Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Rozwód kościelny – niemożliwy, ale...

Rozwód

Rozwód Rozwód kościelny – niemożliwy, ale...

Każdego roku roku w Polsce rozwodzi się ponad 60 tysięcy małżeństw. Zdecydowana większość tej grupy to – przynajmniej formalnie – katolicy. Połączenie tych dwóch faktów nie jest dla nich problemem. Jest jednak wielu takich, którzy nie chcą być wykluczeni ze wspólnoty religijnej z powodu rozpadu małżeństwa. I jest taka możliwość. To "stwierdzenie nieważności małżeństwa", potocznie zwane rozwodem kościelnym.

Tagi: rozwód , rozpad , rozstanie , adwokat , koniec małżeństwa , jak się rozwieść

Rozwód Rozwód kościelny – niemożliwy, ale...

Gdyby trzymać się tego, co oficjalne, to można by sprawę podsumować tak: Kościół katolicki nie uznaje rozwodów, więc nawet jeśli małżeństwo przestanie istnieć według prawa świeckiego, wciąż trwa według prawa kościelnego. Jeśli więc rozwiodłeś się z żoną i żyjesz z nową kobietą, to nawet, jeśli się z nią ożenisz, według reguł kościelnych popełniasz grzech cudzołóstwa.

Sprawa jest prosta i nie ma od niej wyjątków. Teoretycznie. W praktyce jest jednak inaczej. Kościół zostawił sobie furtkę w postaci "stwierdzenia nieważności małżeństwa". Nie ma więc rozwodów kościelnych ani nawet unieważniania małżeństwa, ale Kościół może stwierdzić, że tak naprawdę to małżeństwa nigdy nie było. Z punktu widzenia logiki brzmi to trochę dziwnie, ale dla rozwodnika skutek jest ten sam – może z czystym sumieniem (i czystą kartoteką) poślubić inną kobietę.

Kościół jest instytucją konserwatywną i do niedawna bardzo starał się, by stwierdzenie nieważności małżeństwa było procedurą trudną i wyjątkową. I rzeczywiście, przyglądając się przepisom prawa kanonicznego można podejrzewać, że w przypadku typowego rozwodu z powodu zdrady, alkoholu lub niezgodności charakterów, nie ma szans na "rozwód kościelny". Małżeństwo można bowiem uznać za nie istniejące tylko wtedy, kiedy przyczyna nieważności wystąpiła jeszcze przed ślubem. Jeśli więc partner zaczął pić, zdradzać albo po prostu znudziło mu się małżeństwo dopiero jakiś czas po ślubie, to – przynajmniej oficjalnie – trudno o stwierdzenie, że małżeństwa nigdy nie było.

Przyjrzyjmy się jednak szczegółowo, jakie mogą być przyczyny uznania przez Kościół małżeństwa za nieważne. Dzielą się one na trzy rodzaje. Pierwszym z nich są tzw. przeszkody zrywające. Według prawa kanonicznego małżeństwo jest nieważne, jeśli co najmniej jedna z osób je zawierająca nie miała prawa tego zrobić. Dotyczy to m.in. osób:

  • niezdolnych do współżycia seksualnego (nie mylić z bezpłodnością),
  • duchownych,
  • będących już w innym związku małżeńskim,
  • za młodych (granica to 16 lat dla mężczyzny i 14 dla kobiety),
  • spokrewnionych ze sobą (dotyczy to także relacji powstałych poprzez adopcję).
  • nieochrzczonych,
  • porwanych w celu poślubienia.
     

Drugi rodzaj przyczyn to tzw. "wady co do zgody małżeńskiej". Nie, nie, nie chodzi tu o to, że się kłóciliście, a o to, czy mówiąc "tak", wiedzieliście, co mówicie. Tu mamy do czynienia z następującymi wadami:

  • niezdolność do zawarcia małżeństwa ze względu na chorobę psychiczną lub poważne upośledzenie intelektualne (np. skrajnie niska inteligencja lub brak wiedzy na temat tego, z jakimi prawami i obowiązkami wiąże się życie małżeńskie),
  • brak minimalnej wiedzy o małżeństwie (myślisz, że to trochę pojemna kategoria? Dobrze kombinujesz...),
  • błąd co do fizycznej tożsamości osoby (myślałeś, że to Ola, a to była jej siostra bliźniaczka, Ala...),
  • celowe wprowadzenie przyszłego męża lub przyszłej żony w błąd w kwestii istotnej dla małżeństwa cechy, którą miałoby się posiadać,
  • "błąd co do jedności, nierozerwalności lub godności sakramentalnej małżeństwa", czyli sytuacja, w której jeden lub oboje małżonkowie pragną małżeństwa, które miałoby nie być wyłączne, nierozerwalne lub niesakramentalne,
  • symulacja zgody małżeńskiej (co najmniej jedno z narzeczonych wzięło ślub "na niby" tylko w celu osiągnięcia określonego celu, np. dla zalegalizowania pobytu w Polsce),
  • zawarcie małżeństwa pod jakimikolwiek warunkami,
  • zawarcie małżeństwa pod przymusem lub ze strachu.
     

Trzeci rodzaj przyczyn uznania małżeństwa za nieistniejące, to braki przy zachowaniu formy kanonicznej, a więc raczej rzadko spotykane sytuacje braków formalnych związanych z sytuacją ślubu lub udzielającą go osobą.

W praktyce największe pole do popisu dla kościelnych adwokatów dają paragrafy dotyczące "niezdolności do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej". Małżeństwa są więc uznawane za nieistniejące, jeśli np. mąż lub żona w momencie ślubu nie byli wystarczająco dojrzali do tego, by wejść w związek małżeński. A jak rozpoznać taki brak dojrzałości? Ano na przykład, analizując relacje małżonka z jego "starą" rodziną. Jeśli mąż bardziej się liczy ze zdaniem matki niż żony i będąc pod presją, prędzej zerwie stosunki z żoną niż z matką - może to oznaczać, że nie był gotów na zawarcie małżeństwa (ono bowiem oznacza założenie nowej rodziny, która będzie ważniejsza od rodziny starej).

O psychicznej niezdolności do małżeństwa mogą też świadczyć różne uzależnienia (nie tylko od narkotyków, czy alkoholu, ale też od Internetu lub seksu), zaburzenia psychiczne lub seksualne (a więc – z punktu widzenia Kościoła – np. homoseksualizm lub biseksualizm), nieumiejętność życia we wspólnocie albo skłonność do przemocy. Należy jednak pamiętać o tym, że wady te muszą być obecne jeszcze przed zawarciem małżeństwa. Nie chodzi więc o to, by udowodnić, że żona pije lub mąż bije, ale o to, że w momencie ślubu nie byli do niego gotowi (ze względu na swoje uzależnienia, skłonności lub brak kompetencji społecznych).

Dobrym sposobem na kościelne zalegalizowanie rozwodu jest też udowodnienie, że jeden z małżonków nie chciał mieć dzieci. Co ważne, może to dotyczyć niechęci czasowej, czego dowodem mogą być np. aborcja lub stosowanie antykoncepcji w pierwszym okresie małżeństwa, nawet jeśli łączyły się z chęcią posiadania dziecka w późniejszym czasie.

Inną furtką wykorzystywaną przez kościelnych rozwodników jest powoływanie się na zawarcie małżeństwa pod przymusem. Oczywiście chodzi tu raczej o przymus psychiczny lub moralny niż o przymus fizyczny. Najbardziej typowy przykład to małżeństwo zawarte z powodu "wpadki" i pod presją rodziny. Jeśli więc małżeństwo poprzedzały kłótnie, namowy i szantaże ze strony rodziców lub rodzeństwa i zostało ono zawarte dla świętego spokoju (lub dla korzyści materialnych) to po latach sąd kościelny może uznać, że ślub był nieważny.

W przeciwieństwie do rozwodów, uznanie małżeństwa za nieważne nie łączy się z podziałem majątku małżonków. Z finansowego punktu widzenia nie jest więc aż tak ważne, po której stronie leżała przyczyna uznania małżeństwa za nieważne. Teoretycznie, jeśli chcesz "rozwodu kościelnego", to możesz wskazać przyczyny leżące po swojej stronie – niechęć do posiadania dzieci, niedojrzałość do małżeństwa itp. Pamiętaj jednak, że jest to broń obosieczna! Sąd diecezjalny do wyroku o nieważności małżeństwa może bowiem dołączyć zapis stwierdzający stałą niezdolność do zawierania związków małżeńskich. Jeśli więc brałeś kościelny rozwód po to, by móc ponownie się ożenić w kościele, to możesz wpaść z deszczu pod rynnę. Pamiętaj jednak: w sądach kościelnych, podobnie jak w sądach cywilnych, masz prawo do obrony, a kiedy ona zawiedzie – do apelacji. Możesz też skorzystać z pomocy prawnika specjalizującego się w tego typu sprawach. Kosztuje to od kilkuset do nawet kilkunastu tysięcy złotych, nie licząc kosztów sądowych. Ale czy ktoś ci kiedyś sugerował, że rozwód to tanie przedsięwzięcie?

Zapamiętaj!

  1. Żeby doprowadzić do stwierdzenia nieważności małżeństwa, musisz w sądzie kościelnym swojej diecezji złożyć tzw. skargę powodową. Skarga musi zawierać: nazwę sądu, do którego jest skierowana, opis przedmiotu sporu, podpis osoby ją składającej oraz adres zamieszkania drugiego małżonka.
     
  2. Przy pisaniu skargi powodowej, a także w czasie całego procesu możesz skorzystać z pomocy prawnika posiadającego uprawnienia do występowania w sądach kościelnych. Namiary na nich znajdziesz przede wszystkim w kurii biskupiej. Możesz też poszukać ich w Internecie lub poprosić o rekomendacje znajomych. Pamiętaj jednak, że niewielu prawników posiada uprawnienia do reprezentowania cię przed trybunałem kościelnym.
     
  3. Przygotuj się na to, że sąd diecezjalny podejmie próby doprowadzenia do pogodzenia małżonków. Oczywiście - próby te będą inne w przypadku pary żyjącej razem, a inne w przypadku osób, które cywilny rozwód mają już dawno za sobą i od dłuższego czasu żyją w nowych związkach.
     
  4. Przygotuj się też na to, że proces unieważnienia małżeństwa najprawdopodobniej potrwa co najmniej kilka miesięcy i może cię kosztować od kilkuset do nawet kilkunastu tysięcy złotych. Kwota ta zależeć będzie głównie od wynagrodzenia wynajętego prawnika i stopnia skomplikowania sprawy. 
     
  5. W roku 2015 Kościół wprowadził zmiany w prawie kanonicznym, umożliwiające uproszczenie i skrócenie procedury unieważnienia małżeństwa do 45 dni w określonych przypadkach:
    - kiedy bezsprzecznie można stwierdzić, że dany związek małżeński został zawarty w sposób nieważny,
    - gdy ma miejsce przemoc fizyczna stosowana przez jednego z małżonków,
    - gdy małżonek zataił bezpłodność albo poważną chorobę zakaźną,
    - gdy małżonek pozostawał w związku pozamałżeńskim w momencie przyjmowania sakramentu małżeństwa,
    - krótkie pożycie (kiedy małżonkowie praktycznie się nie znali przed ślubem),
    - stwierdzona orzeczeniem lekarskim niepoczytalność.
     

Piotr Kławsiuć

Rozwód - zrób to z klasą
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (9) / skomentuj / zobacz wszystkie

Przemek
11 czerwca 2018 o 10:44
Odpowiedz

Jakiś czas temu zdecydowałem się na proces w sprawie unieważnienia małżeństwa kościelnego, ponieważ zostałem oszukany. W procesie bardzo pomógł mi adwokat kościelny z poradni Salomon - p. Michał Pełka. Moja żona przez 2 lata związku oraz 3 lata małżeństwa zatajała narkomanię. W momencie, kiedy wróciłem wcześniej z pracy i zobaczyłem syna z jakąś tabletką w ręku, a żonę śpiącą obok... nie chcę nawet myśleć, co mogło się stać. Żona kategorycznie odmówiła leczenia. Dziś mieszkam sam z synem i w końcu możemy czuć się bezpiecznie. Wierzymy jednak, że kiedyś wszystko się ułoży.

~Przemek

11.06.2018 10:44
Monika
18 czerwca 2017 o 21:44
Odpowiedz

A po jakim czasie od złożenia skargi powodowej udało Ci się uzyskać unieważnienie małżeńśtwa?

~Monika

18.06.2017 21:44
Pawel
06 maja 2016 o 19:33
Odpowiedz

Mnie ostatnio podliczono na 1400, nie było potrzeby ustanawiania żadnych biegłych 4 świadków do przesłuchania,myślę ze nie wiele. Nie korzystajcie z pomocy kogoś z zewnątrz Sadu Metropolitalnego bo się nie opłaca. Kazdy sad Metropolitalny ma konsultantów,którzy nieodpłatnie wszystko wyjaśniają i są w stanie odpowiedzieć na pytanie czy takie uznanie nieważności będzie postanowione,a wiec czy w ogole warto zaczynać.

~Pawel

06.05.2016 19:33
Facetpo40
08 marca 2016 o 08:38
Odpowiedz

Redakcja usuwa tylko takie wpisy (lub ich część), które są niezgodne z regulaminem serwisu :-)

Facetpo40

08.03.2016 08:38
nie
07 marca 2016 o 08:43
Odpowiedz

redakcja usuwa takie wpisy, które jej nie paszą

~nie

07.03.2016 08:43
ogó
06 marca 2016 o 09:23
Odpowiedz

no i ciekawym czy redakcyja usunie ten wpis

~ogó

06.03.2016 09:23
fajowo
22 listopada 2014 o 10:52
Odpowiedz

nie ośmieszaj się blogiem z paroma wpisami na krzyż

~fajowo

22.11.2014 10:52
Kanonista
21 listopada 2014 o 13:14
Odpowiedz

Stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego, to bardzo skompilowany i czasochłonny proces, który jest rozpatrywany indywidualnie dla każdego przypadku. [post edytowany przez moderatora z powodu naruszenia regulaminu serwisu]

~Kanonista

21.11.2014 13:14
bodek
27 czerwca 2014 o 16:43
Odpowiedz

a jak się sprawdza takie rzeczy? zakładam firmę od sierpnia i nic o tym nie wiem?

~bodek

27.06.2014 16:43
1

Gorące tematy

facebook