Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Jaki będzie świat w roku 2118?

Książka, film

Ciężko przewidzieć, jak świat będzie wyglądał za 10 lat. Wszystko przez brak dostatecznej wiedzy, ograniczanie tej wiedzy do bardzo małego grona światowych przywódców, jak i bagatelizowanie wielu obecnych problemów. Nie mniej jednak, po chłodnej kalkulacji mam swoją wizję świata. Świata w 2118 roku. Nie są to twory mojej fantazji, nie jest to utopijna wersja ziemi, którą chciałbym, żeby się stała. Jest to prognoza jak najbardziej przyziemna, która prędzej czy później się wydarzy, a według mnie wydarzy się za 100 lat. Mianowicie: Domy drukowane 3D - wiele drobnych przedmiotów już pozyskujemy przy pomocy drukarek 3D. Kwestią czasu jest, że te przedmioty będą coraz większe, drukarki coraz bardziej zaawansowane, aż do drukowania domu, przy pomocy paru kliknięć. Kolejna rzecz to swojego rodzaju wojna w kolonizacji Marsa. To, co ostatnio pokazał Elon Musk jest bez wątpienia imponujące. Pokazuje, że jesteśmy coraz bliżej to zasiedlenia innej planety. A ją zasiedlić będą chcieli Amerykanie, Rosjanie, Chińczycy, Irańczycy i wiele innych krajów. Będzie trwał wyścig zbrojeń, pierwszy budowniczy polecą wylewać fundamenty siedziby Marsjańskiej Republiki. Kolejna rzecz to miasta podwodne. Obecnie są sztuczne wyspy, więc można się spodziewać, że i powstaną podwodne kopuły, w których będzie można żyć. W tym przypadku o pierwsze takie miasto podejrzewałbym Zjednoczone Emiraty Arabskie. Kolejna za 100-letnia prognoza - wszystko, co dzisiaj ma kierownicę, za ten czas jej nie będzie potrzebować. To właściwie już się dzieje. Autonomiczne, samojezdne samochody. Jednak to dopiero początek, można by powiedzieć, że branża dopiero raczkuje. Za 100 lat wszystko, co jeździ, będzie to robiło samo. Wirtualne spotkania - nasze życie zawodowe będzie wspomagane przy pomocy hologramów, które pozwolą nam uczestniczyć w spotkaniach wirtualnie, bez opuszczania naszych czterech kątów. No i ostatnia rzecz, to sztuczna inteligencja. Na razie podziwiamy ją w Hollywoodzkich filmach, ale ona już ma styczność z naszym życiem. Za 100 lat może je diametralnie zmienić. Mogą powstać roboty zbierające owoce, roboty sanitariusze, którzy zastąpią ówczesne pielęgniarki. Roboty - Opiekunowie osób starszych, niepełnosprawnych, którzy zawsze będą przy nich czuwać, przyniosą szklankę wody, czy pomogą wstać i skorzystać z toalety. No i do tego gry wideo na podłożu VR, AI, AR, które zmienią definicje rozgrywki.

To by było na tyle. Jak już mówiłem, starałem się odłożyć na bok własne oczekiwania wobec świata, jednak na pewno gdzieś tam podświadomość podpowiadała mi przy pisaniu tej wypowiedzi. Stąd w jakimś stopniu te przykłady są myśleniem życzeniowym. Ale czy nie realistycznym?

Damian

***

...Oceany wrzącej lawy przewalały się w tytanicznych konwulsjach, wystrzeliwując w przestrzeń rozżarzone gejzery umęczonej materii. Wszystko spowijał niemiłosierny blask płonącego firmamentu - czeluść niekończących się, ognistych erupcji wciąż zbliżającej się powierzchni Słońca.

Chłostana niezliczonymi biczami zabójczych promieni gigantycznych protuberancji, gorejąca do samego wnętrza i rozdzierana siłami potężniejszymi niż ona sama, śmiertelnie zraniona planeta pędziła na spotkanie ze swym kosmicznym przeznaczeniem.

Gnała bezsilna w ognistą otchłań, ogarnięta bezbrzeżnym bólem, z bezgłośnym wizgiem roztrzaskiwanych w gorejące drobiny cząstek, będących niegdyś ziemskimi kontynentami, tropikalnymi dżunglami rojnymi od żywych istot, rozległymi metropoliami rozświetlonymi niezliczonymi światłami, tętniącymi życiem milionów ludzi...

… Hipotetyczna planeta X okazała się być faktem. Była niespełnioną gwiazdą, potężnym brązowym karłem, dziesięć razy masywniejszym od Jowisza. Wykryto ją dekadę wcześniej, gdy powracała właśnie w okolicę Słońca po dwudziestu tysiącach lat wędrówki mroczną orbitą po peryferiach Układu Słonecznego. Ludzie na Ziemi mogli jedynie ze zdumieniem śledzić jej nieoczekiwane pojawienie się oraz ze zgrozą i bezradnością przyglądać się skutkom jej obecności, która wywołała zawirowania na kosmiczną skalę i z kosmicznymi konsekwencjami.

Planeta X odarła Saturna z okalających go pierścieni, rozproszyła i uprowadziła kilka z księżyców Jowisza, znacząc powierzchnię tego gazowego giganta ranami po kilku kolejnych. Przemieszczając się przez pas asteroid setkom z nich nadała potężnego pędu oraz zabójcze trajektorie. Kilkaset takich lodowo-kamiennych kolosów uderzyło w Marsa, praktycznie od razu unicestwiając obie z istniejących tam ludzkich kolonii. Niedobitki kolonistów bez pomocy i dostaw z Ziemi nie miały żadnych szans na przetrwanie…

A Ziemia nie mogła im pomóc, gdyż sama znalazła się w opałach.

Tydzień później kilkanaście rozpędzonych asteroid, z których największe miały średnicę przekraczającą 400 km, zderzyło się z powierzchnią Księżyca. Impet kosmicznego ciosu przepotężnie wstrząsnął kamiennym globem. Miliony ton księżycowego rumoszu wystrzelonego w przestrzeń kosmiczną zasypało pobliską Ziemię zabójczym deszczem płonących skał, które darły grunt otwierając paszcze wulkanów plujących lawą i dymem, rozsiewały gigantyczne pożary we wszystkich zakątkach planety i wywoływały gigantyczne fale tsunami masakrujące wybrzeża i pochłaniające za każdym razem setki tysięcy istnień. Lecz to jeszcze nie okazało się najgorsze. O wiele bardziej katastrofalnym był stał się fakt, iż poobijany Księżyc został odepchnięty od Ziemi, wyrywając się jej przyciąganiu. A Ziemia, gubiąc swą grawitacyjną równowagę, wypadła z orbity, po której dotąd regularnie obiegała Słońce. Teraz rozpoczął się jej nieubłagalny i niemożliwy do powstrzymania spiralny upadek w kierunku tej niegdyś życiodajnej gwiazdy...v ...Dymy płonącego świata zasnuły niebo grubą warstwą, której nie były w stanie naruszyć burze i huragany o niespotkanej sile, pustoszące kontynenty. Kwaśne deszcze, wyziewy metanu z głębin morskich, wybuchy magmy, topniejące lodowce i tonące wyspy - dodawały swoje brzemię do rozgrywającego się pandemonium. Ludzie marli milionami, masowo ginęły rośliny i zwierzęta. Temperatura i skażenie atmosfery rosły z dnia na dzień.

...Po czterech miesiącach Ziemia minęła orbitę Wenus, zaś ziemskie morza oraz oceany wygotowały się i wyparowały. W kolejnych tygodniach gęstą atmosferę planety coraz bardziej zbliżającej się ku centralnej gwieździe, zdmuchnął w próżnię bezlitosny wiatr słoneczny.

...Orbitę Merkurego ziemia minęła już jako wypalony do cna, martwy glob. Z biegiem dni temperatura powierzchni osiągnęła taki poziom, iż zaczęły topić się skały, kipiąc i rozlewając się krwiście w coraz większym żarze buchającym od strony Słońca, które wypełniało już prawie cały horyzont.

…Płonąca Ziemia została rozerwana i wchłonięta przez Słońce w dniu 4-go marca 2118 r. wedle starego pomiaru czasu. Po czterech i pół miliarda lat jedynymi śladami jej istnienia stały się sondy wysłane niegdyś przez jej mieszkańców w Kosmos, przemierzające otchłanie pustki.

Być może kiedyś trafią na nie przedstawiciele jakiejś innej inteligentnej cywilizacji. I będą bezskutecznie poszukiwać trzeciej planety wśród czerni Wszechświata.

Maciej

Dziękujemy wszystkim autorom!

Przeczytaj także opowiadanie, które zdobyło pierwsze miejsce w konkursie.
Kliknij tutaj >>

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty