Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Elon Musk. Wizjoner czy celebryta?

Oni nas inspirują

Elon Musk to postać, o której chyba wszyscy słyszeli. Biznesmen i filantrop, od lat znajduje się w ścisłej czołówce ludzi, którzy nadają (a przynajmniej mają takie aspiracje) technologiczny ton współczesnemu światu. Twórca licznych elektryzujących projektów biznesowych, autor szeregu interesujących wizji dotyczących przyszłości ludzkości. To prawdziwie przenikliwy wizjoner naszych czasów, czy jedynie zdolny mistrz PR-u, któremu lepiej od biznesów wychodzi czarowanie publiczności wielkimi acz nierealnymi pomysłami?

Tagi: inspiracja , biznesmen , bogactwo , portrety , człowiek sukcesu

Elon Musk
Elon Musk

Żeby lepiej poznać sposób myślenia Elona Muska, trzeba się cofnąć do lat 80., kiedy jako 12-letni chłopak, mieszkaniec południowoafrykańskiej Pretorii (gdzie się urodził w 1971 r.) zarobił - sprzedając napisaną przez siebie grę komputerową - pierwsze 500 dolarów.

Od tego czasu jest bez przerwy w ruchu, eksperymentuje, tworzy. W efekcie stał się dynamicznym człowiekiem czynu, polegającym na własnych instynktach i pomysłach, z których tych kilka największych uczyniło go w końcu jednym z najbogatszych i najbardziej rozpoznawalnych ludzi świata. To przenikliwie inteligentny facet, który od najmłodszych lat wykazywał ponadprzeciętną inicjatywę i nigdy nie przejmował się psychologicznymi i fizycznymi ograniczeniami, które dla większości innych byłyby po prostu nie do przełamania.

W wieku 18 lat wyemigrował - by, jak twierdził później, uniknąć służby wojskowej - z RPA do Kanady, skąd pochodziła jego matka. Tam rozpoczął zupełnie nowy etap w życiu. Początki były trudne: w Kanadzie przez dłuższy czas imał się najprzeróżniejszych, czasem bardzo ciężkich zajęć, pracował przy wyrębie lasu, czyszczeniu kotłów na farmie, wreszcie w dziale IT banku w Toronto.

Przez cały ten czas aplikował na wyższe uczelnie, także w Stanach Zjednoczonych. W końcu uzyskał stypendium właśnie w USA, na prestiżowym University of Pennsylvania, gdzie po kilku latach uzyskał upragniony tytuł licencjata z ekonomii. O tym jak bardzo wszechstronnym i zdolnym był studentem, świadczy uzyskany rok później (na tej samej uczelni) licencjat z fizyki. Fizyka zresztą na tyle go wciągnęła, że zaczął kolejne studia, tym razem na Stanford University, jednak już ich nie ukończył, gdyż jego umysł na dobre zaczęły zaprzątać sprawy, które frapują go nieprzerwanie do dziś - wielki biznes.

"Myśl, jak wszystko zrobić lepiej, i poprawiaj sam siebie"

Pierwszą poważną firmą Musca był Zip2. Wraz z bratem Kimbalem, w 1995 wymyślili na jej potrzeby dość prosty sposób na zarabianie pieniędzy w dopiero co raczkującej sieci Internet. Jego pierwszy ówczesny dojrzały projekt to internetowy przewodnik po miastach, skierowany do branży wydawniczej. Produkt ten, jak i powiązane z nim następne, okazały się na tyle dużym sukcesem, że gdy rozrastającą się firmę w 1999 przejął Compaq, to Musk otrzymał z tytułu udziałów w sprzedawanym przedsiębiorstwie pokaźną sumę 22 mln dolarów. Biznes ten przyniósł mu też szerokie - pomocne później - kontakty w amerykańskiej prasie i mediach.

Na tym nasz bohater jednak nie poprzestał. Następnym dużym przedsięwzięciem Muska były serwisy X.com i później PayPal, Obie firmy zajmowały się płatnościami w sieci i wkrótce się połączyły. To był w karierze Muska moment naprawdę przełomowy, gdyż szybko rosnąca sieć WWW, a także jego nowatorskie podejście do promocji (choćby pionierskie wykorzystanie na masową skalę marketingu wirusowego) z uczyniły z PayPala potentata w branży, a sam Elon Musk stał się osobą powszechnie rozpoznawalną.

"Dla mnie kluczową sprawą jest rozwój techniki, który umożliwiłby transport znacznej liczby ludzi i dużych ładunków na Marsa. Wyobrażam sobie kolonię na Czerwonej Planecie liczącą 80 tys. mieszkańców."

Gdy w 2002 Musk zakładał SpaceX, chyba nikt nie wróżył temu pomysłowi wielkiego sukcesu. Były to czasy drastycznych cięć w rządowych programach kosmicznych i raczej generalnego odwrotu od kosmosu. Problemy gospodarcze świata, kolejne kryzysy ekonomiczne i wojny nakazywały rządom i innym firmom traktować "podbój gwiazd" jako drogą i niepotrzebną fanaberię. Tymczasem Musk pozostał wierny swojej kosmicznej wizji i krok po kroku, na przekór światu rozwijał swoją firmę.

Postawił sobie śmiałą wizję i jasny cel: loty w kosmos muszą stać się co najmniej 100 razy tańsze niż ówcześnie były. Muszą się stać dostępne dla szerszego grona potencjalnych klientów, co sprawi, że przestaną być traktowane jako wyrzucanie pieniędzy w błoto, a zaczną być postrzegane jako coś, na czym po prostu można nieźle zarobić. 23 grudnia 2008 roku SpaceX zdobyła swój pierwszy, wart 1,6 miliarda dolarów kontrakt na przeprowadzenie 12 lotów zaopatrzeniowych na Międzynarodową Stację Kosmiczną, przejmując rolę wahadłowców kosmicznych po ich wycofaniu z użytku w 2011 roku.

Misje te zakończyły się pełnym sukcesem, a biura projektowe SpaceX pełną parą pracowały już wówczas nad projektami własnych, niekonwencjonalnych rakiet, które nie tylko - jak te tradycyjne - mogłyby startować i potem, po wyniesieniu ładunku w przestrzeń kosmiczną spadać do oceanów, ale mogłyby też samodzielnie lądować, co drastycznie ograniczyłoby ich koszty.

W tle wszelkich "kosmicznych" projektów Muska stoi oczywiście jego wielka, wyrażana wielokrotnie idea masowej kolonizacji Marsa, która miałaby się stać przepustką ludzkości do dalszego podboju kosmosu. To jest cel najważniejszy i ostateczny. Sam zresztą mówił dość humorystycznie, że chciałby na Marsie umrzeć, "byle nie już przy podejściu do lądowania".

"Większość ludzi nie docenia wagi zagrożenia. Proces topnienia lodowców postępuje bardzo wyraźnie. Planeta podgrzewa się jak garnek."

Między innymi ta właśnie myśl musiała przyświecać Muskowi, kiedy powstawał kolejny wielki biznes, którego jest on jednym z głównych współzałożycieli, czyli właściwie kultowa już dziś Tesla. Założenia nowego koncernu sformułowane przez samego Muska były bardzo proste: miano opracować i wprowadzić na rynek pierwszy, naprawdę dobrze przemyślany i skonstruowany samochód elektryczny o dobrych osiągach i wysokiej kulturze pracy.

Oczywiście auta elektryczne powstawały już wcześniej, ale żadne tak naprawdę nigdy nie było skierowane do masowego odbiorcy. Były to pojazdy eksperymentalne, ekstremalnie drogie i wyraźnie ustępujące samochodom spalinowym pod względem parametrów i dynamiki jazdy, nie mówiąc już o słabych bateriach i bardzo długim ładowaniu, które praktycznie uniemożliwiały normalną eksploatację. Musk chciał, by jego auto było inne i to się w pełni udało.

Strategia biznesowa była prosta, najpierw drogie auto dla zamożnej klienteli, potem - z zysków z jego sprzedaży - badania nad znacznie tańszym autem masowym. Pierwszy model, czyli Tesla Roadster okazał się sukcesem. Auto to wyposażone w napęd elektryczny zaoferowało dynamikę sportowego samochodu benzynowego - rzecz do tej pory uznawaną, za niemożliwą.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook