkowanej metropolii trzeba do niego dodać ok 2-2,5 l/100 km, co jest wciąż poziomem akceptowalnym - konkurenci nie są w tej kwestii lepsi. Octavia w testowanej wersji udowadnia, że przy całej obecnej „nagonce” na silniki wysokoprężne trudno znaleźć dla nich alternatywę w sytuacji, gdy potrzebne jest auto do jazdy w trasie.

Podsumowanie

Czeskie kombi po kilkudniowym pobycie w naszej redakcji pozostawiło po sobie dobre wrażenie. W żadnym razie nie jesteśmy tym faktem zaskoczeni - przecież tysiące osób decydujących się na zakup tego auta nie może się mylić. Laurin&Klement to wersja dla tych, którzy nie chcą, albo nie mogą jeździć samochodem stricte segmentu premium, a z drugiej strony nie chcą odmawiać sobie odrobiny luksusu w codziennej podróży.

Dane techniczne:

Model: Skoda Octavia Combi L&K 2.0 TDI DSG 4x4

Masy i wymiary:

Osiągi:

Cena testowanego modelu: ok 140 tys. zł

[gallery_bare]352[/gallery_bare]

PLUSY

MINUSY

Jakub Mielniczak

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1545142583" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2829" ["visits_counter"]=> string(3) "698" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [5]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2807" ["slug"]=> string(37) "nissan-leaf-pierwsze-wrazenia-z-jazdy" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(42) "Nissan LEAF – pierwsze wrażenia z jazdy" ["avatar_description"]=> string(31) "Nissan LEAF II - test elektryka" ["avatar_alt_text"]=> string(20) "Test Nissana leaf II" ["lead"]=> string(272) "I ty będziesz jeździł elektrykiem. Już wkrótce. Wiele miast w Europie zakazało już wjazdu do centrum samochodom spalinowym, a kolejne zapowiedziały wprowadzenie tego zakazu już w niedalekiej przyszłości. Zdaje się, że los aut spalinowych jest przesądzony." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(272) "I ty będziesz jeździł elektrykiem. Już wkrótce. Wiele miast w Europie zakazało już wjazdu do centrum samochodom spalinowym, a kolejne zapowiedziały wprowadzenie tego zakazu już w niedalekiej przyszłości. Zdaje się, że los aut spalinowych jest przesądzony." ["superbox_title"]=> string(67) "https://facetpo40.pl/samochody/przeglad-aut-elektrycznych/ – test" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2807" ["body"]=> string(17243) "

[powiazane]Nissan LEAF II (2018) to już zupełnie inny samochód niż jego poprzednik. Pierwsza generacja auta elektrycznego Nissana (2010) nie wszystkim mogła się podobać, natomiast obecny model to obszerne, ładne, komfortowe auto kompaktowe z bogatym wyposażeniem, naszpikowane elektroniką, która ma sprawić, że jazda będzie jeszcze bardziej bezpieczna i komfortowa zarówno dla kierowcy, jak i pasażerów.

Zdaje się, że nikt już nie ma wątpliwości, że auta elektryczne z roku na rok będą znajdowały coraz więcej zwolenników, niezależnie od tego, czy z przekonania do tego typu napędu, czy też z konieczności. Coraz więcej miast w Europie zakazuje wjazdu do centrum samochodom spalinowym, a kolejne już zapowiedziały wprowadzenie tego zakazu w niedalekiej przyszłości, na przykład: Wiedeń - 2020 rok, Oslo - 2025 rok, Berlin, Amsterdam i całe Królestwo Danii - 2030 rok.

[rekmob1]

Najpierw spotkaliśmy się z „modą” na downsizing (czyli zmniejszanie pojemności skokowych silników), teraz przyjdzie się nam zmierzyć z „modą” na auta elektryczne. Zdaje się, że los aut spalinowych jest przesądzony.

Co prawda auta elektryczne dopiero szukają swojego miejsca na rynku, ale liczba sprzedanych samochodów z tym napędem rośnie z roku na rok, a LEAF jest najczęściej kupowanym na świecie modelem o napędzie elektrycznym.

LEAF stanowi akronim od Leading Environmentally-Friendly Affordable Family Car, co w wolnym tłumaczeniu oznacza samochód Najlepszy Przyjazny Środowisku Przystępny Cenowo. LEAF oznacza również w języku angielskim liść, co ma przypominać o ekologicznym charakterze auta.
Przyjrzyjmy mu się więc nieco bliżej.

Nissan LEAF II

Napęd

LEAF drugiej generacji wyposażony jest w silnik elektryczny o mocy 110 kW (150 KM) zasilany z akumulatorów 40 kWh. To moc, która w zupełności wystarczy na cele, do jakich przeznaczony jest LEAF, zwłaszcza, że moment obrotowy wynosi 320 Nm. To stosunkowo dużo jak na auto kompaktowe przeznaczone raczej do jazdy miejskiej i podmiejskiej. Miłośników szybkich startów ze skrzyżowania ucieszy fakt, iż tak wysoki moment obrotowy uzyskuje się w przedziale od 0 (!) do 3200 obr./min., co jest charakterystyczne dla większości aut o napędzie elektrycznym.

LEAF przyspiesza od 0 do 100 kmh w niespełna 8s.

Na pełnych bateriach przejedziemy:

Oczywiście przy zerowej emisji jakichkolwiek spalin, co przy dzisiejszych problemach ze smogiem w dużych miastach wzbudza sympatię nie tylko zielonych.

W praktyce zasięgi, które deklaruje Nissan, wcale nie jest łatwo uzyskać. Wpływ na dłuższy dystans bez konieczności ładowania mają: natężenie ruchu, masa całkowita pojazdu (z pasażerami i bagażem), temperatura otoczenia, używanie ogrzewania lub klimatyzacji oraz zdolność kierowcy do używania hamowania rekuperacyjnego, czyli takiego, z którego część energii możemy odzyskać do doładowywania podczas jazdy akumulatorów. Oznacza to, że przy jeździe autostradą w sposób jednostajny nie mamy okazji do hamowania odzyskowego i wtedy zasięg naszego elektryka się zmniejsza i wynosi ok. 140 – 180 km w zależności od średniej prędkości, z jaką będziemy się poruszać (120 - 150 km/h).

Podsumowując – realny zasięg z zakresu 200 – 240 km w zupełności wystarcza do podmiejskiej i miejskiej jazdy z opcją ładowania auta co 1-2 dni.

Nissan LEAF II

Ładowanie

LEAF posiada dwa złącza, z pomocą których doładowujemy akumulatory:

Używając gniazda szybkiego ładowania (50 kW) akumulatory auta naładujemy do poziomu ok. 80% w 30-60 minut, z pomocą gniazda TYPE 2 (ładowarka 6,6 kW) uzyskamy taki poziom 100% w nieco ponad 7 h, a podłączając do gniazdka 230 V - w niespełna dobę.

Nissan LEAF II złącza

Zaznaczmy, że Nissan dla akumulatorów LEAFa daje 8 lat gwarancji z limitem 160 tys. km.

Coraz więcej galerii handlowych wydziela specjalne miejsca do parkowania dla samochodów elektrycznych, przy których zamontowane są specjalne stacje szybkiego ładowania (opcja płatna) lub gniazdka elektryczne 230 V, do których dostęp kierowcy elektryków mają bezpłatnie (przykład: CH Arkadia w Warszawie). Oczywiście szybkich stacji ładowania przybywa w Polsce z miesiąca na miesiąc, więc z biegiem czasu LEAFem będzie można wyruszyć nawet w dłuższą podróż.

Zresztą, dla niedowiarków można przytoczyć przykład naszego polarnika, Marka Kamińskiego, który wybrał się Nissanem LEAFem w podróż do Japonii w ramach #NoTrace Expedition przez Kaliningrad, Litwę, Białoruś, Rosję, Mongolię, Chiny i Koreę Płd. Przy ewentualnym zakupie nowego LEAFa trzeba zapytać sprzedawcę, czy do zakupu nadal dołączana jest karta do ładowarek GreenWay z limitem 3.000 zł.

Tab. Porównanie kosztów przejechania 250 km samochodami o różnych napędach

Porównanie kosztów przejechania 250 km samochodami o różnych napędach

Oczywiście powyższa tabela służy jedynie do zobrazowania kosztów przejechania 250 km i nie powinna być jedyną podstawą przy wyborze auta przy zakupie z powodów ekonomicznych. Rzeczą jasną jest, że należy wziąć również dodatkowo pod uwagę koszty ubezpieczenia, eksploatacji, serwisowania, przeglądów technicznych, zakupu części itp.


LEAFa można prowadzić w trzech trybach: DRIVE, B i ECO. W tym pierwszym auto zachowuje się w zasadzie jak pojazd z automatyczną skrzynią biegów (ale pamiętajmy, że w LEAFie nie ma przekładni). W trybie B uzyskujemy bardziej agresywne hamowanie rekuperacyjne, doładowując akumulator bez utraty mocy. ECO natomiast, poprzez zmniejszenie mocy silnika, znacznie oszczędza energię akumulatorów i tym samym wydłuża dystans. Nie jest to mój preferowany tryb, gdyż znacznie tłumi parametry auta.

Przejdźmy do opisu kilku wyjątkowych funkcji, jakie oferuje nowa generacja LEAFa, a które znacznie ułatwiają użytkowanie tego modelu.

Nissan LEAF II z tyłu

ePEDAL

Technologia ta umożliwia płynnym ruchem z pomocą jednego pedału (gazu) przyspieszanie, zwalnianie oraz hamowanie. Gdy tylko zmniejszymy nacisk lub zdejmiemy stopę z pedału przyspieszenia, uaktywniamy hamowanie rekuperacyjne (odzyskujemy energię i doładowujemy akumulatory). Wytracimy prędkość nawet w sytuacji, w której będziemy zjeżdżać z górki. W przypadku konieczności ponownego przyspieszenia – po prostu zwiększamy nacisk na pedał. To rozwiązanie pozwala nam na znaczne ograniczenie z korzystania z pedału hamulca, co jest niezmiernie wygodne (oraz intuicyjne) w codziennym użytkowaniu. Naturalnie w przypadku wystąpienia nagłego zdarzenia na drodze i konieczności natychmiastowego zatrzymania pojazdu - używamy pedału hamulca. Na marginesie trzeba dodać, że używanie ePEDAL znacznie oszczędza tarcze i klocki hamulcowe LEAFa.

ProPILOT

Nawet zawodowym kierowcom zdarza się być sprawcą wielu wypadków, więc obecność w samochodzie dodatkowych funkcji zwiększających bezpieczeństwo jest zawsze zasadne. Technologia ProPILOT znacznie ułatwia jazdę w korkach oraz utrzymywanie bezpiecznej odległości podczas jazdy od innych pojazdów z przodu. Sprawia, że LEAF będzie się trzymał środka pasa i poruszał się z ustaloną prędkością.

ProPILOT Park

Czyli system parkowania semi-autonomicznego. Dotyczy manewru parkowania prostopadłego i równoległego. Funkcja ta przyda się zwłaszcza tym kierowcom mniej uzdolnionym w manewrach. Rolą kierowcy jest wyłącznie przytrzymanie podczas manewru przycisku na konsoli. Reszta odbywa się już automatycznie. Korzystanie z tego rozwiązania znacznie ograniczy potencjalne stłuczki i „obcierki”, jakie zdarzają się kierowcom mniej doświadczonym lub po prostu w danym momencie w niedyspozycji. ProPILOT Park zaparkuje auto bez udziału kierowcy. I bez stresu :)

Nissan LEAF II

Komfort jazdy

Nissan LEAF ma 4,49 m długości, 1,53 m wysokości i rozstaw osi 2,7 m. To całkiem obszerne, wygodne i praktyczne kompaktowe auto (segment C, typ nadwozia: hatchback). Swobodnie zmieści się pięć osób i dość spory bagaż, bo pojemność bagażnika, bez składania foteli, wynosi 385 lub 435 litrów (w zależności od wyposażenia obejmującego lub nie montaż subwoofera systemu BOSE). Widoczność jest dobra. Przednie fotele LEAFa są umieszczone nieco wyżej niż w porównywalnych kompaktach, lecz jest to spowodowane zamontowaniem akumulatorów pod przednimi siedzeniami. Można się przyzwyczaić.

Kontrolę nad parametrami auta ułatwia nam ekran, na którym kierowca może sprawdzić informacje na temat średniego zużycia energii, przebytego dystansu, zasięgu, jaki jest estymowany do stanu wyczerpania akumulatorów, stanu naładowania akumulatorów itp.

Nissan LEAF II jest wyposażony w nawigację, która posiada opcję wyszukiwania najbliższych stacji ładowania oraz tych w pobliżu miejsca docelowego. Auto wyposażone jest również w system Keyless, czyli bezkluczykowe otwieranie i zamykanie drzwi. Jest również moja ulubiona opcja: podgrzewana kierownica ;)

Nissan LEAF II środek

Bezpieczeństwo

NCAP przyznał Nissanowi LEAF ocenę 5 gwiazdek (najwyższą). Warto podkreślić, że LEAF był pierwszym samochodem ocenionym wg rozszerzonego protokołu NCAP, który realizuje testy odnoszące się do najczęstszych scenariuszy kolizji z udziałem samochodów, pieszych i rowerzystów. W testach Euro NCAP LEAF uzyskał ocenę 93 procent za bezpieczeństwo dorosłych oraz 86 procent za poziom ochrony dzieci.

Ocena dotycząca bezpieczeństwa jest wystawiana na podstawie wyników serii testów, które — w uproszczeniu — odzwierciedlają typowe scenariusze wypadków mogących być przyczyną urazów. Tak wysoka ocena potwierdza skuteczność zaawansowanych systemów wspomagających kierowcę. Kamery i czujniki radarowe pomagają między innymi w rozpoznawaniu obecności pieszych i stanowią podstawę systemu ProPILOT Nissana, który podnosi bezpieczeństwo jazdy i zwiększa poczucie pewności za kierownicą.

System przeciwzderzeniowy, ostrzeganie o niezamierzonym zjeździe z pasa ruchu, monitoring martwego pola są wyposażeniem standardowym LEAFa.


Dane techniczne

NISSAN LEAF (druga generacja)

Napęd

Silnik elektryczny

Układ jezdny:

Masy i wymiary:

[rek]

Osiągi:

Wygląd:

Bezpieczeństwo:

hamowanie awaryjne przy wykryciu pieszego lub rowerzysty,

Technologie:

Komfort:

Audio:

Cena: od 155.500 zł

[gallery_bare]350[/gallery_bare]

PLUSY:

MINUSY:

Obecnie Nissan LEAF jest najlepiej sprzedającym się autem elektrycznym w Europie i na świecie. Korporacje, firmy car-sharingowe oraz entuzjaści czystego środowiska to najczęstsi nabywcy tego modelu. Gdyby w Polsce auta elektryczne miały dofinansowanie ze strony państwa (jak na przykład w Holandii) – nie miałbym już żadnych wątpliwości, by go zakupić.

Marek Wiśniewski

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1544537570" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2807" ["visits_counter"]=> string(3) "664" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [6]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2575" ["slug"]=> string(38) "volkswagen-t-roc-mniejszy-brat-tiguana" ["dont_use_tags"]=> string(35) "forma , magazyn , motor , charakter" ["title"]=> string(40) "Volkswagen T-Roc - mniejszy brat Tiguana" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(514) "Lubisz SUV-y, ale auto wielkości Volkswagena Touarega czy Tiguana jest dla ciebie za duże? Świetnie się składa, marka z Wolfsburga właśnie wprowadziła na rynek najmniejsze auto tego typu. T-Roc, bo tak się nowość nazywa, uzupełni gamę VW w tym niezwykle modnym ostatnio segmencie. T w nazwie nie jest przypadkowe, właśnie na tę literę zaczynają się nazwy wszystkich SUV-ów VW. T-Roc nie kończy ofensywy niemieckiego koncernu, wkrótce do rodziny dołączy także najmniejszy model – T-Cross." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(514) "Lubisz SUV-y, ale auto wielkości Volkswagena Touarega czy Tiguana jest dla ciebie za duże? Świetnie się składa, marka z Wolfsburga właśnie wprowadziła na rynek najmniejsze auto tego typu. T-Roc, bo tak się nowość nazywa, uzupełni gamę VW w tym niezwykle modnym ostatnio segmencie. T w nazwie nie jest przypadkowe, właśnie na tę literę zaczynają się nazwy wszystkich SUV-ów VW. T-Roc nie kończy ofensywy niemieckiego koncernu, wkrótce do rodziny dołączy także najmniejszy model – T-Cross." ["superbox_title"]=> string(40) "Volkswagen T-Roc - mniejszy brat Tiguana" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2575" ["body"]=> string(6649) "

Tak naprawdę już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z Volkswagenem. Podobnie jak w innych modelach wygląda grill i reflektory. Jednak, gdy spojrzymy niżej, zauważymy nietypowe światła LED do jazdy dziennej – należą one do wyposażenia standardowego wszystkich odmian T-Roca.

[ext_img=s]3331[/ext_img]

Z boku nowy SUV przypomina nieco nową generację Polo, z którym jest zresztą mocno spokrewniony. Widać także podobieństwo do Audi Q2. W tym akurat nic dziwnego, w końcu oba samochody należą do tego samego segmentu i mają wspólne rozwiązania techniczne. Mimo wyraźnego pochylenia tylnej klapy udało się wygospodarować sporo miejsca na bagaż – 445 litrów. To lepszy wynik niż u konkurencji. Także wewnątrz cztery osoby będą czuły się swobodnie, to z kolei zasługa sporego rozstawu osi.

Wygodnie i bezpiecznie

O to, by pasażerowie czuli się komfortowo, zadba bogate wyposażenie niedużego SUV-a. Nawet bazowa odmiana, nazwana po prostu T-Roc, nie ma się czego wstydzić. Seryjnie są w niej montowane klimatyzacja, radioodtwarzacz z dużym, kolorowym ekranem, elektrycznie sterowane szyby także z tyłu, automatycznie przyciemniane lusterko wsteczne, czujnik deszczu czy czujnik zmierzchu.

O bezpieczeństwo z kolei odpowiedzialne są m.in. seryjny w każdej odmianie system Front Assist, który monitoruje przestrzeń przed samochodem i ostrzega kierowcę w sytuacji, gdy dystans do poprzedzającego nas auta na drodze niebezpiecznie się zmniejszy. System „umie” także zauważyć pieszych przed autem i zahamuje w sytuacji, gdy podczas jazdy w miejskim korku kierowca nie zareaguje na zmieniającą się sytuację na drodze.

[ext_img=s]3333[/ext_img]

Lista opcji jest imponująca, także jeśli chodzi o elementy podnoszące bezpieczeństwo. T-Roca w wersji Premium można doposażyć (gratis!) w pakiet drogowy, w którego skład wchodzą systemy Blind Spot, wykrywające pojazdy w martwym polu lusterek, Rear Traffic Alert, który pomaga podczas wyjeżdżania z prostopadłych do drogi miejsc parkingowych i Light Assist – czujnik automatycznej zmiany świateł z drogowych na mijania i odwrotnie.

A jeśli zdecydujemy się na T-Roca w wersji Premium ze skrzynią DSG, w bezpłatnym pakiecie dostaniemy także Traffic Jam Assist, czyli asystenta jazdy w korku oraz Emergency Assist. W obu przypadkach elementem pakietu są także składane boczne lusterka.

Wysoki poziom bezpieczeństwa to, poza wyposażeniem, zdane na piątkę testy zderzeniowe. T-Roc został przebadany przez organizację Euro NCAP i nie tylko zdobył maksymalną notę pięciu gwiazdek, to okazał się najlepszy z testowanych w 2017 małych SUV-ów i może pochwalić się nagrodą Best in class.

Prawie jak GTI

Mieliśmy okazję jeździć nowym SUV-em VW w najmocniejszej wersji. Dwulitrowy silnik o mocy 190 KM przekazuje napęd na cztery koła za pośrednictwem siedmiostopniowej skrzyni DSG. Już sucha liczba koni mechanicznych jest imponująca, żaden z rywali nie może pochwalić się podobnymi parametrami. Szczerze mówiąc, gdyby Volkswagen zdecydował się dodać do oznaczenia modelu literki GTI, nie byłoby w tym wiele przesady. Auto przyspiesza od 0 do 100 km/h w 7,2 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 216 km/h. Producent obiecuje średnie zużycie paliwa na poziomie 6,8 l/100 km. Przy odrobinie samozaparcia może nawet uda się uzyskać taki wynik. Tylko po co wówczas kupować najmocniejszego SUV-a w segmencie? Przy normalnym traktowaniu pedału gazu auto zużywa nieco ponad 8 l benzyny na 100 km/h. To wciąż rezultat przynajmniej akceptowalny.


Poza dobrymi osiągami warto podkreślić znakomite wygłuszenie wnętrza. Nawet podczas jazdy z prędkościami autostradowymi, 130-140 km/h można swobodnie rozmawiać bez konieczności podnoszenia głosu.

Oczywiście w cenniku znajdziemy także inne odmiany – benzynowe 1.0 115 KM i 1.5 150 KM, a także turbodiesla 2.0 TDI 150 KM (wkrótce dołączy do niego także 1.6 TDI 115 KM). Dwie najmocniejsze wersje są wyposażone w skrzynię DSG i napęd na cztery koła, który – jak mogliśmy się przekonać – sprawuje się znakomicie.

Kierowca ma do wyboru cztery tryby pracy układu napędowego – Street, Snow, Offroad i Offroad Individual. Dodatkowo można wybrać tzw. profil jazdy, czyli zmieniać ustawienia skrzyni biegów, wspomagania, zawieszenia, tempomatu, a także klimatyzacji.

Dane techniczne

Volkswagen T-Roc 2.0 TSI 190 KM Premium

Masy i wymiary

Osiągi

Plusy:

Minusy:

[gallery_bare]322[/gallery_bare]

Witold Blady

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1523519625" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2575" ["visits_counter"]=> string(4) "2512" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [7]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2541" ["slug"]=> string(67) "suzuki-vitara-s-1-4-boosterjet-allgrip-at-pierwsze-wrazenia-z-jazdy" ["dont_use_tags"]=> string(42) "motor , relacje , porządek , awans, forma" ["title"]=> string(72) "Suzuki Vitara S 1.4 Boosterjet Allgrip AT – pierwsze wrażenia z jazdy" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(394) "Suzuki Vitara S to już inny model niż poprzednie wersje tego popularnego auta. Suzuki postanowiło wycofać z produkcji wcześniejszą wersję Grand Vitary i w jej miejsce zaoferować mniejszy, bardziej uniwersalny model. To miejski SUV, gatunek coraz częściej spotykany na naszych drogach. Wygodny do jazdy w mieście czy na autostradach i całkiem nieźle radzący sobie w lekkim terenie." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(394) "Suzuki Vitara S to już inny model niż poprzednie wersje tego popularnego auta. Suzuki postanowiło wycofać z produkcji wcześniejszą wersję Grand Vitary i w jej miejsce zaoferować mniejszy, bardziej uniwersalny model. To miejski SUV, gatunek coraz częściej spotykany na naszych drogach. Wygodny do jazdy w mieście czy na autostradach i całkiem nieźle radzący sobie w lekkim terenie." ["superbox_title"]=> string(41) "Suzuki Vitara S 1.4 – wrażenia z jazdy" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2541" ["body"]=> string(6816) "

[powiazane]Suzuki już ma w swojej ofercie crossovera, S-Cross’a, którego również testowaliśmy. Vitara S może się jednak wielu osobom znacznie bardziej podobać ze względu na masywny przód, który wraz ze skróconym tyłem auta dobrze współgra z całą bryłą nadwozia. Czerwony kolor z czarnym dachem, 17 calowymi alufelgami i subtelnym spojlerem nadają modelowi trochę drapieżności i wyjątkowości. Dodatkowe wykończenia aluminiowe na zderzakach oraz drzwiach sprawiają, że auto, rzeczywiście się wyróżnia.

[article_adv]

Napęd AllGrip na bieżąco pozwala na zmianę trybu jazdy, w zależności od sytuacji oraz potrzeby – pozwala pewnie wchodzić w zakręty, przy których przechył nadwozia jest praktycznie niezauważalny. AllGrip nieźle sobie radzi również na oblodzonej, dość stromej drodze podczas podjazdu (testowaliśmy auto w Górach Izerskich w warunkach zimowych) i to zarówno na leśnych drogach jak i stromych podjazdach (kto zna ulicę Strażacką w Świeradowie-Zdroju ten wie, że podczas gołoledzi niełatwo tam podjechać).

Również jazda drogami ekspresowymi i autostradami sprawia wiele przyjemności kierowcy. Aktywny tempomat z funkcją hamowania awaryjnego czuwa nad bezpieczeństwem i w razie potrzeby zmniejsza prędkość, by utrzymać bezpieczny dystans do auta będącego przed nami. W połączeniu z sześciostopniową automatyczną skrzynią biegów daje to idealne rozwiązanie na długie podróże, bez potrzeby ciągłej zmiany biegów.

W odmianie S mamy do dyspozycji turbodoładowaną, szesnastozaworową jednostkę o pojemności 1.4 l, mocy 140 KM oraz momencie obrotowym 220 Nm. Jak na potrzeby auta o masie 1235 kg te parametry w zupełności są wystarczające i odbierają argumenty przeciwnikom downsizingu. Automatyczna skrzynia biegów sprawnie współpracuje z silnikiem, jednak momentami zbyt gwałtownie. Trudno ruszyć płynnie, przeszkadza w tym wyczuwalne szarpnięcie. Układ zawieszenia jest dość twardy, ale całkiem nieźle sprawdza się w mieście i w dynamicznej jeździe. Na wertepach i w lekkim terenie z komfortem jest nieco gorzej. W cyklu miejskim silnik zużywa ok. 7-8 l benzyny na 100 km, natomiast w trasie wynik oscyluje w granicach około 6-7 l/100 km. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa nieco ponad 10 s.

[ext_img=s]3577[/ext_img]

We wnętrzu uwagę przykuwa analogowy zegar z japońskimi (sic!) znakami, który dyskretnie wpasowano między nawiewami z czerwonymi wstawkami, występującymi także w kilku innych elementach, jak obszycie kierownicy oraz ramki obrotomierza i prędkościomierza.

Duży dotykowy panel radia jest łatwy w obsłudze. W dobie nowych technologii prostota obsługi i intuicyjność to niezaprzeczalne atuty. Panel dotykowy (a tym samym ekran kamery cofania) jest dość duży i przejrzysty, co na pewno będzie pomocne zwłaszcza dla mniej wprawionych w manewrach kierowców. Do plusów systemu należy możliwość połączenia smartfona, z importem muzyki czy kontaktów. Wygodne, szerokie fotele ze sporym zakresem regulacji i neutralnym wyprofilowaniem, z alcantarą wzdłuż siedziska oraz obszyciami skórzanymi po bokach trzymają dostatecznie ciało kierowcy podczas jazdy.

Kokpit wykonany jest z raczej twardych plastików, co niestety czasem słychać podczas jazdy. Miejsca wewnątrz jest sporo. Również bagażnik o pojemności 375 l sprawdzi się w codziennym użytkowaniu, a gdy okaże się za mały, składając tylną kanapę (dzieloną w proporcji 60:40) można powiększyć przestrzeń bagażową do 1120 l. Co ważne, podłoga jest wówczas płaska. Dodatkowym atutem wersji S są czujniki parkowania wraz z kamerą cofania, klimatyzacja automatyczna, system keyless go czy światła LED do jazdy dziennej.

[ext_img=s]3305[/ext_img]

Suzuki Vitara S może być interesującym wyborem dla kogoś, kto szuka miejskiego SUV’a z przestronnym wnętrzem, niezłymi osiągami i komfortem jazdy.

[gallery_bare]319[/gallery_bare]

Dane techniczne

Suzuki Vitara S 1.4 Boosterjet Allgrip AT

Silnik benzynowy, turbodoładowany

Masy i wymiary

Osiągi

Plusy:

Minusy:

Marek Wiśniewski

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1521120973" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2541" ["visits_counter"]=> string(4) "3248" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [8]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2437" ["slug"]=> string(36) "honda-hr-v-wydanie-drugie-poprawione" ["dont_use_tags"]=> string(13) "forma , awans" ["title"]=> string(38) "Honda HR-V. Wydanie drugie, poprawione" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(296) "Pierwsza generacja Hondy HR-V w założeniu miała łączyć cechy auta typowo osobowego i terenówki. W efekcie samochód nie był ani jednym, ani drugim. Honda wyciągnęła wnioski i druga odsłona modelu o tej nazwie już niczego nie udaje – jest niedużym autem z podwyższonym nadwoziem. " ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(296) "Pierwsza generacja Hondy HR-V w założeniu miała łączyć cechy auta typowo osobowego i terenówki. W efekcie samochód nie był ani jednym, ani drugim. Honda wyciągnęła wnioski i druga odsłona modelu o tej nazwie już niczego nie udaje – jest niedużym autem z podwyższonym nadwoziem. " ["superbox_title"]=> string(38) "Honda HR-V. Wydanie drugie, poprawione" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2437" ["body"]=> string(6887) "

[powiazane]Jednym słowem HR-V to tak modny dziś crossover. A że nie ma napędu na cztery koła? A ilu właścicieli z tego skorzysta, zapewne 90% Hond HR-V nie wyjeżdża nigdy z miasta. Trzeba przyznać, że auto sprawuje się tu bardzo dobrze. Widoczność z miejsca kierowcy dzięki wysoko umieszczonym siedzeniom jest niemal idealna. Niemal, bo dość masywne są słupki C, z pomysłowo umieszczonymi klamkami tylnej pary drzwi. Na szczęście testowy egzemplarz wyposażono w kamerę cofania, a także czujniki parkowania z przodu i z tyłu, więc zabiegi stylistów niespecjalnie przeszkadzają podczas manewrowania.

[article_adv]

Dość oryginalnie wygląda tył samochodu, z charakterystycznymi lampami. A skoro już jesteśmy z tyłu – wycieraczka tylnej szyby jest bardzo krótka i może oczyścić tylko niewielki jej fragment. Ale, jak już pisałem wcześniej, w wersji Executive standardem jest kamera cofania. W pozostałych odmianach widoczność będzie taka sobie. Z przodu HR-V przypomina większy model CR-V, podobnie wyglądają m.in. atrapa chłodnicy i reflektory z wkomponowanymi światłami do jazdy dziennej. Także tu odmiana Executive ma przewagę nad tańszymi wersjami – standardem są w niej reflektory LED.

Wnętrze jest przestronne i wykończone materiałami wysokiej jakości. Może miejscami są to twarde tworzywa, ale spasowano je bardzo precyzyjnie. Olbrzymim atutem Hondy HR-V jest system składania siedzeń. Magic seats, bo tak nazywa je producent, w pełni zasługują na swoje miano. Po ich złożeniu uzyskujemy płaską podłogę, co pozwoli przewieźć naprawdę duże pakunki. Bagażnik, gdy podróżujemy z kompletem pasażerów ma pojemność 470 l. To doskonały wynik, HR-V zostawia rywali daleko w tyle. Coś za coś – w aucie nie znajdziemy koła zapasowego, a jedynie zestaw naprawczy.

[gallery_slider]309[/gallery_slider]

Wyposażenie jest bogate już w wersji podstawowej, nazywanej Comfort. A odmiana Executive po prostu rozpieszcza pasażerów. W standardzie są w niej półskórzana tapicerka, dwustrefowa klimatyzacja, tempomat, nawigacja satelitarna, system Bluetooth, podgrzewane przednie fotele, składane lusterka, system keyless go, a także systemy wspomagające kierowcę – ostrzegające przed kolizją, rozpoznające znaki drogowe, ostrzegające przed zmianą pasa ruchu czy automatycznie włączające światła drogowe. O kamerze cofania i czujnikach parkowania wspomniałem już wyżej. Na liście opcji są tylko lakier metalik i fabryczne akcesoria, jak np. bagażnik dachowy, aluminiowe felgi czy nakładki na zderzaki.

[ext_img=s]3239[/ext_img]

Nawigacja satelitarna HR-V, podobnie jak w wielu innych autach, jest oparta w pełni na dotykowym ekranie, zrezygnowano z jednego choćby pokrętła. Niestety nie jest to zbyt wygodne. Co gorsza, nawigacja pracuje w oparciu o system Android, co oznacza, że iPhone można podłączyć tylko jako źródło dźwięku (oczywiście da się także sparować oba urządzenia przez złącze Bluetooth). Plusem jest gniazdko HDMI, które pozwala podłączyć zewnętrzne źródła.


[powiazane]

Wybór silników nie jest duży – Honda wyposaża swój crossover w jednostkę benzynową 1,5 litra o mocy 130 KM lub turbodiesla 1.6, który dysponuje mocą o 10 KM niższą. W testowym aucie znalazł się pierwszy z nich. Auto ma niezłe osiągi i obchodzi się oszczędnie z paliwem (w mieście trzeba ciężkiej nogi, by zużyć powyżej 8 l/100 km, w trasie bez problemu można uzyskać wyniki między 5 a 6 l/100 km). Wszystko byłoby więc w porządku, gdyby nie odgłos pracy silnika. Nawet przy dość spokojnej jeździe wyraźnie słychać go w kabinie, a powyżej 4000 obr./min staje się natarczywy. Przydałoby się więc nieco lepiej wygłuszyć kabinę.

[ext_img=s]3240[/ext_img]

[article_adv]

Zawieszenie Hondy to nic skomplikowanego – z przodu kolumny MacPhersona, z tyłu belka skrętna. Ten zestaw sprawuje się zaskakująco dobrze, choć z jednym wyjątkiem. Auto bardzo nie lubi nierówności, informując o nich dość głośnym hałasem. Może to zasługa niskoprofilowych opon? Z drugiej strony – 17 cali to w dzisiejszych czasach nie tak znów wiele, a ogumienie o identycznym rozmiarze miał także niedawno testowany w naszej redakcji Suzuki SX4 S-Cross i tam problemu z komfortem nie było.

Druga generacja HR-V to odpowiedź Hondy na panujący na rynku boom na crossovery. Japońskie auto, mimo sporej konkurencji radzi sobie bardzo dobrze, bo wciąż – choć od premiery samochodu minęło już sporo czasu – na zamówiony egzemplarz trzeba czekać. Jak widać nabywcom nie przeszkadza dość wysoka cena – testowany egzemplarz kosztuje ponad 100 tys. zł. Na szczęście można HR-V kupić taniej – bazowa odmiana, 1.5 i-VTEC Comfort kosztuje 81 590 zł.

[ext_img=s]3241[/ext_img]

Dane techniczne

Honda HR-V 1.5 i-VTEC Executive

Silnik benzynowy

Masy i wymiary

Osiągi

Plusy:

Minusy:

[gallery_bare]305[/gallery_bare]

Witold Blady

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1511945767" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2437" ["visits_counter"]=> string(4) "3669" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [9]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2413" ["slug"]=> string(40) "suzuki-sx4-s-cross-wyjatkowo-uniwersalny" ["dont_use_tags"]=> string(22) " forma , motor , urlop" ["title"]=> string(43) "Suzuki SX4 S-Cross - wyjątkowo uniwersalny" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(185) "Mówi się, że jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego. I w większości przypadków to jest prawda. Ale od tej reguły są wyjątki – należy do nich Suzuki SX4 S-Cross. " ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(185) "Mówi się, że jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego. I w większości przypadków to jest prawda. Ale od tej reguły są wyjątki – należy do nich Suzuki SX4 S-Cross. " ["superbox_title"]=> string(43) "Suzuki SX4 S-Cross - wyjątkowo uniwersalny" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2413" ["body"]=> string(7617) "

Auto o dość skomplikowanej nazwie zastąpiło w gamie Suzuki model produkowany od 2006 roku. S-Cross świetnie czuje się w mieście, ale i poza nim radzi sobie równie dobrze. Napęd na cztery koła sprawia, że nie trzeba oglądać się na drogowców nawet podczas opadów śniegu. Kto już spróbował jazdy 4x4 niełatwo przesiądzie się na auto z napędem na jedną oś. Jedyne, co w samochodzie uniwersalnym mogłoby być nieco większe, to bagażnik. 430 l do codziennej jazdy z pewnością wystarczy, ale już na wakacje z pięcioosobową rodziną trzeba będzie się trochę ograniczyć z bagażami lub zamontować boks dachowy. Ale pamiętajmy, że SX4 to kompaktowy crossover, więc siłą rzeczy ma ograniczoną przestrzeń bagażową. Za to bagażnik w S-Crossie ma podwójną podłogę, przegródki na drobiazgi i haczyk na zakupy, co znacznie zwiększa wygodę przewożenia mniejszych przedmiotów.

[ext_img=s]3180[/ext_img]

[article_adv]

Crossover Suzuki w każdej dziedzinie jest lepszy od swojego protoplasty. Rozstaw osi jest większy o 10 cm, co wyraźnie przekłada się na przestrzeń w kabinie i własności jezdne. Wnętrze jest znacznie lepiej wykończone, choć deska rozdzielcza jest wykonana wciąż z twardego tworzywa. Jest na tyle dobrze, że po testowym egzemplarzu nie było widać absolutnie żadnego zużycia, mimo przebiegu powyżej 40 tys. km. Cóż to za dystans - powie ktoś i będzie miał trochę racji. Ale tylko trochę, bo żywot testowych aut z pewnością nie należy do lekkich. Podsumowując – kokpit jest ergonomiczny, przejrzysty i całkiem sensownie poukładany, co sprawia, że jazda, szczególnie w dalekie trasy, jest po prostu przyjemna.

[ext_img=s]3183[/ext_img]

Skoro już jesteśmy we wnętrzu – w odmianie Elegance do standardu należy system multimedialny z nawigacją satelitarną. Gra to nieźle, ale obsługa, odbywająca się bez przycisków i pokręteł, mogłaby być nieco mniej skomplikowana. Miałem również problem z podłączeniem iPhone’a do systemu. Niezbyt łatwa jest także obsługa komputera pokładowego. Aż się prosi, by wykorzystać do tego jeden z przycisków na kierownicy – nic z tego, służy do tego guzik przy wskaźnikach. Szkoda też, że nie pomyślano, by na dużym wyświetlaczu między prędkościomierzem a obrotomierzem można było obserwować aktualną prędkość. Jeszcze jedna rzecz wygląda dość zaskakująco – uchwyty na kubki czy puszki z napojami mają kształt… kwadratowy. Przyznaję, że pierwszy raz spotkałem się z takim kształtem holderów. Kabina jest dość przestrronna. Podobnie jak w poprzednim modelu SX4, pasażerowie z przodu mają sporo miejsca. Ci na tylnych siedzeniach również, pod warunkiem, że nie mają więcej niż 180 cm wzrostu.

Wracając do listy wyposażenia – w tej klasie aut aktywny tempomat z funkcją hamowania awaryjnego to wciąż rzadkość, tymczasem w S-Crossie Elegance jest standardem. Czasem przesadza z szybkością reakcji – włącza się sygnał dźwiękowy, a ekran komputera pokładowego zmienia kolor na czerwony, ale ważne, że jest. Bez dopłaty są także czujniki parkowania z przodu i z tyłu, kamera cofania, 17-calowe felgi z lekkich stopów, dwustrefowa automatyczna klimatyzacja, system keyless-go czy reflektory LED(!).


Wróćmy do nadwozia – w 2016 roku poddano je modernizacji. I właśnie jej efekt jest chyba najbardziej kontrowersyjnym elementem S-Crossa. Wydatny grill sprawia, że auto wzbudza zdecydowane uczucia – albo się ktoś w nim zakocha, albo… poszuka innego auta. Mnie przód SX4, z wyraźnym, masywnym grillem na razie nie przekonał, ale kto wie, może to po prostu kwestia przyzwyczajenia?

[ext_img=s]3182[/ext_img]

[article_adv]

Do zdecydowanych plusów auta należy dynamiczny silnik. 140 KM ma ochotę do pracy i czuć to niemal przy każdych obrotach. S-Cross z mocniejszą z dostępnych jednostek (w gamie jest jeszcze 110-konna) jest naprawdę szybki, prędkość maksymalna to imponujące 200 km/h, a przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa nieco ponad 10 s. Jeśli mieliście okazję jeździć oferowanym wcześniej silnikiem 1.6 to… zapomnijcie o tym. Jednostka 1.4 Boosterjet bije poprzednika na głowę. Przede wszystkim osiągami, ale jeśli chodzi o zużycie paliwa także nie ma się czego wstydzić. W mieście zależnie od sposobu jazdy można uzyskać wynik między 7 a 8 l/100 km, w trasie – między 5 a 6. Czyli – zważywszy na sporą moc – całkiem nieźle.

Pora zajrzeć do cennika – bazowy S-Cross kosztuje 66 900 zł. To odmiana przednionapędowa, ze 111-konnym silnikiem 1.0 Boosterjet i wyposażeniem Comfort. Testowana wersja 1.4 Boosterjet Elegance jest dostępna wyłącznie z napędem 4x4, co tłumaczy jej dość wysoką cenę – 94 900 zł. Nieco taniej można kupić np. Opla Mokkę 4x4 z silnikiem o identycznej mocy, ale – trzeba to podkreślić – wyraźnie uboższym wyposażeniem. Dopłaty w Oplu wymagają m.in. nawigacja, reflektory LED czy kamera cofania. Atutem Suzuki jest także dłuższa, bo 3-letnia gwarancja z możliwością przedłużenia.

[ext_img=s]3181[/ext_img]

Dane techniczne

Suzuki SX4 S-Cross 1.4 Boosterjet AllGrip Elegance

Silnik benzynowy, turbodoładowany

Masy i wymiary

Osiągi

Cena: 94 900 zł

Plusy:

Minusy:

[gallery_bare]304[/gallery_bare]

Witold Blady

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1510236674" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2413" ["visits_counter"]=> string(4) "3798" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [10]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2245" ["slug"]=> string(56) "suzuki-swift-1-0-boosterjet-shvs-elegance-pierwsza-jazda" ["dont_use_tags"]=> string(38) " forma , autorytet , firma , porządek" ["title"]=> string(60) "Suzuki Swift 1.0 Boosterjet SHVS Elegance – pierwsza jazda" ["avatar_description"]=> string(60) "Suzuki Swift 1.0 Boosterjet SHVS Elegance, Fot. Facetpo40.pl" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(220) "Już od kwietnia 2017 na rynkach europejskich dostępna jest najnowsza wersja Suzuki Swift. Mieliśmy okazję przejechać się i dokonać krótkiego testu najbogatszej wersji Swifta: 1.0 Boosterjet SHVS (5MT) Elegance." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(220) "Już od kwietnia 2017 na rynkach europejskich dostępna jest najnowsza wersja Suzuki Swift. Mieliśmy okazję przejechać się i dokonać krótkiego testu najbogatszej wersji Swifta: 1.0 Boosterjet SHVS (5MT) Elegance." ["superbox_title"]=> string(60) "Suzuki Swift 1.0 Boosterjet SHVS Elegance – pierwsza jazda" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2245" ["body"]=> string(9351) "

Nowy Swift ma wiele wspólnych cech z poprzednimi generacjami, jednakże najnowszy model jest o 10 mm krótszy, a rozstaw osi poszerzono o 20 mm. Auto jest niższe o 15 mm i 40 mm szersze, co znacznie obniżyło jego środek ciężkości, co przy jednoczesnym zmniejszeniu masy w niektórych wersjach Swifta nawet o 120 kg (testowana wersja waży 875 kg) powoduje, że korzyści są oczywiste: więcej swobody we wnętrzu oraz pewne, stabilne i zwinne prowadzenie pojazdu zarówno na krętych drogach, jak i autostradzie.

[article_adv]

Nadwozie

Sylwetka nowego Suzuki Swift opiera się na wyraźnie zaznaczonych liniach poszerzonej bryły karoserii, lakierowanych na czarno słupkach i pionowo ustawionych lampach z przodu i z tyłu. Krótsze, szersze i niższe nadwozie nadaje mu muskularności, wyrazistości i sportowego charakteru. Spośród wielu aut z tego segmentu projekt nadwozia Swifta wyraźnie się wyróżnia i może się podobać wielu odbiorcom.

Inne elementy nadwozia:

[ext_img=s]2878[/ext_img]

[ext_img=s]2848[/ext_img]

Bagażnik ma pojemność 265 l, czyli o 54 l więcej niż poprzednia generacja Swifta. Fot. Facetpo40.pl

Mimo, że na co dzień jeżdżę raczej dużo większymi samochodami – wrażenia po zajęciu miejsca za kierownicą są naprawdę bardzo pozytywne. Na bardziej obszerne wnętrze wpływ mają również fotele, które w tym modelu Swifta umocowane są niżej (o 10mm) i oddalone od siebie o kolejne 20 mm w porównaniu do poprzedniej wersji.

Obniżenie pozycji siedzeń pozwoliło na wygospodarowanie odpowiedniej przestrzeni nad głowami podróżnych siedzących z przodu (taka sama jak w dotychczas oferowanym modelu), ale o 23 mm powiększono przestrzeń w płaszczyźnie pionowej dla pasażerów kanapy. Podczas testowej jazdy, w której jechaliśmy w trzy osoby, pasażer z tyłu (wzrost 181 cm) miał wystarczająco dużo miejsca nad głową i na nogi, nie pogarszając ani trochę komfortu jazdy zarówno kierowcy jak i pasażera na przednim siedzeniu.

[ext_img=s]2849[/ext_img]

Fot. Facetpo40.pl

[ext_img=s]2850[/ext_img]

Fot. Suzuki / materiały producenta

[ext_img=s]2851[/ext_img]

Fot. Suzuki / materiały producenta


Wnętrze

Przestrzenna tablica przyrządów nawiązuje stylem do dynamiki i sportowego charakteru auta. Panel wskaźników składa się z kolorowego wyświetlacza LCD ulokowanego centralnie. Segmentowe wskaźniki zawarte w nim pokazują temperaturę cieczy chłodzącej oraz ilości paliwa. Po obu stronach znajdują się konwencjonalne zegary prędkościomierza i obrotomierza.

[ext_img=s]2852[/ext_img]

Fot. Suzuki / materiały producenta

Pozostałe elementy kokpitu:

[article_adv]

Silnik

1.0 BOOSTERJET turbodoładowany silnik z bezpośrednim wtryskiem paliwa. To benzynowa jednostka zapewniająca całkiem niezłe osiągi i niewysoki apetyt na paliwo. Dzięki turbodoładowaniu wartość momentu obrotowego generowanego z zaledwie 1 l. pojemności jest porównywalna z tą, jaką niektóre auta osiągają dopiero przy pojemności powyżej 1,6 l. Mimo uzyskiwanych parametrów mocy współczynnik NVH (noise, vibration, harshness – hałas, wibracje, kultura pracy) jest bardzo korzystny, a mówiąc prościej: jazda zarówno po mieście, jak i drogach szybkiego ruchu nie jest męcząca.

Testowany model Swifta posiadał pięciobiegową skrzynię manualną i kompaktowy układ „mild hybrid” SHVS (Smart Hybrid Vehicle by Suzuki) wyposażony w układ ISG (Integrated Starter Generator), pełniący rolę rozrusznika, prądnicy i silnika elektrycznego, uzupełniony 12V akumulatorem litowo-jonowym. W sytuacjach wymagających zwiększonej dawki mocy, np. podczas ruszania czy też przyspieszania, SHVS pomaga ograniczyć zużycie paliwa wykorzystując energię elektryczną, skumulowaną w baterii podczas procesu hamowania. ISG wykorzystując napęd pasowy, zamiast tradycyjnego rozrusznika, pozwala płynnie uruchamiać silnik benzynowy w trybie automatycznego wyłączania go podczas postoju.

Producent zapewnia, że akumulator litowo-jonowy ma doskonałą skuteczność regeneracji, co pozwala na jak najczęstsze wspomaganie jednostki spalinowej. System zasila także cały układ elektryczny samochodu – czujniki, oświetlenie i system audio.

Dane techniczne:

Wymiary:

Bezpieczeństwo:

Auto lekko się prowadzi, gładko pokonuje nierówności mimo niewielkich rozmiarów pojazdu, co może być szczególnie istotne dla pań, stanowiących dla tego modelu ważną część rynku.

Od 2004 roku sprzedało się ponad 5 mln sztuk tego modelu. Nowa generacja Swifta z pewnością przypadnie do gustu wielu odbiorcom, bo od wielu lat Suzuki wsłuchuje się w potrzeby swoich klientów, stawia na sprawdzone, ale również innowacyjne i nowoczesne rozwiązania, co w połączeniu z wyjątkową linią nadwozia wydaje się, że jest gotową receptą na sukces sprzedażowy.

Cena testowanej wersji: 79.000 zł

[gallery_bare]258[/gallery_bare]

Marek Wiśniewski

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1493044634" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2245" ["visits_counter"]=> string(4) "7027" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [11]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2229" ["slug"]=> string(33) "mitsubishi-asx-odswiezony-przeboj" ["dont_use_tags"]=> string(24) "awans , forma , kondycja" ["title"]=> string(38) "Mitsubishi ASX - odświeżony przebój" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(257) "Mitsubishi zmodernizowało jeden ze swoich najpopularniejszych modeli – ASX. By popyt na niedużego SUV-a nie spadł zmieniono nieco wygląd nadwozia i wnętrza oraz wyposażenie. Sprawdźmy, jak sprawuje się ASX z benzynowym silnikiem 1.6 o mocy 117 KM." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(257) "Mitsubishi zmodernizowało jeden ze swoich najpopularniejszych modeli – ASX. By popyt na niedużego SUV-a nie spadł zmieniono nieco wygląd nadwozia i wnętrza oraz wyposażenie. Sprawdźmy, jak sprawuje się ASX z benzynowym silnikiem 1.6 o mocy 117 KM." ["superbox_title"]=> string(38) "Mitsubishi ASX - odświeżony przebój" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2229" ["body"]=> string(4162) "

[powiazane]Podobnie jak inne SUV-y, także ASX jest najchętniej wybierany w wersji z napędem na jedną oś. W dużej mierze ze względu na niższą cenę. Stąd zapewne decyzja, by odmianę z bazowym, 1,6-litrowym silnikiem benzynowym, oferować wyłącznie z przednim napędem. W mieście, pod warunkiem, że nie spadł akurat śnieg, specjalnej różnicy nie odczujemy, choć np. na mokrej nawierzchni dynamiczne ruszanie jest nieco utrudnione. Za to ASX ma to, za co kochają go przedstawicielki płci pięknej – siedzi się w nim wysoko. Jako facetowi trudno mi to zrozumieć, ja zdecydowanie wolę auta, gdzie siedzisko fotela jest najniżej jak tylko się da. Tylko wtedy da się wyczuć, co dzieje się z autem. Zwłaszcza gdy np. wpadamy w poślizg. Ale to temat na zupełnie inny tekst.

[ext_img=s]2828[/ext_img]

[article_adv]

Wracając do niedużego Mitsubishi, silnik 1.6 o mocy 117 KM w zupełności wystarczy do sprawnego poruszania się po mieście. Nieco gorzej jest poza nim, zwłaszcza gdy przyjdzie nam ochota na wyprzedzanie. Nie można za to narzekać na zużycie paliwa. W mieście ASX 1.6 zużywa ok. 8 l benzyny na 100 km, w trasie ma apetyt o 2 l/100 km mniejszy. Przy delikatnym operowaniu gazem da się jeszcze zmniejszyć spalanie. Wtedy, niejako przy okazji, zwiększymy komfort jazdy, bo silnik powyżej 3 tys. obrotów robi się dość głośny. To o tyle niedobrze, że maksimum momentu obrotowego (154 Nm) silnik osiąga przy 4 tys. obr./min. A to oznacza, że trzeba wybierać między komfortem akustycznym i dynamiką. Dużo lepiej jest, jeśli chodzi o prędkość maksymalną – 183 km/h to naprawdę niezły wynik, jak na bazowy silnik. Do kompletu brakuje jeszcze czasu, jaki zajmuje przyspieszenie od 0 do 100 km/h. 11,5 s to wynik przeciętny.

[ext_img=s]2829[/ext_img]

Na szczęście można go „zagłuszyć” niezłym systemem audio. System multimedialny z nawigacją ma sporych rozmiarów ekran, a jego obsługa jest łatwa. Skoro już jesteśmy w kabinie, warto zwrócić uwagę na nową kierownicę oraz inne tworzywa sztuczne i tapicerkę we wnętrzu. Jak z miejscem? Nie oszukujmy się, choć ASX w dowodzie rejestracyjnym w rubryce „liczba pasażerów” ma wpisane „5” wygodnie będzie czterem osobom. Ale nie ma co narzekać, w końcu ASX to naprawdę nieduże auto. Udało się wygospodarować całkiem spory bagażnik. Mieści on 419 l. Dodatkowo, pod jego podłogą, wygospodarowano jeszcze duży schowek.

[ext_img=s]2830[/ext_img]

Testowana odmiana, o dość skomplikowanej nazwie Intense Plus Navi, to niemal topowa wersja ASX-a z silnikiem benzynowym. Powyżej jest już tylko Instyle, której cena niebezpiecznie zbliża się do granicy 100 tys. zł. Wystarczy dołożyć lakier metalizowany, by ją przekroczyć. „Nasz” ASX kosztuje poniżej 90 tys. zł. Zważywszy na standardowe wyposażenie, w którym znalazły się nawigacja satelitarna, ksenonowe reflektory, automatyczna klimatyzacja i tempomat, cena wydaje się całkiem rozsądna. ASX Intense Plus Navi ma jeszcze jeden element wyposażenia standardowego. Podobnie jak pozycja za kierownicą, spodoba się on paniom. To bezkluczykowy dostęp do auta. Nie trzeba więc za każdym razem przeszukiwać torebki, wystarczy że kluczyk „gdzieś w niej jest”, by samochód nas wpuścił do środka i pozwolił się uruchomić.

[gallery_bare]250[/gallery_bare]

Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, dla kogo idealnym autem jest ASX? To doskonałe auto dla kobiety, która rzadko wyjeżdża z miasta i raczej nie przyjdzie jej do głowy zjechać z utwardzonej drogi, za to ceni sobie wygodę i łatwe prowadzenie fajnie wyglądającego crossovera. A do jazdy w mniej cywilizowane miejsca trzeba wybrać ASX-a z silnikiem wysokoprężnym, który jest dostępny z napędem na cztery koła.

Witold Blady

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1490172414" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2229" ["visits_counter"]=> string(4) "5250" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [12]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2223" ["slug"]=> string(12) "trudny-wybor" ["dont_use_tags"]=> string(28) "firma , alkohol , jadłospis" ["title"]=> string(13) "Trudny wybór" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> NULL ["lead"]=> string(354) "Pamiętacie bajkę Aleksandra Fredry o osiołku, który nie mógł się zdecydować między sianem i owsem? Potencjalni nabywcy nowego Porsche Panamera mają jeszcze trudniej. W teorii sprawa jest prosta – na szczycie gamy jest wersja Turbo, więc wybór wydaje się oczywisty. I ta decyzja broni się, ale tylko do czasu przejażdżki innymi wersjami." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(13) "Trudny wybór" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2223" ["body"]=> string(3958) "

[powiazane]Dlaczego? Bo wszystkie trzy odmiany (początkowo właśnie tyle trafi do sprzedaży) są po prostu genialne – prowadzą się świetnie, są bardzo szybkie i – co chyba najbardziej zaskakujące, niemal równie doskonale brzmią. Chwila, przecież w gamie jest także auto z silnikiem wysokoprężnym. Tak, i to właśnie ono jest chyba największym zaskoczeniem.

[article_adv]

Widlasty, ośmiocylindrowy diesel brzmi… lepiej niż jednostka w benzynowej odmianie 4S, w ogóle nie słychać charakterystycznego klekotu. W sumie nic w tym dziwnego – 4S ma o dwa cylindry mniej od diesla. No i wreszcie klienci w Polsce doczekali się na napędu na cztery koła. Choć, między nami mówiąc, nie jest on do końca niezbędny. Poprzednia Panamera Diesel była świetnym autem do dalekich podróży, a że nie bardzo nadawała się do wizyt na torze wyścigowym? Przecież Porsche ma w ofercie auta zdecydowanie lepiej pasujące do takiego środowiska – np. 911 czy Caymana.

[ext_img=s]2817[/ext_img]

Wracając do nowej Panamery – 422-konny 4S Diesel nie tylko świetnie brzmi, ale ma osiągi niemal dokładnie takie, jak mocniejsza o 18 KM wersja 4S. By nie być gołosłownym – różnice na korzyść benzyny to 0,1 s przy sprincie od 0 do 100 km/h, 4 km/h w prędkości maksymalnej i cena niższa o 20 tys. zł. Tu warto dodać, że Panamera 4S Diesel jest najszybszym autem z silnikiem wysokoprężnym na świecie. Stawiam, że to właśnie 4S Diesel, obok Turbo, będzie najchętniej kupowaną odmianą nowego Porsche w naszym kraju. Ta ostatnia wersja gra w swojej lidze, prędkość maksymalna 550-konnego monstrum to 306 km/h, sprint od 0 do 100 km/h trwa 3,6 s (z pakietem Sport Chrono). Tylko ta cena…

Wszystkie silniki Panamery, podobnie jak stało się to w 911, są doładowane. Czy to źle? Takie czasy po prostu. Za to mamy piorunującą reakcję na gaz niemal przy każdych obrotach, a jeśli auto jest wyposażone także w pakiet Sport Chrono na kierownicy jest do dyspozycji „magiczny” przycisk Sport Response, który na 20 sekund zmienia stateczne na pozór auto w prawdziwą bestię.

[ext_img=s]2818[/ext_img]

Czy Panamera jest zatem autem idealnym? Niestety, takie nie istnieją. W nowym Porsche nie do końca spodobała mi się konsola środkowa. Owszem, gładka czarna powierzchnia wygląda świetnie, ale już obsługa poszczególnych elementów wyposażenia wymaga przyzwyczajenia. To samo jest z nowym systemem PCM, czyli centrum multimedialnym. Ekran jest ogromny, ale by biegle poruszać się po menu trzeba sporo czasu. Wystarczy chyba powiedzieć, że środkową kratką nawiewu do kabiny steruje się… tak, zgadliście, przy pomocy ekranu dotykowego. Chęć uzyskania idealnej symetrii na konsoli sprawiła, że pokrętło głośności systemu audio wylądowało w niezbyt szczęśliwym miejscu – tuż za dźwignią zmiany biegów. Ale od czego wielofunkcyjna kierownica?

[ext_img=s]2819[/ext_img]

Z drugiej strony można zrozumieć projektantów – likwidując przyciski z konsoli środkowej sprawili, że posiadacze tańszych wersji bez mnóstwa dodatków nie będą musieli się „męczyć” z licznymi zaślepkami wokół dźwigni zmiany biegów.

A jeśli dla kogoś nowa Panamera wciąż wydaje się mało rodzinna mam dla niego dobrą wiadomość – wkrótce pojawi się na rynku wersja Sport Turismo, z nieco większym bagażnikiem i trzema miejscami w tylnym rzędzie.

[gallery_bare]249[/gallery_bare]

Witold Blady

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1489595155" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2223" ["visits_counter"]=> string(4) "3214" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [13]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2073" ["slug"]=> string(40) "test-mercedes-gle-350-d-lepszy-po-zmroku" ["dont_use_tags"]=> string(75) "badanie , forma , kondycja , relacje, porządek , motocykl , motor , design" ["title"]=> string(45) "Test: Mercedes GLE 350 D – lepszy po zmroku" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(337) "Czy tzw. nocną jazdę bez celu, która nastawiona jest na odczuwanie przyjemności z prowadzenia, spokojne poznawanie wszystkich tajemnic samochodu bez zgiełku dnia oraz elegancki lans w mieście można trenować w ogromnym i monumentalnym SUV-ie z gwiazdą na masce? By to sprawdzić, na nocną przejażdżkę zabrałem Mercedesa GLE." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(24) "Test: Mercedes GLE 350 D" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2073" ["body"]=> string(8714) "

[powiazane] Tak, właśnie o tym będzie ten tekst. O poznawaniu auta nocą i obcowania z dużym miastem po zmroku, gdy nie ma pośpiechu, tłumów i niepotrzebnej nagonki na pracę, pieniądze i sukces. W blasku księżyca, który pięknie podkreśla kształty GLE, przy okazji zakrywając wszelkie niedogodności i krągłości trochę otyłej figury, czas zacząć ten niestandardowy felietonowy test.

Nie będę tłumaczyć o co chodzi w cruisingu, ponieważ każdy fan motoryzacji zapewne wie, czym taki styl jazdy się wyróżnia. Moim zdaniem to jeden z ciekawszych modeli jazdy, który oprócz tego, że jest relaksujący to nikomu nie szkodzi, ponieważ jest bardzo bezpieczny. Czasem go stosuję, ponieważ samotna jazda bez celu dobrze odstresowuje po szarym i monotonnym tygodniu pracy i obowiązków. Poza tym stosując go w fajnym samochodzie można dopieścić swoje ego.

[ext_img=s]2577[/ext_img]

[article_adv]

Używając do tego celu 4,8-metrowego nadwozia o wysokości prawie średniego wzrostu mężczyzny (1,8 metra) ciężko nie zwrócić na siebie uwagi. W dzień to kolosalne nadwozie o geometrycznych kształtach wielkiego kontenera nie przynosi wizualnych uniesień, ale po zmroku ciemno granatowy lakier z 20-calowymi felgami AMG cudownie połyskuje. Testowany egzemplarz ubogacono w niestandardowe zderzaki, które dodają lekkiego pazura, a facjata GLE 350 D bije wielką gwiazdą na grillu. Całość dopełniają bardzo wydajne oraz doskonale prezentujące się reflektory LED-owe, których proces włączania to designerski majstersztyk. Oczywiście znamy je również z innych modeli, ale GLE po liftingu, jako następca ML-a, moim zdaniem wygląda lepiej niż poprzednik, ale tak jak mówiłem na początku – lepiej obcować z nim w nocy.

Gdy za oknem ciemno, ciekawie robi się również w środku Mercedesa GLE. Różnokolorowe oświetlenie ambientowe pięknie uatrakcyjnia spokojne i eleganckie wnętrze tego dużego SUVa. Nie brak w nim materiałów doskonałej jakości, takich jak skórzana tapicerka foteli czy trochę oldschoolowe wstawki drewna w desce rozdzielczej (przypominają się lata 90. ubiegłego wieku). Niestety, to co dobrze wygląda, trochę inaczej brzmi. Dlaczego? Otóż spasowanie tych materiałów jest typowo „współczesno-mercedesowskie”, co oznacza, że pod pewnym naciskiem palców niesamowicie trzeszczy i piszczy. Na szczęście podczas jazdy tego nie słychać, a testowany egzemplarz dobijał już do 40 tysięcy przejechanych kilometrów. Po tym czasie testowe auta często są już trochę zużyte – GLE wyglądał jak nówka.

[ext_img=s]2579[/ext_img]

To, co zadowoli miłośnika cruisingu we wnętrzu, to na pewno mała i dobrze leżąca w dłoniach kierownica oraz wyposażenie dodatkowe Mercedesa. Dwustrefowa klimatyzacja z jonizacją wnętrza, podgrzewane i wentylowane fotele oraz doskonały system audio (Harman Kardon) umili wielogodzinne, nocne podróżowanie. Oczywiście w aucie za 390 tys. złotych mogłoby się chcieć masaży i innych udogodnień, jak pamięć ustawień foteli lub bezkluczykowy dostęp do auta, ale te opcje zawsze można domówić (szkoda, że za sporą sumę).


[powiazane]

Gdy samochodem podróżuje się bez zbędnego terminu na karku, można poznać jego wszelakie zakamarki, a takich nasz Mercedes GLE miał sporo. Jednym z nich jest na pewno ekran systemu infomedialnego (uwaga! niedotykowy), który umiejscowiony w konsoli centralnej nie wygląda już komicznie jak w reszcie gamy. W jego ustawieniach możemy sprawdzić wszystkie dane na temat samochodu (od promieniu skrętu kół do mocy wciśniętego pedału hamulca) lub poczuć przynajmniej odrobinę sportu przez wyświetlenie dodatkowych zegarów z iście niecodziennymi wskaźnikami. Co ciekawe, tą wielością opcji można sterować za pomocą standardowych przycisków lub myszki/pokrętła z gładzikiem na konsoli centralnej. W każdym razie jego obsługa jest prosta, więc każdy znajdzie sposób dla siebie.

[article_adv]

Każdy, kto podróżował dużym Mercedesem, na pewno kojarzy komfort, z jakim takie auta się poruszają. Nie inaczej było w tym przypadku, ponieważ Mercedes GLE to mistrz cruisingu i tras. Już dawno nie jechałem w tak komfortowym i bujającym samochodem. Taki stan rzeczy to wielka zasługa pneumatycznego zawieszenia o trzech wysokościach prześwitu, które w zależności od wybranego trybu obniży (sport) lub podwyższy (offroad – do 100 km/h) nadwozie. Tryby wpływają również na inne ustawienia auta, jak szybkość działania skrzyni biegów, obroty silnika, sztywność zawieszenia. Do nocnych objazdów po mieście zdecydowanie polecam tryb komfortowy, który pięknie wybiera nierówności oraz przyjemnie kołysze. Mercedes zostawił użytkownikowi w opcji również ustawienie indywidualne, więc zawsze auto można dostosować pod siebie.

[ext_img=s]2578[/ext_img]

To, co dane jest od producenta, to motor. Trzylitrowy diesel V6 o mocy 258 KM to silnik, na który nie można narzekać. Gwarantuje niezłe osiągi oraz elastyczność dla tego ponad 2-tonowego potwora. Teoretycznie w spokojniej jeździe nie powinno mnie to interesować, ale v-max tego auta to 225 km/h, a do setki samochód dojeżdża w 7,1 sekund i robi to w dość widowiskowy sposób. Wciśnięcie pedału gazu powoduje kickdown 9-biegowego automatu (trochę późny) i już po chwili jesteśmy lekko wgniatani w fotel przez 620 NM maksymalnego momentu obrotowego. Ciekawe uczucie, które może zaskoczyć na światłach niejednego amatora domowego tuningu Civica lub Golfa, których na pewno spotkacie podczas nocnego cruisingu. Poza tym GLE posiada napęd na cztery koła, więc sprint jest bezpieczny.

Sama skrzynia biegów działa dostojnie i sprawnie. Nie jest demonem prędkości, ale również nie przeszkadza w normalnej eksploatacji. Po prostu doskonale radzi sobie z tym wielkim samochodem. To samo można powiedzieć o układzie kierowniczym, który sprawia, że wielki Mercedes GLE jest zwrotny i nie przeraża kierowcy w mieście. I nie tylko w nocy, gdy ulice i parkingi są puste. Również w godzinach szczytu. Jednakże gabaryty samochodu dają się we znaki i czasem parkowanie jest po prostu bardziej nerwowe (w zapasie mamy kamerę cofania dobrej jakości oraz pakiet czujników, które wyświetlają się na szczycie deski rozdzielczej i koło tylnej szyby – kto to wymyślił?).

Byłoby cudownie, gdyby takie nocne ”wożonko” nie było przeplatane żadnymi problemami. I owszem 93-litrowy bak wystarczy, by przejechać sporo kilometrów (ok. 700), ale też by nieraz opróżnić portfel. Zatankowanie pod korek ON wymaga sporej kwoty, a trzeba będzie robić to często, ponieważ, będę szczery – GLE nie jest ekonomicznym samochodem. W trasie auto jest w stanie spalić około 10 litrów – lecz w mieście to średnio wartość 15 litrów. Patrząc jednak na gabaryty samochodu takie wartości jakoś nie dziwią.

[ext_img=s]2580[/ext_img]

Nie dziwi też wspomniana cena samochodu. Po prostu spory i reprezentatywny SUV Premium musi kosztować. Za swą cenę oferuje jednak bardzo dużo i wspomniany cruising to tylko jeden z rzadszych sposobów wykorzystania tego auta. Świetnie sprawdzi się w pokonywaniu długich tras, jak i cięższych, pozaasfaltowych destynacji waszych wędrówek. A to, że nie chwyta za serce wyglądem? Nie on pierwszy, a przecież wygląd nie zawsze jest najważniejszy! I tak – GLE nadaje się do cruisingu (ale chyba jeszcze bardziej kontrowersyjne GLE Coupe).

Dane techniczne:

Konrad Stopa
fot. Drive4Fashion
[ext_img=o]1410[/ext_img]

 

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1471520247" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2073" ["visits_counter"]=> string(4) "5530" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [14]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2071" ["slug"]=> string(39) "elegancki-buntownik-pierwsza-jazda-ds-5" ["dont_use_tags"]=> string(42) "forma , charakter , doświadczenie , awans" ["title"]=> string(40) "Elegancki buntownik. Pierwsza jazda DS 5" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(488) "Oglądając na ulicy samochody lubię się czasem zastanawiać, co dany model mówi o jego użytkowniku. I chociaż mam świadomość, że ten sposób myślenia jest niczym innym, jak oddaniem się stereotypom, trudno mu się czasem oprzeć. Widzę więc samochody pragmatyków, nudziarzy, dresiarzy, pozerów, biznesmenów, sklepikarzy, ojców rodzin i samotnych matek. I wiele innych. Kiedy jednak spojrzałem na DS5 sprawa okazała się trudniejsza. Do czasu, aż poznałem go bliżej." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(true) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(26) "DS 5 - elegancki buntownik" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2071" ["body"]=> string(7942) "

Na marce DS ciąży tylko jeden stereotyp: Citroena, przebranego w eleganckie ciuchy. Reszta jest kartą dopiero do zapisania, choć korzenie marki sięgają połowy lat 50. ubiegłego wieku, a jej właściciele chętnie do tamtej chwalebnej historii wracają. Mam co prawda wątpliwości, czy skutecznie – trudno jest obudzić sentyment za motoryzacją tamtych czasów w kraju, w którym niepodzielnie rządziły wówczas Warszawy, Syreny i Mikrusy, ale dla osób, które interesują się takimi historiami, rzecz z pewnością będzie ciekawa.

Wychodząc od ciekawej legendy, DS stara się nas przekonać do swoich walorów: elegancji, szyku, stylu i niepowtarzalnego designu. Wychodzę mu więc na spotkanie, spodziewając się zobaczyć odpowiednik faceta w dobrze skrojonym garniturze. I tu pierwsze zaskoczenie (ale nie rozczarowanie!), bo okazuje się, że chętniej nosi jeansy, tenisówki, marynarkę i nonszalancko rozpiętą koszulę. Styl – na pewno. Design – interesujący. Elegancja – raczej w stylu casual. Pierwsze wrażenie zdecydowanie na plus. Można odetchnąć, że nie ma się do czynienia z dumnym sztywniakiem.

[ext_img=s]2570[/ext_img]

Ale jego nieco buntownicza natura sprawia, że przełamanie pierwszych lodów nie należy do zadań łatwych. Do wielu rzeczy we flagowym DS trzeba się po prostu przyzwyczaić: do otwierania okien przyciskami w środkowej konsoli, do nietypowego rozmieszczenia sterowania klimatyzacją, konieczności dość mocnego wychylenia się do przodu, by dosięgnąć dotykowego ekranu nawigacji, czy do schowków na okulary, umieszczonych w konsoli pod sufitem, ale w mało wygodnym miejscu, tuż nad głową kierowcy, co wymaga pewnej ekwilibrystyki na fotelu. Również wieniec kierownicy wydaje się być odrobinę za duży, spłaszczony u dołu staje się mało wygodny przy manewrach na parkingu, ale przede wszystkim jest zupełnie niepotrzebnie zwężony w miejscu, w którym oparcie dla dłoni powinno być najsolidniejsze. Tak, jakby ktoś wyszedł z założenia, że wszyscy mamy nieproporcjonalnie grube kciuki.

[article_adv]

Jeśli cenisz francuskie poczucie humoru, szybko polubisz DS-a za sposób, w jaki rozwiązał problem zmęczenia za kierownicą. Zamiast instalowania irytujących alarmów i mrugających ikon, w DS 5 po prostu… zlikwidowano uchwyty na napoje. Już nie oszukasz organizmu szybkim podjazdem do okienka McDrive. Chcesz się napić kawy – musisz wysiąść, przespacerować się do kawiarni i skonsumować kawę na miejscu. Przewrotne i sprytne zarazem ;-)

Tych kilka drobiazgów początkowo irytuje, ale po krótkiej chwili okazuje się, że łatwo do nich przywyknąć. Znacznie więcej w DS-ie jest rozwiązań, za które go naprawdę szybko polubisz: od solidnej, masywnej i charakterystycznie ukształtowanej dźwigni zmiany biegów począwszy, na zasłonach szklanego dachu, regulowanych oddzielnie dla kierowcy, prawego fotela i tylnej kanapy skończywszy.

Jednym z patentów, które natychmiast polubiłem, jest działający zupełnie niezauważalnie system start-stop oraz zegar, który mierzy czas, kiedy silnik nie pracuje. Kiedy po półgodzinnej podróży przez miasto widzisz, że silnik stał zupełnie bezczynnie przez ponad 10 minut, zaczynasz się zastanawiać, czy aby na pewno jazda samochodem po mieście ma jakiś większy sens. No i – oczywiście – ile kosztowała by cię ta podróż, gdyby silnik wciąż pracował, jak to ma miejsce w większości jeżdżących po naszych drogach samochodów?

[ext_img=s]2571[/ext_img]

Tyle tylko, że DS5 nie jest samochodem dla mieszczucha. Trzeba go zabrać na wycieczkę za miasto, żeby zrozumieć, po co to auto zostało skonstruowane. Wszystkie mniej lub bardziej irytujące drobiazgi tracą w tej chwili na znaczeniu: największą zaletą tego samochodu jest to, że on po prostu znakomicie jeździ.


[article_adv]

150-konny diesel bardzo żywo reaguje na pedał gazu, mocno przyspieszając już od 1000 obrotów. Wyprzedzanie na krótkich odcinkach nie stanowi żadnego problemu, bo kierowca ma poczucie, że w każdej chwili ma pod stopą duży zapas mocy do dyspozycji. Masywna i sprawiająca wrażenie nieco zbyt muskularnej sylwetka nie prowokuje innych kierowców do zaczepek, ale kiedy potrzeba, to DS5 potrafi pokazać pazur.

Najprzyjemniejsze wrażenie odniosłem wtedy, gdy wyjechałem z Warszawy i w miarę równym, spokojnym tempem, przemierzałem drogę do Krakowa. Czym dłużej jechałem i czym więcej kilometrów zostawiałem za sobą, tym dłuższą przyjemność mi DS5 obiecywał, do pewnego momentu regularnie informując o wciąż zwiększającym się zasięgu. Na jednym zbiorniku przejechałem w trybie mieszanym grubo ponad 900 kilometrów, ze średnią poniżej sześciu litrów. Bardzo dobry wynik jak na samochód, który do jazdy w każdej chwili zachęca zarówno swoją dynamiką, jak i wygodą, z której zresztą słynie francuska motoryzacja. Auto jest w idealnym stopniu twarde, doskonale trzyma się drogi, a kierownica wraz ze wzrostem prędkości sprawia wrażenie cięższej i pewniejszej. Nie zrobisz tutaj żadnego zbędnego ruchu.

[ext_img=s]2572[/ext_img]

Ten samochód sprawia wrażenie doskonale dopasowanego. Kokpit w części dla pasażera – miejsce, o którym wielu konstruktorów często zapomina, wychodząc z założenia, że najważniejsze to dogodzić wygodzie kierowcy – sprawia wrażenie odlanego z jednej formy i przyjemnie zamyka pasażera w bezpiecznej kapsule. Można się spierać o jakość materiałów użytych w modelu, którym jeździłem, ale przyjemność z jazdy szybko rekompensuje nie najlepsze pierwsze wrażenie, wywołane przez chropowate i twarde tworzywo. Może gdyby marka nie podkreślała tak mocno swojej elegancji i nie kierowała skojarzeń i oczekiwań w stronę luksusu, ten dysonans byłby znacznie mniejszy. W DS 5 prawdziwą przyjemność odczuwa się podczas jazdy.

No i head-up display. To powinno być w każdym aucie! Nic tak nie działa na wyobraźnię kierowcy, niż moment, w którym wjeżdża na przejście dla pieszych i widzi na nim prędkość, z jaką się porusza. Cofnięcie nogi z pedału gazu staje się odruchowe.

[ext_img=s]2573[/ext_img]

Trudno DS-owi wypominać poważne mankamenty, co najwyżej kilka nie do końca spełnionych obietnic. Ale też trudno odmówić mu charakteru, wyrazistego stylu oraz sukcesywnie odkrywanego uroku. Kiedy więc znowu spotkam go na ulicy, pomyślę sobie zapewne: ten facet ma charakter i niespecjalnie przejmuje się tym, co mówią inni. Po prostu robi to, co sprawia mu frajdę. Trochę jak ja sam - może właśnie dlatego tak szybko się polubiliśmy?

Dane techniczne:

[gallery_bare]208[/gallery_bare]

Mariusz Czykier

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1471446391" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2071" ["visits_counter"]=> string(4) "6957" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [15]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2047" ["slug"]=> string(49) "test-bmw-x4-35d-xdrive-ciezki-do-zaszufladkowania" ["dont_use_tags"]=> string(27) "cel , akt , alkohol , akcja" ["title"]=> string(56) "Test: BMW X4 35d xDrive – ciężki do zaszufladkowania" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(148) "Myślałem, że sprawa z BMW X4 będzie prosta. Że to jest auto, które albo się kocha, albo nienawidzi. Mną jednak targają sprzeczne uczucia…" ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(17) "BMW X4 35d xDrive" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2047" ["body"]=> string(9716) "

[powiazane] Jest piękna, ciepła niedziela pod koniec kwietnia. Świeci słońce, dziewczyny chodzą w lekkich sukienkach, a ja siedzę w kawiarnianym ogródku i popijam modne latte. Właśnie wysiadłem z ponad trzystukonnego BMW, które rozpędza się do setki w pięć sekund. Wszystko powinno być idealnie. I prawie jest. Problem w tym, że… ze swojego miejsca widzę samochód, którym przyjechałem. I choć wpatruje się w niego już dobre pół godziny, nadal nie mogę przekonać się do tego, jak wygląda.

[ext_img=s]2489[/ext_img]

BMW X4 powstało jako wersja coupe modelu X3, ma też nieco wydłużony rozstaw osi. Mówcie co chcecie – dla mnie prezentuje się, jakby na X3 po prostu ktoś usiadł, rozpłaszczając tylną część nadwozia. Większego i starszego X6 też nie lubię. Nie lubię też wizerunku, który jest powiązany z tymi modelami – silnie odwołującego się do stereotypów, które wciąż doskwierają marce z Bawarii. Mówiąc wprost, BMW X4 jest niezbyt ładne i pachnie nuworyszowską ostentacją.

[article_adv]

Mimo że lubię czerwone lakiery na samochodach, to ten tutaj jeszcze bardziej podkreśla krzykliwy charakter modelu. Wszystko to sprawia, że spojrzenia ekip budowlanych z Lublinów stających obok mnie na światłach prawie zabijają, a przechodnie zawsze patrzą się na X4 – ale niekoniecznie z zachwytem. No dobra. Ponarzekałem. Jeżeli jeszcze nie macie dość czytania, to lepiej zapnijcie pasy. Bo teraz narzekać już (prawie!) nie zamierzam.

Bo kogo tak naprawdę obchodzi, co obcy ludzie myślą o naszym aucie, jeśli jest ono kawałem cholernie dobrej maszyny? Takiej, z której wysiada się z uśmiechem i szuka się każdej sposobności, by przejechać się choćby kawałek?

Dawno w żadnym aucie tak nie miałem. Coraz częściej traktuję samochody po prostu jako środek do przemieszczania się z punktu A do punktu B. Uwielbiam jeździć, ale nie zawsze mam ochotę na to, by wrócić do domu okrężną drogą. Tym razem to droga stawała się celem.

W SUVie? – zapytają oburzeni puryści. Rozumiem ich, bo sam pomyślałbym podobnie. W końcu auto tej wielkości teoretycznie powinno być ciężkim, ospałym klocem, który podpiera się lusterkami w każdym zakręcie. Tyle że tu jest zupełnie inaczej. To teraz parę słów o tym, co sprawia, że X4 tak dobrze jeździ.

[ext_img=s]2490[/ext_img]

Po pierwsze, jest to silnik. Trzylitrowy, sześciocylindrowy diesel wspomagany dwiema turbosprężarkami wytwarza 313 KM i potężne 630 Nm momentu obrotowego. Powiedzieć, że „w żadnych warunkach nie brakuje mu mocy” to powiedzieć zdecydowanie za mało. Katapultowanie X4 spod świateł jest po prostu uzależniające (5.2 sekundy do setki!), a i przy wyższych prędkościach auto nadal z wielką siłą prze do przodu. Zabawa kończy się tuż przed 250 km/h. Jako bonus – przyjemny dźwięk 6 cylindrów (tak, diesel potrafi brzmieć miło – może z wyjątkiem momentów, kiedy jest zupełnie zimny).

Wraz z silnikiem, idealną parę stanowi obecna tu w standardzie, automatyczna skrzynia biegów. Ma osiem biegów i właściwie ani razu nie czułem potrzeby skorzystania z łopatek za kierownicą. Skrzynia w trybie automatycznym działa wystarczająco sprawnie i płynnie, nie zwlekając z redukcjami i błyskawicznie wrzucając wyższe biegi.

Reakcja na gaz jest znakomita, zwłaszcza w trybie Sport + (w którym ograniczone jest także działanie systemów stabilizujących). Są tu również tryby Eco Pro, Comfort i Sport, zaś nawet w tym najbardziej ekologicznym auto nie staje się irytująco ospałe.


[powiazane] To wszystko nie jest okupione zbyt wysokim zużyciem paliwa. W mieście nawet przy odważnym korzystaniu z pedału gazu nie powinniśmy przekroczyć 11 litrów. Wir w baku zaczyna się dopiero, gdy wybierzemy się na podbój lewego pasa niemieckich autostrad – ale to nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę, że nie jest to przecież niskie, sportowe auto.

Gdy kończy się autostrada, a zaczynają się zakręty, X4 nadal pozytywnie zaskakuje. Oczywiście, ze względu na środek ciężkości, który jest położony wyżej, niż w modelach BMW bez „X” w nazwie, nie powinniśmy spodziewać się cudów. Ale nadal możemy wymagać bardzo wiele. I słusznie – X4 prowadzi się dobrze i neutralnie, nie przechyla się zanadto, zaś odpowiednio sprowokowane potrafi nieco zamieść tyłem – mimo że przyczepne opony robią wszystko, by nam to utrudnić. Samochód ma napęd na cztery koła, ale pochodzi jeszcze z „poprzedniego pokolenia” uterenowionych BMW, które większość momentu obrotowego kierowały jednak na tylną oś.

[ext_img=s]2491[/ext_img]

Jeśli chodzi o komfort, wszystko zależy od trybu jazdy (Comfort jest – jak sama nazwa wskazuje – o wiele bardziej miękki niż Sport +) i… od preferencji. Dla mnie zawieszenie nawet w najbardziej „hardkorowym” trybie nie było zbyt twarde, natomiast znajomy, którego miałem okazję wieźć X4, a który na co dzień jeździ Citroenem C5 z zawieszeniem hydropneumatycznym, narzekał na nadmierną sztywność nawet w trybie Comfort. Jeszcze na plus – niezła zwrotność (w końcu większość egzemplarzy X4 swój żywot spędzi głównie w mieście…).

[article_adv]

Skoro mieliśmy okazję już się przejechać, pora na parę słów o wnętrzu, bagażniku i praktyczności. Czyli schodzimy na ziemię… Stylistyka kokpitu jest typowa dla BMW z ostatnich lat. Jest prosto, wręcz minimalistycznie. Połączenie aluminium, czarnych wykończeń i brązowej skóry nie każdemu przypadnie do gustu, ale BMW oferuje bardzo szerokie możliwości skonfigurowania kolorystyki i wykończeń wnętrza – nawet najbardziej wybredny klient powinien znaleźć coś dla siebie (zawsze pozostaje też BMW Individual… miętowa tapicerka z różowymi listwami? Proszę bardzo, wszystko jest jedynie kwestią ceny!).

Bardzo gruba i doskonale leżąca w dłoniach kierownica nie może się nie podobać, a fotele są wygodne i zapewniają dobre trzymanie boczne. Jakość materiałów jest niezła, choć po dotknięciu niektórych z nich pojawia się trzeszczenie. Z jednej strony można zapytać, po co wciskać listwy w aucie… z drugiej nasuwa to wątpliwości dotyczące kondycji wnętrza po przejechaniu kilkudziesięciu tysięcy kilometrów. Trzaski byłyby tu wyjątkowo nie na miejscu.

Przestronność? Tu trzeba zauważyć, że X4 nie jest autem, które kupuje się rozumem. Jeżeli ktoś szuka rodzinnego, przestronnego BMW, swoją uwagę skupi raczej na modelu 5 GT, ewentualnie pozostanie przy bardziej konserwatywnie stylizowanym X3. X4 nie grzeszy ilością miejsca z tyłu, pasażerowie siedzą z kolanami pod brodą, a co wyżsi dotykają czuprynami podsufitki. Bagażnik nie jest mały, ale ze względu na ścięty tył, trzeba mieć umiar przy pakowaniu bagaży jeden na drugim.

[ext_img=s]2492[/ext_img]

Z obowiązku wspomnę jeszcze o wyposażeniu testowanego auta. Jest bardzo bogate, choć nie zupełnie pełne. Jest więc M Pakiet, nawigacja wraz z systemem iDrive (obecnie już bardzo intuicyjnym i prostym w obsłudze), jest przyzwoite nagłosnienie Harman Kardon, czy aktywny tempomat – nie ma za to chociażby elektrycznie sterowanych foteli. Cena bazowego X4 z tym silnikiem to 290 tysięcy złotych. Nie jest jednak żadnym problemem podniesienie tej kwoty o 100 i więcej tysięcy.

Czy warto? Z jednej strony X4 to doskonały samochód. Szybki, niewiele pali, zapewnia pożądaną dziś przez klientów wyższą pozycję za kierownicą i doskonale się prowadzi. Z drugiej, wygląda kontrowersyjnie, jest drogi i nie grzeszy praktycznością. Moja recepta to zakup modelu X3 z tym samym silnikiem. Jest tańsze o 20 tysięcy złotych, więc zostanie nam jeszcze trochę gotówki na miłe wakacje. Bardziej tradycyjnie stylizowany model będzie jeździł równie dobrze, a przy tym zapewni nam przyjemniejszy widok z ogródka kawiarnianego…

[gallery_bare]203[/gallery_bare]

No dobra. Dopijam kawę i wsiadam, by jeszcze trochę pojeździć. Mam głęboko gdzieś to, co inni o mnie pomyślą!

Podstawowe dane techniczne:

Mikołaj Adamczuk
fot. Adam Gieras
[ext_img=o]1410[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1466171078" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2047" ["visits_counter"]=> string(4) "5809" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [16]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2046" ["slug"]=> string(67) "minitest-mercedes-benz-gla-250-4matic-piekna-zabawka-czy-cos-wiecej" ["dont_use_tags"]=> string(35) "badanie , elegancja , akcja , motor" ["title"]=> string(77) "Minitest: Mercedes-Benz GLA 250 4Matic – piękna zabawka, czy coś więcej?" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(286) "Wygląda naprawdę dobrze, chociaż niekoniecznie do twarzy mu w czerwieni. Jeździ świetnie i jest wystarczająco szybki. Pewnie większości kierowcom to wystarczy, ale ja oczekiwałbym od Mercedesa GLA z 211-konnym silnikiem trochę więcej. Czego mu brakuje? Zapraszam na minitest." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(28) "Mercedes-Benz GLA 250 4Matic" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2046" ["body"]=> string(5915) "

[powiazane] Pewnie zastanawiacie się dlaczego publikuję test w wersji „mini”? Nie wynika to z mojego lenistwa, tylko bardzo krótkiego okresu użyczenia samochodu do jazd testowych. Niestety, miałem tylko półtora dnia na sprawdzenie Mercedesa GLA, ale jakby odjąć od tego godziny spędzone w pracy, tak naprawdę tylko kilkanaście godzin.

[ext_img=s]2486[/ext_img]

Czegoś się jednak o tym aucie dowiedziałem. Pewnie jesteście ciekawi czego.

Mercedes GLA to po prostu A klasa na sterydach – modna, bo to w końcu crossover, lekko podniesiona, trochę doroślejsza, zaryzykuję stwierdzenie – ładniejsza wersja małego auta ze Stuttgartu. Patrząc na Mercedesa z zewnątrz widzę tylko jeden mankament. Nie pasuje mi jego kolor, choć bardzo lubię czerwony. Polakierowane w ten sposób GLA gubi jednak gdzieś swój charakter – znikają przetłoczenia, a auto staje się o wiele bardziej zwykłe niż w odcieniach szarości. Owszem, przykuwa wzrok, ale nie w ten sam sposób. Może się czepiam, no ale sami zobaczcie.

[ext_img=s]2485[/ext_img]

Prawda, że lepiej? Widać wreszcie drapieżne boczne linie oraz przełamaną przetłoczeniami maskę. Także przód jest moim zdaniem bardziej wyrazisty. Jak jednak powszechnie wiadomo – jeden woli jabłka, drugi gruszki, dlatego płynnie przejdźmy do wnętrza.

[article_adv]

A tu dzieje się naprawdę sporo. Na pierwszy rzut oka – zresztą na każdy następny rzut również – atmosfera w GLA jest bardziej sportowa niż miejsko-uterenowiona. Deskę rozdzielczą udekorowano licznymi smakowitymi akcentami. Pięknie wyglądają wloty powietrza wkomponowane w przypominający karbon panel oraz zegary z biało-srebrnymi tarczami. Kropkę nad „i” stawiają gruba, przeszyta czerwoną nicią i ucięta u dołu kierownica oraz fotele, które nie tylko bardzo dobrze trzymają ciało w zakrętach, ale też świetnie wyglądają.

Na środku deski rozdzielczej, zresztą jak w każdym nowym Mercedesie, znajduje się ekran inforozrywki. Do jego obsługi służy pokrętło oraz dwa przyciski, które umieszczono między fotelami. Działanie tego systemu nie jest może tak intuicyjne, jak w BMW – najwięcej problemów miałem z ustawieniem trasy przejazdu na nawigacji, ale nie można narzekać. Na plus zapiszę też bardzo ładną grafikę.

[ext_img=s]2487[/ext_img]

Jeżeli jednak czytaliście inne testy Mercedesów mojego autorstwa to pewnie wiecie, że główną wadą tego ekranu jest… sam ekran. Przylepiony jak tania nawigacja z marketu. Nie kupuję tego rozwiązania. Gdyby się chował, wyglądałoby to znacznie lepiej. Najbardziej chciałbym jednak móc oglądać tę deskę w ogóle bez ekranu. Powinna być taka opcja, a z tego co wiem, niestety nie ma.

Co ciekawe, w testowanym egzemplarzu wszystkie plastiki dobrze spasowano – do moich uszu, w przeciwieństwie do testowanych Mercedesów CLA (mają taką samą deskę rozdzielczą jak GLA), ani razu nie doszedł żaden pisk. Faktura plastików również wydała mi się lepsza, niż zapisało się to w mojej pamięci.


[powiazane]

A jak to cudo jeździ?

Magiczna liczba 250 po rozszyfrowaniu oznacza: 2-litry pojemności, 4 cylindry, 211 KM oraz oczywiście turbodoładowanie. Osiągi na papierze wyglądają bardzo obiecująco – 7,1 sekundy od 0 do 100 km/h oraz 230 km/h prędkości maksymalnej, ale w czasie jazdy w ogóle tego nie czuć. Częściowo „winę” za to ponosi rewelacyjne zawieszenie, które tak sztywno trzyma budę pojazdu, że o żadnych przechyleniach podczas przyspieszania nie może być mowy, a częściowo dźwięki płynące spod maski oraz z układu wydechowego, które są po prostu nijakie – Mercedes brzmi jak każdy inny, czterocylindrowy samochód.

[ext_img=s]2488[/ext_img]

[article_adv]

Wrócę jednak na chwilę do zawieszenia. Dawno nie prowadziłem tak dobrze czytającego intencję kierowcy auta. Gdy dodamy do tego fakt, że GLA to crossover robi się naprawdę bajkowo i aż chce się jechać nim na trasę Transfogarską by poszaleć po niebiańskich łukach. Zabawę psuje jednak skrzynia biegów – 7-biegowy automat ma problemy z reakcją na kick down, a zmiana poszczególnych przełożeń, nawet w trybie sport usztywniającym zawieszenie oraz skracającym czas wbicia kolejnego biegu, za każdym razem wydaje się zajmować o te kilka setnych za długo. Na plus napęd 4×4, który bardzo szybko przekazuje moc między kołami, dzięki czemu start z pedałem gazu w podłodze odbywa się bez uślizgu.

Gdyby nie ta skrzynia…

[gallery_bare]202[/gallery_bare]

Podsumowując, GLA 250 4Matic to udane auto, potrafiące sprawić przyjemność z jazdy, ale cały czas nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Mercedes przestał robić samochody z duszą. W GLA nie znajdziecie jej na pewno…

Podstawowe dane techniczne:

Adam Gieras
[ext_img=o]1410[/ext_img]

 

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1466167572" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2046" ["visits_counter"]=> string(4) "6865" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [17]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2045" ["slug"]=> string(43) "test-ford-mustang-gt-fastback-blizej-marzen" ["dont_use_tags"]=> string(7) "alkohol" ["title"]=> string(50) "Test: Ford Mustang GT Fastback – bliżej marzeń" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(347) "Każdy z nas nie raz marzył o posiadaniu supersamochodu w swoim garażu. Lans wśród znajomych, niecodzienne osiągi oraz motoryzacyjna miłość są przekreślone zazwyczaj przez brak finansów. A co gdyby na rynku pojawiło się coś, co daje wszystko to, co powyżej, a nie kosztuje przy tym połowy wygranej w lotka? To coś to nowy Mustang!" ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(24) "Ford Mustang GT Fastback" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2045" ["body"]=> string(8414) "

[powiazane] Z logicznego punktu widzenia do testu, nawet takiego samochodu, powinienem podejść z dystansem i dużą dozą obiektywizmu. Powiem szczerze, że naprawdę próbowałem, ale wersja Mustanga GT w neonowym żółtym lakierze po prostu mi na to nie pozwoliła. Jest to tak emocjonujący wóz, że ciężko mówić o nim ze stoickim spokojem. Mimo to, ten efekt „wow” spróbuję wam przedstawić w dość zjadliwy sposób.

A szok jest wielki, bo przecież wystarczy spojrzeć na żółtego Forda Mustanga z długą potężną maską na czarnych (19-calowych) felgach. Takie kontrastowe kolorowanie Mustanga sprawia, że każdy obejrzy się za nim na ulicy, nieważne czy w dzień, czy w nocy. Kolor to jednak nie wszystko. Jak na rasowe coupe przystało, a także legendarnego amerykańskiego musclecara, maska posiada garby, które widać zza kierownicy, a bezramkowe drzwi są długie i oporne. Tył natomiast jest krótki z pionowymi potrójnymi reflektorami, które mają nawiązywać do pierwowzoru.

[ext_img=s]2483[/ext_img]

Forda Mustanga nie da się pomylić z innym autem. Wersja GT wyróżnia się jedynie kilkoma detalami, ale gdy na błotniku zobaczycie tajemnicze 5.0, a na zderzaku pomiędzy reflektorami napis GT wiedzcie, że pod maską siedzi przyczajone V8. Gdy macie problemy ze wzrokiem, na pewno uda się wam go usłyszeć, ponieważ wolnossący silnik musi dawać o sobie znać na zewnątrz. I oczywiście robi to, ale w wyrafinowany sposób, bez zbędnych basów i pierdów jak z tuningowanego Civica, tylko dostojnym bulgotem. Fakt, robi to trochę za cicho, ale i tak zwraca na siebie uwagę.

Ciekawych smaczków w Mustangu jest dużo więcej. Spod lusterek wyświetla się na chodniku hologram ze znanym koniem. Wewnątrz plakietka z napisem „since 1964” lub niecodzienne włączniki na konsoli centralnej jak w samolocie działają pobudzająco. Wspomnianego konia spotkamy jeszcze w kilku innych miejscach. Nie da się ukryć, że wizualnie Ford długo pracował nad tym, by nowy Mustang z godnością mógł wbiec na pola starego kontynentu. Na szczęście w końcu to zrobił i dzięki temu nawet już niemałe stadko możemy zaobserwować w Polsce.

Skoro zewnętrzna karoseria sprawia, że opada ci szczęka, to niestety takie samo wrażenie nie panuje już w środku. Oczywiście sportowe, amerykańskie fury nigdy nie dbały o to, aby to wnętrze było jak najbardziej komfortowe i nowoczesne. I o ile mogę się czegoś przyczepić, to właśnie jedynie tego elementu samochodu. Sam design środka jest iście fordowski, znane kształty oraz rozwiązania, ale też niestety błędy. Materiały, mimo, że dobrej jakości, czasem są źle spasowane i po prostu potrafią zaskrzypieć, ale świetne fotele, spora kierownica i niezłe wyposażenie jak na sportowe auto sprawiają, że takie problemy, to żadne problemy.

[ext_img=s]2484[/ext_img]

Bo jak inaczej nazwać podgrzewane i elektrycznie regulowane fotele, nawigację, niezły system audio oraz łączność z telefonem i Internetem dzięki systemowi SYNC 2 sygnowanym przez Microsoft? Owszem, jego obsługa nie jest banalna, ale po pewnym czasie dostęp do wszystkich opcji naraz (jak to kiedyś bywało z przyciskami) staje się bardzo pomocny. Do tego szereg systemów bezpieczeństwa, które są delikatnie przeciągnięte niż w zwykłym samochodzie.

O tym, dlaczego tak twierdzę, opowiem za chwilę, ponieważ fakt, że ludzie kupują oczami sprawia, że projektanci Forda nieźle odrobili pracę domową. Czas w końcu usiąść za kierownicę i sprawdzić jak spisali się niemieccy i amerykańscy inżynierowie. Małe co nieco pisałem już upalając litry benzyny oraz opony na podpoznańskim torze w Bednarach, ale to było jedynie kilka godzin wypełnionych niezłymi emocjami. Teraz miałem do dyspozycji kilka dni, więc „sky is the limit”, no i może pieniądze na paliwo.

[article_adv]

Po wciśnięciu przycisku start (bezkluczykowy dostęp do auta) budzi się do życia 421-konne V8 o pojemności 5 litrów i maksymalnym momencie obrotowym równym 530 Nm przekazujące moc na tylną oś dzięki 6-biegowemu manualowi. Czy do szczęścia trzeba czegoś więcej? Jedynie trochę umiejętności i rozsądku, ponieważ takie auto potrafi napędzić stracha. W spokojnej i codziennej jeździe samochód jest naprawdę cywilizowany, słucha się kierowcy, przez co człowiek ciągle przesuwa swoją granicę do momentu, że jest tak pewny siebie, aż może się to skończyć źle. Genialne sześciotłoczkowe hamulce Brembo na pewno pomogą w razie „w”, ale mogą nie wystarczyć.

Dlaczego? Ponieważ Ford Mustang GT to auto z niemałymi możliwościami i elektryką interweniującą naprawdę późno – co więcej w trybie torowym i sportowym można ją wyłączyć, a wówczas radzę dociskać gaz jedynie na dużym zamkniętym placu. Może taki Mustang typowym dirftowozem jak BRZ nie jest, ale swoje potrafi, więc muchy bokiem można połapać, a przy tym o dziwo potrafi skręcać, lecz tak jak już mówiłem przy dodawaniu gazu w zakręcie radzę uważać. Jeśli chodzi o osiągi to na papierze trochę rozczarowują, ponieważ 250 km/h prędkości maksymalnej oraz 4,8 s do setki to nie wyniki Ferrari itp., ale naprawdę je czuć i dają kopa!


[powiazane] To sprawia, że jazda Mustangiem z jednej strony dostarcza bardzo dużo adrenaliny, pozwala czerpać z zakazanego owocu i trochę uzależnia. Tak mocno, że chce się nim jeździć nawet po zgrzewkę wody, ale kupując butelki pojedynczo. Dzięki fenomenalnemu układowi kierowniczemu i dość akceptowalnym nastawom zawieszenia w mieście da się to robić bez uszczerbków na zdrowiu. Gorzej z portfelem, ponieważ Mustang V8 wśród arterii ulic zużywa spore ilości paliwa. Liczyć je trzeba w okolicach 18-25 l/100 km. Zaskoczę was jednak innymi wynikami. Mianowice w trasie osiągnięcie 12-13 litrów jest bardzo proste i nie wymaga chowania się za TIRem, przez co średnie spalanie to około 15 l. Czy można to zaakceptować? Mając takie auto owszem, ale zaprzyjaźnijcie się z obsługą najbliższej stacji benzynowej – będziecie tam co kilka dni – zasięg 59-litrowego baku to tylko 250-300 km.

Ale po co martwić się pieniędzmi, jeśli takie auto spełnia marzenia z dzieciństwa? Dla pocieszenia dodam, że słabsza wersja z silnikiem 2,3 Ecoboost pali niewiele mniej. Poza tym kupno Forda Mustanga nie wymaga wydatku kilku milionów złotych, jak za inne tak emocjonujące samochody. Wersja GT rozpoczyna cennik od okolic 180 tysięcy złotych, co jest poziomem dobrze wyposażonego Mondeo lub Superba. Gdy już pozbieraliście zawartość ust po tym kaszlnięciu zdziwienia, to dodam, że mniejszy silnik to wydatek jedynie 20 tys. zł mniej.

[gallery_bare]201[/gallery_bare]

Podsumowując, wiem, że mogę brzmieć teraz trochę jak dziecko skaczące w kałuży, ale nawet po kilkunastu dniach od zwrócenia Mustanga na samo wspomnienie o nim szczerze mam uśmiech na twarzy. I chyba o to właśnie chodzi w prawdziwej motoryzacji. Dlatego Fordowi mocno gratuluję tego modelu i w końcu wprowadzenia go na rynek europejski. To jedna z waszych lepszych decyzji, a ja idę rozbić skarbonkę sprawdzając, ile mi jeszcze na tego konika brakuje.

Dane techniczne:

Konrad Stopa
Fot: Adam Gieras

[ext_img=o]1410[/ext_img]

[article_adv]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1466150737" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2045" ["visits_counter"]=> string(4) "7995" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [18]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2019" ["slug"]=> string(80) "test-ford-s-max-2-0-tdci-180-km-powershift-titanium-kierowca-nadal-najwazniejszy" ["dont_use_tags"]=> string(20) "forma , przywództwo" ["title"]=> string(87) "Test: Ford S-MAX 2.0 TDCi 180 KM PowerShift Titanium – kierowca nadal najważniejszy!" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(274) "Zakup samochodu rodzinnego wymaga najczęściej przełączenia synaps w mózgu odpowiedzialnych za myślenie: „będę cieszył się jazdą” na: „będę woził rodzinę i będziemy mieć dużo miejsca, więc odmówię sobie przyjemności”. Na szczęście nie zawsze! " ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(false) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(46) "Ford S-MAX 2.0 TDCi 180 KM PowerShift Titanium" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2019" ["body"]=> string(11217) "

[powianane]Ford, mniej więcej od czasów Focusa pierwszej generacji, postawił w swoich europejskich modelach na jakość prowadzenia porównywalną, a czasami nawet lepszą od tej, którą legitymują się auta klasy premium. Efekt? Nie trzeba być miłośnikiem tej w gruncie rzeczy amerykańskiej marki, żeby poczuć coś do Fiesty, Focusa czy Mondeo. I wcale nie mówię o usportowionych wersjach ST czy RS. Bo nie tylko one prowadzą się bardzo stabilnie, pozwalając w szybko pokonywanym zakręcie na o wiele więcej, niż mogłoby się wydawać. Ford poszedł jednak jeszcze dalej.

Wprowadzając C-Max’a i Galaxy drugiej generacji udowodnił, że w napompowanym aucie o zmienionym środku ciężkości nadal można poczuć przyjemność z prowadzenia. Kropką nad i przyjemnością przez duże „p” w klasie vanów stał się jednak S-Max – krótszy, bardzie ucięty od Galaxy, na bazie czwartej generacji Mondeo. To właśnie do niego Ford postanowił wrzucić pod maskę 2.5-litrowy silnik z Focusa ST, co było jasną sugestią, że 225-konny van to coś więcej, niż rodzinne auto.

W zeszłym roku, po 9 latach zaprezentowano drugą generację tego auta, tym razem opartą o Mondeo piątej generacji, a ja niedawno miałem okazję go przetestować. Pod maską testowanego auta zagościł 2-litrowy diesel o mocy 180 KM.

[ext_img=s]2409[/ext_img]

Jaki jest sekret S-Maxa, że widzimy go na ulicach o wiele częściej niż Galaxy? To proste. Stawiając na ściętego vana, który gabarytami przypomina raczej kombi typu shooting brake, kierowca – inaczej niż w innych rodzinnych autach – automatycznie się odmładza.

[article_adv]

Nowoczesny przód z dużym grillem i światłami w kształci łez to już znak rozpoznawczy Forda. Ale gdy przyjrzymy się ładnie poprowadzonej linii bocznej (podobają mi się przetłoczenia boków, bardzo fajnie wyglądają też otwory aerodynamiczne na przednich błotnikach) i smacznemu, nienachalnemu, smukłemu tyłowi, ciężko będzie zaklasyfikować S-Maxa do konkretnej klasy. Przerośnięte kombi? Nie. Van? Też nie bardzo? SUV? Absolutnie nie. S-Max jest klasą samą dla siebie, i choć bliżej mu do mini autobusu, designerzy znaleźli swój sposób na zdolne do przewiezienia 7 osób auto. Na szczęście nie poszli oni drogą Renault, którego najnowszy Espace jest przedziwnym, nie do końca chyba dobrze przemyślanym tworem. Patrząc na moim zdaniem najbliższego konkurenta – BMW 2 Gran Tourer, S-Max również spokojnie broni się wyglądem.

W środku Ford również nie rozczarowuje. Deska rozdzielcza jest bardzo podobna do tej, którą znamy z Mondeo. I to nie jest żadną wadą. Jest miła dla oka, a materiały, choć tu i tam mogłoby być nieco więcej miękkiego plastiku, bronią się fakturą i wykonaniem. Wszystkie przyciski, przełączniki i pokrętła są umieszczone w sposób nie pozostawiający wątpliwości do czego służą. Wszystko też łatwo jest znaleźć. Bardzo przypadły mi do gustu czytelne wskaźniki przed kierowcą – nie ma wątpliwości ile jedziemy, jakie są obroty, a komputer umieszczony między prędkościomierzem a obrotomierzem zasługuje na najwyższą notę. Również łatwo obsługuje się wszystkie jego funkcje z czytelnie i dobrze poukładanych przycisków na kierownicy, która – i tu znowu bardzo się ucieszyłem – jest okrągła i bardzo dobrze leży w rękach. Minus, jak zwykle należy się systemowi SYNC2, który w przeciwieństwie do obsługi deski rozdzielczej nie jest ani intuicyjny ani nowoczesny. Ale z Ameryki płyną już wieści o jego następcy, a że ja nie jestem specjalnie „multimedialny”, więc nie będę poświęcał temu więcej uwagi.

[ext_img=s]2410[/ext_img]

Wykonanie, wykonaniem, ale S-Maxa nie kupuje się tylko dla wyglądu kokpitu. Tu przede wszystkim liczy się ilość miejsca i wygoda (no dobra prowadzenie również, ale o tym zaraz). I o tej wygodzie mógłbym mówić długo. Ale nie będę zanudzał. Przednie fotele, choć podobno są „sportowe” jakoś mnie o tym „sporcie” nie przekonały. Owszem są wygodne, ale mogłyby lepiej podtrzymywać ciało w szybko pokonywanych zakrętach. Drugi rząd tworzą trzy niezależne fotele, ale to chyba nie dziwi. Mnie osobiście zdziwiła wygoda i sprężystość, z jaką się na nich podróżuje (miałem okazję). Tuż za fotelami drugiego rzędu znajdują się dwa niezależne fotele trzeciego rzędu. I znowu zdziwienie – spokojnie zmieszczą się tam osoby o wzroście do 170 cm i o numerze buta do 41 (ilość miejsca na nogi niestety ograniczona – ja swojego 43, nawet po przesunięciu drugiego rzędu do przodu nie mogłem zmieścić). Mimo to, w samochodzie tak dynamicznie wyglądającym i wcale nieprzesadnie długim (niecałe 4,8 metra), trzeci rząd siedzeń nie został zamontowany dla żartu.


Gdy dodamy do tego mnóstwo schowków, przegródek, pomysłowych uchwytów, to mamy auto gotowe na każdą wyprawę dla nawet 7 osób. Co ciekawe, gdy trzeci rząd siedzeń jest rozłożony, miejsca w bagażniku jest wystarczająco dużo na bagaże rodziny na długi weekend (oczywiście nie mówimy tu o wózkach, nartach czy rowerach, ale torby wejdą bez problemu).

[ext_img=s]2411[/ext_img]

Trzeci rząd siedzeń wchodzi w skład pakietu Traveller 2 (koszt 5600 zł), który przedłuża obszar działania tylnych kurtyn powietrznych, tak, żeby pasażerowie siedzący w bagażniku byli bezpieczni. Ale to nie wszystko – w skład pakietu wchodzą również: zintegrowane rolety przeciwsłoneczne, gniazdo 230 V, składane blaty na oparciach przednich siedzeń, siatka podłogowa w bagażniku, przesuwane siedzenia drugiego rzędu oraz elektryczny system składania oparć EasyFold. I tu na chwilę się zatrzymam. Złożenie siedzeń, dzięki temu systemowi, to dziecinnie prosta igraszka. Naciśnięcie jednego z kilku przycisków powoduje szybkie opadnięcie oparcia we wnękę, która została do tego przeznaczona. Po złożeniu wszystkich, co zajmuje 3 sekundy, otrzymujemy zupełnie płaską podłogę i ogrom możliwości jej aranżacji. Quad może nie wjedzie, ale deska surfingowa chyba bez kłopotów (sorry, nie sprawdzałem – nie surfuje). Nie wyobrażam sobie zakupu S-Maxa bez pakietu Traveller 2. A 5,6 K wydaje się sumą świetnie skalkulowaną!

Przejdźmy do jazdy.

I od razu powiem, że nie jeździłem równie dobrze prowadzącym się vanem (niestety BMW ciągle odmawia mi testu 2 Gran Tourer). Jazda z dużą prędkością po autostradach, w sumie nawet o wiele wyższą od dopuszczalnej, także przy dużej wichurze, nie wytrąca S-Maxa z pewności, którą gwarantuje kierowcy. Ale to nic. Również tam, gdzie najchętniej wybieramy się za kierownicą szybkich hot-hatchy, czyli na upstrzonych zakrętami leśnych, górskich drogach, S-Max radzi sobie nad wyraz dobrze. Pewnie wchodzi w zakręty, nie przechyla się jak by na to wskazywał na to środek ciężkości, a jego układ kierowniczy jest po prostu stworzony do dawania kierowcy przyjemności. Gdy dodamy do tego niezwykły komfort i sprężystość tego zawieszenia no to mamy wzór w klasie. Wcale się więc tego nie wstydzę, że w kategoriach: „Jazda” i „Zawieszenie” – pamiętajcie, że liczymy to w odniesieniu do klasy pojazdu – S-Max otrzymał ode mnie dwie zasłużone dziesiątki!

Zabawy nie psuje również jednostka napędowa. 2-litrowy, 180-konny silnik diesla pewnie radzi sobie z samochodem. 9,5 sekundy do setki to wynik, którego nie powstydzi się klasa średnia o podobnej mocy. W dodatku moc rozkładana jest bardzo równomiernie, a co za tym idzie – zarówno w mieście, jak i na trasie jej nie brakuje. A to nie jest ostatnie słowo Forda. Dostępne są jeszcze dwie mocniejsze jednostki: 210-konny diesel i 240-konna benzyna. I wcale mnie to nie dziwi!

Dziwi za to fakt, że 6-biegowa skrzynia automatyczna, wyposażona oczywiście w dwa sprzęgła, za wszelką cenę i za każdym razem wbija jak najszybciej jak najwyższy bieg, przez co tuż przed szybkim manewrem trzeba wdepnąć kick-down i uzbroić się w cierpliwość, żeby bieg zeskoczył na niższy. Nie przeszkadza to jakoś bardzo, więc nie będę sugerował wyboru manuala (o 0,2 setnej sekundy gorszy w osiąganiu pierwszej setki), ale inżynierom Forda polecałbym jej przeprogramowanie – wbrew pozorom mogłoby to wpłynąć na niższe wyniki spalania. A tak ciężko jest zejść do 7 litrów na 100 km, nawet na trasie. Tak naprawdę, żeby się nie męczyć za kierownicą S-Maxa, trzeba liczyć, że średnio spali on wszystko między 7,7 a 10,5 litrami na 100 km.

[ext_img=s]2413[/ext_img]

Podsumujmy.

Ford S-Max 2.0 TDCi Titanium to świetnie wyglądający, bardzo dobrze się prowadzący i przyjemnie jeżdżący wielozadaniowiec. Za jego kierownicą nie wygląda się jak typowy ojciec rodziny, a oferowanym wyposażeniem może wywołać zawrót głowy – testowany egzemplarz miał na pokładzie dosłownie wszystko. Biorąc pod uwagę cenę – a za około 150 – 155 tys. zł mamy wersję Titanium z trzecim rzędem foteli i całą masą niekoniecznie niezbędnej elektroniki (mnie osobiście system ostrzegający przed przeszkodą, który w awaryjnej sytuacji sam hamuje nie jest do niczego potrzebny) – to nie wiem czy w tej kategorii aut znajdziemy ciekawszą ofertę na rynku. Ford znowu dał radę!

Dane techniczne:

[gallery_bare]196[/gallery_bare]

Adam Gieras
[ext_img=o]1410[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1462528107" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2019" ["visits_counter"]=> string(4) "3939" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [19]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2018" ["slug"]=> string(68) "test-alfa-romeo-quadrifoglio-verde-1-75-240-km-delikatna-jak-brzytwa" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(73) "Test: Alfa Romeo Quadrifoglio Verde 1.75 240 KM – delikatna jak brzytwa" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(341) "Są dwa oklepane sposoby na rozpoczęcie testu Alfy Romeo. Pierwszy z nich to nawiązanie do słów Jeremy’ego Clarksona. Znacie je, prawda? „Każdy fan motoryzacji powinien chociaż raz w życiu mieć Alfę”. Drugi sposób to porównanie tych aut do „pięknej, acz kapryśnej kobiety”, ewentualnie do „włoskiej supermodelki”." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(35) "Test: Alfa Romeo Quadrifoglio Verde" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2018" ["body"]=> string(10203) "

[powiazane]No to zacznijmy… Jak mówił Jeremy Clarkson, każdy fan motoryzacji chociaż raz w życiu powinien mieć Alfę Romeo. Choć te auta są kapryśne niczym piękne kobiety, mają rzeszę swoich wielbicieli…

OK, skoro wstęp mamy już za sobą, przejdźmy do rzeczy. Testowany egzemplarz to najmocniejsza z dostępnych wersji Giulietty, Quadrifoglio Verde („czterolistna koniczynka” – nazwana tak na cześć Ugo Sivocciego, słynnego kierowcy wyścigowych Alf z lat 20., który zawsze malował na swych bolidach ten symbol szczęścia). Pod jej maską pracuje turbodoładowana jednostka o pojemności 1.8 litra, wytwarzająca 240 KM. Znawcy marki zauważą, że to nieco więcej niż oferowano jeszcze niedawno: dotychczas Giulietta QV miała 235 KM, nie była także dostępna z dwusprzęgłowym automatem TCT, który w tej chwili stał się obowiązkowy i wersji QV z manualem po prostu nie ma.

Rozumiem pojawiający się w tej chwili jęk zawodu fanów synchronizacji ruchu lewej nogi i prawej ręki, ale muszę Was uspokoić: skrzynia jest niezła i dobrze pasuje do tego samochodu. Nie jest idealna, ale pozwólcie, że do narzekania przejdę później.

Najpierw jeszcze trochę pochwał. Skoro to Alfa, to spodziewacie się, że będę chwalił wygląd. Rzeczywiście, Giulietta wygląda ładnie. I mimo że jest na rynku już parę lat i zdążyła się nieco opatrzeć, jej kształty nadal cieszą oko. Osobiście nie jestem fanem szarego lakieru, którym został pokryty ten egzemplarz (Alfa musi być czerwona, a najlepiej gdy jest to lakier z modelu 8C: dostępny do Giulietty, szkoda tylko, że aż za 9000 zł dopłaty). Ale słyszałem też kilka opinii mówiących, że ten kolor jest „zjawiskowy”, więc uczciwie trzeba przyznać, że może się podobać.

Kompaktowa Alfa wygląda całkiem dynamicznie, tylne klamki ukryte w słupkach dodają sylwetce nieco lekkości (i denerwują pasażerów, którzy wsiadają do auta po raz pierwszy w nocy i ich nie widzą), a charakterystyczny grill z przodu sprawia, że każdy od razu wie, z autem jakiej marki ma do czynienia.

[ext_img=s]2405[/ext_img]

Mniej różowo robi się we wnętrzu. O ile design może się podobać (choć w mój gust akurat nie trafia), to wykończenie pozostawia nieco do życzenia. Również funkcjonalność nie stoi na najwyższym poziomie (wystarczy wspomnieć o wybitnie dziwacznym umiejscowieniu przycisków do obsługi komputera pokładowego), a naprawdę kiepsko robi się, gdy mówimy o wyglądzie ekranów w aucie.

Ekranów – bo są dwa. Jeden, mniejszy i monochromatyczny, wciśnięto między obrotomierz i prędkościomierz (te tradycyjnie dla Alfy umieszczone w tubach, co wygląda naprawdę nieźle), ale wykradziono go chyba wprost z roku 1996. Drugi to spory i dotykowy ekran na konsoli środkowej, wyświetlający wskazania nawigacji czy informacje dotyczące stacji radiowej. Tu jest już nieco lepiej – przenosimy się za jego sprawą aż do okolic roku 2006. Niestety, takie niedzisiejsze rozwiązania psują klimat wnętrza Giulietty. By dopełnić narzekania, dodam jeszcze, że widoczność z fotela kierowcy jest słaba, zwłaszcza gdy chcemy patrzeć do tyłu po skosie. To wina pokaźnych słupków C, a pewnym lekarstwem jest nieobecna w tym egzemplarzu kamera cofania, acz obawiam się, że byłaby czarno biała i nagrywająca na kasety VHS…

Ale dość tych złośliwości. Są tu też bardzo dobre elementy, jak ładne i wygodne, półkubełkowe fotele z wyszytym logo Alfy. Podobać się może także metalowy i solidny przełącznik trybów jazdy (nazwanych tu DNA), nasuwający lotnicze skojarzenia.

Czy również jazda będzie zapewniać iście lotnicze przeciążenia?

[ext_img=s]2406[/ext_img]

240 KM to dużo, ale z drugiej strony, jak na współczesny kompakt w topowej wersji, nie jest to zabójcza liczba. Megane RS, Peugeot 308 GTI czy Leon Cupra są mocniejsi. Jednocześnie Alfa zapewnia na papierze znakomite osiągi (równe 6 sekund do setki).


Jak jest podczas jazdy? Bardzo, bardzo dobrze… o ile pamiętamy, by silnik stale pracował powyżej 3000 obrotów. Poniżej tej granicy jest dość ospały, powyżej – robi się ciekawie. Auto sprawnie rozpędza się nawet daleko na prawo od cyfry 100, a prędkościomierz kończy swój bieg na tyle późno, że nawet na niemieckich autostradach kierowca nie miałby powodów do wstydu.

System DNA daje nam do wyboru trzy tryby jazdy: „Dynamic” (jak sama nazwa wskazuje), „Natural” (czyli neutralny, normalny) i „All Weather” przeznaczony do jazdy podczas ciężkich warunków pogodowych. Najlepsza reakcja na gaz jest zapewniona oczywiście w pierwszym z trybów, ale na co dzień tryb „naturalny” zupełnie wystarcza. Dźwięk silnika nie robi specjalnego wrażenia na kierowcy i pasażerach, zwłaszcza gdy bawimy się przegazówkami na postoju. Miałem jednak okazję słyszeć QV, gdy pod pełnym obciążeniem przejeżdżało obok mnie i… byłem równie zauroczony, co zaskoczony. Tak więc ten samochód potrafi brzmieć dobrze – szkoda, że nie słychać tego lepiej z wnętrza.

[article_adv]Jak już pisałem, skrzynia działa poprawnie, choć zdarza jej się nieco zwlekać z redukcjami. Nie jest to ekstraklasa w kategorii szybkości pracy, ale i tak byłem miło zaskoczony i niespecjalnie tęskniłem za manualną przekładnią.

Moi koledzy z portalu podczas wideotestu Giulietty bardzo pozytywnie wypowiadali się o właściwościach jezdnych tego auta. Ja nie jestem aż tak entuzjastyczny. QV prowadzi się dobrze, ale tylko dobrze. Układ kierowniczy mógłby dawać zdecydowanie więcej informacji na temat położenia przednich kół. I chociaż Alfę trzeba pochwalić za dobre przekazywanie mocy i relatywnie niewielkie problemy z trakcją, to brak możliwości wyłączenia, czy nawet przytłumienia ESP jest niewybaczalny. W aucie, które z założenia ma dawać kierowcy mnóstwo radości, przycisk deaktywujący ten system powinien być standardem, tymczasem tutaj nawet instrukcja obsługi jasno informuje, że ESP jest włączone cały czas i… nic nie da się z tym zrobić.

[ext_img=s]2407[/ext_img]

Próby zarzucania tyłem w Giulieccie QV od czasu do czasu się udają – z pomocą przychodzi fajnie działający hamulec ręczny i tendencja auta do błyskawicznego stawania bokiem w momencie mocniejszego wciśnięcia hamulca w łuku.

Kierowca ma wtedy specyficzną satysfakcję z „oszukania systemu” i na jego twarzy momentalnie pojawia się diaboliczny uśmiech… czyżby Alfa za wszelką cenę chciała dotrzeć do mrocznych zakamarków naszej duszy?

To nie koniec pytań, które chciałbym postawić przy okazji opisu tego samochodu. Przez cały czas, gdy jeździłem Giuliettą QV, zastanawiałem się, czy to jest hot hatch. Bo niby wszystko się zgadza – mocny, szybki hatchback, który w dodatku dobrze wygląda.

Ale jednocześnie czegoś tu brakuje.

Brakuje iskry, ostatniego szlifu, który nadałby temu autu więcej charakteru. Bez niego to jest po prostu Giulietta z mocnym silnikiem. I nic więcej. W przypadku produktu Alfy Romeo, czyli marki, która zawsze bardziej odwoływała się do emocji i serca, niż rozsądku… to wyjątkowo duży problem.

O ile rozumiem, że można było zakochać się bez pamięci w cudownie brzmiącym, sześciocylindrowym 147 GTA, o tyle Giulietta nie chwyciła mnie za serce.

[ext_img=s]2408[/ext_img]

Oczywiście, że miło się nią jeździ, a włoskie napisy „Acqua”, „Benzina” na zegarach poprawiają humor. Dobrze się na nią patrzy. Na pierwszy rzut oka niczego jej nie brakuje… ale chyba jednak ja i Alfa nadajemy na trochę innych falach.


[powiazane]Dlatego też – kontynuując potwornie oklepane porównania ze wstępu – muszę stwierdzić, że choć ładna, to jednak nie w moim typie. A jeśli pewien wysoki Anglik koniecznie chce, żebym w swoim życiu posiadał jakąś Alfę, to niech pozwoli, by to jednak nie był ten model. Przepraszam, Giulietto!

PS Lada chwila do salonów wchodzi Giulietta po lekkim liftingu. Zmienia się głównie przedni zderzak i… nazwa najmocniejszej wersji. Zamiast „Quadrifoglio Verde”, teraz będzie „Veloce”. Szkoda – poprzednią nazwę przyjemniej się wymawiało!

Obejrzyjcie test:

Dane techniczne:

[gallery_bare]195[/gallery_bare]

Mikołaj Adamczuk
fot. Adam Gieras, Dominika Szablak

[ext_img=o]1410[/ext_img]

[article_adv]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1462525304" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2018" ["visits_counter"]=> string(4) "4587" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [20]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2016" ["slug"]=> string(55) "test-lexus-gs-200t-f-sport-maly-silnik-wielki-charakter" ["dont_use_tags"]=> string(0) "" ["title"]=> string(63) "Test: Lexus GS 200t F-Sport – mały silnik, wielki charakter!" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> NULL ["lead"]=> string(329) "Limuzyny powoli stają się passé. Nawet w klasie aut prestiżowych zaczynają dominować SUV-y i crossovery. Dobrze, że jest jeszcze Lexus. A jak sprawuje się 2-litrowy silnik w tak dużym aucie z kufrem? Moim zdaniem naprawdę dobrze! Zapraszam na pierwszy w polskim internecie test Lexusa GS z czterocylindrowym silnikiem. " ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(27) "Test: Lexus GS 200t F-Sport" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2016" ["body"]=> string(11063) "

[powiazane]Co by było bez sedanów albo inaczej – czego by nie było? Ano nie byłoby amerykańskich filmów gangsterskich i przewożenia gagatków w betonowych bucikach. Nie byłoby straszących oczy kwadratowych krążowników szos. Nie byłoby problemów z wpakowaniem pralki czy wózka do samochodu. Nie byłoby też rękawów na narty w kanapach. W końcu – nie byłoby prestiżu w motoryzacji.

A jaka jest przyszłość sedanów? Obecne trendy wskazują na to, że nieciekawa. Od kilku lat panuje zupełnie inna moda i nawet te auta z kufrem, które się jeszcze ostały, coraz częściej podążają w stronę ściętych coupe. Nie rozumiem tej mody. Na szczęście jest Lexus, który potrafi połączyć sport z możliwościami dystyngowanego przewozu pasażerów. Nawet nie wiecie, jak bardzo się ucieszyłem na wieść o teście GS-a 200t!

Lexus GS już był przez nas testowany, jednak miał pod maską hybrydę i był przed liftingiem. 223 KM rozwijane z połączenia mocy dwóch silników nie zapraszały do specjalnie szybkiej jazdy. Oferowały raczej stonowanie emocji z domieszką nudy. Lifting, o którym w przypadku modelu GS powinniśmy pisać przez duże „L” zmienił nie tylko wygląd zewnętrzny auta – dzięki czemu jest ono o wiele bardziej drapieżne. Zmienił też rozkład sił pod maską. Do dwóch hybryd (oprócz 300 h jest jeszcze 450 h) i istnej bestii z silnikiem 5.0 V8 (GS F) dołączył znany już z innych modeli Lexusa, pierwszy w tak dużej limuzynie japońskiej marki, czterocylindrowy silnik o pojemności 2-litrów.

Do silnika wrócimy za chwilę. Przyjrzyjmy się teraz Lexusowi GS, tutaj w wersji F Sport. Pierwsze, co mocno przykuwa uwagę to kolor. Tak, jestem mężczyzną i przynajmniej teoretycznie powinienem rozróżniać trzy kolory (ładny, brzydki i ch…..), ale odbierając kluczyki do szafirowo-niebieskiego, metalizującego Lexusa naprawdę poczułem się jak ktoś zupełnie wyjątkowy. W czasach, gdy najmodniejszym kolorem jest biały, ten, w którym fabrykę opuścił testowany GS powinien należeć do wyposażenia obowiązkowego, szczególnie w linii F.

[ext_img=s]2402[/ext_img]

Bo trzeba przyznać uczciwie, że pakiet F-Sport pasuje do GS-a jak ulał: ogromne, majestatyczne wręcz felgi, dyfuzor, przedni oraz tylny spoiler, kanały do chłodzenia przednich hamulców oraz aerodynamiczne żebra zwiększające siłę dociskającą pojazd do drogi, podkreślają piękną linię auta oraz jego skuteczność. Ale i tak już podstawowy Lexus GS po liftingu prezentuje się naprawdę zacnie. Wszystko dzięki obłędnie dużemu grillowi, który wbudowany został w agresywnie poprowadzoną linię przedniego zderzaka, nad którym góruje zadziornie nachodząca na niego maska.

[article_adv]

Bok nie psuje atmosfery, którą zbudował przód. Kształty są ostre, zdecydowane, a łagodnie zakończona linia dachu kieruje nas do apetycznego i równie sportowego jak przód tyłu. Pamiętacie lampy w stylu Lexus Look z pierwszego IS-a? Dzisiaj nie kojarzą się już one z dobrym smakiem. Te w GS-ie to już coś zupełnie innego. Przezroczyste szkło, a za nim diody LED ułożone w kształt bumerangu. Wygląda to świetnie. Właśnie, zapomniałem powiedzieć o bumerangu pod przednimi światłami, czyli diodami LED do jazdy dziennej. Cóż, w IS-ie są takie same, ale do GS-a to rozwiązanie pasuje o wiele bardziej. Minus niestety za to, że reflektory, które znajdują się powyżej diod są małe i bardzo słabo świecą w nocy…

Zapraszam do środka. Z pięknym kolorem nadwozia, w testowanym egzemplarzu rewelacyjnie kontrastują malinowe fotele obszyte miękką i pachnącą skórą. Efekt wyśmienity. Zresztą fotele i kanapa nie tylko ładnie wyglądają – okazały się też bardzo wygodne. Przednie świetnie podpierają ciało w zakrętach i pozwalają po nawet kilku godzinach spędzonych za kierownicą GS-a wyjść z samochodu wypoczętym, natomiast tylna kanapa to po prostu wymarzone miejsce do podróży. Wygodna, ale nie za miękka. Nie sądzę jednak, żeby właściciel Lexusa często tutaj gościł.


[powiazane] Zostając w środku – myślę, że jeszcze chwilę tu zabawimy – muszę powiedzieć, że czasy, w których japońskie samochody były trochę jakby ociosane z morza twardych plastików mamy już za sobą. Wszystko, czego dotknie się w GS-ie jest miękkie, świetnie zmontowane i wykonane z dobrego jakościowo plastiku przeszytego miejscami skórą i (tutaj nie jestem w 100% pewien) karbonu. Przejrzystość deski rozdzielczej również jest na wysokim poziomie, a jej design bardzo mi odpowiada. Na pierwszy plan wyrastają: kierownica, będąca częścią pakietu F Sport, która świetnie leży w dłoniach oraz mocno rozbudowany tunel środkowy, dzięki któremu czujemy się jak w sportowym aucie.

Jedyną rzeczą, która mi nie przypadła do gustu jest przedpotopowy wyświetlacz multimediów, z nieintuicyjną nawigacją (bardzo ciężko wpisać adres, a przesuwanie mapy to horror). Obsługa multimediów jest utrudniona, bo producent postawił na ruchomego pada, który działa jak myszka z zabrudzoną kulką. Na plus multimediów zapisałbym zestaw grający markowany przez firmę Mark Levinson. Do teraz nie wiem czy gra on lepiej niż Bowers & Wilkins w Volvo czy nie, ale nie będę tego rozstrzygał. Gra w każdym razie rewelacyjnie!

[ext_img=s]2403[/ext_img]

No dobrze, przejdźmy do meritum. Pewnie jesteście ciekawi jak radzi sobie 245-konny, czterocylindrowy silnik w ważącej ponad 1,6 tony limuzynie? Moim zdaniem bardzo przyzwoicie. 7,3 sekundy do setki oraz ciągle towarzyszące jeździe poczucie, że prowadzimy dynamiczne auto wystarczająco udowadniają, że cztery cylindry mogą mieć sens. Owszem, przyspieszaniu nie towarzyszy przyjemny dla ucha dźwięk, ale reakcja na gaz, dzięki dobrze ustawionemu turbodoładowaniu i równie dobrze ułożonej automatycznej przekładni o ośmiu przełożeniach, powoduje uśmiech na ustach. Samochód przyspiesza bardzo żwawo do ok. 160-170 km/h, później dostając lekkiej zadyszki, ale chyba zgodzicie się ze mną, że w polskich warunkach szybsza jazda i tak nie ma sensu (zresztą jest niedozwolona).

[article_adv]

Silnik, działający w trybie Otto-Atkinsona (praca, wydech, ssanie, sprężanie), będący również pierwszym na świecie motorem z kolektorem wydechowym zintegrowanym z głowicą chłodzoną cieczą oraz turbosprężarką dwukanałową, poza osiągami, przynajmniej moim zdaniem, powinien też zaskakiwać niskim spalaniem. Skoro para nie idzie w gwizdek, to mogłaby być lepiej spożytkowana, prawda? Niestety – nawet w trybie eco, Lexus GS 200t rzadko schodzi z 10 litrów na 100 km. Udało mi się, podczas ślamazarnej jazdy na dystansie 80 kilometrów osiągnąć 8,7 litra/100 km, ale było to bardzo męczące. Jako średnią na trasie do 90 km/h trzeba więc uznać 9 litrów z górką, na drodze szybkiego ruchu litr-półtora więcej, a w mieście minimum 12,3 litra, chociaż tak naprawdę okolice 15 litrów będą bardziej adekwatne. Niby nie jest źle, biorąc pod uwagę osiągi, ale współczesne silniki naprawdę potrafią zaskakiwać w kwestii spalania. Ten nie.

To, co jednak najbardziej urzeka w Lexusie GS to prowadzenie, które jest sportowe, gdy chcemy jeździć szybko, wyważone i dostojne, jeśli chcemy po prostu odpychać się do przodu. Lexus nastraja do siebie bardzo pozytywnie od pierwszych kilometrów i do końca, a przejechałem nim ok. 1300 km, nie znudziła mi się w nim ani jazda dynamiczna, ani ta pozbawiona emocji. Bardzo czytelnie pracuje układ kierowniczy, który utwardza się po przekręceniu pokrętła sterującego trybami jazdy w tryb sport. Świetnie pracuje zawieszenie – w trybie sport czuć, że samochód jest bardziej wrażliwy na wszelkie nierówności, a skok amortyzatora jakby mniejszy. Sportowy tryb powoduje również szybszą reakcję na gaz, przekazując jednocześnie skrzyni biegów informację, że ma biegi mocniej przeciągać i szybciej zrzucać. Gdy dodamy do tego możliwość całkowitego wyłączenia kagańców, to przy napędzie na tył (rewelacja!), mamy po prostu wymarzone auto do pokonywania zarówno długich jak i krótkich tras. Drifting? Nie ma problemu!

[ext_img=s]2404[/ext_img]

Nie jeździłem innym GS-em, więc nie wiem czy to wszystko jest zasługą pakietu F Sport, nad którym pracował ten sam zespół, który stoi za konstrukcją kultowego supersamochodu LFA, ale mając w pamięci tygodniową przygodę z prezentowanym tu autem, muszę powiedzieć, że mam swojego faworyta w klasie wyższej średniej. Audi A6, BMW 5, Mercedes klasy E – jesteście, nie zapomniałem o tym, ale gdybym kupował reprezentacyjną limuzynę, wybrałbym najbardziej pasujące do trzydziestolatka auto w tej klasie. A jest nim Lexus GS. Czy z tym silnikiem? Chyba tak, bo to na co dzień naprawdę wystarczająca jednostka, choć mogłaby mniej palić w trybie eco.


Lexusa GS kupicie już za 189 tys. zł. Prezentowany tu GS 200t F Sport to wydatek minimum 265 tys. zł i ja proponuję tę właśnie wersję. I umówmy się – konkurencja wcale nie jest tańsza.

Podstawowe dane techniczne:

[gallery_bare]194[/gallery_bare]

Adam Gieras

[ext_img=o]1410[/ext_img]

 

[article_adv]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1461681142" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(true) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2016" ["visits_counter"]=> string(4) "4756" ["comments_counter"]=> string(1) "1" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [21]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "2014" ["slug"]=> string(56) "test-volvo-xc90-t6-11-miliardow-dolarow-nie-poszlo-w-las" ["dont_use_tags"]=> string(39) "forma , charakter , autorytet , badanie" ["title"]=> string(65) "Test: Volvo XC90 T6 – 11 miliardów dolarów nie poszło w las!" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> NULL ["lead"]=> string(343) "Słyszeliście kiedyś o Burdż Chalifa? Obstawiam, że tak, a dla pewności wyjaśniam, że jest to obecnie najwyższy budynek świata. Jego smukła i strzelista sylwetka wznosi się na 820 m ponad gorącymi piaskami pustyni. 211 kondygnacji, blisko 310 tys. metrów kwadratowych powierzchni użytkowej, a koszt? Równe 1,5 miliarda dolarów." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(19) "Test: Volvo XC90 T6" ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_2014" ["body"]=> string(9548) "

A teraz wyobraźcie sobie, że producenci dysponowali kapitałem na budowę aż siedmiu takich drapaczy chmur. Postanowili jednak, że lepiej będzie zrobić sobie nowego SUV’a. Mowa o firmie Volvo, która na stworzenie od podstaw swojego najnowszego modelu wydała iście kosmiczne pieniądze. Czy było warto? Cóż, czytajcie dalej…

Mój pierwszy kontakt ze śnieżnobiałym Volvo miał miejsce nocą, na jednej z warszawskich ulic. Samochód już z daleka legitymuje się niezwykle efektownymi światłami wykonanymi w technologii LED i nie pozwala pomylić się z żadnym innym autem. Reflektory nowego XC 90 wyprofilowano w kształt położonej na boku litery „T”, co jest bezpośrednim odwołaniem do młota Thora ze skandynawskiej mitologii. W połączeniu z masywnym grillem i muskularnym zderzakiem „twarz” nowego modelu wygląda świeżo, oryginalnie i nad wyraz efektownie.

[ext_img=s]2398[/ext_img]

Linia boczna samochodu to, w moim odczuciu, największe nawiązanie do pierwszej generacji. Niewiele uległo tutaj zmianie na przestrzeni dwunastu lat i w sumie to dobrze, bo profil poprzednika zawsze mi się podobał. Dostrzeżemy jednak kilka ciekawych akcentów stylistycznych w postaci ciemnych słupków, czy obramowania okien aluminiową listwą.

[article_adv]

Masywne plastikowe nadkola, które płynnie przechodzą dolną krawędzią drzwi i otulają tylny zderzak, w ciekawy sposób kontrastują z białym lakierem XC 90-tki. Dzieła wieńczą zaś 21 calowe felgi, które z optycznego punktu widzenia, do tak dużego auta pasują idealnie. No a tył? Ten akurat podoba mi się najmniej, co wcale nie oznacza, że jest szpetny. Liczyłem może na coś równie udanego jak przód, ale to tylko kwestia gustu, o którym nie należy przecież dyskutować.

Wnętrze pojazdu to pierwsza liga jakości. Jako fetyszysta dobrze spasowanych elementów i bezlitosny pogromca trzeszczących plastików, mogę śmiało powiedzieć, że nie ma się do czego przyczepić. Ba, wiele rzeczy zasługuje na sporą pochwałę. Cały kokpit wraz z fotelami obszyto rewelacyjną skórą. Deska rozdzielcza ugina się pod naciskiem palca, a użyte materiały są bardzo miłe w dotyku. Można by mieć nieco zastrzeżeń do monotonnej kolorystyki, ale fani jasnego wnętrza mogą je tak skonfigurować. Na szczęście nawet tutaj bezkresne połacie czerni ciekawie przełamano listwami z aluminium.

[ext_img=s]2399[/ext_img]

Detale w postaci ceramicznych elementów, takich jak pokrętło uruchamiania silnika, czy wykonany z kutego metalu wałek zmiany trybów jazdy, sprawiają wrażenie obcowania z czymś wyjątkowo luksusowym. Ale nie to jest tu najważniejsze. Nawet ci, którzy nie mają zdolności rozumowania dedukcyjnego na poziomie Sherlocka Holmesa, zauważą brak jakichkolwiek guzików. Zastąpił je 12-calowy tablet, który pomoże nam w obsłudze… całego samochodu. Zabieg dość kontrowersyjny i nie będę ukrywał, że na początku podchodziłem do niego z dużą rezerwą. Całość okazała się jednak stosunkowo prosta, intuicyjna w obsłudze i nie wydaje mi się, aby mój młody wiek miał tutaj na cokolwiek wpływ.

W kwestii przestronności, miejsca jest w bród. Nawet pasażerowie w trzecim rzędzie siedzeń (o ile nie są wielkoludami mającymi powyżej 190 cm wzrostu) zasiądą we względnym komforcie, a to nie zdarza się często. Bagażnik natomiast oferuje więcej miejsca niż przeciętny użytkownik będzie w stanie wykorzystać, a przy złożonym trzecim rzędzie siedzeń, zadowoli nawet bardziej wymagających.

Tyle na temat wyglądu i aspektów użytkowych. O dziwo w kwestii XC 90 są zdecydowanie ważniejsze rzeczy do omówienia.

[ext_img=s]2400[/ext_img]

Prowadzenie samochodu już od pierwszego łuku wprawiło mnie w istne osłupienie, a była to ostatnia rzecz, jakiej spodziewałbym się po dwóch tonach szwedzkiej stali na kołach. Auto prowadzi się niezwykle pewnie i przewidywalnie. Zapas przyczepności jest wprost niebywały, biorąc pod uwagę rozmiary samochodu. W trakcie dynamicznej jazdy i przy ostrym wchodzeniu w zakręty, auto bardzo chętnie skręca i nie wykazuje przy tym tendencji do podsterowności. Po części stoi za tym lekki silnik umieszczony niemal na równi z przednią osią pojazdu, ale kluczem do sukcesu wydaje się być opcjonalne zawieszenie pneumatyczne, które w każdym z dostępnych trybów (comfort, dynamic, offroad) spisuje się znakomicie. Jest to droga opcja, ale możliwość tak dużej ingerencji w charakterystykę prowadzenia jest warta dopłaty. Z kolei podczas zwykłej jazdy Volvo jest samochodem niezwykle komfortowym. Na dziurawych drogach można łatwo zapomnieć, że mamy tu 21 cali, na które naciągnięto niskoprofilowe gumowe naleśniki.


[article_adv]

Skoro wspomniałem już o silniku, to warto przyjrzeć się mu nieco bliżej. W testowanym egzemplarzu pracuje 2-litrowa, 4-cylindrowa benzyna wspierana przez pojedynczą turbinę i kompresor. Całość generuje 320 koni i równe 400 Nm momentu obrotowego. Osiągi są bardzo zadowalające i dla większości ludzi będą niemałym zaskoczeniem. Auto dziarsko przyspiesza w każdym zakresie obrotów, a jeżeli chcemy utrzeć komuś nosa spod świateł, to do pierwszej setki „dolecimy” w 6,5 sek.

Moc przekazywana jest za pośrednictwem ośmiobiegowego automatu i tu po raz kolejny ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Jeżeli dodamy do tego fakt, że jest to konstrukcja jednosprzęgłowa, to już czystą złośliwością byłoby wytykanie jej wad na siłę. Automat pracuje bardzo sprawnie i szybko dostosowuje przełożenia do zmieniających się oczekiwań kierowcy. Przy spokojnej jeździe skrzynia Volvo z uporem maniaka wbija kolejne biegi, zaś w trybie „sportowym” ciągnie silnik pod czerwone pole i redukuje chwilę po wdepnięciu gazu w podłogę.

Obejrzyjcie nasz test Volvo XC90 T6:

Spalanie nie jest niskie, ale powiedzmy sobie szczerze, czy widzieliście kiedykolwiek 320-konny silnik, który przy normalnym eksploatowaniu spalałby poniżej dychy? Bo ja nie. Nasze Volvo spalało między 13 a 14 l na setkę. Podejrzewam, że na autostradzie podczas długiej trasy uplasuje się w przedziale 11-12 litrów. Podczas spokojniej jazdy w warunkach pozamiejskich udało mi się zejść do 8,8 litra bezołowiowej. Poza tym ten silnik ma oferować przede wszystkim dynamikę, bo to z myślą o lepszych osiągach klient skusi się na tak wyżyłowaną jednostkę. Jeżeli szukacie oszczędności proponuję diesla albo 400 konną hybrydę, która również przewinęła się przez naszą redakcję i spalała o około 2 litry mniej, a oferuje o wiele lepsze osiągi.

Zapytacie pewnie ile to wszystko kosztuje? Konfiguracja testowanego modelu wywindowała cenę do poziomu 405 tys. złotych. To bardzo drogo, ale zważywszy na całokształt pojazdu mogę śmiało powiedzieć, że na nic nie jesteśmy tu naciągani. Jest to co prawda przedział cenowy bogato skonfigurowanych BMW, Audi, czy Mercedesów, ale uwierzcie mi, że Volvo w tej rywalizacji walczy jak równy z równymi. Wszystko jest więc kwestią gustu oraz tego, jak bardzo chcecie się wyróżniać na drodze.

[gallery_bare]193[/gallery_bare]

Dane techniczne:

Sebastian Gross
zdjęcia: Adam Gieras

[ext_img=o]1410[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1461584716" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_2014" ["visits_counter"]=> string(4) "5583" ["comments_counter"]=> string(1) "0" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } [22]=> array(49) { ["id"]=> string(4) "1456" ["slug"]=> string(41) "audi-a8l-4-2-v8-tdi-gdy-cena-nie-gra-roli" ["dont_use_tags"]=> string(27) "forma , relacje , autorytet" ["title"]=> string(45) "Audi A8L 4,2 V8 TDI – gdy cena nie gra roli" ["avatar_description"]=> string(0) "" ["avatar_alt_text"]=> string(0) "" ["lead"]=> string(299) "W segmencie luksusu i wyposażeniowej rozpusty sytuacja jest bardzo klarowna. Puryści i prawdziwi koneserzy motoryzacyjnego rzemiosła sięgają po Jaguara XJ i Maserati Quattroporte, będące ikoną stylu i elegancji. Pozostali możni kierowcy wybierają niemieckie propozycje, z Audi A8 na czele." ["has_superbox"]=> bool(true) ["has_superbox_main"]=> bool(true) ["has_superbox_sticker"]=> bool(false) ["superbox_content"]=> string(0) "" ["superbox_title"]=> string(20) "Audi A8L 4,2 V8 TDI " ["superbox_avatar"]=> string(20) "superbox_avatar_1456" ["body"]=> string(9042) "

Nieprzerwanie od kilku lat segmentem luksusowych aut rządzi niemiecka trójca: wspomniane Audi A8, BMW serii 7 i Mercedes klasy S. Wedle wielu krytyków motoryzacyjnej rzeczywistości na palmę pierwszeństwa zasługuje ten ostatni, podobno nie mający sobie równych w kwestii wyposażenia, jakości wykonania, osiągów, a co ważniejsze – komfortu jazdy. Nie oznacza to jednak, że pozostała dwójka z Bawarii nie zasługuje na uwagę, zainteresowanie i wypisanie czeku na niemałą kwotę.

[article_adv]

Forma w służbie funkcjonalności, czyli niemiecki design

Jako że kilka miesięcy temu wzięliśmy na warsztat flagową limuzynę BMW, napędzaną topowym silnikiem wysokoprężnym, dziś nadszedł czas, by przyjrzeć się analogicznemu Audi A8 4,2 V8 TDI w przedłużanej wersji nadwozia - Lang. Obydwa modele służące prezesom, premierom, jak i biskupom, w 2013 roku przeszły „głębokie” modernizacje. A8 otrzymało wzbogaconą o pięć zupełnie nowych pozycji paletę kolorów, nieznacznie zmieniony wzór reflektorów oraz wzmocnione jednostki napędowe. Trudno w to uwierzyć, ale zdaniem specjalistów z Audi – poprawie uległa również jakość montażu i materiałów wykończeniowych. Cóż – nie od dziś wiemy, że nasi zachodni sąsiedzi nie słyną z poczucia humoru, jednak tym razem zaskoczyli wszystkich.

Wróćmy jednak do stonowanej prezencji A8, zbliżonej do mniejszych sedanów marki. Swego czasu rzesze malkontentów wytykało designerom Audi zbytnie podobieństwo rozsądnego (jak na markę premium) A4 i flagowego A8 – ot, powiększona wersja „A Czwórki”. Faktycznie – jest w tym sporo prawdy. Spójrzmy jednak na to okiem prezesa dbającego o dyskrecję i swoją prywatność. Przecież „nie rzucające się w oczy” A8 okazuje się wręcz idealnym kandydatem.

Pod kloszami nowych reflektorów, opcjonalnie w słabszych, zaś standardowo z silnikami ośmiocylindrowymi, znajdziemy aktywne światła oparte w całości na technologii LED (długość i intensywność dostosowuje się automatycznie w zależności od natężenia ruchu i warunków atmosferycznych). Pomiędzy nimi, nadal w centrum uwagi, pozostaje potężny chromowany grill naznaczony logo i wymownym napisem Quattro.

[ext_img=s]1256[/ext_img]

Obok A8 niemalże można przejść obojętnie. Projektanci bowiem słusznie skłonili się ku czystej formie – jedynie 20-calowe obręcze wyłamują się z ascetycznego obrazu. Równie nikłe emocje wzbudzi tył auta – jednak tutaj wprawne oko dostrzeże dwie wkomponowane w zderzak końcówki układu wydechowego, jak i chromowane listwy ozdobne, kontrastujące z czarnym lakierem.


[article_adv]

Gdy cena nie gra roli

Najwyższa jakość wykonania i podręcznikowa ergonomia – tyle wystarczy, by w pełni oddać poziom dopracowania wnętrza A8. Łagodnie narysowana deska rozdzielcza skrywająca wszystkie potrzebne pokrętła i systemy pokładowe została – jak należy – obszyta wysokogatunkową skórą. Za czteroramienną (elektrycznie regulowaną) kierownicą usytuowano charakterystyczny dla Audi zestaw zegarów, wzbogacony o kolorowy ekran komputera pokładowego. Panel centralny, zdominowany przez wysuwany, kolorowy ekran nawigacji, nie sprawia problemów w obsłudze.

Audi już od lat, wzorem BMW, stosuje system MMI ułatwiający współżycie z rozbudowanymi funkcjami. Ostatnimi czasy kierowcy dostali do dyspozycji dodatkowo touchpad – pomagający wprowadzać numery telefonów tudzież adresy. O całej liście opcjonalnych dodatków obecnych w CV prezentowanego egzemplarza nie będziemy nawet wspominać. Z wyjątkiem jednego. Na poświecenie kilku linijek tekstu z pewnością zasługuje opcjonalne nagłośnienie Bang&Olufsen, spełniające wymyślne wymagania audiofili.

Komfort za cenę domu

Już bazowe wersje wyposażeniowe A8 z całą stanowczością mogą uchodzić za auta luksusowe. Niemniej jednak czym byłaby oferta marki premium bez niebotycznie długiej listy płatnych dodatków. Po wybraniu odcienia skórzanej tapicerki, rodzaju i koloru drewna, włókna węglowego lub aluminium jako wykończenia kabiny, przychodzi czas na zmierzenie się z poważniejszym zagadnieniem. Dobór foteli spędza sen z powiek niejednemu kupującemu, a zwłaszcza ceny poszczególnych opcji.

[ext_img=s]1257[/ext_img]

Testowany egzemplarz opuścił fabrykę z najdroższymi, komfortowymi fotelami z przodu gwarantującymi niebywałą wygodę każdemu – bez względu na gabaryty i upodobania. Ogromny zakres regulacji pozwoli na dobranie odpowiedniej dla siebie pozycji do pracy.


[article_adv]

Standardowo, także w przedłużanej odmianie Lang spotkamy trzyosobową kanapę, którą zastąpić możemy dwoma niezależnymi fotelami. Fotelami o iście ortopedycznych właściwościach. W zależności od potrzeb i nastroju prezesa, możemy wygodnie zapaść się w cieniu luksusowego wnętrza lub przyjąć pozycję leżącą, delektując się subtelnym masażem. Pomiędzy fotelami umieszczono centrum sterowania multimedialnymi dodatkami – pasażerowie drugiego rzędu mają do dyspozycji dwa niezależne, pokaźnych rozmiarów monitory wraz z bezprzewodowymi słuchawkami.

Oszczędność na pokaz

Umówmy się: nikt nie kupuje samochodu z 4,2-litrowym silnikiem diesla z myślą o oszczędnościach, mając do wyboru nieznacznie słabszą trzylitrową alternatywę. Już A8 wyposażone w „bazową” jednostkę napędową 3,0 TDI spełnia wszystkie wymagania przed nią stawiane, spalając przy tym nad wyraz niewiele oleju napędowego. Dopłacenie kilkudziesięciu tysięcy złotych do topowego diesla 4,2 V8 TDI uzasadnia tylko prestiż i osiągi. O wyższości ośmiu cylindrów nad sześcioma nie będziemy się rozwodzić zanadto, wszystko tłumaczą 385 KM i 850 Nm trafiające stale na cztery koła z pomocą ośmiobiegowej przekładni – oraz typowy dla silników V8 dźwięk.

[ext_img=s]1259[/ext_img]

Efektem wysiłków skomplikowanej mechaniki jest sprint do setki w 4,9 sekundy i prędkość maksymalna ograniczona do 250 km/h. Pomimo sporej pojemności, spalanie nie przeraża. W mieście 12-13 litrów, natomiast rozsądnie pokonana trasa zakończy się ubytkiem 8,5 litra na każde 100 kilometrów.


[article_adv]

Zaskakująca płynność i łatwość, z jaką A8 nabiera szybkości, wyprzedzając (a raczej omijając) innych uczestników ruchu, nie byłaby możliwa bez wspomnianej automatycznej skrzyni - nieodczuwalnie żonglującej biegami. Dodatkowo, kierowca może decydować także o charakterystyce pracy układu jezdnego, wybierając jeden spośród kilku trybów pracy – różniących się diametralnie.

Audi A8L z najmocniejszym silnikiem wysokoprężnym pod maską z całą pewnością do rozsądnych propozycji nie należy. Wydając niemal 800 tysięcy złotych na auto z napisem TDI na pokrywie bagażnika, otrzymujemy iście luksusową salonkę do pokonywanie długich tras w roli pasażera lub kierowcy – zdolną bez wysiłku zostawić w tyle wiele sportowych samochodów.

 

Dane techniczne:

Osiągi:

Wymiary:

Zużycie paliwa:

Cena:

[gallery_slider]116[/gallery_slider]

Maciej Mokwiński
artykuł ukazał się w serwisie:
[ext_img=o]1057[/ext_img]

" ["ancestor_id"]=> string(2) "15" ["advimg"]=> string(0) "" ["lead_on_first"]=> bool(true) ["ctime"]=> string(10) "1404814211" ["gradation"]=> string(1) "0" ["gradation_sub"]=> string(1) "0" ["adv"]=> bool(false) ["signin"]=> bool(false) ["after18"]=> bool(false) ["art_category_id"]=> string(2) "28" ["is_gadget"]=> bool(false) ["vote_title"]=> string(0) "" ["with_advbox"]=> bool(false) ["advbox"]=> string(0) "" ["link_url"]=> string(27) "https://facetpo40.pl/forum/" ["link_info"]=> string(16) "Wejdź na FORUM!" ["link_alt"]=> string(0) "" ["download_file"]=> string(0) "" ["seo_title"]=> string(0) "" ["seo_description"]=> string(0) "" ["seo_keywords"]=> string(0) "" ["show_recommend"]=> bool(false) ["show_random"]=> string(1) "3" ["show_other_random"]=> string(1) "3" ["avatar"]=> string(19) "/avatar/avatar_1456" ["visits_counter"]=> string(4) "7439" ["comments_counter"]=> string(1) "1" ["published_active"]=> bool(true) ["published_start"]=> string(1) "0" ["published_end"]=> string(1) "0" ["recommended_end"]=> string(1) "0" ["like_counter"]=> string(1) "0" ["unlike_counter"]=> string(1) "0" ["photos_counter"]=> NULL ["ArtCategory"]=> array(18) { ["id"]=> string(2) "28" ["name"]=> string(9) "Samochody" ["root_id"]=> string(1) "0" ["isleaf"]=> bool(true) ["video_gradation"]=> string(1) "0" ["gallery_gradation"]=> string(1) "0" ["index_gradation"]=> string(1) "0" ["isactive"]=> bool(true) ["position"]=> string(1) "6" ["superbox_counter"]=> string(1) "0" ["title"]=> string(9) "Samochody" ["about"]=> string(227) "Idealny samochód dla mężczyzny istnieje w głowie każdego z nas. Limuzyny, auta sportowe, samochody terenowe – każdy ma swoje wymarzone modele. Jakie auto wybrać, a jakie podziwiać? Wszystko o samochodach dla facetów." ["keywords"]=> string(0) "" ["use_gradation"]=> bool(true) ["slug"]=> string(11) "0-samochody" ["lft"]=> string(2) "69" ["rgt"]=> string(2) "70" ["level"]=> string(1) "2" } } } array(0) { }

Gorące tematy

facebook