Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

How long is too long czyli kiedy kobieta odchodzi?

Związek

Tekst nadesłany przez użytkownika. Kryzysy w związkach nie powstają z dnia na dzień. Często pracujemy na nie latami, nieświadomi, że droga, którą idziemy, zmierza do katastrofy...

Tagi: rozwód , rozstanie , kryzys w związku , kryzys w małżeństwie , relacje w związku , zaangażowanie

Związek How long is too long czyli kiedy kobieta odchodzi?

Twoje życie płynie w najlepsze. Z każdym dniem czujesz się tylko coraz starszy. Dom, rodzina, dobra praca i kochająca żona. Udane życie, choć okupione bagażem doświadczeń niekoniecznie dobrych. Takie ono jest – to życie, myślisz sobie. Najważniejsze, że teraz jest dobrze. Mimo codziennych mniejszych lub większych kłopotów na koniec dnia czujesz się szczęśliwy i spełniony. Masz oparcie. Rodzina dba o ciebie. Jest dla ciebie. Nie musisz nic z tym robić. Spokojnie, nie starając się o nic odcinasz kupony od swoich dotychczasowych sukcesów. W pozytywnym otępieniu zatracasz się w swoim egoizmie. I nie zauważasz , ba - nawet sobie nie wyobrażasz tego momentu, kiedy twoje dzieci zaczynają być tylko domownikami. A żona? No właśnie. Co z nią? Wszystko w porządku. Przecież jesteś. A to powinno jej wystarczyć. Ty musisz pracować. Ona też musi pracować. Zajmowanie się domem jest jej przywilejem. Nie zauważasz pierwszych sygnałów. Nie rozumiesz ich. Rozmowy, które ona próbuje z tobą przeprowadzić, bagatelizujesz. Odbierasz je jako „babskie” marudzenie i reagujesz na nie z rozdrażnieniem. Zainteresowany tylko sobą nadal wykorzystujesz swoją teoretyczną pozycję w rodzinie. To ona musi cię zawieźć i przywieźć od kumpla z wieczoru facetów. To ona musi być na każde twoje zawołanie. To ona musi organizować wasze życie, dbać o wszystkie te nieistotne przecież drobiazgi, które sprawiają, że wszystko w rodzinie funkcjonuje jak należy. Ty co najwyżej zniecierpliwisz się, że tak późno jest z tobą, bo przecież mogła „ogarnąć” dzieci szybciej. Ty nie musisz się angażować. Dbasz o dom. I to w twoim mniemaniu nie tylko musi jej wystarczyć. Powinna być ci za to wdzięczna. Nadal więc nie chcesz jej słuchać. Nie zauważasz kolejnych sygnałów, które ona desperacko już ci wysyła. Dziesiątki nerwowych rozmów, kiedy ty nie chciałeś słuchać, a ona próbowała ci wytłumaczyć proste sprawy. Prośby o pomoc w domowych czynnościach, pomoc dzieciom w odrobieniu lekcji.

W efekcie ona jest coraz smutniejsza. Nie angażuje się już tak w realizowanie twoich zachcianek. Nie jest na każde twoje zawołanie. Nie rozmawia z tobą tak jak kiedyś. Tobie się wydaje, że wszystko jest w porządku. Dom funkcjonuje przecież jak należy. Chociaż dzieci z tobą nie rozmawiają. Dzieci są. Po prostu. Kino raz w tygodniu. Wspólne lody. Wystarczy. Musisz przecież pracować. Nowy oddział jest najważniejszy. Budżety – to się liczy! Jasno określasz swoje priorytety. A Rodzina? A żona? Przecież jesteś! Powtarzasz to jak mantrę. Nie musisz nic więcej robić. Nie ma nikogo innego w twoim życiu, więc o co chodzi?

I nagle pewnego dnia coś się zmienia. Ona powoli zaczyna być obojętna na wszystko. Zajmuje się dziećmi i zaczyna cię ignorować. Twój świat – tak kolorowy dotychczas, zaczyna szarzeć. Od razu zauważasz, że dzieje się coś niedobrego. A potem następuje ten moment, kiedy uświadamiasz sobie, że ta kobieta może odejść. Strach, panika, stres, serce walące jak turbina silnika formuły pierwszej o 4 nad ranem. I ty zlany potem. Wiesz już, że coś zrobiłeś źle. Coś poszło nie tak. Coś, co może być bardzo trudne do naprawienia. A może nie wiesz? Nie rozumiesz? Kolejna fanaberia żony? Ale jej już to nie obchodzi. Z każdym dniem odsuwa się od ciebie coraz bardziej. Dopadają cię wszystkie twoje grzechy i przewinienia. Wszystkie te chwile, w których ją zawodziłeś. A sumą tych momentów jest jej brak poczucia bezpieczeństwa i wiary w ciebie. Brak zaufania. Z tego miejsca dla kobiety jest już bardzo blisko do podjęcia decyzji: nie mogę z nim być.

Co dalej? Co robić w takiej sytuacji? Jak się z tym czujesz? Myślałeś, ze jesteś superbohaterem, a bliżej ci do megadupka. Czy naprawdę jesteś tak beznadziejnym człowiekiem? Jak mogłeś doprowadzić do takiej sytuacji? Jak to się stało? Koszmar dopiero się zaczyna. Jeśli chcesz walczyć, musisz wiedzieć, że nie będzie łatwo. Będziesz musiał przewartościować całe swoje życie. Odrzucić wszystko, co do tej pory cię definiowało. Zrozumieć, że choć to ona ma problem, z którym musi się zmierzyć, to ty jesteś współsprawcą całego tego zamieszania. Całe twoje dotychczasowe życie dążyło właśnie do tego punktu.

Dobra informacja jest taka, że jeśli się bardzo będziesz starał, to może, ale tylko może dostaniesz szansę stania się dużo lepszą osobą niż byłeś do tej pory. Nic się nie dzieje bez przyczyny, a cierpienie uszlachetnia. Jeśli w to wejdziesz, to zapewniam, że gdy na koniec dnia przejrzysz się w lustrze, twoja twarz może nie będzie radośniejsza, ale gdzieś tam w swoich oczach ujrzysz lepszego, szlachetniejszego człowieka.

Powodzenia!

Cdn.

Marek Kosakowski

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty